Dodaj do ulubionych

koci problem

04.05.05, 02:15
Ni miala baba klopotu, to se zrobila ogrodek przed chalupa.
No i co?
Okoliczne koty (przylapalam tego, co mnie w reke ugryzl) zrobily sobie
wychodek z mojej swiezo skopanej grzadki.
Jak mozecie sie latwo domyslic nie bardzo podoba mi sie sam fakt oraz fakty
okoliczne: koty przy zakopywaniu prezentu wykopuja moje pracowicie powsadzane
bulwki mieczykow cudnie w przyszlosci czerwonych.
Co by tu uradzic?
Obserwuj wątek
    • mulinka Re: koci problem 04.05.05, 02:37
      zdaje sie, ze asia kiedys wspominala, ze lekarstwem na to
      jest....poperfumowanie jakimis obrzydliwymi, ale mocnymi perfumami
      ???

      no i mozna szlauchem polewac (koty oczywiscie) - jak sasiedzi nie widza smile)
    • pyzol1 Re: koci problem 04.05.05, 02:56
      Podobno skorki od pomaranczy skutkuja.

      Kaska
    • tamsin Re: koci problem 04.05.05, 04:13
      Syswia, chyba nie ma rady na nie..slyszalam o roznych sposobach typu kladzenie
      kulek przeciwmolowych, ale nigdy nie slyszalam zeby cos tak naprawde dzialalo.
      Ja mam dwa psy co lataja po ogrodzie caly dzien, a i tak te koty nam przylaza.
      Kamikadze jakies czy cos. Ostatnio jednego wypedzilam z altanki, mam nadzieje
      ze nie zostawil mi tam paczki. Co rusz mi sie swiatlo w nocy zapala, wiec widze
      przechodzace koty jak na pochodzie pierwszomajowym..no zalamac sie wprost
      mozna..
      • kurczak1976 Re: koci problem 04.05.05, 09:36
        Sa takie specjalne spraje z jakims odrazajacym (dla kota) zapachem. Nasza
        sasiadka miala taki problem, ze jej na parapetach spaly, sikaly i uprawialy
        seks...po popsikaniu koty sobie poszly.
        Trza zapytac w zoologicznym.
    • semantics Re: koci problem 04.05.05, 10:16
      Tamsin i kurczaku, wprawilyscie mnie w niesamowicie dobry humor!!

      Ja po prostu te koty na pochodzie pierwszomajowym i koty uprawiajace seks sobie wyobrazilam...

      Nie zeby to jakos zle napisane bylo, ale ja sie teraz ciesze jak glupi do sera normalnie!!

      Dzieki!!!
    • syswia Re: koci problem 04.05.05, 14:42
      posypalam wczoraj pieprzem - dzisiaj w to miejsce nie narobily...
      z dwojga zlego to juz chyba bym wolala, zeby uprawialy seks na trawnikusmile))
      • mulinka Re: koci problem 04.05.05, 15:01
        he,he
        sex komus w glowie smile

        ja w zeszlym roku o tej porze wyszlam rano na taras i....
        ujrzalam w moim ogrodku chyba z 15 wiewiorek, ktore "TO" robily
        kazda z kazda!!!!
        skaranie boskie, mowie Wam
        a zmarzlam, bo gapilam sie z godzine
        :-0

        • asia.sthm Re: koci problem 04.05.05, 16:34
          Syswia, grzadke pokrop obficie mocna woda po goleniu, moze byc jakies stare
          nieuzywane obrzydlistwo, albo cos nielubianego co stoi i sie starzeje.
          Ja tak zrobilam, bo mnie kot jeden do trumny chcial wpedzic swoim zachowaniem.
          Tych wygrzebywanych cebulek nie podarowalam.
          Mowie wam ten kot nadal jak przechodzi kolo mnie to fuka ze zloscia. Chodzi
          sobie po moim ogrodzie od strony lasu i tam poluje, ale od grzadek trzyma sie
          daleko.
          powodzenia! zadnego sracza w kwiatkach nie bedzie.
          • syswia Re: koci problem 04.05.05, 19:14
            o dzieki, to jest pomysl!!!!
            mam takie duchy, podarowane mi przez hinduska ciotke, ktorymi bym chyba
            najgorszego wroga nie oblala
            wreszcie je zuzyjesmile)))
            • tamsin Re: koci problem 04.05.05, 19:30
              no to wyjdzie na to ze koty w Syswiowych okolicach beda elegancko pachnialy smile
              • asia.sthm Re: koci problem 04.05.05, 21:51
                Te koty wlasnie nie chca pachniec, umyja sie dokladnie, ale takie pamietliwe,
                ze juz nigdy w te grzadke nie wejda.
                Musialam tez pokropic sterte bali na budowle werandy, bo i tam chcialy sikac,
                nie wiadomo dlaczego. Drewno tak lezalo pare tygodni zanim przyszedl czas
                budowy.
                Tez nie pozalowam starej odlezanej wody toaletowej mojego meza.
                Koty obrazily sie na mnie smiertelnie. Mowie wam, ten co fuka na mnie, to fuka
                juz z piec lat.
                • tamsin Re: koci problem 04.05.05, 22:02
                  no to jak cie kiedys te koty dorwa w ciemnym kacie, to pewnie nie wyjdziesz z
                  tego bez podbitego oka..ten co pamietliwy i fuka, to pewnie czeka na odpowiedni
                  moment.
                  • asia.sthm Re: koci problem 04.05.05, 23:50
                    ciekawe czym kot oko moze podbic. chetnie sie przekonam .

                    A dzis gwizdnelam sie w wieszak / stojak z ubraniami w sklepie i mam
                    prawdziwego guza na czole. Dawno takiego ladnego guza nie widzialam smile)))
                    Dobrze ze pod grzywka i moge sie ludziom pokazac nie narazajac sie na
                    podejrzenia...
                    • abere8 Re: koci problem 05.05.05, 12:11
                      asia.sthm napisała:

                      > A dzis gwizdnelam sie w wieszak / stojak z ubraniami w sklepie i mam
                      > prawdziwego guza na czole. Dawno takiego ladnego guza nie widzialam smile)))
                      > Dobrze ze pod grzywka i moge sie ludziom pokazac nie narazajac sie na
                      > podejrzenia...

                      No tak, to znak, ze pora isc spac - przeczytalam, ze Asia gwizdnela wieszak ze
                      sklepu i zastanowilam sie, jak duzy dalaby rade wyniesc niezauwazona przez
                      obsluge... smile))
                      • asia.sthm Re: koci problem 05.05.05, 12:15
                        Asia kradnie glownie tylko dobre pomysly i czeka mnie kradniecie slonskiego
                        nawozu, ale o tym to pewnie wiesz.
                        Dobranoc Aberciu , snij pieknie.
                        • ulkaa Re: koci problem 05.05.05, 17:57
                          Asiu, duzy rzeznicki noz albo cwiartka surowego miesa
                          i guz zniknie smile))
                          Jezusiczku, jak przypomne sobie moje zderzenie z szyba , to
                          Cie naprawde rozumiem :0 Wszyscy mnie pytali , kto mi tak przylozyl !
                          • asia.sthm Re: koci problem 05.05.05, 20:31
                            Ulkaa, zawsze juz bede w torebce nosila duzy rzeznicki noz i cwiartke surowego
                            miesa na wypadek rozbicia sobie glupiej glowy.

                            Acha, przypomnialam sobie, ze w 1980 roku wsiadlam do samolotu LOT-u z wielkim
                            kuchennym nozem w damskim koszyku, jakie wtedy byly noszone jako torebka.
                            Trzonek mi nawet wystawal, bo to byl wielki noz do miecha itd... i nic sie nie
                            stalo jak wsiadlam tak wyladowalam na innym kontynencie i nikt sie do mnie nie
                            przyczepil.
                            Pomyslec , ze dzis nawet szydelka i nozyczek do paznokci nie wolno miec w
                            recznym. Prawde mowiac to wole, ze nie wolno,
                            • tamsin Re: koci problem 05.05.05, 20:43
                              noz i cwiartka miesa wskazana, jak cie te obrazone koty napadna mozesz sie
                              uratowac obdzielajac je rowniutko pokrojonymi kotletami smile)) swoja droga
                              zawsze myslalam, ze cwiartki sa alkoholowe, no taka miniaturka pollitra wink)
                            • triskell Re: koci problem 05.05.05, 20:46
                              asia.sthm napisała:
                              > Ulkaa, zawsze juz bede w torebce nosila duzy rzeznicki noz i cwiartke surowego
                              > miesa na wypadek rozbicia sobie glupiej glowy.

                              Hehe, sprawdzę w Warszawie ;-P

                              A u mnie przy okazji wyjazdu do Wielkiej Brytanii czepiali się kiedyś mojej
                              fińskiej finki (tak jakby podczas wakacji pod namiotem człowiek mógł kroić chleb
                              plastikowym nożykiem - mówię tu o człowieku, któremy krojony chleb-szmata nie
                              odpowiada). I niby nic w tym dziwnego, bo są jakieś przpisy dotyczące tego,
                              ilucalowy nóż można mieć przy sobie w Wielkiej Brytanii, tyle że... problemy te
                              miałam przy _wyjeździe_ z Wielkiej Brytanii, przed wejściem na prom do Belgii.
                              Udalo mi się przekonać panów, że to pamiątka i finkę wywieźć smile.
    • basia553 bo to jest tak: 05.05.05, 10:26
      koty nie przyszly sie odlewac do Twojego ogrödka, tylko prawdopodobnie
      zalozylas ogrödek na terenie ich klopa. Taki jest porzadek rzeczy.
      NBie uzywaj chemii, swiat jest juz dostatecznie zatruty. Nie mam pod reka,
      ale poszukaj sobie w internecie nastepujacej rzeczy: sa rosliny, ktörych koty
      absolutnie nie znosza, zasadz je miedzy swoimi kwiatami. Znajomy opowiadal mi,
      ze sa np. rosliny, ktörych nie znosza nornice i on w ten sposöb przed laty
      wykwaterowal lagodnie nornice ze swojego ogrödka. Nie mam czasu szukac Ci, ale
      jestes duza dziewczynka i dasz sobie sama rade, prawda?smile))))) Jak nie, to idz
      na forum Koty, tam maja wiecej doswiadczenia. Ja mam wprawdzie dwa koty i dwa
      balkony, ale moje koty wola sie zalatwiac do swoich kuwet - na szczescie!
      Zycze powodzenia.
    • basia553 ROZWIAZANIE PROBLEMU 05.05.05, 20:05
      Tu masz panna link do kociego forum, gdzie zapytalam w Twoim imieniu i dostalam
      (dostalas) rade.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=23507518&a=23507518
      • syswia Re: ROZWIAZANIE PROBLEMU 06.05.05, 12:59
        smile dziekismile)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka