problemy jezykowe, uczucie wyobcowania, maz ktorego wiecznie nie ma,
brak znajomych jakichkolwiek, rozmowy codzienne na poziomie
osmiolatka - syna, lub poltoraroczniaka - corki. zaczynam wymiekac.
jednak po ostatniej wizycie w Polsce stwierdzialam ze juz nie czuje
sie tam dobrze, a tu jeszcze nie czuje sie dobrze, czyli in plus dla
Hiszpanii, bo skoro jeszcze nie to znaczy ze jest szansa. jestem
skolowana, zakrecona i dola lapie kurna kazdego dnia gorszego.
a tak chcialam sie wygadac, a nawet jakos sensownie mysli zebrac nie
potrafie. do bani