olin
23.05.05, 20:51
Czolem.
Pozwole sobie wkleic to, co mozna znalezc tu (tekst autorstwa Ady Szurman):
www.nww.pl/artykul.php?artykul=2100&s=2
Śpiewak wykpił się z zarzutów
Były starosta wałbrzyski, Marek Śpiewak zakpił z policji, prokuratury, sądu i
wyborców. Zakpił z tych, którym obiecał, że przyzna się do wszystkiego i nie
będzie utrudniał pracy wymiaru sprawiedliwości. Zakpił także z prawa i co z
tego? Nic. Nic z tego, bo nikt w tym mieście nie jest w stanie lub nie chce
udowodnić Śpiewakowi winy. Pomimo tego, że były starosta przyznał się do
prowadzenia auta po spożyciu alkoholu i bił się głośno w piersi, teraz okazuje
się, że jechał samochodem trzeźwy, co potwierdził nawet biegły sądowy!
Starosta przechytrzył organy ścigania - wyszło na to, że wypił łyżkę stołową
alkoholu,
a prowadząc auto był trzeźwy
- Nie ma słów w Wielkim Słowniku Języka Polskiego, ani w mowie potocznej,
aby określić to, co zrobiłem. Boleję, że wyrządziłem tak ogromną krzywdę mojej
rodzinie i przyjaciołom oraz zawiodłem mieszkańców powiatu wałbrzyskiego. Mam
nadzieję, że będę miał jeszcze okazję pokazać się z jak najlepszej strony -
wyznał Marek Śpiewak podczas nadzwyczajnej konferencji prasowej, na której
potwierdził, że prowadził po pijanemu. Bił się w piersi i zrezygnował ze
stanowiska. Skrucha byłego starosty nie trwała jednak zbyt długo… Okazało się
bowiem, że przyznanie się do spożycia alkoholu było świetnym sposobem na
przechytrzenie śledczych. Odpowie jedynie za spowodowanie zagrożenia w ruchu i
spowodowanie dwóch kolizji drogowych. Za te wykroczenia grozi mu jedynie kara
grzywny lub aresztu.
Cwaniaczek na prawie
Według ostatecznej wersji byłego starosty, rzeczywiście 23 grudnia ub. roku
wziął udział w spotkaniu opłatkowym w starostwie, połączonym z imieninami
skarbniczki Ewy Kłusek oraz prawniczki Ewy Kwiatkowskiej, ale wypił tam
zaledwie 15 gr alkoholu, co odpowiada jednej łyżce stołowej. Wg. opinii
biegłej sądowej (wykonała ekspertyzę po tym, jak sąd nakazał uzupełnić policji
akta sprawy przeciw staroście), Marek Śpiewak wsiadł za kierownicę auta
zupełnie trzeźwy! Biegła wzięła pod uwagę czas, jaki upłynął od wypicia przez
Śpiewaka alkoholu do momentu, kiedy usiadł za kierownicą oraz jego masę ciała.
I wyszło na to, że dwie kolizje drogowe, które spowodował wracając po imprezie
do domu, nie były wynikiem działania wódki. Przypomnijmy, że były starosta
staranował dwa samochody i o mało nie rozjechał pieszego, po czy porzucił
swoje auto i poszedł do domu piechotą… Nie wezwał policji, nie zgłosił się do
komendy także później, wręcz odwrotnie udawał, że to nie on kierował! Na
policję poszedł zaś jego 22-letni syn i całą odpowiedzialność wziął na siebie.
Badanie alkomatem wykazało, że młody mężczyzna był trzeźwy. Dopiero po kilku
dniach, Marek Śpiewak przyznał się, że to on prowadził auto. Było już jednak
za późno, aby wykonać badanie na zawartość alkoholu w jego krwi. Świadkowie,
którzy imprezowali wraz z nim w starostwie nabrali wody w usta (być może
dlatego, że opozycja domagała się wyciągnięcia konsekwencji także przeciwko
nim, za picie wódki na terenie starostwa…), a zeznania postronnych
obserwatorów na niewiele się zdały. Pytanie tylko za co tak gorąco przepraszał
Śpiewak podczas konferencji prasowej? Czy rzeczywiście w „Wielkim Słowniku
Języka Polskiego” nie ma słów na określenie tego, że wypił 15 gr alkoholu i
później usiadł za kierownicą trzeźwy? W mowie potocznej też udałoby się
znaleźć kilka określeń na chlapnięcie owej łyżki stołowej wódeczki… Czy
unikając odpowiedzialności za jazdę pod wpływem alkoholu, do której sam się
Śpiewak przyznał, jest sposobem na obiecane przez niego „pokazanie się
mieszkańcom z jak najlepszej strony”? Więcej kłopotów może mieć syn trzeźwo
myślącego Marka Śpiewaka, bo złożył fałszywe zeznania. Podobnie Pani
Śpiewakowa, oddana żona i matka pomagała bowiem tuszować sprawę.
--
No. Fajnie, nie? :)
ol.