Gość: James M. Barrie
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.05.06, 11:02
„Rozkosznie rozbrykany, pełen błyskotliwej inteligencji i wdzięku, a przy tym
niefrasobliwy, umiejętnie unikający wysiłku i odpowiedzialności. Czy i Twój
malec (czyt. prezydent miasta) jest taki? Jak można pomóc dziecku (czyt.
prezydentowi), które nie chce dorosnąć (czyt. nie chce być odpowiedzialny za
rozwój miasta)?”
O syndromie Piotrusia Pana możemy mówić, gdy wszystkie emocje ujawniają się w
ekstremalnej postaci: gniew jako wściekłość, radość jako histeria. Dziecko
(czyt. prezydent) odwleka decyzję wymagającą dokonania wyboru lub rzuca się w
gorączkowe działania, z których żadnego nie doprowadza do końca. Składa
obietnice bez pokrycia, święcie wierząc, że zdoła ich dotrzymać, np. że bez
protestów będzie myć zęby (czyt. podejmie merytoryczną dyskusję).Dziecko
(czyt. prezydent) jest stale skupione na sobie - po kryjomu zje wszystkie
cukierki (czyt. zasiądzie w radach nadzorczych spółek miejskich), zrobi
awanturę, że chce się jeszcze bawić na placu zabaw, choć pada deszcz (czyt.
będzie bronił idiotycznych inwestycji, jak remont obiektu na ul. Ratuszowej).
Myśli, że jeśli o czymś nie powie, np. nie przyzna się, że stłukł wazon, to
nikt tego nie zauważy (czyt. nikt nie zauważy, że Wałbrzych jest jednym z
najmniej atrakcyjnych inwestycyjnie miast w Polsce). W życiu - Piotrusiami
Panami - zostają przede wszystkim chłopcy (czyt. niektórzy prezydenci), choć
i niektórym dziewczynkom to się zdarza (czyt. pani od mobbingu).
Dlaczego Piotr Kruczkowski ma problemy, żeby dorosnąć do stanowiska
prezydenta Wałbrzycha? Jego problem wynika stąd, że jest „Piotrusiem Panem”,
którego za rączkę prowadzi Krzysztof Prędki, Józef Gruszka, Zbigniew
Chlebowski, Halina Pankanin, Krystian Bukina i inni. Jeśli Piotruś Pan
Kruczkowski chce ponownie zostać prezydentem Wałbrzycha, musi odciąć
tę „pępowinę” i z Piotrusia Pana stać się Piotrem Panem. Problem jednak
polega na tym, że bez tych „opiekunów” nasz wałbrzyski Piotruś Pan jest po
prostu nikim.