Dodaj do ulubionych

Daj się uwieść kapitalizmowi

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 01.02.04, 18:49
ach,co za entuzjazm... kocham panią,pani Magdo !!
Obserwuj wątek
    • Gość: Karol Re: A niech jedzie IP: *.MAN.atcom.net.pl 01.02.04, 19:21
      I to jak najszybciej. Będzie wiecej miejsca i powietrza dla
      niezdemoralizowanych, nienihilistów, normalnych członków wspólnoty...
      • Gość: Janosik Re: A niech jedzie IP: *.tac.net 03.02.04, 20:49
        "Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma" - to jest szczera prawda.
        Na "zachodzie" nie ma polskiej kultury, dobrego jedzenia, tradycji,
        itd. "Zachod", to maszynka do robienia pieniedzy dla kapitalistow. Bez
        zludzen, ci ktorzy wyjada, beda tylko slugusami i co z tego, ze zarobia $4000,
        skoro wydadza $5000? Nie ma czasu na rodzine i inne przyjemnosci. Radze
        spozytkowac swoja energie na polepszenie bytu w kraju, jesli nie sobie, to
        swoim dzieciom. Hej!
        • Gość: andrzej Re: A niech jedzie IP: *.acn.waw.pl 04.02.04, 12:31
          W Polsce nie można kupić normalnego sera, normalnego, nie dmuchanego chleba,
          normalnego, nie z koncentratu, soku, itd. itp. Ludzie dookoła patrzą spode łba,
          nikt nigdy nie powie "dzień dobry", itd.

          A wy wiecie swoje. I żyjcie w tym zidiociałym szambie, wasza sprawa, nie moja.
          Mam 26 lat i wyjeżdżam.
      • Gość: Critto CZY ROBICIE COŚ ABY ZMIENIĆ POLSKĘ NA LEPSZE ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 13:19
        CZY ROBICIE COŚ, ABY ZMIENIĆ POLSKĘ NA LEPSZE ???

        Hej, Młodzi Przyjaciele!
        Ja mam 26 lat, jestem po studiach. Większość z Was pewnie jest w podobnej
        sytuacji (podobny wiek, studiujecie (może się uczycie w liceum) albo po
        studiach). CZY CHCECIE ZMIENIAĆ TEN KRAJ NA LEPSZE ?? Czy czujecie się na
        siłach? Czy zrobilibyście coś dla jego poprawy, jednocząc się w słusznej sprawie
        mimo wszelkich różnic, które Was dzielą ("E Pluribus Unum" - "W wielości -
        jedność"), aby NAPRAWIĆ ten kraj? aby oczyścić go z korupcji, aby poprawić
        ustawy, aby obniżyć podatki i zmniejszyć biurokrację tak, aby NORMALNY CZŁOWIEK
        MÓGŁ UCZCIWIE ŻYĆ I ZARABIAĆ???

        Czy czujecie, że TEN KRAJ JEST NASZ?? Czy poparlibyście ruchy takie, jak np.
        Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska (www.odpowiedzialnosc.org), propagująca
        niższe podatki czy stowarzyszenie "Generacja" (www.generacja.org.pl), która dąży
        do pozytywnych przemian w tym kraju w różnych dziedzinach życia, i skupia
        młodych ludzi ? Jeśli tak, to chętnie się przyłączę. Polska potrzebuje ludzi
        moralnych, prawych, ludzi, których wzorcami mogliby być Ojcowie Założyciele USA;
        Polska potrzebuje Tomasza Jeffersona, Benjamina Franklina, Johna Adamsa, Thomasa
        Paine'a ... Potrzeba ludzi o takim charakterze; oni są WŚRÓD NAS. Oni nie
        umarli, gdy zawarto nad ich ciałami wieka trumien; przytoczę wiersz wielkiego
        poety polskiego, Asnyka:

        "Przeszłość nie wraca jak żywe zjawisko,
        W dawnej postaci - jednak nie umiera.
        Odmienia tylko miejsce, czas, nazwisko
        I świeże kształty na siebie przybiera.(...)"

        Ojcowie Założyciele są WŚRÓD NAS !!! Tak jak oni zmienili Amerykę, my ZMIEŃMY
        POLSKĘ !! "Przejmijmy" Ją, nadajmy Jej nowy, przyjazny człowiekowi ton, ODPĘDŹMY
        HIENY, SĘPY I SZAKALE, które gromadzą się nad nią i żerują na niej. KTO ZE MNĄ ???

        ~Polska potrzebuje Jeffersona, Franklina i Paine'a~
        Krzysztof "Critto" Sobolewski
        e-mail: crittoNOSPAM(at)wp(dot)pl
        www1: liberter.webpark.pl (lub libertaryzm.prv.pl)
        www2: critto.webpark.pl (lub critto.prv.pl)
    • yawokim do roboty do roboty 01.02.04, 19:40
      jest tak cudownie w polsce tyle mozliwosci hej ho !
    • Gość: Steny Okulary IP: *.ds.pg.gda.pl / *.ds.pg.gda.pl 01.02.04, 20:00
      Pan Michał nosi ciemne okulary, a pani Magda - różowe. A rzeczywistość swoje
      • Gość: Tomik Re: Okulary IP: 12.149.95.* 01.02.04, 22:16
        I o to chodzi, przeczytaj oba artykuly i to Ci pomoze wybrac Twoje wlasne
        okulary.
        • Gość: micha4 Re: Okulary IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 03.02.04, 13:06
          Przepraszam za dosadnosc...."Polaku , daj sie uwiesc kapitalizmowi"...,a on
          uwiedzie Ciebie...na sucho , bez wazeliny.
    • Gość: ukryty wielbiciel Pani/Panna/ Magda nie pasuje do gw! IP: *.torun.mm.pl 01.02.04, 22:03
      Pani Magdo pani język, wnioski i oceny jakie pani wystawia nie pasuja do
      ogólnego przesłania gw! skąd sie pani tam wzięła ?to tyle, może jeszcze sie
      odezwę?!
      ps. mam gorąca prośbę proszę raczej unikać terminu "intelektualista" do
      określania ludzi przyzwoitych, mądrych, myślących czyli normalnych i a raczej
      inteligent/ od intelligo,-ere,ectum!/. Intelektualiści bardzo żle zapisali się
      w dziejach nowożytnych/engels,marks, lenin, o rodzimych nie będę wspominac bo
      aż strach....../ Zas inteligenci tacy jak np . Jan Paweł II to chyba nie muszę
      uzasadniać!Prosze pomyśleć, między intrlektualistami a inteligentami różnica
      zasadnicza/dzisiejsza polska mizeria w wielu dziedzinach to efekt
      niesamowitego spustoszenia, wymordowania kwiatu polskiewju inteligencji przez
      koalicjantów zła hitlera i stalina, nastepnie czystek powojennych . A efekt
      taki jak widać.
      • Gość: Socjaldemokrata Papież to ćwierćinteligent w porównaniu z Marksem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 23:32
        Nie chodzi już o sympatie polityczne, ale nie obrażajmy Marksa. Jeden z
        największych filozofów w historii ludzkości stoi intelektualnie o wiele wyżej
        od przeciętnego księdza. Radzę poczytać Marksa - na każdym europejskim wydziale
        filozofii to obowiazkowa lektura.
        • Gość: Marky Re: Papież to ćwierćinteligent w porównaniu z Mar IP: *.dialup.sprint-canada.net 02.02.04, 07:25
          Panie Socjaldemokrato,

          czy moglby pan wyjasnic dlaczego, zdaniem panskim, "Papiez to cwiercinteligent
          w porownaniu z Marksem"?

          Jesli, wg pana, Marks "stoi intelektualnie o wiele wyzej od przecietnego
          ksiedza," logicznym byloby uwazac ze pozycja intelektualna Marksa wobec
          nieprzecietnego ksiedza, jakim jest Papiez, bylaby nizsza. U pana jednak
          pozycja Marksa wobec nieprzecietnego ksiedza wydaje sie wyzsza niz wobec
          przecietnego ksiedza.

          A jak wysoko intelektualnie stoi Marks w porownaniu z przecietnym
          socjaldemokrata?...
          :)
          • Gość: Socjaldemokrata Papież stoi niżej od każdego uczciwego marksisty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.04, 23:51
            Papież intelektualnie jest przeciętnym księdzem. Ale każdy marksista ideowo
            stoi wyżej od każdego księdza, ponieważ marksizm jest znacznie sensowniejszą
            wizją świata niż katolicyzm. Przy czym przepaść między Marksem, twórcą
            doktryny, a papieżem, czyli przeciętnym, niezbyt mądrym i zupełnie
            nieoryginalnym księdzem jest szczególnie wielka. Ale oczywiście nawet gdyby
            papież był nieprzeciętnym księdzem, nadal byłby mizernym filozofem przy Marksie
            (np. takimi mizernymi filozofami byli Augustyn czy Tomasz). Co do relacji
            Marksa do przeciętego socjaldemokraty kwestia jest złożona, bo marksizm się w
            czasie ostatnich 150 lat wzbogacił - i - jeżeli to do mnie uwaga - ja też na
            tym skorzystałem.
            • Gość: Marek Re: Papież stoi niżej od każdego uczciwego marksi IP: *.bchsia.telus.net 04.02.04, 04:34
              Wyjechalem z Polski w 87r po dwoch latach pobytu w Grecji przyjechalem do
              kanadyjskiego Vancouver.Minelo od tego czasu juz 17lat a ja wciaz mam wrazenie
              ze Polske opuscilem wczoraj.Ludzie uwiezcie mi ze sam wyjazd jeszcze niczego
              nie zalatwia.Ta cala polskosc bedzie was dopadala na kazdym kroku nie
              wyzwolicie sie od tego nigdy na obczyznie bez wzgledu ile lat tam
              bedziecie.Nasza slowianska natura jest nie do zabicia w konfrontacji z
              anglosaska i na to naprawde nie ma mocnych.To prawda ze zyc jest tu latwiej ale
              cene za to placi sie okrutna.Nie mam zamiaru was przekonywac ze jest inaczej bo
              sam w to nigdy nie wiezylem dopiero po kilkunastu latach ta prawda do mnie
              dotarla.
            • Gość: Marky Re: Papież stoi niżej od każdego uczciwego marksi IP: *.dialup.sprint-canada.net 05.02.04, 23:32
              re:
              > Papież intelektualnie jest przeciętnym księdzem.

              - To jest ogolne twierdzenie, w rodzaju "buga jest muga.". Prosze je uzasadniuc
              konkretami (faktami). (Mam nadzieje ze dla pana Papiez jest "przecietnym
              ksiedzem" nie dlatego ze tak uparcie powtarza,ehem, "marksista-propagandzista-
              kapitalista" Urban w NIE, i jemu podobni?)...

              re:
              >Ale każdy marksista ideowo
              > stoi wyżej od każdego księdza, ponieważ marksizm jest znacznie sensowniejszą
              > wizją świata niż katolicyzm.

              - Znow ogolnik, bez zadnych faktualnych dowodow. Co znaczy ze "kazdy marksista
              ideowo stoi wyzej od kazdego ksiedza"? Co znaczy ze "marksizm jest znacznie
              sensowniejsza wizja swiata niz katolicyzm"? Prosze odpowiedziec jak Marks,tak
              przyziemnie, poslugujac sie dowodami....

              Inaczej zaczne podejrzewac ze "marksizm" w panskim wydaniu to, ahem,
              religia....

              re:
              >Przy czym przepaść między Marksem, twórcą
              > doktryny, a papieżem, czyli przeciętnym, niezbyt mądrym i zupełnie
              > nieoryginalnym księdzem jest szczególnie wielka.

              - Co ma pan tu konkretnie na mysli? Czy moze podac pan fakty na potwierdzenie
              panskiego twierdzenia?...

              re:
              >Ale oczywiście nawet gdyby
              > papież był nieprzeciętnym księdzem, nadal byłby mizernym filozofem przy
              >Marksie

              - Hmm... co znaczy tu wyrazenie "nieprzecietny ksiadz"? Co znaczy ze
              Papiez "bylby mizernym filozofem przy Marksie"?

              re:
              > (np. takimi mizernymi filozofami byli Augustyn czy Tomasz)

              - Dlaczego?

              re:
              Co do relacji
              > Marksa do przeciętego socjaldemokraty kwestia jest złożona,

              - Oops, a wiec czy przecietny socjaldemokrata jest mizernym filozofem wobec
              Marksa, czy nie ?

              re:
              >bo marksizm się w
              > czasie ostatnich 150 lat wzbogacił

              - Wzbogacil o co? O brzemie dziesiatkow milionow ofiar ludzkich, monstrualny
              ucisk policyjny,potworne cierpienia wiezniow Gulagu i innych, ruine ekonomiczna
              wielu narodow, w tym Polski?...

              re:
              > - i - jeżeli to do mnie uwaga - ja też na
              > tym skorzystałem.

              - Ciekawe jak? Bo ze, ahem, filozoficznie pan skorzystal, w to smiem watpic
              (sadzac po panskich postingach)....
              :)





        • Gość: cichy wielbiciel oto nowe pokolenie szkoły urbana jerzego IP: *.torun.mm.pl 02.02.04, 13:40
          gratuluję dobrej szkoły
    • Gość: Andrzej Kapitalizm jak dziwka - można wspóżyć, ale kochać? IP: *.bas1.prp.dublin.eircom.net 01.02.04, 22:33

      Sens zmagań Michała

      Magda, jest sporo sensu w tym, co napisałaś. Twoja wizja globalizującego się
      świata z małą Polską w kapitalistycznej grze jest może bardziej nowoczesna,
      niż nostalgia do wielkich ideii u Michała. Twój apel, by zaangażować się
      literacko i ideowo w dramat współczesnego kapitalizmu wydaje mi się tyleż
      ciekawy, co naiwny. Rozumiem jeszcze snuć jakieś socjologiczne, ekonomiczne,
      kulturowy - w stylu Baumana, Fukuyamy, itd - analizy o tym, co sie dzieje w
      zmieniającym się gwałtownie świecie, ale zakochać się w etosie IBM czy Coca-
      coli? Artykuł Michała, choć trochę smuci, jest o niebo lepszy literacko, niż
      Twój. Dlczego? Bo on rzeczywiście szuka jakiejś ważnej idei, porywu serca,
      czegoś co by przenosiło na tę "drugą stronę", a jednocześnie pozwalało
      pokochać własny marny ogródek. On się z tym rzeczywiście zmaga, i jego analizy
      nie są głupie. Michał nie idealizuje Zachodu, raczej stosuje go jako figurę
      stylistycznę, w której jest trochę tych marzeń o lepszej Polsce. Poza tym jego
      doświadczenie kraju jest dość trafne, i nie dodają tu specjalnie kolorytu
      siódme poty dobrze wyedukowanych kreatywnych niewolników zagranicznych
      korporacji.

      Odmienność doświadczeń

      Zwróć też uwagę na swoje osobiste doświadczenie. Spędziłaś pare lat za granicą
      jako stypendystka. Ja też jestem stypendystą, i to doświadczenie jest o niebo
      bardziej komfortowe niż znój i niepewność znanych mi rodaków, którzy walczą na
      Zachodzie o chleb powszedni. Nie obraź się, ale wydaje mi się, że Twoje
      doświadczenie realiów gospodarki rynkowej jest skromne. Dlatego idealizujesz
      nieco kapitalistyczny etos. Tak musimy sie modernizować, globalizować,
      doceniać zgrzebne "podrzędne" wartości. To najpilniejsze wyzwanie na
      najbliższe dekady.

      Podrzędne wartości i poezja

      Ale wiesz, kapitalizm, modernizacja, globalizacja jest jak dziwka - można z
      nią współżyć, czasem jest to przyjemne, nieraz konieczne. Ale żeby pisać
      wiersze o tym? Twój apel, by z polskiej literatury zrobić tubę
      kapitalistycznego etosu, wydaje mi się zabawny. Kapitalizm da sobie radę bez
      literatury. Natomiast dobra literatura, krytyczna wobec tych procesów, dająca
      świadectwo tego, co się dzieje z ludzkimi duszami, może być właśnie pomocą i
      odtrutką na nieomal niewolniczy etos międzynarodowych korporacji, nieustannej
      pogoni za zyskiem i naszym hiper-konsumenckim poniżeniem.

      Nostalgiczny smutek Michała przywraca godność

      Dlatego, droga Magdo, wolę tekst Michała i jego rozterki, niż Twoje ponętne
      panacea. Zbyt często czuję się trybikiem globalistycznego rozpędu, uwikłanym w
      jego dwuznaczną ideologię, bym nie chciał zatrzymać się nieraz i powzdychać do
      gubiącego się gdzieś człowieczeństwa, ojczyzny, jakichs ideałów. Nostalgiczny
      smutek Michała paradoksalnie przywraca godność, a jego głębia poszukiwań
      lepiej wróży odnalezieniu nowej wrażliwości zglobalizowanego człowieka niż
      twoje pro-kapitalistyczne, nieco naiwne, apele.

      Tym niemniej, wiele dzięki za inspirację. Ten dwógłos, Michała i Twój, bardzo
      dziś potrzebny. Rozmowa o ważnych sprawach, to jest chyba to, czego teraz
      najbardziej w Polsce rozrzuconej po świecie, potrzebujemy.
      • Gość: Chomik Re: Kapitalizm jak dziwka - można wspóżyć, ale ko IP: *.vogel.pl 02.02.04, 14:41
        Popieram Andrzeja. :)
      • Gość: Adam Re: Kapitalizm jak dziwka - można wspóżyć, ale ko IP: *.ipt.aol.com 03.02.04, 18:07
        Andrzej,
        fantastycznie! Podpisuje sie oburacz pod Twa opinia. Tym dojrzalsza, ze -
        zdaje sie - posiadles doswiadczenia obu stron. I mnie rowniez ta polaryzacja
        postaw wydaje sie symptomatyczna. Dotyczy to rowniez owej Polski "rozrzuconej
        po swiecie" - ten dualizm zdaje sie przekladac na srodowiska najnowszej
        polskiej emigracji.
        • Gość: Andrzej Re: Kapitalizm jak dziwka - można współżyć, ale ko IP: *.bas1.prp.dublin.eircom.net 03.02.04, 21:55
          Dzięki Adamie za wsparcie. Czytałem też twój głos poniżej. Myślę, że cała ta
          dyskusja jest częścią ogromnie ważnej debaty o kształt Polski nowoczesnej.
          Szukamy na gwałt nowego sensu w jakim my - Polacy "krajowi" i porozrzucani po
          świecie - moglibyśmy odnaleźć realną i twórczą więź z polskością, a
          jednocześnie bez kompleksów być obywatelami świata. Polaryzacja, o której
          piszesz wiąże się głównie ze stosunkiem do procesu globalizacji, stosunkiem
          wyznaczanym przez nasze osobiste szanse znalezienia się po stronie wygranych
          lub przegranych tego procesu. Problem zostać w kraju czy wyjechać - choć
          egzystencjalnie palący - nie jest kluczowy. I tu rację ma Magda. Bo żyjemy w
          świecie niestannej płynności (Bauman). Ale faktycznie Michał stawia inny
          problem: czy warto duchowo trwać przy tym, co nazywamy Polską. Tak więc nie
          sprawa wyjechać - nie wyjechać go nurtuje, ale pytanie o kształt nadziei
          związnej z duchową przestrzenią polskości. Magdę też to nurtuje, ale poszukuje
          dość płytko, stąd biedna prowokuje na forum głównie śmiech lub wkurzenie. Masz
          rację, że jej "stopka" ją wykończyła, bo odebrała wiarygodność, uczyniła z
          niej outsidera, może i utalentowanego, ale wypasionego za globalne pieniądze.
          Osobiście najciekawszym rozwiązaniem wydaje mi się wejść krytycznie w
          globalizację, a jednocześnie pozostać w twórczej duchowej, niekoniecznie
          terytoralnej, więzi z polskością. Myślę, że mamy dostateczny potencjał
          kulturowy, wyznaczany nazwiskami takich ludzi jak Wojtyła, Miłosz, Brzeziński,
          Kołakowski, Kieślowski, Ochojska, itd, by zintegrować w sobie polskość i
          universum. Krytyczne podejście do globalizacji oznacza dla mnie m.in. nie dać
          się zainfekować hiper-egoizmowi elit globalnych, zwłaszcza jeśli jesteś po
          stronie tzw. zwycięzców. Raczej chodzi o to, by rozrzerzyć profity
          globalizacji na innych oraz poświęcić część środków i energii tym, którym nie
          udaje się w życiu. Krytycyzm wobec tradycyjnej polskości to głównie
          przezwyciężenie paradygmatu homogeniczności kulturowej - z akcentem na
          wątpliwy mesjanizm - w stronę szerszej pluralistycznej postawy zdolnej do
          budowania głębokich więzi i współpracy z ludżmi innych kultur.

          Tyle na dziś. Czym jest dziś Polska? To miliony dusz porozrzucanych po
          świecie, które na dźwięk tego słowa reagują wciąż żywo, klnąc na nią z...
          miłości.

          Pozdrawiam, Cię, Adamie, serdecznie.
          • Gość: Adam Tak, ale... IP: *.ipt.aol.com 04.02.04, 14:34
            Andrzeju,

            dziekuje za przenikliwa odpowiedz. I za wyartykulowanie tego, co powinnismy
            wszyscy przyjac za credo. Wydrukowac i powiesic nad biurkiem! Pozwol, ze zmace
            obraz kilkoma watpliwosciami:

            I.

            Ciekawe, ze przytaczane przez Ciebie osobowosci - od Wojtyly do Ochojskiej -
            to wlasnie Polacy globalni. Ci, ktorzy - wychodzac z tak roznych przeslanek -
            znalezli ta cenna recepture. Tworcze equilibrium pierwiastkow, ktorego dotad
            nie udalo mi sie znalezc, a ktorego Ty zdajesz sie byc blizszy.
            Rzecz w tym jednak, ze Milosz czy Brzezinski to nie jest pokolenie moje,
            Michala i Magdy. To w przewazajacej wiekszosci "Kolumbowie", jedno z
            najwspanialszych pokolen, ktore wydala i uksztaltowala Polska. Dzis zostalo
            nam zaledwie paru z nich. Gdy oni stawiali swoje pierwsze kroki jako Polacy
            globalni, relacja Polska/Swiat (lub po prostu Polska/Zachod) byla dalece
            bardziej przezrzysta, dwubiegunowa. Dzis znow jestesmy "roza wiatrow". "Paczka
            wyrzucona z ekspresu Berlin - Moskwa", jak zauwazyl Michal. I znow cierpimy na
            chorobe zapozyczen. Istniejemy i tworzymy "wobec", nie zas sami z siebie.
            Konia z rzedem za jakis autorytet! Mamy jescze kilku wielkich i pieknych
            Starcow, ale gdzie sa mlodzi?

            II.

            W kwestii wiezi terytorialnej z Polska, calkowicie sie z Toba zgadzam. To nie
            ma juz znaczenia, wszak internet stal sie instrumentem ontologicznym. Jest juz
            nie - substytutem bytu, lecz samym bytem. Nie - alternatywna rzeczywistoscia,
            ale ta wlasciwa. Globalna swiadomosc, w tym i globalna swiadomosc polska -
            stala sie faktem. Dowodem - niniejszy dyskurs.
            Pozostaje jednka kwestia ciaglosci kulturowej. Czy za 20 lat nasze dzieci,
            szczegolnie te wychowane poza "Korona", nie beda patrzyly na nasze internetowe
            dyskusje o polskosci jak na spotkania wedkarzy albo np. milosnikow starych
            parowozow...Ale tym bedziemy sie martwic za kilka lat.

            III.

            Konfrontujac nasza dyskosje z wiadomosciami z kraju, nie moge oprzec sie
            wrazeniu ze nasz problem jest problemem "salonowym". We wczorajszej GW czytam,
            ze w sondazach az 50% studentow warszawskich uczelni chce na stale wyjechac za
            granice, a 87% - tymczasowo. Ci ludzie - a przeciez ich wlasnie nalezy uznac
            za najbardziej reprezentatywny glos pokolenia - maja priorytety ustawione
            bardzo klarownie. I niewiele tam dylematow bogoojczyznianych. Moze za
            wyjatkiem studentow SGGW, co w mediach brzmi anegdotycznie (bez urazy, ja tez
            ze wsi!).
            Nie ma sie co ludzic. Kultura wysoka jest jednak zjawiskiem reaktywnym. Stanie
            sie, co sie stac ma, z literatura czy bez niej. I polskosc podryfuje tam,
            gdzie rzuca ja globalne mechanizmy i proste, ludzkie potrzeby. Jesli plaszcz
            Konrada rzeczywiscie bedzie za ciezki, owe 87% zmieni go bez emocji na kurtke
            z gore-texu.

            Mimo wszystko, Andrzeju, podziwiam Twoj pragmatyzm i rozwage. Mysle ze masz
            wiele do powiedzenia tym "milionom dusz porozrzucanych po świecie, które na
            dźwięk tego słowa reagują wciąż żywo, klnąc na nia...z milosci"
            I ogromnie mnie ciekawi, jak Ci sie udaje na codzien, miedzy np. tankowaniem
            paliwa na stacji Shell, a lektura Kolakowskiego, utrzymac dobrze wywazona
            wlasna tozsamosc.
            W czerwcu 2000 mialem szczescie byc na spotkaniu mlodziezy z Papiezem nad
            jeziorem Lednickim, w Wielkopolsce. Wszytsko, o czym duskutujemy Papiez w
            wlasciwy sobie sposob przewidzial i zawarl w swoim krotkim "Apelu 3-go
            Tysiaclecia". Haslem wienczacym ten alegoryczny apel, nawiazujacy do sceny
            znad Jeziora Genezaret, bylo wezwanie "Wyplyn na glebie". Do dzis dzwoni mi to
            w uszach. Mysle, ze Tobie sie calkiem niezle to udaje.

            Pozdrawiam serdecznie,
            Adam


            PS. Lamiac decorum forum internetowego, podaje swoj adres:
            adamlorenc@yahoo.com Bedzie mi milo jak bedziesz chcial sie podzielic dalszymi
            przemysleniami


            • Gość: Andrzej Re: Tak, ale...spróbuję Ci odpowiedzieć IP: *.bas1.prp.dublin.eircom.net 06.02.04, 16:05
              Adamie,

              Dzieki za ciekawy post. Ta dyskusja tutaj dobiega konca, ale wrzucę mój post,
              by dokończyć naszą rozmowę. Spróbuję Ci odpowiedzieć na kilka Twoich pytań.

              Autorytety i Twoje pokolenie

              Gdy pisałem o udanych osobistych syntezach polskości z universum, dałem
              przykład paru osób powszechnie znanych z sukcesu w tej dziedzinie; nazwałeś
              ich Polakami globalnymi – dobra nazwa. Nie chodziło mi jednak o wskazanie na
              autorytety, ale o udane syntezy, które tworzą zręb duchowej przestrzeni
              nowoczesnej polskości. Jeśli oni potrafili wyrwać się z naszego duchowego
              zaścianka, skoncentrowanego na niepodległościowej martyrologii, a jednocześnie
              nie utracili polskości, oznacza to, że każdy z nas może spróbować. Wydaje mi
              się, że po raz pierwszy w naszej historii jako naród mamy wystarczający
              potencjał kulturowy, by stać się narodem nowoczesnym, który Polakom dawałby
              możliwość wszechstronnego rozwoju, a jednocześnie czynił z Polski
              inspirującego i atrakcyjnego uczestnika społeczności światowej. Wcześniej,
              nawet nasi najwięksi byli skoncentrowani na polskości zbyt mocno, by
              inspirować inne nacje. Wyjątki takie jak Kopernik, Skłodowska – Curie, Chopin,
              Conrad, itp. potwierdzają raczej tą regułę.
              Twoje pokolenie nie może mieć jeszcze autorytetów wyłonionych spośród siebie.
              Jest na to za wcześnie. (Młodzi stają się bohaterami tylko w momentach
              szczególnych jak wojna, rewolucja, itd.) Natomiast wielu spośród was może
              świadomie zacząć tworzyć swoją tożsamość korzystając z tej nowej przestrzeni
              polskości. Dla mnie zarówno Michał, Magda i ty, Adamie, jesteście częścią
              nowej Polski, szukającej nieco po omacku nowej tożsamości nie ograniczonej
              okowami narodowego czy totalitarnego zniewolenia. Jesteście kandydatami do
              elity. Dlaczego? Bo macie nadwyżkę energii moralnej i intelektualnej, by
              stawiać pytania wykraczające poza sprawy osobiste, pytania, które zakłdają
              podjęcie jakiejś osobistej odpowiedzialności.

              O naszym sukcesie materialnym i cywilizacyjnym zdecyduje w głównej mierze
              tworząca się obecnie nowa tożsamość kulturowa Polaków. Myślę, że nasze kłopoty
              ekonomiczno-polityczne są skutkiem głównie naszych kłopotów tożsamościowych.
              Żyjemy w tyglu inspiracji, które nie wygenerowały jeszcze uśrednionego etosu
              odpowiadającemu obecnym wyzwaniom. Ale nie ma innej, „królewskiej drogi”,
              musimy przejść przed transformacyjny czyściec i zużyć siły pesymistycznej
              hipokryzji, uwikłanej w mroczne pokusy chodzenia na skróty.

              Internet jako medium ontologiczne?

              Mogę zgodzić się tylko częściowo. Internet, jak w ogole media, rozszerzają
              naszą metaficzyczną podstawę, zarówno jednostek jak i sieci realacji, ale to
              tzw. ontologia osłabiona o ambiwalentnych skutkach. Spro zależy tu od postawy
              i sposoby korzystania z mediów.
              Obaj zgadzamy się, że o tożsamości narodowej decyduje bardziej osobisty wybór
              niż przynależność terytorialna. Jednocześnie myślę, że najpełniej
              urzeczywistnić można polskość partycypując w pełni jej rzeczywistości, a to
              wciąż związane jest z mieszkaniem w kraju. Dlaczego? Bo tak najpełniej można
              dźwigać różnoraką odpowiedzialność, związaną głównie z ilością i jakością
              różnorakich więzi, zwłaszcza, że Polska jest krajem niepodległym i
              przynajmniej teoretycznie daje możliwość umiarkowanie wszechstronnego
              zaangażowania. Z drugiej strony, doświadczenie pokazuje, że kluczowy wkład w
              kraj mają ludzie posiadający głęboką osobistą znajomość kulutur innych niż
              polska, a to związane jest z kreatywnymi pobytami za granicą. Nie wykluczam
              również sytuacji możliwej obecnie, gdy emigranci stali stają się bardziej
              wartościowymi członkami wspólnoty krajowej, niż część rodaków mieszkających w
              Polsce.

              Studenci chcą emigrować i salonowe dyskusje

              Znam te badania i przebieg dyskusji. Pokazują one głównie poziom frustracji
              wśród studentów, a nie faktyczne decyzje. Ekperci szacują, że najwyżej od 5-15
              % zdecyduje się na emigrację, reszta „wymięknie”. Dla mnie ta frustracja to
              głównie efekt globalizacji: pragnienia cywilizacyjne mamy z najwyższej półki i
              nie chcemy godzić się żyć według standardów półki gdzieś pośrodku. Pewnie, że
              byłoby lepiej, gdyby polska gospodarka mogła wchłonąć większość absolwentów.
              Ekonomiczna niewydolność sprawia, że sporo ludzi cierpi nadmiernie już na
              starcie, a jednocześnie marnuje się wiele energii i talentów. Ale jest też
              pozytywna strona tego zjawiska. To dobrze, że część młodych zdolnych wyjedzie,
              spróbuje swych sił na szerszych, choć trudniejszych rynkach międzynarodowych.
              Wielu się uda, wielu urealistyczni swoje nadzieje. Będą oni stanowić twórczy
              potencjała wszędzie gdzie będą, i dla Polski też jest to korzystne, bo częśc z
              nich w różny sposób wniesie coś z tych pożytków do kraju. Choćby korzystając z
              transferów ontologii osłabionych. Ci, którzy zostaną w kraju, a będzie ich
              zdecydowana większość, zahartują się i realistyczniej zaangażują w budowę
              swego szczęścia, a przy okazji kraju.
              Nie obawiam się, że młodzi ludzi chcą się kierować głównie motywami
              osobistymi, ekonomicznymi, itp. w swych wyborach. To naturalne, gdy zaczyna
              się pracę, chce założyć rodzinę, itp. Nie oznacza to, że ci sami ludzie nie
              noszą w sercu innych motywów, i one, te bardziej idealistyczne pracują w
              każdym, na miarę osobistych możliwości. Nie każdy też ma potencjał by stać się
              członkiem rzeczywistej elity – w sensie pozytywnym – tzn. mieć potencjał
              wykraczający poza tworzenie szczęścia rodzinnego i samorealizacji zawodowej, i
              pewien twórczy heroizm umożliwiający przecieranie nowych szlaków.

              Adamie, według mnie, ta nowa syneteza nowoczesnej polskości nie tworzy się w
              alternatywie płaszcza Konrada i kurtki z gore-texu. Ta nowa synteza stwarza
              się poprzez proces sprostania nowym wyzwaniom stającym przed Polska kulającą
              się w globalnej lawinie. Ani globalizacja nie jest nieuchronna, ani
              nasze „proste ludzkie potrzeby” nie determinują nas całkowicie. Wszędzie,
              gdzie jest człowiek zaangażowana jest wolność, i ona właśnie psuje szyki
              zdeterminowanym nieuchronnościom. Nikt nie chce być trybikiem jakiegoś
              ekonomiczno-społeczngo walca. Ten opór stawiany przez człowieczeństwo w każdym
              z nas ocali również naszą polskość i przemieni ją. Polskość jest wymiarem
              naszego człowieczeństwa, dlatego nie można jej się pozbyć zupełnie bez
              zagubienia częśći samego siebie.

              Podejmowanie „salonowe problemów”, o czym piszesz, paradoksalnie jest kluczem
              do ukształtowania w sobie postawy, która będzie miała szanse ocalenia siebie w
              zmaganiu z potężnymi siłami rynku czy deprawacją struktur państwa. Wiesz, co
              jest największą katastrofą człowieka? Nie frustracja z powodu słabych
              perspektyw ekonomicznych, ale utrata osobistej godności z powodu zgody na
              własną niegodziwość. Nikt ci nie może odebrać osobistej godności, ani
              pracowdawca, ktory cie nie chce lub toba pomiata, ani skorumpowany polityk,
              itd. Oni mogą naruszyć twoją godność, obrazić ją. Ale to ostatecznie ty swoimi
              decyzjami, zaniechaniami, zgoda lub sprzeciwem sprawiasz, że czujesz się i
              faktycznie jesteś człowiekiem. A czyż nie jest to problem salonowy? Bez
              refleksji moralnej towarzyszącej życiu jesteśmy bezbronni wobec potężnych
              ekonomicznych i kulturowych sił. I w tym sensie zarówno decyzja o emigracji
              lub pozostaniu w kraju jest w gruncie rzeczy decyzją moralną: moim osobistym
              wyborem, co bardziej będzie sprzyjać ocaleniu mojej godności, jako człowieka.
              To nic, że mówimy wówczas głownie o możliwościach finansowych, itd. Warunki
              materialne są wymiarem ludzkiego człowieczeństwa, i choć nie są najważniejsze,
              są ważne.

              Tyle na dzis. O sobie napisze Ci coś w mailu. Pozdrawiam.
    • Gość: baldi W kapitalizmie wszystko jest ZE BEST IP: *.adsl.proxad.net 01.02.04, 23:04
      "To jest rodząca się klasa społeczna. Doskonałe wykształcenie, znajomość trzech
      języków obcych, ambitna praca, rodzina, hobby, szerokie zainteresowania" -

      Tak, tak. A doba trwa dla nich specjalnie 36 godzin i na wszystko maja czas.
      Pracuja w stresie 12 h na dobe, do tego maja hobby i szerokie zainteresowania,
      i czas na rodzine tez sie znajdzie zapewne (jakies 15 min, buzka dzieciom na
      dobranoc). Ta pani chyba jeszcze nigdy nie pracowala w kapitalistycznej
      firmie...
    • Gość: Socjaldemokrata Pseudoromantyczny i neoliberalny bełkot IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 23:55
      Dopełniające się w swojej bełkotliwości teksty. Jeden jakiegoś kuriozalnego
      egocentryka, wpatrzonego w siebie grafomana (wiadomo - nagroda Znaku), który
      tęskni za zaangażowaniem, ale takie problemy jak np. nędza czy władza kleru go
      nudzą (jest przedstawicielem tzw. pokolenia Nic, które faktycznie nic sobą nie
      reprezentuje). Drugi przedstawicielki nowego specyficznie polskiego kierunku
      publicystyki i literatury, który można by nazwać "kapitalorealizmem", bo
      zajmuje się on entuzjastyczną apologią kapitalizmu. Na dodatek autorka ten
      kołtuński sposób myślenia rzutuje na całą Europę, chociaż tam większość
      inteligencji jest krytyczna i nie pozwala sobie na tak idiotyczną obronę np.
      pracy w firmie. Można te dwa kierunki pogodzić w postaci romantycznego peanu na
      cześć biznesmena - dzieło polskiej, etosowej ineligencji.
      • Gość: Ggigus Socjaldemokrato! IP: *.dip.t-dialin.net 02.02.04, 00:23
        chyle czola.
        Rzeczywiscie mnie tez wpienil ten neoliberalny zachwyt i pean na czesc
        kapitalizmu i wizja Europy Zach., gdzie nikt nie mieszka na swoim miejscu.
        Mieszkam w Monachium, studiuje tu, nie mam pracy i nie moge jej znalezc,
        chociaz znam swietnie jezyk, bo jest neoliberalny kryzys i pracy nie ma.
        I mieszka tu wielu ludzi stad. Ta wizja Europy w przeprowadzce to wlasna wizja
        autorki. Po rozszerzeniu Unii o Hiszpanie, Portugalie zdecydowalo sie nap
        rzeprowadzke .. az 2% ludnosci. Jakie to tabuny?
        I w Niemczech bezrobocie wsrod ludzi z wyzszym wyksztalceniem wzroslo w ost.
        roku o 24 %. Z innych krajow tez nie plyna lepsze wiadomosci.
        pozdrawiam socjaldemokratycznie
        • eddy46 Re: Socjaldemokrato! 02.02.04, 20:33
          Panie ggigus.Ja na pana miejscu skonczyl bym studja w Munchen i wrocil do
          Polski.W Polsce tez sa uczelnie!!Bardzo latwo jest narzekac tam gdzie sie ni
          dolozylo cegielki.Czy placi pan za te studja.Ja tez mieszkalem w Niemczech
          teraz jestem obywatelem Szwedzkim i to jest najleprzy kraj.Mieszkalem tez
          Holandi,Belgi,Francji,Austri.Prosze mi wierzyc ze idea Marxa o solidarnosci
          jest najlepsz
        • Gość: Critto "neoliberalny" kryzys ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 13:45
          Giggus,
          > chyle czola.
          > Rzeczywiscie mnie tez wpienil ten neoliberalny zachwyt i pean na czesc
          > kapitalizmu i wizja Europy Zach., gdzie nikt nie mieszka na swoim miejscu.
          > Mieszkam w Monachium, studiuje tu, nie mam pracy i nie moge jej znalezc,
          > chociaz znam swietnie jezyk, bo jest neoliberalny kryzys i pracy nie ma.

          "Neoliberalny" krzyzys?? Nie, drogi Giggusie, to nie neoliberałowie spowodowali
          ten kryzys, tylko Twoi ulubieni socjaldemokraci - poprzez roztaczanie 'opieki
          socjalnej' w sposób przesadny, do entej potęgi; poprzez roztaczanie 'parasola
          ochronnego' nad każdym pracownikiem; poprzez rozdymanie biurokracji, która jest
          niezbędna aby cały ten socjalistyczno-socjalny PLANOWY CHAOS ogarnąć. Jeśli mi
          nie wierzysz, to uwierz niemieckim socjaldemokratom, którzy ODCHODZĄ od
          socjalizmu właśnie dlatego, że zauważyli, iż to on jest winien kryzysowi,
          recesji, bezrobociu, biedzie; podobnie socjaldemokraci w Wlk. Brytanii
          (labourzyści).

          Zresztą, 'neoliberalizm' to podejrzany termin; kojarzy się z interesami wielkich
          korporacji i naruszaniu praw innych; tak jak w Ameryce Południowej; nie brzmi
          wolnorynkowo; wolnorynkowy kapitalizm daje szansę KAŻDEMU, kto chce w swoje
          życie i działanie włożyć talent i ciężką pracę. "neoliberalizmu", tak samo jak
          socjaldemokracji, bronił NIE będę.

          Pozdrawiam Serdecznie!!
          Krzysiek "Critto" Sobolewski
          liberter.webpark.pl
          • Gość: Socjaldemokrata Kryzys sprowokowali neoliberałowie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 16:07
            To nie socjaldemokraci wywołali kryzys, tylko polityka neoliberalna, która
            stymuluje podaż, a nie popyt i niestety Schroeder tę politykę wspiera i stąd
            nie ma efektów. Schroeder powinien wspierać państwowe programy budowy mieszkań
            komunalnych, rozbdowy infrastruktury, inwestycji w edukację i obniżać podatki
            najbiedniejszych, jak też zmniejszać VAT od produktów podstawowych. Wtedy
            będzie większy wzrost, bo będzie większa konsumpcja. Neoliberałowie pocięli po
            socjalu, co wywołało kryzys popytu, spadek koniunktury i deficyt budżetowy, z
            którego nie mogą teraz wyjść.
      • Gość: Critto Re: Pseudoromantyczny i neoliberalny bełkot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 13:39
        'władza kleru' ?? JAKĄ to 'kler' ma władzę w Polsce ?? w Polsce rządzi KOMUNA i
        POSTKOMUNA, również ci sami ludzie, którzy sprzedawali Polskę sowietom przez 50
        lat za posadki w marionetkowym rządzie PRL. Żadnej socjaldemokracji nie było i
        nie ma.

        A co do KLERU - to gdyby nie on, nie byłbyś Polakiem. To KLER (duchowni
        katoliccy) utrzymywali ducha narodowego w najtrudniejszych okresach: niewola
        komunistyczna 1945-1989, okupacja hitlerowska i stalinowska 1939-1945, zabory,
        potop szwedzki (celowo jadę 'w tył'); polskiemu KLEROWI należy się taka sama
        wdzięczność i uznanie, jak wszystkim innym polskim patriotom (np. żołnierzom,
        powstańcom, poetom), walczącym o to, aby Polska powróciła na mapę Europy; aby
        Polska zrzuciła jarzmo totalitarnych najeźdźców. WIĘCEJ SZACUNKU dla polskich
        patriotów, drogi Socjaldemokrato.

        Pozdrawiam,
        Critto

    • Gość: Marky Dlaczego "Buddenbrookowie"? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 02.02.04, 01:51
      re:
      >Dziś nowi "Buddenbrookowie" nie powstaną, bo nasi młodzi intelektualiści i
      >pisarze umieją tylko narzekać

      - Hmmm..."Buddenbrookowie" to jest powiesc niemiecka, nie polska; napisal ja
      pisarz niemiecki (nie polski), Thomas Mann (zm. 1955); zostala wydana, o ile
      pamietam, w r. 1901.

      Jak rozumiem, autorka wspomina "Buddenbrookow" jako synonim wielkiej literatury
      stworzonej przez mlodego czlowieka (Mann mial 25 lat gdy opublikowal swoja
      powiesc - w ktorej zreszta widac silny, nieraz razacy, wplyw, wrecz
      nasladownictwo, literatury rosyjskiej, szczegolnie Tolstoja), ale czy naprawde
      nie moglaby wspomniec jakiegos polskiego dziela, np. "Ballad i romansow," czy
      nawet "Ladu serca"?...
      :)
      • Gość: Babsztyl Re: Dlaczego "Buddenbrookowie"? :) IP: *.uwn.unsw.EDU.AU 02.02.04, 03:25
        O Jezu, jak mnie zaczelo ciagnac do Najciemniejszej po przeczytaniu wypocin tej
        smarkuli! Co ja tu robie nad tym Pacyfikiem? Od 22 lat musze gdakac po angielsku,
        kapitalizmu nie polubilem (To wszystko wina tych czerwonych pajakow, ktorzy tak
        mnie rozpiescili nad Wisla, dajac mi darmowa edukacje, opieke lekarska i obozy
        wakacyjne., pozycje spoleczna mam taka jak 90% tubylcow, place srednia
        (doslownie - wedlug danych Australijskiego Biura Statystycznego). A w dodatku
        ciagle to slonce nade mna, wiewiorek nie uswiadczysz (tylko jakies dziwologi jak
        kangury, koale i inne torbacze), do sniegu prawie 700 km, zamiast wrobli papugi,
        katolikow tyle samo co protestantow (w dodatku ci buddysci, zydzi, sikhowie i
        diabli wiedza , kto jeszcze), ktorzy mnie, ateiste, w ogole nie chce nawracac.
        Po prostu straszny ten zywot! Wegetacja: ciagle tylko plaza, urlop za granica,
        samochody jezdza po lewej stronie, kobiety dziwaczki (nie chca wychodzic za maz
        przed trzydziestka!), znajomi tez swirusy (pobudowali sie w buszu i na weekendy
        musze ogladac ciagle eukaliptusy). I nikt nie ma pojecia, co to kawaleria,
        Powstanie Warszawskie albo kto to Zeromski - zupelne dzikusy. A o rodzinie to
        juz zapomniec: ludzie zyja na ocia lape, zamiast jak na normalnych przystalo do
        czarnych pedzic i w lape wcisnac. Po prostu dzicz nie cywilizowana, Martusiu.
        Tak mnie sciska jakos w gardle, ze chyba ugotuje sobie dzis zalewajke po polsku.
        O cholera, tylko gdzie ja kupie to biale swinstwo do tej zupy? Nawet Polski Klub
        w Sydnej nie sprzedaje tej zawiesiny. I znow bede sie zapychal jakas suszi albo
        innym dziadostwem. Jezu, jak ciezko na obczyznie...
        • Gość: Marky Re: Dlaczego NIE ? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 02.02.04, 06:55
          Hm... ciezkie zycie ma (w jej? jego?! mniemaniu) "Babsztyl," - tylko coz to
          mialoby wspolnego z moim postingiem pt. "Dlaczego 'Buddenbrookowie'"?

          ... Zaprawde, ciezkie zycie ma "Babsztyl," dzwigajac to niemile dla niej/niego
          brzemie polskosci w Aussieland....

          Byc moze ze w zwiazku z tym "Babsztyl" by - Boze uchowaj! - wpadl/a w zupelny
          juz obled, gdyby nie czytywal/a regularnie NIE Urbana?....
          :)
    • Gość: Don Chuan Re: Daj się uwieść kapitalizmowi IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 02.02.04, 03:26
      Gość portalu: rydzyk napisał(a):

      > ach,co za entuzjazm... kocham panią,pani Magdo !!

      Tak, zdjęcie to najlepsza część tego tekstu.

      Poprosili panią Magdę o produkcyjniaka made by genuine rocznik 77, to
      wygenerowała. Niewykluczone nawet, że wierzy w to, co napisała oraz że tak myśli.

      Tyle, że nikt o tym, co pani Magda napisała, jutro nie będzie pamiętał. I po co
      to było?

    • Gość: Krzysztof K. Re: Daj się uwieść kapitalizmowi IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 02.02.04, 03:56
      Bardzo mądry, ciepły artykuł. Prosimy o więcej. Z racji mojej profesji pracuję
      ze studentami i spotykam wśród nich wielu, którzy "działają" właśnie tak jak
      Pani opisuje. Olszewski zachowuje się tak, jak gdyby opisywał rzeczywistość lat
      osiemdziesiątych.
    • big.lebowski Re: Daj się uwieść kapitalizmowi 02.02.04, 04:53
      O ile artykol Olszewskiego przeczytalem z ciekawoscia i potwierdza on moje
      obserwacje co do odczuc i zamiarow mlodych ludzi w obecnej Polsce o tyle ten
      artykol, jako polemika zuplnie mija sie z celem. Co wiecej wydaje sie ze jest
      napisany przez zupelnego dyletanta nie tylko w temacie ekonomii i gospodaraki
      Polski, globalizacji, ale rowniez w sprawch obecnej sytuacji spoleczno-
      politycznej w Polsce.

      Po pierwsze mysl przewodnia i tytul: "Daj się uwieść kapitalizmowi" rozsmiesza
      naiwnoscia na samym wstepie. Po pierwsze jakiemu kapitalizmowi? Tak
      zwanemu "polskiemu kapitalimowi", ktoremu jest tak blisko do kapitalizmu jak
      Chinom do komunizmu? Kapitalizmowi ktory tworzy kilka miedzynarodowcyh
      korporacji zajmujacych sie wypychaniu zachodnich dobr na polski rynek i kilka
      upolitycznionych panswowych monopolistow? Kapitalizmowi polegajacemu
      na gnojeniu krajowych przedsiebiorcow bez ukladow politycznych (R. Kluska?)
      Kapitalizmowi polegajacemu na uwlaszczaniu czerwonej nomenklatury i
      transferowaniu publicznego majatku do kieszen wybranych kolesiow? Odnosze
      wrazenie ze Miecznicka jest spokrewniona z Kulczykiem albo Gudzowantym i stad
      jej sny o potedze polskigo kapitalizmu. Ja osobiscie dziekuje za oferte
      uczestnictwa w takim kapitalizmie. Tak "W Polsce jest jeszcze dużo do
      zrobienia - często więcej niż w Barcelonie, Paryżu czy Rzymie." , tylko jakos
      tak od 15 lat niewiele daje sie zrobic i nie widac popytu na tych ktorzy
      potrafia i chca cos sensownego zrobic. Jest za to popyt na miernych, biernych
      ale wiernych, bo Teraz Ku...a My. Ale najbardziej powalajace ze smiechu jest
      przedostanie zdanie "Zresztą, Sejm przegłosował dofinansowania dla PKP, można
      więc liczyć, że dworce zostaną wreszcie odremontowane i problem się skończy."
      Nie wymaga zadnych komentarzy.

      Po drugie zastanawiam sie co 26 letni krytyk literacki moze wiedziec nie tyle o
      Polsce A, B, C (prawdopodobnie nie miala nawet okazji jeszcze dobrze popracowac
      w swoim zawodzie, nie mowiac o karierze w "corporate world") i o perspektywach
      zycia i kariery na Zachodzie (jakos tak sie dziewnie sklada ze z dziwsiatkow
      moich znajomych konczacych studia na zachodzie nikt nie wrocil do Polski.
      Ciekawy jestem czy znajomi Miecznickiej mieli po tych swoich studiach - oferty
      pracy w zawodzie na zachodzie, ciekawy rozniez jestem jakie to dziedziny nauki
      studiowali). Zaloze sie o moja miesieczna pensje ze zarowno polski jaki i
      zachodni kapitalizm Micznicka zna w takim samym stopniu jak amerykanski turysta
      w Meksyku, patrzacy na ten kraj zza szyby klimatyzowanego autobusu.

      Po trzecie - nawiazanie do "ziemi obiecanej", i innych przykladow "ludzi
      ktorym sie udalo" - kolejny przyklad na to ze Miecznicka jest oderwana od
      polskiej rzeczywistosci. Chyba niedawno wrocila do kraju po niezwykle
      intensywnych studiach za granica. Nie wie jeszcze tego ze czasy szybkich karier
      w w Polsce juz sie skoczyly, ze masy swietnie wyksztalconych ludzi nie ma pracy
      (bo nikt ich w Polskiej gospodarce nie potrzebuje i nie bedzie potrzebowal) ze
      w Polsce zaczyna sie wylewac na rynek pracy wyz demograficzny z lat 1980-1985 i
      ze takie naiwne artykoly zaraz bedzie czytac milion mlodych ludzi, szukajacych
      pracy. Niechby tylko 5% z nich stwierdzilo ze chca pracowac w tych 4 czy
      5 "strzelisztych biurowcach nowoczesnej stolicy", to jakie maja szanse na to
      zeby zrealizowac swoje plany? Otoz szanse sa prawie zerowe. Bede musili sie
      wybrac za granice, na Zachod albo wegetowac na zasilku dla bezrobotnych, o ile
      go dostana. Miecznicka wspolpracuje z GW, wiec jej te problemy jeszce nie
      dotycza. Ale moze uda jej sie "dac sie uwiesc kapitalizmowi" Agora (wlasciciel
      Gazety) wlasnie oglosila zamiar zwolnienia paruset pracownikow. Bylbym ciekaw
      przemyslen Miecznickiej na temat polskiego kapitalizmu z punktu widzenia
      bezrobotnej absolwentki zagranicznych studiow, czekajacej na swoja szanse .
    • Gość: hr Kosciesza Re: Daj się uwieść kapitalizmowi IP: *.telkab.pl 02.02.04, 08:10
      Jestescie - oboje - tandetni!
      • Gość: Ms D narzekanie w cenie... IP: *.big.pl / 195.94.207.* 02.02.04, 11:40
        Czytając wypowiedzi niektórych osób, mam wrażenie, ze jednak wciąż narzekanie
        jest w cenie. I to jest całkiem proste... tylko kto proponuje jakieś
        rozwiązanie?
        Mam wrażenie, ze nie zauważacie najważniejszych tez Magdy. Nie chodzi o żadną
        pochwałę kapitalizmu, ani o pochwałę pracy 12h dziennie! Chodzi o krytykę
        narzekania. Po co nam kolejny pisarz, który tylko narzeka, który odgrzewa
        tematy, które już się zdezaktualizowały? W „Do Amsterdamu” jest tylko 1
        opowiadanie, które proponuje rozwiązanie, reszta jest o narzekaniu... Pewnie
        właśnie dlatego się niektórym tak podoba, sami bardzo lubią narzekać i
        rozmyślać nad wspaniałym niedostępnym Zachodem. Artykuł Magdy jest bardzo
        odważny, jest świeży, a nie odgrzewany, moralizujący i pełen goryczy...
    • Gość: wnikliwy Co za ignorancja! IP: 217.153.94.* 02.02.04, 11:58
      Pani MAgda odnosi się do artykułu Pana Michała, ale z pozycji protekcjonalnej
      postawy siostry - kobiety sukcesu wobec młodszego brata, który narzeka. Pani
      Magda, której się udało nie chce już słuchać o tych, którzy mieli mniej
      szczęścia lub samozaparcia (tacy też mają prawo do radości), nie chce o tym
      słyszeć, bo to psuje jej dobre samopoczucie i utrudnia czerpanie garściami z
      kapitalizmu. Jest to typowa postawa niektórych przedstawicieli młodego
      pokolenia, ludzi wykształconych i kulturalnych, ale tych, dla których najwyższe
      wartości to sukces i pieniądze.
    • wieskole Re: Daj się uwieść kapitalizmowi 02.02.04, 12:07
      Duzy buziak, Pani Magdo. Uwiodła mnie Pani swoim artykułem i napełniła moje
      serce nadzieją. Co wiecej,moje miasto Zgierz juz nie wydaje mi się tak bardzo
      ponure, a nawet zaczynam dostrzegac jego jasne strony...:)Proszę o
      wiecej...Pozdrowionka. Wiesław K. -40latek, który nie załapał sie na
      kapitalizm, ale jakos sobie radzi.
    • Gość: eno Re: Dobry felieton. IP: *.p.lodz.pl 02.02.04, 12:09
      Zgadzam się że bardziej niż rzeczywistosć rozczarowują nasi "pisarze" i inni
      inetelektualisci. Zrobili wiele abysmy sie poczuli
      niewolnikami "kapitalistycznego dogmatu" bez mozliwosci jakiejkolwiek dyskusji.
      Niestety bez krytycyzmu nie ma ani naprawy błedów ani rozwoju dlatego chyba
      warto aby wreszcie nadzsedł "czas krytyki kapitalizmu" i koniec mentalnego
      zniewolenia złapanych w pułapke polskich intelektualistów.
    • Gość: Fredi Re: Daj się uwieść kapitalizmowi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.02.04, 13:07
      Brawo dla tej pani! Kołek w tyłek malkontentom, jak wam źle to się powieście,
      nie trujcie ludziom.
    • Gość: daktahu-shiva Re: Daj się uwieść kapitalizmowi IP: 217.153.44.* 02.02.04, 13:44
      No cóż, taki text przydał mi się, zwłaszcza że z moich obserwacji sytuacji ,
      które Magda opisała ( pozwole sobie tak mówić bo czytamy te same gazety:) inne
      wnioski wyciągam.
      "Wyjazd na zachód to pewien etap w karierze i rozwoju duchowym"
      Jaka kariera, % to to samo mozna zerobic w Polsce, tylko bdb wykształceni tak
      mogą powiedzieć, mówmy o tym - większym procencie, o osobach które znają język
      normalnie, skończyły jakieś tam studia i wyjechały, żeby zarobić po prostu.
      Siedzą w magazynach, za barami, w hotelach, rok dwa, ileż można doskonalić
      język jeden czy drugi? A gdzie ten rozwój duchowy? No chyba że to tęsknota za
      bigosem, kierowcą z PKS'u puszczającym disco-polo- Madga pewnie nie wie o co
      chodzi bo peksami nie jeździ.
      Patriotyzm, w Polsce to puste słowo. Spójrz na wybory, na to co sie robi w
      Sejmie ( a dworce w PKP sie nie zmienia, nawet jesli by wpompować tam 3 mld
      pln, związkowcy zaraz by wiedzieli jak to wydać, ale na pewno nie na remonty
      dworców-no chyba,że wujek kuraka miałby je remontować).
      A wiara, jaka tam wiara, obrzędowość raczej i zwyczaj chodzenia do kościoła,
      bez zrozumienia istoty rzeczy. Maleńczuk kiedyś to bardzo ładnie wyjąśnił, więc
      nie będę sie rozpisywać.
      Rodzina? Ciężko mieć rodzinę, szczególnie w Warszawie. Nie mówmy o o rodzinie w
      ten sposób, że pracując w EY czy innym bigu, ma się czas na rodzinę i hobby -
      to rodzina ma czas - mama uprasuje, ugotuje, posprząta, zoorganizuje
      codzienność.
      Kapitalizm? Jaki tu kapitalizm? Co to jest Kapitalizm? Ku[powanie ustaw,
      kontraktów i przetargów?
      Nie!! Kapitalizm, to pensje sprzedawców z supermaketu, pensje intelektualistów
      z PR i reklamym, którzy cały dzień kręcą stolec by wieczorem nauczać o
      wyszszych formach sztuki.
      Nie troche ziemi by sie przydało.
      A dworce brzydkie, niech zostaną, i tak tylko przejazdem je oglądamy.
      pozdr.
    • Gość: Chomik Wolę ominąć zamiast wdepnąć IP: *.vogel.pl 02.02.04, 15:05
      Chyba prawie wszysko zostało powiedziane. Dodam tylko tyle, że nie podzielam
      opinii Magdy, jakoby bez bycia kapitalistą nie można krytykować rzeczywistości.
      Nie widzę żadnego heroizmu - za przeproszeniem - we wdepnięciu w g. i
      stwierdzeniu, że jednak śmierdzi. Wolę w myśl zasady "najlepiej uczyć się na
      cudzych błędach" ominąć szerokim łukiem.

      Marcin
    • Gość: Machajski Re: Płacz sieroty po komunizmie IP: 193.59.174.* 02.02.04, 16:23
      Rozumiem pana Michała. Jako syn aktywisty PZPR stracił po upadku tej partii
      niemal wszystko: stuprocentową drogę do kariery, awansu kulturowego, sukcesu
      ekonomicznego. Starsi od niego synowie aktywistów przynajmniej przez kilka lat
      byli na szczycie drabiny spolecznej: Robert, syn generała Kwiatkowskiego -
      najbliższego współpracownika aruzelskiego był moznowładcą telewizyjnym,
      Włodzimierz - syn sekretarza KC - dzielił i rządził wlaścicielami stacji
      radiowych. A Michał? A MichaL, jak setki tysiecy synów i córek sekretarzy, jest
      teraz skazany wyłącznie na swoje sily i talent. Znikąd pomocy: bo zapanował
      wredny kapitalizm i za wszystko trzeba placic i na wszystko zapracować. I
      samemu wytyczać sobie droge życia, kreslic plany i walczyc o ich spelnienie. To
      niesprawiedliwe! To ojcowie tyle lat sie trudzili, w pocie i znoju, nie
      odmawiając wykonania żadnego partyjnego rozkazu, nawet najobrzydliwszego, by
      teraz ten ich znój został przekreslony przez bandę oszolomow, ktorzy nie bacząc
      na dystynkcje i zaslugi obalili jedynie sprawiedliwy ustrój, dający wielkie
      perspektywy, nieograniczoną wolność, nieocenzurowaną mysl. I możność bycia dr.
      Judymem gdzies w szczęśliwym pegieerze. I niczym nie zakłócony rozwój
      osobowości w otoczeniu pozbawionym antagonistycznych cech, wyplywajacych z
      różnic wzgledem własnosci środków produkcji....
      Jednym słowem: rozumiem płacz Olszewskiego, rozumiem, że teskni za socjalizmem
      realnym (którego nie przywoluje wprost, ale wymienia te wszystkie jego
      wlaściwości, ktore okreslili najwybitniejsi znawcy doktryny z Jerzym Wiatrem na
      czele). Ale gdzie go odnajdzie? Na pewno nie w Hiszpanii, Francji, w
      Szwajcarii...Pozostała Kuba i Korea Płn. Tam wlasnie spełniaja sie sny
      niektorym...
      • Gość: d Re: Płacz sieroty po komunizmie IP: *.spray.net.pl 02.02.04, 16:46
        Bardzo ciekawa koncepcja rodowodu Michala O. Czyzbys go znal osobiscie??
      • Gość: Michał Re: Płacz sieroty po komunizmie IP: *.MAN.atcom.net.pl 02.02.04, 20:19
        Ciekawa koncepcja, panie Machajski (też z Klerykowa, jak Żeromski?). Ale ja
        odczytałem artykuł Olszewskiego jako wołanie o sens: narodowy. Jego zdaniem,
        pozbawiono polski naród podstawowych cech, trudno zatem określać sie i szukać
        w nim potwierdzenia swej tożsamości. Ot, wszyscy jesteśmy Europejczykami,a
        zatem nie możemy być Polakami. Bo przez 15 lat udowadniano nam, że Polacy to
        zacofanie, koltuństwo, ciemnogród i niby-herbata w dworcowym barze, lepiącym
        sie od brudu. Oto prawdziwy symbol Polski. Reszta to mitologia narodowa. Jeśli
        zatem cię wynarodowiono, to nieważne gdzie będziesz zarabiał na życie:
        Pernambuco, Katalonie, Wyspy Owcze czy San Domingo. Więc Olszewski twierdzi:
        bez ukierunowanego narodowo sensu życie jest bez sensu
    • Gość: Henryk Re: Daj się uwieść kapitalizmowi IP: 82.160.16.* 02.02.04, 17:17
      Magdalena Miecznicka nie daje się uwieść defetyzmowi nie tylko swojego kolegi pisarza ale też, co szczególnie godne podkreślenia, swojej "Gazety".
    • Gość: Kika autorka troche za malo wie o zyciu na tzw. Zachodz IP: *.dip.t-dialin.net 02.02.04, 17:54
      Rok na stypendium to nie to samo, co rok na studiach, gdzie trzeba sie samemu
      utrzymac. A poza tym co to zaledwie znaczy rok w jakims kraju (autorka
      mieszkala we Francji i Stanach), zeby zaraz wysnuwac jakies wnioski. W jakims
      kraju trzeba pomeiszkac pare lat, pozalatwiac sprawy w urzedzie, isc do
      lekarza, poznac przeszlosc premiera rzadu i wtedy mozna powiedziec cos o tzw.
      zyciu. Rok to za malo.
      I jeszcze Bruksela - pewnie, ze w Brukseli trudno spotkac kogos stad. To w
      koncu siedziba wladz Unii Europejskiej. To reraz 12, a wktortce 25 krajow. Malo
      odkrywcze. Tylko nie wiem, skad od razu wniosek, ze to ci wszyscy ludzie nie
      stad w Brukseli przeniosa sie za pare lat z ochota w inne miejsce.
      Ponadto chetnie wrocilabym do Polski. Ale nie zalapalam sie na prace w jakiejs
      wielkiej firmie. Po ponad rocznym szukaniu pracy dostalam posade z pensja 650
      zl (w 1999 r.) Tyle wlasnie kosztowalo mnie wynajecie mieszkania. O
      pracownikach wielkich firm, co kupuja Prady i Diory jedynie czytalam w
      ekskuzywenej prasie kobiecej. Nikogo takiego nie znalam. A potem przyszedl
      kryzys w okolicach 2001 roku i w tej samej prasie czytalam listy kobiet, ktore
      z kremow Diora przeszly na Pollene, bo musialy po utracie pracy. Mnie takie
      zawirowania nie dotyczyly.
      Autorka artykulu ma duzo szczescia w zyciu. Ale to upowaznia jej do zabierania
      glosu w imieniu calej generacji. Genercji NIC jak ja.
      • Gość: uciekinier Re: autorka troche za malo wie o zyciu na tzw. Za IP: *.cust.tele2.fr 02.02.04, 23:05
        Poruszylas temat, o ktorym masz naiwne pojecie Magdo. Zakochac sie w
        kapitalizmie?! w komunizmie? moze tylko takie naiwne dziewcze jak ty i plesc
        trzy po trzy. Bo masz wyjatkowe sczescie obracac sie w srodowisku media,
        kontrakt na zarobkowe pismidla itp.
        Nie wszystko jest jednakze "bez sensu" w twoim punkcie widzenia realiow
        polskich i zwlaszcza polakow; otwiera on w sposob, tym razem "bez obaw",
        mozliwosc wymiany opinii na temat, ktory od dziesiatek lat, a moze dla wielu,
        od setek lat jest wciaz aktualny. Temat, ktory dotyczy kilku milionow polakow z
        energia, czesto majacych dobre wyksztalcenie, wole realizacji wlasnego bytu, z
        odwaga itp. zmuszanych do opuszczenia kraju zwlaszcza ze wzgledow ekonomicznych
        i ze wzgledu kompletnego marazmu, ktory w nim panuje od lat! Dzis juz za pozno
        na zakochanie sie w kapitalizmie, "dobry" kapitalizm z lat szesdziesiatych,
        osiemdziesiatych w czesci nawet sie zmienil, sie rozbestwil, miedzy innymi z
        powodu, ze nie znajduje dzis potencjalnego, ideologicznego i silnego
        przeciwnika! przeciwnik;-sila, ktora stanowi terrorystyczny islam, nie wydaje
        sie sila, mozliwa do jakiej kolwiek korekcji systemu, ktory posiada oparcie w
        broni i armii i wojennej strategii coraz bardziej "sofistiqués".
        czesc, ide spac.
        pozdrowienia dla polakow.
    • Gość: admiral Daj się uwieść kapitalizmowi IP: *.sinus.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 00:11
      "Teraz jednak, po raz pierwszy w historii powojennej, jest też wyrazista Polska
      A, Polska, która goni za Zachodem, Polska bez sztandarów i styropianów, Polska
      profesjonalistów, globalizacji, nowoczesności. Czy to, choćby pod względem
      estetycznym, nie porusza niczego w naszych artystach? Czy to nie jest godne
      choćby paru stron spod klawiatury młodego człowieka, który ma talent?" (M.
      Miecznicka)

      Co to za dywersja? Oto p. Miecznicka życzy sobie, żeby
      Polska literatura, tak jak 50 lat temu, charakteryzowała się "optymizmem",
      "zaangażowaniem" i "postępowością". Żeby była tubą awangardy, żeby trąbiła o
      błyskawicznej odbudowie zniszczonego kraju, dojrzewaniu mas do wielkiej idei, o
      potwornej walce o wykonanie planu. Jestem zdruzgotany.

    • Gość: lewak Re: Daj się uwieść kapitalizmowi IP: *.fbx.proxad.net 03.02.04, 00:40
      "Globalizacja to nie jest wymysł lewaków z Porto Alegre." no wlasnie takie
      podejscie do lewicy trzyma mnie przy siedzeniu w paryzu ...
    • Gość: say stop to jest histeryczna pogoń za sukcesem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 09:54
      i lizanie .... złotemu cielcowi, ciarki mnie przeszły ze wstydu za tą panią.
      zresztą przestraszone i nieszczere spojrzenie ze zdjęcia nie wróży nic dobrego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka