Dodaj do ulubionych

Dokument żyje

IP: *.dip.t-dialin.net 13.05.04, 07:14
Może w Polsce się dokument odradza, bo na świecie dokument nigdy nie umarł,
odrodzony był zawsze, a od kilku lat, kiedy nowe technologie oraz mniejsze
kamery pozwalają tworzyć dokument nawet jednej osobie i to na poziomie
jakości telewizyjnej - dokumentu jest więcej. Polska znajduje się od lat w
zapaści filmowej, dlatego autor artykułu tak żmiesznie reaguje. Gdyby ten
artykuł przetłumaczyć na angielski, francuski, niemeicki albo hiszpański i
wydrukować w tamtejszych gazetach codziennych to czytelnicy sądziliby, że
mają do czynienia z tekstem kabaretowym. Odstajecie, towarzysze!
Obserwuj wątek
    • girri Re: Dokument żyje 13.05.04, 09:08
      Nie wiem czy w Polsce mozna zobaczyc dokument o Kraju Baskow "La pelota vasca"
      (Baskijscka pilka). Polecam, jest rewelacyjmy, wiecej sie z niego dowiedzialam
      niz przez 6 lat czytania gazet hiszpanskich.
      To prawda, ze np. w Hiszpanii kreci sie duzo ciekawych dokumentow, ale wcale
      nie jest tak latwo je ogladnac, pokazywane sa tylko w niektorych kinach w
      duzych miastach, prowincjuszom zostaje kupowanie ich na DVD.
      • Gość: maaa Re: Dokument żyje IP: 5.5.* / 80.58.1.* 13.05.04, 21:00
        a wlasnie, jak juz jestesmy przy Hiszpanii - w Madrycie trwa wlasnie festiwal
        filmow dokumentalnuch Documenta Madrid 2004. Z okazji poszerzenia UE
        zorganizowano specjalne pokazy filmow dokumentalnych prezentujacych krje, ktore
        przystapily do Unii w maju. Wsrod 13 prezentowanych filmow az 5 z nich to filmy
        polskie. Zaskoczylo i zasmucilo mnie jednak, ze wszystkie sa filmami jednego
        rezysera - Krzysztofa Kieslowskiego. Nawet jezeli sa powodem do dumy jak
        najbardziej uzasadnionej (zobaczyc bedzie mozna m.in. Gdajace glowy czy
        Szpital), chyba szkoda, ze nie bedzie wsrod nich dokumentu zadnego innego
        tworcy polskiego. No coz, zobaczymyw piatek, jak duze zainteresownie wsrod
        widzow hiszpanskich wyawola (chyba jedyny oprocz Polanskiego znany tutaj)
        rezyser polski...
    • Gość: Spectator Bez wybrzydzania - b. dobry i sensowny tekst IP: *.lonet.gdynia.pl 13.05.04, 20:43
      Nie zgadzam się z opinią na temat artykułu. Za "GW" nie przepadam, ale akurat
      recenzje p. Sobolewskiego czytam zawsze z uwagą - to jeden z nielicznych ludzi
      w Polsce, który jeszcze wie na czym polega profesja krytyka. A najbardziej
      cenię w jego tekstach niezależność opinii i odwagę pozwalająca na zachęcanie
      czytelnika (widza) do wyjścia poza utarte schematy - a to cecha w Gazecie dość
      deficytowa. To omówienie przeglądu też jest bardzo dobre i z pewnością wiele
      osób będzie chciało te filmy zobaczyć.
      A co do kondycji polskiego dokumentu, to nie jest ona chyba aż tak dramatyczna.
      Gdybyśmy mieli ja oceniać na podstawie tego, co widzimy w TVP i na niektórych
      festiwalach, to rzeczywiście można by wysnuć takie wnioski. Ale gdybyśmy mieli
      stan światowego dokumentu oceniać w oparciu o podobne przesłanki, to także
      można by utrzymywać, że nic ważnego się nie dzieje.
      Dlatego brawa dla organizatorów Doc Review z "Against Gravity" i brawa dla T.
      Sobolewskiego, że dostrzega wagę tego przeglądu. Może i w innych miastach warto
      by pokazać te filmy - o frekwencję bym się nie obawiał...
      • Gość: Łukasz Dyllus Re: Bez wybrzydzania - b. dobry i sensowny tekst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.04, 23:02
        Zgadzam się w pełni z przedmówcą - komentowany artykuł to dobry text
        rekomendujący Warszawski Przegląd.
        Brawa dla inicjatorów!
        Za szczególnie ważny uznaję fragment artykułu Pana Red. Sobolewskiego - zdanie
        dotyczące zachowawczości i asekuranctwa Komisji kwalifikującej filmy do
        Krakowskiego Festiwalu Filmów dokumentalnych na którym bywam od kilku lat.
        I - choć to nie zostało (niestety) powiedziane wprost - poprzez właśnie
        zachowawczy dobór filmów do Krakowskiego festiwalu, z roku na rok obniża on
        swoje loty. Niestety( w roku 2003 można było odnieść wrażenie, że 50% filmów
        stanowią produkcje irańskie... (!).
        A naprawdę dobre i mocne polskie reportaże TV zostały pokazane podczas
        pobocznych imprez towarzyszących a nie w Kinie Kijów...
        Smutne to i irytujące zarazem...
        • Gość: Marlena Re: Bez wybrzydzania - b. dobry i sensowny tekst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 12:01
          Najbardziej lubię, gdy jakiś ambitny bywalec imprez kulturalnych, który przy
          okazji uważa się za eksperta, próbuje udowodnić swoją fachowość, bardzo głośno
          coś krytykując.
          Nie rozumiem tylko jednej rzeczy: dlaczego – jeśli komuś tak się nie podoba ten
          festiwal – jednak wciąż tam wraca? Osobiście mam tę zasadę, że raczej nie
          chodzę do miejsc, które mi się wydają tego niewarte.
          Jeśli zaś idzie o tę konkretną imprezę, uważam, że po kilku latach kryzysu
          powoli wraca ona do dawnej wysokiej formy. Coraz więcej pojawia się tu filmów,
          które bez żadnych usprawiedliwiających komentarzy można po prostu uznać za
          dobre. Nie przypominam też sobie odnotowanej przez kolegę inwazji kina
          irańskiego – argument, że na temat czegokolwiek „można było odnieść wrażenie”,
          wydaje mi się niewystarczający jako krytyczna recenzja. Podobnie chyba
          przeoczyłam okoliczność pokazania poza festiwalem „naprawdę dobrego i mocnego
          polskiego reportażu TV” (napomknę tylko, że jest to jednak impreza poświęcona
          filmowi, a nie telewizji – choć w polskich warunkach większość produkcji
          krótkometrażowych rzeczywiście finansuje telewizja publiczna; z przyjęcia
          takiego profilu wynikają określone kryteria doboru filmów – co może
          niesprawiedliwe, ale jednak logiczne).
          Na koniec chciałabym zaznaczyć, że ja również dostrzegam w Krakowskim Festiwalu
          Filmowym niedociągnięcia i błędy. Nie zamierzam jednak przyjmować postawy
          kolegi, który bardzo się stara o to, by wszelkie „plusy nie przysłoniły nam
          minusów” (przepraszam za ten żarcik).
          To chyba jasne, że po kilkuletnim impasie nie może być od razu fenomenalnie,
          ale jest obiecująco dobrze, sądzę. „Smutne to i irytujące zarazem…”:)

          Jeszcze jedna uwaga na koniec: kolega nie zauważył zmiany nazwy festiwalu,
          prawidłowa jego nazwa brzmi: Krakowski Festiwal Filmowy. Zalecam większą
          czujność.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka