Dodaj do ulubionych

Samozatrudnienie

17.07.04, 10:52
Taki jest dziś temat sobotnio-porannej dyskusji w TOK FM

Róże rzeczy się mówi, ale nikt nie zauważa problemu samozatrdnienia w
zawodach niebezpiecznych, które stało się w Polsce regułą. Pracując w
budownictwie obserwuję, jak samozatrudnienie ogarnia monterów rusztowań -
czyli ludzi pracujących w największym chyba zagrożeniu życia (praktycznie
każdy większy błąd montera kosztuje życie).
Gdy rusztowania montowali pracownicy dużych firm rusztowaniowych, ponosiły
one ogromne koszta częstych szkoleń, badań lekarskich, tego, że pracownik,
ktyóry źle się czuł, mógł poprosić o skierowanie do pracy "na dole" itd itp.
Dziś te firmy posłały swoich ludzi "na samozatrudnienie". Trudno sobie
wyobrazić, by taki pojedyńczy pracownik lub choćby samozatrudniona "wolna
brygada" sama się skierowywała na kosztowne szkolenia albo co pół roku
fundowali sobie badania błędnika itp. O odmowie wejścia na 15 piętro wogóle
mowy nie ma, choćby głowa pękała z bólu. Do tego za wszystko są "kary", za
niedotrzymanie terminu, za uszkodzenie czegokolwiek itd itp. Na koniec praca
montera rusztowań jest taka, że pracując zgodnie z zasadami BHP może on
zarobić powiedzmy 1000-1500 zł, a ryzykując życiem i nie zapinając się do
konstrukcji może wykonać 200-300% normy. Wielu prostych ludzi ryzykuje i
ginie. Wtedy kierownik firmy zatrudniającej samozatrudnionego "umywa ręce",
bo wcześniej wymusił na nim oświadczenie na piśmie, że się przeszkolił,
przebadał, że czuje się doskonale itd itp. Są to metody rodem z Dalekiego
Wschodu, gdzie twierdzą, że jak któregoś dnia ktoś nie zginął na budowie, to
znaczy, że nie jest to "Szanghajskie Tempo".

Czy nie należałoby wprowadzić zakazu samozatrudniania w niektórych zawodach,
bo wkrótce możemy latać samolotami z samozatrudnionymi pilotami, których
przestanie obowiązywać limi godzin w powietrzu itp?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka