Dodaj do ulubionych

Łubieński o Powstaniu Warszawskim

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 19:53
Kto nie zgadza się z naszymi mitami, ten jest obłąkany.
Obserwuj wątek
    • Gość: lew salonowy Łubieński się myli...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 19:55
      Ja powiem tak: Powstańcom nalezy się pamięć i chwała, bo to dzięki
      świadomości narodowej ludzi takich jak oni Polska jeszcze istnieje; bo
      swiadomość znaczy więcej niż oficjalny wynik - statystyka; bo dziś nie zawsze
      przekłada się na to, co może być jutro. Polska żyje w umysłach ludzi i w ich
      świadomości. W świadomości ludzi leży też kształt przyszłej Polski i jej
      przyszłość. Dlatego też nie należy porównywać i filozofować - nalezy docenić
      wagę tamtych dni, jakże silne poświęcenie ludzi, którzy walczyli z okupantem
      czując do niego zwykłą, ludzką i w pełni usprawiedliwioną nienawiść. Czy
      autor książki potrafi wczuć się w tamte, jakże ciężkie dni? Myślę, że nie...
      • m1118 Re: Łubieński się myli...... 22.09.04, 20:13
        Jak pomyślę ,że jeszcze pare takich bohaterskich "zrywów" a POLSKA stała by się
        martwym słowem!!!!TAm bezsensownie ZGINELI NAJLEPSI "synowie narodu" ,więc
        trzeba na to wydażenie spojżeć z każdej strony!!!!
        • Gość: side_view Re: Łubieński się myli...... IP: *.chello.pl 22.09.04, 21:00
          m1118 napisał:

          > Jak pomyślę ,że jeszcze pare takich bohaterskich "zrywów" a POLSKA stała by się
          >
          > martwym słowem!!!!TAm bezsensownie ZGINELI NAJLEPSI "synowie narodu" ,więc
          > trzeba na to wydażenie spojżeć z każdej strony!!!!

          Łubieński i Michnik oceniają Powstanie, jakby to była kampania marketingowa.
          Stąd ta "opłacalność" Monte Casino i "nieopłacalność" Powstania. Żałosne.
          • Gość: opłacalna_robota Łubieński się myli..? NIE, ROBI ZLECONE ZADANIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 22:35
        • Gość: Włodzio Re: Łubieński się myli...... IP: *.acn.waw.pl 22.09.04, 23:33
          Tak.
          I sadze, ze ten tekst jest trafny i jakze potrzebny.
          • Gość: POWSTANIA_wGETTO DLACZEGO ŁUBIEŃSKI NIE NAPISZE PAMFLETU NA TEMAT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 22:32
            Tam było dopiero pamfletowo. Straty Niemców: 10 zabitych i 2 przestraszonych.
      • Gość: gość Łubieński ma RACJĘ pamiętam wspomnienia Mamy IP: *.wschowa.master.pl 22.09.04, 20:59
        z czasów Powstania Warszawskiego. Mój Ojciec lekarz wojskowy udzielał pomocy
        zarówno bohaterom jak i dekownikom o których wyśpiewywali Bohaterowie w
        piosence "Pałacyk Mihla itp"

        Pewnego dnia Mama wraz z kilkuosobową rodziną i grupą około 50 - ciu innych
        dekowników czyli współlokatorów ukrywała się w piwnicy a kilku bohaterów z
        ostrzeliwało się z dachu i strychu. Niemcy skierowali w ich stronę ostrzał
        artyleryjski. Gdy bohaterowie zorientowali się że następny pocisk może byc
        trafny na rozkaz "odskakujemy" uciekli z kamienicy w kierunku sąsiednich domów.
        Mama trzymając mnie na rękach siedziała w tym czasie na schodach do piwnicy w
        pobliżu bramy( w środku piwnicy zabrakło dla nas miejsca)Gdy usłyszała rozkaz
        odskakujemy czyli uciekamy wybiegła za bohaterami. Była w połowie ulicy gdy
        pocisk trafił w dom. W grudniu spotkała przypadkiem Ojca w Krakowie, który miał
        ją za zaginioną.Opowiadał jak próbował w nielicznych wolnych chwilach nas
        bezskutecznie odkopywać. Resztę rodziny odkopano rok po wojnie. Ojciec
        twierdził, że kilku bohaterów przeżyło resztę wojny w niewoli.
        To też trzeba pamiętać. Nie sztuka być bohaterem jesli się ukrywa wśród
        ludności cywilnej.
      • lindow1 Re: Łubieński się myli...... 23.09.04, 15:28
        Wypowiadaj się o salonach, ale troczki od kaleson wsuń głębiej, w gumiaki -
        parafianinie! Wyłażą Ci,przydeptujesz, bzdurne opinie wygłaszasz. Ani
        Łubieński, ani Michnik, ani niegdyś generał Anders, nikt kto rozsądny nie
        powie, że łatwiej jest ginąć za Ojczyznę, niż żyć dla niej, budować ją w
        trudzie, znoju, męce...
        • pamusz Re: Łubieński się myli...... 23.09.04, 20:14
          lindow1 napisał:

          > Wypowiadaj się o salonach, ale troczki od kaleson wsuń głębiej, w gumiaki -
          > parafianinie! Wyłażą Ci,przydeptujesz, bzdurne opinie wygłaszasz. ......

          Lindowie! Tak jak Ty, też nie zgadzam się z "lwem...", ale tym wstępem
          niwelujesz swoją niezgodę na jego wypowiedzi.On odpowie Ci w podobny sposób i
          zamiast wymiany racji zobaczymy wymianę inwektyw, w czym on może okazać sie
          równie dobry jak Ty.Przeciez masz silne argumenty i nie trzeba ich osłabiać
          niekulturalnym wstępem. Jemu tego nie można zarzucić.
    • Gość: ojcze nasz niech michnik sam czyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 21:24
      niech michnik sam czyta, a może niech wezmą łopatkę i pójdą bawić się na
      cmentarz, żeby tylko było kontrowersyjnie

      na cmentarzu trzeba się jedynie pomodlić
    • Gość: Jacek Re: Łubieński o Powstaniu Warszawskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 21:27
      Plagiat w tytule? Pamiętam książkę "Ani tryumf, ani zgon" ale o Powstaniu
      Listopaqdowym
      • Gość: Pamusz Pocztajmy - nawet mimo oporów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 00:44
        Wywołujemy Powstania bazujac na entuzjaźmie młodych, by później czcić ich
        daremne bohaterstwo - to już nie wiele kosztuje - oraz potępiac tych, którzy
        nie pozwolili tym młodym zwyciężyć.Nieodpowiedzialni decydenci stają się
        symbolami patriotyzmu, bo "chcieli dobrze", tylko przeciwnik okazywał sie
        silniejszy, niż się łudzono Czy nie kryje sie w nas pewna hipokryzja w tym
        beskrytycznym stosunku do ryzykownych zrywów - "My też bysmy tak staneli, gdyby
        zaszła potrzeba, goowi do takich ofiar, jak poprzednicy". Częśc tych nowych
        młodych nawet wierzy,ze tak trzeba. Dramatyczne słowa "A na Tygrysy mamy visy"
        i "bronia sie chłopcy od Parasola" (a liczyli,że idą po zwycięstwo)są
        eksponowane,jako wyraz hartu młodego ducha, bo brzmia wesoło.Ale było fajnie!
        Przeczytajmy jednak zalecaną ksiażkę - nawet Ci, którzy nie lubią Michnika - to
        nie boli fizyczniek, a jesli wzburzy mysli - warto je poukładać
    • Gość: Jan Wszystko w kontekscie IP: *.shl / *.shl.bfh.ch 23.09.04, 08:24
      Gdyby nie bylo Powstania (byc moze):
      1. zostalibysmy 17. republika, a dzieki niemu nie, bo Stalin nie chcial miec
      takich buntowszczykow u siebie,

      2. duza czesc tych, ktorzy tam zgineli, zostalaby wywieziona na Syberie,
      by "zneutralizowac" polskie dazenia do wolnosci,

      3. AK-owcy byliby przedstawiani jako zdrajcy, ktorzy nie walczyli, jak dzielna
      AL,

      4. Stalin nie zatrzymalby sie na Wisle, tylko poszedl dalej na Niemcy i podbil
      wiecej Europy,

      itd.itp.

      Niestety nie da sie jednego wydarzenia usunac, a reszta mialaby zostac bez
      zmian. Zawsze mozna jak Francuzi i Czesi czekac, by ktos inny nas wyzwolil,
      czasem jednak nikt tego nie zrobi.

      Co do ofiar - czy "oplacalo" sie ladowanie w Normandii?
      www.ddaymuseum.co.uk/faq.htm
      In April and May 1944, the Allied air forces lost nearly 12,000 men and over
      2,000 aircraft in operations which paved the way for D-Day.
      Total Allied casualties on D-Day are estimated at 10,000, including 2500 dead.
      ...
      Today, twenty-seven war cemeteries hold the remains of over 110,000 dead from
      both sides: 77,866 German, 9386 American, 17,769 British, 5002 Canadian and 650
      Poles.

      Between 15,000 and 20,000 French civilians were killed, mainly as a result of
      Allied bombing.
      ----------------------------

      Wedlug dzisiejszych kryteriow i z dzisiejsza prasa (i kinem z M. Moorem na
      czele), nigdy by do tego ladowania nie doszlo. Nie byloby ofiar. Ale mielibysmy
      Hitlerland od Lizbony do Uralu (moze do Wolgi), Zydow by nie bylo, a wobec
      postepow techniki i robotyzacji Nimecy zastanawialiby sie, co zrobic z narodem,
      ktory zostal podbity jako tania sila robocza, do niczego juz niepotrzebna.

      Porownywanie z Monte Cassino tez naciagane. A desant na Arnhem? W wojnie nie
      przystepuje sie do dzialan pod warunkiem gwarancji wygranej. Czasem sie udaje,
      czasem nie. Francuzom w Paryzu sie udalo, bo nawet Niemcy nie chcieli wysadzac
      Notre Dame.
      • Gość: Jestem. Re: Wszystko w kontekscie IP: *.resetnet.pl 23.09.04, 10:16
        Dziękuję Janku ,to wszystko jest oczywiste dla nas, ale nie dla myślących
        inaczej i manipulatorów z mediów. Michnikowi nie w smak,że Powstanie Warszawskie
        powróciło na należne mu miejsce w sercach i pamięci Polaków.
      • Gość: koloratura Re:Bhaterstwo ludzi, zbrodnia decydentów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.04, 15:55
        Janie!

        1. Powatanie nie miało żadnego wpływu na fakt zostania, bądź nie - 17-tą
        republiką. Nie miało ono żadnego wpływu na decyzje jałtańskie, a tylko one się
        tu liczą
        2. Nie wiem, co lepsze: ewentualna wywózka na Sybir czy wcześniejsza śmierć.
        Kwestia gustu. Trzeba by o to zapytać zainteresowanych.
        Nie rozumiem toku Twojego wywodu. Czy chodzi o to że bez powstania kandydaci na
        powstańców byliby wywiezieni na Sybir? A dzięki powstaniu powojenne władze na
        Sybir nie wywoziły?
        3. AK-owcy i tak byli przedstawiani po wojnie jako zdrajcy. Powstanie jako
        takie nic tu nie pomogło.
        4. Coś chyba nie uważałeś na lekcjach historii. Właśnie Stalin poszedł dalej i
        doszedł do samego Berlina.
    • Gość: Radek Wiśniewski prawa eseisty i historyka IP: 156.17.253.* 23.09.04, 09:40
      Książki nie czytałem, ale wątpie by poza publicystycznym kurzem w nowej
      konstelacji cos sie dało więcej powiedzieć. Oceny podejmowane po latach maja
      podstawową wadę - własnie to, że sa podejmowane po latach. Ludzie którzy
      musieli decydować, czy to we wrześniu 1939, czy w lipcu-sierpniu 1944 nie
      wiedzieli tego wszystkiego co my wiemy, nie wiedzieli co by było gdyby, bo nie
      znali przyszłości a teraźniejszosc i bliska przeszłość bardzo fragemntarycznie,
      nie znali meldunków ze stzabu przeciwnika i jego map sztabowych - a mimo to
      musieli podejmowac decyzje.

      I dlatego wołam o umiar w podejmowanych ocenach.

      Jedna korekta do wypowiedzi jednego z poprzedników - Stalin daleko dalej niż za
      Wisłę w 1944 by nie poszedł, bo nie za bardzo miał czym i jak. Zabawa w
      Centralnej Polsce musiała się źle skonczyc gdyby wysunął sie jakos mocno poza
      Wisłę, rzecz w tym, że tow cale a wcale nie wykluczało pomocy Powstańcom, ale
      powoływanie sie na dobrą wole i wyrzucanie mu jako zdrady nieudzielenie pomocy
      powstaniu, podobnie jak KG AK ze nie nawiązało współpracy z ZSRR tylko troche
      uznaje za rozumne.
    • toja3003 Dodam od siebie, ze zywie gleboki szacunek 23.09.04, 11:27
      dla odwagi i niezlomnosci Powstancow
      w obliczu miazdzacej przewagi 2 wrogow
      (hitlerowskiego i sowieckiego - p. przebieg
      Powstania na Pradze) ale podobnie jak wielu
      polskich politykow i wojskowych tamtego
      okresu (p. chcoby ostatnia ksiazka Davisa)
      uwazam, ze bez porozumienia z naszymi
      aliantami nie powinno sie Powstania rozpoczynac.
      A takiego porozumienia nie bylo.
      • Gość: Kowal Re: Dodam od siebie, ze zywie gleboki szacunek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 13:37
        Całkiem czym innym jest pamięć o ofiarach i bohaterstwie walczących w każdym z
        naszych powstań, a czym innym bezkrytyczne aprobowanie faktu,że je - te
        powstania - wywołano.Każde z nich ( poza jednym) zakończyło sie klęską i stratą
        tysięcy najofiarniejszych patriotów, wierzacych w celowośc zrywu, inspirowanego
        przez autorytety zdecydowane na ryzyko klęski. Powstanie Warszawskie miało być
        manifestacją, a nie militarnym sukcesem, i nicjatorzy,zdając sobie sprawę z
        konsekwencji, nie wahali się wykorzystać entuzjazmu młodych, którzy wierzyli
        bezkrytycznie swoim dowódcom. Nie podoba się niektórym z nas mówienie o zyskach
        i stratach - tak- twierdza - nie wypada. Nie straciliśmy narodowej tożsamości -
        to jest najważniejsza wartość. Jednak inne narody jej nie straciły, mimo braku
        takich zrywów i nie maja kompleksów braku bohaterów.
        • toja3003 masz sluszna racje Kowal 23.09.04, 14:10
          przy takich okazjach zreszta padaja
          glosy typu "Francuzi to tchorze" albo
          lekcewazace Czechow ale
          wlasnie oni sa dla mnie przykladem
          narodu, ktory umie sie madrze
          ustawic w historii; sporo
          osiagaja niewielkim nakladem
          sil i srodkow a na pewno wiecej niz my.

          Romantyczne pseudohaselka forsowane
          przez panow Mickiewiczow i innych
          Sienkiewiczow wyrzadzily wiele
          szkod w goracych glowach wierzacych
          w te wszytskie bajeczki o naszej
          wyjatkowosci, "misji" a nie w to,
          ze po prostu trzeba ciezko pracowac
          a z innymi umiec wspolpracowac.

          Uwazam, ze lepiej byc zywym "tchorzem"
          niz "bohaterem" w sosnowym plaszczyku.

          Co dalo nam w czasie wojny rzucanie sie z szablami
          na czolgi? W tym czasie Czesi spokojnie
          pociagali swoje piwko a po wojnie i my i oni
          dostalismy to samo, bo pionki na szachownicy
          ustawia kto inny a na pewno nie Czechy czy Polska.
          Tyle, ze nasze straty byly olbrzymie.

          A oni walczyli racjonalnie, tam gdzie
          byl sens, np. w brytyjskich dywizjonach lotniczych.

          Niewiele sie nauczylismy. Kiedy inni
          spokojnie odchodza do swoich dziejow
          my szarpiemy sie nadmuchani rzekoma wielkoscia.

          Dla swiata jestesmy przewaznie kuriozalni
          ale mozemy to oczywiscie ignorowac
          i dusic sie we wlasnym sosiku...
          Przeciez wiemy, ze to my mamy racje.
          Szkoda tylko, ze znowu jest to racja przegrywajacych.
          • Gość: Radek Wiśniewski nie masz racji IP: 156.17.253.* 23.09.04, 15:57
            diabeł tkwi w szczegółach - nie było żadnego rzucania się z szablami na czołgi.
            a jeżeli było to prosze podac przykład. Udokumentowany rzetelnie przykład.

            ładny mit, ładnie sie na tym wygrywa androniaste melodyjki w takt ich zas
            fajnie się skanduje "gdybysmy wiedzieli to co dzisiaj wiemy to byśmy byli
            mądrzy"

            w ogóle co to za fałszywe "my" ?! jacy my? jaka jest łącznosć pomiędzy nami
            piszacymi w ciepłych fotelach te pierdoły na jakims forum a ludxmi którzy
            rzygali krwia i zdychali w kanałach? kto i jakie ma prawo do uzywania tego
            zaimka "my"?! mówiąc o przeszłości i chłopakach którzy walczyli w powastaniach
            slaskich, wielkopolskim, listopadowym, krakowskim, styczniowym, poznańskim,
            warszawskim -
            • toja3003 odpowiadam: na tym forum wyjasnialem juz 23.09.04, 18:02
              wczesniej kwestie naszych szarz z "szablami na czolgi", ktore
              niby byly wymyslem propagandy hitlerowskiej.

              Otoz w dn. 01.09.2004 w PR1 omowiono szczegolowa
              bitwe pod Mokra (znana czesciowo jako
              bitwe pod Czestochowa) gdzie wlasnie
              nasza brygada kawalerii starla sie
              z dywizja pancerna wroga w pierwszych dniach wrzesnia.

              Oszczedze szczegolow, ktore mozna znalezc i w "papierowych"
              historycznych zrodlach i sa to rzeczy udokumentowane.

              Doadam, ze moj dziadek byl ulanem z Grudziadza,
              jesli mowi ci cos nazwa tego miasta w tym kontekscie,
              walczyl nad Bzura i o tych sprawach mowilo
              sie w domu na okraglo i z pierwszej reki
              wiec naprawde wiem o czym pisze. I moglbym tez
              o tym na okraglo, ze szczegolami dokumentacji
              sporzadzanej przez naszych sanacyjnych strategow,
              ktorzy w przededniu wojny dyskutowali nad
              typami lancy dla ulanow, myslac chyba ze wyjdzie
              im naprzeciw konnica Budionnego gdy po drugiej
              stonie staly juz gotowe do walki zagony pancerne.

              I wiem, ze dzis sie to latwo pisze.
              Ze pewnie gdybym mial wtedy 30 lat
              to tez poszedlbym z innymi na beznadziejny
              boj. Ale moze z tych tragedii nauczymy sie
              czegos na dzis. Bo czesto krzyczymy
              jacy my silni, zwarci i gotowi a potem
              lezymy w dwa tygodnie na obu lopatkach.
              • Gość: Radek Wiśniewski ignorancja IP: 156.17.253.* 24.09.04, 09:19
                Otóż Pani?Pani toja3003, PR1 nie jest źrodłem historycznym to po pierwsze.
                po drugie pana zdanie o bitwie pod Mokrą dowodzi Pana ignorancji. Odsyłam Pana
                do znanych opracowań tej bitwy, czy generalnie do książek na temat wojny 1939
                roku. Kawaleria w roku 1939 walczyła jako konna piechota, co streszczało się w
                sloganie "kawaleria przemieszcza się konno, walczy pieszo". Szarż, czyli ataków
                konno w całej wojnie 1939 było bardzo niewiele a w bitwie pod Mokrą jedynym
                zdarzeniem mającym cechy szarży był kontratak dywizjonu pancernego (sic!)
                przydzielonego do Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Reszta walki toczyła się tak,
                że ułani sie bronili w okopach a 4 Dwyizja Pancerna atakowała. I pomimo
                dysproporcji siła w ludziach i czołgach i artylerii - polska brygada kawalerii
                te dywizję zatzrymała na jeden dzień i zniszczyła od 50 do 100 czołgów. Nie
                dokonała tego szarżami z szablami na czołgi, tylko umiejetnie rozmieszczając
                swoich ułanów jako piechotę z bronia ppanc ukryta w terenie.
                I ta bitwa trwała jeden dzień a nie kilka jak napisałeś/napisałaś.

                Owszem jest znany jeden przypadek, z 1 IX 1939, z Pomorza, gdzie pod Krojantami
                oddział kawalerii z Pomorskiej Brygady Kawalerii wykonał szarżę na piechotę
                niemiecką pod wsia Krojanty, do kontrataku poszły wówczas wozy poancerne z
                oddziału rozpoznawczego XIX KOrpusu Pancernego Guderiana. Tyle że nikt na te
                wozy pancerne nie szarzował i nie były celem ataku.

                Tyle fakty dostepne w wyniku badań historyków, którzy opierali się na więcej
                niż jednej relacji i krytyce źródeł.

                A kampania wrześniowa trwała nie dwa tygodnie tylko dokładnie 35 dni co jest
                nawet nie w specjalistycznym opracowaniu.

                A wojskowi planiści, jak to oni - pracowali nad wieloma rzeczami, zapewne tez
                nad typem lancy, bo takie ich zadanie. Zapewne pracoiwlai tez nad nowymi typami
                kotłów w grakuchniach i krojem kamaszy. Bo takie ich zadanie, że musza doglądać
                takiej armii jaka ona jest.

                Nadal podtrzymuję, że nie biorąc bezpośerdnio udziału ani w kampanii
                wrzesniowej ani w Powstaniu Warszawskim (chyba że brałeś/brałaś w tym udział?) -
                nie masz prawa uzywać w dyskusji zaimka "my".
                • pamusz MY - oni 25.09.04, 00:45
                  Gość portalu: Radek Wiśniewski napisał(a):

                  Nadal podtrzymuję, że nie biorąc bezpośerdnio udziału ani w kampanii
                  wrzesniowej ani w Powstaniu Warszawskim (chyba że brałeś/brałaś w tym udział?)
                  nie masz prawa uzywać w dyskusji zaimka "my".

                  Czemu taka awersja do tego "my"? Toczyliśmy wojnę z Niemcami, nie udzielona nam
                  pomocy, ponieśliśmy klęski w Powstaniach. To nie my, a jacyś oni? Tak mógłby
                  pisać np, Francuz. Jeżeli utożsamiam się z własnym narodem, to tak będę pisał i
                  Twoje odczucia "podtrzymywane nadal" nie mają na to wpływu. Byłoby nadużyciem
                  pisać: ja byłem,walczyłem ,widziałem - jesli to mijałoby sie z prawdą, ale
                  przeżylismy wojnę, opłakaliśmy poległych, nawet w ustach nastolatka brzmią
                  włwsciwie."W okresie miedzy wojnami zbudowaliśmy Gdynię" - chyba nie powinno
                  razić, oczywiście w odpowiednim kontekście. Oni zbudowali - też
                  prawidłowo,jesli mowimy o pradziadkach.
                  Słówko "oni" nabrało jednak i pejoratywnego brzmienia: Oni żle rządzą
                  (niezaleznie kto), kradną, śmiecą, klną itp, a my, ci porządni, znosimy to
                  bezradnie. Ale to całkiem inny temat. Pozdrawiam
                  pam
                  • Gość: Radek Wiśniewski Re: MY - oni IP: 156.17.253.* 27.09.04, 10:34
                    Uważam że jest cos moralnie dwuznacznego, kiedy nastolatek, dzisiaj ocenia
                    decyzje ludzi sprzed 60 lat, nie mając często zielonego pojęcia o realiach a
                    krwi utoczywszy z siebie najwyżej w bójce o panienkę. Pytam się jaki jest tytuł
                    do podejmowania takiej oceny? Dlatego sprzeciwiam się uzywaniu w takim
                    kontekście zaimka "my". Tym bardziej, że on jest niepotrzebny.
                    Wystarczy [powiedzieć, w dwusizetoleciu miedzywojennym tysiące polaków
                    zbudowało Gdynię. Nie Ty czy ja - tamte tysiące ludzi.

                    Twoje deklaracje, że sobie będziesz uważać co uważasz nie mają zadnego wpływu
                    na to, że tak długo jak będziesz tego typu poglądy uzewnetrzniał na forum - to
                    ja będe przeciwko temu portestował i podawał argumenty przeciw. Chyba że takie
                    ktos mi racjonalnie wytrąci z łapy - to uznam że nie mam racji.
              • Gość: Kubeł i jeszcze skąd informacje IP: 156.17.253.* 24.09.04, 14:24
                Żeby nie było skąd informacje nie wiadomo:
                opracowania Tadeusza Jurgi "Wojna Obornna 1939"
                A. Zwilskiego "Bitwy Polskiego Września"
                L. Moczulskiego "Wojna Polska 1939"
                także S. Zalogi "Poland 1939"

                sa tez wydawane w latach 80 tych znakomite monografie poszczególnych Armii i
                Grup Operacyjnych z 1939, ale trzeba je przynajmniej wszystkie przejrzeć. Ja
                niestety nie dotarłem do monografii A. "Karpaty", ale usprawiedliwia mnie fakt
                że ta armia nie miała w swoim skłądzie nawet kawalerii dywizjnej bo składała
                sie z brygad górskich.
    • Gość: z daleka Re: Łubieński o Powstaniu Warszawskim IP: *.dialup.optusnet.com.au 23.09.04, 13:44
      Ciężki temat, ale milczenie i brak próby zrozumienia pewnych faktów
      historycznych oraz spojrzenia z perspektywy czasowej jest niezbędny jeżeli mamy
      w tych dziwnych czasach uczyć historii młodych ludzi. Możliwość zapoznawania
      się z różnymi poglądami rodzi tolerancję i myślenie o historii a nie tylko
      przyjmowanie faktów. Różnorodność zdań może zmusić do przeanalizowania tamtych
      czasów a zarazem zastanowienia w przyszłości (jeżeli będziemy mieli wpływ) na
      historię i wyeliminowania błędów, które czasami okazują się bardzo niewymierne.

      Z całym szacunkiem dla POWSTAŃCÓW i historii, bardzo cieszy mnie ta propozycja
      książki - im więcej wiemy tym jesteśmy "bogatsi".
      • Gość: krótkoPodsumowanie JA TEJ KSIĄŻKI NIE KUPIĘ,niech czytają Michnikowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 22:42
        • pamusz Re: JA TEJ KSIĄŻKI NIE KUPIĘ,niech czytają Michni 25.09.04, 00:56
          A ja kupię i przeczytam. Wolę być nazywany Michnikowcem, niż wtórnym analfabetą
          z dostępem do komputera.Dla słabo czytających jest wydanie z dużymi literami
        • Gość: Handy Przecież i tak nie czytasz książek.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 11:18
          .. a więc po co stroszysz piórka? To nie dla ciebie lektura - za trudna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka