Dodaj do ulubionych

CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY?

06.06.02, 14:15
JAK MYŚLICIE CZY CHRZEŚCIJANIE ZDAJĄ EGZAMIN Z WIARY? CZY MAJĄ POJĘCIE OTYM W
CO WIERZĄ? CZY ZNAJĄ PISMA ŚWIĘTE? CZY DUCHOWNI GODNIE REPREZENTUJĄ BOGA? CZY
RELIGIE NIE ŁAMIĄ ZASAD BIBLIJNYCH TRADYCJAMI? PROSZĘ O WYPOWIEDŹ
Obserwuj wątek
    • Gość: Daniel Men in black. IP: *.skyrr.is / 192.168.77.* 06.06.02, 15:20
      Witam serdecznie.

      To, co pisze jest bez agresji i bez stosowania slowa "wszyscy".

      Wielu ludzi zarejestrowanych jako formalni czlonkowie kosciolow
      chrzescijanskich niestety nie wierzy w nic lub wyznaje jakas niepokojaca
      synkretyczna mieszanke wiedzy potocznej o chrzescijanstwie, wielkanocno-
      bozonarodzeniowej papki telewizyjnej i zwyczajow wyniesionych z domu. W ten
      sposob nie maja pojecia w co dokladnie wierza. To zas wynika z przyczyny
      podstawowej, czyli nieznajomosci Slowa.

      Duchowni licznych kosciolow chrzescijanskich w tych czasach, nie wierza w Boga,
      sa wiec jedynie funkcjonariuszami kultu. W jaki wiec sposob maja reprezentowac
      zywego Chrystusa, to raczej pytanie retoryczne?

      W Twoim ostatnim pytaniu zalozyles od razu sprzecznosc pomiedzy zasadami
      biblijnymi a tradycja. Domyslam sie wiec, ze jestes zwolennikiem zasady zwanej
      sola scriptura. Czy przynalezysz do jednego z kosciolow protestanckich, to dla
      mnie bez znaczenia. Chce Ci jednak powiedziec, ze tradycja wiaze sie z uplywem
      czasu - nie ma tradycji cos, co zaistnialo np. 2 lata temu. Teksty biblijne
      wiec, ktore zostaly zapisane kilka tysiecy lat temu sila rzeczy obrosly
      tradycja i w kazdej epoce dawano im rozna i czesto sprzeczna z Biblia
      intepretacje. Jesli to wiesz, to w czym klopot? Mozesz wrocic zawsze do zrodla.

      Naszym ludzkim problemem jest bowiem to, ze Chrystus JEST zawsze ten sam, a
      gloszona przez Niego nauka bardzo prosta, choc, jak widac, nie latwa w
      wykonaniu.

      Chrystus sam zadal pytanie, czy Syn Czlowieczy przy swoim powtornym przyjsciu,
      zastanie ludzi, ktorzy wierza...

      Z Bogiem.
      Daniel.
      • unopropo Re: Men in black. 06.06.02, 15:44
        akurat zostałem wychowany w w ierze rzymsko katolickiej...czyli jestem
        katolikiem ale nie z wyboru...jestem szukającym Go. a więc szukam prawdy ale
        nie wierzę nikomu slepo. myślę że wierzyć, znaczy wiedzieć w co się wierzy. tak
        jak mówisz religia xx i xxi wieku to papka tradycji i interpretacji, często
        narzuconych przez synody.akurat mam tu na myśli katolicyzm. wierzący nie znają
        biblii I to jest chyba najważniejszy błąd katolicyzmu. A CHCIAŁBYM TEŻ
        DOWIEDZIEĆ SIĘ JAK TE SPRAWY WYGLĄDAJĄ W PROTESTANTYŹMIE I PRAWOSŁAWIU, A TAKŻE
        W INNYCH GRUPACH WYZNANIOWYCH
      • ivellios1988 Re: Men in black. 03.01.16, 16:25
        Cześć wszystkim :) Dziś o 19:00 na www.paranormalium.pl/ odbędzie się kolejna Debata Ufologiczna Online, tym razem w duuużym i mocnym składzie będziemy dyskutować o MiB, czyli ludziach w czerni (może nie księżach ale również ubierają się na czarno). Zapraszam do słuchania w imieniu całej ekipy!
        • rabbi.rozencwajg Radi Erewań odpowiada swoim słuchaczom: 04.12.16, 13:36
          Owszem, jeżeli żarliwość wiary żywi i odziewa jego głosicieli.
    • Gość: mawi Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? IP: 212.41.132.* 07.06.02, 12:50
      skad ludzie maja cokolwiek wiedziec o Bogu, jak poznawac Go, jak wiedziec w co
      wierza, jezeli nic im sie nie mowi na ten temat? I to nie bynajmniej problem
      kosciola katolickiego wylacznie. Wszystkie tzw. tradycyjne koscioly (te z
      liturgia, hierarchia koscielna, ceremonialami, itp.) maja z tym problem, a
      zdarza sie to i w kosciolach "wolnych". Tyle ze te ostatnie tym sie wlasnie
      roznia, ze w wiekszosci nauczaja ludzi o Bogu, o wierze, przede wszystkim klada
      nacisk na czytanie Biblii samemu, w niedziele kazanie to nie tylko jakas gadka
      umoralniajaca, ale studiowanie Slowa Bozego i wskazywanie jak wg niego zyc.
      Komuna niestety przyczynila sie i do tego, ze w kosciele wiecej sie na
      kazaniach politykowalo niz nauczalo o Bogu, a teraz bardzo nieliczni ksieza
      rzeczywiscie nauczaja i umieja przystepnie wyjasniac o co w chrzescijanstwie
      chodzi. Jesli chodzi o tzw. wierzacych to wystarczy zapytac kogokolwiek o
      najprostsze rzeczy - a nie wiedza, np. kto napisal 4 Ewangelie, albo chocby
      banalne z reguly pytania biblijne w Milionerach na dodatek z podana
      odpowiedzia, rzeczy ktore powinna wierzaca osoba znac na pamiec.
      Czesto ludzie znaja lepiej wlasnie te pododawane tradycje anizeli sedno sprawy,
      a Polska jest zaludniona ludzmi deklarujacymi sie jako chrzescijanie, ktorzy
      tak naprawde nie maja pojecia co to takiego.
      • Gość: Daniel vaja con dios IP: *.skyrr.is / 192.168.77.* 07.06.02, 20:33
        Drogi Unopropo,

        jesli rozpoczniemy tu dyskusje o doktrynalnych roznicach pomiedzy
        chrzescijanskimi kosciolami, to zapewniam Cie i, smieje sie, to "na bank"
        bedziesz mial tu za chwile ultra-ortodoksow wszystkich tych kosciolow - takich,
        co sa przy scianie i nie znajdziesz w nich niestety odrobiny zwyklej
        chrzescijanskiej milosci dla drugiego chrzescijanina. Pojawia sie tez
        umiarkowani i ekumeniczni.

        Co jest dla Ciebie wazne: historia kosciola chrzescijan i jego wewnetrznych
        rozlamow? Czy przyjecie Chrystusa?. Wiara, to nie jest towar na polce w
        supermarkecie - kiedy sie juz zapoznasz z wszystkimi roznicami doktrynalnymi
        pomiedzy chrzescijanami (w tym miejscu to slowo brzmi niemal jak kpina, o
        ironio), to wtedy wybierzesz ta wlasciwa wersje...No,pomysl.

        Chrystus nie glosil jakiejs tajnej nauki dla wybrancow: jedynie wyksztalconych
        teologow i inteligentnych badaczy Pisma. Jego przekaz jest bardzo prosty i
        jasny dla ludzi, ktorzy chca Go sluchac. Jesli ten warunek nie jest spelniony -
        nie pomoze Ci przeczytanie tych wszystkich ksiazek pod rozmailtymi tytulami,
        typu: prawdziwy Jezus, rzeczywisty Jezus, Jezus historyczny, Jezus kosmiczny
        itditp.

        Z jezyka greckiego slowo "katolicki" - oznacza powszechny i taki ma byc kosciol
        Chrystusa, ma byc jednoscia. Bog jest poza czasem, czy myslisz, ze on nie wie
        (nie wiedzial) o tym, co wydarzy sie na przestrzeni dziejow? Doskonale.

        Lubie ostatnia ksiege Nw.Testamentu, rowniez z tego powodu, ze na poczatku Jan
        piszac 7 listow do 7 kosciolow w Azji Mniejszej opisuje znakomicie wszystkie
        nasze ludzkie pomylki i slabosci, ktore rozbijaja wspolnote jednego Chrystusa.

        Na koncu jednak Objawienia sw. Jana i w ogole na koncu tej rzeczywistosci Bog
        otwiera ksiege zycia i sprawdza, czy znalazl sie w niej zapis z naszym
        imieniem. Chrystus okreslil, co nalezy wypelnic, aby stac sie bohaterem tej
        ksiazki, o tym pisza inne ksiazki zwane "good news", czyli po prostu ewangelie.

        Jesli moge Ci cos powiedziec, formalna zmiana kosciola niczego nie zmieni w
        Twoim zyciu. Wystarczy, ze bedziesz czlowiekiem Chrystusa, nie omijajac
        niewygodnych dla siebie zasad, ktore On podal.

        Odloz wczorajsza gazete i siegnij po dobre wiesci z dnia jutrzejszego.
        Czas jest obecnie najawazniejsza rzecza, ktora jest nam kazdemu z osobna, dana.
        Nasz prywatny "koniec swiata" moze nastapic za 50 lat, albo za ...minute.
        Co wtedy?
        Powiesz "o cholera, to jednak prawda!". Niestety, ale tej plyty kompaktowej,
        nie bedzie mozna ponownie odtworzyc.

        Wszystkiego dobrego - z Bogiem!

        D.
    • tomi469 Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? 08.06.02, 15:24
      A czy Bóg w ogóle istnieje?
      A jeśli nawet istnieje to czy ma coś wspólnego z tymi wszystkimi, którzy się
      na Niego powołują - chodzi mi o wszystkie religie nie tylko chrześcijańską.
      • Gość: Daniel light my fire w Gujanie IP: *.skyrr.is / 192.168.77.* 08.06.02, 22:27
        Tomi,

        odpowiedz na pytanie pierwsze musisz sobie dac sam i nikt Cie w tym nie wyreczy.
        Obilo Ci sie pewnie o uszy imie pewnego Tomasza.

        Kwestia druga: dlaczego Cie martwia Ci "inni", przeciez to nie jest Twoj
        problem - Ty placisz za siebie, a oni za siebie.

        Sprawa trzecia: Bog jest tylko Jeden, nie moze byc 10 "bogow", kazdy po 10%
        wszechmocy czy wszechwiedzy itpitd. Widzial kto "boga", jesli w ogole, ha,ha ,
        ktory jest wszechmocny w 10 %? To, a propos innych religii.

        Choc pojawiaja sie oczywiscie repliki. Nie mowie tu oczywiscie o falszywych
        chrystusach np. czasow najnowszych, bo ludzie ci z reguly laduja w wiezieniu. W
        najgorszym przypadku za /wielokrotne/ morderstwa i /wielkokrotny/ gwalt, w
        wersji lagodniejszej: jedynie za oszustwa podatkowe. Aha, czasem odbieraja
        sobie zycie wlasnorecznie, jak nie w jakims odosobnionym domu, to gdzies na
        zupelnym pustkowiu. Ty w kazdym razie nie chodz w takie miejsca.

        Wszystkiego dobrego.
        D.
    • unopropo Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? 11.06.02, 11:46
      CZY WIARA CHRZEŚIJAŃSKA NIE ODESZŁA OD TEGO CZEGO CHCIAŁA BIBLIA?
      • Gość: leszczu Bóg czy Biblia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.06.02, 16:59
        Musisz sobie odpowiedzieć Ptysiu, czy Bóg dał się zamknąć na kilkuset stronach
        księgi lub czy dał się zamknąć w obwodzie kilkudziesięciu cm twojej głowy?

        Myślę, że to jest właśnie problem teraźniejszej ludzkości - zamykamy Boga w
        tych strefach i tak na prawdę próbujemy wierzyć w Biblię, nie w Boga. Elegancko
        w ten sposób marnujemy nasz czas. Nasza wiara zawęża się do interpretacji
        tekstu (czyli wymyślanie głową tego co jest napisane w księdze). Jakże łatwo
        wtedy wpaść w wir debilizmu, żąglując np. kilkoma tłumaczeniami, ucząc się
        hebrajskiego, greki i próbując w ten sposób zrozumieć ludzkim, ciasnym umysłem
        co to jest np. Duch Święty. A przecież w samej Biblii wielokrotnie kwestionuje
        się zdolności poznawcze natury ludzkiej, wielokrotnie potępia postawę "uczonego
        w piśmie", który dla Boga jest głupcem. Wielokrotnie puiętnuje postawę
        osądzaczy, którzy pierwsi mogli by rzucić kamień.

        Drugi problem, jaki zauważam to idealizacja postawy poszukującej. Modnie jest
        być poszukującym obecnie. Poszukiwać sensu istnienia, wiary itepe można do
        końca życia. I znów kurde strata czasu. Poszukiwać trzeba dorastając. Ale
        kiedyś musi przyjść czas na dorośnięcie - pójście drogą, którą się znalazło
        (jakże żałośni są ci, którzy nic nie znaleźli albo znaleźli i nic z tym nie
        robią). Myślę, że obecnie coraz mniej jest ludzi, którzy mają odwagę realizować
        w praktyce sens życia, który znaleźli. Współczesny człowiek generalnie wie co
        ma robić, by np. być szczęśliwym, ale nie ma odwagi, woli, odpowiedzialności by
        to robić. Coraz więcej jest starych młodzienców, którzy ciągle szukają nie
        mogąc dorosnąć. Coraz mniej jest dorosłych, którzy realizują to w co wierzą.

        Moim zdaniem Bóg jest żywy - tak jak ja czy ty - czy nie wnerwiało by cię,
        gdyby ktoś traktował cię na równi z książką o tobie albo spotykając się co
        dzień zachowywał się, jakby cię nie znał albo nie widział i twierdził, że cię
        szuka?

        Boga spotykamy co dzień - w każdej naszej decyzji, w każdym naszym oddechu, w
        każdym zdarzeniu, w każdym człowieku. Biblia i rozum są tylko drogowskazami w
        wycieczce krajoznawczej, którą jest życie. Celem tej wycieczki jest zaś
        nauczenie się miłości. Większość znanych mi kultur bardziej lub mniej wyraźnie
        wyznaje te zasady. Fakt, ze urodziłem się w kulturze chrześcijańskiej zapewne
        dla mnie też coś musi znaczyć. Nie wierzę w żadne przypadki. Jeśli tu jestem i
        akceptuje ten stan, zgodnie z głosem mojego sumienia to nie pozostaje mi nic
        wiecej niż starać się realizować przyjęte powołanie. Czy coś tu zmienia fakt,
        że mój proboszcz to pijak i przegrał w pokera pieniądze na organy albo moja
        sąsiadka, co słucha z zapałem Radia M. ma już na koncie trzech mężów i 20
        skrobanek (może właśnie dlatego szuka ukojenia w modlitwie, albo próbuje
        odrobić straty w prawdziwej miłości). Czy coś zmienia fakt, że biskup to pedał -
        ja jestem hetero, a może ze mnie większy łajdak od niego.

        A teraz do odpowiedzi na postawione pytanie - może kwestia realizacji tej
        drogi, o któej wyżej, jest sprawą tylko między mną i Bogiem? Może nikt poza
        Bogiem nie jest w stanie osądzić, na ile konkretny ja, realizuję to w co wierzę
        i na ile już nauczyłem się kochać? Może życie jest próbą, z którą zmierzyć się
        musi każdy - najzupełniej indyiwdualnie (nie neguję tu roli wspólnoty czyli
        Kościoła, ale Kościół nie jest w stanie żyć zamiast mnie - na końcu każdej
        decyzji stoję zawsze sam - na tym polega wolność). Może nie ma sensu gadać o
        tym, czy inni dorastają czy nie do pewnych kanonów, które gadający uznają za
        adekwatne?

        No i koniec tego mojego ględzenia.
        • Gość: mawi Re: Bóg czy Biblia IP: 212.41.132.* 13.06.02, 13:01
          Biblia to nie tylko "książka o Bogu", ale jego własne słowo, objawienie - własnie
          dlatego że Bóg jest żywy i jest Prawdą. Jeśli ktoś chce go poznać musi poznać i
          Biblię. Oczywiście Bóg nie musi ograniczać się tylko do jednej formy wypowiedzi,
          jednakże jest to forma najważniejsza i nic co by było dodane nie może być
          niezgodne z tym co w Biblii. Bóg nie może sam sobie zaprzeczać. Stąd tyle osób,
          które chcą poznać i zrozumieć tekst w oryginale.
          Jezus nie krytykuje "uczonych w piśmie" dlatego, że się uczą i rozmyślają o
          piśmie, ale dlatego, że nie robili tego co przeczytali i czego się nauczyli, nie
          przekładało się to na działanie praktyczne, a czasem wręcz przekręcali znaczenie
          po to by było wygodniej dla nich. Krytykował ich hipokryzję.
          Zgodzę się z tobą, że za dużo ludzi dziś sobie "poszukuje" i na tym się kończy.
          Natomiast cała Biblia podkreśla poznawanie, zrozumienie, zgłębianie prawdy,
          szukanie Boga, ale po to żeby żyć według tego poznania.
    • unopropo Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? 13.06.02, 14:27
      A co z wiarygodnoscią biblii? Co sądzicie na temat próby podważenia
      wiarygodsności w książkach Deschnera? Kiedy wg Was Biblia zaczęła być
      spisywana? Czy przekaz ustny "mitów chrześcijaństwa" nie zfałszował Prawdy?
      W co mamy wierzyć? I gdzie oprócz BIBLII mamy szukać żródeł Wiary? Czy duchowni
      prawidłowo interpretują Pismo Święte? A co z tezami o ewngeliach ,że nie
      spisali ich ci do których są przypisane, tylko dużo później....Wierzyć czy nie
      wierzyć?
      • Gość: Niech Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? IP: 217.197.165.* 13.06.02, 15:50
        Bog na pewno nie kest zadowolony z mojej wiary. A ja nie jestem wogole
        zadowolony z mojego Boga.
      • Gość: mawi Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? IP: 212.41.132.* 14.06.02, 16:54
        dodaj jeszcze do tych pytań dlaczego tak bardzo zależy ludziom na podważeniu
        wiarygodności Biblii, dlaczego tracą całe życie niekiedy na doszukiwaniu
        się "prawdziwych" autorów, dokumentów źródłowych, przekazów ustnych i innych
        takich, dlaczego jest im na rękę twierdzenie, że tego to tak naprawdę Jezus nie
        powiedział, ten tekst trzeba okroić do 1/10, a tamtem w ogóle wyrzucić.
        Cóż, jeśli się wierzy w Boga, a Bóg równa się z definicji wszechpotędze i
        wszechwiedzy, to chyba można też bez lęku zaakceptować i Biblię.
    • Gość: UNO Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? IP: 213.241.11.* 18.06.02, 17:29
      CZY BIBLIA TO SŁOWO BOŻE? CZY RACZEJ MITOLOGIA CHRZEŚCIJAŃSTWA?
      • Gość: BOG Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 05:19
        Tak, jestem bardzo zadowolony z waszej wiary, dziateczki. Reszta to kwestia
        czasu i przestrzeni. Badzcie zdrowi i nie martwcie sie o mnie. Pa.
    • Gość: jankowal Re: A co za roznica? IP: 2.2.STABLE* / 192.168.9.* 18.06.02, 21:35
      Ej ludzie - jak Boga nie ma to gadanie o NIM nie ma zadnego sensu (to tak jak
      dyskutowac o krasnoludkach czy kosmitach).
      Jesli natomiast Bog istnieje, to i tak wybaczy nam, w koncu jest milosierny.
      Tak wiec lepiej jest nie wierzyc w Niego, mamy wtedy wolna niedziele! :)
    • xtomix Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? 21.06.02, 10:39
      PRZECZYTAJCIE TO UWAZNIE:

      Tego poranka ktos zapukal do mych drzwi. Kiedy je otworzylem, ujrzalem
      zadbana, ladnie ubrana pare ludzi. Mezczyzna odezwal sie pierwszy:
      - Czesc! Ja jestem Jan, a to Maria.
      Maria: - Czesc! Przyszlismy by zaprosic cie bys pocalowal z nami dupe Henryka.
      Ja: - Przepraszam?! O czym wy mowicie? Kim jest Henryk, i dlaczego mialbym
      chciec calowac jego dupe?
      Jan: - Jesli pocalujesz Henryka w dupe, da ci on milion dolarow; a jesli nie,
      spierze cie na kwasne jablko.
      Ja: - Co? Czy to jakas wariackie rozruchy?
      Jan: - Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudowal to miasto.
      Henryk posiada je cale. On moze zrobic wszystko co zechce, i chce ci akurat
      dac milion dolarow, ale nie moze poki nie pocalujesz go w dupe.
      Ja: - To zupelnie bez sensu. Dlaczego...
      Maria: - Kim jestes by podawac w watpliwosc dar Henryka? Nie chcesz miliona
      dolarow? Czy nie sa one warte malego pocalunku w dupe?
      Ja: - No coz, moze, jesli to prawda, ale...
      Jan: - A wiec chodz pocalowac z nami dupe Henryka.
      Ja: - Czy czesto ja calujecie?
      Maria: O tak, caly czas...
      Ja: - I dal wam juz te milion dolarow?
      Jan: - No coz, nie, nie mozna dostac pieniedzy poki nie wyjedzie sie z miasta.
      Ja: - A wiec czemu jeszcze z niego nie wyjechaliscie?
      Maria: - Nie mozesz wyjechac poki Henryk ci nie pozwoli, albo on nie da ci
      pieniedzy i stlucze na kwasne jablko.
      Ja: - Czy znacie kogokolwiek kto pocalowal Henryka w dupe, wyjechal z miasta i
      dostal milion dolarow?
      Jan: - Moja matka calowala Go w dupe cale lata. Rok temu wyjechala, i jestem
      pewien ze dostala pieniadze.
      Ja: - Nie rozmawiales z nia od tamtej pory?
      Jan: - Oczywiscie ze nie, Henryk nie pozwala na to.
      Ja: - Dlaczego wiec sadzicie ze ktokolwiek dostaje pieniadze, skoro
      nigdy z nikim takim nie rozmawialiscie?
      Maria: - No coz, dostajesz troszke przed wyjazdem. Moze bedzie to podwyzka,
      moze wygrasz cos na loterii, moze po prostu znajdziesz dwudziestaka na ulicy.
      Ja: - A co to ma wspolnego z Henrykiem?
      Jan: - Henryk ma pewne znajomosci.
      Ja: - Przykro mi, ale pachnie mi to jakims monstrualnym oszustwem.
      Jan: - Ale to przeciez milion dolarow, czy mozesz przepuscic taka szanse? Poza
      tym, pamietaj ze jesli nie pocalujesz Henryka w dupe, zbije cie on na kwasne
      jablko.
      Ja: - Moze jesli bym mogl zobaczyc Henryka, pogadac z nim, uzyskac wiecej
      bezposrednich informacji...
      Maria: - Nikt nie widzial Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawial.
      Ja: - A wiec jak calujecie go w dupe?
      Jan: - Czasem posylamy po prostu calusa, myslac o jego dupie. Czasem calujemy
      w dupe Karola, i on przekazuje to dalej.
      Ja: - Kim jest Karol?
      Maria: - Naszym przyjacielem. To on nauczyl nas wszystkiego o calowaniu dupy
      Henryka. Wszystko co musielismy zrobic, to po prostu zaprosic go do nas kilka
      razy na obiad.
      Ja: - I tak po prostu uwierzyliscie mu na slowo, kiedy powiedzial ze jest
      Henryk, ze Henryk chce byscie pocalowali go w dupe, i ze zostaniecie za to
      wynagrodzeni?
      Jan: - O nie, Karol mial list ktory Henryk wyslal mu wiele lat temu, w ktorym
      wszystko zostalo wyjasnione. Tutaj jest jest jego kopia, sam ja zobacz.

      Jan podal mi kserokopie recznie zapisanej kartki, w ktorej naglowku stalo: "Z
      notatnika Karola". Bylo tam wypisanych jedenascie punktow.

      1. Pocaluj Henryka w dupe, a dostaniesz milion dolarow gdy opuscisz miasto.
      2. Uzywaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia.
      3. Bij na kwasne jablko kazdego kto jest inny od ciebie.
      4. Zdrowo jadaj.
      5. Henryk osobiscie podyktowal ten list.
      6. Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera.
      7. Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda.
      8. Myj rece po skorzystaniu z toalety.
      9. Nie pij
      10. Jadaj swe parowki wylacznie w bulkach, bez zadnych dodatkow.
      11. Pocaluj Henryka w dupe, albo zbije cie on na kwasne jablko.

      Ja: - Ale to wyglada na pisane w notatniku Karola.
      Maria: - Henryk akurat nie mial papieru.
      Ja: - Mam wrazenie ze gdybysmy sprawdzili, okazaloby sie to pismem Karola.
      Jan: - Oczywiscie, ale to Henryk to podyktowal.
      Ja: - Mowiliscie przeciez ze nikt Henryka nie widzial?
      Maria: - Teraz nie, ale wiele lat temu przemawial on do niektorych ludzi.
      Ja: - Mowiliscie ze jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwasne
      jablko tylko za to ze sa inni?
      Maria: - Tego chce Henryk, a ma on zawsze racje.
      Ja: - Skad to wiecie?
      Maria: - Punkt 7 mowi ze 'Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda'. To mi
      wystarczy!
      Ja: - Moze wasz przyjaciel Henryk po prostu zmyslil to wszystko?
      Jan: - Nie ma mowy! Punkt 5 mowi 'Henryk osobiscie podyktowal ten list'. Poza
      tym, punkt 2 mowi 'Uzywaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia', punkt 4 'Zdrowo
      jadaj', i punkt 8 'Myj rece po skorzystaniu z toalety'. Kazdy wie ze te
      stwierdzenia sa prawdziwe, a wiec i reszta taka musi byc.
      Ja: - Ale punkt 9 stwierdza 'Nie pij', co nie pasuje zbytnio do punktu 2.
      Punkt 6 zas mowi 'Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera', a to jest totalna
      bzdura.
      Jan: - Nie ma sprzecznosci miedzy 9 i 2; 9 po prostu uscisla 2. A co do 6, to
      przeciez nigdy nie byles na Ksiezycu, a wiec nie mozesz wiedziec na pewno.
      Ja: - Naukowcy udowodnili przeciez ze ksiezyc jest zrobiony ze skal...
      Maria: - Ale nie wiedza czy przybyly one z Ziemi, czy z glebi kosmosu, wiec
      rownie dobrze moze to byc zielony ser.
      Ja: - Naprawde nie jestem tu ekspertem, ale wydawalo mi sie ze teoria iz
      Ksiezyc powstal z fragmentow Ziemi zostala obalona. Poza tym, niewiedza skad
      skala przybyla nie czyni jej jeszcze zielonym serem.
      Jan: - Aha! Wlasnie przyznales ze naukowcy czesto sie myla, lecz my wiemy ze
      Henryk zawsze ma racje!
      Ja: - My wiemy?
      Maria: - Oczywiscie ze tak, Punkt 5 przeciez tak mowi.
      Ja: - Mowicie ze Henryk zawsze ma racje poniewaz tak mowi list, a list jest
      prawdziwy poniewaz Henryk go podyktowal, poniewaz tak mowi list. To okrezna
      logika, w niczym nie rozniaca sie od stwierdzenia: 'Henryk ma racje, poniewaz
      powiedzial ze ma racje'.
      Jan: - Wreszcie zaczynasz rozumiec! To takie radosne widziec kogos
      przyblizajacego sie do mysli Henryka.
      Ja: - Ale... eh, niewazne. A co z parowkami?

      Maria sie zarumienila. Jan mi zas odpowiedzial:
      - Parowki, w bulkach, bez dodatkow. To po Henrykowemu. Kazdy inny sposob jest
      zly.
      Ja: - A co jesli nie mam bulki?
      Jan: - Nie ma bulki, nie ma parowki. Parowka bez bulki jest zla!
      Ja: - Bez przypraw? Bez musztardy?

      Maria zamarla porazona. Jan krzyknal: - Jak ci nie wstyd uzywac takich slow!
      Wszelkie dodatki sa zle!
      Ja: - A wiec wielki stos kiszonej kapusty z kawaleczkami parowek jest nie do
      przyjecia?

      Maria zatkala sobie uszy palcami, mruczac: - Nie slysze tego, la la la, la la,
      la la la.
      Jan: - To obrzydliwe. Tylko jakis potworny zboczeniec moglby to jesc...
      Ja: - To dobrze! Ja jem to bardzo czesto.

      Maria omdlala. Jan zdazyl ja pochwycic i wysyczal: - Jeslibym wiedzial ze
      jestes jednym z tych, nie marnowalbym swego czasu. Kiedy Henryk zbije cie na
      kwasne jablko, ja tam bede, liczac swe pieniadze i glosno sie smiejac. Na
      razie jednak pocaluje Henryka w dupe za ciebie, ty bezbulkowy, parowkokrojacy
      pozeraczu kapusty!

      Mowiac to, pociagnal Marie do ich czekajacego samochodu, i odjechal.
    • ydorius Szukajcie a znajdziecie 22.06.02, 23:00

      jak mówi pismo. Później co prawda jest coś o proszeniu, lecz zbądźmy to
      milczeniem. Do rzeczy.

      Ciekawie od strony socjologicznej (jeżeli kogoś razie to słowo to powiedzmy:
      od strony nauk humanistycznych) do problemu religii (albowiem ma ona problemy)
      podszedł Tomasz O'Dea. Wyróżnił on pięć dylematów przed którymi staje religia,
      które wpływają na jej postrzeganie. Te pięć dylematów to tak naprawdę pięć
      osi, na których możemy rozlokowac religie. Piszę dalej o "młodych" i "starych"
      religiach, jako o posiadaczkach pewnych cech. To oczywiście uproszczenie.
      Możliwe, że niektóre "nowe religie" są na wstępie "stare duchem" i na odwrót.

      Oto owe dylematy:
      1. Dylemat mieszanej motywacji: w młodych religiach przychodzimy do
      zgromadzenia, poneważ tego chcemy, czyjemy coś głębokiego, nikt nas do tego
      nie zmusza. Dlatego tak wzruszające są zgromadzenia pierwszych chrześcijan.
      Prawdziwe (aż prawie napisałem: komuny. A fuj!) potrzeby ducha gromadzą razem
      ludzi. W starszych religiach górę bierze inna motywacja: chęć wspięcia się po
      drabinie religijnej hierarchii; czynne uczestniczenie w religii staje się
      zajęciem intratnym.
      2. Dylemat symboliczny: Gdy żyje założyciel religii, sprawa jest prosta. Można
      do niego pójść i o coś zapytać i sprawa jest rozwiązana. Jest on zazwyczaj
      JEDYNYM symbolem religii (chyba, że jest pięćdziesiątym prorokiem, ale wówczas
      nie jest założycielem). Po śmierci (oczywiście fizycznej) załóżyciela, by
      podtrzymać zapał religijny konstruuje się symbole. Dylemat jest taki, że po
      pewnym czasie symbol może stac się tożsamy z celem religii, choć początkowo
      był tylko środkiem.
      3. Dylemat porządku administracyjnego: religia ze spontanicznego ruchu staje
      się biurokracją; musi usystematyzowac swoje struktury, gdyż zatacza coraz
      szersze kręgi. Wtłoczenie zaś spontaniczności w sztywne ramy jest
      zaprzeczeniem tejże spontaniczności.
      4. Dylemat ograniczenia: Z tym jest trochę gorzej, bo żeby dobrze zrozumieć
      ten dylemat, przydałby się przydługi wykład z neurolingwistyki, a to w końcu
      jest tylko forum dyskusyjne, a nie seminarium (duchowne :-)). Cóż, generalnie
      chodzi o to, że słowo mówione, które dominuje, gdy żyje jeszcze guru
      religijny, po jego śmierci musi zostać zastąpione słowem pisanym. Są to dwa
      zupełnie różne poziomy, które dopuszczają zupełnie różne interpretacje.
      5. Dylemat mocy: chodzi o moc oddziaływania. Podczas, gdy młoda
      religia "nawraca" nas na właściwą wiarę, o tyle religia zinstytucjonalizowana
      nie daje nam często szans zadcydowania o przynależności. Przykład jest
      trywialny i jest nim chrzest święty (in our krąg kulturowy).

      Mam nadzieję, że spojrzenie z tej perspektywy tchnie nieco swieżego powietrza
      w te wątek (co nie znaczy, oczywiście, że trąci on stęchlizną, w żadnym razie).

      pozdrawiam,
      .y.

      P.S. Aha, Tmasz O'Dea wyprodukował swoje tezy w: "Thomas F. O'Dea, "Five
      Dilemmas in the Institutionalization of Religion," Journal for the Scientific
      Study of Religion 1, 1 (1961): 30-39"
      • Gość: unopropo Re: Szukajcie a znajdziecie IP: 213.241.11.* 25.06.02, 12:34
        Jeżeli Pismo Święte, wbrew temu co uważają chrześcijanie nie jest Słowem Bożym,
        albo Słowem zniekształconym przez spisujących, jak w niektórych przypadkach
        sugeruje Deschner, to czy taka wiara ma sens? Czy nie lepiej jest powiedzieć,
        że wierzymy w zasady stworzone w Piśmie /czymkolwiek ono jest/, niż swiadomie
        przypisywać je Bogu? Czy nadal jest to wiara w Boga?
    • Gość: unopropo Re: CZY BÓG JEST ZADOWOLONY Z NASZEJ WIARY? IP: 213.241.11.* 25.06.02, 12:38
      czy swoboda interpretacyjna Biblii jest dopuszczalna. a MOŻE KAŻDY CZŁOWIEK,nie
      tylko włodarze kościołów mają prawo interpretować. wszak włodarze są ludźmi i
      też się mogą mylić. dlaczego to oni decydują o tym, jak należy interpretować
      Słowo? Czy najgorszym grzechem chrześcijanina jest nieznajomośc Biblii?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka