Gość: WROCŁAWIJANIN IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.04.05, 09:08 JAKBY BYŁY SKÓRY I GOŁA D NA SCENIE TO RECENZENT BYŁBY SZCZĘŚLIWY . DLACZEGO NIE MOŻNA OGLĄDAĆ SPEKTAKLI RELIZOWANYCH "PO BOŻEMU" WEDŁUG INTENCJI TWÓRCÓW MUZYKI, LIBRETTA - TO CHORE Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: puerto Re: Aida bez ryzyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 23:52 Włsnie wróciłem z teatru. Nie przejmujcie się zblazowanym p. recenzentem. Rozumiem, że jako osoba, która widziała już kilka realizacji Aidy, może się czuć zawiedziony. Ja, jako że nie miałem nigdy wcześniej okazji, oglądałem spektakl bez konieczności porównań. A oglądało (i słuchało!!) mi się bardzo dobrze. Sceny zbiorowe (chór/y, balet) dodają wigoru, scenografia bogata, ale nie kiczowata!! Zarzut, że w akcie III niewiele się dzieje (w sensie dziania scenicznego) jest co najmniej nie na miejscu (pisz Pan na Berdyczów, a konkretnie do Verdiego). Podobnie zarzut, że w finale Amneris opłakuje ukochanego przy jego grobie. To przecież pomysł Verdiego, a nie realizatorów:) I nawet ta scena dzięki ciekaweemu pomysłowi inscenizacyjnemu i odpowiedniemu oświetleniu, broni się krytyce. Generalnie polecam. Jeden zarzut do rekwizytów, żołnierze egipscy, pojawiają się w kilku scenach z tarczami wojsk rzymskich, ale to możemy chyba z przymróżeniem oka spisać na karb pochodzenia p. reżysera/scenografa/mistrza oświetlenia (w jedenj osobie - Roberto Manoli). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puerto i jeszcze o prologu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 23:59 Kurtyna w górę i widzimy pałac faraona. Szczegóły architektoniczne (schody, gzymsy, bazy kolumn) są słabo widoczne, bo całość pokryta jest pustynnym piaskiem. Ale piasek to specyficzny, który powoli zanika odsłaniając szczegóły i coś jeszcze pod nim ukryte. Prosty, ale bardzo sprytny zabieg scenograficzny. Więcej nie zdradzę... Odpowiedz Link Zgłoś