ratnicyn
02.06.05, 10:45
Ze sporym zdziwieniem przyjąłem stwierdzenie, jakie padło na antenie Radia
Elka, podczas transmisji z Grand Prix Słowenii (28 maja). Otóż przed
wyścigami półfinałowymi, komentator leszczyńskiej stacji stwierdził, iż przed
pierwszym półfinałem z pewnością będziemy kibicować Leigh Adamsowi (w
domyśle: ponieważ w polskiej lidze reprezentuje barwy Unii Leszno), natomiast
w drugim półfinale – podkreślił sprawozdawca – jedzie Tomasz Gollob, ale –
dodał po chwili – „sympatie do tego zawodnika rozkładają się różnie w całym
kraju”. Uważam – z pewnością nie tylko ja – że kto jak kto, ale dziennikarz
powinien powstrzymać się od lokalnych sympatii, nawet jeśli przekazuje
relację na lokalnej antenie. Ponieważ wszyscy prawdziwi kibice sportowi
dokładają starań, aby wyeliminować szowinizm na stadionach, nie powinno
omijać to dziennikarzy. Zadaniem sprawozdawcy było w tym momencie podkreślić,
iż mimo wszelkich antagonizmów, w cyklu Grand Prix Tomasz Gollob reprezentuje
Polskę, nie Unię Tarnów. Nie muszę chyba dodawać, że Adams stratuje tu jako
Australijczyk, a nie zawodnik spod znaku byka na plastronie.
Sprawozdawca Elki, pomijając jego zdolności dziennikarskie i predyspozycje
(dykcja!), o zasadniczych sprawach, które nas, dziennikarzy dotyczą, nie
powinien zapominać, nawet w ferworze walki na torze i sportowych emocji.