t.o.m.e.k
22.06.05, 19:34
Więcej w felietonie na www.press.pl - polecam
Najwazniejsze - ostatnie linijki cytowanego fragmentu...
"Dzień zaczynam od radia i na radiu kończę. Na początek słucham Programu I
Polskiego Radia, który wolę tak nazywać, niż poddać się decyzji, pożal się
Boże, speców od PR, którzy postanowili, że zamiast Programu I będzie Jedynka,
zamiast Programu II Dwójka itd. Mnie bowiem Jedynka kojarzy się z
zamierzchłym PRL-em i jakąś wredną propagandową audycją. Słucham
więc „Sygnałów Dnia”, które ciągle mają mocny zespół mimo starań różnych
dyletantów majstrujących przy radiu publicznym. Przeszkadza mi tylko
nagromadzenie obligów, czyli punktów, które czy się pali, czy się wali, muszą
pójść. Kolegom z „Sygnałów”, moim zdaniem, przydałoby się więcej swobody,
dlatego programu słucham krótko. Do 7.30. Czyli do końca rozmowy najczęściej
(dobrze!) prowadzonej przez Krzysztofa Grzesiowskiego. Potem przełączam się
na Tok FM. Najbardziej lubię poranki prowadzone przez Rafała Ziemkiewicza,
Kasię Kolendę-Zaleską i Jacka Żakowskiego. Z Tokiem zostaję czasem nawet do
9, co oznacza, że komentarze kolegów dziennikarzy (świetni: Tomek Lis i Piotr
Zaremba, irytujący Piotr Skwieciński) odciągnęły mnie skutecznie od Zetki,
której rano słuchałem dla Moniki Olejnik. Z Moniką spotykam się za to
regularnie w niedzielę w „7 Dniu Tygodnia”, który to program autorkę wyraźnie
bawi, i to coraz bardziej.
Z Tok FM zostaję do wieczora. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki rozmowy
prowadzi Jakub Janiszewski. Gorzej wypada po południu Marek Pyza, ale to
ponoć młodziak, więc wszystko przed nim. Ostatnią pozycją, której słucham na
tej antenie, jest podsumowanie dnia po 19, w którym powtarzane są najlepsze
komentarze. Wieczorami wracam do Programu I, głównie dla reportaży,
słuchowisk i dla poświęconego nauce programu Krzysztofa Michalskiego pod
nieco pretensjonalnym tytułem „Wieczór odkrywców”. Często ludzie, których
Michalski zaprasza, stają się później gośćmi moich programów, do czego się
bez wstydu przyznaję. Podobnie inspirujący jest dla mnie Tadeusz Sznuk w
audycji „Niedziela - dziesiąta z hakiem”. Zawsze żałuję, gdy program się
kończy i wchodzi „ZSYP”, bo to magazyn rozrywkowy na słabym poziomie. W radiu
dobra rozrywka kojarzy mi się tylko z Arturem Andrusem, który jest jednak
wyraźnie marginalizowany. Ale słucham go regularnie o 22.30 w Programie III.
Zaglądam tam jeszcze dla Jerzego Sosnowskiego i dla Marka Niedźwieckiego z
jego „Listą przebojów”, i to tyle zostało z mojej stacji, której kiedyś
słuchałem od rana do wieczora. Program III miał pecha i nadział się na panów
Eugeniusza Smolara i Witolda Laskowskiego. Przebacz im, kto potrafi… "
Ja nie potrafię...