sredni4
21.07.05, 23:11
Stosunki polsko-białoruskie weszły w fazę wojny szpiegów… oj przepraszam,
chciałem powiedzieć dyplomatów, którzy są wydalani na zasadach wzajemności.
Polskie MSZ nie wyklucza wydalenia białoruskiego dyplomaty w związku z
wydaleniem z Białorusi Andrzeja Buczaka – powiedział rzecznik MSZ Aleksander
Chećko. W przesłanym 20.07. agencji PAP komunikacie Chećko zaznaczył, że
polskie MSZ podejmie „odpowiednie kroki” w związku decyzją o wydaleniu z
Mińska Kierownika Wydziału Konsularnego polskiej ambasady. Jaki jest szerszy
kontekst tej sytuacji? W końcu maja br. uczestnicy międzynarodowej
konferencji "Polityka Unii Europejskiej wobec Białorusi; wyzwania dla
przyszłości" odbywającej się w Białowieży (podlaskie) przyjęli "Deklarację
Białowieską" zawierającą propozycje „działań na rzecz demokracji na
Białorusi”. Wśród wymienionych tam propozycji, jest m.in. izolacja (zakaz
wjazdu na terytorium UE i zamrożenie kont bankowych) wszystkich
odpowiedzialnych za zwalczanie demokracji na Białorusi oraz utworzenie sieci
niezależnych rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych nadających na
Białoruś z Polski, Litwy i Ukrainy. W przyjętym w Białowieży 5-stronicowym
dokumencie jest mowa m.in. konieczności "konsekwentnej realizacji zasady
izolowania dyktatorskiej władzy Aleksandra Łukaszenki na arenie
międzynarodowej", przy jednoczesnej współpracy z „narodem białoruskim”. Mnie
najbardziej ciekawi to, z kim będą współpracować. Zachodnie badania
białoruskiej opinii publicznej są dość skrzętnie ukrywane gdyż wykazują, że
Łukaszenkę popiera ok.. 90% mieszkańców tego kraju. Dlaczego? Czy mieszkańcy
Białorusi nie wiedzą, że rządzi nimi „ostatni dyktator Europy”? A może widzą
alternatywę, która nie bardzo im się podoba - na Białorusi bezrobocie wynosi
2% a u nas 19%. Białoruś miała w ubiegłym roku najwyższą w Europie stopę
wzrostu gospodarczego - ponad 11%. O ile zakład, że „wprowadzenie demokracji”
z zewnątrz radykalnie odwróciło by tę tendencję na spadkową?. Oczywiście
Łukaszenko jest „dyktatorem” bo nie pozwala nikomu na siebie wpływać, podczas
gdy w naszym kraju jest „pełna demokracja” co oznacza, że strategiczne dla
nas decyzje zapadają w Waszyngtonie…. Sytuacja jest prosta. Dla USA Białoruś
jest kolejnym - po Serbii, Ukrainie, Gruzji i Kirgizji - obiektem sterowanego
z zewnątrz puczu, który ma ustanowić władzę proamerykańskich polityków. W
ślad za tym u granic Rosji pojawią się kolejne bazy US Army, kolejne bo w
krajach ościennych trochę ich już jest. Tych nowych „wodzów” nikt już nie
będzie rozliczał z „demokracji”. Demokratyczny (bo proamerykański) szef
Uzbekistanu wyrznął nieomal w pień prawdziwą demokratyczna rewolucję
zabijając ok. 1000 osób. Choć była to masakra większa od tej z Placu
Tienanmen w Pekinie 16 lat temu, globalne media robią wszystko, żeby świat
jak najszybciej o niej zapomniał. Nasze („nasze”??) media współdziałają w tym
bardzo zgodnym chórze. W Uzbekistanie już są wojskowe bazy USA (z nich
bombardowano Afganistan), na Białorusi jeszcze nie. Kto by się więc
przejmował takimi drobiazgami jak gotowanie we wrzątku więźniów politycznych,
którym to „demokratycznym” zabiegom rządzący Uzbekistanem Karimow lubi
asystować osobiście…. Pytanie o rolę naszego kraju w tej grze jest czysto
retoryczne. Ja mam jedynie nadzieję, że ci z „naszych” polityków, którzy za
pomocą polskich służb specjalnych usiłują zamienić białoruską Polonię na
antybiałoruską V Kolumnę - pójdą za to kiedyś siedzieć.
Hasło dnia:
Człowiek najgłośniej wydziera się w pieluszkach. Potem stopniowo spuszcza z
tonu.
PS 1.
Chyba już po raz trzeci przypominam na łamach DYSYDENTA upubliczniony raport
CIA sprzed 15 lat na temat Chin - „Jeśli w ChRL nie uda się wprowadzić
demokracji, to należy założyć że wysoki, 9% wzrost gospodarczy w tym kraju
utrzyma się przez następne 20 lat…” W Chinach „się nie udało” i jest to
najdynamiczniej rozwijająca się gospodarka świata. W Polsce „się udało” i
mamy 5 mln ludzi żyjących w stanie absurdalnej nędzy.