Dodaj do ulubionych

Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia...

25.02.06, 13:53
...choć chciałem.

Waldemar Łysiak miał (ma???) taki wstrętny zwyczaj, który polegał na tym, iż
niezależnie o czym i jaką książkę pisał - zawsze musiał przemycić w niej
swoją tezę, że Dostojewski marnym pisarzem był.... Jest i na tym forum taka
pani, która niezależnie od tematu, tak konstruuje swoje posty i odpowiedzi,
żeby napisać, że pewne radio jest najlepszym radiem na świecie...

Uporczywa reklama robi swoje, więc postanowiłem owego cudu posłuchać. Było to
odważne postanowienie, ponieważ przy strumieniu 30 kb/s, muzyka gitarowa, z
której słynie owo radio, staje się nieznośnym jazgotem. No, ale jako człek
wychowany na Iron Maiden, Black Sabbath i TSA - pomyślałem: "zniosę
dzielnie". Włączyłem - łupnęło od razu. Dobrą minutę zajęło mi przytosowanie
aparatu słuchu do internetowej jakości - dlatego pierwszego kawałka nie
załapałem - drugim był Perfect, trzecim Metallica (no,no...). Ale ja chciałem
posłuchać radia!! Liczyłem na to, że ktoś się odezwie. Niestety, po trzecim
poleciał dżingiel stacji, potem znowu dwie piosenki i dżingiel, następne
dwie, reklamy, znów piosenka...

W międzyczasie minęła pełna godzina - co nawet średnio zdolnemu DJ-owi mogło
dać pretekst do otwarcia paszczy bez stresu, że się pomyli.... Nic z tego -
następna piosenka i wreszcie: jeeeest !!!! Zegar WMPlayera pokazywał 35
mniutę słuchania, kiedy usłyszałem ludzki głos... Bardzo jąkający się facio -
z wrażenia zapomniał nawet nr telefonu do własnej stacji - oświadczył, że za
godzinę będzie konkurs. Właściwie zamiast "oświadczył" powinienem
napisać: "oświadczał" - bo robił to przez 2 minuty, mówiąc to samo na sześć
sposobów. Niestety nie wiem kim jest ów pan, ponieważ raczył przedstawić się
jedynie z ksywy, a ja nie jestem jego kumplem z bloku.

No dobra - zdarza się - wytrzymam dalej, jedna piosenka, druga piosenka,
trzecia... ooooo, odezwał się!!! Zapowiedział, że to co było - to był Neil
Young - nie wiem dlaczego akurat ten wykonawca, jako jedyny na przestrzeni
godziny zasłużył sobie na zapowiedź. Następnie powiedział, że powie, ale nie
teraz, tylko potem, ale powie - jakie nagrody są do wygrania w tym konkursie
co to będzie, ale nie teraz - tylko potem. Hmmmm... Jedna piosenka, druga,
dzingiel - trzecia - nie pamietam czy czwarta była, bo wszystko akurat w tym
odcinku było idealnie sformatowane w stylu nirvanopearljamolinkiparkornowym.
Przetrwałem... przygotowany na to, że zaraz usłyszę, że niedługo będzie
konkurs - Jest....BINGO! Słucham radia pierwszy raz w życiu od godziny i wiem
co za chwilę powiedzą - prorok kufa, czy co? Zmartwiło mnie to trochę i
postanowiłem nie czekać co może wydarzyć się na antenie. Myślałem, że po
takim przygotowaniu artyleryjskim okaże się, że główną nagrodą jest samochód,
ale kiedy ów "koleś" nazwiska dalej nie poznałem - zapowiedział tonem Davida
Copperfielda, że będzie rozdawał płyty, zaproszenia i koszulki, to dłoń
automatycznie powędrowała do myszy - zawahała się na moment, bo w tym
momencie zabrzmiała "Layla" - ale w końcu od czego mam płyty....

Trzy godziny później pomyślałem sobie, że to strasznie niesprawiedliwe, tak
sflekować stację po 70 minutach słuchania - włączyłem znów - usłyszałem jak
ten sam kolunio dalej rozdaje koszulki.. nawet TSA i Deep Purple nie
pomogły...

Nadal wiem, że to strasznie złośliwy i jednostronny post - ale takie są prawa
karykatury. Nieobiektywne zachwalanie z pozycji klęczek powoduje czasem w
człowieku takie reakcje - no ale przynajmniej próbowałem...

PS:
"have fun" - mimo wszystko
Obserwuj wątek
    • Gość: majka Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.06, 14:29
      co do Łysiaka masz rację, co do radia nie do końca. włącz teraz, naprawdę nie
      jest źle.pozdrawiam:-)
      • amk64 Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... 25.02.06, 15:31
        Cśśś... wiem - w koncu Kosa to firma. Chciałem po prostu powiedzieć, że nie ma
        co reklamować czegoś z "pozycji kolan" - bo ktoś może się skusić i nadziać. I
        może jeszcze to, że "Antyradio" - wbrew nazwie - nie jest wolne od obrzydliwych
        grzechów i schematów radia komercyjnego. Ale to tak między nami - nie powtarzaj
        dobra??
        • Gość: astat Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 25.02.06, 15:49
          Mhm. Ja też nie zostałam z podobnych przyczyn i powodów.

          A co do firmy... hm, bardzo mnie wzruszyło jak mojego ulubionego bluesowego
          artystę zapowiedział pan Kosiński jako amerykańskiego artystę:) Mam nadzieję,
          że chodziło o komplement:) Co komplement to komplement;)

          A theagata ma prawo do swoich sympatii i to jest właśnie najważniejsze, że coś
          jej się podoba i lubi i broni. W świecie, gdzie każdy owija się w cynizm,
          ironię i kpinę.
          PS. Nad Dostojewskiego niestety nikt, może Salinger? Z Ameryki:)
          • amk64 Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... 25.02.06, 16:29
            Oczywiście, że każdy ma prawo - to nie znaczy, że opinie nie powinny być
            wyważone. Bezkrytyczne podejście grozi właśnie tym, co chciałem przez swój
            pierwszy post wyrazić - jest łatwe do obalenia.

            (Co nie znaczy, że nie doceniam tego TSA i Purpli w południe)

            A Kosiński to JEST firma, tylko może akurat nie od bluesa - zawsze zajmował sie
            starociami (nie wiem zreszta o jakim artyście była mowa), dziś tez się
            zdziwiłem jak u niego Queensryche usłyszałen. Może nie do konca robi tam to, co
            by chciał??

            • Gość: astat Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 25.02.06, 16:45
              E tam, jak opinie robią się wyważone, to nudne.

              No pewnie, że Kosiński _jest_ firmą i nie musisz mnie przekonywać, daj spokój,
              zażartowałam sobie tylko, no wężykiem:). A że akuratchodziło o kogoś, kogo
              bardzo lubię a pan Kosiński go zna to trochę się ubawiłam. Co za nic nie
              podważa mojej wiary w autorytet.

              No właśnie, kto ustala 'co by chciał'? Słupki czy dyrekcja czy jego gust? Efekt
              ekonomiczny mniemam...
              • amk64 Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... 25.02.06, 17:25
                Czasem jedno, czasem drugie, czasem okoliczności - bo akurat nie ma nikogo
                innego, kto by się tematem zajął, a czasem człowiek się znienacka rozpędzi i
                wjedzie na śliski grunt - a potem jest hamowanie z piskiem...

                Pomijam tych, którzy z wyrachowania albo ze strachu, że zostaną uznani za
                "ograniczonych" wjeżdżają na nie swoje podwórko i kraksa gotowa. Ten przypadek
                tu chyba jednak nie zachodzi
                • Gość: astat Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 25.02.06, 18:02
                  Dokładnie tak to czuję, jak Ty piszesz.
                  Samej zdarzało mi się niejeden raz hamować z piskiem w różnych życiowych
                  okolicznościach i nie stać mnie, żebym mogła oceniać innych. A to był drobiazg,
                  zabawny, wyłącznie zabawny, i _nic_ poza tym. Zero złośliwości z mojej strony,
                  słowo honoru.
                  Naprawdę zażartowałam, bo pana Kosińskiego cenię bardzo bardzo. Obydwu panów
                  zresztą podobnie.
                  • amk64 Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... 25.02.06, 19:51
                    Nie pamietam, w którym flmie z Clintem Eastwodem, Brudny Harry przez cały film
                    powtarza taką złotą myśl: "Człowiek powinien znać swoje ograniczenia" - to nie
                    był specjalnie mądry film, ale to zdanie jest dla mnie święte. A red. Edward
                    Miszczak - kiedy jeszcze w radiu pracował mawiał: "Mikrofon uczy pokory" -
                    niestety te słowa miało okazję słyszeć tylko starsze pokolenie radiowców.

                    W ten sposób pojechaliśmy odrobinę poza topikiem - ale dzięki temu może jak
                    "theagata" tu zajrzy, to nie będzie chciała od razu do mnie strzelać :)

                    • Gość: astat Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 25.02.06, 20:46
                      E tam, z tymi ograniczeniami... trzeba by zjeść rozum, żeby wiedzieć, gdzie są.

                      Pokory uczy nie mikrofon, ale zwyczajna przyzwoitość. Dobry nauczyciel, lekarz
                      czy szewc po prostu szanują 'odbiorców'.
                      I tego brakuje w radiu, że traktuje się nas z góry jak idiotów. Być może
                      badania wskazują, że jesteśmy idiotami, ale wtedy dopiero włos się jeży. Bo
                      radio radiem, ale co dalej? Media ogłupiają coraz bardziej i bardziej. A my
                      głupiejemy coraz bardziej i bardziej.
                      • Gość: kionu Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.chello.pl 25.02.06, 21:31
                        Nauczyciel, lekarz, szewc szanują odbiorców bo muszą, tak samo jak radiowcy.
                        Ale jak się okazuje przełożenie nie jest takie proste. Radio wprawdzie działa
                        jak warzywniak, ale nie do końca.
                        • Gość: astat Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 25.02.06, 22:02
                          'nie do końca...' No. Zgadzam się w 100%.
                          I teraz czyja tu rola - nasza słuchaczowa czy 'twórcowa', żeby to zmienić? I co
                          kto może? Masz odpowiedź? Ja mam jedną, kartka wyborcza. I edukacja.
                          Ale może się mylę, to tylko moje zdanie. Pojedyncze.
                          • amk64 Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... 25.02.06, 22:43
                            A zebyś wiedziała, że też myślę kto tu pierwszy zawinił, i nie przychodzi mi
                            nic innego do głowy jak analogia do pytania o jajku i kurze... Ale gdybym
                            musiał jednak odpowiedzieć, to uważam, że kiedyś był tylko program I, II, III i
                            IV - ten ostatni z wstawkami lokalnymi (ale nie jako niezależne pasmo lokalne).
                            To były publiczne programy - z definicji "trudniejsze" a jednak ludzie
                            słuchali. Aż pewnego dnia ktoś wpadł na pomysł, żeby założyć radio komercyjne
                            w/g wzorców zachodnich - no i okazało się, że zarobił. W myśl tej teorii grzech
                            pierworodny popełnili ci, którym zachciało się na radiu zarabiać - reszta była
                            (i jest do dziś) efektem reakcji łańcuchowej. Więc teraz oni powinni odpuścić
                            tą pogoń za kasą - ale kto się odważy???

                            Żebym był dobrze zrozumiany: "odpuścić" nie znaczy skazać się na straty, tylko
                            zarabiać nie 200 a 100 mln. rocznie - na przykład. Latem rozdawać nie sześć, a
                            trzy samochody. Nie wszystkie audycje mierzyć wyłacznie słupkami - niech jedne
                            zarabiają na drugie. Ciągle wierzę, że to się da pogodzić - słupek nie musi być
                            cały dzień taki sam i nie należy z tego powodu dostawać apopleksji....

                            Kartka wyborcza nic tu nie zmieni, bo kasa nie ma poglądów politycznych

                            Natomiast druga część Twojego postulatu - czyli edukacja, ma wielki sens -
                            tyle, że jest to długa nudna i niewdzięczna praca w dodatku bez gwarancji
                            efektów.

                            Ale póki życia - póty nadzieji - czyż nie...?
                            • Gość: astat Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 25.02.06, 23:01
                              Czyż nie?:)
                              Oraz już nigdy nie będzie takiego radia...:)

                              Chwila moment. Albo jesteśmy za demokracją albo nie.
                              Chcą ludzie badziewia? Chcą. Podoba się? Podoba. Przynosi zyski? Przynosi.

                              Nie, to chyba nie tak jak tłumaczysz.
                              Na radiu trzeba zarabiać, czy tam je utrzymać, bo to identyczna firma jak inne,
                              jak szpital na przykład.
                              Chodzi jednak o tę misję. Czy powinność? Zwał jak zwał. Ktoś, kurka wodna musi
                              tego pilnować jednak. I to jest najgorsze, że u nas pilnują ci, co się dorwą
                              akurat do władzy i pilnują po swojemu. No ale skoro takiemu BBC się udało, to
                              może i tutaj się uda? Kiedyś...

                              No weź choć słowo otymistyczne napisz:)
                              • amk64 Specjalnie dla "astat" coś optymistycznego... 26.02.06, 00:20
                                Gość portalu: astat napisał(a):

                                > Chwila moment. Albo jesteśmy za demokracją albo nie.
                                > Chcą ludzie badziewia? Chcą. Podoba się? Podoba. Przynosi zyski? Przynosi.

                                Przecież nie mówię, że nic "dla ludzi" - a niech bedzie i większość
                                zetkoeremefek - tylko, kufa, zostawcie nam choć jedną stację - taką "inną" !!!!

                                > Nie, to chyba nie tak jak tłumaczysz.
                                > Na radiu trzeba zarabiać, czy tam je utrzymać,

                                No właśnie tak pisałem - zarabiać tyle żeby utrzymać, ale po co kupować
                                helikopter?? Można te pieniądze by przeznaczyć na pokrycie domniemanych strat
                                jakie przyniosą ambitniejsze programy i nie grozić ich twórcom "słupkami"

                                Nie mówię żeby robić poniżej kosztów - ale może z troche mniejszą nadwyżką??
                                Jest różnica pomiędzy słowem "strata" a "mniejszy zysk" - ale to jest typowe
                                dla biznesu - nawet jeśli ktoś nie dokłada, a tylko mniej zarabia to jęczy, że
                                traci

                                Skoro ktoś może robić trzy siostrzane ("satelitarne" programy) - to może by
                                robił jeden a porządny??

                                > Chodzi jednak o tę misję. Czy powinność? Zwał jak zwał. Ktoś, kurka wodna
                                musi
                                > tego pilnować jednak. I to jest najgorsze, że u nas pilnują ci, co się dorwą
                                > akurat do władzy i pilnują po swojemu. No ale skoro takiemu BBC się udało, to
                                > może i tutaj się uda? Kiedyś...

                                BBC ma zakaz emisji reklam i zagwarantowaną dotację, od słupków niezależną(choc
                                i tam zwalniają)

                                > No weź choć słowo otymistyczne napisz:)

                                Po raz pierwszy na tym forum naprawdę miło sie gada - i to pomimo tego, że
                                zacząłem superzłośliwie - a to dzięki Tobie.

                                PS.
                                A z tym szpitalem to był dobry przykład - powiedzmy że taki szpital zarabia,
                                płaci pensje, rachunki i jeszcze mu zostaje (pofantazjujmy). Teraz dyrektor ma
                                dwie mozliwości:

                                1)kupić lepszy, droższy sprzęt do leczenia ludzi, wysłać lekarzy na praktyki i
                                konferencje - co ilości łóżek nie zwiększy, ale podniesie jakość.

                                2)dobudować dwa piętra, a ludzi leczyć aspiryną - ale ilość pacjentów wzrośnie.
                                Przyjdzie więcej kasy - dobudujemy jeszcze dwa i.t.d.... a leczyć będziemy
                                tylko najprostsze przypadki.

                                Co powinien wybrać??
                                • Gość: astat Re: Specjalnie dla "astat" coś optymistycznego... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 26.02.06, 11:55
                                  Dzięki. Naprawdę ciepłe słowo było mi potrzebne.
                                  Ale uważaj, ja tu jestem czarna owca i mój kobiórowy ulubieniec stwierdził, że
                                  przez moje tu publiczne deklarowanie miłości do niego to nie tylko baranem
                                  został, ale i czarnym:)

                                  A teraz do ataku:)
                                  O radiu nie będę się mądrzyć, bo nie mam pojęcia, podoba mi się platformiany
                                  pomysł ściągania abonamentu z podatku, obowiązkowo i stworzenia radia
                                  niezależnego od reklamodawców itd.

                                  Strata, mniejszy zysk, no przecież trzeba w tym siedzieć, żeby wiedzieć, jak
                                  możesz to oceniać? Ja bym ujęła inaczej, sensowna kontrola nad gospodarowaniem
                                  publicznymi pieniędzmi.

                                  No właśnie to mialam na myśli wspominając BBC, że oni jednak doszli do tego, że
                                  są to w miarę publiczne i niezależne media i ja wierzę, że i nam się uda.
                                  A co, jestesmy gorsi od Anglików?:))

                                  E, nie zacząłeś złośliwie, za to sensownie i tyle. A theagata, jak tu dała się
                                  poznać, na pewno się nie obrazi a swoje lubić będzie dalej:)

                                  Co do szpitala... hm... no właśnie, tyle tam aspektów i stron medalu, o których
                                  nawet nie wspomniałeś, że mogę zrozumieć, że i w radiu podobnie. Jak to
                                  cholerny świat poukładac w tym naszym kraju gdzie ogólnie dominuje nadal
                                  głupota i chęć przegryzania sobie gardeł?
                                  Ale zmierza z każdym rokiem ku lepszemu i tego się trzymajmy, tym razem ja
                                  optymistycznie:)
                                  Radio też wyjdzie na prostą. Bo jednak popyt dyktuje podaż a nie wszyscy
                                  jesteśmy idiotami. Nie dajmy się tylko zwariować.
                                  • theagata Re: Specjalnie dla "astat" coś optymistycznego... 26.02.06, 14:49
                                    Gość portalu: astat napisał(a):

                                    >theagata, jak tu dała się poznać, na pewno się nie obrazi a swoje lubić będzie
                                    >dalej:)

                                    tak. lubię audycje Kosy i Makaka w Antyradiu. nieustająco;)

                                    have fun
                            • Gość: ja533 Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.centrum.brewet.pl 25.02.06, 23:46
                              amk64 jestes wielki!Jestem za
                    • theagata Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... 26.02.06, 14:43
                      amk64 napisał:

                      >może jak "theagata" tu zajrzy, to nie będzie chciała od razu do mnie
                      >strzelać :)

                      nie będę odpowiadać na domniemane aluzje.

                      have fun
    • Gość: kosa Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: 193.108.206.* 26.02.06, 16:46
      Nie czytam takich bredni jakie dotarły do mnie(ktoś mi zwrócił uwagę na Twój
      list)i odpowiadam tylko dlatego,że zrodziło się podejrzenie, iż sprawa dotyczy
      mojej audycji.Pomijam już,że od 37 lat nadaję w radiu nie tylko STAROCIE(KTOŚ
      TO PODKREŚLIŁ)ale zwracam też uwagę na fakt,że NIGDY W SWOICH AUDYCJACH NIE
      ORGANIZUJĘ KONKURSÓW I NICZEGO NIE ROZDAJĘ a już na pewno odzywam się
      regularnie, nie rzadziej niż co 10,15 minut - i nie podaję wyłącznie godziny i
      numeru buta.Mówię - lepiej lub gorzej O MUZYCE.Sądząc z sensu wypowiedzi -
      najlepsze audycje radiowe byłyby takie lub te, które sam zrobisz.Nie deklaruję
      swojej pomocy, bo na pewno nikt Ci nie dorówna.Mimo wszystko
      pozdrawiam,powodzenia...Kosa
      • Gość: astat Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 26.02.06, 17:32
        Brednie bredniami, chyba za mocne słowo, słuchacze myślą jak myślą i mają prawo
        do myślenia po swojemu, chciałam tylko powiedzieć, że nikt tu Pana nie
        atakował, wręcz przeciwnie, ma Pan w nas naprawdę wiernych słuchaczy i
        zwolenników.
        A że Antyradio jednak mało strawne do słuchania w całości? No mało, zgadzam się
        tu z amkiem a nie theagatą. Co nie znaczy, że ktoś z nas źle ocenił Pana
        audycje. Jakość jest jakością. A klasa klasą. Jakbyśmy źle je oceniali, to
        byśmy ich nie słuchali. A słuchamy...
        • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 26.02.06, 18:23
          I jeszcze... Wiem, że kopię tu swój własny grób, ale wydaje mi się, że powinien
          Pan przeprosić amka.
          Naprawdę niczego złego w jego poście nie ma, trochę kpiny odnośnie antyradia i
          tyle. Ale na pewno nie złej woli. Ani głupoty. Zaangażowanie słuchacza? Takie
          to naganne?
          I to nie może być tak, że my do Państwa na kolanach albo odwrotnie, opluwając
          anonimowo, kurcze, szanujmy się nawzajem choć trochę. Proszę! Wierzę w Pana.
          Nieustająco, jak theagata:)
        • theagata Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... 26.02.06, 19:46
          Gość portalu: astat napisał(a):

          > > A że Antyradio jednak mało strawne do słuchania w całości? No mało,
          zgadzam się tu z amkiem a nie theagatą.

          zastanawiam się skąd biorą się moje posty nt. audycji w Trójce, Kampusie,
          JazzRadio, Bis PR. jeszcze nie opanowałam sztuki słuchania więcej niż jednej
          rozgłośni jednocześnie i mam zasadę nie wyrażania opinii bez dogłębnego
          poznania tematu co niestety spotykam na tym forum coraz częściej.

          have fun
          • Gość: astat Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 26.02.06, 20:17
            No bo nie da się słuchać wszystkiego. I żyć.
            Ty jesteś mądra dziewczynka i porównujesz i słuchasz tego i owego, dlatego
            liczę się z Twoim zdaniem _bardzo_ i wściekam się na Ciebie, że znowu czegoś
            każesz mi słuchać:)

            Nie, nie lekcaważ forum. Co prawda na innych nie bywam, więc nie mam
            porównania, ale tutaj naprawdę jest sporo ludzi, którym po prostu zależy na
            radiu. Tak zwyczajnie. I to jest ważne. Znaczy tak mnie się wydaje, Ci
            najmądrzejsi dawno sobie poleźli... Ale przychodzą następni.
      • Gość: majka Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 18:14
        hmm pan redaktor się obraził a wystarczyło uważniej przeczytać posty. akurat
        słucham antykwariatu, bo jest świetny a koncertu życzeń nie, bo nie lubię.
        audycje Makaka bardzo dobre a resztę przemilczę miłosiernie.
      • Gość: Unimil Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.06, 18:50
        Mam wrażenie, że redaktor się troszkę zagalopował...
        Po pierwsze: padło stwierdzenie karykatura (czyli świadome przerysowanie).
        Po drugie: trochę za nerwowa reakcja jak na obrażaną niewinność.


        Anyway...

        Swoją drogą dzisiaj było naprawdę ładnie: The Exploited (można głośno i
        wyraźnie grać, prawda?), Nick Cave (ugh!) i Fink Ployd (z kybycamy).

      • amk64 No, teraz to się naprawde wku...iłem 26.02.06, 21:55
        ...a tak miło się gadało

        Wielce Szanowny Panie Redaktorze Kosiński !!!

        Pisze Pan: "zwracam też uwagę na fakt,że NIGDY W SWOICH AUDYCJACH NIE
        ORGANIZUJĘ KONKURSÓW I NICZEGO NIE ROZDAJĘ a już na pewno odzywam się
        regularnie, nie rzadziej niż co 10,15 minut - i nie podaję wyłącznie godziny"

        No właśnie skoro Pan to zauważył, to - czy nie nasunęło to Panu podejrzenia, że
        mój tekst dotyczył innego programu???

        Wystarczyło spojrzeć na godzinę zamknięcia mojego pierwszego postu, żeby
        stwierdzić, że został on wysłany PRZED rozpoczęciem się Pana audycji i dotyczył
        zupełnie innego pasma. Owszem, w póżniejszych postach pojawiło się Pańskie
        nazwisko - ponieważ dalsza dyskusja trwała w czaie Pańskiej audycji, ale w tych
        wypowiedziach z kolei, nie padł żaden zarzut pod adresem Autora. Uważam, że
        wręcz przeciwnie - głosy były bardzo Panu przychylne.

        Owszem - pozwoliłem sobie wyrazić pogląd, że Pana specjalizacją niekoniecznie
        jest Queensryche - ale było to tylko PRZYPUSZCZENIE - kogoś, kto z wielkim
        zainteresowaniem śledził dawno temu, jeszcze w PR3, kolejne wydania "Listy
        Byłych Przebojów". Przepraszam, że to czego słuchałem 20 lat temu, tak mocno
        pozostało mi w pamięci skojarzone z Pana nazwiskiem, że i dzisiaj wydaje mi się
        oczywiste. Fakt - potem jak wielu innych przestałem słuchać "TrUjki" (w ogóle
        coraz mniej słuchałem radia), stąd nie byłem na bieżąco z Pana antenowymi
        dokonaniami. Jeślim więc w czym uchybił - przepraszam.

        Na słowie "przepraszam" chciałem zakończyć - jak grzeczni ludzie maja w
        zwyczaju - gdyby nie to: "Sądząc z sensu wypowiedzi - najlepsze audycje radiowe
        byłyby takie lub te, które sam zrobisz. Nie deklaruję swojej pomocy, bo na
        pewno nikt Ci nie dorówna..." (Pańskie słowa) Otóż Wielce Szanowny Panie
        Redaktorze - nie śmiałbym stawać w szranki w tej dziedzinie, ale w
        dyscplinie: "czytanie tekstu ze zrozumieniem" przegrał Pan z czytelnikami tego
        forum, a w dyscyplinie: "uprzejmość wobec słuchaczy" strzelił Pan sobie
        samobója.

        Ale nic to - za cztery lata następne igrzyska
        • Gość: astat Re: No, teraz to się naprawde wku...iłem IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 26.02.06, 23:26
          No proszę, proszę, już wiadomo dlaczego gladiatorami byli faceci:)
          Uśmiechnij się co nieco zamiast się wku...rzać:)
          Mnie też idzie pod górkę uwierz mi, ale zobacz, jak sobie dzielnie radzimy z
          theagatą:)

          • amk64 Re: No, teraz to się uśmiecham 27.02.06, 00:11
            Naprawdę miło mnie zaskoczyło to, że tak fajnie się gadało - mimo, ze zacząłem
            od złośliwości - aż przyszedł jeden taki... Akurat wszystkiego się spodziewałem.
            Tylu krzykaczy jest na tym forum, że byłem gotowy na walkę - ale strzału z tej
            strony - w takiej formie i tak chybionego... to mi przez myśl nie przeszło.

            Ok - było, minęło
            • Gość: astat Re: No, teraz to się uśmiecham IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.02.06, 01:04
              Bywają i chybione strzały, u mnie na strzelnicy ustrzelono pana od PO.
              Różnie to bywa a na forum różnosci nam się zdarzają.

              Krzykacze są ciekawi, bo mają swoje zdanie i motywują do myślenia a
              przynajmniej argumentowania. Albo kontr.

              Natomiast fakt, czasem boli, jak się oberwie w twarz. No ale sam człowiek
              włazi, jego odpowiedzialność.

              Miło, żeśmy się poznali. No. I już. Masz jakieś imię w ogóle?:)
              No i musaimy wydłubać to radio na dobrą drogę, nikt za nas tego nie zrobi, co
              kolejna RRiTv?:)
              • amk64 Re: No, teraz to się uśmiecham 27.02.06, 01:48
                Owszem mam, takie które i Pan Kmicic nosił...

                A co do krzykaczy, to jak już, pisałem - ich sie nie boję. Natomiast, że należy
                do nich i ktoś, kto sam pisze o swoim 37 letnim stażu za mikrofonem, no to jest
                rodzaj szoku... Zwłaszcza w kontekście tego co pisaliśmy o edukacji
                społeczeństwa przez media. Choć i tak chwała mu, że się przedstawił - w końcu
                mógł walnąć zza winkla... :)
                • Gość: astat Re: No, teraz to się uśmiecham, ja też:) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.02.06, 11:55
                  No, zupełnie inaczej, po ludzku:) Dzięki.

                  E tam, krzykać każdy moze i ten ze stażem i bez stażu. Forum ma to do siebie,
                  że pisze się naczęsciej pod wpływem emocji i takie samo prawo do nich ma każdy.
                  A poza tym to wszystko są nadinterpretacje, pewnie ktoś mu doniósł co Ty
                  napisałeś, ze swoim komentarzem, pewnie się zirytował, pewnie napisał co
                  napisał. Sama nie czytam wszystkich postów zbyt uważnie i 'ze zrozumieniem':)
                  więc może i moja tolerancja większa.
                  Hm, a spojrzyj na to inaczej, że docenił Ciebie i Twoje uwagi, skoro
                  zareagował? I jeszcze z imienia i nazwiska a nie zza winkla:)? Czy to nie jest
                  szacunek dla słuchacza?

                  • Gość: kosa Re: No, teraz to się uśmiecham, ja też:) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.02.06, 16:16
                    Tak. To będzie szacunek dla słuchacza, choć moja pierwsza odpowiedź mogła
                    być odczytana jako niegrzeczna.Ma rację ktoś z Was,że czytałem PIERWSZY tekst
                    mk64 i że pod wpływem emocji popędziłem w tzw.pyskówkę. Na ogół jestem
                    szarmancki(całuję kobiety w rękę, przepuszczam "przodem" i otwieram im drzwi i
                    wstaję w środkach komunikacji na widok starszej osoby a także kobiety bez
                    względu na to, ile ma lat)choć dość nerwowo reaguję na zaczepki a za taką
                    przyjąłem list pierwszy i rzeczywiście, w kontekście wymienionych tam
                    wykonawców, popełniłem bład, biorąc samego siebie w obronę.Zdziwiłby się
                    mk64,jakie nagrania były w repertuarze kilku tysięcy moich audycji w Programie
                    III PR(teraz należy mówić, także na antenie:Trójki)i b.mnie cieszy jedna rzecz,
                    związana z moją "nową" pracą w Antyradiu(minęło półtora roku):że dano mi
                    (także,jak sądzę nieskromnie - SŁUCHACZOM)szansę poznawania,przypominania i
                    odkrywania zapomnianych lub "wyrugowanych", "bo przecież
                    starych":zjawisk,zespołów,nagrań,stylów itd... W dobrych, klasowych
                    radiofoniach istnieje szacunek dla dorobku artystów rockowych, istniejącymi
                    powiązaniami pomiędzy stylami dawnymi oraz obecnymi trendami i dlatego ich
                    słuchacze szanują swoich artystów a u nas odwrotnie. Spójrzcie na to, co wydają
                    i z jaką KONOTACJĄ koncerny płytowe. Jezu! Rozpisałm się a miałem tylko "wziąć
                    się na odwagę" i przyznać do błędu.Ale z drugiej strony nie mogę, w czasach CV
                    jako niezbędnego wyznacznika "osobowości" wydrukować i swojego CV tutaj.
                    Postaram się dawać z siebie i od siebie wyszperane, najlepsze muzycznie rzeczy.
                    Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku.Może przede wszystkim tych, którzy mają do
                    mnie stosunek krytyczny,bo on,ten krytycyzm,stawia nas w pionie i przywołuje do
                    porządku w momencie zachłyśnięcia się mikrofonową "władzą".Kosa Janusz K.
                    • Gość: fun Re: No, teraz to się uśmiecham, ja też:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 16:56
                      cieszę się ,że istnieją jeszcze tacy dziennikarze muzyczni jak Kosa ,którzy
                      mają jeszcze;coś;do powiedzenia w swoich adycjach.
                      Pozdrawiam.
                      • amk64 To ja lecę po łopatę.... 27.02.06, 18:29
                        ....żeby zakopać ten topór
                        • Gość: astat Re: To ja lecę po łopatę.... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.02.06, 22:10
                          Jędrki fajne chłopaki:)
                          Coś podpalą, coś wysadzą, ale zawsze z sensem.
                          • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.02.06, 22:26
                            No czasem bez sensu, przemyślałam właśnie Trylogię:)
                            Lepiej poźno niż wcale:)

                            Kurcze, wiesz, czego słuchać, czy też się tak miotasz?
                            Mnie jeszcze dobija jak nie theagata to bluesmanniak albo inne internetowe
                            radia, zabić się własną pięścią, codziennie sobie postanawiam, że koniec, mam
                            płyty i do widzenia a potem zbliża się Klub 3, PzR, no nie mogę, a potem
                            zarywam kolejną noc czekając, kiedy zostanę zamordowana przez domowników.
                            • amk64 Re: Czego słucham 28.02.06, 11:07
                              Gość portalu: astat napisał(a):

                              > Kurcze, wiesz, czego słuchać, czy też się tak miotasz?

                              Wiesz to było tak: parę lat temu polska radiofonia przeszła na tzw. "wysoką
                              częstotliwość" UKF. Wtedy moje stare radio - jeszcze z lat 80-tych przestało
                              działać. Trochę minęło zanim kupiłem sobie nowe, a nowości tropiłem poprzez
                              strony internetowe z zapowiedziami np: www.almusic.com. tam szukałem tytułów, a
                              potem sklepy i komisy. Mam to szczęście, że dwójka moich znajomych prowadzi
                              komis z płytami - a są to prawdziwi maniacy - jeżdżą po Polsce, kupują na
                              allegro - zawsze coś fajnego wytrzasną.

                              Ale generalnie powiem tak: wiem czego chcę, z drugiej strony za stary już
                              jestem, żeby "poszukiwać" nowych brzmień zwłaszcza, że na półce z moimi
                              ulubieńcami, brakuje mi jeszcze tylu pozycji sprzed lat, że...

                              Trochę "off-topic" lecimy już tutaj - więcej może mailem? (Jeśli oczywiście
                              chcesz)
                              • Gość: astat Re: Czego słucham IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 28.02.06, 15:54
                                amk64 napisał:
                                > Ale generalnie powiem tak: wiem czego chcę, z drugiej strony za stary już
                                > jestem, żeby "poszukiwać" nowych brzmień zwłaszcza, że na półce z moimi
                                > ulubieńcami, brakuje mi jeszcze tylu pozycji sprzed lat, że...
                                >

                                A guzik, glupoty mi tu gadasz. Zaraz polecę po jakiś topór:) (A Topór swoją
                                drogą świetny choć makabryczny co nieco.)
                                Co to znaczy 'za stary'?
                                Uprzejmie poproszę definicję.

                                Nikt nie wie czego chce, dlatego musimy się ciągle uczyć. I to cholerne radio
                                też po to nam potrzebne z jednej strony a z drugiej ma obowiązek. No.
                                Wymądrzylam się znowu:). Ale nie odpuszczę.

                                > Trochę "off-topic" lecimy już tutaj - więcej może mailem? (Jeśli oczywiście
                                > chcesz)

                                Nie ma mowy. Zero prywaty. Forum radio.
                                Tu zresztą bluesmanniak zarządza moim adresem mailowym, ja nie mam nic do
                                powiedzenia;)
                                Tylko cicho pozdrawiam.
                                A dziś kobiórowe radio nocną porą... I wtorek a nie środa.
                                • amk64 Re: Czego słucham 28.02.06, 17:18
                                  Gość portalu: astat napisał(a):

                                  > Co to znaczy 'za stary'?
                                  > Uprzejmie poproszę definicję.

                                  To znaczy, że już znalazłem... Wiem, co mi się podoba, a czego nie znoszę. Poza
                                  tym - jak pisałem - w tym obszarze, który mi się podoba jest jeszcze tyle
                                  rzeczy, których nie zdążyłem posłuchać, że zwyczajnie czasu brakuje

                                  A po trzecie - jeśli być w czymś fachowcem, to nie mozna łapać 100 srok za ogon.
                                  Już i tak złapałem ze trzy, czy cztery i ciężko je utrzymać

                                  > Nie ma mowy. Zero prywaty. Forum radio.

                                  Po prostu nie wszystko da się tutaj napisać, a przez to można zostać źle
                                  zrozumianym - tyle

                                  > Tu zresztą bluesmanniak zarządza moim adresem mailowym, ja nie mam nic do
                                  > powiedzenia;)

                                  A ja miałem zupełnie inne wrażenie.... :))
                    • Gość: astat Re: No, teraz to się uśmiecham, ja też:) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.02.06, 18:36
                      No!:)))
                      Nie zawiódł mnie Pan. Dzięki. Ale nie miałam cienia wątpliwości.
                      To ja tylko grzecznie słucham... Nocami też.
                      • theagata Re: No, teraz to się uśmiecham, ja też:) 27.02.06, 19:09
                        ;)

                        have fun
    • theagata do: amk64 27.02.06, 21:07
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=483&w=36896588&wv.x=1&a=36971341
      have fun
      • amk64 Re: do: amk64 28.02.06, 11:12
        Wiem, wiem... i nawet mi trochę wstyd, za prezentowane tu wcześniej
        uogólnienia...
    • jureek Zostałbym może i słuchaczem, gdyby nie... 01.03.06, 12:53
      ... ten okropny GŁOS katujący moje uszy już w prawie wszystkich polskich
      stacjach radiowych. To ten sam GŁOS (a przynajmniej ta sama manieryczna
      intonacja), który jest obecny w jinglach nowej Trójki. Nie da się już w Polsce
      zrobić radia bez tego GŁOSU? Muzyka grana przez antyradio jest OK, krótko
      słucham więc nie zauważyłem powtórek w plejliście (to dobrze), czasami brakuje
      informacji, co się gra, ale w sumie fajne byłoby radio, gdyby tylko trochę mniej
      dżingli i tego GŁOSU było.
      Pozdrawiam
      Jura
      • Gość: Robert Zostałem słuchaczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 17:57
        A ja zostałem słuchaczem Antyradia. Nie oglądam TV, więc radio gra u mnie non
        stop. Antyradio :-)))
        Miałem przyjemność poznać Janusza Kosę Kosińskiego. Uwielbiam jego audycje.
        Dzisiaj muzyka była obłędna.
        Nie interesują mnie dywagacje nt. roli radia. Edukację odebrałem w szkole, a
        jeśli coś mi przeszkadza zawsze mam przycisk on/off
        Proste?
        • Gość: astat Re: Zostałem słuchaczem IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 04.03.06, 22:50
          Nie. Właśnie nie jest proste.
          Gdyby było, nie byłoby tu naszych sprzeczek, dywagacji na temat radia i
          wszystkiego.
          Argument onoff już zużyty i bez sensu, nikt tu nie jest idiotą i przynajmniej
          tyle potrafi.
          Edukację zaś 'odbiera się' całe życia a jak się przestanie w którymś momencie
          uczyć... no to smutne.

          Przecież nikt Ci nie broni słuchać Antyradia albo lubić albo co. Nie doszukuj
          się agresji tam, gdzie jej nie ma.

          PS. Ja nie słuchałam dziś, ech szkoda. To tylko Ci zazdroszczę.
          I pozdrawiam.
          Ale z uproszczeniami to ostrożniej.
    • Gość: .. Re: Jak nie zostałem słuchaczem pewnego radia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.06, 22:06

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka