amk64
25.02.06, 13:53
...choć chciałem.
Waldemar Łysiak miał (ma???) taki wstrętny zwyczaj, który polegał na tym, iż
niezależnie o czym i jaką książkę pisał - zawsze musiał przemycić w niej
swoją tezę, że Dostojewski marnym pisarzem był.... Jest i na tym forum taka
pani, która niezależnie od tematu, tak konstruuje swoje posty i odpowiedzi,
żeby napisać, że pewne radio jest najlepszym radiem na świecie...
Uporczywa reklama robi swoje, więc postanowiłem owego cudu posłuchać. Było to
odważne postanowienie, ponieważ przy strumieniu 30 kb/s, muzyka gitarowa, z
której słynie owo radio, staje się nieznośnym jazgotem. No, ale jako człek
wychowany na Iron Maiden, Black Sabbath i TSA - pomyślałem: "zniosę
dzielnie". Włączyłem - łupnęło od razu. Dobrą minutę zajęło mi przytosowanie
aparatu słuchu do internetowej jakości - dlatego pierwszego kawałka nie
załapałem - drugim był Perfect, trzecim Metallica (no,no...). Ale ja chciałem
posłuchać radia!! Liczyłem na to, że ktoś się odezwie. Niestety, po trzecim
poleciał dżingiel stacji, potem znowu dwie piosenki i dżingiel, następne
dwie, reklamy, znów piosenka...
W międzyczasie minęła pełna godzina - co nawet średnio zdolnemu DJ-owi mogło
dać pretekst do otwarcia paszczy bez stresu, że się pomyli.... Nic z tego -
następna piosenka i wreszcie: jeeeest !!!! Zegar WMPlayera pokazywał 35
mniutę słuchania, kiedy usłyszałem ludzki głos... Bardzo jąkający się facio -
z wrażenia zapomniał nawet nr telefonu do własnej stacji - oświadczył, że za
godzinę będzie konkurs. Właściwie zamiast "oświadczył" powinienem
napisać: "oświadczał" - bo robił to przez 2 minuty, mówiąc to samo na sześć
sposobów. Niestety nie wiem kim jest ów pan, ponieważ raczył przedstawić się
jedynie z ksywy, a ja nie jestem jego kumplem z bloku.
No dobra - zdarza się - wytrzymam dalej, jedna piosenka, druga piosenka,
trzecia... ooooo, odezwał się!!! Zapowiedział, że to co było - to był Neil
Young - nie wiem dlaczego akurat ten wykonawca, jako jedyny na przestrzeni
godziny zasłużył sobie na zapowiedź. Następnie powiedział, że powie, ale nie
teraz, tylko potem, ale powie - jakie nagrody są do wygrania w tym konkursie
co to będzie, ale nie teraz - tylko potem. Hmmmm... Jedna piosenka, druga,
dzingiel - trzecia - nie pamietam czy czwarta była, bo wszystko akurat w tym
odcinku było idealnie sformatowane w stylu nirvanopearljamolinkiparkornowym.
Przetrwałem... przygotowany na to, że zaraz usłyszę, że niedługo będzie
konkurs - Jest....BINGO! Słucham radia pierwszy raz w życiu od godziny i wiem
co za chwilę powiedzą - prorok kufa, czy co? Zmartwiło mnie to trochę i
postanowiłem nie czekać co może wydarzyć się na antenie. Myślałem, że po
takim przygotowaniu artyleryjskim okaże się, że główną nagrodą jest samochód,
ale kiedy ów "koleś" nazwiska dalej nie poznałem - zapowiedział tonem Davida
Copperfielda, że będzie rozdawał płyty, zaproszenia i koszulki, to dłoń
automatycznie powędrowała do myszy - zawahała się na moment, bo w tym
momencie zabrzmiała "Layla" - ale w końcu od czego mam płyty....
Trzy godziny później pomyślałem sobie, że to strasznie niesprawiedliwe, tak
sflekować stację po 70 minutach słuchania - włączyłem znów - usłyszałem jak
ten sam kolunio dalej rozdaje koszulki.. nawet TSA i Deep Purple nie
pomogły...
Nadal wiem, że to strasznie złośliwy i jednostronny post - ale takie są prawa
karykatury. Nieobiektywne zachwalanie z pozycji klęczek powoduje czasem w
człowieku takie reakcje - no ale przynajmniej próbowałem...
PS:
"have fun" - mimo wszystko