Gość: żonkil
IP: *.psych.uw.edu.pl / 172.16.1.*
03.12.02, 10:44
Co bedzie w niedziele o 21.00 w Radiostacji???
Niestety, nie "Zgrzyt".
Nie nalezy lekcewazyc potegi Babilonu. Oto bowiem po osmiu latach
spedzonych najpierw przed mikrofonem "Rozglosni Harcerskiej" a
potem "Radiostacji" audycja,
ktora na antenie ukazywala sie PRZEZ WSZYSTKIE TE LATA POD
TA SAMA NAZWA BEZ JEDNEGO TYGODNIA PRZERWY zostala skasowana
lekka reka rady nadzorczej "Eurozet". Szacowne to cialo, w wiekszosci
personalnie nam (zalodze Radiostacji) nieznane, z wdziekiem slonia w skladzie
porcelany,
wprowadzilo swoja wizje nowej ramowki, mimo powtarzanych wielokrotnie
zapewnien o tym, ze
program Radiostacji jest nasza wewnetrzna sprawa i zmieniany nie bedzie.
Wydawalo nam
sie oczywiste, ze skoro wiosna tego roku wladowane zostaly spore pieniadze w
kampanie
promocyjna Radiostacji to burzenie jej dotychczasowego obrazu jest kompletnie
bez sensu wlasnie z punktu widzenia dyrekcji. Jaki bowiem bedzie efekt
obecnych
zmian? Jedno jest pewne - Radiostacja straci wielu sluchaczy, ale czy zyska
nowych?
Pracowalismy latami na to aby polaczyc to co polaczyc jest bardzo trudno -
stosunkowo wysoka sluchalnosc z jak najbardziej wartosciowa oferta muzyczna,
odmienna od typowo komercyjnej papki, ktora dominuje w wiekszosci stacji
radiowych.
Osobiscie bardzo watpie czy wprowadzona obecnie koncepcja blokow programowych
przy wykorzystywaniu prawie wylacznie muzyki "z komputera" zapewni z miejsca
wysoka sluchalnosc rozglosni, ktorej image i oryginalnosc opieraly sie nie
tylko
na odmiennej od innych ofercie muzycznej, ale rowniez
na ludziach - autorach, nie bojmy sie tego slowa - pasjonatach, ktorzy za
psie pieniadze,
badz czesto jedynie za zwroty przejazdow, poswiecali swoj czas i energie
tworzac
niepowtarzalny klimat tego wyjatkowego radia. Czy ten klimat moze byc
stworzony
przez najlepszego nawet prezentera, skoro i tak musi on/ona grac to co
ciurkiem leci
w komputerowej playliscie? Co w ogole oznacza "muzyka z komputera"? Dazy sie
po prostu
do tego aby wszystkie utwory w Radiostacyjnej playliscie umiescic w
systemie komputerowym. Idea ta od poczatku zostala nam narzucona odgornie
i tajemnica poliszynela jest, ze wszyscy w "Radiostacji" ustawiaja
sie do niej jak pies do jeza. W playliscie dziennej stosowanie systemu
(pomijajac
rozne jaja, ktore czasami wyprawia) ma sluzyc wygodzie prezentera.
Klikniecie myszka i kawalek leci bez potrzeby grzebania w mini-discach
lub zasobach komputera emisyjnego. Prezenter moze ustawic sobie np. trzy
kawalki pod
rzad i isc na herbate. Moze fragment utworu zapetlic i zrobic
sobie podklad pod gadanie. Nowoczesnosc w domu i zagrodzie. Cala tragedia
jednak
polega na tym, ze ten schemat brutalnie przeniesiono rowniez na wieczory,
ktore OD ZAWSZE w "Rozglosni Harcerskiej", a potem w "Radiostacji"
zarezerwowane byly dla autorow i dla ktorych wielu ludzi w ogole wlaczalo
radio.
Przykladowo: dla dotychczasowego sluchacza "Zgrzytu" nie oznacza to,
ze nie bedzie juz w ogole mogl w Radiostacji posluchac punk rocka czy nawet
hard core'a.
Owszem: takie kawalki beda sie przez playliste przewijac, ale w zalewie
innej muzyki, ktora akurat byc moze sluchacza na przyklad "Zgrzytu" nie
interesuje. Idzmy dalej, jesli do Polski na trase przyjedzie zajebisty zespol
J.M.K.E.
z Estonii to byc moze dowiecie sie o tym z Informacji Imprezowych, ale
raczej na pewno nie uslyszycie tej grupy w playliscie. Trudno bowiem
wymagac od szefa muzycznego ustalajacego playliste aby znal sie na wszystkich
niszowych
stylach muzycznych i mial dojscie do czasem bardzo ciezko dostepnych nagran.
Od tego wlasnie jest autor aby wyciagac na swiatlo dzienne takie
perelki, lansowac i przyblizac je zainteresowanym sluchaczom. Przypomnijcie
sobie doskonale przyjeta audycje o chinskim punk rocku.
Cos takiego w nowej ramowce "Radiostacji" jest w ogole nie do pomyslenia.
Podkreslam raz jeszcze, ze to samo dotyczy autorow innych programow,
czesto prezentujacych muzyke calkowicie inna niz ta w "Zgrzycie".
Chodzi mi bowiem bardziej o zasade niz o zawartosc merytoryczna.
Kazdy z nas zajmowal sie pewnym dzialem muzyki, ktora pokochal
i na ktorej sie znal, a kazdy taki dzial skladal sie na ogolne
kulturotworcze dzialanie Radiostacji.
A co do tej zawartosci, to nie jestem pewien czy mowienie o "niszowosci"
nie jest tu gruba przesada w sytuacji gdy w Polsce na koncerty znanych
zachodnich
kapel punkowych przychodzi od 500 do 1000 osob, najwieksze HC/Punk fanzine'y
ukazuja
sie w nakladach rzedu 5000 (lub wiecej) egzemplarzy a najpopularniejsze na
polskiej scenie
kapele sprzedaja kilkutysieczne naklady plyt CD i kilkunastotysieczne
naklady kaset.
Spojrzmy prawdzie w oczy: "Radiostacja" nie jest samodzielna jednostka, jej
wlascicielem
jest "Eurozet" i jako taki moze zrobic z nia co mu sie zywnie podoba: zamknac,
przenisc na Borneo, albo grac disco polo 24 godziny na dobe. Moze tez
dyrekcja usunac
wiekszosc autorow, jesli tak jej sie podoba. Przyzwyczailismy sie jednak
do pewnego stylu pracy, w ktorym jasnosc intencji, swoboda wypowiedzi,
a nawet pewnego rodzaju demokracja bezposrednia byly dla nas bardzo wazne.
Przez lata wygladalo to w ten sposob, ze mniej wiecej raz na miesiac odbywaly
sie walne zebrania calego zespolu, na ktorych wszelkie posuniecia dyrekcji,
zmiany w programie, nowe inicjatywy byly nam wyjasniane i uzasadniane
potrzebami
takimi badz innymi. Oczywiscie powazniejsze decyzje kierownictwa byly
niepodwazalne,
jednak dyskutowanie ich i ocena od strony zespolu byly na porzadku dziennym.
Przewaznie tez w sprawach dotyczacych naszego wewnetrznego Radiostacyjnego
zycia bylismy zupelnie niezalezni, a decyzje podejmowane byly z uwzgled-
nieniem opinii calego zespolu. Czulismy sie tu gospodarzami, czulismy, ze
liczono sie z
naszym zdaniem, czulismy, ze tworzymy cos wyjatkowego i czesto wkladalismy
w to cala dusze.
Nasza irytacja obecnymi zmianami wynika nie tylko z tego, ze one nastapily,
ale rowniez ze sposobu ich wprowadzenia. Zupelnie bowiem ich nie rozumiemy,
nikt nam nie wyjasnil tej poronionej wedlug nas koncepcji, nikt nie
zapytal sie nas o zdanie. Wiesc gminna niesie, ze zarzad nawet nie znal
naszej ramowki. Po prostu - "przyjdzie walec i wyrowna".
Paradoksalnie jako jedyny "zlikwidowany" autor Radiostacyjny zostaje tu,
ale juz jako zwykly pracownik administracyjny. W takim charakterze pracuje
tu od pol roku, jest to moje glowne zrodlo utrzymania, z ktorego nie zamierzam
rezygnowac. Poczucie przynaleznosci do rodziny juz sie jednak skonczylo...
Co do "Zgrzytu", to nie sadzicie chyba, ze po osmiu latach stalego
nadawania zrezygnuje tak latwo z tego co, naprawde bez przesady, stalo sie
najwazniejsza
sprawa w moim zyciu. Oczywiscie bede probowal przeniesc program do innego
radia i
mam nadzieje, ze predzej czy pozniej spotkamy sie na innych falach.
Wasze adresy (prawie 500!) oczywiscie w dalszym ciagu znajduja sie na mojej
liscie mailowej
i bede was stale informowal o tym czy i kiedy "Zgrzyt" znowu ruszy, jak
rowniez
dalej rozsylac bede serwis koncertowy (jesli nie co tydzien, to przynajmniej
co dwa),
bo i tak duzo informacji do mnie przychodzi.
Uruchomilem tez nowy adres, na ktory byc moze juz niedlugo przeniose cala
swoja elektroniczna korespondencje - pietiaw@poczta.onet.pl
W zwiazku z cala sytuacja watpie aby nasze protesty i oddolne akcje sluchaczy
odniosly skutek w postaci przywrocenia dawnej ramowki. Sa jednak oczywiscie
konieczne, chociazby dla spokoju naszego sumienia
i o dzialaniach takich bede was informowal, jak rowniez popieral
wszelkie sensowne inicjatywy. Poki co mam wstepna informacje o imprezie,
ktora 6.09. ma odbyc sie w "Galerii Off" w Warszawie, na ktorej z setami
ujawnia sie
autorzy skasowanych Radiostacyjnych audycji. Szczegoly wkrotce.
Poniewaz nie dano mi mozliwosci pozegnania sie ze sluchaczami chcialbym zrobic
to teraz, choc tylko niestety z czescia z was.