Dodaj do ulubionych

Książki zza Tatr

27.06.06, 14:15
jam jest pierwszy!
Obserwuj wątek
    • Gość: Havel Re: Książki zza Tatr IP: *.hist.uj.edu.pl 27.06.06, 18:50
      Durna ta recenzja. jak przeczytać to, co wcześniej spłodził to widać, że trzyma
      kurs. Gosciu pisze recenzje, ale książek mu się czytać dokładnie nie chce. Żółć
      go toczy, to widać. Może lepiej, żeby się ograniczył do przedruków w "Forum".
    • Gość: Seli Re: Książki zza Tatr IP: *.ubyt.sdjls.uniba.sk 09.07.06, 16:55
      Myślę, że niestety Pan Autor nie przeczytał wymienionych książek, a tylko je
      przekartkował, takie przynajmniej odnoszę wrażenie po lekturze Jego tekstu.

      Jakie pojęcie można mieć o słowackiej literaturze po przeczytaniu 6 książek,
      doprawdy nie wiem. Ale widać Panu to wystarcza.

      Co do Pavla Vilikovskiego, umknęło Pańskiej uwadze, że pojawiła się jeszcze
      jedna jego książka w Polsce "Wiecznie zielony...".

      Umieszczenie akcji książki "Ostatni koń Pompei" w Londynie albo czerpanie z
      wzorców powieści detektywistycznej to u Vilikovskiego raczej nie snobizm, ale
      wynika z własnego doświadczenia. Vilikovsky nie musi niczego udowadniać, jego
      literatura broni się sama. Myślę, że można go porównać do Skvoreckiego, ktory -
      podobnie jak Vilikovsky - byl tłumaczem literatury anglojezycznej i odcisnelo to
      wyrazny slad na jego tworczosci. Czerpanie z wzorców powieści detektywistycznej
      chociażby. Ale Skvoreckiemu nie zarzuca Pan pretensjonalności, może dlatego, że
      zna Pan lepiej jego twórczość, a Vilikovskiego nie zdążył Pan poznać w natłoku
      interesujących lektur. Ale już przywykłam do tego typu praktyk dziennikarskich,
      nie po raz pierwszy i nie ostatni słyszę rzeczy, od których jeży mi się włos na
      głowie. Tylko że tutaj pozostaje mi żałować, że napisał to właśnie Pan..

      Operowanie schematami typu "sielska Słowacja" nie świadczy dobrze o tekście ani
      też o kompetencjach Autora, jest to głupie i denerwujące uproszczenie.

      Pozdrawiam

      Sylwia

      Sylwia Siedlecka
      • Gość: milo Re: Książki zza Tatr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.06, 21:03
        Zgadzam się z Panią Sylwią w stu procentach. Jeśli Pan Kaczorowski operuje
        takimi uproszczeniami: u Vilikovskiego głębi nie ma a u Kolenicza jest, to jest
        to ewidentny sygnał, że wie niewiele ponad to, że Kolenicz to poeta a
        Vilikovsky prozaik. Nie wiem, poza tym, na jakiej podstawie dokonał Pan
        Kaczorowski 6 lektur, na podstawie których można wg niego wyrobić sobie opinię
        na temat literatury słowackiej. Fakt, że w Polsce pojawia się ostatnio bardzo
        mało przekładów literatury słowackiej, ale na pewno ich rejestr jest o wiele
        szerszy, niż się Panu Kaczorowskiego wydaje (wystarczy wziąć pod uwagę
        wydawnictwo mniejszości słowackiej w Polsce, wydane niedawno "Bajki dla
        niegrzecznych dzieci..." D. Taragela, bajki E.J.Grocha "Łazik i Klara",
        prezentacje literatury słowackiej w czasopismach, np. w Proglasie opowiadanie
        Vilikovskiego).
        Po przeczytaniu tej recenzji trudno się spodziewać, że literatura słowacka może
        rozentuzjazmować kogokolwiek. Chaotyczne, pourywane, nie tworzące znaczenia
        wypowiedzi na temat trzech książek.
        Moim zdaniem pora, by o literaturze słowackiej wypowiadali się kompetentni
        słowacyści-literaturoznawcy, którzy nie tylko są jej znawcami, ale darzą ją co
        najmniej sympatią. Inaczej stosunek Polaków to twórczości literackiej naszych
        podtatrzańskich sąsiadów jeszcze długo pozostanie obojętny.
    • Gość: anika Re: Książki zza Tatr IP: *.noname.net.icm.edu.pl 12.07.06, 11:43
      Poszukiwacze głębi nie znajdą niestety głębokiej refleksji o literaturze
      słowackiej w recenzji autorstwa Pana Kaczorowskiego i poszukają jej - taką
      pozostaje mieć nadzieję - gdzie indziej, choćby w samej literaturze.
      Uproszczenia i "rafy łopatologii" tekstu mającego ambicję zachęcić polskich
      czytelników do sięgnięcia po owe książki, ktorych to recenzentowi ominąć się
      nie udało, nie przyczynią się niestety do zburzenia stereotypowego wyobrażenia
      o dokonaniach literackich Słowaków. Ignorancja i niewiedza samego recenzenta,
      który potrafi odesłać potencjalnego czytelnika do zaledwie kilku wybiórczych
      przekładów literatury słowackiej na język polski niestety tylko utrwala kolejne
      zafałszowania w recepcji literatury słowackiej w Polsce. Doceniam gest, ale
      może nalezałoby oddać głos tym, którzy naprawdę coś na ten temat wiedzą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka