Dodaj do ulubionych

Nie burzyć, uczłowieczać

IP: *.teledisnet.be 14.01.07, 18:40
jedno pytanie nasuwa sie na usta - jak to jest ze polscy architekci zyskuja
slawe na swiecie, w pewnych okresach byli nawet "rozchwytywani",
zaprojektowali wiele ciekawych i nawet ladnych obiektow poza granicami, a w
kraju projektuja takie badziewie?
Obserwuj wątek
    • pochmurna Nie burzyć, uczłowieczać 14.01.07, 19:28
      elka, może dlatego, że tan kraj nie ma pieniędzy na realizację projektów stworzonych z rozmachem; jak się tnie koszty, to nigdy niec dobrego nie wychodzi. No to co ma zrobić architekt, jak nie realizować się poza granicami...
    • nessie-jp Nie burzyć, uczłowieczać 14.01.07, 21:02
      Wszystko to bardzo pięknie z tą "ochroną praw autorskich" i piętnowaniem
      wstawiania krat "niezgodnie z zamysłem autora". Ale prawda jest taka, że nie
      autor w tych budynkach mieszka. Może warto pamiętać, że dziełem architekta jest
      przede wszystkim projekt, pewna wizja. Realizacja tego projektu to już działka
      kogoś, kto kupi stosowne prawo.

      Przecież "zabytkiem" w przypadku architektury utopijnej Hansena jest właśnie
      projekt, a nie wybrakowane materiały epoki socrealizmu. Zabytek ocalał, a może
      kiedyś ktoś nawet zbuduje osiedle na podstawie tego projektu
    • Gość: gkaminski Nie burzyć, uczłowieczać IP: *.static.korbank.pl 15.01.07, 11:53
      Kto zt tych tępych urzędasów, pochodzących z Gierkowskiej wiejskiej "łapanki"
      zrozumie miasto, czy też architekturę. U tych tępaków, jak w PRL-u nadgorliwość
      by zadowolić swoich mocodawców. Zburzą wszystko bez zastanowienia, i żadna
      przebudowa III RZP. w IV nie zmieni ich mentalności. Niestety rządzi wiocha...
    • vauban Nie burzyć, uczłowieczać 15.01.07, 13:45
      Więcej informacji o Przyczółku Grochowskim oraz zdjęcia:

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,746,48725409.html
    • Gość: pws3@gazeta.pl Nie burzyć, uczłowieczać Architekci czy wykonawcy IP: *.klaudyny.net 15.01.07, 16:04
      Chciałbym "pochwalić" nasze budownictwo. Od 1953 roku nasi budowlańcy nie
      wiedzą co to pion i poziom. Żeby wypoziomować podłogę mieszkania ok. 70 m.
      trzeba było 1,5 tony samopoziomującego betonu. teraz remont mieszkania z lat 80-
      tych. %0 mkw. - potrzeba 30 worków gipsu do wypoziomowania podłogi.Ciekawe.
      Kiedy Polakw panstwowej firmie będzie potrafił zbudować poziomą podłogę
      mieszkaniaw bloku?
    • c_studio Nie burzyć, uczłowieczać 15.01.07, 16:50
      żeby dobrze zaprojektować, trzeba zaangażować swój talent, wiedzę i masę czasu
      oraz środki techniczne (oprogramowanie, etc), jeśli co drugi mój potencjalny
      klient udaje, że tego nie wie i chce aby mu cos "szybko do urzędu" to ja mam 2
      wyjścia : projektować co drugi raz charytatywnie ale dobrze albo nie robic
      wcale....jśli ktos wybiera trzecie wyjście.....
    • Gość: archicon Nie burzyć, uczłowieczać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 19:03
      Szacunek dla materialnych pomników historii, dla symbolicznych kamieni milowych
      przemijającego czasu jest szacunkiem wobec samego siebie. Żyjemy w czasach
      braku, niedostatku tego szacunku, ale nie możemy zapominać przecież z tego
      powodu że modernizm NEGOWAŁ architekturę XIX wieku, wulgaryzował Secesję,
      lekceważył manieryzm czy neo- style. W chorym ujęciu epoki totalitaryzmu lat 50-
      siątych na terenie Polski w sposób wynaturzony przez władze był pojmowany jako
      alter ego dla dorobku minionych lat np dla architektury międzywojnia nomen omen
      właśnie modernistycznej! Władza komunistyczna w swym rewolucyjnym pędzie do
      pojmowania wszystkiego w kategoriach "jedynie słusznych kierunków od których
      nie ma odwrotu" z wielką szkodą dla architektów i ich dzieł żądała recept, a
      nie poszukiwań czy eksperymentów. Dzieło staje się symbolem pod wpływem
      weryfikacji przez czas- artysta w większości wypadków nie wie że tworzy rzecz
      jedyną w swoim rodzaju. Dopiero wpływ czwartego wymiaru powoduje weryfikację.
      Szkoda dzieł polskich modernistów okresu powojennego i nie tylko. Dorobek
      minionych pokoleń niszczyły kolejne wojny, teraz robimy to sami bez wyraźnej
      potrzeby.
    • Gość: raspl@gazeta.pl Nie burzyć, uczłowieczać IP: *.ds.pap.edu.pl 15.01.07, 19:58
      ja jednak jestem za tym żeby peerlowskie badziewie burzyć...
    • Gość: arch paradoks modernistycznej formy otwartej-dzisiaj IP: *.arch.pk.edu.pl 15.01.07, 20:01
      Autorka tekstu, pani jarecka bardzo niejasno tłumaczy idee "formy otwartej"
      Hansena, a także "formy zamkniętej". Pisze ona:
      >Pod koniec lat 50. sformułował [Hansen] swoją koncepcję przestrzeni - formy
      otwartej. [...] Polegała na zhumanizowaniu i zdemokratyzowaniu przestrzeni
      wokół człowieka. Miała też znaczenie polityczne. Jako przykład formy zamkniętej
      Hansen podawał swoim uczniom Pałac Kultury.<
      Istota "formy otwartej" polega na tym, że można ją kontynuować, tzn.
      rozbudowywać, modyfikować, zmieniać. Oczywiście respektujac reguły zarysowane
      przez Hansena, ale jednak.
      Paradoksalnie - okazuje się dzisiaj, że "otwartość" owej formy jest dość
      iluzoryczna.Ktoś w Lublinie kontynuuje ową "formę otwartą" i jednak jego
      dzialanie wznieca sprzeciw. Nie znam wspomnianego przez pania Jarecka projektu
      rozbudowy hansenowskiego osiedla. Być może jest to propozycja złej kontynuacji.
      Wszakże pomysl aby hansenowskie osiedle traktować jako nietykalny zabytek
      wydaje mi sie konceptem także zasadniczo sprzecznym z autorską ideą jego 'formy
      otwartej".Ot, jedna z wielu pulapek modernizmu nad którym niestrudzenie czuwa
      duch architekta-Demiurga...
      Pani Jarecka rzuca kilka dość bałamutnych informacji na temat idei LSC
      Hansena.Szkoda, bo nie jest tak trudno sprawdzić w literaturze jak ów system
      miał wyglądać i funkcjonować. Nawet w jednym zdaniu można zawrzeć albo sporo
      błędów (i to wlaśnie uczyniła pani Jarecka) albo podać garść rzetelnych
      informacji (czego pani Jarecka niestety nie zrobiła).
      A co do "formy zamkniętej" - tym terminem określa się kompozycję, która jest
      tak ściśle zdefiniowana, że bardzo trudne lub nawet niemożliwe jest
      wprowadzenie jej modyfikacji. Owszem, autorka ma rację, że taką kompozycją jest
      bryła Pałacu Kultury.
      Jest nię także np. forma piramidy i, w duzej mierze...bryla wieży mieszkalnej
      projektowanej przez Libeskinda obok Palacu Kultury

    • Gość: chr Nie burzyć, uczłowieczać IP: *.eranet.pl 15.01.07, 20:17
      Jestem w stanie zgodzić się z poprzednim postem, pod warunkeim, że zechce Pan/Pani zaproponawać konstruktywną krytykę tekstu - ja też mam zastrzeżenia co do tekstu, ale twierdzenia 'z góry' do których anonimowość w sieci, niestety, zachęca to właśnie zła strona internetowych forów. (Dobrą stronę owej anonimowości moża zobaczyć kilka postów wyżej, gdzie architekt - jak mniemam z biura projektowego - przyznaje jak się obecnie w polsce 'generuje' projekty, o czym być może nie wszyscy wiedzą).

      uszanowanie
    • kevin2007 Nie burzyć, uczłowieczać 15.01.07, 21:47
      Barbarzyństwo i wstyd.
      Kiedyś Le Corbusier optował aby wyburzyć Place des Voges w Paryżu i w jego miejsce postawić sześć 15 piętrowych punktowców (w państwie które ma ponad 8 razy wiecej zabytków niż Polska). I co? Rozpoczęto dyskusję nad tą ideą oraz ... przeprowadzono prace rewaloryzacyjne na placu. Plac ocalał a punktowce Le Corbusiera (tego wielkiego architekta modernizmu) nie powatały. Dlaczego? Z prostej przycznyny - z szacunku dla poprzedników. Le Corbusier widział, że plac jest w złym stanie i należy go ratować. A idea z punktowcami miała poruszyć ogół i władze Paryża. Teraz plac jest jednym z ulubionych miejsc spotkań paryżan i turystów oraz miejcem oświadczyn.
      Jak to się ma do działalności architektonicznej (powinienem raczej powiedzieć burzymurkowej) w Polsce. Bardzo prosto - my byśmy wyburzyli plac aby postawić punktowce. I nie jest to bynajmniej utopia, bowiem takich miejsc jest w Polsce wiele, np. Lwówek Śląski, gdzie w latach 50-tych XX wieku wyburzono całe Stare Miasto (z kamienicami renesansowymi i barokowymi) i postawiono osiedle z wielkiej płyty. Na zebraniu Miejskiej Rady Narodowej stanął wniosek aby wyburzyć także gotycki ratusz (dzieło Wendela Roskopfa z przełomu XV i XVI wieku o którym architekci uczą się z podręczników, jeden z dwóch przykładów w Polsce w którym zastosowano sklepienia z żebrami krzywoliniowymi ). Na szczęście wniosek nie przeszedł - jednym głosem!! Ale takich działań jest wiele - we Wrocławiu chośby Pałac Hatzweldów przy Wita Stwosza (obecnie BWA Awangarda) - jeden z niewielu pałacy klasycystycznych na ziemiach Polski umieszczanych w annałach architektury. Ocalały karłowate resztki z wielką szkalną witryną które ostatnio jakiś niedouczony burzymurek przyozdobił listwami antysolarnymi (kpina). Takich przykładów można mnożyć (Stare Misto w Nysie - zwanej ślaskim Rzymem, gdzie rozebrano renesansowe i barokowe kamienice w ich miejsce stawiając bloki przywiezione w latach 60-tych w teczce z biura projektów z Warszawy, czy barokowe młyny św. Klary we Wrocławiu wysadzone w latach 70-tych w powierze, czy 6 kościołów (w tym 4 gotyckie i 2 barokowe) w Głogowie wysadzonych przez saperów w latach 60-tych i wiele innych - wymienam te najważnejsze (?) pomijając setki dworów, pałców czy kamienic burzonych bezmyślnie w akcjach i czycznach społecznych "porządkujących" miasta i wsie. W miejscu tych budynków "architekci modernizmu" zaczęli stawiać od lat 60-tych swoje bloczki, punktowce, baraczki itp kompletnie nie liczące się z otoczeniem i mające gdzieś to co wcześniej tu stało. Wtedy nikt nie stanął w obronie wyburzanych - a ci co staneli tracli posady, dostawali anonimy porównujące ich do hitlerowskich sługusów itp.
      A obecnie... niczego się nie nauczyliśmy, choć przynajmniej krzyczymy że burzą, niszczą. Niektórzy mogą mieć saysfakcję, ze koło historii obróciło się przciw modernisycznym budkom obracając teraz je w ruiny.
      Niestety w wielu przypadkach takie działania to koniczność, bo jak wygląda 5 kondygancyjny blok w miejscu pierzei rynkowej to wiedzą choćby mieszkańcy Gryfic czy Stargardu Szcecińskiego. W takich prypadkach konieczna jest sanacja zabudowy modernistycznej nieprzystającej do historycznego otoczenia.
      Wracając do osiedla Oskara Hansena - tak należy je humanizować i ratować by za kilka lat nie zarzucono nam, że je zniszczyliśmy bo jakiś niedouczony burymurek zaprojektował tam niewiadomoco.
    • Gość: kubutek burzyc IP: *.aster.pl 15.01.07, 22:23
      Nie jestem architektem, a nawet nie intersuje sie architektura, ale poniewaz
      fora kochaja wypowiedzi ignorantow postanowilem skomentowac ten artykul.

      Wydaje mi sie, ze przy ocenie budynku nalezy tez patrzec na jego otoczenie i na
      to jak z nim sie on komponuje. Nie wiem jak wyglada to w Lublinie, ze
      wspomnianym osiedlem Hansena, ale Rotunda, pawilon chemii, Supersam nie mowiac
      juz o Palacu Kultury i Nauki zupelnie nie pasuja do swojego otoczenia i to
      wlasnie jest najwiekszym problemem. Zostaly one z powodow ideologiczno-
      politycznych, zwiazanych takze z nowoczesnymi owczesnie koncepcjami sztuki,
      umieszczone w centrum, zeby wlasnie rozbijac stara jego strukture - ciasne
      uliczki i zamkniete przestrzenie. Tego problemu nie ma na przyklad zupelnie w
      przypadku Smyka, bo on wpasowuje sie dobrze w pierzeje Alei Jerozolimiskich.
      Powstaje zatem pytanie, czy przypadkiem wystarczajacym uzasadnieniem dla
      wyburzenia tych budynkow nie jest PRZYWROCENIE dawnej formy calym ulicom i
      placom. Przeciez Rotunda kompletnie rozbija Rondo Dmowskiego, pawilon chemii
      zamyka dawny 'przestrzal' Brackiej a Supersam nie pozwala przestrzennie zamknac
      placu Unii Lubelskiej. PKiN takze i to nieporownanie bardziej niszczy centrum
      miasta.
    • Gość: mieszkaniecRakowca Hansen a Warszawski Rakoweic - uściślenie IP: *.acn.waw.pl 15.01.07, 22:25
      "Oskar Hansen [... ] Np. to, że na osiedlu Rakowiec w Warszawie w 1958 r. każde mieszkanie miało inny
      rozkład. "

      Oskar Hansen na warszawskim Rakowcu zaprojektował TYLKO DWA BLOKI.

      Rozkłady mieszkań w większości bloków na Rakowcu powtarzają się wielokrotnie.
    • Gość: Macu Chomiczówka IP: *.aster.pl 15.01.07, 22:56
      Piękny przykład "systemu lineanego ciagłego" (co za masło maślane) mamy na
      warszawskiej chomiczówce. Doprawdy jest tam pięknie.
    • boski_odys uczłowieczać architekturę 15.01.07, 23:09
      Artykuł naiwnie i po łebkach dotyka wielu waznych kwestii.
      Wśród nich:

      - Czy modernizm to zabytek?
      Świadectwa epoki należy uwieczniać, ale nie wszystko można wpisać do rejestru.
      Zabytek winien mieć formę i materiały możliwie najbliższe oryginałowi
      (pierwotne lub odtworzone). Nie da się tego zrobić z osiedlem dla tysiąca
      mieszkańców, ani z Hutą Lenina.
      Senosownym wydaje się szukać innych sposobów ochrony dóbr kultury,
      pozwalających na ich "drugie życie", po adaptacji i modernizacji.
      To temat na dyskusję publiczną - niejeden artykuł.

      - Czy można burzyć arcydzieła?
      Moderniści nie stawiali sobie tego pytania. Burzyli. Zwłaszcza XIXw. kamienice -
      nieprzystające do nowych standardów mieszkalnictwa.
      Dziś ich twory często nie przystają do nowych standardów.
      Na świecie wiele zburzono i burzy się nadal.
      Ale może moderniści nie mieli w kwestii burzenia racji.
      To temat na dyskusję publiczną - niejeden artykuł.

      - Jak buduje się dziś?
      Odpowiedź jest jednoznaczna: miało być jak najlepiej, wyszło jak zwylke.
      Dlaczego - to temat na dyskusję publiczną - niejeden artykuł.

      1. Architekci. Źle kształceni, mają niby realizować misję, ale muszą z czegoś
      żyć. Klienci zaś misję mają w d..., bo też muszą z czegoś żyć.
      Wszyscy w Polsce wierzą swięcie, że misja jest utopijna i nieżyciowa.
      Mało kto zastanawia się w ogóle co to jest ta misja.

      Ważne jednak: architekci pracują za pieniądze klienta, dla klienta na jego
      działce. Architekci nie łączą sąsiednich inwestycji w spójną całość. To rola
      urbanistów i władz lokalnych. Mało kto to rozumie.

      2. Klienci. Chcą zbudować jak najtaniej i jak najwięcej na własnym terenie - to
      ich święte prawo. Nie baczą najczęściej na późniejsze koszta eksploatacji i
      ewentalne korzyści z lepszej jakości obiektu - to gorzej.
      Starają się - jak wszyscy u nas - cwaniaczyć. Bez tego nie mieli by kasy na
      inwestycje. Cwaniaczenie oznacza lawirowanie wśród mnóstwa przepisów,
      wycyckanie klientów, urzędników, pracowników i projektantów.
      Gust mają typowy dla cwaniaczków.

      3. Urbaniści. Albo teoteryzują, albo klepią nic niewarte plany "przyjazne
      inwestorom". Bowiem władze lokalne ich nie zatrudniają.

      4. Władze lokalne. Nie widzą żadnych korzyści z wypełnienia swoich ustawowych
      obowiązków w dziedzinie zarządzania rozwojem przestrzennym.
      Zależy im tylko, żeby móc nałapać jak najwięcej inwestorów i móc każdemu dawać
      powolenia osobno, co daje złudne wrażenie władzy i całkiem realne możliwości
      korupcji. Dlatego planów się nie ustala, lub ustala się plany "puste" -
      umozliwające budowanie niemal czegokolwiek, byle dużo i szybko.

      5. My, czyli lud pracujący miast i wsi. Nikt nas nigdy nie uczył niczego o
      architekturze. O literaturze, teatrze, malarstwie, trochę o muzyce - tak.
      A przecież Dziady - starnnie przewłkowane w szkole - czytaliśmy raz w życiu;
      Matejkę widzieliśmy może z raz w muzeum. A w architekturze rodzimy się,
      mieszkamy, kupujemy, bawimy się, pracujemy - żyjemy. Nie wiemy o niej nic.

      To o nas Lenin powiedział - lud pragnie iglic. Ta myśl pozostaje wiecznie żywa.

      W planowaniu przestrzennym mamy dwa postulaty: więcej dróg i żadnej pod moim
      oknem.

      Jędrzej Odyniec
    • helmut.berlin w Berlinie sie nie burzy 15.01.07, 23:42
      www.das-moskau.com/
    • sklis Nie burzyć!!! 16.01.07, 00:35
      > Wydaje mi sie, ze przy ocenie budynku nalezy tez patrzec na jego otoczenie
      > i na to jak z nim sie on komponuje.
      > Rotunda, pawilon chemii, Supersam nie mowiac juz o Palacu Kultury i Nauki
      > zupelnie nie pasuja do swojego otoczenia

      a byłeś kiedyś w Warszawie?
      Przecież całe otoczenie Rotundy jest powojenne!
      Wokół PKiN z przedwojennej substancji nie zostało NIC!
      Supersam stoi (niestety - stał) ma wielkim trawniku!
      O jakim otoczeniu mówisz?

      Są nieudacznicy, którym zakeży na tym, by światu wydawało się, że skoro oni i
      ich ich ojcowie niczego w PRL nie stworzyli, to w PRL w ogóle nic nie powstało.
      A to nieprawda. Polska, mimo wielkich trudności, miała w ciągu powojenego
      półwiecza naprawdę wspaniały dorobek. To coś, z czego możemy być dumni nie
      mniej, niż z Powstania Warszawskiego - a myślę nawet, że bardziej.
    • Gość: TSB Nie burzyć, uczłowieczać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 06:13
      To trudny problem - architetura lat 60-tych i 70-tych ma swoje cenne obiekty,
      nie zauważa się ich. Trzeba oszacować to co cenne i chronić. Faktem jest, że
      nieraz była kiepsko wykonana od strony materiałowej i technicznej. To wpłyywa na
      jej obecną percepcję. Warto dojrzeć jej wartości, próbować wprowadzać na listy
      ochrony zabytków, ale też należy zdawać sobie sprawę z tego, że n.p. osiedle w
      centrum dużego miasta z pawilonami, pralnią, żłobkiem i zabudową mieszkaniową (a
      jest wiele takich przypadków tzw. powojennej odbudowy) nie ma prawa bytu z wielu
      innych względów.
    • Gość: H Zamknąć forme otwartą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:42
      Hansen wielokrotnie w swoich pismach akcentował, z eforma otwarta ma dawać
      możliwosć ciągłego rozwoju, dodawania, stąd też systemy pasmowe w jego
      koncepcjach - by rozbudowywać, rozszerzać w razie potrzeby. Wg Hansena
      architekt miał tyko dawać ludziom możliwośc kształotawania przestrzeni, ogólen
      ramy, które czlowiek miał wypełnić treścią. A tu nagle pani Zofia HAnsen, jak i
      niemal wszyscy o tej sprawie siewypowiadający chcieliby z hansenowskiej formy
      otwartej zrobić formę zamkniętą, spetryfikować, zamknąć jego dzieło. Swoisty
      paradoks...
      Osiedle Słowackiego, jak i inne dzieła Hansena powinno być objętre ochroną, ale
      trzeba sobie zdać sprawę z tego, że ochrona tego typu budynków, tych założeń,
      nie może być taka sama, jak ochrona "tradycyjnych" zabytków, nie moze być
      rezerwatem - trzeba się poważnie zastanowić, co chronić przede wsyztskim: czy
      materialną mase budynków, czy ideę artysty?
    • Gość: lobelia Nie burzyć, uczłowieczać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 22:04
      oj, oj - drogi sklisie. narażasz się! Masz odwagę przeciwtawić sie powszechnie
      obowiązującej opinii, że w PRL-u nie powstalo nic dobrego, estetycznego,
      godnego upamiętnienia - bo to ustrój zbrodniczy był. Żaden tam szacunek dla
      przeszłości, dla ciężkiej pracy wielu ludzi odbudowujących swoje miasta
      (najczęściej za małe pieniądze), czasem i bez większego sensu z punktu widzenia
      architekta czy urbanisty, ale za to podyktowane ogromną chęcią mieszkania "w
      lepszym". Teraz to "lepsze" jest już tym "gorszym" bo, na szczęście, zmieniły
      sie warunki i postęp techniczny zajrzał i do nas. Budujemy pewnie lepiej, ale
      czy ładniej? Solidniej? Na pewno kosztuje nas to drożej. To dziwne, ale
      mieszkania (wcale nie takie duże, ok. 48 m)budowane po wojnie z cegły
      rozbiórkowej na warszawskim Mokotowie w tzw. bardzo niesłusznym okresie, są
      obecnie rozchwytywane jak ciepłe bułeczki.
    • Gość: wroc bez przesady supersam nic nie reprezentowal... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.07, 18:41
      Rozumiem Palac Kultury ale plakac na d Supersamem? Bez przesady !!! Sa chyba
      cenniejsze zabytki niz stary blaszak z wygietym dachem :-/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka