pawel_jerzy57 Ciężki los bajkopisarza 09.02.07, 20:26 Niezbyt istotne jest pochodzenie,orientacja seksualna,wykształcenie, wiara pisarza, który pisze piękne wiersze dla dzieci i nie tylko, bo mogą to czytać i wyciągać wnioski wszyscy piśmienni ludzie. Brzechwa, Tuwim, Słonimski- niech oni są żydami,homoseksualistami, zboczeńcami- kimkolwiek są - SĄ WSPANIALI- PIĘKNIE PISZĄ, CUDOWNĄ POLSZCZYZNĄ, KTÓREJ MOGĄ I POWINNI ZAZDROŚCIĆ WSZYSCY WIERSZOKLECI.NA ICH TWÓRCZOŚCI JĘZYK POLSKI POZNAŁO MNÓSTWO LUDZI!!!PRECZ Z NAPRAWIACZAMI!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marion ciężki los włazityłków i wazeliniarzy IP: *.is.net.pl 09.02.07, 20:27 a panowie gryzipiórki mają ciężką odmianę sklerozy może czas odświeżyć pamięć. Jan Brzechwa - "Czerwony Marsz". Bije godzina niezapomniana Zakret historii-druga zmiana Trzeba zwyciestwu droge torowac, Marsz rozpoczety,Partio prowadz! (...) Chowa spekulant worki w sklepie, Koltun z trwogi pacierze klepie Warchol w Londynie wlepia slepie -Przyjdzie Anders,bedzie lepiej! W maglu szepca ciemne kumoszki -Cukru nie bedzie,chleb jest za goprzki Wiedzmy po domach strasza dzieci, - Masla nie ma, wzieli "Sowieci". Tluste dewotki strasza glodem, - Zatrul antychryst chleb i wode Pasibrzuch wiejski chlopow judzi - Na Sybir beda wywozic ludzi (..) Ktory tam? Z drogi. Partia kroczy, Twoja partia ludu roboczy Wspolnie pracowac,wspolnie budowac Maszerowac! Partio , prowadz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marion Ciężki los wazeliniarzy IP: *.is.net.pl 09.02.07, 20:35 Na obowiązkowe święto 1 Maja także Jan Brzechwa napisał wiersz: "Ludzie szlachetni we wszystkich krajach / walczą o pokój nie szczędząc sił. / Dzień rozśpiewany Pierwszego Maja / niech do tej walki zapał podwaja / i swoją czerwień wlewa do żył". ======================================================================= "Wyjdą znów szkodniki znane / niszczyć pola ziemniaczane, a i wróg jest zawsze gotów / zrzucać stonki z samolotów". (J. Brzechwa, Stonka i Bronka, 1951/1952) ================================================================== Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_jerzy57 Ciężki los bajkopisarza 09.02.07, 20:39 Tak pisał, i owszem, a co Ty robiłaś w tym czasie, że oceniasz innych? Walczyłaś, pisałaś i rozwieszałaś ulotki na murach ruin powojennych domów? Denuncjowałaś wrażych agentów obcych mocarstw?Czy przeciwnie- zapisałaś się do Partii dla świętego spokoju? A może nie było Cię wtedy na świecie i nie wiesz o czym mówisz? Posłuchaj ludzi, którzy żyli w tamtych czasach- nie było to takie proste jak dziś - nie było demokracji(nawet jej pozorów), a twórczość niezaangażowana była na wagę złota Odpowiedz Link Zgłoś
cierpliwy Ciężki los bajkopisarza 09.02.07, 20:59 Kiedyś skompromitowanych oficerów degradowano, nawet do stopnia szeregowca. Nie słyszałem niestety nigdy (a żyję już dość długo) aby odbierano tytuły naukowe idiotom, którzy kompromitują naukę polską swoją twórczością przez duże "tfu". Przykładami są dzisiaj takie kuriozalne okazy jak starszy Giertych i wspomniany w artykule Nowak. Może otrzymali tytuły naukowe po ukończeniu kilku akademii pierwszomajowych? Ojczystego języka mogą się uczyć oni i im podobni właśnie czytając niektórych tylko wspomnianych w artykule poetów. Ich się dzisiaj nie drukuje. Jeśli dobrze pamiętam to zbiorek "Cicer cum caule czyli groch z kapustą" Juliana Tuwima wydany był ostatni raz pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Co na to Wildstein? Od tego sługusa wszelkich sił wstecznych spodziewać się możemy w najlepszym przypadku milczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marion do PawełJerzy 57 IP: *.is.net.pl 09.02.07, 21:16 zawsze brzydziłam się takimi co szli na zgniłe kompromisy. Ale jak widać nie wszyscy się brzydzili. Talon na ciepłe kalesony , lepsza stawka to ceniło się wyżej niż sumienie. Zresztą towarzysze nie wiedzieli co to sumienie , a jak nie wiedzieli to ich nie gryzło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: drojb O Jezu, Nowak w TV dP! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 22:20 Jakie oni jeszcze kreatury zatrudnią?! Toż to moczarowski ubol! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: norsk_skogskatt Ciężki los bajkopisarza IP: *.w86-200.abo.wanadoo.fr 09.02.07, 22:29 Coraz bardziej się cieszę, że tu, gdzie mieszkam, ulice noszą takie same nazwy od ponad 700 lat i nikt nie lustruje pisarzy ani świętych. Mogę sobie spokojnie czytać Brzechwę i Tuwima, cieszyć się pięknym językiem, nie mam obaw o lustrację małego księcia ani Harry Pottera. Kiedy te oszołomy zdejmą Chrystusa z ołtarzy - przecież - o zgrozo - był Żydem!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marion do :norsk_skogskatt IP: *.is.net.pl 09.02.07, 23:53 A czytaj sobie nawet wybrane dzieła Lenina , od tego się i tak mądrzejszy nie zrobisz .Kiedy bajkopisarze w rodzaju Brzechwy , Ważyka , Szymborskie dawali d… komunistom nie można było sobie czytać tego co się chciało . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marion Dedykuję pożytecznym idotom IP: *.is.net.pl 10.02.07, 00:04 .......... Cóż za szmata Pod pozorami literata. Popatrzcie na ten rzymski profil: Były frankofil i anglofil (...) I były sanacyjny cwaniak, Pan-europejczyk i Pen-klubczyk. Przechrzta co tydzień, na wyścigi, Co z wszystkich sobie wziął religii Jedną religię: Oportunizm — Dziś się obrzezał na komunizm". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marion c.d. dedykacji IP: *.is.net.pl 10.02.07, 00:05 „Poecie wolno szkód przyczynić, Wolno się załgać i ześwinić, Merdać ogonem i uciekać, Pod stół wleźć i hau-hau odszczekać, Wolno ze słowa zrobić łajno — Jak tylko wierszem, to już fajno! Wolno mu zdradzać — jak do rymu, To nie weźmiemy za złe my mu, To już nie błąd, to już zaleta, Bo pan poeta! Pan poeta! Bo pan artysta! Bo artyście Wolno tym kurrrkiem być na dachu! Nie mógł, Słonimski, rzeczywiście, Lepszego sobie dobrać fachu". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: evka Ciężki los bajkopisarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 00:20 bajkopisarza ? no, nie tylko... a jakie się Panu Brzechwie trafiały erotyki! a we mnie to zapadła mądrość, jak to "krasnoludki z wszystkich miast urządziły w lesie zjazd", gdzie, m.in. "głuchy streścił szeptem wszystko to, co słyszał przedtem" Trudno nie kochać Pana Brzechwy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: evka Ciężki los bajkopisarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 00:23 Norsk, ach gdzie mieszkasz, że aż tak się wychwalasz, że dobrze Ci ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marion Kochajcie..przecież to nic takiego się ześwinić IP: *.is.net.pl 10.02.07, 00:26 . Herbert: „ — Artystów podniecała nowa władza, że taka prosta, przystępna i swojska. Zaproszenie do Belwederu, nagrody, rozmowa z Bierutem. Surowy pan, ale sprawiedliwy, podziemie wytłukł, ale nas kocha. Co to wszystko właściwie miało znaczyć? Duże nakłady i podpisywanie książek, kwiatek w celofanie, wieczór autorski, pięć tysięcy ospałych, zmęczonych robotników przychodzi i bije brawo towarzyszowi pisarzowi. Pycha rosła. Życie artystów było idyllą, podszytą co prawda strachem, że można zlecieć w ten okropny dół, gdzie żyło realne społeczeństwo. Kluby, domy wypoczynkowe, wysoki standard, salon literacki pani Nałkowskiej, wyjazdy za granicę. Nigdzie w świecie realnego kapitalizmu nie powodziło się pisarzowi tak dobrze. Przeciętny literat na Zachodzie nie może utrzymać się z literatury. O, tu jest pies pogrzebany! Musi być profesorem uniwersytetu, bidaka, jak ma odpowiednie wykształcenie, albo pracować w banku, jak Eliot. Ktoś, kto tam decyduje się pisać, podejmuje ogromne ryzyko, natomiast tutaj opływał w honory, żył w dostatku, znacznie powyżej przeciętnego poziomu fachowca z innej branży. Ryzyko było tylko polityczne — wyczuć wiatry". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: evka Marion - tylko pytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 00:32 Właśnie to, co przeczytałam - jesteś pewny, wiesz to, że Jan Brzechwa był taką świnią ???!!! Ale nie dam sobie odebrać Jego wierszy. Nie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: evka Ciężki los bajkopisarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 00:37 "od wyobrażenia do tworzenia od uczucia do odpowiedzi..." Nie przywołuj Eliota, opowiadamy sobie o Brzechwie Fakt, nie ścigałam życiorysu Pana Jana, po prostu czytałam Jego wiersze. To żle / Niewłaściwie ? Należy lustrować ? Skołowana jestem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marion Do : Evka IP: *.is.net.pl 10.02.07, 00:44 Są na to dowody , ale pocieszę Cię, nie tylko on się ześwinił Polecam książkę : Liber Lizusorum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: evka do Marion IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 00:48 czy to możliwe - pogawędka nie na tym forum ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: evka Ciężki los bajkopisarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 00:52 Marion, można gdzieś Cie znaleźć Teraz spać idę, ale jutro będę ścigać Marion Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marion Można mnie znaleźć IP: *.is.net.pl 10.02.07, 01:00 Można mnie znaleźć na forum frondy ale pod innym nickiem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pogo Ciężki los bajkopisarza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.02.07, 10:55 Faktem jest, że w najgorszych czasach stalinizmu Brzechwa pisał wiersze gloryfikujące ustrój „szczęśliwości społecznej”. Czy przedstawianie w telewizji prawdziwej historii poety jest wg autora artykułu czymś złym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wera do Pogo IP: *.ksknet.pl 10.02.07, 12:02 Złem jest, że do oceny zachowania Brzechwy bierze się persona pokroju Nowaka, który stopnie naukowe i posady zdobywał w PRL-u. Nie dało się wówczas zdobyć ich bez odpowiedniego osobistego wkładu w system. I to jest przede wszystkim obrzydliwe. Podobnież rzecz się ma z Łysiakiem. Sama wychowałam się na jego książkach wydawanych w oficjalnym obiegu w latach 70. i 80. Podczas gdy ci, na których obecnie wiesza psy, wówczas objęci byli zakazem druku. On nie wydawał w drugim obiegu, bo nie musiał. Herbert, którego uważam za jednego dla mnie z najważniejszych w poezji polskiej, zbudował sobie okupacyjny mit o swej walce, udziale w bitwie o Lwów, ranie odniesionej podczas obrony itd. Później konsekwentnie unikał spotkań z tymi, którzy mogli poświadczyć, że jego nie było na barykadach - ze swoimi lwowskimi kolegami. Na spotkaniach autorskich udawał, że ich nie zna. No i co mam w tej sytuacji zrobić z Herbertem? Wyrzucić go na śmietnik? Nie, nie zrobię tego. Wielką poezją podtrzymującą naród na duchu w latach późniejszych odkupił swoje winy. Odkupili je również ci chorzy po ukąszeniu heglowskim. To oni stanowili moralny trzon w latach 60.,70. i 80. Gdzie wtedy był Jerzy Robert Nowak? Gdzie wtedy był ojciec Rydzyk? Tak zaciekle broni Kościoła przed lustracją. Powód? Zbyt bogata zawartość własnej teczki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pivko_k Do Marion: Ciężki los bajkopisarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 16:15 1) Co ma autor do jego twórczości? Sięgając po czyjąś książk nie bierzemy do ręki "światopoglądu" twórcy. Dzieło to wszak byt samoistny, nie podlegający żadnej ocenie biograficznej. Już kwestia taka, że dowiedzenie na podstawie cech własnych tekstów jednego tożsamości podmiotów mówiących jest niezwykle trudnym zadaniem, wyraźnie wskazuje, że "autor biograficzny", jako konstrukcja objawiająca się w tekstach, to byt mityczny, z którego spokojnie można przy lekturze zrezygnować. A więc Brzechwa poznawany poprzez lekturę jego panegiryków ancien regime'u, nie dość, że nie ma zgoła nic wspólnego z Brzechwą z wierszy dla dzieci, to jeszcze jako taki nie bardzo zasługuje na przyznanie mu prawa do istnienia - w myśl argumentów przytoczonyuch powyżej. 2) Socrealizm: element dziedzictwa kulturowego Twórczość okresu "realizmu socjalistycznego" warta jest lektury, jak każda inna. Nie ma co się odżegnywać od niej tylko ze względu na "wątpliwe treści" przez nią niesione. Dobrym przykładem literatury mającej swoje korzenie w opisywanym nurcie, a będącej przy tym zjawiskiem niezwykle interesującym, jest twórczość M. Hłaski (wspomnijmy "Bazę Sokołowską", produkcyjniak sensu stricte). 3) Relatywizacja oceny moralnej biografii Pojawia się wraz z upływem czasu i - w mojej ocenie - jest czymś dobrym, ponieważ, prowadzi do "zgody". Kategoryczne sądy moralne osób niedotkniętych daną sytuacją bezpośrednio, dowodzą zazwyczaj braku refleksji nad złożonością sytuacji. W świetle tego wypowiedzi Herberta na temat "zaprzedania się" pisarzy twórczości reżimowej są uzasadnione, natomiast moja wypowiedź w podobnym tonie (jako osoby urodzonej wiele lat po omawianym okresie) była by szczytem pretensjonalności - sztucznego dążenia do absolutyzmu moralnego, etc. Oczywiśćie i w omawianej kwestii znajdzie się miejsce na kilka wyjątków, jak choćby Szoach, w wypadku którego wszelka relatywizacja miałaby charakter przejawu ułomności psychicznej, albo po prostu złej woli. Przepraszam za przydługawą wypowiedź. Pozdrawiam, Kamil Piwko. Odpowiedz Link Zgłoś