Dodaj do ulubionych

nieudany OPENTANIEC

IP: *.chello.pl 22.10.03, 18:31
OPENTANIEC jest słaby, zupełnie nie wciągający i generalnie nie widać, że
utopiono w nim ponad 2 miliony złotych :/
Ja uwielbiam teatr muzyczny w każdej postaci. Podobały mi się wcześniejsze
spektakle, przy których pracował Staniek, a wrocławska OPERA ZA TRZY GROSZE
jest po prostu arcydziełem. Jednak tym razem jestem daleki od entuzjazmu
Najwyraźniej jest on „tylko” dobrym choreografem i dlatego nie powinien brać
się za reżyserię :/
Bardzo przydałaby się tu ręka Wojtka Kościelniaka

Co mi się nie podobało?
Dużo rzeczy :/

1. to, że spektakl jest właściwie o niczym
legenda o kwiecie paproci, którą można streścić w jednym zdaniu posłużyła do
napisana libretta, które można streścić w dwóch zdaniach
wydaj mi się, że to trochę za mało
do tego po 20 minutach drugiego aktu opowieść się kończy i zostają same
popisy taneczne, niektóre budzą dużo wątpliwości, np. Słowianki wyciągają
okulary słoneczne i zaczynają się wyginać do quasi hip-hopowych rytmów

2. zresztą nie tylko hip-hopowy kawałek jest nieudany :/
Tomek Filipczak i Adaś Sztaba są świetnymi aranżerami, jednak ich własne
kompozycje nie zachwycają
Efekt końcowy jest wypadkową między cepeliowskim banałem, ciężkimi gitarami w
klimacie Rammsteina i archaicznymi beatami w stylu bardzo wczesnego Prodigy,
czy Tricky’ego
Takie połączenie nie może się udać i się nie udało
Muzyka jest toporna. Brakuje finezji, brakuje lekkości, całość niefajna i do
tego opóźniona o jakieś 10 lat

3. scenografii prawie nie ma (co ma swoją dobrą stronę – nie tłumi
przestrzeni i tancerze są na pierwszym miejscu). Podobały mi się tylko
foliowe kokony, w których tańczyli panowie (chociaż według mnie jest to jedna
z kilku rzeczy zerżniętych w tym spektaklu z zaprojektowanej przez Jean-Paula
Gaultiera genialnej ceremonii otwarcia olimpiady zimowej w Albertville).
Kwiat paproci wygląda jak platforma przyciągnięta z imprez typu Love Parade,
albo Gay Pride :/
Ekran wodny wygląda ładnie, szmer wody nadaje klimat, szkoda tylko, że
potencjał takiego elementu dekoracji nie jest wykorzystany :/

4. kostiumy smętne. Jedyne co mi się podobało, to marszczone spodnie Jana,
natomiast cała reszta wygląda kiepsko. Jak na owoc pracy dwojga projektantów
to nawet bardzo kiepsko.
Widać, że kompletnie nie mieli pomysłu na kobiety w tym spektaklu, co jest
dziwne, bo zdarzało mi się widzieć na ulicy Dagmarę Czarnecką i zawsze była
zjawiskowa :/ za to w spektaklu dziewczęta są totalnie ujednolicone – te same
kostiumy, takie same koszmarne peruki (oczywiście wszystkie dziewczynki jak
na Słowianki przystało są blondynkami) – zlewają się w jedną postać.
Z tancerzami jest trochę lepiej. Przynajmniej można ich odróżnić od siebie, a
skąpe kostiumy pozwalają się zachwycać urodą męskiego ciała. Jednak z tego
wysuwa się wniosek, że docelowymi odbiorcami tego spektaklu są jedynie
napalone 14-latki i geje ;)

5. choreografia bardzo nierówna
mam wrażenie, że Staniek znacznie lepiej sobie radzi z prowadzeniem solistów,
niż z zespołem jako całością
do tego choreografia jest dosyć niespójna (chociaż twórcy pewnie powiedzą, że
jest eklektyczna) i mamy tu wszystko – od klasyki przez tańce ludowe, po
break dance, fascynacje grupą Stomp, dalekie echa METRA (podejrzewam, że za
sprawą Agnieszki Brańskiej) i ten nieszczęsny „hip-hop” w finale.
z całego spektaklu na uwagę zasługują solowe układy dla Zmierzchu/Świtu, i
końcówka walki Dziewczyny z Kwiatem Paproci (nota bene ta walka to taka dosyć
jest spokojna)
jeżeli chodzi o sceny zbiorowe, to podobały mi się tylko: scena krzesania
ognia i skoki przez ognisko, którego zresztą nie było ;) no i jeszcze scena
w krainie Kwiatu Paproci z foliowymi kokonami
znalezienie Kwiatu Paproci, które chyba powinno być pełną emocji,
kulminacyjną sceną ma klimat prezentacji królowej Aby w „Podróżach Pana
Kleksa” - temperatura zaledwie letnia :/

6. do tego wszystkiego dorobiona jest jeszcze okropna ideologia w stylu akcji
propagandowych z lat 70-tych. Czytając program miałem wrażenie, że to jeden
wielki żart w klimacie „Misia” Barei. Bo po co tak bardzo podkreślać co
drugie zdanie tą polskość, słowiańskość i nasze wejście do Unii? :/
Do tego w spektaklu mamy dużo naiwnej symboliki – słowiańskie blondynki;
szamotanie się i bieg za niczym wewnątrz kokonów, podzielenie sceny światłem
w chwili gdy ścierają się dwa światy, itp. :/
Jak dla mnie to są banalne rozwiązania


no dobrze powybrzydzałem sobie (no ale kto powiedział, że widz nie może być
wymagający)
czas dodać łyżkę miodu do beczki dziegciu ;)

1. spektakl ma dużo wad, ale nie można mu zarzucić, że jest źle zatańczony
opłacało się robić serię castingów, bo wybrano naprawdę rewelacyjny zespół
trochę szkoda, że nie trafili na lepszy materiał do pracy, ale robią co mogą,
robią to rewelacyjnie i chwała im za to
szczególne uznanie dla Darka Lewandowskiego, Mirka Woźniaka i Ani Lis – po
prostu mistrzostwo świata

2. całość jest przepięknie oświetlona – światła i projekcje są zrealizowane w
sposób absolutnie fantastyczny. Pawle Pająku – chylę czoło :)))

3. no i jeszcze program mi się podoba. ładnie wydany, z pomysłem. Świetne
zdjęcia. Wreszcie wiem, jak wygląda Maciej Florek (a wygląda dobrze).
Zabrakło tam tylko zdjęć ze spektaklu, a przydałoby się kilka

I tyle
Więcej pozytywów nie pamiętam


Reasumując:
Obawiam się, że spektakl skazany na sukces objęto amnestią :/
W każdym razie mnie rozczarował
Może dlatego, że sporo już widziałem i spodziewałem się czegoś niesamowitego,
a dostałem coś przeciętnego :/
Myślałem, że zostanę powalony tak jak na JEZIORZE ŁABĘDZIM Matthew Bourne’a
A nic mnie nie powaliło, nic mnie nie opętało ;)
Szkoda

Tu po forum widzę, że są już zagorzali fani tego spektaklu (zapraszam do
konstruktywnej dyskusji)
W niedzielę widownia dała owację na stojąco, ale co z tego?
Znacznie więcej ludzi piszczy z zachwytu na koncertach Ich Troje, ale mnie
taka forma sztuki nie interesuje
trudno
Obserwuj wątek
    • Gość: Remek a właśnie że udany OPENTANIEC IP: 193.91.9.* 24.10.03, 01:04
      at 1
      możesz napsać te dwa zdania jestem ciekaw co napiszesz?
      Finał jest najdłuższym finałem jaki widziałem, dla mnie jest poprostu
      niesamowity ile siły maja tancerze aby go zatańczyć?
      hip hop jest fajny ale okulaty nie zabardzo ( pozy na koniec sa niewykonalne)

      at2
      Co do muzyki jestem na tak, wiele nawiazań do folkowości i nowoczesności
      powoduje że muzyka jast przystepna ale nie do wylkaskania, jak to sie dzieję w
      finale, jest chyba zrobiony na nieparzystą liczbę. Mnie osobiście to kręci. W
      koncu mazury polonezy zabrzmiały swojsko znajomu i nowatorsko.

      at3
      Zgadzam się z Tobą, że dzięki braku okrojenia przestrzeni scenicznej tancerze
      są bardzo widoczni i chyba o to chodziło twórcom. Taniec jest po prostu na
      pierwszym miejscu. Kwiat Paproci jest mechaniznym tworem bezzarzutu sie
      otwierajacym i zamykajacym co było by niemożliwe pewnie bez tych 2 milionów na
      produkcję. Na szczeście twórcom udało sie uciec od tragedii helikoptera z
      Warszawskiej Romy, któru jest karykaturą tego teatru.

      at4
      NIe przesadzaj tancerze orszaku Kwiatu Paproci są naprawdę jak windsurferzy a
      słowiańskie stroje zaskakuja finezja szczegółów. Warkocze u Słowianek są
      ciekawe. Włosy dziewczym mogły by być bardziej różnorodne, z tym się z Toba
      zgodzę.

      Na następne Twoje opinie odpiszę jutro bo robię się śpiący
      • Gość: kubu Re: a właśnie że udany OPENTANIEC IP: *.chello.pl 24.10.03, 01:23
        podziwiam Twoje bezkrytyczne przyjmowanie rzeczywistosci :)
        i czekam na ciag dalszy
    • sally_bowles Re: nieudany OPENTANIEC 03.11.03, 16:40
      Jedyny sensowny głos. Zgadzam się w 90, no może w 93% ;)
      I podziwiam, że chciało Ci się tyle pisać.
      • Gość: kubu Re: nieudany OPENTANIEC IP: *.chello.pl 03.11.03, 19:06
        a w jakich 7% sie nie zgadzasz?
        :)

        i niby mi sie nie chcialo, ale strasznie mnie ten spektakl zirytowal
        no to czemu tego nie opisac :)
    • Gość: jamul Udany OPENTANIEC IP: 217.153.13.* 04.11.03, 19:50
      Długo się zbierałem, by odpowiedzieć Ci kubu w miarę dokładnie i uczciwie.
      Trochę liczyłem na innych internautów, ale cóż...

      Podobnie jak Ty, jestem fanem teatru muzycznego, zresztą lubię wszzelkie formy
      sceniczne, począwszy od dramatów, poprzez wszelkiego rodzaju eksperymenty, aż
      do popularnego teatru muzycznego.

      Niewątpliwie w Opentańcu widać, że Staniek nie ma dużego doświadczenia w
      samodzielnych produkcjach. Dotychczas był jedynie podwykonawcą choreografii w
      przedstawieniach, gdzie taniec był ważnym, ale jednak tylko jednym z kilku
      innych równie ważnych elementów.
      Szczególnie w drugim akcie widać już zmęczenie choreografa, pewien brak
      świeżości i otwartości.

      Odpowiadając kolejno:

      1. Mało które libretto spektaklu muzycznego nie daje się streścić w dwóch
      zdaniach - to nie jest żaden zarzut. Historia jest banalna, prosta i tak
      powinno być. Cały spektakl to góra osiem scen plus finał. Pamiętaj, że w tytule
      przedstawienia jest słowo "show" i że jest to specyficzna forma, w zamyśle o
      charakterze przede wszystkim rozrywkowym.
      Słowianki w okularach mogą budzić opór - sam mam wątpliwości, czy było to
      konieczne, ale ostatecznie jest to nawet zabawne i rozumiem tę część występu
      jako autożart...
      2. O gustach się nie dyskutuje - masz absolutne prawo do wlasnej percepcji
      muzyki. Przedstawię więc własne zdanie i opinie.
      Muzyka Filipczaka mnie prawie w ogóle nie rusza. Rzeczywiście dość banalne,
      szerokie i mało inspirujące. Jednak w warstwie rytmicznej na tyle ciekawe, że
      dało się do tego ułożyć kilka scen. Zwraca uwagę scena druga (z kamieniami) z
      racji samego pomysłu i wykonania.
      Muzyka Sztaby jest dla mnie objawieniem. Przede wszystkim motoryczność calości.
      To muzyka z wewnętrznym motorem. Dalej zachwyciła mnie rytmika: niezwykle
      skomplikowana, połamana, żartobliwa, a oparta o rytmy polskich tańców
      tradycyjnych. Harmonia doskonała - bardzo często totalnie pod prąd zasadom, a
      zawsze z sensem. Aranżacje ciekawe, bogate. Calość jego muzyki to zabawa z
      odbiorcą, wiele planów melodycznych, dużo cytatów (nie tylko melodycznych, ale
      także harmonicznych i rytmicznych).
      Mistrzostwo świata to numer oparty na rytmie poloneza, w rytmie na siedem
      czwartych, dalej sam polonez ze wspaniałymi modulacjami. Ciekawy jest także
      muzycznie fragment hip-hopowy (dziewczyny w okularach) z zadziwiającym
      wykorzystaniem motywu z Harnasiów Szymanowskiego - wszystko cudnie poplątane.
      Jak to usłyszałem to miałem dreszcze...
      Tobie kubu brakuje w muzyce finezji, a dla mnie to mistrzostwo finezji - myśle,
      że ta muzyka będzie żyć wiele, wiele lat, o czym przekonamy się po jakimś
      czasie...
      3 i 4. Scenografia i kostiumy

      Kwiat mi się nie podoba - tez miałem skojarzenie z Love Parade, ale rozumiem
      zamysł tworców. Dla mnie to obcy świat, coś dziwnego, coś co może budzić
      obrzydzenie, coś, co wygląda jakby spadło z księżyca... Podobnie foliowe
      kokony, lustra, czy padający śnieg.
      Kostiumy dziwne i może niezbyt efektowne, ale trzeba pamiętać, że muszą one
      umożliwiać taniec.
      Jednak broni się kostium niebieskiego Kwiatu Paproci, bronią się też faceci w
      strojach zielonych i zielono-czarnych czy kostium Zmierzchu-Świtu.
      Babki rzeczywiście mogłyby zgubić za kulisami peruki - nie są niezbędne...
      5. Choreografia
      Niektóre sceny wzruszyły mnie bardzo - może dlatego, że właściwie wszystko co
      na scenie w teatrze, wywołuje we mnie wielkie wrażenie...
      Pierwsza scena tańca Dziewczyny z Janem: Jan staje za Dziewczyną, podnosi do
      góry jej rękę, przesuwa ją w lewo, w prawo, wodzi wzrokiem, przytula się smutno
      do dłoni Dziewczyny, ona wyrywa się delikatnie i odbiega...
      Trudno opisywać...
      Dużo smaczków, elementów powtarzających się, znowu dużo motoryczności (Misiuro
      się pewnie ucieszył, a scena z kulami powinna go szczególnie połechtać, bo to
      przecież mały cytat wlaśnie z niego, jeżeli chodzi o układ tej sceny).
      Choreograf podjął próbę stworzenia własnego języka tanecznego i uważam że się
      to udało. Nie zapominając, że jest to show (czyli popis), jest w tym spektaklu
      dużo dobrego tańca, choćby partie solowe Świtu, Dziewczyny (pierwsza i ostatnia
      scena I aktu), czy wreszcie sceny zbiorowe. Scena puszczania wianków jest
      przejmująca i perfekcyjnie wyreżyserowana.
      Finał porywający, choć przyznaję, że dla mnie mogłoby go nie być. Ale był i
      wielkie ukłony i gratulacje dla zespołu tanecznego, że na koniec nie wpadli
      gromadnie do kanału orkiestry. Finał jest zabójczy. To wielki popis kondycyjny
      i także techniczny. Dają radę, po 90 minutach spektaklu, dać jeszcze taki
      wielki popis tańca grupowego. Wielkie brawa. W Polsce czegoś takiego jeszcze
      nie było...
      6. Symbolikę albo kupujesz, albo wyśmiewasz - to też kwestia gustu i
      wrażliwości. Mi te wszystkie rzeczywiście dość naiwne zagrania nie
      przeszkadzały - rozumiem, że były konieczne, bo większość publiczności
      potrzebuje bohatera złego i dobrego, ale w końcu przyszedłem na show taneczne,
      a nie na eksperymentalne wystawienie Króla Lira, z kulminacją w scenie burzy
      miarkowanej przez aktora na grzebieniu...

      Ja sam mam nadzieję, że Opentaniec to dobry początek czegoś ciekawego w polskim
      teatrze popularnym. Że z tego zespołu realizatorów wypłynie jeszcze wiele
      ciekawych pomysłów. Że całe to wydarzenie to poligon doświadczalny.
      Myślę kubu, że Twoje opinie są trochę niebezpieczne... Niepodoba Ci sie
      Opentaniec, bo widziałeś wiele innych fajnych rzeczy, ale zauważ: nie widziałeś
      w Polsce... Jeżeli masz pieniądze, wydaj je proszę na kolejne przedstawienie
      tego typu, ale na wyższym poziomie artystycznym w naszym biednym kraju.
      Wystarczy, sądzę, jakieś trzysta tysięcy dolarów, może maksymalnie pół miliona.
      Jeżeli nie masz piniędzy i sam nie jesteś twórcą - chodź grzecznie do teatru na
      polskie przedstawienia i wspieraj odważnych. Bo przede wszystkim brakuje nam
      szaleńców, którzy nie chcą wystawiać kolejnej amerykańckiej kupy (niedługo Koty
      w Romie - to będzie masakra, przynajmniej dla tych, którzy widzieli to w NY;
      prawda, mało kto widział), która się świetnie sprzedała na zachodzie, tylko
      próbują zrobić coś oryginalnego. Nawet jeżeli próby te wydają się mało udane,
      to przecież nie mamy takich tradycji. Grotowski i Kantor wiosny nie czynia, a
      pamiętajmy, że to teatr jednak wyjątkowy i mało znany...
      Pozdrawiam Cię kubu i mam nadzieję, że przyjdziesz może jeszcze w styczniu bądź
      w lutym do teatru muzycznego w Gdyni, by jeszcze raz spróbować poczuć
      opentanie. Może jednak dasz się ponieść...


      • Gość: jamul I jakt tam KUBU? IP: 217.153.13.* 14.11.03, 18:02
        Przyznaję kubu, że miałem nadzieję małą, na jakąś dyskusję z Tobą... Musze
        przyznać, że zrobiło na mnie duże wrażenie Twoje omówienie Opentańca, bo to
        jedyny negatywny głos z uzasadnieniem.
        Liczę, że się jeszcze odezwiesz. Może jeszcze ktoś inny podzieli się swoimi
        negatywnymi spostrzeżeniami w rozbudowanej w miarę formie?
        • Gość: kubu Re: I jakt tam KUBU? IP: *.chello.pl 14.11.03, 23:17
          oj, nie zauwazylem Twojego poprzedniego wpisu
          odpowiem jutro :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka