japolak
28.11.08, 09:31
Pierwszy raz widziałem Kapuścińskiego na jakiś warsztatch dla
dziennikarzy-studentów. Faktycznie był przyjazny nawet dla młodych,
naiwnych adeptów.
Kilka razy go tylko widziałem, także w średnim i późniejszym wieku.
Ale wiele książek mam w domu.
Jego sukcesem jako MYŚLĄCEGO reportera było to, iż kilka książek
traktowanych było jako wprawdzie w egzotycznym kostiumie, lecz
metafory - o Polsce, Francji, Rosji, USA...
Lubiłem, jak o wielkich spraw przechodzi do drobiazgów. Choćby
w "Hebanie". Symbolicznych. Wiecie, iż w Sochaczewie, w Muzeum Kolei
Wąskotorowych jest "boska" salonka? Lew lwów, Król królów, Wielki
Lew Judy małego wzrostu, Cesarz Etiopii Haile Sellasie, jeden z jego
bohaterów, przez rastafarian uzany za Boga, po jednym z polskich
poligonów wojskowych nią jeździł...