Dodaj do ulubionych

Kapuściński oczami przyjaciół

28.11.08, 09:31
Pierwszy raz widziałem Kapuścińskiego na jakiś warsztatch dla
dziennikarzy-studentów. Faktycznie był przyjazny nawet dla młodych,
naiwnych adeptów.
Kilka razy go tylko widziałem, także w średnim i późniejszym wieku.
Ale wiele książek mam w domu.
Jego sukcesem jako MYŚLĄCEGO reportera było to, iż kilka książek
traktowanych było jako wprawdzie w egzotycznym kostiumie, lecz
metafory - o Polsce, Francji, Rosji, USA...
Lubiłem, jak o wielkich spraw przechodzi do drobiazgów. Choćby
w "Hebanie". Symbolicznych. Wiecie, iż w Sochaczewie, w Muzeum Kolei
Wąskotorowych jest "boska" salonka? Lew lwów, Król królów, Wielki
Lew Judy małego wzrostu, Cesarz Etiopii Haile Sellasie, jeden z jego
bohaterów, przez rastafarian uzany za Boga, po jednym z polskich
poligonów wojskowych nią jeździł...
Obserwuj wątek
    • astrobiolog Pomijana wypowiedź Kapuścińskiego o mediach... 29.11.08, 01:28
      Gdy tylko przeczytałem jedną książkę pana Ryszarda, od razu w dwa tygodnie
      pożarłem niemal wszystkie, jakie napisał, a w końcu dotarłem nawet do tego
      starego "Buszu po polsku"... Najbardziej mi się podobało, jak we dwóch walczyli
      z tą kobrą w afrykańskiej chatce - ale oczywiście trudno byłoby wymienić takie
      najlepsze momenty, bo jego książki składają się właściwie wyłącznie z
      wciągających akapitów relacjonujących ciekawe i groźne wydarzenia lub
      zawierających refleksje tak niebanalne, że nie wiem, ile by trzeba grzebać w
      dzisiejszych felietonach lub nijakich dziełach obecnego pokolenia pisarzy, żeby
      zebrać choć kilkanaście równorzędnych. Magia tych książek polega zapewne na tym,
      że nie ma tam ani 1% fikcji, to wszystko wydarzyło się naprawdę i on przy tym
      był, a następnie z pierwszej ręki zaświadczył o tym pokoleniom ku pamięci i
      ważnej nauce o naturze ludzkiej - bez kitu, jak ktoś nie czytał, to wiele
      unikalnych wrażeń jeszcze przed nim.

      Odkryłem go krótko przed jego śmiercią i zdążyłem jeszcze kilkakrotnie
      przeczytać o nim jakieś notki w gazecie bądź kawałki wywiadów - aż pewnego razu
      rozczarowało mnie i zdziwiło, że powiedział "w dzisiejszym świecie media też
      mają swoich panów" w kontekście szerszej opinii dystansującej się od
      przekonania, że kiedyś z telewizora mówili same kłamstwa, a teraz nadają całą
      prawdę - pomyślałem, że dziadek na starość pewnie trochę zbzikował, "pojechał",
      już się tak nie zna i nie kuma aktualnej czaczy, że mamy demokrację i do wyboru
      do koloru prywatnych telewizji, więc jest wolność do informacji i prawdy -
      zaszedł może na jakąś imprezę anarchistów, pomyślałem, albo w domu obejrzał
      zakręcony film i załapał taką schizę, że coś jest nie tak, że nasz współczesny
      świat wcale nie jest jeszcze taki całkiem cacy i nie wystarczy spokojnie czerpać
      wiadomości z koncesjonowanych mediów, żeby się orientować, co właściwie się
      dzieje i kto pociąga za sznurki, czy na pewno ci sami, którzy występują w
      telewizji i codziennie muszą się wypowiadać publicznie - jakby to o tym marzyli
      wszyscy, którzy mają prawdziwą władzę i najpotężniejsze wpływy.

      Wtedy straciłem do niego szacunek i respekt dla jego poglądów podeszłego
      wieku, przestałem się nimi w ogóle interesować. Ale minęło trochę czasu i
      podążając za własnymi zainteresowaniami w pewnym momencie musiałem stwierdzić i
      z niechęcią przyznać, że jednak jeszcze na starość miał rację, a to ja byłem jak
      zwykle głupi - gdy dzięki znajomości języka angielskiego odkryłem w Internecie
      niezależny obieg informacyjny gigantycznych rozmiarów i okazało się, że naprawdę
      tak jest, faktycznie wychodzi na to, że mass media w praktyce nie są jakoś
      wybitnie niezależne, prywatne i państwowe właściwie bez różnicy tak samo
      trzymają się linii i granic wyznaczanych przez czynniki oficjalne, więc nie są
      zupełnie obiektywne, a nawet gorzej - często pomijają ważne fakty i doniosłe
      sprawy, zamiast tego szerząc dezinformację i powtarzając kłamstwa generowane
      przez szemrane grupy interesów, które bogacą się na wyciszanych przekrętach,
      niekiedy morderczych.

      Pewnie nikt nie uwierzy mi na słowo, tak jak ja nie uwierzyłem samemu
      Kapuścińskiemu nawet po przeczytaniu jego wszystkich książek, ale z tego, co
      wiem, to niestety w świecie zachodnim nie ma prawdziwej wolności i nie żyjemy w
      rzeczywistej demokracji, skoro za nasze pieniądze rzekomo wolnych ludzi młodzież
      jest edukowana przy użyciu informacji i stanu wiedzy sprzed 50 lat z domieszką
      paru kłamstw na kluczowe tematy, o których uniwersyteccy historycy rozpiszą się
      pewnie dopiero za 20 lat, znając brutalne prawa stada funkcjonujące w
      społecznościach naukowych; również władze naszego kraju muszą sobie doskonale
      zdawać z tego sprawę, ale podobnie jak rządy innych państw trzymają język za
      zębami co do tematów takich jak ufo czy 11 września, ponieważ dokładnie tego po
      cichu stanowczo oczekują pod stołem mocarstwa w rodzaju Stanów i Wlk. Brytanii
      (trzymają betonową sztamę wraz z resztą wspólnoty brytyjskiej - m.in. Australią
      i Nową Zelandią) i ciężko się wyłamywać w pojedynkę - chociaż np. we Francji,
      Holandii czy Niemczech jednak przedstawia się trochę więcej trudnych faktów w tv
      czy na księgarskich półkach - a nie że po prostu to samo, co w Stanach, jak to
      zdaje się wyglądać u nas.

      Zarys faktycznej sytuacji próbuję, jak wiele innych osób, w czynie społecznym
      szkicować na samodzielnie wykonywanej stronce ukryte sprawy, choć oczywiście też wielu
      rzeczy jeszcze nie wiem albo nie rozumiem właściwie, a pewnie mam tam też parę
      ściem, na których jeszcze się nie poznałem - bo dopiero rok temu zacząłem to
      odkrywać, że jesteśmy wkręcani i po świecie panoszą się globalne ściemy i
      niegodne przemilczenia, w sumie niedawno to pojąłem, że gdy byliśmy satelitą
      ZSRR, to w dzienniku leciały głównie brednie i wyszydzanie najszlachetniejszych
      patriotów, a teraz ...jesteśmy sojusznikami USA i w świetle publicznych
      wypowiedzi chociażby samych tylko amerykańskich generałów, astronautów,
      naukowców z różnorakich dziedzin, znanych ekspertów od kontrolowanego wyburzania
      i materiałów wybuchowych - to, co nam mówią z telewizora i jak piszą w gazetach,
      "to co się wie" i każdy oczytany a'la kiosk Ruch-u doskonale to rozumie i się w
      tym orientuje znakomicie jak przystało na znawcę czytającego więcej niż inni i
      prawdziwiej interesującego się otaczającym nas światem, bardziej wszechstronnie
      - to niestety też dość wysokoprocentowa ściema, w której znaleźć można równie
      dużo prawdy, co specyficznej prawdy na zamówienie, od dawna z dala od masowego
      obiegu medialnego negowanej publicznie przez tysiące odważnych ludzi, którzy z
      fragmentami realnej rzeczywistości mieli okazję zetknąć się przy okazji służby w
      wojsku lub pracy w niejawnych projektach.

      Szkoda, że ta współczesna refleksja Kapuścińskiego, którą najwyraźniej
      pragnął zwrócić uwagę opinii publicznej na tę kwestię i jak gdyby wytknąć, że
      nie dostrzegamy czegoś ważnego i nie kapujemy, co jest grane - jest taka
      zapomniana i pomijana, choć to wypowiedź sprzed kilku lat, człowieka o wielkim
      autorytecie, który do końca życia jeździł po świecie; no ale w sumie trudno się
      dziwić: te artykuły o nim pojawiają się przecież w mediach, a to właśnie
      zaufanie do nich osłabiałaby opinia kogoś tego kalibru, że wcale nie są takie
      niezależne, jak to cały czas nadają i reklamują się w superlatywach, że
      wszystkie najważniejsze informacje są podawane na bieżąco. Akurat - kto w to
      wierzy, niech sobie dla pewności sprawdzi...

      Ale i tak damy radę, coś czuję: z miesiąca na miesiąc np. po samych
      komentarzach na internetowych forach dużych portali znać, że w niezłym tempie
      przybywa osób "kumających bazę" pomimo braku jakichkolwiek przejść i "linków"
      prowadzących z łatwo dostępnych kanałów informacyjnych "dla wszystkich, po
      włączeniu guzika" do tysięcy książek, filmów i prelekcji tworzących niezależny
      obieg informacyjny, funkcjonujący niekomercyjnie z dala od świadomości
      zapracowanych telewidzów i coraz szybciej pulsujący organizowanymi na całym
      świecie konferencjami, gdzie odczyty dają przeważnie ludzie ze znaczącymi
      tytułami naukowymi i przy okazji wyglądający trochę uczciwiej od osób za
      pieniądze powtarzających punkty widzenia dziennikarzy i naukowców np. zza
      oceanu, które pomimo intensywnego lansowania podziela coraz mniej mieszkańców
      globalnego matriksu.
    • Gość: WOJ WIE Kapuściński oczami przyjaciół IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 08:21
      TO MOŻE KTOŚ NAPISZE "ŻYWOTY RÓWNOLEGŁE: KAPUŚCIŃSKI - MALINOWSKI"...

      TO BYLI WOJOWNICY PRAWDY!!!

      W tradycji Zachodu miejsce tradycyjnego wzorca Wojownika, jakim był
      szlachetny i dzielny średniowieczny rycerz, zostało zajęte przez
      wschodnich mistrzów walki, medytacji i koncentracji, stąd
      popularność jogi, karate, buddyzmu, które dostarczają alternatywnych
      wzorców uporządkowanego życia wewnętrznego, opanowania ciała i
      emocji. W oparciu o pracę wewnętrzną nabiera stabilności działanie w
      świecie zewnętrznym, zgodne z wewnętrznym wzorcem siły fizycznej i
      koncentracji psychicznej...

      W tradycji Zachodu mało czasu poświęca się na uporządkowanie
      wewnętrzne i kształtowanie cnót ważnych dla Wojownika, jak odwaga,
      szlachetność, prawdomówność, które tworzą podstawę harmonijnej i
      silnej osobowości oraz są dobrym punktem wyjścia do skutecznego
      działania w świecie zewnętrznym, bez nadużyć w stosunku do siebie
      oraz bezsensownego krzywdzenia innych, zwłaszcza słabszych.W
      sporcie, polityce, korporacjach finansowych, biznesie, jak też w
      środowiskach, które stanowią elity społeczeństwa: w świecie
      medycznym, w mediach, środowisku artystycznym, prawniczym i
      naukowym - za normalne uchodzą manipulacja i bezceremonialne
      usuwanie osób wartościowych z indywidualnego, jak też społecznego
      punktu widzenia. Widać to w młodej polskiej demokracji. Takie
      zjawisko potwierdza ogólną zasadę psychologiczną, według której w
      sytuacji chaosu i dużych zmian społecznych (rewolucje i quasi-
      rewolucje) najszybciej i najsprawniej przystosowują sie psychopaci
      (jednostki niewrażliwe) oraz osoby zaburzone: paranoidalne,
      histeryczne, anankastyczne, a nawet psychotyczne...

      Nagradzanie takich "bohaterów" poważnymi stanowiskami publicznymi za
      demonstrowanie siły, która wynika z braku wrażliwości i krytycznej
      samorefleksji, a nie z osobistych cnót, świadczy o upadku etosu
      Wojownika zarówno w środowisku elit, jak i opinii publicznej, która
      nie jest w stanie zaprotestować przeciwko wulgaryzacji i
      dezindywidualizacji etosu walki.

      TAKO RZECZE REDAKTOR NACZELNY PISMA "ALBO albo"

      krakow-www.blog.onet.pl/
      WOJCIECH WIERCIOCH
    • Gość: brychu Kapuściński oczami przyjaciół IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 00:05
      obczajcie sobie fan klub kapuscinskiego ryszard.kipmi.pl , bardzo fajna stronka.
    • Gość: x "Chcę partyjnie żyć, pracować i walczyć", czyli o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.09, 21:42
      swkatowice.mojeforum.net/temat-vt7486.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka