Dodaj do ulubionych

Władcy słów

IP: *.euv-frankfurt-o.de 30.10.03, 20:12
Jestem rozczarowany poziomem merytorycznym tego artyku∏u...

Nawet lu˝na i subiektywna forma eseju nie zwalnia autora z
powa˝nego traktowania czytelnika. Twierdzenie o 150.000 owiarach
wojny w iraku w 2003 roku jest po prostu absurdalne, jak ktoÊ nie
wierzy, niech zaj˝y do êróde∏ takich jak MCK, czy Lekarze Bez
Granic. Nawet tak drobne lapsusy, jak twierdzenie ˝e prezentacja
Collina Powella w ONZ by∏a "wyda˝eniem koƒca XX wieku" (A
przecie˝ ju˝ mamy wiek XXI!!) nie nastraja pozytywnie do autora.
Sugestii mówiàcej, ˝e problem fundamentalizmu islamskiego zosta∏
"wypromowany" przez Hollywood wole nawet nie komentowaç, bo jest
to teza po prostu absurdalna...

Autor boi si´ postawiç w∏asne tezy. Czytajàc esej w∏aÊciwie nie
wiadomo, czy uwa˝a on ˝e informacjà rzàdzi spisek polityków i
w∏aÊcicieli mediów, czy sami odbiorcy selekcjonujàcy sobie treÊç.
Zbyt du˝o pytajników stawia (de facto...) pod znakiem zapytania
Êmia∏oÊç autora i jego odwage cywilnà.

Podsumowujàc jednym zdaniem: ciekawy temat zmarnowany przez
nieÊmia∏oÊç i drobne lapsusy.
Obserwuj wątek
    • Gość: xnews Rzeczywiscie, slowa, slowa, slowa... IP: *.lns.mit.edu 30.10.03, 22:19
      ...a jak sie wczytac to co gorzej balamutne. Np. stwierdzenie:

      "w skafandrze pilota myśliwca na oczach milionów telewidzów
      wysiada z wojskowego helikoptera na pokład lotniskowca"

      jest falszywe, bo kazdy mogl zobaczyc, ze GWB ladowal na
      pokladzie lotniskowca w mysliwcu bojowym, a nie helikopterem.
      Niby drobiazg, ale w tym przypadku wazny, bo tojest tworzenie
      obrazu Top Gun, a nie ciamajdy, ktory lata i tak na codzien
      helikopterem.

      Oj, panie Chwin, jak oni klamia to jest zle, jak my to dobrze.
      Skad my to znamy?!
      • Gość: Filozof Re: Rzeczywiscie, slowa, slowa, slowa... IP: *.oecd.org / 172.20.6.* 02.11.03, 14:24
        Kto tu jest "oni", kim sa "my"?

        Gość portalu: xnews napisał(a):
        > Oj, panie Chwin, jak oni klamia to jest zle, jak my to
        dobrze.
        > Skad my to znamy?!
    • Gość: marynat Re: Władcy słów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 00:57
      Jeśli dobrze zrozumiałem - pan autor dzieli się z nami
      odkrywczym spostrzeżeniem, że w każdej kulturze
      charakterystyczne dla niej mity fundamentalne mają charakter
      sezonowy. Innymi słowy - że i totalitarne komuchy próbując
      zrobić wodę z mózgów mieszkańcom Europy Srodkowo-Wschodniej, i
      G.W. Bush probując wywołać nastroje antysaddamowskie w Ameryce
      i całej globalnej wiosce - uprawiali kłamliwą propagandę.
      Oczywiście wymagało to manipulowania językiem i jego
      konwencjami. Ale sie wydało i teraz mają przechlapane. Czemu p.
      Stefan Chwin, demonstrując swą wiedzę faktograficzna i
      teoretyczną - posłużył się akurat tymi przykładami? A nie - ot
      choćby - ministrem propagandy III Rzeszy Josephem Paulem
      Goebbelsem i irackim ministrem informacji Mohammadem Said al-
      Sahaf-em, którzy chyba pobili wszelkie rekordy we wciskaniu
      kitu? Oczywiście - jego autorskie prawo dobrać dla swych tez
      takie egzemplifikacje, jakie mu pasują do konkluzji. Tu dodać
      trochę trupów, tam zamienić samolot na helikopter. Logika jak w
      tej starej zagadce: Co jest zielone, wisi na ścianie i śpiewa?
      Sledź. Zielony - bo go pomalowano, wisi - bo powieszono, a
      śpiewa, żeby było trudniej zgadnąć. W tej konwencji, jak
      brylant lśni teza, że islamski terroryzm, alKaida i Bin Laden
      zostali wymyśleni, żeby jakoś usprawiedliwić zawalenie się
      dwóch wieżowców WTC na Manhattanie. OK. A - zgodnie ze swym
      systemem wartości oraz etyka zawodową - świstak zawija te
      czekoladki w te sreberka. No nie?
    • Gość: KP autorze nie kompromituj sie!!!!! IP: *.physik.uni-giessen.de 31.10.03, 13:08
      niechze sie Pan nie kompromituje! Same byle wladze irackie
      podawaly liczbe ok. 3500 zabitych i to w koncowej fazie wojny.

      "W ciągu kilku dni, jak podają niektóre źródła, na pustyniach pod
      Bagdadem zabito 150 tys. ludzi."
    • Gość: chita ale generalnie autor ma racje IP: *.cip.sowi.uni-bamberg.de 31.10.03, 15:03
      Fakt, pare bledow w tym artykule mozna znalezc, ale nie da sie
      przeciez ukryc, ze generalnie autor ma racje. Wystarczy
      odpowiednio dlugo cos powtarzac, sprytnie manipulowac slowami i
      zwykli ludzie w to uwierza. Stad sie biora stereotypy.
      Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze Ben Laden czy Saddam
      zostal "wypromowany" , bo trzeba bylo zalezc wroga, ale odkad
      slowo "terroryzm" zrobilo taka "kariere" wczesniej wlaczaca o
      niepodleglosc Czeczenie stala sie nagle panstwem
      terrorystycznym.
      • Gość: mc.Donald Re: ale generalnie autor ma racje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 22:06
        Gość portalu: chita napisał(a):

        >... ale generalnie autor ma racje.
        Jestem dokładnie przeciwnego zdania. Chyba, że za rację uważasz
        powtórzenie kilku podręcznikowych truizmów. Oczywiście - propagować można
        kłamstwa, fałszywe stereotypy i uprzedzania. Wtedy mamy do czynienia z
        dezinformacją i "niewoleniem umysłu". Ale można też propagować prawdę, otwarty
        i życzliwy stosunek do innych ludzi, ciekawość świata. Wtedy mamy do
        czynienia nie z propagandą ale z informacją, oświatą i wychowaniem
        prospołecznym. To samo narzędzie może służyć dobrej lub złej sprawie. A więc
        problem nie w słowach czy ich związkach frazeologicznych - lecz w ludziach. W
        ich wiedzy, dobrej lub złej woli, postawach, nastawieniach itd. Gdyby - jak
        piszesz - "generalnie autor miał rację" - to by się ów autor nie wpakował w
        sprzeczność ocen amerykańskiej propagandy. "Dobrej" - gdy wspierała naszą
        walkę z totalitarnym "realsocjalizmem", złej gdy wspiera walkę s
        totalitarnym "baasizmem" Saddama Husaina. Nie wiem czemu p. Chwinowi zabrakło
        wyobraźni lub współczucia i nie potrafił się utożsamić z irackimi
        opozycjonistami - więzionymi bez sądu, torturowanymi, okaleczanymi, masowo
        mordowanymi. Czemuś bardziej żal mu się zrobiło tego irackiego Hitlerka (czy
        Stalinka) i jego skorumpowanych, sadystycznych popleczników niż ich ofiar.
        Jeśli jego rozumowanie doprowadziło do takiej konkluzji - to ja uważam, że
        GENERALNIE AUTOR NIE MA RACJI.

        > Wystarczy
        > odpowiednio dlugo cos powtarzac, sprytnie manipulowac slowami i
        > zwykli ludzie w to uwierza.
        Gdyby to była prawda, to po 40 latach komunistycznej propagandy dwa
        pokolenia Polaków przemieniłyby sie z homo sapiens w homo sovieticus. A skąd
        się wzięła 10 milionowa "Solidarność", która obaliła tamten reżym? Z księżyca?
        Czemu autor nie zadaje sobie pytania "kiedy i wobec jakich ludzi propagandowy
        jad nie skutkuje?" Odpowiedż byłaby super ciekawa.


        Stad sie biora stereotypy?... z generalizacji. A generealizacja? Pojutrze. We
        wtorek.




    • Gość: Nie Re: Władcy słów IP: 158.194.194.* 01.11.03, 11:22
      Oj, dziewie sie swiatu, a jeszcze bardziej panu Chwinowi...
      Bo przeciez ciezko za warte napisania saznistego eseju uznac
      stwierdzenie, ze propaganda znajduje zastosowanie nie tylko w
      systemach totalitarnych, ale i demokratycznych. Rownie banalna
      jest konstatacja, ze to ludzie zyjacy w demokracji chca byc
      oklamywani (w tym kontekscie dziwic moze, dystans z jakim
      szacowny intelektualista pisze o gospodyni domowej - tak jak by
      intelektualisci byli madrzejsi... P. Johnson mial jednak racje
      w swej troche demagogicznej ksiazce). Jesli mnie pamiec nie
      myli to zreby opisu manipulacji jezykowej stworzyl LeBon, ktory
      niewiele wiedzial o XX-wiecznych totalitaryzmach. Pisanie
      banalnych esejow jest jednak prawem autora, a ich publikowanie
      prawem gazet.
      Gorzej jednak, gdy przy okazji steku banalow i drobnych
      niescislosci (o ktorych juz tu powiedziano) wprowadza sie
      jakias nowomowe (uzywam tego slowa z pelna odpowiedzialnoscia).
      Bo i niby co to jest cywilizacja demokratycznej? Jesli jest to
      cywilizacja oparta na tym, ze media mowia to co ludziska chca
      uslyszec, to nazwijmy rzecz po imieniu i uzyjmy sformulowania
      jakze lubianego w Polsce - to "cywilizacja smierci" a nie
      cywilizacja demokratyczna. Ja w ogole nie wiem co to ta
      demokracja, a tu prosze od razu cala cywilizacja. Ale czy to
      nie ladnie brzmi? i czy nie milo byc szeregowym obwatelem
      takiej demokracji. Skromnie i chwalebnie - wypisz wymaluj:
      magiczna funkcja nowomowy (por. Glowinski).
      I dlaczego w imie tej rzekomo istniejacej cywilizacji autor sam
      manipuluje wizerunkiem swojego wroga Busha. No bo jak inaczej
      ocenic stwierdzenie o "zwykłym biznesmenie z Teksasu, który
      niegdyś handlował naftą, potem został prezydentem
      najpotężniejszego państwa na ziemi". Czyli nie prezydent ale
      byle biznesmen... cos nazywamy jakos inaczej, szczegolnie gdy
      to cos oceniamy jako zagrozenie albo personifikcaje wrogosci.
      Tyle tylko, ze podobne praktyki to nic nowego i dziwc moze co
      najwyzej fakt, ze GW tak bezkrytycznie to publikuje - wszak kto
      jak kto, ale niektorzy redaktorzy od takich praktyk swego czasu
      ucierpieli. W efekcie okazuje sie, ze S. Chwin staje sie
      ostatnim sprawiedliwym, niemal tak jak kiedys ostatnim
      sprawiedliwym byl w swych przemowieniach wojennych J. Stalin
      (pouczajaca lektura).
      Zastanawia tez czemuz to akurat "W dzisiejszym świecie słowo ma
      moc większą niż kiedykolwiek". Ze niby ze wzgledu na latwosc
      kopiowania - bujda. Slowa zawsze potrafily byc zarazliwe, czego
      dowodzi chocby Machiavelli. Ale autor woli sie powolowywac na
      jakis multimedialne bzdury i kary grafiki niz na historie.
      Dawniej jjednak nie trzeba bylo elektroniki zeby ludzie
      inteligentni byli nieufni w stosunku do slow - dopiero dzis
      potrzebuja takich protez.
      A tak w ogole, to przeciez jak wiadomo dzieki filmowi "Dzien
      swistaka" - "ludzie to debile, ludzie lubia kaszanke...", wiec
      dlaczego glupi ludzie mieli by mowic madre slowa, wszak "mezna
      orlica golebi nie urodzi" i vice versa. Tylko to nie jest zadne
      odkrycie, dzieki czemu na koniec wracamy znow do problemu
      banalu. Jesli uznany pisarz i renomowana gazeta takowe banaly
      zamieszcza to zle swiadczy o owej rzekomo istniejacej
      cywilizacji demokratycznej.
    • Gość: kd Re: Władcy słów IP: *.turbonet.com 01.11.03, 18:15
      Stek banałów,zilustrowany, o ironio, fałszywymi "informacjami"
      z typowych propagitek. Zastanawia jaką porcję hipokryzji trzeba
      w sobie nosić, żeby taki tekst wyprodukować.
    • Gość: agrrest Re: Władcy słów IP: *.customer.alfanett.no 01.11.03, 19:46
      ja widocznie jestem bardzo latwym materialem do manipulacji, bo wierze w
      autorytet Gazety i uznanego publicysty na tyle, ze posuwam sie do absurdalnych
      wrecz granic aby wyjasnic to nieporozumienie. Po pierwsze, zakladam, ze w
      tekscie prasowym traktujacym o manipulacji w prasie, zawierajacym
      przeksztalcenia faktow, mozna podejrzewac obecnosc prowokacji. Jezeli jeszce w
      dodatku te sprzeniewierzenia argumentuja teze autora, posunalabym sie nawet
      dalej; podejrzewalabym, ze to zamierzony srodek literacki. dlatego zanim
      zaczniecie swoje pogardliwe i aroganckie: "dwa i dwa to nie piec tylko
      cztery", zastanowcie sie na boga choc troche! Mysle ze w calej redakcji Gazety
      znalazlaby sie choc jedna osoba, ktora ma swiadomosc, ze mamy XXI. Pewnie
      poprawilaby tekst oszczedzajac tytulowi wstydu, Tylko ze zapewna, gdyby
      wyskoczyla z taka sugestia, moze nie zostalaby od razu zwolniona, ale na pewno
      zachwialoby to jej pozycja. Ja doceniam tresc artyklulu i nie uwazam zeby byla
      to tylko reprodukcja trywializmow i banalow. To prawdy o ktorych trzeba
      przypominac, bo nawet wtedy o nich nie pamietamy. Do autora: ja kiedys
      powiedzialam,ze tolerancja zaczyna sie tam gdzie dwoje ludzi ma identyczne
      zdanie, a wszystkich ktorzy mysla inaczej osobiscie pobije na szkolnym boisku.
      efekt byl podobny....
      • Gość: kd Re: Władcy słów IP: *.turbonet.com 01.11.03, 21:51
        Manipulowanie "faktami", w celu uzasadnienia jedynej słusznej tezy, już
        przerabialiśmy wielokrotnie z opłakanymi skutkami. A tezę o manipulowaniu
        opinii publicznej przez środki masowego przekazu i polityków, można bez trudu
        uzasadnić, bez uciekania samemu w krainę nierzeczywistości.
        • Gość: Filozof Re: tezy o nierzeczywistosci IP: *.oecd.org / *.oecd.org 02.11.03, 14:42
          A co to jest rzeczywistosc, Drogi Panie? Czy manipulowanie Panskim zarzutem o
          sposobie uzasadniania tezy przez Stefana Chwina jest zaprzeczeniem
          rzeczywistosci Panskiego zrownowazonego sadu? Nie zarzuca Pan przeciez
          Chwinowi jadowitosci uzasadnienia, ale jedynie eskapizm, cytuje doslownie "w
          kraine nierzeczywistosci". Prosze chociaz krotko zdefiniowac te kraine. Moj
          profesor, osoba szanowna i konsekrowana, posluguje sie w tej samej gazecie
          podobnym porownaniem, ale w pozytywnym ujeciu. Nie chce stosowac argumentu ad
          personam, odwoluje sie jedynie do ugruntowanej metodologii nauki w wywolywaniu
          duchow. Opinia publiczna jest zlym duchem. Wiekszosc nie ma nigdy racji z
          samej definicji. Prawda nie jest wynikiem badan opinii publicznej. Bede
          wdzieczny, jesli przeczytam Panska odpowiedz w duchu owej "rzeczywistosci",
          ktora nie moze byc jedynie zaprzeczeniem "nierzeczywistosci".

          Przepraszam za dopisanie jadowidosci do poniekad "cytowanego" tekstu.
          Pozwolilem sobie na to jedynie w tym celu, by pokazac, jak "male" klamstwa
          zawracaja nurt dyskusji i zatrudniaja emocje do naszego myslenia.

          Pozostaje z powazaniem,

          F.

          Gość portalu: kd napisał(a):

          A tezę o manipulowaniu opinii publicznej przez środki masowego przekazu i
          polityków, można bez jadu uzasadnić, bez uciekania samemu w krainę
          nierzeczywistości.
        • Gość: agrrest prosba do kd IP: *.customer.alfanett.no 02.11.03, 22:44
          dla przypomnienia: zarowno esej jako forma jak i publicystyka jako gatunek,
          gleboko zakorzenione sa w literaturze. Odamiajac im "uciekania sie w kraine
          nierzeczywistosci", podwazasz, Szanowny Opiniodawco, jej aspekt zarowno
          estetyczny, jak i powiedzialabym nawet ontologiczny (skoro juz jestesmy w
          duchu filozoficznym). Glowna rola eseju publicystycznego nie jest jego
          informatywnosc. Esej to takze forma z definicji zakladajaca u czytelnika pewna
          wiedze, szczegolnie w zakresie jego tematu. Jezeli wiec poszukujesz porcji
          informacji, nie szukalabym ich w literaturze, ani w zadnej innej galezi
          sztuki. Rownie dobrze moglbys miec pretensje, ze Slowacki klamie, bo Kordian
          nie mogl sfrunac do Polski na chmurze. Pozostawmy wiec literaturze jej prawa i
          istote. Bardzo prosze.
          • Gość: NIe Re: prosba do kd IP: 158.194.194.* 06.11.03, 12:16
            Wyzlosliwiajac sie mozna by powiedziec, ze opinia ta sugeruje iz Kordian to
            esej. Dajmy jednak pokoj zlosliwosciom i powiedzmy, ze esej po cos powstaje -
            musi byc jego teleologiczne uzsadnienie. W wypadku p. Chwina nie znajduje
            takiego uzasadnienia ani na plaszczyznie estetycznej, ani informacyjnej ani by
            tak rzec filozoficznej. Chyba ze cos mi umknelo
    • Gość: Filozof Re: odwaga cywilna Politologa IP: *.net81-64-36.noos.fr 02.11.03, 18:34
      Mam smialosc postawic teze, ze pan Politolog nie zrozumial
      dylematu pokazanego przez Stefana Chwina. Tyrania braku smaku,
      zeby uzyc poetyki Herberta, jest ta twarza manipulacji przed
      makijazem - obraz faceta rozpartego przed telewizorem z butelka
      piwa - bezalkoholowego :-)

      Nie ma prostej odpowiedzi na stawiane w tekscie pytania. Domaga
      sie ich pan Politolog w swoim nawolywaniu do cywilnej odwagi.
      Prosze zatem postawic swoje tezy i podpisac sie pod nimi.

      D.Sidorowski


      Gość portalu: Politolog napisał(a):
      > Autor boi sie postawiç wlasne tezy. Czytajac esej wlasciwie
      nie wiadomo, czy uwaza on ze informacjà rzadzi spisek polityków
      i wlascicieli mediów, czy sami odbiorcy selekcjonujacy sobie
      tresc. Zbyt duzo pytajników stawia (de facto...) pod znakiem
      zapytania smialosç autora i jego odwage cywilnà.>
    • Gość: stary wiarus Re: Władcy słów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 08:55
      zrób sobie porządek z polskimi czcionkami, ale i tak forma przerosła treść
    • Gość: przypadkowy czytelnik Re: Władcy słów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 09:05
      tak czytam te opinie i sam nie już wiem - to dobrze że Bush i
      Kwaśniewski zaatakowali Irak czy źle, według was?
    • indris Władcy słów - podstawowe nieprawdy 03.11.03, 10:56
      W aartykule jest ciekawa teza: że to nie tylko koncerny medialne rządzą opinią,
      ale, że i odwrotnie - nastroje opinii ppubliczznej rządzą mediami. A uprzednio
      jako przykład manipulacji mediów przywołany jest konflikt iracki.
      Nie wiem jak to wyglądało w USA. Ale w Polsce właśnie konflikt iracki pokazał,
      że wpływ oczekiwań opinii na największe media był ZEROWY. WSZYSTKIE wielkie
      media jednoznacznie poparły zarówno inwazję na Irak, jak udział w niej
      Polski. A jest oczywiste, że opinia publiczna miała w tej sprawie stanowisko
      dokładnie przeciwne. Teza Chwina w odniesieniu do Polski jest więć po prostu
      oczywiście fałszywa.
    • Gość: wiesław Oleksy, Katedra Ameryk Re: Władcy słów IP: 212.191.68.* 03.11.03, 15:15
      "Władcy słów" - zgrabnie napisana rzecz, która świadczy o tym, że
      Pan Chwin dobrze opanował sztukę władania słowem. Nie podzielam
      jednak poglądu, który wydaje się wyznawać autor, wedle którego
      słowa istotnie mają taką moc sprawczą w polityce jaką im
      przypisuje się w tym artykule. Gdyby tak istotnie było jak
      utrzymuje Pan Chwin, gdyby istotnie dla wyborców znaczyły tylko
      słowa i to takie, które chcą usłyszeć od swoich wybrańców, to
      trudno byłoby racjonalnie objaśnić zmienność ocen , które ci sami
      wyborcy wystawiają swoim idolom politycznym w, nieraz, krótkim
      okresie czasu. I nie trzeba tutaj szukać przykładów za oceanem.
      W tym artykule uderzyło mnie coś innego, wręcz zaszokowało. Jedno
      zdanie, które każe mi zastanowić się nad kondycją umysłową
      polskich intelektualistów i to z pierwszej półki. S. Chwin
      zastanawiając się w swoim artykule nad tym, czy obrady Rady
      Bezpieczeństwa "... transmitowane na żywo przez CNN..." nie były
      czasem "...największym wydarzeniem artystycznym końca XX
      wieku,..." ( nie pojmuję również dlaczego oglądalność awansowała
      u Chwina do kryterium artystyczności jakiegoś wydarzenia czy
      nawet happeningu) używa w odniesieniu do czołowego obecnie
      polityka amerykańskiego określenia rasistowskiego i pogardliwego.
      Oto cytat z tego artykulu: "... na kórej Murzyn w mundurze
      amerykańskiego generała wielokrotnie powtarzał..". Chodzi o C.
      Powell'a.Trudno przypuszczać, żeby ktoś kto para się i byc może
      "żyje z posługiwania się słowem",jak Pan Chwin, nie zdawał sobie
      sprawy ze znaczenia i konotacji określenia Murzyn we współczesnym
      języku polskim. Zdumiewające, że "Gazeta Wyborcza" udostępnia
      swoje łamy do uprawiania i propagowania takich postaw. Niebawem
      może się okazać, że p. Chwin znowu nas uraczy światłym esejem, z
      którego wyskoczy kolejny fajerwerk rasistowski. WO
      • indris To poprawność polityczna jeszcze żyje ? 03.11.03, 15:55
        Mnie z kolei zdumiały refleksje oleksego. Myślałem, że idiotyzmy
        typu "Afroamerykanin" zostały już dostatecznie ośmieszone.
        • agrrest Re: To poprawność polityczna jeszcze żyje ? 03.11.03, 21:30
          mnie z kolei zastanawia, czy nie mial byc to jedynie kompleksowy symbol,
          zarowno rownouprawnienia i braku jakich kolwiek rasowych uprzedzen, ktorymi
          polityka Stanow Zjednoczonych chelpi sie bezgranicznie (collin
          jako "reprezentant innej etnicznej przynaleznosci" - nie chcialabym naruszyc
          czyichs uczuc- a wspial sie na najwyzsze szczeble hierarchii politycznej; w
          mundurze, jakby sam zaraz mial wkroczyc do akcji i "wlasnorecznie ocalic
          ojczyzne (...)" (cytat pochodzi z komentowanego artykulu), happening, bo
          wszystko do konca wyrezyserowane (choc czemu wøasciwie happening, skoro nie
          powinno sie w nich uzywac mowy artykulowanej i czy jest na swiezym
          powietrzu?). a widownia tez jak w kinie. Komercjalizacja dzialan
          politycznych.
    • Gość: Jurek A. Hampshire Re: Władcy słów IP: *.giraffe.dialup.pol.co.uk 04.11.03, 22:47
      Drogi Stefanie te cytowane przez ciebie 150 tys. poleglych to
      tez "spinning".Uczysz babcie...! Jednakze, dobrze sie stalo, ze
      w samym srodku islamskiego swiata totalitaryzmu powstanie,
      miejmy nadzieje, zarzewie demokracji. Nie ludzmy sie, Islam
      nienawidzi Izreala nie za tzw. okupowane tereny, ktore zajal w
      nb. OBRONNEJ wojnie przeciw zjednoczonym silom Egiptu, Syrii i
      Jordanii a za to, ze jest osrodkiem demokratycznej zachodniej
      cywilizacji. Narzekania Palestynczykow to przyslowiowy "pic na
      wode". Mogliby polepszyc swoja dole w oka mgnieniu, gdyby byli
      realistami i polaczyli ekonomicznie swoje sily z Izraelem.
      Niestety islamistyczne sily Hamasu i rozne dzihady nigdy do
      tego nie dopuszcza, bo stracilyby swoje raison d'etre. Moze
      udemokratycznienie Iraku przyspieszy ten proces.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka