Dodaj do ulubionych

.... pochnie....

IP: *.it-net.pl 04.08.03, 16:30
Cy wy cujecie, jak pieknie pochnie? Wsędzie! Mnie dzisiok dopadły piykne
zopochy w kuchni... Warze w jednym gorcku przeciyr pomidorowy, w drugim -
ogórki koserwowe, w słoikach robiym ogórki kiscone. Syćko pochnie...., i
te warzące sie pomidory, i tyn koper z cosnokiem , kie ś nim narobiom, a i
krzon ostrym swoim zapaskiem droźni nozdrza nei i jesce warząco sie
połednina.
Na połednine ryktujem: borscyk z cyrwonych burocków, grulecki hipkajom z
koperkiym w gorcusiu , a juz nobarzyj te kotleciki schabowe woniajom, kie
pod koniec smazynio dodocie do nik krapecke masełka. Ogórecki kiscone do
tego i do popicio winecko. Godom wom, het na klotke schodowom te
piykne zoposki lecom i ludziom robiom smak, ba jako. A wom nie?

Mom nadzieje, ze i wy przydziycie na dobry obiodek, pieknie pytom, pusce
wom kasete ze zjazdu rodzinnego. Uwidzicie syćka nasego, fajnego,
aktywnego forumowica i przedniego skrzypka uiuiuiu, profesora Kąsia i jesce
inkse persony, nie godajęcy o mnie, ba haj!

Winecko wytrawne dobrze wom zrobi, wsturzyłak go do lodówki, nienogorse "
Vermouth Martini" extra dry (18%) Licenza 1863. Gości ugoscem, ba jako.
Posiedzimy, poukwalujemy i odpocniyciy i wy i jo. Hej!

Mom nadzieje, ze nie trza bedzie razy pytacki robić...
Obserwuj wątek
    • Gość: Rumcajs Re: .... pochnie.... IP: 80.72.65.* 04.08.03, 16:44
      Jo tez tak se mysle: co mi tak pochnie w chalupie? Borscyk! Sumiynia nie mas!
      My dojadamy jedna porcje ogorkow kiszonych, a na te na zime jeszcze za wczesnie
      robic, bo do Godow nie wytrzimiom - za cieplo! U mnie paskudny upal - jesc sie
      nie chce, na dodatek musze wyjsc na godzinke... Narazie! ;o)))
        • Gość: Ciupazka Re: .... pochnie.... IP: *.it-net.pl 05.08.03, 23:47
          I nic nie pochniało? A mnie ostatnio pochnie śpytol..., tako piekno pogoda,
          a jo nawoniom sie chojcego. O 19 -ej pojechałak w ogródki, a tam maciejka i
          floksy omamiły mie i świyze powietrze. Nocka mie zastała, ale fajnie, ze
          mom ka uciec, choć na 2-3 godzinki.
          Autko tyz mi okropecnie pochło... etylinom, wreście posłak do warśtatu
          nei, ba jako , trza było wymienić bak, tłumik nowy dać, tylniom wycieracke
          ( bo mi ukradły gnojki) Zapochniało niemałym wydotkiem, hale wreście
          przestało śmierdzieć w aucie i ś niego cieknąć, do tego jesce pierdzieć w
          casie jazdy. Juz fajnie jeździ i warciućko moge sie przenosić z miyjsca na
          miyjsce.Hale w te góry moje za dalyko... Hej!
              • roomtsays Basisty zyjesz? 06.08.03, 18:03
                Mam gorki pod nosem, dosc wysokie i tez piekne, patrze na nie codziennie i mam
                godzinke do ich podnoza, a potem hulaj dusza. A ty czemu sie nie odzywasz?;o)))
                  • Gość: Ciupazka Re: ...pochnie...mniam...mniam IP: *.it-net.pl 06.08.03, 23:31
                    Zapochniało i mnie...i musiałak sie obejść smakiem... Jesce cie dopadniymy.
                    ino naworz!
                    Mom smak na pieconego młodego baranka, obłozonego zielonom paprykom z
                    róznymi sałatkami, nei jesce mani mi sie kaszkawał z oscypeckiem na
                    masełku a na deser likier pigwowy z lodami . Zamówiynie złozyłak.

                    Cekomy ,jakie smaki majom nasi Forumowice. Niek pisom... Hej!

                      • Gość: Ciupazka Re: ...pochnie...mniam...mniam IP: *.it-net.pl 20.09.03, 10:37
                        I znów pochnie.... powidła śliwkowe ...co za zapach..., soki z czarnych
                        winogron ...zapachy po calućkim domu, pootwierałak spejalnie drzwi i
                        okna , niek syćka woniajom, kielo piyknie pochnie. A co nojwoźniyjse w
                        tym syćkim - no co? A jo wom powiym: od kogo z kuchni te zopaski sie
                        unosom, ba haj! Po tym sie poznaje gospodynie, hehe.
                        Syćko ryktujem na forumowiców spotkanie, ba jako!
                        Do roboty, nietoty! Hej!
                                • ciupazka Re: ...pochnie... 08.09.04, 10:16
                                  ... i zaś powidła sie smazom, konfiturki: gruska, jabłko , śliwecka i do
                                  gornecka... kawusia od ranusia... Juz ino telo moze emerytka babusia,
                                  hehe??? I nie bees sie śmioł som ze sobie, he?

                                  Wonio piyknie , za oknym tyz piyknie, zyć sie jesce fce i mne to se ne
                                  vadi, cy fto fce , cy nie fce. Radośnie syćkim Wom zyce piyknego
                                  dnia, wygranego meczu z Anglią nasym Panom! Hej!

                                  Telo.Pozdr.
                                    • ciupazka Re: ...pochnie... 13.09.04, 15:40
                                      Nei, znów te śliwki i powidła, konfitury nie robie, bo za słodkie, a moze
                                      troche zrobie... nei trza by było jesce śliwowice nastawić. A śliwek w tym
                                      roku w pierniki...Mom ik dość. Hej! Do roboty nietoty (to sie znacy jo)
                                      Uwazujcie na osy, siedzom w gruskak i zaś mie uzarła. Im tyz pochnie...
                                      Telo.Pozdr.
                                      • ciupazka Re: ...pochnie... 05.10.04, 19:29
                                        Dzisiok żurawiny, a jakie dorodne...cuda....i grzybki(opieńki) marynuje,
                                        wiecie, ze juz som jest opieńki, cekom na gąski zielone, uwielbiam, coś
                                        mało podgrzybków , a u Was jak z grzybami? Może byście trochę podrzucili,
                                        hehe... A przynajmniyj napiście ka rosnom, jo juz im rade dom. Kielo jo rada
                                        widze robić te przetwory i woniać te zapachy kuchennne .. uwielbiam. Jesce
                                        jedno uzależnienie wg Hepcia, hehe. Hej!
                                        TElo.Pozdr.
                                                • ciupazka Re: ...pochnie... truskowkami... 03.07.05, 23:48
                                                  ..do truskawek dodaję agrestu(dżemy super) , pięknie zelują, nie lubie tych
                                                  sztucznych środkow żelujących. Jutro mnie czeka "dzióbanie" przez agrest...
                                                  i dalsze smażenie. Nie rób nic, nie ma nic. A truskawka krótki ma sezon.
                                                  Hej!
                                                  • luna-a Re: ...pochnie... truskowkami... 04.07.05, 00:10
                                                    Truskawka dla...

                                                    Na wszystkich zmysłach gra,
                                                    bo wzrok sycisz jej odcieniami czerwieni
                                                    z koniuszkiem, co ma nieco więcej zieleni
                                                    i zieloną czuprynkę - szypułkę, która niczym tiara…

                                                    Aromat nie do podrobienia…
                                                    Rozpoznawalna nawet bez widzenia...
                                                    Gdy nosek wyczuje, sygnał śle do podniebienia...
                                                    Języczek mlaska, czeka miąższu, pełen uwielbienia...

                                                    Smak niezwykły ma ONA.

                                                    Słońcem wypieszczona, lekko opiaszczona…
                                                    Delikatna, wonna, smakiem, kształtem, barwą wytworna...
                                                    A ileż w niej witamin, słodkości,
                                                    eliksiru młodości, witalności, seksu, radości!

                                                    Nie tylko łasucha rzuca na kolana.

                                                    Dodasz do kefiru chłodnego,
                                                    taki koktail rozbroi każdego…
                                                    Dodasz do lodów lub śmietany bitej,
                                                    deser dla konesera będzie znakomity…

                                                    W racuszkach, placuszkach, do gofrów dodana,
                                                    z serniczkiem i cała w czekoladzie skąpana…
                                                    Wspomnę ledwo o kompotach, konfiturach, dżemach,
                                                    ale to już standard w tradycyjnych domach…

                                                    Mogłabym opisywać i jeszcze, że och i ach,
                                                    zwłaszcza, że daje zarobić na saksach…

                                                    A teraz wyłuszczę jej sekret nareszcie,
                                                    że dla mnie jest bardzo sexy. Uwierzcie!
                                                    Uwielbiam ją soute, tzn. w wodzie spluskaną
                                                    i soczystą, w pełnym słonku, ustami podaną…

                                                    ;b!

                                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26289
                                                  • Gość: Ciupazka Re: ...pochnie... truskowkami... IP: *.it-net.pl 05.07.05, 09:35
                                                    A ja wciąż w truskawkach...na drzewach owocowych wymarzlo kwiecie i owoców
                                                    nie będzie, może troche porzeczki czarnej i czerwonej, stąd uganiam się za
                                                    i z owocami miękkimi, poza tym suuuuusza! Taka piękna pogoda , a u mnie
                                                    remonty... jak nie wymiana okien to zębów, hehe (znów złamałam na
                                                    chlebusiu... z kwaśnicom), hehe, to sztuka! Lecem zaroz do dentysty...
                                                  • ciupazka Re: ...pochnie... wreszcie końcem przetwórow.. 14.10.05, 08:29
                                                    Syćko juz mom zrobione i ino wyciągać, w zasięgu rącki. Taak nobarzyjj
                                                    zmęczyło zmogło mnie te pół młodego wieprzusia, hale mu tyz dałak rade.
                                                    Ozparcelowałak na 3 rodzinki, cęść w marynatak, w gorckak kamiennyk, ftore
                                                    stojom se na werandce , przykryte dynkami, piyknie, ładnie zapeklowane,
                                                    Rodzinka, goście mogom sie zwalać, ni ma juz straku. A jak pochnie tym
                                                    super smolyc ze skwarkami, a jaki dobry, do tego ogórecek kisonym, abo
                                                    grzybek, ech! Mocie smak na taki smolyc??? Uwielbiom, zaprosom , biercie
                                                    piwko i śmiało. Domy mu rade, hehe. I w myśl zasady:

                                                    Pozywojcie śmiele,
                                                    pokiel dusa w ciele,
                                                    Bo kie dusa wydzie z ciała,
                                                    Pozywać nie bedzie fciała.

                                                    Telo.Pozdr.
            • Gość: Ciupazka Re: .... pochnie.... morelami...malinami,, zaś. IP: *.it-net.pl 17.07.06, 19:20
              Ale obrodziły, wspaniale, a roboty mom, godajom , ze robota sie głupiego
              trzymo, moze? Cały dzień zbierałam: wiadro duze wiśni, 3 wiadra moreli,
              wiaderko porzeczki czarnej, dwie łubianki czerwonej porzeczki, po drodze
              kupiłam 20 kg cukru, słoiki wcześniej przygotowałam i galony na
              nolywecki, jesce ino spirytus vini trza kupić. Hale bedzie teroz
              pochnieć... Maliny tyz mom...bajako. Soki zrobione(do piwa!) Kieby fto
              jesce mi pomóg, a tu syćka urlopujom, a ty matka worz i niek ci pochnie.
              Nojgorse to tótó, ze moze dopiyro 1/3 pozbiyrałak tego, co jest i
              wisi.... Nei do roboty nietoty... A Wy robicie jakie przetwory na
              zime???
              • Gość: Ciupazka Re: .... pochnie.... juz słoikom w piwnicy IP: *.it-net.pl 29.07.06, 16:58
                No... kóniec, juz nie rosnom, a kielo tego było, nie przesodzom, nie
                uwierzycie, 30 kg cukru na to posło. Nojlepiyj kie sie mnie pytajom po
                co ci telo, a jo godom po pocosa, a POCOS to wielgi PON bo syćko mo. i kie
                fce to se wyciągo. Hehe, a to co samo urosło juz w słoikak, eh, bede se
                wolniyjso. Ostało ino to, co rośnie jesce na drzewach owocowych gruski,
                jabłka, śliwki, na to trza do jesieni pocekać. Nei pomidory, fórt ik trza
                podlywać, telo sucho. Za mało mom ogórków, moze bedom po dyscak, ftore
                zapowiadajom, to jesce se nakise. I ani jednego grzyba...A w Zokopie
                przedajom na targu cyrwone musorki, jako środek na muchy, cobyście sie
                nie chyciyli ik i nie jedli.
                • ciupazka Re: .... pochnie.... juz słoikom w piwnicy 05.08.06, 23:24
                  Wydawało mi sie, ze bee kóniec moreli, bajako, dzisiok ostatnim dałak rade,
                  nei siadłak wreszcie, patrze, kielo tu na Forum gości, ostatnie powidła
                  z moreli sie pasteryzujom, coby nie usnąć, siadłak do kompa.. Dzisiok ino
                  20 litrów soku z jabłek odwirowałak, odszumowałak i spaateryzowałak, mom takom
                  wczesnom odmiane closs, w tamtym roku, ani jednego jabłka nie było, a w
                  tym roku , wisom piykne, wielgie, nie przejes, trza cosik z tym zrobić,
                  wina nie robie, soki i juz. Kruca dziod mom ik dość. A jesce kielo ik wisi.
                  Piyknie obrodziła jabłonka Spartan, tom w listopadzie mozno ściągać do
                  piwnicy i do świąt bedzie swoje jabłko, a wceśniej malinowa oberlandzka i
                  gruska klapsa i konferencja, nei i śliwki węgierka i stanley, wisom tyz
                  bajako..., bo jakoz by nie. Drzewom i krzewom owocowym susza nie
                  zaszkodziyła. Plon nie z tyj ziymecki. Dobrze, dobrze, roboty mom w kit,
                  padam na pysk i dobrze, barz dobrze, ze mom robote, cosik widać, rozwoze
                  po rodzinie w prezencie, niek majom. Sąsiadom owoce, niek pojedzom, kie jest
                  urodzaj. W tamtym roku nie było niiiic! Pyrkoli sie jesce 15 minut i koniec
                  na dzisiok. Jutro pewnie nie wstane. Poźryjcie , cy zyje, hehe.
                  Telo.Pozdr.
                  • Gość: Ciupazka Re: .... pochnie.. malinami... IP: *.it-net.pl 21.08.06, 11:51
                    Moze se mnom nie bedzie tak jako w tym wiersycku Mikosa "Maliny". A pochnie
                    mi w chałupie, och! Odmiana Polan, jesienna, obrodziła, a jakże, tyle ,że
                    niewiele z malin można zrobic, najlepiej byłoby je zamrozić, hm, ni ma ka.
                    No i pochnie piyknie, kolor zapach, i te szumowiny ftore trza sciągnać, i od
                    kompa iść do kuchni, hehe... Dobrze, ze uczulynia na nie ni mom.

                    "Maliny"
                    Była tak delikatna i krucha…
                    Kiedy nosiłem Ją na rękach…
                    Kiedy kryłem Ją ramionami…
                    Lubiła maliny,
                    Wiem o tym, bo zawsze je zjadała co do ostatniej.
                    Wprost przepadała za nimi, więc…
                    Zdobywałem je dla niej. Zawsze,
                    Zimą i latem. Wiosną i jesienią.
                    Zbudowałem szklarnie dla malin, więc i dla niej…
                    Kochała szklarnie,
                    Wiem o tym, bo często nie wychodziła do zmierzchu.
                    Mogła, bo wiele robiłem dla jej szczęścia, więc…
                    Budowałem jej huśtawki i inne udogodnienia. Zawsze,
                    W domu i szklarni. Ogrodzie i z dala od muru.
                    Stał też mur dla obrony, więc i dla niej…
                    Nienawidziła muru,
                    Nie myślałem o tym, bo rzadko o tym mówiła, nieśmiała istota.
                    Nie lubiła go czuć wokół siebie, więc…
                    Nie pozwalałem jej do niego podchodzić. Nigdy,
                    Zwłaszcza, kiedy przychodził listonosz. Policja szperała.
                    Robiłem tak dla siebie, więc w pełni dla niej…
                    Byłem jej jak ojciec i matka…
                    Kiedy gasła w moich rękach…
                    Kiedy drgawki, skurcze ustały…
                    Kłamliwa suka! Nie powiedziała, że nie wolno jej było.
                    W końcu uciekła za mur.
                    Ciało użyźni maliny…
                    Na które miała ciężką alergię.

                    • Gość: poraj Re: .... pochnie.. malinami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 12:00
                      W MALINOWYM CHRUŚNIAKU

                      W malinowym chrusniaku, przed ciekawych wzrokiem
                      Zapodziani po glowy, przez dlugie godziny
                      Zrywalismy przybyle tej nocy maliny.
                      Palce mialas na oslep skrwawione ich sokiem.

                      Bak zlosnik huczal basem, jakby straszyl kwiaty,
                      Rdzawe guzy na sloncu wygrzewal lisc chory,
                      Zlachmanialych pajeczyn skrzyly sie wisiory,
                      I szedl tylem na grzbiecie jakis zuk kosmaty.

                      Duszno bylo od malin, ktores szepczac, rwala,
                      A szept nasz tylko wowczas nacichal w ich woni,
                      gdym wargami wygarnial z podanej mi dloni
                      Owoce, przepojone wonia twego ciala.

                      I staly sie maliny narzedziem pieszczoty
                      Tej pierwszej, tej zdziwionej, ktora w calym niebie
                      Nie zna innych upojen, oprocz samej siebie,
                      I chce sie wciaz powtarzac dla wlasnej dziwoty.

                      I nie wiem, jak sie stalo, w ktorym okamgnieniu,
                      Zes dotknela mi warga spoconego czola,
                      Porwalem twoje dlonie - oddalas w skupieniu,
                      A chrusniak malinowy trwal wciaz dookola.


                      B. Leśmian
                        • ciupazka Re: .... pochnie.. ogórkami...... 23.08.06, 13:48
                          Zaś mnie miało od rania brzyśko... z ogóreckami narobiałak, 20 kg piyknyk
                          ogórecków wcora nabyłak na targowisku, wypucowala, bez noc troske se
                          przywiedly(mus!) i od samiućkiego rania s nimi narobiom . Pochnie cosnockiem
                          koperkiem, krzonem, ociupinom czuszki(pikantny smak wte majom), solanki warze
                          i w weki laduje, zalywom wrzącom solankom z dodatkiem cukru(coby lepiyj
                          ukisły) gorące wynose do piwnicy i spoko majom tam do zimy , a moze do wiesny
                          i lata. Radze kisić, bo bedom drogie, a teroz po dyscak piykne mozno kupić.
                          A jak sie ukisi to sie i mo.

                          Co jesce? Kiele grzyby baby na targu majom i przedajom, wselenijakie ,
                          prowdziwki, podgrzybki, masluchy, kozoki, jednym słowem w y s y p !!! Nei
                          i cas na nie, jesce do nik sie muse dobrac, hale piyrse muse sie po nie
                          wybrać. Hej i bedzie zas roz na grzybowo!
                          • ciupazka Re: .... pochnie.. ogórkami...... 23.08.06, 13:56
                            Ogorki

                            Ogrodowa ma
                            kilku celników
                            i paru faryzeuszy
                            Jesienią
                            ich nie rozpoznasz
                            gdy z ogrodów
                            zbierają plony

                            Trzeba przyznać
                            (- tu wszyscy
                            są zgodni -)
                            że jednym
                            i drugim
                            obrodziły ogórki
                            więc kiszą się
                            w sobie

                            Gdy będzie
                            więcej czasu
                            dopiero wtedy
                            skoczą sobie
                            do oczu
                            Adam Ziemianin
                            • Gość: Cuypazka Re: .... pochnie.. mirabelkami...... IP: *.it-net.pl 24.08.06, 10:58
                              Składniki:
                              - mirabelki czerwone ( mogą być i żółte)
                              - 1.5 kg cukru i 1 szklanka wody na 1 kg owoców

                              Sposób przyrządzania:

                              Dorodne owoce, ale nie przejrzałe czy nadgniłe, myjemy i drylujemy, czyli
                              usuwamy pestki. Gdy mirabelki są już przygotowane, robimy syrop z 1,5 kg cukru
                              i 1 szklanki wody na 1 kg owoców. Wrzucamy do syropu mirabelki, zagotowujemy
                              jeden raz i zostawiamy w rondlu do następnego dnia. Potem gotujemy je na małym
                              ogniu, aż staną się szkliste.
                              Teraz wystarczy włożyć mirabelki do wyparzonych wrzątkiem słoików, zakręcić
                              gorącymi zakrętkami i postawić do góry dnem do ostygnięcia. Można też zrobić
                              mirabelki bez usuwania pestek. Umyte śliweczki wkładamy do garnka i
                              podgrzewamy, aż popękają i pestki same z nich wyjdą. Przecieramy mirabelki
                              przez durszlak, pestki odrzucamy, a miąższ mierzymy szklankami. Ile szklanek
                              miąższu, tyle szklanekcukru (albo więcej, jeśli lubimy słodszy dżem).
                              Wszystko razem gotujemy do zgęstnienia i przekładamy do słoików lub garnków
                              kamiennych. Żeby zabezpieczyć dżem w garnku przed pleśnieniem, można zapiec go
                              w piekarniku lub położyć na wierzchu krążek pergaminu umoczony w spirytusie.


                              I znów mom zajęcie, ale to są czerwone mirabelki, piękny kolor kompotów i
                              dzemu.
                              • Gość: poraj Re: .... pochnie.. mirabelkami...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 11:13
                                Kwidzyń, Tarczyn, Urbanek i inne takie przy Tobie wysiadają:)) Gdzie Ty tym
                                handlujesz, bo to przeciez niemożliwe żeby jedna rodzina, nawet liczna, była w
                                stanie pochłonąć takie przemysłowe ilości przetworów. Wstaw część na Allegro to
                                i my będziemy mieć szanse zaopatrzyć nasze spiżarnie w przetwory "Z ciupazkowej
                                kuchni";))

                                ps. Moja żona wpadła w kompleksy jak sobie ten wątek poczytała;))
                                • ciupazka Re: .... pochnie.. mirabelkami...... 24.08.06, 11:26
                                  Kochani moi, to nie jedna rodzina to trzy rodziny!!! Trójke dzieci, zięcie,
                                  synowa i 5-cioro wnuków i to juz dorosłe, jedno tylko małe. Wczoraj jeszcze
                                  dokupiłam ogórków, 40 słoików to nic...hehe, dzisiok od rania znów
                                  zaiwaniam, ogórki, soki, dżemy, wczoraj z działki przywłokłam dwie olbrzymie
                                  torby owoców i trzecia pomidorów, ależ duże urosły pomidory, do kg ważą
                                  niektóre. Niesamowite, po deszczach tak urosły no i jemy cała gebą, a jakie
                                  dobre. Dziwisz sie skąd mam tyle wigoru, po prostu dobrze i właściwie się
                                  odżywiamy, hehe. Fakt piwniczka się nie tylko u mnie zapełnia, i Wam też
                                  radzę przynajmniej ogoreczki domowe zrobć. Wyjątkowy rok na owoce. Jak
                                  popatrzyłam wczoraj ile bedzie jeszcze gruszek, śliwek(stanley) i jabłek, to
                                  zwątpiłam, czy ta robota kiedyś mi się skończy. No, ale pozostałe owoce w
                                  skrzynki i na surowo. I smacznego. Szkoda, ze tak daleko, bo bym, zaprosiła.
                                  • ciupazka Re: .... pochnie.. powidłami śliwkowymi..... 06.09.06, 12:22
                                    ..., nie ino, nie ino, plackiem ze śliwkami,barz lubiom wnuki te moje placki
                                    drożdżowe ze śliwkami i kruszonkom, posypane mocno cukrem pudrem z wanilią ,
                                    mniam, mniam i furt sie o niego dopominajom. Nei tak, od rania ni moge sie
                                    obrobić, sokowirówka Eda warcy, tyz pracowała w pocie coła se mnom sok z
                                    jabłek ogrzoty, odsumowany , dosłodzony i zaś na gorąco wartko w słoiki i
                                    butelki na tweest off, i gotowe. Teroz prycom sie powidła w sabaśniku ,
                                    przetre, dpsłodze zapakuje i zaś.... na działke, bo w skrzyni z meter
                                    grusek otrzepanyk przez wiater i jabłka moze ino z 50 kg, reśta jesce wisi
                                    na drzewie. Diabli nadali tyn wiater , nie fto inksy, zruciył z drzew , piyknie
                                    je otrzepoł z owocow, niepotrzebne to było, haj.
                                    Telo a pochnie w chalupie, ej pochnie piyknie, muzycka mi gro a turbac niek
                                    nie jojcy ino niek se som do sie tyz pogodo, dobrze mu to zrobi, hehe.
                                    Telo.Pozdr
      • Gość: ciupazka Re: .... pochnie.... IP: *.it-net.pl 12.09.06, 18:49
        Zrucoj wartko w p.i.zdu, myj nozyska, a dobrze byłoby mieć jesce sól
        Iionickom abo krymskom do wanny i w takom dobrze ciepłom, fajnom kąpiel
        ułozyć se zbolałe cielsko na godzine, miodzio. A pote ino na pościel i niek
        sie dzieje juz, co fce. Przydałoby Ci sie co jesce dobrego zezryć, po
        robocie, mos babe swarnom, to napewno nawarzyła, a jak nie tu u gdowy
        chlyb gotowy, hehe. Mom cyrwony borsc, schaba, ogórek kisony, pomidory, a moze
        Ci jesce piwa przynieść, he? Dziwnie mom dzisiok i jo smak na nie. Zaroz
        po nie polece...Heej!
    • ciupazka Re: .... pochnie....co by tu zjeść? 12.09.06, 23:10
      Jako to u nos godajom? Telo, ze to mnie nie pasuje, ba chłopu:

      "Przegryź se ziajoku kie za flaske chytos bo o słabyj głowie dziywki nie
      upytos..."

      No to pod tyn sos grzybowy z grulani i Wase zdrowie. Pojedli, popiyli i spać.
      Hej!
        • Gość: Ciupazka Re: .... pochnie....komu i co? IP: *.it-net.pl 23.09.06, 21:33
          Jee, skąd to nadajys? Troske ześ za dalyko, a tam dziewecek ni ma? A u
          mniepochnie, ściągom nolywecki do flasecek, narobiyłak zaś soków pitnyk z
          jabłecek i cornyk winogron, przywlekli my ino 7 skrzynek jabłek i grusek .
          Wnuki rwały rękami, niepoobijane, fajne , niekze witaminy majom. To nie koniec
          jesce, ale obrodziyły drzewa owocowe w tym roku...Jesce pozbiyrałak se do
          reśty owoce pigwowca, i snowa ś nimi robota...

          Szarlotka mi pieknie pochnie, zaroz cęstuje, ceplućkom, na drożdżowym
          spodzie, mniam mniam...Komu, komu , herbatka z nolyweckom i po pracowitym
          dzionku, kąpiółka i ksiązka do zogłowka i zaroz usne, hehe. Dzisiok, na sto
          dusiów, mom dość. Hej!
              • Gość: Ciupazka Re: .... pochnie.... tym razem świętami B.N... IP: *.it-net.pl 22.12.06, 12:47
                Dzisiok upiekłak schab i "kawołecek" indyka, cujycie jak wonio? A teroz
                warze kapuste na pierogi, drugom obarzyje na gołąbki, ryż tyz sie juz uwarzył
                na gołąbki z grzybami, grzyby sie mocom, karp sprawiony 5 śtuk, hehe, moze
                pojedzom, inkso sprawo, ze bedzie mioł fto jeść. WE Wilije siednie przy
                stole ino 12 osób plus 13 gość, tak Mu wysło. Nei, ftory sie z Wos pise na
                tego trzynostego, he? Co jesce , ach sernik wiedeński tyz upieke i tort
                orzechowy, bo mom imiennicke w chałupie, no jako bez tortu? Reśte ryktujom
                dzieciska, rybe po grecku ,sałatki, szarlotki, kompot, borsc tyz momy
                kiscony. Zabocyłak, ze mnie cekajom jesce uska z grzybami. Poprzatane,
                pochnie pasta pałacowa , syćko sie mieso, woniacko co roz to inkso. Nawet z
                magla przwiezłak tyz pochnące obrusy, zasłony, pościelowe itp, i itd. Biegiem
                po masło teroz, i to ze trzy kostki trza kupić. Ni mo fto polecieć po
                nie, siamo, siamo. u wos tyz taki kierat? Pociesom sie sama, ze napewno
                tak, A kielo sie musom zwijać Ci, co w pensjonatak robiom Wilije i święta?
                O Jezusicku, dej im siełe!
                Telo.Pozdr.
                • ciupazka Re: .... pochnie.... tym razem świętami B.N... 23.12.06, 20:36
                  Juz mnie głowicka ozbolała od tyk pochności, placek pod tort orzechowy
                  gotowy, woniało, nie powiem, ze nie piykne, pote sernik wiedeński, juz tyz
                  gotowy, jeszce inacyj woniało i pieknie. Z ciastami spoko, gotowe, ej, jesce
                  mase do tortu i bee. Grzyby sie warzom, beskurcyje tyz pochnom do cudu
                  piyknie, na całom chałupe, jaze okna pootwierałak, wytrzymac ni mozno...
                  Kapusta kisono na piyrogi tyz juz uwarzono, nie rada woniom kapusty, śmierdzi
                  i juz hale zaroz jyj domy rade. Karp po żydowsku na połmisku na jutro juz
                  ceko. Do smazynio tyz juz przyryktowany na jutro. Gpłąbki zryzem i grzybami
                  wyjynak tyz z sabaśnika. Kielo tyj roboty od rania, nie porzerobie jyj, cy
                  jako? Moze pojedzom, to syćko symbolicnie, a hale mus mieć. Susz owocowy
                  wedzony namocony, i pomalućku widać koniec roboty. jesce jo muse tyz wonieć,
                  hehe i tyz robota i to sama koło sie, inacyj nie do rady. Pomiędzy
                  warzyniem telefony z życzeniami, do sie i od sie. I tak mi dzień przesed koło
                  nosa.Nei, coby ino do jutra ścierpieć. Jutro inksi juz pomogom... przyryktować
                  stół i to syćko zjeść... Nie było to jak w chałupie za młodu, jedno danie
                  wilijne kapusta z grochem i grzybami postno, kompot z suszu i dopiyro po
                  pasterce mozno było cosi lepiyj zjeść. Wartko z pasterki sło sie do chałupy i
                  pochnącom kiełbaske smakowało. Telo. Jutro Wilijo. Pochności syćkie bedom zaś
                  na stole bez pore dni świątecnyk.
                    • ciupazka Re: .... pochnie..... 12.07.07, 18:45
                      Gałczyński Konstanty Ildefons

                      Dlaczego ogórek nie śpiewa

                      (Z niedokończonej całości
                      pt. "Miłosierdzie")

                      Pytanie to, w tytule,
                      postawione tak śmiało,
                      choćby z największym bólem
                      rozwiązać by należało.

                      Jeśli ogórek nie śpiewa,
                      i to o żadnej porze,
                      to widać z woli nieba
                      prawdopodobnie nie może.

                      Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
                      Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
                      Jeśli w słoju nocą
                      łzy przelewa zielone?

                      Mijają lata, zimy,
                      raz słoneczko, raz chmurka;
                      a my obojętnie przechodzimy
                      koło niejednego ogórka.
                      • ciupazka Re: .... pochnie..... 13.07.07, 14:48
                        Końca nie widać, i pochnie... piwnicka juz sie zapełnia..., dzisiok zas
                        kise, sama radość. Soki jabłkowe na casie...Pore jabłek jest, nie syćkie
                        wymarzły. Zrobiłam placki z jabłkami i zapraszam głodnych. Smacznego!

                        fotoforum.gazeta.pl/photo/4/qe/sa/buzg/MhIxJnkLbavySK2tzB.jpg
                                    • Gość: ciupazka Re: .... pochnie...pochnie, mi już.....:))))). IP: *.it-net.pl 04.09.07, 14:31
                                      Od rania zapochniało w kuchni malinami, pomidorami, ni mkoge sie
                                      obrobić, moze fto pomoze, he? Piyknie obrodziyły , nei porzadecek
                                      snimi pomalućku robie i sobie nucę Grechuty pieśnicke:

                                      W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
                                      Zapodziani po głowy, przez długie godziny
                                      Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
                                      Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

                                      Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
                                      Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
                                      Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
                                      I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

                                      Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
                                      A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
                                      Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
                                      Owoce, przepojone wonią twego ciała.

                                      I stały się maliny narzędziem pieszczoty
                                      Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
                                      Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
                                      I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

                                      I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
                                      Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
                                      Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
                                      A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

                                      lala, la...
                                            • ciupazka Re: .... pochnie...pochnie, mi już.....:))))). 05.09.07, 01:56
                                              Właściwa nazwa pigwowiec, krzew, pigwa to drzewo.Nalewkę robię
                                              z żółtych owoców pigwowca:

                                              www.krzewy.pl/Pigwowiec/pigwowiec.htm
                                              Jak przyrządzić? jeden z przepisów:
                                              Owoce umyć, zetrzeć na tarce jarzynowej lub w malakserze, przełożyć
                                              do słoja. Zasypać cukrem i zalać miodem - ilość wg uznania i
                                              własnego smaku - nalewka ta nie powinna być zbyt słodka. Po tygodniu
                                              można częściowo zlać do butelki sok, a pozostałe owoce zalać
                                              spirytusem i wódką dobrą, bo tanią. Odstawić na 6 do 8 miesięcy. Po
                                              tym czasie nalewkę zlać do czystych wyparzonych butelek. Uzyskana
                                              nalewka ma kolor złocisty, najlepiej serwować w zimie, w
                                              kieliszeczkach na wysokiej nóżce - uwaga, degustacja może być
                                              niebezpieczna, gdy jakość przejdzie w ilość. Smacznego!
                                              • ciupazka Re: .... pochnie...pochnie, mi już.....:))))). 05.09.07, 02:07
                                                Ja robię wedle tego przepisu:
                                                Owoce pokroić w ćwiartki i usunąć pestki. Zasypać cukrem,na przemin
                                                cukier, owoce, (zaczynać i kończyc cukrem). Zamknąć w zakręcanym
                                                słoju; najlepiej, by stały na słonecznym parapecie. Poczekać dwa,
                                                trzy do 30 dni, wstrzasając od czasu do czasu słojem aż puszczą
                                                sok i zaczną się marszczyć. Im dłużej stoją, tym więcej oddadzą
                                                smaku, ale trzeba uważać, by nie zaczęła się fermentacja. Jeśli
                                                pojawiają się bąbelki, natychmiast zalać alkoholem. Zalać mieszanką
                                                wódki i spirytusu. Trzymać z owocami trzy miesiące (na słońcu
                                                krócej, w ciemności i chłodzie dłużej).
                                                Zlać nalewkę i odstawić na sześć miesięcy. Jak pisze
                                                Ćwierczakiewiczowa, jest to najtrudniejsza faza przygotowywania
                                                nalewki. Dekantować, czyli zlewać klarowną nalewkę znad osadu do
                                                butelek.
                                                Owoce są przesiąknięte alkoholem, ale wciąż pełne smaku. Można je
                                                ponownie zalać alkoholem i uzyskać mniej esencjonalną nalewkę lub
                                                wyjadać same albo dodawać do deserów dla dorosłych.
                                                  • ciupazka Re: .... pochnie...pochnie grzybami 30.09.07, 19:09
                                                    Grzybów w bród, sama do lasu nie pojadę, ale kupilam na
                                                    targowisku cały kosz prawdziwki, podgrzybki, kanie maslaki i
                                                    pochnie w całej chałupie grzybami. Dobrze ,ze kaloryfery
                                                    grzeją, to i ladnie na sznureczkach schną. A tu fotka jescze z
                                                    przetworow, naleweczki fórt robie...i niech sobie
                                                    dojrzewają...Okazja do wypicia na pewno się znajdzie.

                                                    fotoforum.gazeta.pl/photo/4/qe/sa/buzg/WwLhsAzW31LPuM9fLB.jpg
                                                    I na deser wiersz Brzechwy: "Grzyby"

                                                    Król Borowik Prawdziwy szedł lasem
                                                    Postukując swym jedynym obcasem.

                                                    A ze złości brunatny był cały,
                                                    Bo go muchy okrutnie kąsały.

                                                    Tedy siadł uroczyście pod dębem
                                                    I rozkazał na alarm bić w bęben:


                                                    -Hej, grzyby, grzyby,
                                                    Przybywajcie do mojej siedziby,

                                                    Przybywajcie orężnymi pułkami-
                                                    Wyruszamy na wojnę z muchami!

                                                    Odezwały się pierwsze opeńki:
                                                    -Opieniek jest maleńki,

                                                    A tam trzeba skakać na sążeń.
                                                    Gdzie nam królu do takich dążeń?

                                                    Załkały surojadki:
                                                    -My mamy maleńkie dziatki,

                                                    Wolimy życie spokojne,
                                                    Inne grzyby prowadź na wojnę.

                                                    Zaszemrały modraczki:
                                                    -Mamy całkiem zniszczone fraczki,

                                                    Mamy buty wśród grzybów najstarsze,
                                                    Nie dla nas wojenne marsze.

                                                    Zastękały czubajki:
                                                    -Wpierw musimy wypalić fajki,

                                                    Wypalimy je królu do zimy.
                                                    W zimie z tobą na wojnę ruszymy.
                                                    A król siedzi niezmienne pod dębem,
                                                    Każe znowu na alarm bić w bęben:

                                                    -Przybywajcie, pieczarki, maślaki,
                                                    trufle, gąski, purchawki, koźlaki,

                                                    Bedłki, rydze, bielaki i smardze,
                                                    Przybywajcie, bo tchórzami pogardzę!

                                                    Ledwo rzekł to, wtem patrzy, a z boru
                                                    Maszeruje pułk muchomorów.

                                                    -Przychodzimy z muchami wojować!
                                                    Ty nas, królu, na wojnę prowadź!

                                                    Wojowały grzybowe zuchy,
                                                    Pokonały aż cztery muchy.

                                                    Król Borowik winszował im szczerze
                                                    I dał wszystkim po grzybowym orderze.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka