Dodaj do ulubionych

... Słaba płeć... i kochana?

28.11.03, 16:43
Hehe...

kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1141728&KAT=242
Obserwuj wątek
    • broneknotgeld Re: ... Słaba płeć... i kochana? 28.11.03, 21:10
      Joch już znoł downo ta przileżytość
      Abo inaczyj - "podryw na litość".

    • Gość: optymi Re: ... Słaba płeć... i kochana? IP: *.radom.pilickanet.pl 29.11.03, 01:05
      Ciupazko , jak tu ratować naszych chłopów ?
      Na wszelki wypadek dałam mojemu herbatki góralskiej ,
      ale... zasnął mi !
      • ciupazka Re: ... Słaba płeć... i kochana? 29.11.03, 09:25
        Doświadcynio zbiyrociy całe zycie i mocie naucke, hehe... A inksi niek
        wyciągajom wnioski!
        • ciupazka Re: ... Słaba płeć... i kochanie? 29.11.03, 12:25
          " Ty mi chłopce nie obiecuj,
          Ze napolis w moim piecu,
          Kie mocie inkse po świecie,
          Całe dzionki, całe noce,
          Serdecko nase trzepoce,
          A w pościeli - zimnica"

          Nie pomoze i herbata z prądem,
          Kie sie Franuś straciył z innom.
    • hanys_hans Re: ... Słaba płeć... i kochana? 29.11.03, 17:39
      ciupazka napisała:

      > Hehe...
      >
      > kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1141728&KAT=242


      starzaki.eu.org/~micki/fun/gfx/girlsevil2.jpg
      • broneknotgeld Re: ... Słaba płeć... i kochana? 29.11.03, 18:01
        Ło tyn piniondz bych sie wadzioł
        I "czi grosze" swoje wsadzioł
        Piniondz - dlo mie to ideja
        Bestoż sie ze tego śmieja.
      • ciupazka Re: ... Słaba płeć... i kochana? 29.11.03, 18:04
        Śmiyjcie syćka Z Hanysa od ucha do ucha, bo sami widzicie, ze nas Hanysek to
        niezło psiojucha! Piyknieś tyn dowód wyprowadziył, hehe... jako "słabo płeć" a
        cy kochano po tym co wywodzis, to nie wiym! To juz Twoja wie! ozdr.
        • hanys_hans Re: ... Słaba płeć... i kochana? 29.11.03, 19:51
          Kurs dla męzczyzn: Kurs przysposobienia do życia w społeczeństwie dla mężczyzn
          Szkolenie otwarte

          Tematy zajęć:

          1. Jak pracować nad własnym ograniczeniem umysłowym
          2. Dlaczego nie ma nic złego w dawaniu kwiatów
          3. Ty też możesz siedzieć obok kierowcy (i to cichutko)
          4. I ty możesz prasować
          5. Zadbaj o piękno swoich stóp - jak obcinać sobie paznokcie
          6. Jak się napełnia kostkarkę (lub woreczki) do lodu -z pokazem slajdów
          7. Zalety oddawania zepsutych urządzeń elektrycznych do punktu napraw - Ty
          a elektryczność
          8. Nowocześni rodzice: zadanie, które nie kończy się na stosunku
          9. Szkoła przetrwania I - smażenie jajka sadzonego
          10. Szkoła przetrwania II - mycie podłogi w łazience
          11. Przyznanie się do niewiedzy nie jest ostateczną klęską
          12. Ty: słaba płeć
          13. Powody dla których zakłada się nową rolkę papieru w toalecie gdy
          poprzednia się skończyła (ze slajdami i przykładami)
          14. Techniki walki ze snem po stosunku
          15. Techniki relaksacyjne i sposoby zaśnięcia mimo że by się chciało.
          16. Jak opuszczać deskę klozetową - krok po kroku
          17. Pilot od telewizora - jak walczyć z uzależnieniem
          18. Jak pozbyć się chęci wyglądania młodziej niż własny syn - triki i
          propozycje
          19. Cel możliwy do osiągnięcia - jak ograniczyć spożycie alkoholu
          20. Dlaczego nie należy odkrywać kołdry po puszczeniu bąka
          21. Prawdziwi mężczyźni też pytają przechodniów o drogę gdy się zgubią
          22. Twoja odzież (I) - jak składać spodnie. Zastosowanie wieszaka
          23. Twoja odzież (II) - do czego służy szafa
          24. Twoja odzież (III) - użycie kosza na brudną bieliznę
          25. Pralka. Wielka nieznajoma
          26. Krzesło i jego nieprawidłowe wykorzystanie jako wieszaka na ubrania
          27. Czy można trafiać do sedesu? Ćwiczenia w grupach
          28. Ćwiczenia nadgarstków - opróżnianie popielniczki
          29. Rozwój zdolności motorycznych - mycie wnętrza garnka zmywakiem i płynem
          do naczyń
          30. Wanna pełna włosów (czyli co należy zrobić po kąpieli)
          31. Dolegliwości nocne i bezsenność, czyli dlaczego nie opłaca się jeść
          herbatników w łóżku
          32. Jak rozmawiać z partnerką bez podnoszenia głosu
          • ciupazka Re: ... Słaba płeć... i kochana? 29.11.03, 20:12
            Ciekawość mie biere, fto to te tematy opracowoł? Chłop cy baba. Cy pół na
            pół? I ka tak szkolom, he? Jo by ta jesce pore rzecy dołozyła, no hale...
            moze nie tu...
            Hej!
            • hanys_hans Re: ... Słaba płeć... i kochana? 29.11.03, 20:26
              ciupazka napisała:

              > Ciekawość mie biere, fto to te tematy opracowoł? Chłop cy baba. Cy pół na
              > pół? I ka tak szkolom, he? Jo by ta jesce pore rzecy dołozyła, no hale...
              > moze nie tu...
              > Hej!

              Kooniec z gupotami! Praje zech skoon´czyu obroona Glywic tam na tym obrosku
              widac´ ta suabo płeć jak dostowo popolic´!

              schlesien.nwgw.de
              Teroski biera sie za wersio po polsku
              • roomtsays Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 20:52
                A`propos K = Z: zlo trwaj, bo bez ciebie nijak...! ;o)))
                • hanys_hans Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 21:04
                  roomtsays napisał:

                  > A`propos K = Z: zlo trwaj, bo bez ciebie nijak...! ;o)))

                  Za dobro tysz niys´miy byc´ bo by sie taki chop rozbestwiyu :-)
                • hanys_hans Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 21:15
                  roomtsays napisał:

                  > A`propos K = Z: zlo trwaj, bo bez ciebie nijak...! ;o)))

                  Niy ma nic zuego co by na dobre niy wyszuo!
                  • roomtsays Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 21:28
                    Cosik mi sie widzi, ze Pani Hanysowa zerka na monitor?... ;o)))
                    • hanys_hans Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 21:41
                      roomtsays napisał:

                      > Cosik mi sie widzi, ze Pani Hanysowa zerka na monitor?... ;o)))

                      Mosz recht, 100% cynzury! A to ino skwuli tego ze noom telewizor pszed chwiloom
                      wysiod!
                      • roomtsays Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 21:46
                        Przeczytaj watek "Hmmm...".
                        ????????????????????????
                      • Gość: Ciupazka Re: ... Słaba płeć... i kochana? IP: *.it / 62.233.189.* 30.11.03, 21:46
                        Czesiu pilnuj go , bo sie straci wirtualnie tyz mozno, hehe...Hej! Witom!
                        • hanys_hans Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 21:49
                          Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

                          > Czesiu pilnuj go , bo sie straci wirtualnie tyz mozno, hehe...Hej! Witom!

                          Witam, witam i o zdrowie pytam?
                        • roomtsays Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 21:51
                          Kapelana juz mamy, czemu mamy nie miec Hanysa-matrixa? ;o)))
                          • Gość: Ciupazka Re: ... Słaba płeć... i kochana? IP: *.it / 62.233.189.* 30.11.03, 21:59
                            Dzięki za troskę! Teroz rwa kulszowa włazła mi w rzyć, niek to diabli
                            weznom, a tamte dolegliwości jesce lycem! Ba jako! Cosi biere mie w zod..
                            Godom: róbcie truchłe bo umre. Diasi złego tak wartko nie bierom, a
                            tońcyć sie nie wybiyrom...hehe, to moze nic mi nie bedzie, haj!
                            • roomtsays Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 22:04
                              No no no! Bez numerow! Najpierw musimy spotkac sie u Sabaly w szerokim gronie,
                              potem sprobowac Twoich kropelek (pigwowecki), a Abraham niech sobie
                              czeka! ;o)))
                              • ciupazka Re: ... Słaba płeć... i kochana? 30.11.03, 23:44
                                Abraham to tyz chłop...A chłop to chłop...

                                Haj, sumientuje sie okrutnie,
                                (po śmierzci sie odmienie),
                                bo wiem - ze syćkie chłopy
                                to pieskie jest nosienie...
                                • roomtsays Re: ... Słaba płeć... i kochana? 01.12.03, 00:18
                                  Hehehehehe! Tyz prowda - chlop to chlop! ;o)))
                                  • ciupazka Re: ... Słaba płeć... i kochana? 02.12.03, 12:24
                                    A jednak Panowie fcieli by zyć w swiecie kobiet! A dlo nos ? Świat bez
                                    mężczyzn? A co Panowie na to?Zakrawa to na paradoks, ale w świecie kobiet
                                    najbardziej chcieliby żyć... mężczyźni.

                                    - Chciałbym żyć w świecie zdominowanym przez kobiety. Chyba, że w świecie
                                    kobiet sam byłbym kobietą, co bardzo by mi odpowiadało - mówi Mario Vargas
                                    Llosa, światowej sławy pisarz peruwiański. - W moim odczuciu świat jest coraz
                                    bardziej określany przez kobiety. A już szczególnie kultura - one znacznie
                                    więcej czytają, aktywniej uczestniczą w imprezach artystycznych. Zdecydowanie
                                    wolę przebywać z kobietami.

                                    - Gdyby istniał kraj rządzony przez kobiety, natychmiast bym się tam
                                    przeprowadził - zapewnia też brytyjski reżyser, Peter Greenaway. - Podziwiam i
                                    cenię kobiety, dlatego bohaterki w moich filmach są fascynujące, intrygujące.
                                    Mężczyźni w porównaniu z kobietami są po prostu banalni.

                                    Z Greenawayem zgadza się Pedro Almodóvar, hiszpański reżyser: - Kobiety mi
                                    imponują. Są silniejsze, bardziej zaradne i rozsądne. Mają bogatsze życie
                                    wewnętrzne. Wychowałem się w domu kobiet i zawsze żałowałem, że sam nie jestem
                                    kobietą.

                                    Fascynacji "słabą płcią" nie ukrywa także Woody Allen, w którego filmach jest
                                    dużo kobiecych postaci. - Całe życie staram się zgłębić kobiecą psychikę, ale
                                    mam wrażenie, że nadal jestem w punkcie wyjścia. Uważam, że kobiety są bardziej
                                    interesujące niż mężczyźni, mają bogatsze życie biologiczne i psychiczne.
                                    Mężczyźni są na ogół nudziarzami. Świat złożony z samych kobiet byłby cudowny,
                                    pod warunkiem że znalazłoby się w nim miejsce i dla mnie. To by była idylla:
                                    gdyby kobiety rządziły światem, nie byłoby wojen, bandytyzmu, chuligaństwa.
                                    Przecież te kobiety, które schodzą na drogę przestępstw, robią to pod wpływem
                                    mężczyzn.
                                    Gdybym miał powiedzieć, która część ludzkości jest szlachetniejsza, wskazałbym
                                    kobiety - mówi Zygmunt Kubiak, pisarz. Na pytanie, czy miałby coś przeciwko
                                    temu, żeby żyć w świecie rządzonym przez kobiety, odpowiada: - Ależ ja żyję w
                                    takim świecie!
                                    Tak wej "słaba płeć" musi mieć i kochac słabom płeć, bo im nolepiyj wśród nos
                                    być i zyć, haj!



                                    • Gość: ola-f Re: ... Słaba płeć... i kochana? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.03, 12:33
                                      Partner przejściowy

                                      Księcia z bajki wciąż nie widać na horyzoncie. Nie zamierzasz jednak czekać,
                                      wzdychając samotnie w okienku opustoszałej wieży. Masz już dość imprez jedynie
                                      w babskim gronie. Rola wiecznej singielki też Ci się znudziła - nie chcesz
                                      budzić wciąż popłochu wśród koleżanek zazdrosnych o swych partnerów. "Z braku
                                      laku" zaczynasz rozglądać się za... facetem przejściowym - takim, który pozwoli
                                      jakoś przeczekać do czasu, gdy trafisz wreszcie na tego Jedynego.

                                      Wśród Twoich znajomych pewnie znajdzie się taki, który przejawia
                                      zainteresowanie Twoją osobą. Może nawet nieśmiało Cię adoruje, próbuje zwrócić
                                      na siebie uwagę albo usiłował już się z Tobą umówić. Do tej pory ignorowałaś
                                      jego amory. Wydawał Ci się nijaki, namolny, "miły i nic więcej". Jeśli nawet
                                      nie okazywałaś mu swojego zniechęcenia, to tylko dlatego, że nie chciałaś być
                                      niegrzeczna. Kilka razy się "poświęciłaś" - dałaś się zaprosić na kawę, zjadłaś
                                      z nim lunch, doradziłaś, jaki ma kupić prezent mamie na imieniny. Wiedziałaś,
                                      że nic więcej z tego nie będzie. Teraz jednak zaczynasz się zastanawiać - skoro
                                      już jest pod ręką, to może pozwolić mu pobyć jakiś czas Twoim facetem. Bez
                                      oszukiwania siebie, że to milość, za to z nadzieją, że gdzieś tam czeka na
                                      Ciebie ten wymarzony.

                                      Każda kobieta lubi być obiektem męskich zainteresowań. Czuje się dobrze, gdy
                                      jakiś mężczyzna jest w nią wpatrzony, prawi jej komplementy, odgaduje
                                      zachcianki, jest na każde zawołanie. W towarzystwie też lepiej pokazać się u
                                      boku z facetem niż solo. Znajomi nie mają powodu, by "płakać" nad Twoim życiem
                                      w pojedynkę. Nie muszą też na siłę szukać dla Ciebie kogoś do pary. Wypadasz z
                                      kategorii tych, co to same nie potrafią sobie znaleźć chłopaka. Taki facet "z
                                      braku laku" rozwiązuje wiele problemów. Masz z kim pójść na ślub koleżanki,
                                      można przedstawić go zniecierpliwonym rodzicom, pomyśli o tym, jak spędzicie
                                      weekend, zaprosi na kolację, pomoże w przeprowadzce, zaspokaja Twoje seksualne
                                      potrzeby, itd. Przydaje się przy wielu okazjach. Da się żyć, nawet bez wielkich
                                      uczuć.

                                      Sytuacja zaczyna się komplikować w momencie, gdy partner orientuje się już, że
                                      wyznaczyłaś mu jedynie rolę faceta przejściowego. Ma prawo poczuć się oszukany
                                      i wykorzystany - nie wiedział, że ma być w Twoim życiu jedynie epizodem, bo
                                      główną rolę przeznaczyłaś dla kogo innego. Liczył na coś więcej, niż tylko
                                      aprobatę jego zalotów. Może nawet zdążył się w Tobie zakochać i sądził, że
                                      odwzajemnisz jego uczucie. Pół biedy, jeśli informowałaś go o swoim
                                      zaangażowaniu w ten związek, a on godził się na taki stan rzeczy, choć pewnie
                                      obiecywał sobie, że to się może jeszcze zmienić.

                                      Nie igra się z uczuciami - o tej zasadzie powinni pamiętać wszyscy zwolennicy
                                      związków przejściowych. Jeśli jest nam ze sobą dobrze tu i teraz, bez wielkich
                                      uniesień, bez obietnic na przyszłość, pomimo niezaspokojonych marzeń o wielkiej
                                      miłości, to sytuacja jest czysta i uczciwa. Pod warunkiem oczywiście, że każda
                                      ze stron jest tak samo w nią wtajemniczona i akceptuje takie warunki.

                                      (INTERIA.PL)

                                      No to jak jest z tymi naszymi partnerami- na chwilę, czy na dłużej?
                                      A może na dłuższą chwilę?

                                      Pozdrowienia również dla "singli" ;-))))
                                      • Gość: ola-f Postanowienia na Nowy Rok: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 22:49
                                        Dziennik Rodzinny 15-12-2003

                                        ZDANIEM KOBIETY


                                        Postanawiam nie postanawiać


                                        Tak jakoś dziwnie się składa, że w miarę upływu czasu tracę sympatię do
                                        kolejnych sylwestrów, a Nowy Rok kojarzy mi się nie tyle z miłymi
                                        niespodziankami, ile ze stwierdzeniem, że ledwie co przyzwyczaiłam się do
                                        swojego wieku, a już jestem o rok starsza.

                                        Z tego samego powodu wolę nie robić sobie noworocznych postanowień, bo
                                        najlepiej byłoby sobie przyrzec, że nie zestarzeję się przez najbliższych 12
                                        miesięcy. Obawiam się jednak, że z realizacją takiego postanowienia byłyby
                                        niejakie trudności.

                                        Wolę więc wytyczać sobie mniej ambitne cele na krótsze dystanse, chociaż i tu
                                        natrafiam na przeszkody. Jak większość kobiet, najczęściej postanawiam sobie,
                                        że zacznę się odchudzać. Oczywiście - od poniedziałku. A tu - klops. Bo w
                                        lodówce zostały jeszcze mało dietetyczne produkty z niedzieli, a przecież
                                        trudno je wyrzucić do kosza. W poniedziałek mąż robił zakupy i znowu zamiast
                                        sałaty i marchewki kupił śledzia w majonezie i żółty ser. I tak dzień po dniu
                                        coś staje mi na przeszkodzie w realizowaniu mocnego postanowienia poprawy. Pod
                                        koniec tygodnia przypominam sobie, że w sobotę jesteśmy proszeni na imieniny, a
                                        trudno przyjść do przyjaciół, i propozycje poczęstunku kwitować stwierdzeniem,
                                        że się odchudzam... Zwłaszcza jeśli przy stole siedzą goście o bardziej
                                        imponujących gabarytach, którzy mogą to odebrać jako przytyk pod swoim adresem.

                                        Podobnie jest, niestety, z innymi moimi postanowieniami: nie zadbam o porządek,
                                        bo brakuje mi na to czasu, nie wyleczę zębów, bo nie lubię chodzić do dentysty,
                                        nie napiszę listu do starej ciotki, bo zawsze będzie coś pilniejszego do
                                        napisania. Jedynym wyjściem z sytuacji jest więc postanowić sobie, że nic nie
                                        postanawiam.

                                        Nic nie stoi natomiast na przeszkodzie, żebym mogła trochę pomarzyć o tym, co
                                        powinna mi przynieść przyszłość. Najlepiej więc byłoby, gdyby następny rok
                                        obfitował w interesujące podróże, koniecznie w miłym towarzystwie. Niestety, na
                                        to, jak i na realizację innych, jeszcze bardziej wymyślnych zachcianek
                                        niezbędne są większe pieniądze, a do tego trzeba wygrać w totolotka. Nie mam
                                        pod tym względem wygórowanych wymagań, nie kusi mnie żadna "kumulacja".
                                        Wystarczy skromne 100 tysięcy. No, może być nawet 50... EWA



                                        • Gość: Ciupazka Re: Postanowienia na Nowy Rok: IP: *.it-net.pl 15.12.03, 23:18
                                          Brak związku z tematem wątku! A poza tym tekst niemądry!
                                          Ani dowcipny, ani mądry... Hej!
                                          • Gość: ola-f Re: Postanowienia na Nowy Rok: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 16:00
                                            Każdy ma prawo do subiektywnej oceny, dotyczy to Ciebie, mnie i innych...
                                            Nie wszystko co czytamy jest mądre, ale płynie zawsze z tego jakaś nauka- np
                                            dotycząca zawartości tego co nosimy na karku...
                                            Pozdrowienia.
                                            • Gość: Ciupazka Re:... od rzeczy do rzeczy... IP: *.ar.lublin.pl 16.12.03, 17:49
                                              Dlatego trzeba zakładać nowy wątek, a nie mieszać grochu z kapustą, choć to
                                              się robi raz w roku we wilije, hehe. Nie duj sie, ino wyciągaj wnioski.Telo.
                                              • broneknotgeld Re:... od rzeczy do rzeczy... 16.12.03, 20:29
                                                Co mo myśleć "słabo płeć"
                                                Jak se może yno - chcieć?
                                                • Gość: ola-f Re:... od rzeczy do rzeczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 22:39
                                                  Myśleniu nie przeszkadza płeć,
                                                  tylko dobrą wolę trzeba mieć...
                                              • Gość: ola-f Re:... od rzeczy do rzeczy...od czasu do czasu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 22:47
                                                A po co nowy wątek, jak ten cudny jest...
                                                Zresztą, Ciupazko sama wiesz, że o nas ( kobietach) "słabych" nie tylko można,
                                                ale i należy pisać wszędzie gdzie się da, żeby mogli o nas czytać te "kozaki"
                                                Niech wiedzą, że po świecie chodzą różne ... "przypadki"
                                                I niech się cieszą, że na takie nie trafili...
                                                Pozdrowienia.

                                                ps uwielbiam groch z kapustą ...na masełku - mniam ;-)
                                                • ciupazka Re:... od rzeczy do rzeczy...od czasu do czasu.. 17.12.03, 09:04
                                                  Ostatni post: moj wątek był poświęcony panom, bo taki był mój zamiar,
                                                  przeczytaj z uwagą pierwszy post. Niestety nie mam już cierpliwości tłumaczyć
                                                  tym, którzy nie chcą, czy też nie mogą pojąć prostych rzeczy, tymbardziej,
                                                  że to mój zawód od wielu lat. Tu chciałam odpocząć, a nie da się! Dlatego hej!
                                                  • Gość: ola-f Do Ciupazki... i do innych forumowiczów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 10:03
                                                    Mnie niewiele już trzeba tłumaczyć ;-)
                                                    Posty czytam z uwagą.
                                                    I jeżeli dołączam coś do wątku, to według mnie nadaje się, by to zrobić.
                                                    Mniej dydaktyzmu,a więcej tolerancji na to, jak inni widzą to samo.
                                                    I nie ma się co nadymać.
                                                    Spory ( lekkie ) ożywiają fora i nie przeszkadzają w wypoczywaniu po dniu pracy.
                                                    Myślę, że powodują również to, że zaczynamy zwracać uwagę na to, jak problem,
                                                    czy temat widzą inni...
                                                    Bawmy się, bo do tego służy również internet - rozmową.
                                                    Czasami poważną, a czasami lekką.

                                                    Pozdrawiam.

                                                  • ciupazka Re: Do Ciupazki... i do innych forumowiczów 13.09.04, 09:29
                                                    Nei napedziała co wiedziała i obzywać sie przestała, hehe... Jeee kaześ
                                                    przecie?

                                                    Syćka Forumowice som jest, a oli-f ni ma!!!

                                                    Telo. Pomimo coś nom napedziała, jesce Cie widzimy i Twoje zdrowie od
                                                    rania!

                                                    Hej!
                                                  • Gość: Ciupazka Re: O babak przy babak! IP: *.it-net.pl 06.03.05, 21:45
                                                    Co fcecie to piście
                                                  • Gość: gość Re: O babak przy babak! IP: 212.182.25.* 03.10.05, 15:34
                                                    Ola nawet do widzenia nie powiedziała?!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka