Najpierw helladzka sielanka:
www.rp.pl/galeria/259197,1,471283.html
Póżniej link:
www.rp.pl/artykul/259197,471283_Grecy_ukrywali_swoje_baseny_.html
Następnie helleńska tragikomedia:
"...ale łoco choodzzii...?" - zapytał podpity, natłuszczony oliwą,
wypasiony na odżywczej jagnięcinie, pewien zadowolony z życia Grek -
Miros Dendrossos. Zapytał leżąc obok swojego basenu.
NIEOPODATKOWANEGO basenu, skrywanego przed skarbówką. Pytał
przegryzając winne grona. Czuć było od niego Metaxa'ę.
Natomiast ja mogę retorycznie, w ramach prowokacji forumowej,
powtórzyć jego pytanie:
- Hmm, ale... o co chodzi?
W czym jest problem? Przecież Greacja zrealizowała neoliberalne
ideały. Utopię wykształciuchów. Niczego nie produkować, oprzeć
gospodarkę kraju wyłącznie na usługach i instrumentach finansowych,
wyzbyć się własnej narodowej(tfu, co za faszystowskie określenie!)
waluty - drachmy czy złotego, zadłużyć ponad miarę swój kraj -
jednocześnie prawiąc w wewnętrznej debacie publicznej o
odpowiedzialnej polityce ekonomicznej i trzymanym w ryzach deficycie
budżetowym. Bo o deficycie finansów publicznych - c i c h o s z a...
I - co najważniejsze - nie płacić podatków! Na to wstrętne,
socjalistyczne państwo, na tych nierobów, urzędasów, związkowców i
kler! Którzy tylko hamują przedsiębiorczość i przekładają papierki
z biurka na biurko! A fuj z tą komuną!
Póżniej, jak zacznie się sypać, a nasza neoliberalna doktryna
zaczyna merytorycznie pękać w szwach, to wszystko to ukrywać i
zamiatać pod dywan, dzięki kreatywnej księgowości i przy
pomocy "prestiżowych firm doradczych, konsultingowych" (Goldman-
Sachs, hehe). Póżniej "po nas to choćby i potop"...
Teraz zachowując powagę. Czy my, konsumenci mainstreamowych mediów,
czasem nie dajemy się manipulować, i nie przyjmujemy za oczywistość
zafałszowany, jednostronny przekaz? Po tym artykule, który mnie
zaskoczył, zaczynałem się nad tym zastanawiać. Czy czasem problemem
Grecji nie jest - jak to się nam przekazuje - przerost państwowej i
samorządowej administracji, silne uzwiązkowienie, rzekome wrodzone
lenistwo tubylców, lecz masowa korupcja i powszechne unikanie
płacenia podatków przez tę bogatszą część greckiego społeczeństwa?
Czy za stanem finasów państwa czasem nie stoi grecki,
sobiesiakopodobny establishment wraz z elitą biznesową?
Jak to możliwe, aby w XXI wieku, przy dostępności obecnych osiągnięć
technicznych i narzędzi, będąc w członkiem UE, zatem w ramach
brukselskiego nadzoru, były możliwe takie przekręty fiskalne?
Władze, zarówno centralne, jak i samorządowe, nie wiedzą co się
buduje (użytkuje) w samej stolicy? Nie ma tam nadzoru budowlanego,
inspekcji? Nie dysponują zdjęciami lotniczymi, satelitarnymi?
Przecież choćby będąc w Unii Grecja została zobowiązana do
utworzenia bazy map lotniczych, obejmujących pola uprawne i
pastwiska, które są dotowane dopłatami unijnymi w ramach WPR
(Wspólnej Polityki Rolnej). To samo działo się w Polsce, po akcesji
naszego państwa. Czy tak trudno jest raz na 2 do 5 lat zrobić mapę
rozbudowujących się kompleksów urbanistycznych, a raz w roku
wybranych, najdynamiczniej rozwijających się? Jeszcze rozumiem tego
typu przekręty robione gdzieś na głębokiej, greckiej prowincji, lecz
w samym centrum, w stolicy państwa? Jak to jest możliwe, że tamtejsi
Mirowie, Zdzichowie i Zbysiowe kupują kolejne jachty, domy i
samochody, jednocześnie nie wykazując odpowiednich ku temu dochodów?
Dlaczego instytucje państwowe pozwalały, aby te pieniądzę
wyparowywały?
Dlaczego dziennikarze, publicyści i forumowicze(w tym czasem i my)
wylewają wiadro pomyj na grecki socjalizm, lenistwo, nieróbstwo,
natomiast zgrabnie omijany jest temat tego (domniemanego przeze
mnie) greckiego, korupcjogennego, small- i big-biznesu, tamtejszych
Sobiesiaków et consortes? Jak można było przymykać oczy na tak
powszechne przekręty?