Dwa tygodnie temu napsiałem na starym forum:
Hindusi monopolizują rynek stali w Polsce
Autor: robisc
Data: 23.02.2004 22:04 + dodaj do ulubionych wątków
Rozmawiałem dzisiaj z właścicielami firmy, bedącej jednym z wiekszych w
Polsce dystrybutorów stali. Powiedzieli mi, że ceny na stal oszalały i w
ciągu kilku miesięcy poszły w góre o kilkadziesiąt procent. Teraz złom
wsadowy kosztuje tyle, ile jeszcze niedawno gotowe wyroby hutnicze. Rosyjskie
statki w polskich portach skupuja każda ilość złomu, którego brakuje polskim
hutom, wiec musza go importować (obecnie stal produkuje sie głównie ze złomu,
a nie z rudy). Rosyjskie huty całą produkcję pchają do Chin, bo to właśnie
boom w Chinach jest powodem szaleństwa cenowego. A obecni właściciele PHS czy
Huty Zawiercie zrobili interes życia, kupując polskie huty prawie za bezcen,
tuż przed boomem. Terz LNM przejmuje jeszcze Hutę Częstochowa, praktycznie
zdobywając kontrolę na polskim rynkiem stali (szczególnie blach walcowanych).
Wcześniej przejął kontrole na największymi w Europie koksowaniami, które
sprzedano w pakiecie z PHS-em.
Jakie to ma konsekwencje dla rynku? Ano monopolistya może dyktować cenę.
Wkrótce możemy być świadkiem spektakularnych upadłości kolejnych firm
budowlanych, które podpisały kontrakty skalkulowane na starych cenach stali.
Ci moi znajomi powiedzieli, że jeden z ich kontrahentów tylko na jednym
kontrakcie juz udupił, biorąc pod uwagę obecny poziom cen stali, 7 mln PLN.
Za chwilę podrożejąę prawie wszystkie artykuły przemyslowe (kiedy skończą sie
zapasy w magazynynach): od AGD do samochodów. Sam zastanawiam się na zmianą
samochodu w tych okolicznościach, chociaż planowałem to zrobić dopiero w
przyszłym roku.
A teraz pzreczytajcie sobie sobie jakim sprinterskim refleksem popisała się
Wyborcza. Coś czuję, że musieli jednak zajrzeć na nasze forum i podłapać
temat, bo żadna inna gazeta jeszcze tego problemu nie zauważyła.
A propos PHS, to w 2 miesią zarobiły 60 mln PLN na czysto. Niestety nie może
produkowac więcej, bo wchodzimy d UE, a traktat akcesyjny narzuca nam limity
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,1949853.html