Dodaj do ulubionych

Pytanie z ekonomi prosze o pomoc

27.04.04, 18:10
Czy obniżenie stóp podatkowych w każdej sytuacji jest korzystne dla rozwoju
gospodarki ?
Prosze także o uzasadnienie odpowiedzi.
z góry dziekuje i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kimmjiki Re: Pytanie z ekonomi prosze o pomoc 27.04.04, 19:11
      ballack13 napisał:

      > Czy obniżenie stóp podatkowych w każdej sytuacji jest korzystne dla rozwoju
      > gospodarki ?

      Oczywiscie ze nie. W przeciwnym wypadku wszyscy ciagle by je tylko obnizali i obnizaliwink. A na powaznie: Im nizsze stopy, tym latwiej o wzrost inflacji, co oczywiscie szkodzi gospodarce - tego chyba nie musze tlumaczyc?
      • kimmjiki Przepraszam najmocniej 27.04.04, 19:12
        Dopiero teraz zauwazylem, ze chodzi o stopy PODATKOWE, a nie PROCENTOWE, jak mi sie wczesniej przywidzialo.
      • przycinek.usa Re: Pytanie z ekonomi prosze o pomoc 27.04.04, 19:36
        nie i jeszcze zalezy jak definiujesz inflacje.

        po kolei:
        Owszem w krotkim terminie jak sie zmieni stawke podatkowa to powstaja lub
        znikaja bariery kosztowe. Zwieksza sie intensywnosc wymiany i podnosi produkcja.
        To wplywa na ceny jedynie przejsciowo. Obnizasz podatki, najpierw ceny spadaja,
        potem po uplywie pewnego czasu i zwiekszeniu intensywnosci obrotu ceny moga
        troche wzrosnac.
        ALE:
        Mniejsze podatki powoduja zwiekszanie sie ilosci podmiotow na rynku, powstaje
        wiecej firm w tych samych niszach i one konkuruja ze soba. Wieksza ilosc
        podmiotow powoduje wieksza konkurencje i mniejsze parcie na ceny. Stad tez im
        nizsze podatki tym stabilniejsze ceny.

        Inflacje powoduje raczej nieodpowiedzialna polityka emisyjna.

        Majac inna strukture podatkowa okazuje sie, ze inflacja typowo kosztowa znika
        zas na ceny najwiekszy wplyw ma presja kupujacych. Jak w USA. Wzrost
        gospodarczy 8% PKB nie powoduje wysokiej presji cenowej.

        Praktycznie rzecz biorac kazde obnizanie obciazen podatkowych powoduje
        zwiekszenie obrotu gospodarczego. Najkorzystniejsze dla tego obrotu byloby
        calkowite zniesienie podatkow.
        • darr.darek jak o INFLACJI to o ... PIENIĄDZU 28.04.04, 12:57

          przycinek.usa napisał: dużo...dużo...dużo...dużo o inflacji ... i wreszcie
          napisał :
          > Inflacje powoduje raczej nieodpowiedzialna polityka emisyjna.

          I tego radziłbym się trzymać !
          To bank centralny poprzez dodruk lub WYCOFYWANIE (o czymś takim się nie słyszy
          a to ŹLE) pieniądza papierowego STERUJE W PEŁNI WARTOŚCIĄ WALUTY !
          Czyli steruje deprecjacją lub APRECJACJĄ (nigdzie to nie zaistniało, a to wcale
          nie jest dobrze) wartości pieniądza. Czyli steruje inflacją lub DEFLACJĄ
          (nigdzie tak naprawdę nie zaistniała przy pieniądzu papierowym) cen w państwie.

          I to tyle na mocno rozbudowany przez Ciebie opis zagrożeń infacyjnych. Ja,
          oczywiście, nie zaprzeczam, że wymienione przez Ciebie czynniki mają WPŁYW na
          inflację . Identycznie jak wzniesienia/spadki, nawierzchnia, warunki
          atmosferyczne, a nawet ciśnienie powietrza zależne od wysokości nad poziomem
          morza, MAJĄ WPŁYW na szybkość jazdy samochodu. Przyjęło się jednak uznawać, że
          utrzymywanie właściwej szybkości auta jest w pełni zależne od kierowcy i m.in.
          odbywa się w funkcji siły nacisku na pedał gazu. Oczywiście przed "drogówką"
          kierowca się tłumaczy z przekroczenia szybkości, że : "było z górki", "dobra
          nawierzchnia sprawiła, że auto mimowolnie poleciało szybciej", a nawet,
          że "ciśnienie nad morzem jest wyższe i silnik szybciej rozpędził auto".
          Funkcjonariusze "drogówki" jednak wydają się być nieczuli na "mnogość
          czynników" i uparcie wierzą, że szybkość w pełni zależy od kierowcy. Czy oni są
          tacy niemąrzdy ?


          P.S. A pytanie dotyczyło podatków a nie inflacji.
          • przycinek.usa Masz ksiegowe podejscie do gospodarki 28.04.04, 20:26
            Ile razy bedziemy sie klocic o to, ze to sa zjawiska dynamiczne a nie statyczne.

            "To bank centralny poprzez dodruk lub WYCOFYWANIE (o czymś takim się nie słyszy
            a to ŹLE) pieniądza papierowego STERUJE W PEŁNI WARTOŚCIĄ WALUTY !
            Czyli steruje deprecjacją lub APRECJACJĄ (nigdzie to nie zaistniało, a to wcale
            nie jest dobrze) wartości pieniądza. Czyli steruje inflacją lub DEFLACJĄ
            (nigdzie tak naprawdę nie zaistniała przy pieniądzu papierowym) cen w państwie."

            Powiem krotko. NIE. Dlatego nie, poniewaz aby obalic teze wystarczy wskazac
            jeden warunek nie spelniajacy tezy.

            Napisales, ze "steruje w pelni watroscia waluty" i to jest nieprawda.
            "Dodruk" albo "wycofywanie" pieniadza nie jest jedyna metoda na ograniczanie
            plynnosci w gospodarce. Jest JEDNA z metod! Druga metoda jest stopa procentowa.
            I ona przyczynia sie do wykupu waluty i wplywa na powstawanie trendow
            dlugoterminowych na walucie. Ty twierdzisz, ze jezeli konsumenci i firmy
            utworza lokate w banku na kwote x to powstanie kredyt na kwote -x. I to jest
            blad. Jezeli firma zza granicy wylaczy z obiegu znaczny pakiet PLN, a na
            miejsce tej lokaty nie powstanie kredyt, to mamy rownoczesnie spadek podazy
            pieniadza na rynku i wzrost wartosci waluty. To sie potem przeklada na spadek
            kredytu. Tego wlasnie kredytu, ktory zgodnie z dzialaniem ksiegowym powinien
            wzrosnac, bo przeciez przybylo pieniadza! Jak znam zycie, to znowu sie
            przyczepisz, i bede musial rozkladac to na czynniki pierwsze.

            Co do drogowki, to nie rozumiem co mial ten przyklad wniesc.

            Mowie ci, a ty mi nie wierzysz, ze jak wystepuje roznica w krotkoterminowej
            stopie procentowej dwoch walut to tworzy sie na takiej walucie dlugoterminowy
            trend wzrostowy w kierunku waluty o wyzszej stopie az do momentu, kiedy roznica
            zniknie (ulegnie zmianie polityka monetarna panstw). I nie ma to nic wspolnego
            ani z inflacja wewnatrz panstwa, ani bezwzglednym poziomem stopy, ani deficytem
            czy kredytami. Tylko bezwzgledna ROZNICA tych stop. Musisz w koncu w to
            uwierzyc bo to jest fakt. Malo tego, okazuje sie, ze im wieksza gospodarka i im
            wiecej waluty - czyli pieniadza w obrocie, tym mniejsze wahania kursu i tym
            mniejsze ryzyko a to z kolei powoduje, ze wystarczy MNIEJSZA roznica w stopie
            procentowej aby wystapil SILNIEJSZY trend.

            "tego radziłbym się trzymać!"

            Prosze bardzo.
          • przycinek.usa uzupelnienie 28.04.04, 20:47
            Dopiero teraz zwrocilem uwage, ze przeciez napisales, ze:
            "P.S. A pytanie dotyczyło podatków a nie inflacji."

            No wiec nie odpowiadalem na post o podatkach, bo to pytanie bylo dosc glupie,
            tylko na post Kimmjiki, ktory napisal:

            "A na powaznie: Im nizsze stopy, tym latwiej o wzrost inflacji, co oczywiscie
            szkodzi gospodarce - tego chyba nie musze tlumaczyc?"

            I to wcale nie jest glupie, choc bledne. Ja nie mam takiego talentu
            oratorskiego jak Darr.Darek, ale zwracam uwage, to co napisal Kimmjiki o tej
            inflacji i o stopie procentowej JEST NIEPRAWDA.

            Staralem sie to wykazac jak najlepiej i znowu nie wyszlo. To powtorze z
            poprzedniego postu:

            "zwiekszanie sie ilosci podmiotow na rynku, powstaje wiecej firm w tych samych
            niszach i one konkuruja ze soba. Wieksza ilosc podmiotow powoduje wieksza
            konkurencje i mniejsze parcie na ceny. Stad tez im nizsze podatki tym
            stabilniejsze ceny."

            Konkludujac:
            Nizsze podatki = nizsze koszty = nizsza inflacyjna presja kosztowa = nizsza
            inflacja ogolem = Nizsze stopy procentowe = tansza waluta = wiecej kredytu =
            wiecej pieniadza na rynku = wiecej transakcji w zwiazku z wczesniej
            dyskutowanym prawem Fishera = szerszy rynek = wiecej podmiotow na rynku =
            wieksza konkurencja = NIZSZA presja na ceny.

            Wiec NIZSZE STOPY=mniejsza inflacja.

            I tu dochodzimy do tego momentu, z innego watku, gdzie strasznie mnie
            skrytykowales. A ja nie mialem dotad czasu zajac sie tamta dyskusja.
    • kimmjiki A zatem... 27.04.04, 19:19
      ballack13 napisał:

      > Czy obniżenie stóp podatkowych w każdej sytuacji jest korzystne dla rozwoju
      > gospodarki ?

      Niekoniecznie. Generalnie im nizsze podatki, tym lepiej, ale jakies niezbedne minimum musi byc, zeby panstwo mialo sie z czego utrzymac. Chyba ze znasz sposob, by utrzymac panstwo bez podatkow.
      • przycinek.usa Re: A zatem... 27.04.04, 19:43
        to jest generalnie nieprawidlowe podejscie. "Panstwo" to jest struktura
        ochronna i obronna obywateli. W zalozeniu powinno miec zadania "sluzacego".
        Obywatele placa na to i wymagaja. Patrzac od tej strony odwraca sie zupelnie
        podejscie do Panstwa. To nie Panstwo opiekuje sie obywatelem, tylko obywatel
        opiekuje sie Panstwem.

        Czyli nie Panstwo sie utrzymuje. Tylko obywatele sie utrzymuja a potem na ile
        obywateli stac - na tyle duzego maja sluzacego, czyli Panstwo.
        • kimmjiki Re: A zatem... 27.04.04, 20:54
          przycinek.usa napisał:

          > to jest generalnie nieprawidlowe podejscie. "Panstwo" to jest struktura
          > ochronna i obronna obywateli. W zalozeniu powinno miec zadania "sluzacego".

          Jak najbardziej. Ale nie da sie zaprzeczyc, ze ten "sluzacy" jest niezbedny i calkowicie z niego zrezygnowac sie nie da.
          • przycinek.usa Re: A zatem... 27.04.04, 23:38
            oczywiscie. tylko trzeba miec odpowiedni stosunek do tego.
            przeciez jezeli przeklada sie Panstwo ponad obywatela, to dochodzi do takich
            paranoi, ze obywatel staje sie niewolnikiem we wlasnym kraju.
            Przedstawianie Panstwa ponad obywatela to nic innego tylko przedstawianie
            jednych obywateli nad innymi a z tego prosty wniosek o nierownosci i
            ograniczeniu swobod gospodarczych i w konsekwencji niewolnictwo.

            niewolnictwo zas to nie tylko ustroj zniewalajacy fizycznie.

            jezeli obywatel pracujac pracowicie cale zycie nie jest w stanie zgromadzic
            majatku pozwalajacego zyc dostatnio i przekazac dziedzictwo dzieciom, to
            znaczy, ze ustroj w ktorym zyje jest niewolniczy. Praca nie jest odpowiednio
            wynagradzana.

            Czyli obywatel jest w jakims stopniu okradziony ze swojej wlasnosci.

            Podatki sa wlasnie takim mechanizmem okradania obywateli w mysl jakis hasel
            ideologicznych i metnych kretactw "socjaldemokratycznych".

            Dopoki obywatele nie zrozumieja tego mechanizmu, dopoty beda w Polsce rzadzic
            takie kreatury i dzielic sie profitami ciezkiej pracy milionow wyborcow.
    • deluc Re: Eh 28.04.04, 00:34
      A ile kosztuje kilogram ryb?
      • polimerr 12,50, ale zależy w którym sklepie n/t 28.04.04, 12:07
        nt
        • viper39 Pytanie z ekonomi prosze o pomoc 28.04.04, 14:13
          w normalnym swiecie rzad probuje wypracowac rownowage miedzy wysokoscia
          podatkow i wydatkami, pracujac nad mala rezerwa,
          wiemy jednak ze nic ostatnio normalne nie jest wiec,
          wiadomo ze im wiecej panstwa w panstwie tym bardziej cierpia podatnicy i tym
          mniejszy rozwoj gospodarczy kraju i tym wieksze brezrobocie ( a wiec mniej
          pieniedzy w kieszeni kupujacego) bo nie ma zbyt duzego naplywu zagranicznego
          kapitalu, bo ten woli tansze miejsca...
          a wiec biorac przyklady takie jak irlandia, usa czy nawet GB oplaci sie obnizac
          podatki do bezpiecznego pulapu (i ten bedzie napewno w kazdym kraju inny, ale
          to nie znaczy ze bedzie wysoki, pewnie roznice 1-2% sa wskazane)
          co spowodowalo tam obnizanie podatkow kazdy wie, rozwoj irlanii jest nie
          kwestionowany przez nikogo, kraj typowo rolniczy i biedny stal sie europejskim
          tygrysem z inwestycjami z calego swiata, obnizanie podatkow w usa powoduje
          wzrost gospodarczy i wychodzenie z kryzysu,
          kryzysow i mniejszej aktywnosci biznesowej nie da sie uniknac a wiaze sie to z
          nasyceniem rynku i okresem przejsciowym do nastepnego wzrostu gospodarczego
          (takie modifikowanie potrzeb i zakupow), od dawna wiadomo ze obrot pieniadza
          napedza gospodarke, dlatego ilosc inwestycji wiaze sie bezposrednio z iloscia
          wydawanych pieniedzy a to wiaze sie z tym ile pieniedzy zostaje w portfelu
          podatnika lub firmy placacej podatki, a wiec zmniejszanie podatkow i
          ograniczanie panstwa ma napewno pozytywny wplyw w ekonimii w danym kraju,
          jest jedno ale nie mozna sobie wtedy myslec o socializowaniu zbytnim panstwa
          aby nie wpasc w pulapke typu niemcy czy francja gdzie przesocializowane panstwo
          ugina sie pod ciezarem wydatkow socialnych (ale to juz insza inszosc)
        • deluc Re: Odpowiedz brzmi... 28.04.04, 15:49
          "...ale zalezy..." - zalezy jakich ryb i gdzie, zalezy stop jakich podatkow
          (posrednich, bezposrednich, majatkowych, dochodowych, od sprzedazy...) -
          zadajacy pytanie dot. stop nie uczynil wysilku byl je skonkretyzowac - albo jest
          leniem i nieukiem (to mi wyglada na prace domowa, albo referat), albo wyznawca
          "Nowej Ogolnej Teorii Wszystkiego"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka