Dodaj do ulubionych

O proszę, jaki ładny artykuł czyli dobrze już było

03.05.04, 21:43
Nowych członków UE czeka rywalizacja o inwestycje
PAP 12:30

Wbrew rozpowszechnionym oczekiwaniom rozszerzenie Unii Europejskiej nie
zaowocuje silnym wzrostem napływu zagranicznych inwestycji bezpośrednich
(FDI) do ośmiu krajów postkomunistycznych - napisał w komentarzu brytyjski
ośrodek Economist Intelligence Unit (EIU).

Według EIU z punktu widzenia inwestycji nowe kraje UE zdyskontowały już
główne korzyści wynikające z integracji z Piętnastką, a dalsze inwestycje
spowodowane pozytywnymi dla biznesu zmianami po 1 maja będą nieduże.

"Możliwa jest dalsza poprawa, jeśli chodzi o ocenę ryzyka w tych krajach
(przynajmniej u drobnych inwestorów), a wpływ pełnego włączenia się w
jednolity rynek na FDI będzie korzystny. Oba te elementy będą jednak
równoważone przez czynniki negatywne w postaci wyższych płac, wprowadzenia
nieprzyjaznych dla biznesu aspektów unijnych zasad i możliwości spowolnienia
dynamiki reform w okresie poakcesyjnym" - dodają analitycy EIU.

"Nowi członkowie (...) będą musieli ciężko pracować, by nie stracić na
atrakcyjności w oczach inwestorów, utrzymać konkurencyjność i poprawić
otoczenie dla biznesu" - uważa dyrektor EIU Daniel Franklin.

EIU wylicza, że szczytowy napływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich do
ośmiu pokomunistycznych państw przyjętych do UE nastąpił w 2002 roku. Wyniósł
wtedy 23,6 mld dolarów. W 2003 roku był o połowę niższy - osiągnął 11,4 mld
dolarów. Było to poniżej przeciętnej rocznej z lat 1995-2002, równej 14,2 mld
dol.

O ile w latach 1990-2003 spośród ogólnej sumy zagranicznych inwestycji
bezpośrednich w krajach pokomunistycznych, wynoszącej 158 mld dolarów, 60
procent trafiło do krajów przystępujących do UE (w tym 54,8 mld dolarów do
Polski), a 40 procent do innych krajów pokomunistycznych, to teraz proporcja
ta zacznie się odwracać.

"Dla nowych członków UE niebezpieczeństwo skierowania FDI do jeszcze tańszych
krajów jest większe niż nadzieja na przyciągnięcie z Zachodu inwestycji w
ramach realokacji wywołanej dążeniem do obniżki kosztów" - głosi komentarz
Economist Intelligence Unit.

Jako jeden z powodów uzasadniających tezę, że następstwem rozszerzenia nie
będzie boom w zagranicznych inwestycjach bezpośrednich analitycy EIU
wymieniają koszty robocizny, które są wprawdzie niższe od przeciętnych w
Piętnastce, ale wyższe niż na Ukrainie czy w Azji.

Z chwilą członkostwa zagraniczni inwestorzy stracą też rozmaite zachęty,
które rządy krajów akcesyjnych wprowadzały, by skłonić obcy biznes do
inwestowania u nich.

Do tego dochodzą koszty harmonizacji przepisów, które mogą oznaczać dla
biznesu nowe wydatki i możliwe spowolnienie dalszego tempa reform, jako że
ich dotychczasowy motor napędowy - perspektywa akcesji, wyczerpał się.

Następnym motorem działań rządów nowych krajów unijnych, a zarazem kolejnym
bodźcem dla inwestorów będzie członkostwo w strefie euro, ale w krótkim
okresie czasu taką perspektywę mają przed sobą tylko kraje bałtyckie.

EIU przewiduje, że przeciętny napływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich
do ośmiu nowych członków UE wyniesie w latach 2004- 2008 łącznie około 20 mld
dolarów rocznie. Najwyższy poziom inwestycje zagraniczne osiągną w latach
2005-2006, gdy dokończone zostaną zaległe, duże projekty prywatyzacyjne.

Po tym okresie w inwestycjach będą dominować reinwestowane zyski i
uzupełnienia wcześniejszych inwestycji.

Udział nowych członków UE w zagranicznych inwestycjach bezpośrednich do 27
krajów pokomunistycznych spadnie poniżej 50 procent. Na tej zmianie trendu
skorzystają Ukraina i Rosja. (mj)
Obserwuj wątek
    • robisc i komentarz z Wirtualnej Polski 03.05.04, 21:48
      Trochę się rozleniwiłem i nie chce mi sie samemu tworzyć, więc posłużę wię
      cytatem.

      CO ZA STEK BZDUR - GDZIE WY UCZYLIŚCIE SIE EKONOMII (4) voolkan (2004.05.02
      15:39)

      Po to by ściągać kapitał inwestycyjny nie wolno się godzić na utratę
      suwerenności. A co zrobiła Polska ? Polska chce przyciągać kapitał z krajów
      Unii i podporządkowała się jednocześnie jej prawodawstwu. A tak naprawdę jest
      tylko jeden skuteczny sposób na ściaganie inwestorów. Tylko niskie podatki i
      gwarancja szybkiego zwrotu poniesionych nakładów. Niestety brukselscy urzędnicy
      zrobią teraz wszystko by uniemożliwić nam obniżenie podatków. Kanclerz Niemiec
      już starszy twierdząc, że nasze podatki są zbyt niskie i boi się, że niemieckie
      firmy uciekną z Niemiec w poszukiwaniu lepszego "gruntu". Czy myślicie, że
      Niemcy i Francuzi będą spokojnie patrzeć jak ich firmy zamykają swoje zakłady w
      swoich krajach macierzystych inwestjąc jednocześnie np. w Polsce czy Słowacji ?
      Przecież sami dobrowolnie podporządkowaliśmy się im. Sami na własne życzenie
      zablikowaliśmy sobie mozliwość obrony. A wystarczyło nie wchodzic do Unii,
      utworzyć w Polsce raj podatkowy pod bokiem Brukseli, a wtedy to Europa pchała
      by sie do nas z inwestycjami, bo mieliby bardzo blisko, gdzie zamiast 75%
      podatków płaciliby 10%. ,ich pieniądze w trymiga zlikwidowaliby nasze
      bezrobocie . A europejczycy przyjeżdzaliby do nas na saksy i tanie zakupy i to
      oni zostawialiby u nas pieniądze. A komisarze ludowi mogliby nam conajwyżej
      nagwizdać
    • vico1 Re: O proszę, jaki ładny artykuł czyli dobrze już 03.05.04, 23:18
      robisc napisał:

      > Według EIU z punktu widzenia inwestycji nowe kraje UE zdyskontowały już
      > główne korzyści wynikające z integracji z Piętnastką, a dalsze inwestycje
      > spowodowane pozytywnymi dla biznesu zmianami po 1 maja będą nieduże.

      To co jest panowie, nie zauwazyliscie, ze hossa sie skonczyla? smile

      > "Nowi członkowie (...) będą musieli ciężko pracować, by nie stracić na
      > atrakcyjności w oczach inwestorów, utrzymać konkurencyjność i poprawić
      > otoczenie dla biznesu" - uważa dyrektor EIU Daniel Franklin.

      W pierwszym rzedzie trzeba sie postawic Schroderowi i innym unijnym
      socjalistom, ktorzy nawoluja do unifikacji socjalnej i podatkowej, co zabiloby
      konkurencyjnosc nowych czlonkow.
      • przycinek.usa Re: O proszę, jaki ładny artykuł czyli dobrze już 03.05.04, 23:59
        Coz moge powiedziec? Pisalem to samo rok temu. Zaslepienie bylo jednak zbyt
        duze. Teraz dopiero widac jak bardzo nieatrakcyjna inwestycyjnie stala sie
        Polska po wejsciu. Teraz widzi to moze co piaty Polak. Za kilka miesiecy bedzie
        co drugi. Ja nie gratuluje Wam tego wejscia do Unii. To jest wielki problem dla
        Polakow, tylko jeszcze tego nie widzicie jako Narod.
        • vico1 Re: O proszę, jaki ładny artykuł czyli dobrze już 04.05.04, 16:25
          Unifikacja socjalna i podatkowa, taka jaka sobie zyczy Schroeder, jest dzisiaj
          nie do zrealizowania.
          Zeby cos takiego wprowadzic potrzebna jest jednomyslnoosc. Co innego kiedy
          konstytucja wejdzie w zycie i decyzje beda zapadaly wiekszoscia glosow.

          Zanosi sie na to, ze Niemcy beda za wprowadzeniem w zycie konstytucji EU
          (jesli przepadnie ona w referendach) tylko w Niemczech, Francji i Beneluksie.
          Tak sadze na podstawie jego ostatnich wypowiedzi.
    • bush_w_wodzie rozumiec co sie czyta 04.05.04, 15:40
      w tym artykule stoi jak byk ze fdi w latach minionych plynal do polski min ze
      wzgledu na perspektywy akcesji do ue. czyli nieprzystapienie nie dosc zeby tu
      nic nie poprawilo ale by wrecz pogorszylo. prywatyzacja juz dogorywa i rynek
      zostal podzielony wiec czesc waznych przyczyn dla kierowania fdi do pl juz
      wygasla i nie jest to zwiazane z unia. oczywiscie fakt akcesji nie byl
      niespodziewany i wiekszosc waznych graczy zdyskontowala go sporo wczesniej co
      nie oznacza ze bilans jest negatywny.

      teraz o kosztach pracy. oczywiscie koszta pracy w pl sa wyzsze niz na ukrainie a
      nizsze niz w szwajcarii. czy to oznacza ze polska jest bardziej konkurencyjna od
      szwajcarii? czy to oznacza ze ukraina ma lepsze perspektywy niz polska?
      dokladnie odwrotnie. srednie zarobki odzwierciedlaja wydajnosc pracy. w tym
      kontekscie "rosnace zarobki" jako minus polskiej gospodarki wg ekspertow eiu
      skomentowac moge tylko szerokim usmiechem.

      dodac nalezy tez ze z berlina do polski jest 70 km autostrada a do kijowa circa
      1000 po polskich drogach. w dodatku na granicy polsko niemieckiej nie ma juz
      odpraw celnych i rynek unijny jest zupelnie otwarty dla wyrobow zakladow
      ulokowanych w polsce. ramy dzialalnosci sa unijne a place piec razy nizsze.
      atrakcyjnosc inwestycyjna polski dla drobnego i sredniego biznesu unijnego jest
      bardzo wysoka choc mozliwe ze wielki biznes patrzy na to troche inaczej.

      zupelnie falszywie wyglada stwierdzenie ze nie ma teraz motywacji do dalszego
      reformowania gospodarek. przeciez polskie wladze maja przed soba 2 wielkie cele:
      jak najlepsze absorpcja funduszy europejskich i akcesja do strefy euro - co to
      jest 5 lat? duzo? oczywiscie nic nie przeszkadza zeby reformy prowadzic po
      prostu dlatego ze sa nieuniknione lub korzystne.

      wnioski koncowe: ze trzeba sobie zapracowac na lukratywne inwestycje sa jak
      najbardziej na miejscu. tak to przeciez zawsze bylo w swiecie i to chyba dobrze.
      tak jak zapracowalismy sobie na te 50 mld usd w latach minionych dopinajac
      sprawe akcesji przed trzema dniami.
      • robisc Śnij dalej - każdemu wolno 04.05.04, 21:54
        Wydaje mi się, że trochę wiem, co znaczy dla przedsiębiorcy biurokracja i
        kodeks pracy w obecnym kształcie. Całkiem prawdpodobne jest, że parę
        niemieckich koncernów w Polsce zainwestuje, jednak boomu inwestycyjnego to już
        nie bedzie. Co więcej, coraz częściej polskie firmy łakomie spoglądają na
        Wschód. Obecnie to Niemcy się boja o swoje miejsca pracy i słusznie. Za parę
        lat, kiedy koszty pracy wzrosną, bedziemy w podobnej sytuacji.Ukraińcy, Rumuni
        i Bułgarzy już powinni się cieszyć z rozszerzenia UE. A ponadto i tak
        największym zagrożeniem dla UE jest Daleki Wschód. UE bedzie zmuszona w bólach
        przeprowadzić liberalne reformy albo wewnętrzne napięcia gospodarcze,
        potęgowane nasilającymi się negatywnymi zjawiskami demograficznymi, doprowadzą
        do upadku tego biurokratycznego molocha.
        • bush_w_wodzie ale byl boom tak? 05.05.04, 12:39
          robisc napisał:

          > Wydaje mi się, że trochę wiem, co znaczy dla przedsiębiorcy biurokracja i
          > kodeks pracy w obecnym kształcie. Całkiem prawdpodobne jest, że parę
          > niemieckich koncernów w Polsce zainwestuje, jednak boomu inwestycyjnego to już
          > nie bedzie.

          nie sadzisz ze prognozy tego rodzaju siegajace na piec lat do przodu sa malo
          wiarygodne? przeciez wciaz my jako polacy mozemy cos zdecydowac cos zmienic.
          chyba nie powiesz ze jestes wyznawca determinizmu w historii i ekonomii?
          wreszcie - nie odniosles sie do mojej tezy mowiacej ze jesli pierwsze korzysci
          wynikajace z faktu akcesji zostaly juz zdyskontowane to oznacza ze te korzysci
          wystapily. poniewaz dyskontuje sie zwykle zdarzenia przyszle (o ile sa
          przewidywalne) to nie ma w tym nic dziewnego nie sadzisz? a przyszle korzysci
          beda zalezaly od tego co zrobimy.

          > Co więcej, coraz częściej polskie firmy łakomie spoglądają na
          > Wschód. Obecnie to Niemcy się boja o swoje miejsca pracy i słusznie.

          nieslusznie. oni desperacko potrzebuja sily roboczej

          > Za parę
          > lat, kiedy koszty pracy wzrosną, bedziemy w podobnej sytuacji.

          tak kiedy nam wzrosna pensje to sie nam bardzo pogorszy

          > Ukraińcy, Rumuni
          > i Bułgarzy już powinni się cieszyć z rozszerzenia UE.

          czyli oni beda sie cieszyc z akcesji a my mamy sie martwic? czym tak bardzo sie
          roznimy?

          > A ponadto i tak
          > największym zagrożeniem dla UE jest Daleki Wschód. UE bedzie zmuszona w bólach
          > przeprowadzić liberalne reformy albo wewnętrzne napięcia gospodarcze,
          > potęgowane nasilającymi się negatywnymi zjawiskami demograficznymi, doprowadzą
          > do upadku tego biurokratycznego molocha.
          >

          no i co w tym zlego ze upadnie biurokratyczny system?
      • robisc ...Amerykanie idą dalej 04.05.04, 22:14
        USA/ Stratfor: Rozszerzenie UE początkiem końca UE?


        04.05.2004 Londyn (PAP) - 1 maja 2004 roku może przejść do historii jako
        szczytowy punkt "europejskiego marszu ku jedności" - uważają analitycy
        amerykańskiego ośrodka badawczego Stratfor w komentarzu "UE rozszerza się pod
        zachmurzonym niebem".

        Ich zdaniem, w UE złożonej z 25 krajów może się okazać, że nie da się osiągnąć
        jedności i współpracy w tym samym zakresie jak udawało się to w przypadku
        Piętnastki, ani tym bardziej pogłębić integracji inaczej niż tylko metodą
        drobnych kroków.

        Stratfor twierdzi, że w warunkach obecnej słabości największych gospodarek
        zachodnioeuropejskich - zwłaszcza niemieckiej, francuskiej i włoskiej - które
        rozwijają się poniżej potencjału i borykają z wysokim bezrobociem,
        UE "dobrnęła" do rozszerzenia resztkami sił.

        Słabość gospodarki eurostrefy - ocenia Stratfor - bierze się z utrzymywania
        struktur przejętych z modelu państwa opiekuńczego (z rozbudowanymi systemami
        świadczeń socjalnych w polityce emerytalnej, ochronie zdrowia, sztywnym rynku
        pracy utrudniającym zwalnianie pracowników, silnych związkach zawodowych,
        ustawodawstwie zakazującym pracy w nadgodzinach itd.).

        "Wprawdzie takie rozwiązania chronią pracowników i są społecznie popularne,
        ograniczają zakres przemieszczania się pracowników i ogólnie utrudniają
        europejskim korporacjom i szerzej - europejskim gospodarkom - poprawę
        wydajności pracy i tym samym skuteczniejsze konkurowanie na światowym rynku" -
        oceniaja amerykańscy analitycy.

        Wyłamanie się z modelu państwa wysokich świadczeń socjalnych udało się, ich
        zdaniem, tylko gospodarce brytyjskiej.

        Po rozszerzeniu Stratfor spodziewa się sporów na tle niższych stawek
        podatkowych w nowych krajach UE, a także sporów związanych z nałożeniem na
        firmy w 10. nowych krajach członkowskich unijnych standardów ochrony
        konsumenta, pracownika i środowiska.

        "Podczas, gdy nowe kraje z pewnością skorzystają na nieskrępowanym dostępie do
        jednolitego rynku i na wzroście znaczenia w świecie - które jest następstwem
        pełnoprawnego członkostwa w UE - harmonizacja będzie dla nich kosztowna i
        pozbawi ich niektórych korzyści, które miały jako kraje przystępujące do Unii".

        Możliwe spory Stratfor przewiduje na tle otwarcia rynku pracy dla nowych
        członków UE, konstytucji, subsydiach rolnych i pomocy dla regionów.

        Amerykański ośrodek zwraca uwagę, że w poszerzonej UE występują dysproporcje
        między poziomem dochodów na głowę mieszkańca i stopą bezrobocia. Ostrzegają w
        związku z tym, że "jeśli nowe kraje UE nie zobaczą wymiernych korzyści
        prowadzących do zmniejszenia dysproporcji pomiędzy ogólnym poziomem zamożności,
        to UE straci wewnętrzną spójność".

        Na szczeblu politycznym rozszerzenie skomplikuje podejmowanie decyzji.
        Uchwalenie konstytucji może zająć lata, jeśli dalsze kraje zdecydują się na
        wprowadzenie tego aktu w drodze referendum: "UE będzie się starała rozwijać w
        ramach instytucjonalnej struktury, z której w oczywisty sposób wyrosła, co
        spowolni biurokrację i uczyni ją mniej wrażliwą na nowe potrzeby".

        Wreszcie Stratfor obawia się, że wyrzeczenia, które poniosły kraje akcesyjne w
        drodze do UE i duże nadzieje wiązane z członkostwem, w razie ich niespełnienia
        przełożą się na skutki polityczne: "Z pewnością trudności w spełnieniu unijnych
        wymogów członkostwa przyczyniły się do upadku rządku Leszka Millera, a
        wyznaczony na jego miejsce Marek Belka stanie przed zadaniem przekonania
        opinii, by zignorowała populistyczne hasła Andrzeja Leppera".

        "Jeśli europejska gospodarka zacznie się spisywać jeszcze gorzej, lub jeśli
        politycy zaczną forsować głęboką integrację na politycznym szczeblu, to głosy
        nacjonalistów na Wschodzie i Zachodzie poszerzonej UE wzniosą okrzyk bojowy, a
        ich hasła trafią na podatny grunt" - ostrzegają amerykańscy analitycy. [powrót]
        • bush_w_wodzie prognozy przesa,dy i interesy 05.05.04, 12:58
          robisc napisał:

          > USA/ Stratfor: Rozszerzenie UE początkiem końca UE?

          oni by tego chcieli i to bardzo wiele wyjasnia

          >
          > 04.05.2004 Londyn (PAP) - 1 maja 2004 roku może przejść do historii jako
          > szczytowy punkt "europejskiego marszu ku jedności" - uważają analitycy
          > amerykańskiego ośrodka badawczego Stratfor w komentarzu "UE rozszerza się pod
          > zachmurzonym niebem".
          >
          > Ich zdaniem, w UE złożonej z 25 krajów może się okazać, że nie da się osiągnąć
          > jedności i współpracy w tym samym zakresie jak udawało się to w przypadku
          > Piętnastki, ani tym bardziej pogłębić integracji inaczej niż tylko metodą
          > drobnych kroków.

          "moze sie okazac" tak albo inaczej

          >
          > Stratfor twierdzi, że w warunkach obecnej słabości największych gospodarek
          > zachodnioeuropejskich - zwłaszcza niemieckiej, francuskiej i włoskiej - które
          > rozwijają się poniżej potencjału i borykają z wysokim bezrobociem,
          > UE "dobrnęła" do rozszerzenia resztkami sił.

          no dobra. jak wycisne wode to mi zostaje stwierdzenie ze ue obecnie notuje
          powolny rozwoj gospodarczy

          >
          > Słabość gospodarki eurostrefy - ocenia Stratfor - bierze się z utrzymywania
          > struktur przejętych z modelu państwa opiekuńczego (z rozbudowanymi systemami
          > świadczeń socjalnych w polityce emerytalnej, ochronie zdrowia, sztywnym rynku
          > pracy utrudniającym zwalnianie pracowników, silnych związkach zawodowych,
          > ustawodawstwie zakazującym pracy w nadgodzinach itd.).

          ale dokladnie to samo sie pisze od 20 lat. w dodatku koniecznosc reform w tym
          wzgledzie jest uswiadomiona malo tego te reformy sa juz prowadzone

          >
          > "Wprawdzie takie rozwiązania chronią pracowników i są społecznie popularne,
          > ograniczają zakres przemieszczania się pracowników i ogólnie utrudniają
          > europejskim korporacjom i szerzej - europejskim gospodarkom - poprawę
          > wydajności pracy i tym samym skuteczniejsze konkurowanie na światowym rynku" -
          > oceniaja amerykańscy analitycy.

          to ciekawe ze ue bije usa na glowe w eksporcie i ma zrownowazony bilans handlowy

          >
          > Wyłamanie się z modelu państwa wysokich świadczeń socjalnych udało się, ich
          > zdaniem, tylko gospodarce brytyjskiej.

          tak to prawda

          >
          > Po rozszerzeniu Stratfor spodziewa się sporów na tle niższych stawek
          > podatkowych w nowych krajach UE, a także sporów związanych z nałożeniem na
          > firmy w 10. nowych krajach członkowskich unijnych standardów ochrony
          > konsumenta, pracownika i środowiska.

          ale analiza... przewiduja zdarzenia ktore mialy juz miejsce w przeszlosci

          >
          > "Podczas, gdy nowe kraje z pewnością skorzystają na nieskrępowanym dostępie do
          > jednolitego rynku i na wzroście znaczenia w świecie - które jest następstwem
          > pełnoprawnego członkostwa w UE - harmonizacja będzie dla nich kosztowna i
          > pozbawi ich niektórych korzyści, które miały jako kraje przystępujące do
          Unii".


          czyli na pewno skorzystaja ale takze na pewno straca. a jaki bedzie bilans? a
          moze nalezaloby raczej utrzymac status kraju przystepujacego przez nastepne
          10-15 lat? no?

          >
          > Możliwe spory Stratfor przewiduje na tle otwarcia rynku pracy dla nowych
          > członków UE, konstytucji, subsydiach rolnych i pomocy dla regionów.
          >

          geniusze opoznieni o 2 lata

          > Amerykański ośrodek zwraca uwagę, że w poszerzonej UE występują dysproporcje
          > między poziomem dochodów na głowę mieszkańca i stopą bezrobocia. Ostrzegają w
          > związku z tym, że "jeśli nowe kraje UE nie zobaczą wymiernych korzyści
          > prowadzących do zmniejszenia dysproporcji pomiędzy ogólnym poziomem
          zamożności,
          >
          > to UE straci wewnętrzną spójność".
          >

          uhhhhhh. oni sa naprawde zalosni. "jesli sie nam nie poprawi to bedziemy
          niezadowoleni"


          > Na szczeblu politycznym rozszerzenie skomplikuje podejmowanie decyzji.
          > Uchwalenie konstytucji może zająć lata, jeśli dalsze kraje zdecydują się na
          > wprowadzenie tego aktu w drodze referendum: "UE będzie się starała rozwijać w
          > ramach instytucjonalnej struktury, z której w oczywisty sposób wyrosła, co
          > spowolni biurokrację i uczyni ją mniej wrażliwą na nowe potrzeby".
          >
          > Wreszcie Stratfor obawia się, że wyrzeczenia, które poniosły kraje akcesyjne w
          > drodze do UE i duże nadzieje wiązane z członkostwem, w razie ich niespełnienia
          > przełożą się na skutki polityczne: "Z pewnością trudności w spełnieniu
          unijnych
          >
          > wymogów członkostwa przyczyniły się do upadku rządku Leszka Millera, a
          > wyznaczony na jego miejsce Marek Belka stanie przed zadaniem przekonania
          > opinii, by zignorowała populistyczne hasła Andrzeja Leppera".

          cha cha cha. powtarzaja teze myllera ze jest on jak churchil wygrywajacy
          kampanie o czlonkostwo a ten narod niewdzieczny... ty w to wierzysz?

          >
          > "Jeśli europejska gospodarka zacznie się spisywać jeszcze gorzej, lub jeśli
          > politycy zaczną forsować głęboką integrację na politycznym szczeblu, to głosy
          > nacjonalistów na Wschodzie i Zachodzie poszerzonej UE wzniosą okrzyk bojowy, a
          > ich hasła trafią na podatny grunt" - ostrzegają amerykańscy analitycy.
          [powrót]
          >
          >

          jesli jesli jesli. a jesli zacznie sie spisywac lepiej?
          no wlasnie. to wtedy bedzie problem. dla gospodarki usa i sily politycznej usa.
      • przycinek.usa Re: rozumiec co sie czyta 04.05.04, 22:16
        "trzeba sobie zapracowac na lukratywne inwestycje sa jak najbardziej na
        miejscu. tak to przeciez zawsze bylo w swiecie i to chyba dobrze."

        Co to znaczy?
        Bo nie rozumiem?
        Jak Polacy "zapracuja" to zagranica zacznie inwestowac?
        Wyjasnij mi w jaki sposob chcesz, aby "zapracowanie" mialo w jakikolwiek sposob
        wplynac na wzrost atrakcyjnosci inwestycyjnej dla Zachodu. Szczegolnie
        przedstaw mi zaleznosc "wiecej pracy" a spadek kosztu pracy.

        Dodatkowo ciekawy jestem jak "wiecej pracy" ma spowodowac spadek kosztow
        podatkowych dla firm. Tak, to niezwykle interesujaca teza, panie Buszujacy.

        • bush_w_wodzie no nie 05.05.04, 12:29
          przycinek.usa napisał:

          > "trzeba sobie zapracowac na lukratywne inwestycje sa jak najbardziej na
          > miejscu. tak to przeciez zawsze bylo w swiecie i to chyba dobrze."
          >
          > Co to znaczy?
          > Bo nie rozumiem?
          > Jak Polacy "zapracuja" to zagranica zacznie inwestowac?
          > Wyjasnij mi w jaki sposob chcesz, aby "zapracowanie" mialo w jakikolwiek
          sposob
          >
          > wplynac na wzrost atrakcyjnosci inwestycyjnej dla Zachodu. Szczegolnie
          > przedstaw mi zaleznosc "wiecej pracy" a spadek kosztu pracy.

          zupelnie nie zrozumiales. powiekszyc atrakcyjnosc inwestycyjna to znaczy
          poprawic jakosc prawa i instytucji publicznych zbudowac drogi. to znaczy
          poprawic jakosc sily roboczej (poprzez dyscypline pracy elastycznosc i poziom
          kwalifikacji). to znaczy wzbogacic rynek poprzez wzrost wydajnosci pracy i
          innowacje. to znaczy prowadzic wiarygodna i stabilna polityke mekroekonomiczna.
          to znaczy lepiej wydawac publiczne pieniadze. to znaczy "zapracowac sobie" bo
          wykonanie takiego programu jest niewatpliwie pozyteczna ale ciezka praca.


          > Dodatkowo ciekawy jestem jak "wiecej pracy" ma spowodowac spadek kosztow
          > podatkowych dla firm. Tak, to niezwykle interesujaca teza, panie Buszujacy.

          no wlasnie. zupelne niezrozumienie.
          • pepe49 interwencje państwa, inwestycje zagraniczne 05.05.04, 17:58
            Panowie prezentują wybitnie boski, sprawczy sposób myślenia.

            powiekszyc atrakcyjnosc inwestycyjna to znaczy
            > poprawic jakosc prawa i instytucji publicznych zbudowac drogi. to znaczy
            > poprawic jakosc sily roboczej (poprzez dyscypline pracy elastycznosc i poziom
            > kwalifikacji). to znaczy wzbogacic rynek poprzez wzrost wydajnosci pracy i
            > innowacje. to znaczy prowadzic wiarygodna i stabilna polityke mekroekonomiczna.
            > to znaczy lepiej wydawac publiczne pieniadze.

            Przecież tu idzie o wyczepienie administracji państwowej z gospodarki, w
            dyskusjach tu prowadzonych, a nie o kształtowanie jakichś jej działań. Jeżeli
            zaczniemy się zastanawiać, co należy ulepszyć w sposobach pracy czy celach
            administracji państwowej, abyśmy bogatsi byli, to możemy już zwijać sklepik.
            Z drugiej strony, np. Dawid Friedman w "Lexus i drzewo oliwne" poleca
            bardzo m.in. Polsce przystąpienie do UE, bo uważa, że UE narzuci nam prawo,
            które pozwoli na rozwój firm.
            Jednak wielu w to wątpi. Np. p. Klaus.

            Jak usunąć państwo z gospodarki? Proszę.

            A propos roli inwestycji zagranicznych w rozwoju gospodarek krajów-biorców: pan
            de Soto dowodził ich znikomego wpływu na te gospodarki, dochodząc wniosku o
            potęznej roli uruchomienia zasobów biedaków w tych krajach.
            Jego "tajemnica kapitału", bardzo pożyteczna i dobra praca. Np. tu:
            www.kapitalizm.republika.pl/biblioteka.html
            A teraz dostał nagrodę:
            www.cato.org/special/friedman/
            Nagroda za ruszenie siedzenia. Pierwszy taki.
            • bush_w_wodzie Re: interwencje państwa, inwestycje zagraniczne 05.05.04, 18:09
              pepe49 napisał:

              > Panowie prezentują wybitnie boski, sprawczy sposób myślenia.
              >
              > powiekszyc atrakcyjnosc inwestycyjna to znaczy
              > > poprawic jakosc prawa i instytucji publicznych zbudowac drogi. to znaczy
              > > poprawic jakosc sily roboczej (poprzez dyscypline pracy elastycznosc i poz
              > iom
              > > kwalifikacji). to znaczy wzbogacic rynek poprzez wzrost wydajnosci pracy i
              > > innowacje. to znaczy prowadzic wiarygodna i stabilna polityke mekroekonomi
              > czna.
              > > to znaczy lepiej wydawac publiczne pieniadze.
              >
              > Przecież tu idzie o wyczepienie administracji państwowej z gospodarki, w
              > dyskusjach tu prowadzonych, a nie o kształtowanie jakichś jej działań.


              >Jeżeli zaczniemy się zastanawiać, co należy ulepszyć w sposobach pracy czy
              celach administracji państwowej, abyśmy bogatsi byli, to możemy już zwijać
              sklepik.

              dzielisz wlos na czworo. jakies podatki sa konieczne i jakos trzeba je sciagac.
              prawo jest potrzebne i to dobre. no i ktos musi je egzekwowac. zlikwidowac bank
              centralny? nie wiem czy to taki dobry pomysl. czysto prywatna infrastruktura?
              gdzie tak jest? a wiec panstwo takze ma sporo do zrobienia

              w dodatku moj post nie tyle dotyczyl dzialan panstwa ale raczej dzialan polakow
              m in za posrednictwem panstwa...




              > Z drugiej strony, np. Dawid Friedman w "Lexus i drzewo oliwne" poleca
              > bardzo m.in. Polsce przystąpienie do UE, bo uważa, że UE narzuci nam prawo,
              > które pozwoli na rozwój firm.
              > Jednak wielu w to wątpi. Np. p. Klaus.
              >
              > Jak usunąć państwo z gospodarki? Proszę.
              >
              > A propos roli inwestycji zagranicznych w rozwoju gospodarek krajów-biorców:
              pan
              > de Soto dowodził ich znikomego wpływu na te gospodarki, dochodząc wniosku o
              > potęznej roli uruchomienia zasobów biedaków w tych krajach.

              fdi sprzyjaja transferowi technologii i chocby dlatego sa istotne


              > Jego "tajemnica kapitału", bardzo pożyteczna i dobra praca. Np. tu:
              > <a
              href="http://www.kapitalizm.republika.pl/biblioteka.html"target="_blank">www.kapitalizm.republika.pl/biblioteka.html</a>
              > A teraz dostał nagrodę:
              > <a
              href="http://www.cato.org/special/friedman/"target="_blank">www.cato.org/special/friedman/</a>
              > Nagroda za ruszenie siedzenia. Pierwszy taki.
              • pepe49 Re: interwencje państwa 05.05.04, 21:01
                jakies podatki sa konieczne i jakos trzeba je sciagac.
                > prawo jest potrzebne i to dobre. no i ktos musi je egzekwowac.

                Tak. Jak zmienić państwo polskie?

                zlikwidowac bank
                > centralny? nie wiem czy to taki dobry pomysl. czysto prywatna infrastruktura?
                > gdzie tak jest?

                Nie zostawiałbym banku centralnego. Zbyt silne narzędzie. Za duża pokusa.
                Infrastruktura - tu już moze być mniej wątpliwości, myślę.

                Wracając do początku - jak zmienić państwo polskie bez mieszania do tego UE? W
                ogóle, jak je zmienić?
                • przycinek.usa Re: interwencje państwa 05.05.04, 23:06
                  "zlikwidowac bank centralny? nie wiem czy to taki dobry pomysl."

                  Bank centralny ze "swoja polityka monetarna" ma niestety zbyt duze pole do
                  pomylek, aby wlasciwie ksztaltowac polityke pieniezna. Na szczescie Banki
                  Centralne maja tendencje do wyrzucania sie poza margines gospodarczy, tam,
                  gdzie nie moga juz bardziej szkodzic. Przykladem jest BoJ. Stopy procentowe,
                  wraz z rozwojem cyklu koniunkturalnego Kondratieva beda powolutku zmierzac do
                  zera. Oczywiscie najwolniej beda spadac stopy RPP, ale jasne, ze musi gdzies
                  byc panstwo, ktore rozdaje pieniadze. Tutaj mozecie poszczycic sie byciem w
                  scislej czolowce swiatowej. Tacy jestescie dobrzy.

                  • pepe49 xxxxx 06.05.04, 21:24
                    Banki
                    > Centralne maja tendencje do wyrzucania sie poza margines gospodarczy, tam,
                    > gdzie nie moga juz bardziej szkodzic. Przykladem jest BoJ. Stopy procentowe,
                    > wraz z rozwojem cyklu koniunkturalnego Kondratieva beda powolutku zmierzac do
                    > zera



                    Wyjasnij to szerzej glupkowi pn. Pepe smile
                    Masz czas?
                    • przycinek.usa Re: xxxxx 06.05.04, 23:05
                      A to akurat nie ma wiele wspolnego z Bankiem Centralnym jako takim. Raczej z
                      cyklem. Cykl ma to do siebie, ze ceny podlegaja okresowym fluktuacjom, w tym
                      sensie, ze np. spadaja lub rosna w czasie. Dawniej bylo tak, ze ilosc pieniadza
                      w obiegu byla w miare stala, albo emisja byla na tyle niewielka, ze ceny nie
                      podlegaly inflacji. Mowie o takich historycznych czasach jak sredniowiecze.
                      Jesli ktos zawodowo zajmuje sie praca na uczelni ekonomicznej, to moglby takie
                      dane pokazac, bo na pewno badania takie prowadzono.

                      Oczywiscie byly okresy, kiedy walute psuto nagminnie, lecz ogolnie przekroj
                      historyczny nie ma takich przykladow jak obecnie, kiedy kreacja pieniadza
                      wystepuje w sposob ciagly.

                      Krotko mowiac, w okresie schylku cyklu wystepuje rowniez koniec wzrostu cen,
                      poniewaz wystepuje rownowaga kosztowa na rynku. Wtedy nie ma potrzeby "walki z
                      inflacja" i stopy procentowe Bankow centralnych spadaja, w celu "poprawy
                      sytuacji ekonomicznej" przez wzrost akcji kredytowej.

                      I to tyle.
      • viper39 Re: rozumiec co sie czyta 06.05.04, 14:14
        " bush_w_wodzie 04.05.2004 15:40 odpowiedz na list odpowiedz cytując
        w tym artykule stoi jak byk ze fdi w latach minionych plynal do polski min ze
        wzgledu na perspektywy akcesji do ue. czyli nieprzystapienie nie dosc zeby tu
        nic nie poprawilo ale by wrecz pogorszylo. prywatyzacja juz dogorywa i rynek"

        no coz w polsce prywatyzacja to sie jeszcze tak dokladnie nie skonczyla nadal
        jest okolo 1800 firm do sprywatyzwoania, biorac pod uwage szybkosc w
        prywatyzacji (2003 rok to cale prawie 40 firm sprywatyzowane) to potrwa to
        jeszcze troche,
        co polske zabija to to ze sa niejasne przepisy i straszna rozbieznosc w
        interpretacji przepisow w sferach biznesu i podatkow, oraz w sumie i tak
        wysokie podatki, to sa glowne czynniki hamjujace rozwoj,
        do czasu kiedy nadal w polsce bedzie zbyt duzo ludzi ktorzy decyduja o losach
        lokalnego (malego i nawet sredniego) biznesu to nie bedziemy rajem
        inwestycyjnym, a na tych ukladach beda wygrywali kulczyki i kraze, a reszta
        powoli do przodu

        przecinek mowisz ze w polsce tak duzo osob rozumie akcesje i ilosc inwestycji w
        polsce, mysle ze sie mylisz, nie wziales pod uwage wsi polskiej i roboli ktorzy
        maja tyle pojecia co kot naplakal, nie zapominaj ze w polsce duzo ludzi nie
        rozumie tego co czyta (jakosc naszej edukacji wychodzi, bylo to sprawdzane pare
        razy w polsce i kiepsko wyszlismy), dodaj teraz TV news i masz reszte, opinie
        ksztaltowane sa na podstawie ludzi ktorzy cos tam kiedys uslyszeli i cos
        zrozumieli nie do konca to oni przy piwie tlumacza sasiadowi itd.... poza tym
        ludzie w wiekszosci czytaja cos w rodzaju NIE lub super express, ktory jest
        latwy w zrozumieniu ale za to jakosc informacji jest kiepska, wiec co mozna
        oczekiwac?

    • pepe49 Klaus 05.05.04, 15:40
      Wybacz Robi, że Cie będę małpował, i to za pomocą pana Klausa, ale
      nieprzezwycięzone jest to natręctwo:

      www.nationalreview.com/comment/comment-tupy030303.asp
      "Klaus is known as someone who does not accept the extent and excesses of the
      European welfare states. Unlike many of his counterparts on the continent,
      Klaus wants to reinvigorate European economic growth through free trade and
      competition."
      Dostał od p. Tupiego pochwałę:
      "The Czechs continue to enjoy one of the lowest unemployment rates and one of
      the freest economies in the post-Communist world"

      Wcześniej mówił do Wash Times o tym, że korzyści z UE juz są skonsumowane, a
      polityczna nadbudowa jest szkodliwa.
      www.washtimes.com/upi-breaking/20031120-064109-6513r.htm
      "Klaus believes that the greatest part of the benefit of European Union
      economic integration, the liberalization of trade and industry, has already
      been achieved, and that "the marginal contribution of further economic
      integration is close to zero, or even negative.""

      O euro:
      "He quoted European Commission president Romano Prodi as saying that "the
      introduction of the euro was not economic at all, but a completely political
      step.""
      "Klaus, formerly a professional economist, is convinced that the euro area is
      not an Optimal Currency Area"

      Euro mamy juz wpisane do traktatu kapitulacyjnego, tak, że dyskusja jest
      rozrywkowo-poznawcza, wyłącznie (głosowanie nad konstytucją UE nie).

      Ale: taki prezydent, to jest prezydent. (westchnienie)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka