Pijac piwo - trafilem na ten tekst i az zdmuchnalem piane na klawiature:
www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2586
Właśnie zakończyła się konferencja prasowa premiera Donalda Tuska, poświęcona wyjaśnieniu afery Amber Gold i powiązań z tą firmą syna pana premiera Michała Tuska. O samej aferze Amber Gold dowiedzieliśmy się niewiele, za to mogliśmy się przekonać, jak wzniosły i szlachetny jest pan premier Donald Tusk i jakim uczciwym i godnym zaufania człowiekiem jest jego syn. Jak to mówią - dobra psu i mucha; jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma. Co prawda o tym jaki to wzniosły i szlachetny jest premier Donald Tusk, dowiedzieliśmy się od niego samego - ale cóż miał zrobić pan premier w sytuacji, gdy widocznie nikt inny nie chciał się podjąć wystawienia mu takiej recenzji? Podobnie wypada cieszyć się, że przynajmniej syn pana premiera jest uczciwy. Wyobraźmy sobie tylko, co by się działo, gdyby był nieuczciwy. Aż strach pomyśleć. Pan Marcin Plichta uczciwy może do końca nie jest, ale nawet z wypowiedzi premiera, który zresztą powołał się na opinię niezależnej prokuratury wynika, że chyba nie złamał prawa. Na takie dictum niepodobna nie odetchnąć z ulgą, bo wiadomo, że nie ma nic gorszego, jak złamane prawo. Niektórzy wprawdzie powiadają, że jeszcze gorsze jest złamane serce, albo - nie daj Boże - inna część ciała ludzkiego, ale oczywiście nie mają racji bo najgorsze jest złamane prawo. Skoro jednak pan Plichta nie złamał prawa, to znaczy, że w naszym nieszczęśliwym kraju można w biały dzień legalnie okraść setki ludzi.
W takiej sytuacji wzrok nasz kieruje się w stronę Umiłowanych Przywódców, którzy z inspiracji Sił Wyższych tworzą prawo - bo takie „luki w prawie” bywają niekiedy efektem nowelizacji. Tak było w roku 1990, kiedy to 23 lutego 1990 roku wykreślona została z kodeksu karnego kara konfiskaty mienia za zagarnięcie mienia wielkiej wartości. Ileż starych rodzin pojawiło się w naszym nieszczęśliwym kraju w następstwie tej luki - to wiedzą tylko one same, jak również - nadzorujący Umiłowanych Przywódców, żeby w odpowiednich momentach podnosili ręce i naciskali właściwe przyciski - przedstawiciele Sił Wyższych - bo chyba jakaś dyskretna ewidencja jest? Podobnie może być w przypadku Amber Gold - bo w roku 2011 uchylony został art. 585 Kodeksu spółek handlowych, przewidujący karalność osób, które będąc członkami zarządu spółki działają na jej szkodę. Dlaczego Umiłowani Przywódcy ten przepis uchylili, kto ich do tego przekonał i jakimi argumentami - tego już się pewnie nigdy nie dowiemy - ale bardzo możliwe, że w ten właśnie sposób powstała owa „luka w prawie”, dzięki której, wraz z panem Marcinem Plichtą, uniknęliśmy najgorszego, to znaczy - złamania prawa. A skoro tak, to w gruncie rzeczy nic się nie stało („nic się nie stało, Polacy nic się nie stało”

, więc pan red. Jacek Żakowski, jako prorok mniejszy, może dzisiaj wtórować premieru Tusku, że „biedny Michał Tusk stał się "Madzią" tego sezonu”. (...)