Zastanawiam się nad tym, co rzeczywiście stało się w ostatni wtorek, kiedy sensacyjny artykuł Cezarego Gmyza w Rzeczpospolitej o znalezieniu śladów trotylu na wraku TU154 wywołał istne tornado w polskich mediach.
Jeżeli faktycznie źródłem informacji jest dr. Nowaczyk (via Stanisław Zagrodzki), to prowokacja p. Gmyza może być próbą rozbujania opinii publicznej w Polsce do wartości niebezpiecznych dla państwa.
Warto też dodać, że po dementi Rzeczpospolitej (potem jednak odwołanym) prezes Kaczyński wspomniał, ze PiS ma "swoje źródła". Czy nie warto, żeby prokuratura skłoniła go do ujawnienia tych źródeł?
Istnieje tez inna narracja. Według niej publikacja Rzepy miała na celu sprowokowanie ostrego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego i jego kompromitację. Akurat ten cel został osiągnięty, ale to nie daje pewności, że był zamierzony od początku
Tak czy inaczej mamy na scenie politycznej krajową odmianę huraganu z najcięższymi możliwymi zarzutami pod adresem rządu padającymi z ust prezesa głównej partii opozycyjnej. Stay tuned.