Dodaj do ulubionych

What's next?

20.06.13, 23:22
Taka cisza. Piękna pogoda czy wszyscy liczą straty?
Każdy dzisiaj stracił z wyjątkiem cashu w USD.
Co dalej?
Prawdę powiedziawszy zamiąch jest niezły i trudno wyrokować.

Moim zdaniem to falstart. Globalny jak wszystko obecnie. Teraz już wszystko jest armageddonem, blood bathem, rzeźnią, implozją, eksplozją itp.

Wyjście z QE będzie trudniejsze niż się wydaje. Bo jeżeli już QE zrobiło coś złego to wcale nie to, że mamy groźbę inflacji - moim zdaniem nie mamy. Mamy raczej więcej złych decyzji w zakresie alokacji kapitału i więcej zombie w gospodarce. QE musi stale rosnąć i to jest największy problem z QE, bo stale rosnąć nie może a jakoś nie bardzo wierzę, że znajdzie się bankier centralny, który powie stop.

Więc dzisiaj zgodzę się z Mishem, że kluczowe są dwa pytania:

1Will the Fed back off its statements if the market dives?
2.Will it matter even if the Fed does?

I do not know timing, but at some point the market is not going to react kindly when the Fed goes back to the QE well one time too many.

What I do know is fundamentals will eventually trump liquidity, and this could be the start of it

Read more at globaleconomicanalysis.blogspot.com/#03Egsyt2tvHpvPhI.99

Moja odpowiedź na oba pytania jest: TAK. Jako sceptyk odnośnie QE powinienem się cieszyć z decyzji Bena. Jednak jakoś nie wierzę ani w jego konsekwencję , ani w jego prognozy. On zresztą jest już chyba zmęczony.

W dłuższym horyzoncie zgadzam się z Mishem - fundamenty muszą zacząć ważyć, ale zanim tak się stanie...
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Re: What's next? 21.06.13, 02:25
      overnight repo w Chinach (13%) przypomina Lehmana i jazde z 2008
      economictimes.indiatimes.com/news/international-business/china-overnight-repo-rate-surpasses-13-per-cent-highest-on-record/articleshow/20675760.cms
      mysl jest taka, ze QE juz zrobilo inflacje, wzrosly ludziom koszty i rynek zwolnil - BC sie przestraszyly inflacji, wykombinowaly, ze troche przegadaja temat - a rynek zwolnil jeszcze bardziej. Czyli im bardziej FED gada - tym bardziej lecimy. Lot jest od samego gadania. Jak zrobia Taper to bedzie krach. Lot sie juz rozpoczal i trudno oczekiwac, ze rynek teraz nagle sie zatrzyma. Hindenburgi leca jeden za drugim. Wzrost stop sie rozpoczal i teraz kolejny etap jest dolek, ktory odbedzie sie w tradycyjny sposob, czyjes wieksze bankructwo - panika i wielki bailout. W 2008 byl open bailout - ten tzw 700B, ktory nie mial limitu. Teraz bedzie wiecej. To zdestabilizuje dolara. Dolek zrobi sie na zlocie wczesniej - tak jak w 2008.

      Czyli zbliza sie moment otwierania dlugich na zlocie i srebrze - bo od czasu jak to sie zaczelo obsuwac - to nie bylo warto ryzykowac. Czeka nas jeszcze troche spadkow. Raczej watpie, ze zlote spolki opra sie rynkowi. Rynek nie dyskontuje jeszcze tego wielkiego bailoutu. Jak rynek zrozumie, ze bez kolejnych bailoutow sie nie obedzie - to zlota i srebra juz sie nie kupi po tych cenach az do 100% wyzej. Czyli zloto na 3k a srebro na 50 w pierwszym rzucie.

      • przycinek.usa Chinski Lehman 21.06.13, 05:35
        Reuters potwierdza:
        www.reuters.com/article/2013/06/20/china-bond-idUSB9E8LG02920130620
        A sa tacy, co mowia juz o 25%:
        www.forbes.com/sites/gordonchang/2013/06/20/china-panic-overnight-rate-hits-25/
        China Panic: Overnight Rate Hits 25%
        The overnight repo rate in China has just hit 25%, an indication the credit market is now frozen.

        This month, liquidity tightened considerably. Two government bill auctions failed, and several banks defaulted on their interbank obligations. Overnight rates in the last few weeks surged to about 15% but had fallen back, settling in at just north of 7%. The 25% rate indicates credit is becoming unavailable.

        Nothing is going right for China at the moment. In the last few hours, the HSBC Flash PMI for June came in at 48.3, down considerably from the 49.2 final reading for May. The country’s problems are now starting to feed on themselves.

        What the People’s Bank of China , the central bank, does in the next few hours could be critical. One wrong move and defaults could roll through the country’s banking system and take down struggling enterprises and debt-laden local governments.
        • wolo Re: Chinski Lehman 21.06.13, 22:28
          Chińska Republika Ludowa to dla mnie raczej egzotyczny temat. Mówi się o tym bąblu kredytowym od dawna - pewnie jest i jest pewnie pięknie pęknie.

          Tylko jakie to będzie miało konsekwencje? Aussie spada bardziej niż waluty emergingów, dane z samych Chin również raczej nie nastrajają - jeżeli mi to coś mówi to tyle, że surowce spadną i presja deflacyjna będzie większa.

          U nas już teraz inflacja b. niska a i w Stanach nie jest jakaś wysoka i tzw cel inflacyjny nie będzie osiągnięty. I w tym kontekście timing tego końca QE nie jest do końca zrozumiały. Ale jak już ma być - to niech będzie.
          • przycinek.usa Re: Chinski Lehman 22.06.13, 20:19
            > Chińska Republika Ludowa to dla mnie raczej egzotyczny temat.

            Biorac pod uwage, ze populacja USA = 314 mln, Chin = 1344 mln to faktycznie malo ciekawy kraj. Dynamika tez jest malo interesujaca, bo przeciez kto by sie interesowal krajem, w ktorym populacja przyrasta o rzad wielkosci szybciej. A jak do tego dodamy Indie (okolo 1.2 miliarda) to juz w ogole Chiny sa tak malo interesujace, ze nie warto nawet o tym myslec. W koncu deflacja jest zagwarantowana konstytucyjnie w Warszawie.

            www.google.com/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_&ctype=l&strail=false&bcs=d&nselm=h&met_y=sp_pop_totl&scale_y=lin&ind_y=false&rdim=region&idim=country:CHN:IND:USA&ifdim=region&hl=en&dl=en&ind=false
            Hmm....
            Skoro wiemy, ze Indie maja inflacje, Chiny maja inflacje, ceny zapierdalaja tam od dziesiecioleci dwucyfrowo na rok, to sila rzeczy w ktoryms momencie te wzrosty cen zadzialaja na swiat - nie na Warszawe oczywiscie, gdziezby. Macie Tuska - poradzicie sobie ze wszystkim. W Warszawie jest oaza spokoju. Nie warto sie interesowac Chinami, gdzie srednia pensja robotnika jest wyzsza jak w Polsce. W koncu w Polsce nie ma inflacji.

            Auusie spada? A co mnie to obchodzi? Mieszka tam ktos?
            W Australi mieszka 22 miliony ludzi.
            Wiedziales o tym? nie?
            W Europie mozna to porownac do populacji Rumuni, bo przeciez nie Polski.
            A ile ludzi mieszka w Polsce? Wie ktos?
            To ile jest tej inflacji w Polsce? Wie ktos?

            Zarowny Chiny jak i Indie sa obecnie lacznie najwiekszym zapleczem produkcyjnym swiata
            z populacja lacznie okolo 2.6 miliarda ludzi. Dynamike wzrostu populacji przedstawia wykres ktory zalinkowalem wyzej.

            Chiny jak i Indie maja bardzo wysoki wskaznik inflacji, ktory jednak jest falszowany i co wiecej - te falszerstwa staly sie ostatnio bardzo jawne - caly wzrost gospodarczy tych rejonow jest podawany nieprawidlowo - zatem zmiany cen sa faktem. Zaplecze produkcyjne swiata wchodzi powoli w spirale placowo -inflacyjna.

            Ale gdzieby sie ktos interesowal Chinami!
            Wazny jest kurs dolara australijskiego i oczywiscie kanadyjskiego, gdzie mieszka niecale 35 milionow ludzi i to wliczajac imigracje. A ile mieszka w Polsce? I to pomimo emigracji?

            Tak, nie ma inflacji i nie bedzie. Nie ma sie co interesowac Chinami, gdzie pod sklep ze zlotem potrafi sie ustawic kolejka na 10 tysiecy ludzi. Indie sa nudne z zakazem sprzedazy zlotych monet w bankach. Inflacje w Chinach i w Indiach nie jest wazna, bo dolar w panstwie ktore stanowi 12% populacji Chin i Indii nie ma inflacji.

            Czy mam porownywac poziom produkcji USA i Chin+Indie?
            Nie - to za skomplikowane na forum. Trzeba najpierw studia skonczyc.
            • bagracz Re: Chinski Lehman 22.06.13, 21:36
              Spokojnie Przycinek. Świat się zmienia a niektórzy, nawet całkiem często, zostają przy świecie, który znają. Ja to widzę u siebie w pracy nagminnie. Jest to, dość powszechna, odmowa przyjęcia faktów jeśli burzą ustalony obraz rzeczywistości.


              • przycinek.usa Re: Chinski Lehman 24.06.13, 06:05
                dokladnie
            • wolo Re: Chinski Lehman 22.06.13, 23:14
              Coś ci sie poppieldoliłooo.
              Moze te zloto?, srebro? Moze pogoda?
              Ja nigdzie nie napisalem, ze nie jest ciekawy. Jest bardzo ciekawy. Dla Polski nie jest ani duzym odbiorcom w wymianie, ani tez oni nie sa tu duzymi inwestorami, ani my nie mamy duzych ekspozycji. Wszystko co jest to raczej via Niemcy, via drugie pochodne. Poswiecam mu pewnie wiecej uwagi niz jakas srednia u nas.
              Odpocznij sobie, wez relanium. Zrob grila, przytul zone.
              I pomysl sobie chwilke. Pomysl sobie tak. Chinska gospodarka jest masywnie przeinwestowana, Nie bardzo ma kto, od nich odbierac to co wyprodukuja. Powoli robi im sie bezrobocie i....
              ....Tak wiem beda mieli zajebistom inflacje.
              Zawsze lubilem twoj sposob rozumowania.
              • przycinek.usa Re: Chinski Lehman 24.06.13, 06:12
                Nie. To ty sobie spokojnie przemysl to wszystko. Przeinwestowanie nie oznacza braku inflacji.
                Ja nie mowie otwarcie - jak ty, ze tobie sie cos popierdolilo, tylko uprzejmie zwracam uwage, ze nie wszystko jest takie proste i oczywiste. Tobie brakuje informacji. Nie masz pojecia zielonego co sie dzieje po stronie kosztow. Gdybym ci powiedzial, ze wsad ktory kupuje od lat w Chinach podrozal mi powyzej kosztow nabycia w Polsce, to uwierzysz? Nie? Transport tylko drogi. Ale to jest tylko jeden malenki przyklad. W chinach jest drogo. I oczywiscie, ze Chiny zwolnia. Juz zwolnily. I prawda jest, ze jest tam kiepsko z kredytem. Ceny w Chinach rownaja sie powoli do swiatowych. Chiny przestaly byc buforem powstrzymujacym wzrost cen na calym swiecie. Wyskocz sobie na wycieczke do Pekinu i sam zobacz jakie sa ceny w sklepach.
                • wolo Re: Chinski Lehman 24.06.13, 07:51
                  I tak już wątek idzie na straty, zresztą nie jest to dziwne, bo i cale forum poszlo.

                  W oryginalnej odpowiedzi na twoj post użyłem stwierdzenia, że chiny to dla mnie egzotyczny kraj.
                  W odpowiedzi przeczytalem, ze jestem igorantem i posluchalem wykladu o tym ile to chiny maja ludzi itp. i cos tam jeszcze o tusku.

                  Profesore daruj sobie - ja mysle, moje zainteresowanie chinami wcale nie jest takie male, natomiast niestety zrozumienie przychodzi trudno. I to z powodu roznic kulturowych, i braku statystyk i w ogole to kompletnie inna bajka - kraj egzotyczny. Mam wobec chin duza pokore.

                  Co to ma wspolnego z ignorowaniem, co ma do tego tusk? Masz jakies mentorskie zapedy - to cwicz to sobie gdzie indziej, bo przy takim podejsciu i wniskowaniu to nie znajdziesz sluchacza.

                  Do Pekinu sie nie wybieram. Bardziej interesujacy bylby Szanghaj. Ale w ogole mam problemy, np takie, ze zona ma traume po Singapurze. U nas kupuje size medium, w Stanach size small, a tam size large był za mały i znajomi sobie z nie kpili, że jest monstrum. A ona pielegnuje w sobie ten poglad, ze jest drobniutka, co zreszta daleko od prawdy nie odbiega. I co mam kobiete w kompleksy wpedzac? Ego jej zanizac? Sam przeciez nie pojade.

                  Stwierdzenie:" "Przeinwestowanie nie oznacza braku inflacji". No mysle jeszcze raz. Przeinwestowanie- wolne niewykorzystane moce produkcyjne, brak popytu. Banka kredytowa - za duzo kredytu, brak mozliwosci zaciagania nowego kredytu i zwiekszenia popytu ta droga.
                  Wnioski - inflacja.
                  Profesore - popatrz na surowce, popatrz na dolara australijskiego - Australia to wszak zaplecze surowcowe dla Chin, popatrz na miedź. I wytlumacz to wszysko akcjonariuszom kghm.
                  Ze niby sie wyrobi? Wszystko sie kiedys wyrobi, profesoere. Nawet srebro sie kiedys wyrobi. Poki co - inwestycja dlugoterminowa.
                  • leny20-4-7 spokojna 1-2-3 24.06.13, 16:22
                    Wolo, nie skreślaj wątku! Uważam, że jest bardzo na czasie i możesz wierzyc bądź nie oczekiwałem aż pojawisz się i coś w tym stylu założysz!

                    Słodzenia w sumie tyle. Teraz łyżka dziegciu i przejdę do naszych baranów.
                    Mianowicie, wydaje mi się, że bywasz tutaj niezrozumiały. Ma to związek albo z resentymentami ( domyślasz się chyba jakimi), albo generalnie z tym, że trudno się ostatnio dyskutuje ( duża nerowosc, chęci zrozumienia drugiej strony).

                    Do meritum.
                    1. uważam, że obecna reakcja mr marketu jest...PRZESADZONA! a przynajmniej PRZEDWCZESNA! Zakładam, że jeszcze w tym tygodniu ( jeśli nie przydarzy sie jakieś bankructwo czego nie można wykluczyc po skali spadków mając w pamięci skale lewarowań) pojawią się głosy w stylu: "przecież FED nie ściąga kasy", "przeciez non stop drukują ( w uproszczeniu of kors) tyle co poprzednio", "przecież to tylko deklaracje w trybie warunkowym". I rozpoczną się wzrosty. Ich skali nie potrafię przewidziec...po prawdzie to i nie chcę.
                    2. kto następny? ja szukał bym kandydata w krajach do których dotychczas napłynęło najwięcej...może ktoś z Azji SE?
                    3. Kwestia Chin - jestem po rozmowach z dwoma delegacjami z tamtejszych fabryk. Obraz rysuje się mało-ciekawy. Po pierwsze spadek zamówień exportowych z europy, stabilizacja tych z usa. Po drugie jeszcze wiosną tego roku wszyscy liczący się gracze w tej branży POWIĘKSZALI SWOJE MOCE PRODUKCYJNE! "ogłupieni" ( to nie są moje słowa) tym, że Europa odżywa i będzie zamawiac. Po trzecie w związku z 1-2, obaj szefowie, niezależnie od siebie stwierdzili, że upadnie min 25% przedsiębiorstw w ich regionie, w tejże branży ( obróbka metalu) do końca tego roku! Po czwarte każdy z nich jechał na kredytach z banku, pożyczkach "od bogatych ludzi". CO się stanie z bankami? Shibor dał preludium...ale, ale nie jest powiedziane, że kierunek jest jednen. Obaj liczą na...wsparcie lokalnych władz.
                    4. Krwiobieg gospodarek - transport
                    Cena konteneru z Ningbo do Gdańska spadła w ciągu pół roku o...prawie 50%. Za każdym razem słszę, że "armatorzy utrzymają kwtotowane ceny frachtów tylko do konca tygodnia, po czym podwyżki o 500USD na 20ft pewne"...i za kazym razem tydzięń póżniej mam taniej.

                    i teraz dochodzę do meritum meritum!

                    Paradoksalnie i Ty i el Profesore Przycinek macie rację! Szkopuł w tajmingu!
                    Wraz ze spadkiem zamówień w Chinach, w tejże branży trwa WOJNA CENOWA! Pomimo podwyżek nośników energii, pomimo wyższych wynagordzeń, pomimo kosztów inwestycji...CENY SPADAJĄ! Zakłądam, że będą w tendzie do konca roku, byc może wiosną 2014 gdy FED zakończy QE będzie lokalne extremum. Niestety gdy upadnie tych 25% konkurentów ( drugi zakładał nawet 50% bankructw) wtedy z rynku zdjęte zostanie odpowiadające im overcapacity, ceny przynajmniej suatbilizują się na danym poziomie, a jak w 2017 (drugi model zakłada w 2019) ruszy demografia USA, to ruszą zamówienia, ruszą ceny...a supply bedzie w tyle...najpóźniej wtedy Przycinek będzie miał moment chwały.

                    Wszystko co ja opisałem dzieje się of kors w skali micro, ale po tym co wypisuje w ostatnich dniach np the Economist czy FT, nie są to tylko dowody anegdotyczne.

                    czesc
                    • wolo Re: spokojna 1-2-3 25.06.13, 20:33
                      Trochę tak jak z tym facetem, co to się poszedł wieszać nad rzekę. Gałąź się złamała, wpadł do wody i zaczął tonąć. Uratowali go, a facet sobie myśli: cholera o mały włos byłbym się przez to wieszanie utopił.

                      Leny, jak przewidujesz koniec świata na 2014, to powinno wystarczyć. Perspektywa drugiego końca świata w 2019 jest już strasznie wyrafinowana. Na mój gust masz o jeden koniec świata za dużo.
                      • leny20-4-7 Re: spokojna 1-2-3 25.06.13, 22:29
                        Wolo, nawet zabawne są te twoje przypowieści. To już kolejna (druga którą widzę na PiGu), która otwiera oczy bogactwem treści przy minimum formy. #just saying jakby coś.

                        Co do meritum, to nie chcę się wypowiadać za innych. Raz nie zostałem upoważniony, a dwa pewnych intryg nie kąsam. Ja końca świata ani w 14 ani 19 nie widzę, bo co cie nie zabije, to cię wzmocni. Nie oznacza to braku perturbacji taki czy innych, o których jeśli nie skreślisz wątku, można w wolnym czasie podyskutować.

                        Gdybym się jednak mylił, to wszystko i tak jest bez znaczenia, bo raz (a dobrze) i tak umrzemy.

                  • przycinek.usa Re: Chinski Lehman 26.06.13, 03:10
                    Nie mozna odrzucac danych i faktow. A ty je odrzucasz i na dodatek wyjezdzasz na mnie z tymi swoimi blednymi wnioskami.

                    Przeinwestowanie w sektorze budownictwa nie ograniczylo wzrostu cen zywnosci, ani np. artykulow odziezowych. To co mnie sie nie podoba, to jest takie generalne odrzucanie argumentow i ignorowanie faktow. I jeszcze masz do mnie pretensje.

                    A co do przeinwestowania - to jesli panstwo ma odbiorcow na calym swiecie - to trudno oczekiwac, ze inwestycje w produkcje sa bledem. W koncu to nie jest wina Chinczykow, ze caly swiat zyje na kredyt. I nie jest tez wina Chinczykow, ze przestali chciec pozyczac calemu swiatu pieniadze.

                    Rozumiem twoja opinie, ze swiat jest generalnie przeinwestowany - ale to jest sprawa zupelnie oczywista. I cykliczna. W normalnym cyklu produkcja skorygowalaby sie sama - rynek wpadlby w depresje i czesc produkcji zniknelaby na zawsze - a nastepnie rozpoczalby sie nowy cykl od ... wzrostu cen.

                    Tak jak to bywalo zawsze.
                    (Mam nadzieje, ze nie naraze sie znowu rynkowcom jak powiem, ze inflacje determinuje cykl i najwieksza inflacja jest na poczatku cyklu - a najmniejsza na koncu)

                    Tymczasem ci wariaci we wladzach, kieruja sie krugmanizmem i NADAL DRUKUJA PIENIADZE na calego. I tym razem - jak dojdzie do depresji - to wydrukowany pieniadz doprowadzi do stagflacji. Jedne sektory upadna - a inne beda miec coraz wieksze ceny wejsciowe.

                    Reszty nie komentuje i mam nadzieje, ze nie musze nikomu tlumaczyc a zwlaszcza tobie.
                    • wolo Re: Chinski Lehman 26.06.13, 23:46
                      Nie wydaje mi sie, żebym ignorował fakty. Mam dużą pokorę do liczb i raczej z liczb staram się wyciągać wnioski a nie gotowe tezy podpierać wybiórczymi liczbami. Jak mi coś nie pasuje, np EURUSD, który rósł nie wiedzieć czemu w zasadzie do konferencji prasowej Bernanke to zapewniam, Cię że jest to mój główny problem. Nie szukam przyczyn w zmowach bankierów centralnych, czy też dużych graczy. Nie dopisuję sobie teorii spiskowych tylko pokornie milczę i staram się znaleźć racjonalne wytłumaczenie.

                      A'propos Chin i EMów - gdybyśmy mieli wzrost wszędzie na świecie to , jak to mówią ekonomiści, większa absorbcja wewnętrzna doprowadziłaby do inflacji, a przy tym dodruku nawet pewnie do dużej, czy bardzo dużej inflacji. Takie ryzyko byłoby całkiem realne. Ale o to nie mam teraz obaw. Wzrost napięcia w niektórych krajach wynika raczej z tego, że trudno jest im utrzymać bieżące tempo wzrostu i bieżący poziom życia.

                      Żywność i surowce rolne wcale tak nie drożeją - popatrz sobie na soft commodities - wzrosła zdaje się bawełna, cała reszta zaliczyła kilkunastoprocentowe spadki year till date. Weź pod uwagę, że mniejszy wzrost globalny i np. taki gaz łupkowy powoduje, że produkcja biopaliw staje się nieopłacalna i na produkcję żywności będzie można przeznaczyć więcej ziemi rolnej.

                      Surowce nierolnicze również tanieją. I jakoś tej większej absorpcji ze strony EMów się nie obawiam. Natomiast możemy mieć wzrost niezadowolenia społecznego. Gdzieś czytałem, że w tym roku absolwenci chińskich uczelni w ogóle nie mogą znaleźć pracy, co tam się do tej pory nie zdarzało. I partia poleciła samorządom żeby ich zatrudniali na jakichś śmieciowych warunkach, żeby poprawić statystyki. To jest ich problem - oni nie walczą o więcej ale o to, żeby nie było gorzej.

                      Tak jak już pisałem - głównym problemem jest kryzys kredytowy, nie przeinwestowanie. Gdyby było mniej kredytu to nie byłoby i przeinwestowania, i taki dodruk jak mamy nieuchronnie skończyłby się inflacją.

                      Amerykański konsument trochę się zdelewarował, teraz jest coś koło 80% długu do PKB a było około 100% i jak się domyślam to być może tutaj niektórzy ekonomiści dopatrują się szansy na powrót koniunktury. Ale moim zdaniem to nie przejdzie. Nie po to zaczęliście trochę oszczędzać, żeby znowu się zadłużać, poza tym takiego zdelewarowania nie ma po stronie przedsiębiorstw i rządu. W rządowych rachunkach macie pewną poprawę i to jest jakaś zagadka i to mógłby być dla mnie ciekawy temat do dyskusji. W szczegolności dziwi mnie skąd takie przestrzelone oczekiwania do wzrostu, którego nie ma (4q) lub po rewizjach przychodzi dużo mniejszy (1q dzisiaj). Skąd ten optymizm na giełdzie? W końcu co z tym rynkiem pracy? Jeśli już gdzieś ten popyt się pojawia to w Stanach a nie w EMach. Jestem jakoś mało przekonany ale to są ciekawe rzeczy - rozpatrywanie groźby inflacji przy spadających cenach i wysłuchiwanie tego, że ignoruję fakty jest po prostu nudne.

                      A' propos srebra to dzisiaj trochę popatrzyłem na obrazki. Jest w okolicach gdzieś z 2010 r. Na grubo przed QE3 i w tych rejonach gdzie było ogłoszone QE2 i zaczęło marsz w górę pod 50. Z mojej perspektywy to nie wygląda najgorzej. Na powrót w okolice 50, czy nawet 32 bym nie liczył ale 24 spokojnie może zrobić do końca roku. W kazdym badz razie wolalbym chyba trzymac srebro niz akcje S&P - jeżeli ma być wzrost jak mówi FED to podrożeje i srebro (w cenach juz nie ma QE i obaw o hiperinflacyjny koniec swiata). Jeżeli ma nie być wzrostu, jak mi się wydaje, to srebro już spadło a akcje dopiero spadną.
                      -
                      • przycinek.usa Re: Chinski Lehman 27.06.13, 04:33
                        "którego nie ma (4q) lub po rewizjach przychodzi dużo mniejszy (1q dzisiaj). Skąd ten optymizm na giełdzie?"


                        Na to akurat moge odpowiedziec, poniewaz rewizja oznacza odsuniecie grozby taperingu i stad optymizm. Moge tez szczegolowo odpowiedziec na reszte, ale wyszloby ze sie nie zgadzam, a generalnie zgadzam sie z tym co powiedziales. Od momentu, kiedy ceny czesci commodities zanotowaly szczyty, bodajze w lutym w 2011 - to na tym rynku nic sie nie dzieje - jest tak jak mowisz, jest marazm i ceny spadaja.

                        Ale mnie chodzi o cos wiecej. Zastanow sie nad cyklem - powiedzmy hipotetycznie - calkiem tak dla zabawy, ze cykl faktycznie jest sinusoida i dolek tego sinusa oznacza wszystko po rowno - bezrobocie, kryzys, deflacje i tak dalej. Same zle rzeczy. Wiadomo, ze ten nasz obecny cykl jeszcze sie nie zakonczyl - nawet nie zeszlismy do tego hipotetycznego dolka - to sie po prostu nie stalo i tego nie ma ani w statystyce, ani golym okiem nie widac.

                        Zatem ta moja teza o inflacji, ktora stawiam - nie dotyczy tego okresu, ktory jest teraz.
                        Chce to powiedziec jasno - bo sam fakt, ze sie prognoza nie spelnila, to kazdy widzi. Chce aby panowalo pewne zrozumienie, tego co mysle - po prostu sadze, ze skoro mnie krytykujesz - oraz inne osoby tez mnie krytykuja - to przynajmniej dobrze byloby wiedziec za co.

                        Zatem wyjasniam, ze inflacja TERAZ nie jest taka prawdopodobna - nic ponad obecna male wzrosty cen rzedow 10% moze 15% rocznie - i to na dodatek wygasa - jak powiedzialem i slusznie zauwazyles, ze ostatnio niektore towary stanialy - np. drewno.

                        Do tego momentu moglibysmy sie spokojnie zgodzic i nie byloby w tym nic zaskakujacego.

                        Ale w dluzszym terminie ja to wiedze tak - dodruk finansowy wyplaszcza nam ten dolny okres tej sinusoidy. Gdyby nie FED i dodruk - to mielibysmy straszne zalamanie rynkow juz dawno.
                        Czyli nasz przyklad w porownaniu do zycia - wyglada tak - ze "rynkowo" bylby polokres ujemy - a to co mamy to jest stagnacja, czyli jakby wyplaszczenie.

                        I teraz ja uwazam, ze przyrost masy dlugu i astronomiczne zalewarowanie rynku pod kazda szerokoscia geograficzna destabilizuje gospodarke tak - ze to jest nie do opanowania. To jest tak jak tu mowi kolega bagracz - ze to jest system zlozony, ktory jest nie do uratowania przez sam dodruk. Co wiecej - ta niestabilnosc systemowa wzrasta od kilku lat.

                        No ale jak zdefiniowac niestabilnosc?
                        To jest niedefiniowalne. Bo co powiedziec?
                        Wyrazic to jakos matematycznie poprzez volatility?
                        Zmiennosc cen na calym rynku w czasie?

                        Intuicyjnie mozna wnioskowac, ze niestabilnosc musi sie wlasnie tutaj objawiac - czyli brak zdecydowania rynku co do cen - to wyznacza te zmiennosc. Jednego dnia obligacje wydaja sie byc tanie - a po ostatnim wystepie FED okazaly sie strasznie drogie. I masz jazdy.

                        Jak na to popatrzymy - to kolejne intuicyjne i calkiem sluszne wnioski to takie - ze to sie bedzie pogarszac. Nie moze sie polepszyc, skoro ponad 70% dlugich obligacji kupuje FED.
                        Teraz to chyba nawet wiecej.

                        Powracajac do tej mojej mysli o tej sinusoidzie:
                        Wiec ja tak sadze, ze ta wzrastajaca zmiennosc i pogorszenie sie czynnikow rynkowych (np. podatki) doprowadzi za jakis czas do destabilizacji rynku zabezpieczen na stope procentowe i swapow na stopy. Np. IRSy zwariuja. One juz zaczely sie dziwnie zachowywac, nie wiem, czy Cie to dziwi, czy uwazasz to za normalne. Masz tam opadajaca linie trendu. Podrecznikowe miejsce. Moze isc w dwie strony - czyli mamy niepewnosc - tanio czy drogo? Prawda?
                        To juz nie jest wcale orginalne - ale sadze, ze zrobimy kolejnego Lehmana. To jest po prostu wbudowane w ten system.

                        I ten moment bedzie praktycznie oznaczal rownoczesny dodruk i zakrecenie tej krzywej.
                        I to bedzie taki dziwny moment w gospodarce, kiedy zacznie sie rozpad rynku pracy - czyli rozejda sie te wykresy cykli - inflacja nie bedzie chciala spasc, biznes bedzie sie kurczyc, pracy ubedzie - i wtedy wejdziemy w nowy cykl. To wejscie moze byc bardzo gwaltowne.
                        I wtedy dopiero bedzie ten odjazd cen na srebrze.

                        Wlasnie o to mnie w tym wszystkim chodzi - ze ta konwersja jednego cyklu w drugi bedzie szybka i gwaltowna - nie tak jak przed wojna - przez wiele lat - tylko raz dwa trzy i mamy nowy cykl z powolnym i mozolnym podnoszeniem sie z upadku totalnego.

                        W twoim opisie sytuacji mamy zawarta cala nas otaczajaca rzeczywistosc.
                        I to jest rynek zrownowazony - mamy coraz wieksze trzaski i czuc w kosciach zmiany - ale to sie wszystko cudem trzyma. A mnie chodzi o to - co sie stanie - jak to trzasnie.
                        • wolo Re: Chinski Lehman 30.06.13, 22:54
                          Taparing będzie. Rzeczywiście mogły odżyć nadziej, na to że później ale nie wydaje mi się. Zaczną w tym roku i skończą w przyszłym. Co najwyżej FED będzie grał stopą - zerowe przez długi okres czasu.

                          Uwag odnośnie cyklu nie rozumiem, tutaj zwykłe cykle koniunkturalne niewiele mają do rzeczy. Najważniejszy proces jaki zachodzi to delewarowanie. Oprócz tego, mamy jeszcze inne sekularne trendy takie jak, konwergencję EM do DM, globalizację, jeszcze boć może parę innych by się znalazło, choć niektóre, np. peak oil, nie są już takie pewne. No nie można zapominać i o jednak dość szybkim postępie technicznym - to też przemawia za niską inflacją.

                          I tak na mój gust to delewarowanie jest najważniejsze i ono będzie decydować o tym, że okresy ożywienia będą krótkie i o niezbyt wysokiej amplitudzie a depresje dłuższe i głębsze niż to przedtem bywało.

                          Jednym z argumentów, które moim zdaniem, przemawiają za niską przez dłukgi okres czasu inflacją jest rówwnież argument contrariański - całkiem dużo osób jej oczekuje, co na rynku przejawiało się w pierwszym okresie wzrostem cen metali a teraz jest widoczne np. w znacznym nachyleniu krzywej dochodowości.


                          --
                          • przycinek.usa Re: Chinski Lehman 01.07.13, 08:42
                            W Chinach ceny rosna 20 lat - najwiecej na poczatku 90-tych. Podobnie jak w Polsce w latach 80-tych, bylo dostosowanie cenowe i caly czas bylo coraz drozej. W Chinach natomiast bylo zawsze duzo rak do pracy i ten proces zachodzil wolniej. Dlatego od wielu lat oplacalo sie kupowac towary w Chinach i sprzedawac u nas. Dzieki temu na zachodzie zjawiska inflacyjne byly zahamowane - mowilo sie, ze my oraz Europa eksportuja inflacje do Azji. Przez pewien okres czasu te poglady bylo ogolnie przyjete przez mainstream - w koncu to zaden cud - jasne, ze skoro w Chinach tanio - to w USA nie podrozeje.

                            I teraz ceny sie wyrownaly.

                            I kiedy po wielu latach ciaglej inflacji ceny wreszcie sa na podobnym poziomie wszedzie - to nagle analitycy uwierzyli - ze ceny nigdy juz nie moga wzrastac, bo produktywnosci i inwestycje i tak dalej.

                            Tymczasem to jest sprawa mechanizmu cenowego - a nie produktywnosci.
                            Jesli ceny w Chinach sa na takim samym poziomie jak u mnie w LA, to kiedy jest wieksze prawdopodobienstwo wzrostu cen w USA - teraz, czy wtedy, kiedy w Chinach bylo taniej?


                            Wlasciwe to kto powiedzial, ze produktywnosc jest jedynym czynnikiem ksztaltujacym ceny?
                            Nie jest. Ty caly czas powolujesz sie na produktywnosc, tymczasem trzeba brac jeszcze pod uwage caly szereg pozostalych czynnikow kosztowych.

                            Mowilem wczesniej, ze ceny produkcji w Polsce zrownaly sie z Chinami w niektorych segmentach produkcji. Czy uwazasz, ze te ceny spadna? A na jakiej podstawie?

                            Zastanawiam sie skad sie biora takie naiwne postawy wsrod bankowcow - jesli mnie dostawca podnosi cene transformatorow - to podnosze cene koncowa. Taniej sie juz nie da.
                            Nie bede tego finansowal z wlasnej kieszeni. To samo dotyczy opakowan, pudelek, butelek, srubek i calej reszty tandety, ktora co roku obdarzaja mnie Chiny. Coraz drozej.
                            Zapomnij o deflacji. Przestan wreszcie wierzyc w brednie prezentowane przez mainstream i propagande FED.

    • damian.pw Re: What's next? 24.06.13, 17:15
      QE jest złe bo to pieniądz który nie istnieje i napędza fikcyjną hossę niewiele dając realnej gospodarce.
      • herr7 Re: What's next? 25.06.13, 08:01
        Nie jestem ekonomistą, ale tak na zdrowy rozum wydaje mi się, że takie działania zapobiegają spadkom wartości funduszów emerytalnych, bez których większość Amerykanów nie miałaby środków na starość. Czy działania Fedu mogą trwać w nieskończoność to inna sprawa.
      • saturn5 Re: What's next? 01.07.13, 03:01

        > i napędza fikcyjną hossę niewiele
        > dając realnej gospodarce.

        Daja bardzo duzo gospodarce bo utrzymuja bardzo niskie oprocentowanie - obojetnie czy dla biznesu czy jak szukasz pozyczek na prywatne domy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka