jeszcze, czy już jest tylko pierwszym wielkim przegranym tych (pra)wyborów prezydenckich w USA?
Niby miał się kompletnie pogrążyć tą wypowiedzią o Meksykanach/latynosach (przynajmniej tak to opiniował lewicowo-liberalny mainstream), a jednak prowadzi w sondażach, hehe.
Czyżby miał się powtórzyć cassus "aktora" Reagana? Przecież Trump to obecnie bardziej już telewizyjny celebryta, niż poważny i poważany biznesmen.
Konkludując, ma szansę wygrać z Rodhamicą? Pomimo tego żenującego tupecika?