Dodaj do ulubionych

Rząd kontra Sejm po raz kolejny

06.10.04, 20:54
To zaczyna być ciekawe. Jak najbardzie słusznie nazywa sie ten rzad tworem
koalicji strachu, bo tylko obawa przed zbyt wczesną utratą poselskiej diety
trzyma ekipę Belki u władzy. Dalej twierdzę, ze nie żyjemy w dziwnym kraju.

Sejm/ Większość klubów za wezwaniem rządu do uniemożliwienia budowy drogi w
Euroregionie Nysa


06.10.2004 Warszawa (PAP) - Większość klubów poselskich opowiedziała się w
środę za przyjęciem projektu uchwały wzywającej rząd do uniemożliwienia
budowy polskiego odcinka drogi w obszarze między miastami Bogatynia, Hradek
nad Nisou i Zittau. Odcinek polski tego połączenia ma mierzyć 4,6 km.


W najbliższym bloku głosowań Sejm ma zająć się projektem uchwały.

Projekt przyjęła w czerwcu sejmowa komisja infrastruktury. Umowa Polski z
Czechami i Niemcami jest - zdaniem posłów - niezgodna z interesem państwa.
Budowa drogi może zaszkodzić interesom portów w Szczecinie i Świnoujściu,
gdyż umożliwi ona dogodne połączenie drogowe portów niemieckich z Europą
Południową z pominięciem portów polskich.

Rząd odniósł się do projektu w ostatni wtorek, przyjmując, że podpisanie
umowy między Polską, Czechami i Niemcami o budowie drogi w obszarze między
miastami Bogatynia, Hradek nad Nisou i Zittau, było słuszne.

Poseł sprawozdawca Jerzy Polaczek (PiS) powiedział w środę, że w dyskusji na
posiedzeniach komisji wskazywano, iż podejmując tę budowę Polska pozwala
osiągnąć korzyści naszym sąsiadom, rezygnując z korzyści własnych. "Za 15,5
mln euro wydanych na budowę odstępujemy nasz potencjalny rynek żeglugowy" -
powiedział Polaczek.

Zdaniem Michała Turkiewicza (SLD), budowa drogi i towarzysząca jej
modernizacja pozostałych dróg w okolicy stworzy dogodne połączenie całego
regionu z autostradą A4 i drogą krajową nr 4. "Nie jest prawdą, że budowa tej
drogi zagraża interesom portów polskich" - powiedział. Zadeklarował, że SLD
będzie głosował przeciw tej uchwale.

Tadeusz Jarmuziewicz (PO) zauważył, że nie towarzyszyły tej decyzji żadne
badania czy też symulacje skutków budowy, czy jaki to będzie miało wpływ na
porty zachodniego wybrzeża. Jego klub popiera tę uchwałę i będzie za nią
głosował - zapowiedział.

Za uchwałą jest też klub PiS. Projekt poprze również klub PSL. Zdaniem
Bolesława Bujaka (PSL), droga ma mieć funkcję magistrali tranzytowej dla TIR-
ów, a więc ominie obszar Polski w wymianie towarowej.

Przeciwko tej uchwale opowiedział się Michał Kaczmarek (SdPl) oraz UP.
Kaczmarek stwierdził, że samorządy po wszystkich stronach granicy wyrażają
zgodę na tę budowę i mają szansę utworzyć specjalną strefę ekonomiczną.

Zdaniem Waldemara Borczyka (Samoobrona), umowa jest dla Polski niekorzystna,
służy interesom Niemiec i Czech i ma na celu jedynie ułatwienie handlu między
tymi krajami. "Należy jak najszybciej wycofać się z tej umowy" - powiedział
Borczyk
Obserwuj wątek
    • robisc Po co nam ten rząd? 07.10.04, 21:53
      No wreszcie ciekawy artykuł o rzadzie Belki.

      Po co nam ten rząd?!

      Do panów Belki i Hausnera: pie... takie państwo! Wywalam 150 osób na zasiłek.
      Zamykam firmę i jadę na Cypr. Sami płaćcie te idiotyczne podatki, może wtedy
      zaczniecie lepiej pilnować swoich kolesi" - napisał na forum internetowym
      poświęconym podatkom jeden z przedsiębiorców, oceniając ponoć przyjazną dla
      biznesu politykę rządu Marka Belki. Podobnych opinii jest na forum kilkaset.

      Prof. Witold M. Orłowski, doradca ekonomiczny prezydenta, zastanawia się, czy
      nie należałoby wprowadzić konstytucyjnego obowiązku powoływania w roku
      przedwyborczym rządów prezydenckich. Prezydencki rząd Belki udowadnia, że ten
      pomysł Orłowskiego jest wyjątkowo niefortunny. Gabinet Belki to rząd nie
      ponoszący politycznej odpowiedzialności przed wyborcami, rząd, który lekceważy
      Sejm - zignorował bowiem niemal jednomyślnie przyjętą uchwałę o reparacjach
      wojennych i za nic ma debatę prywatyzacyjną Sejmu.

      Rządy tymczasowe, zwłaszcza lewicowe, uderzają po kieszeni nie tylko
      przedsiębiorców. Od trzech lat systematycznie podwyższa się podatki osobom
      fizycznym: najpierw zamrożono progi podatkowe, później zlikwidowano ulgi,
      wprowadzono podatek od zysków z oszczędności itd. Posłowie SLD pracują teraz
      nad projektem zwiększającym pracownicze składki na ZUS nawet o kilka tysięcy
      złotych (zniesienie 30-krotności wynagrodzenia, powyżej którego nie płaci się
      już składek na ZUS). Premier Belka pamięta także o przedsiębiorcach: chce, by
      co miesiąc oddawali ZUS nawet o 1,1 tys. zł więcej! Rząd zatwierdził też
      projekt budżetu z bardzo wysokim deficytem - najwyższym w Europie (oficjalnie
      wynosi "tylko" 35 mld zł, faktycznie - przynajmniej o 20 mld zł więcej).
      Skutkiem tych działań będzie słabnięcie wzrostu gospodarczego (według rządu - w
      2005 r. wyniesie on 5%, według analityków - może być nawet o 1 punkt procentowy
      niższy).

      Działając na szkodę gospodarki, Belka chce zadowolić żelazny elektorat SLD, na
      który składają się emeryci, renciści i klienci opieki społecznej. Nic więc
      dziwnego, że - jak wynika z badań Pentora dla "Wprost" - poprawy swojej
      sytuacji materialnej pod rządami premiera Belki oczekuje zaledwie 8,5%
      badanych, a prawie połowa (43,2%) uważa, że najlepiej określają obecny rząd
      słowa "bierny" i "antyreformatorski". - Rząd Marka Belki ma tylko jeden
      program: trwać jak najdłużej - uważa Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum
      im. Adama Smitha.

      15 października Sejm przegłosuje wniosek o wotum zaufania dla gabinetu Belki.
      Rząd niemal na pewno to głosowanie wygra. Przedłuży to jego rządy co najmniej o
      pół roku, a niewykluczone, że i o rok. Rachunek zapłacimy wszyscy. Ostrożnie
      szacując, szkodliwe działania rządu Belki będą kosztowały nas w najbliższych
      dwóch latach 3% wzrostu PKB, czyli około 24 mld zł. Każdy pracujący Polak
      zapłaci więc prawie 2 tys. zł za to, aby Marek Belka mógł sobie przez kolejne
      kilka miesięcy poadministrować.

      Dobra i zła demokracja

      "Radykalnych zmian można dokonać tylko w pierwszych tygodniach urzędowania" -
      twierdzi Milton Friedman. Później - zdaniem Friedmana - rządy, zwłaszcza bez
      silnego zaplecza, nie widzą już sensu w reformowaniu kraju, skoro polityczne
      zyski będzie czerpać inna ekipa. Dlatego im bliżej wyborów, tym bardziej
      mięknie każdy rząd i zaczyna zwiększać wydatki socjalne. Jak wyliczył szwedzki
      ekonomista Torsten Persson, wydatki rządów koalicyjnych i mniejszościowych
      funkcjonujących w ostatnich piętnastu latach w 50 najważniejszych krajach
      demokratycznych były o 2-5% PKB większe niż rządów silnych. Nie trzeba zresztą
      owych wyliczeń, aby przekonać się o owej prawdzie - wystarczy popatrzeć na
      funkcjonowanie w ostatnich 25 latach Włoch i Szwecji, fundujących sobie rządy
      mniejszościowych koalicji. Ćwierć wieku temu Szwecja była państwem o najwyższym
      na świecie poziomie życia obywateli. Dziś przeciętny Szwed jest biedniejszy niż
      przeciętny czarnoskóry mieszkaniec USA (a to najbiedniejsza tam grupa
      etniczna). Jeszcze w latach 1950-1963 włoska gospodarka rozwijała się w tempie
      5,9% rocznie, przy pełnym zatrudnieniu. Słabe i często zmieniające się rządy
      doprowadziły do dwucyfrowego bezrobocia i pełzającego wzrostu gospodarczego
      (pieniądze zarabiane przez północne Włochy politycy przekazywali biednemu
      południu).

      Jan Piński, Michał Zieliński
      Współpraca: Aleksander Piński

      wiadomosci.wp.pl/kat,8173,wid,5864254,prasaWiadomosc.html?_err=1&ticket=3837272595026338oLcmgnoRa5tbdBLGPrKdnJKSf%2FrXuyXJi2nJ6YKQCATFH%
      2FqTiHsi39RXHLrkpvoRGYps93rfVSDGEwM%2BkMyo%2FLSopen%2BJGGCm0HX04RFinU0TOAJ%
      2FalV%2FSSKmRVmXN2M
    • robisc worek żytawski czyli kolejna zdrada rządu Belki 09.10.04, 10:08
      Sejm: "Nie" dla worka żytawskiego


      Andrzej Kublik, PAP 08-10-2004 , ostatnia aktualizacja 08-10-2004 18:32

      Sejm w uchwale wzywa rząd do uchylenia zgody na budowę drogi z Czech do Niemiec
      przez tzw. worek żytawski

      Zdaniem posłów umowa w sprawie budowy tej drogi (oraz mostu granicznego), na
      którą rządy Niemiec i Czech przeznaczyły 15,5 mln euro, jest niezgodna z
      interesem państwa. Może zaszkodzić interesom portów w Szczecinie i Świnoujściu,
      bo umożliwia dogodne połączenie niemieckich portów z Europą Południową z
      pominięciem polskich portów.

      - Za 15,5 mln euro odstępujemy nasz potencjalny rynek żeglugowy - mówił w
      Sejmie Jerzy Polaczek (PiS). Tadeusz Jarmuziewicz (PO) przypomniał, że rząd
      Leszka Millera zgodził się podpisać umowę, nie analizując skutków tej
      inwestycji dla przyszłości portów w Polsce. Natomiast Michał Turkiewicz (SLD)
      twierdził, że droga stworzy dogodne połączenia dla regionu Turoszowa z innymi
      drogami w Polsce. Michał Kaczmarek (SdPL) przypomniał zaś, że na budowę tej
      międzynarodowej drogi zgodziły się samorządy w Polsce, Niemczech i Czechach.

      Za uchwałą głosowało w piątek 213 posłów, 191 było przeciw, a czterech się
      wstrzymało.

      Zgodę na budowę drogi rząd przyjął 23 marca. Tego dnia na rozmowy z premierem
      Millerem o kompromisie w sprawie systemu głosowania w rozszerzonej UE do
      Warszawy przyleciał kanclerz Niemiec Gerhard Schröder.

      Odcinek miał mieć 4,6 km długości, przystosowany byłby do przejazdu
      najcięższych ciężarówek. Byłaby to jedyna międzynarodowa droga w Polsce o
      charakterze drogi wojewódzkiej, nie zarządzana przez Generalną Dyrekcję Dróg
      Krajowych i Autostrad. Wcześniej od początku lat 90. kolejne rządy
      konsekwentnie nie zgadzały się na jej budowę. Według eurodeputowanego Bogusława
      Liberadzkiego, ministra transportu w rządzie Cimoszewicza, oceniano, że nie
      jest to inwestycja w interesie Polski.

      W ostatni wtorek rząd Marka Belki negatywnie ocenił projekt uchwały przyjętej
      teraz przez Sejm. Już 23 września premier Belka zawiadomił marszałka Sejmu
      Józefa Oleksego, że zamierza przedstawić umowę do ratyfikacji prezydentowi.
    • bush_w_wodzie no i mamy rzady autorytarne 11.10.04, 20:29
      oczywiscie ta sytuacja bedzie podtrzymywana jak najdluzej

      "Choć można by przypuszczać, że rząd będzie próbował przypodobać się Sejmowi, od
      którego zależy jego dalsze trwanie, Belka bez pardonu skrytykował wczoraj
      ostatnie pomysły posłów.

      - Nie zgodzimy się, żeby ten rozdygotany Sejm rozdygotał cały kraj - mówił,
      wymieniając ostatnie pomysły posłów, ingerujące jego zdaniem w kompetencje
      władzy wykonawczej: uchwałę w sprawie niemieckich roszczeń, uchwałę w sprawie
      prywatyzacji PKO BP, krytykę decyzji rządu w sprawie budowy autostrad (w tym
      apel PiS do urzędników o nieposłuszeństwo wobec rządu - patrz s. 8)."
      • robisc prośba 11.10.04, 20:41
        Bush - nie bądź taki tajemniczy i dopisz sie do watku "Kto jest kim na tym
        forum"

        Pozdrawiam
        robi
    • robisc Z FK, bo dobre 11.10.04, 20:46
      Belka - polityka pozorów
      Autor: basia.basia
      Data: 11.10.2004 11:26 + dodaj do ulubionych wątków

      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.11/Kraj/20/20.html
      Politolodzy i socjolodzy o rzadzie Marka Belki:
      Polityka pozorow

      Bardzo negatywny stosunek do Rady Ministrow ma prof. Jadwiga Staniszkis,
      socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Po pierwsze, ten rzad, podobnie jak
      poprzedni, utrwala wladze ludzi zwiazanych z SLD w calym kraju. Po drugie -
      nie przeprowadzil reformy finansow publicznych, a w zamian - w sposob
      karygodny z punktu widzenia regul rzadzacych w Unii Europejskiej - wprowadzono
      do budzetu fundusze strukturalne. Po trzecie - przygotowujac wizyte w Moskwie
      prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego, zaakceptowal przeksztalcenie rosyjskich
      przedstawicielstw handlowych w przedstawicielstwa dyplomatyczne, co dalo
      bardzo duzej liczbie zatrudnionych w nich osob immunitet dyplomatyczny. Na
      szczescie, Sejm zablokowal ten pomysl, chociaz sprawa nie zostala zamknieta.
      Po czwarte - jest to rzad pozorujacy dzialania - argumentuje prof. Jadwiga
      Staniszkis.

      Zdaniem znawczyni polskiego zycia politycznego, ekipa profesora Belki
      ogranicza sie w zasadzie do wykonywania polecen politycznych wydawanych przez
      ludzi zwiazanych z szeroko pojetym srodowiskiem SLD i prezydenta Kwasniewskiego.

      Prof. Staniszkis twierdzi, ze rzad prowadzi cyniczna polityke wobec
      spoleczenstwa, a przy tym "nadyma sie". (...)

      (...)prof. Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellonskiego. Mowi
      wrecz: - Istnienie tego rzadu podwaza lad demokratyczny w panstwie. Jego
      trwanie nie swiadczy jedynie o kryzysie elit politycznych, ale o czyms gorszym
      - o powaznym kryzysie instytucji panstwa, zachwianiu konstytucyjnego porzadku
      prawnego. Z taka sytuacja mielismy do czynienia np. wtedy, gdy Rada Ministrow
      lekcewazyla uchwaly Sejmu. Trzeba powiedziec, ze tak postepujac, rzad stawia
      sie ponad parlamentem, jest jego recenzentem, gdy tymczasem to Rada Ministrow
      jest emanacja Sejmu.

      Prof. Bankowicz twierdzi, ze rzeczywisty tworca gabinetu profesora Belki,
      czyli prezydent Aleksander Kwasniewski wykorzystuje to, ze znaczaca czesc
      poslow, kierujac sie niskimi pobudkami, czyli troska o swoja przyszlosc, nie
      zamierza opowiedziec sie za skroceniem kadencji. Kierowanie sie niskimi
      pobudkami przez wiekszosc poslow wykorzystuje rowniez szef rzadu. - Z regulami
      parlamentarnymi kloci sie istnienie gabinetu, ktory przegrywa wazne dla siebie
      glosowania w Sejmie.(...)

      W miare dobrze dzialalnosc rzadu Marka Belki ocenia prof. Jacek Wodz,
      politolog z Uniwersytetu Slaskiego. - Podstawowe sprawy ten gabinet
      uporzadkowal, co nie bylo latwe, poniewaz od poczatku swojego istnienia dziala
      w prowizorycznych warunkach i bez jasno okreslonego zaplecza politycznego -
      mowi nasz rozmowca. Prof. Wodzowi szczegolnie podoba sie to, ze prof. Belka
      kilka razy sprzeciwil sie SLD. Jego bledami byly przede wszystkim niektore
      nominacje. - Zupelnym nieporozumieniem byly dwie: Lecha Nikolskiego i Izabeli
      Jarugi-Nowackiej - wymienia. Dodaje: - Nie mam watpliwosci, ze zgoda na te
      osoby byla cena za poparcie ze strony czesci SLD i Unii Pracy.

      Nasz rozmowca za powazny blad rzadu uwaza rowniez sposob traktowania Sejmu
      przez Rade Ministrow. - Ten Sejm jest jako calosc glupi. To jasne i
      bezdyskusyjne. Ale rzadowi nie wolno mowic tego niemal wprost, publicznie, bo
      to kloci sie z elementarnymi zasadami demokracji. Kiedy Sejm przyjmuje
      niedorzeczna uchwale, wowczas ministrowie i premier powinni w delikatny sposob
      wyjasniac poslom, ze bladza. Nikt nie lubi, gdy sie mu mowi prosto w oczy
      niedobre o nim rzeczy, nawet jesliby byly zgodne z prawda.

      Samego premiera prof. Jacek Wodz okresla jako postac "troche nijaka". Taka
      ocena wynika z braku umiejetnosci komunikowania sie ze spoleczenstwem. - Moge
      jednak wybaczyc ten mankament premierowi, bo jest on szefem rzadu na czas
      przejsciowy. Z zasady jednak niedobrze jest, gdy osoba, ktora kieruje krajem,
      nie potrafi rozmawiac z rodakami - argumentuje slaski politolog.
      (...)
      Prof. Jerzy Mikulowski-Pomorski, socjolog z Akademii Ekonomicznej w Krakowie,
      twierdzi, ze rzadzaca ekipa nie popelnila powazniejszych bledow. - Ale tez nie
      zrobila nic wielkiego - dodaje. Krakowski socjolog najbardziej ceni wsrod
      czlonkow rzadu wicepremiera Jerzego Hausnera. - Moim uznaniem cieszy sie on
      glownie za to, ze otacza sie ludzmi rozsadnymi, ktorych wybiera nie tylko
      sposrod czlonkow lub sympatykow SLD.

      Prof. Jacek Kurczewski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwage na
      to, ze gabinet prof. Belki chce zrobic dobre wrazenie przede wszystkim na
      politykach, a dopiero w dalszej kolejnosci na spoleczenstwie. - W przypadku
      politykow, mimo usilnych staran, wysilki szefa rzadu ida na marne. Niemal nikt
      tej ekipy nie lubi, nawet SLD.

      Prof. Kurczewski twierdzi, ze najlepiej mizdrzenie sie profesora Belki do
      politykow i reszty spoleczenstwa widac na przykladzie nominacji. Jego zdaniem
      np. powolanie Magdaleny Srody na pelnomocnika ds. rownego statusu kobiet i
      mezczyzn mialo doprowadzic do przychylnosci dobrze sytuowanych kobiet. Wejscie
      do rzadu Izabeli Jarugi-Nowackiej mialo spowodowac przychylnosc twardej
      lewicy. Miroslaw Sawicki szefem resortu oswiaty zostal zapewne po to, by
      przekonac do ekipy Belki zwolennikow centrum i srodowisk centroprawicowych.
      (...)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka