Dodaj do ulubionych

Ciekawe teksty na e-UPR.

13.10.04, 09:11
Polecam te:

Permanentna inwigilacja

www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2004101219
Załamanie wpływów z VAT po wejściu do UE
i dyskusja
www.e-upr.org/index/index.php?action=show&object=article&id=6174
Fragment:

"Wpływy z VAT spadają.
Czyli konsumenci mniej kupują.
VAT wzrósł.
Czyli konsumenci jeszcze mniej kupują, niż by to miało wynikać z prostej
proporcji.
Depozyty oszczędnościowe per saldo nie wzrosły.

Czyli - propagandowy wzrost gospodarczy jest bezczelnym oszustwem.
Koniec, kropka."

Trzebą będzie więcej wpłacać do budżetu UE
biznes.interia.pl/news?inf=551656
BCC chce ratować system emerytalny
www.e-upr.org/index/index.php?action=show&object=article&id=6176
i
ubezpieczenia.onet.pl/992051,wiadomosci.html
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Nie likwidować Senatu 14.10.04, 00:40
      Nie likwidować Senatu
      Izba wyższa parlamentu jest potrzebna. Jednak nie jako „przybudówka" Sejmu,
      lecz samodzielny i silny podmiot z konkretnymi uprawnieniami

      Po licznych aferach targających Rzeczypospolitą coraz więcej obywateli widzi,
      że „coś tu nie gra". System polityczno-prawny wyraźnie niedomaga. Popyt
      kształtuje podaż, więc pojawiają się propozycje reform. Najgłośniejsza to „4 X
      TAK", autorstwa Platformy Obywatelskiej.

      Posłowie partii, która już sposobi się do przejęcia władzy, twierdzą, że
      immunitet parlamentarny nadaje się do kasacji, liczbę posłów należy przyciąć
      przez pół, wprowadzić większościowe wybory do Sejmu, a Senat jako zbędny
      wykreślić z konstytucji.

      Monteskiusz był za dwoma izbami
      Reforma dotycząca Senatu, a raczej jego likwidacji, to od lat, nie tylko w
      Polsce, sprawa drażliwa i kontrowersyjna. W politycznej tradycji państw
      europejskich druga, „wyższa" izba pierwotnie grupowała zachowawcze elementy
      arystokratyczne.
      Karol Monteskiusz, czołowy piewca koncepcji trójpodziału władzy, zdecydowanie
      opowiadał się za dwuizbowością. Przestrzegał przed nadmiernym uprzywilejowaniem
      legislatywy, która lubi stanowić prawa wygodne dla siebie. Stąd też Senat, jak
      i samo rozbicie na dwie izby, miało przytemperować ambicje suwerena-ludu,
      chcącego umacniać swoją pozycję.
      Jest to godne podkreślenia właśnie w Polsce, gdzie wprowadzono system
      parlamentarno-gabinetowy z elementami prezydencjalizmu. Siłę władzy wykonawczej
      twórcy naszej niefortunnej Konstytucji rozłożyli na Radę Ministrów i
      prezydenta. Trochę jak w V Republice Francuskiej, jednak z przewagą rządu. To
      rozwiązanie . nie sprawdziło się w praktyce.
      W sytuacji słabości władzy wykonawczej pomysł na wzmocnienie sejmokracji jest
      zupełnie chybiony. Co prawda, czytając niektóre senackie poprawki do ustaw, czy
      słuchając wywodów pani senator Marii Szyszkowskiej na temat równości i związków
      homoseksualistów, można dojść do wniosku, że jedyną receptą jest zniesienie
      izby wyższej, to jednak Senat to tradycja ustrojowa. A tradycja ma swoją
      wartość.

      Krótka pamięć polityków
      W Polsce dzieje drugiej izby były bardzo burzliwe. Po
      odzyskaniu „niepodległości" w 1945 r. nowi okupanci rozpoczęli kampanię
      wymierzoną w istnienie Senatu. Sławetne referendum 3XTAK skończyło z drugą izbą
      na kilkadziesiąt lat. Reaktywowano ją w 1989 r. jako element kontraktu
      politycznego komunistycznej władzy z ówczesną opozycją.
      Obecnie Senat jest izbą nieco fikcyjną, bez funkcji kontrolnych i znaczących
      prerogatyw. Nie jest jednak sztuką amputacja, lecz wyleczenie chorego organu.
      Najzabawniejsze, że zmiany te proponują politycy, którzy - będąc członkami Unii
      Wolności - pisali i popierali projekt obecnej Konstytucji. Było to co prawda w
      1997 r., więc mogą tego nie pamiętać, a amnezję może jeszcze potęgować fakt, że
      są już członkami innej partii.
      Podobnie przed wyborami w 2001 r. SLD zapowiadał rozprawienie się z Senatem.
      Wystawił kandydatów, zdobył większość mandatów i szybko zapomniał o
      przedwyborczych obietnicach. Jakież to typowe.

      Reprezentacja samorządów lub uniwersytetów
      Senatowi jest potrzebna sanacja, a nie likwidacja. W Polsce trzeba dziś silnej
      władzy wykonawczej, która będzie forsowała reformy, a nie tylko dyskutowała o
      nich. Senat jest więc potrzebny. Jednak nie jako „przybudówka" Sejmu, lecz
      samodzielny i silny podmiot z konkretnymi uprawnieniami.
      Jego skład może stanowić przedstawicielstwo województw. Przed wojną, zgodnie z
      Konstytucją z 1935 r., 1/3 składu wyznaczał prezydent, a reszta pochodziła z
      tzw. wyborów elitarnych. Prawo wybierania przysługiwało z racji wykształcenia,
      stanowiska czy odznaczenia. To są rodzime wzorce, do których zawsze można
      powrócić. Wkomponować w to można tzw. funkcjonalizm senacki, gdzie Senat uczyni
      się reprezentacją samorządów gospodarczych czy uniwersytetów.
      Można iść dalej i prawo inicjatywy ustawodawczej przyznać jedynie Senatowi.
      Izba niższa tylko wyrażałaby zgodę na projekt ustawy.

      Różnice między izbami są zbyt małe
      To są tylko propozycje. Chodzi o to, by ludzi przypadkowych, nie mających
      pojęcia o tworzeniu prawa, zastąpić fachowcami. Praktycznie zawsze akcentuje
      się, że skład Senatu powinien być tworzony inaczej niż w przypadku Sejmu. W
      Polsce różnice są zdecydowanie zbyt słabo zarysowane.
      Potrzeba w takiej sytuacji zmiany ustawy zasadniczej. Mówi się o tym coraz
      częściej. I dobrze.
      Paweł Bała
      11. Października 2004 18:54

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka