dorota_333
29.09.22, 12:05
... czyli nowa faza inwazji Rosji.
Na pierwszy rzut oka niemożliwe: czy Rosja zniszczyłaby własne gazociągi? Jak sie zastanowić, to jednak logiczne.
1. Gaz i tak nimi nie płynął - i w przewidywalnej perspektywie czasowej nie popłynąłby. Ten projekt już był martwy.
2. Ostrzeżenie dla Baltic Pipe - wystosowane w dniu jego otwarcia. Bardzo mocne.
3. Pretekst do eskalacji konfliktu.
4. Dalsze rozchwianie rynku gazu, wprowadzenie elementu całkowitej niepewności. Ostatnio ceny gazu spadały.
Niezależnie od nieoficjalnych doniesień CNN, że widziano okręty rosyjskie w pobliżu, to zasada "qui prodest" - paradoksalnie dosyć - wskazuje jednak na Rosję jako sprawcę. Jako najmniej istotny argument dodałabym, że taki typ działania bardzo pasuje do profilu psychologicznego Putina - ale to już szczegół.
No więc mamy rozszerzenie wojny. Jest powód do strachu, co przyniesie przyszłość.