Dodaj do ulubionych

$1.70 against the euro?

09.11.04, 19:54
Można zacząc się bać po lekturze tego artykułu, swoją droga bardzo
poznawczego. EBC zresztą już zaczyna sie bać i przebąkuje o możliwej
inwerwncji na 1,35. Jednak prawdopodobnie na 1,35 się nie skończy. Chyba, że
Bush coś wymyśli.

www.economist.com/finance/displayStory.cfm?story_id=3329902
"In the three years from 1985, the dollar fell by 50% against the other main
currencies. Inflation and bond yields rose and, in October 1987, the
stockmarket crashed. America's current-account deficit is now almost twice as
big as it was then, so the total fall in the dollar—and the fall-out in other
financial markets—could well be larger. The wolf is licking his lips."
Obserwuj wątek
    • robisc a w EBC nerwowo 09.11.04, 20:21
      UE/ Wzrosty euro przyhamowane po wypowiedzi EBC


      09.11.2004 Londyn (PAP) - Wzrost kursu euro wobec dolara został we wtorek przed
      południem ponownie przyhamowany dzięki wypowiedzi kolejnego w ostatnich dniach
      przedstawiciela EBC, który wyraził swoje obawy w związku z umacnianiem się
      wspólnej waluty - podają dealerzy.

      Tym razem głos w sprawie silnego euro zabrał członek rady EBC Guy Quaden, który
      stwierdził, że dalsza aprecjacja euro byłaby niepożądana.

      W poniedziałek taką opinię wyraził już prezes EBC Jean-Claude Trichet po tym,
      gdy podczas notowań w Azji euro umocniło się do 1,2987 USD, najwyższego poziomu
      od czasu debiutu unijnej waluty w 1999 roku.

      We wtorek euro kosztowało na rynku międzybankowym w Londynie przed południem
      1,2893 USD wobec 1,2920 w poniedziałek po południu w Nowym Jorku.

      "(Bankowcy) muszą użyć silnych argumentów - ocenił Michael Rottman, szef forex
      w monachijskim HVB Group. - Możemy mieć bowiem realne problemy przy tak silnej
      walucie"

      "W najbliższych dniach można się spodziewać testowania przez euro poziomu 1,30
      USD, ale próby te raczej nie powiodą się" - przewiduje Rottman.

      Do wzrostu zainteresowania inwestorów dolarem przyczyniły się też spekulacje,
      że w środę amerykańska Rezerwa Federalna podwyższy swoją benchmarkową stopę
      procentową, po raz czwarty w tym roku, do 2,0 proc., i zasygnalizuje kolejne
      podwyżki. [powrót]
      • vico1 Re: a w EBC nerwowo 09.11.04, 21:03
        Dolar moglby przestac spadac, gdyby USA sie tym zainteresowaly, ale tak nie
        jest.
        Zakup dolarow juz dawno przestal dzialac, wiec pozostaje tylko obnizyc %, ale
        uzaleznianie takiego kroku tylko od kursu dolara, kiedy wewnetrzny rynek do
        tego nie zmusza, jest bardzo watpliwe. Pozostaje wiec tylko zamknac oczy.
        • viper39 Re: a w EBC nerwowo 09.11.04, 21:52
          vico1 napisał:

          > Dolar moglby przestac spadac, gdyby USA sie tym zainteresowaly, ale tak nie
          > jest.
          > Zakup dolarow juz dawno przestal dzialac, wiec pozostaje tylko obnizyc %, ale
          > uzaleznianie takiego kroku tylko od kursu dolara, kiedy wewnetrzny rynek do
          > tego nie zmusza, jest bardzo watpliwe. Pozostaje wiec tylko zamknac oczy.


          ta amerykanom to na reke aby dolar nisko stal ale ciezko im bedzie to utrzymac
          na dluzsza mete
          przypominam platnosci z chinami, i jesli dolar wysoko stoi a chiny
          obnizajasztucznie juana to jednak ich to kosztuje wiecej, bo towary musza stac
          sie jeszcze tansze by znalezc sie na rynku amerykanskim
          no i nastepne co dostaje w dooopsko to EU ktora juz ledwie moze sprzedawac
          cokolwiek do USA nie zapominajmy ze amerykanie coraz rzadziej podrozuja do USA
          ale za to w druga strone ile jezdzi ludzi, to wszystko trzeba wziac pod uwage
          kiedy sie mowi o tym czy dolar sie podniesie czy nie...
          no ale jak wspomnialem... ciezko bedzie dolar utrzymac tak nisko wiec niestety
          zacznie rosnac, z czego chiny i eu sie uciesza
          • vico1 Re: a w EBC nerwowo 09.11.04, 22:21
            Euro bedzie po cichu wypieralo dolara z wymiany miedzynarodowej. Przy euro nie
            ma takiej hustawki kursu, manipulacje ECB nie maja agresywnego charakteru, w
            eurostrefie jest rezim budzetowy, mimo lokalnych trudnosci.

            Niski kurs dolara jest sztucznie "robiony" przez upolitycznione kregi
            finansjery amerykanskiej. Juz duzo wczesniej Greenspan olewal opinie
            Duisenberga na temat negatywnego wplywu konfliktu na Bliskim Wschodzie na
            swiatowa ekonomie. Podskornie czuje, ze USA msci sie za brak zrozumienia.
            Czy dolar moze pozostac waluta swiatowa, jezeli jest tak podatny na manipulacje
            pozaekonomiczne? Obawiam sie, ze nie.
            • bush_w_wodzie Re: a w EBC nerwowo 10.11.04, 00:19
              vico1 napisał:

              > Euro bedzie po cichu wypieralo dolara z wymiany miedzynarodowej.

              to pol biedy dla dolara. gorzej jesli zacznie wypierac dolara z roli waluty
              rezerwowej

              > Przy euro nie
              > ma takiej hustawki kursu, manipulacje ECB nie maja agresywnego charakteru, w
              > eurostrefie jest rezim budzetowy, mimo lokalnych trudnosci.
              >




              > Niski kurs dolara jest sztucznie "robiony" przez upolitycznione kregi
              > finansjery amerykanskiej.

              watpie. slaby dolar bierze sie z niskich stop procentowych i z duzych deficytow
              budzetowych i handlowych. czy to jest sztuczne?


              > Juz duzo wczesniej Greenspan olewal opinie
              > Duisenberga na temat negatywnego wplywu konfliktu na Bliskim Wschodzie na
              > swiatowa ekonomie. Podskornie czuje, ze USA msci sie za brak zrozumienia.

              usa ma problemy wewnetrzne. nie uzywali by dolara do taniej zemsty.

              patrzac historycznie - dolar nie jest dzis szczegolnie slaby


              > Czy dolar moze pozostac waluta swiatowa, jezeli jest tak podatny na manipulacje
              >
              > pozaekonomiczne? Obawiam sie, ze nie.

              a co to jest waluta swiatowa?

              • robisc Re: a w EBC nerwowo 10.11.04, 00:32
                bush_w_wodzie napisał:


                > usa ma problemy wewnetrzne. nie uzywali by dolara do taniej zemsty.
                > patrzac historycznie - dolar nie jest dzis szczegolnie slaby

                Wygląda na to, ze własnie tak jest - to nie tyle dolar teraz sie osłabia, ile
                euro się umacnia, ze wzgledu na wyzsze stopy i pakt stabilizacji. LastBoyScout
                na Gospodarce zresztą już wcześniej to sugerował. Norzyce rozwierają sie coraz
                mocniej (euro ma tendencję do aprecjacji, dolar do słabnięcia - przeciwne
                trendy, oczywiście mam na myśli relacje do innych walut np. do yena). Co sie
                stanie jeżli faktycznie para EUE/USD osiagnie kurs 1,7?
                • bush_w_wodzie Re: a w EBC nerwowo 10.11.04, 00:49
                  robisc napisał:

                  > bush_w_wodzie napisał:
                  >
                  >
                  > > usa ma problemy wewnetrzne. nie uzywali by dolara do taniej zemsty.
                  > > patrzac historycznie - dolar nie jest dzis szczegolnie slaby
                  >
                  > Wygląda na to, ze własnie tak jest - to nie tyle dolar teraz sie osłabia, ile
                  > euro się umacnia, ze wzgledu na wyzsze stopy i pakt stabilizacji.

                  yen tez sie umacnia pomimo interwencji boj (choc mniej niz euro). ale oni sa
                  faktycznie zalezni od eksportu do usa


                  > LastBoyScout na Gospodarce zresztą już wcześniej to sugerował.

                  e tam. jego point wzial sie z tego ze akurat w styczniu dolar mial chwilowego
                  ale porzadnego dola


                  > Norzyce rozwierają sie coraz
                  > mocniej (euro ma tendencję do aprecjacji, dolar do słabnięcia - przeciwne
                  > trendy, oczywiście mam na myśli relacje do innych walut np. do yena).

                  wszystkie surowce drozeja w dolarach silniej niz w euro. dolar slabie a euro sie
                  umacnia

                  > Co sie stanie jeżli faktycznie para EUE/USD osiagnie kurs 1,7?

                  sztywnosc plac obnizy chwilowo konkurencyjnosc ekportu np na bliski wschod. przy
                  rozbudowanym sektorze budzetowym sztywnym prawie pracy i wysokich gwarantowanych
                  emeryturach - to byloby zle

                  ebc bedzie wtedy probowal to zadrukowac. wtedy europa bedzie miala free lunch
                  pochodzacy z wypierania dolara jako waluty rezerwowej
                  • robisc Re: a w EBC nerwowo 10.11.04, 20:11
                    bush_w_wodzie napisał:

                    > ebc bedzie wtedy probowal to zadrukowac. wtedy europa bedzie miala free lunch
                    > pochodzacy z wypierania dolara jako waluty rezerwowej

                    Mozesz to bliżej wyjasnić?
          • bush_w_wodzie Re: a w EBC nerwowo 10.11.04, 00:24
            viper39 napisał:

            > vico1 napisał:
            >
            > > Dolar moglby przestac spadac, gdyby USA sie tym zainteresowaly, ale tak n
            > ie
            > > jest.
            > > Zakup dolarow juz dawno przestal dzialac, wiec pozostaje tylko obnizyc %,
            > ale
            > > uzaleznianie takiego kroku tylko od kursu dolara, kiedy wewnetrzny rynek
            > do
            > > tego nie zmusza, jest bardzo watpliwe. Pozostaje wiec tylko zamknac oczy.
            >
            >
            > ta amerykanom to na reke aby dolar nisko stal ale ciezko im bedzie to utrzymac
            > na dluzsza mete


            guzik to da dopoki chinczycy sie nie odwiaza

            a jak sie odwiaza i japonczycy przestana interweniowac to 1.7 usd/eu jest jak w
            banku. i co wam to da?

            > przypominam platnosci z chinami, i jesli dolar wysoko stoi a chiny
            > obnizajasztucznie juana to jednak ich to kosztuje wiecej, bo towary musza stac
            > sie jeszcze tansze by znalezc sie na rynku amerykanskim

            moze i ich kosztuje ale to jakos nie hamuje ich gospodarki - wiec jaki to dla
            nich problem?


            > no i nastepne co dostaje w dooopsko to EU ktora juz ledwie moze sprzedawac
            > cokolwiek do USA


            udzial eksportu eu z usa w pkb eu jest marginalny. cos 1% pkb

            > nie zapominajmy ze amerykanie coraz rzadziej podrozuja do USA
            > ale za to w druga strone ile jezdzi ludzi, to wszystko trzeba wziac pod uwage
            > kiedy sie mowi o tym czy dolar sie podniesie czy nie...

            to jest margines

            > no ale jak wspomnialem... ciezko bedzie dolar utrzymac tak nisko wiec niestety
            > zacznie rosnac, z czego chiny i eu sie uciesza

            zacznie rosnac? samo? a kto bedzie kupowal dolary i po co?
            • robisc Re: a w EBC nerwowo 10.11.04, 00:37
              bush_w_wodzie napisał:


              > udzial eksportu eu z usa w pkb eu jest marginalny. cos 1% pkb

              Jesteś pewien? Nawet jeśli tak jest, to jest druga strona medalu - Europa
              stanie sie dla Ameryki za droga. W zasadzie to stanie sie za droga dla calego
              swiata - nic dziwnego, że w EBC obgryzaja palce. Warto by jeszce poznac wartosc
              amerykańskich i azjatyckich inwestycji w UE, bo i te są zagrożone.
              • bush_w_wodzie masz racje 10.11.04, 01:09
                z rozpedu przytoczylem nadwyzke handlowa eu/usa. w 2003 to bylo pod 100 mld usd.
                eksport eu15 do usa byl okolo 250 mld usd co daje okolo 200 mld ue czyli okolo
                2% gdp eu15

                robisc napisał:

                > bush_w_wodzie napisał:
                >
                >
                > > udzial eksportu eu z usa w pkb eu jest marginalny. cos 1% pkb
                >
                > Jesteś pewien? Nawet jeśli tak jest, to jest druga strona medalu - Europa
                > stanie sie dla Ameryki za droga. W zasadzie to stanie sie za droga dla calego
                > swiata - nic dziwnego, że w EBC obgryzaja palce. Warto by jeszce poznac wartosc
                >
                > amerykańskich i azjatyckich inwestycji w UE, bo i te są zagrożone.
                >

                eu ma ujemny bilans inwestycji - netto eu inwestuje na zewnatrz. mozesz sam to
                obejrzec w rodziale 3 tej pozycji

                epp.eurostat.cec.eu.int/portal/page?_pageid=1334,1457135,1334_1457140&_dad=portal&_schema=PORTAL

    • robisc Czy Amerykanie sie przejmują? 10.11.04, 00:48
      Tacy madrzy ludzie tutaj.
      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Autor: arturx2
      Data: 08.11.2004 22:30 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Piszecie ze dolar coraz słabszy. Dolar to waluta amerykanska. To powiedzcie mi
      czy w Ameryce skoro dolar oslabl o 20% o tyle samo zdrozala wolowina w
      marketach, prad elektryczny, strzyzenie u fryzjera, Windows XP, film na dvd? A
      moze o tle samo zdrozaly polska szynka, adidasy prod.chinskiej czy japonskie
      lexusy? Nie zartuje wcale, powiedzcie jak jest, to Wam uwierze ze dolar stanial
      o te 20%. I jak na to odpowiecie, to odpowiedzcie tez co amerykanski robotnik
      czy urzednik, zarabiajac i wydajac dolary a nie zlotowki czy euro, mysli o tym
      wszystkim.

      • bush_w_wodzie nie znasz amerykanow? 10.11.04, 00:54
        robisc napisał:

        > Tacy madrzy ludzie tutaj.
        > Przeczytaj komentowany artykuł »
        > Autor: arturx2
        > Data: 08.11.2004 22:30 + dodaj do ulubionych wątków
        >
        > skasujcie post
        >
        > + odpowiedz cytując + odpowiedz
        >
        > -------------------------------------------------------------------------------
        > -
        > Piszecie ze dolar coraz słabszy. Dolar to waluta amerykanska. To powiedzcie mi
        > czy w Ameryce skoro dolar oslabl o 20% o tyle samo zdrozala wolowina w
        > marketach, prad elektryczny, strzyzenie u fryzjera, Windows XP, film na dvd? A
        > moze o tle samo zdrozaly polska szynka, adidasy prod.chinskiej czy japonskie
        > lexusy? Nie zartuje wcale, powiedzcie jak jest, to Wam uwierze ze dolar stanial
        >
        > o te 20%. I jak na to odpowiecie, to odpowiedzcie tez co amerykanski robotnik
        > czy urzednik, zarabiajac i wydajac dolary a nie zlotowki czy euro, mysli o tym
        > wszystkim.

        oczywiscie ze slaba waluta oznacza mniejsze zarobki ale to sie okazuje dopiero w
        nieco dluzszej perspektywie jesli sprzezenie z reszta swiata przez handel
        zagraniczny jest stounkow niewielkie - stosunek importu do pkb usa to zaledwie 15%.

        powolne oslabienie nie jest problemem. nagle wywola w koncu impuls inflacyjny -
        i trzeba bedzie podniesc stopy. konsumennci to poczuja bo wszystko naookolo tez
        bedzie drozalo...



    • robisc FED podwyższa stopy 10.11.04, 22:40
      FED: Fed podwyższył stopy
      10.11.2004 20:32

      Rezerwa Federalna podwyższyła podstawowe stopy procentowe o 25 punktów
      bazowych - poinformował Fed w środę po zakończeniu posiedzenia. Podstawowa
      stopa funduszy federalnych została podwyższona do 2,00 proc. z 1,75 proc.

      To czwarta podwyżka stóp w tym roku. Fed podwyższył je już w czerwcu, sierpniu
      i we wrześniu - za każdym razem o 25 punktów bazowych. Analitycy spodziewali
      się w środę właśnie takiej decyzji Rezerwy.

      Fed podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko przeprowadzania kolejnych podwyżek
      stóp procentowych w miarowym tempie.

      W piątek amerykański Departament Pracy podał, że w październiku liczba miejsc
      pracy w sektorach pozarolniczych wzrosła aż o 337.000, najwięcej od marca tego
      roku, po wrześniowym wzroście po korekcie o 139.000 i o 198.000 w sierpniu.

      - Taki wzrost daje Fed pole do kontynuowania podwyżek stóp - powiedział John
      Brady, broker Man Financial Inc. - Rezerwa Federalna prawdopodobnie również w
      grudniu podwyższy stopy - dodał.

      Takie prognozy stawiają też ekonomiści m.in. z BNP Paribas Securities Corp.,
      Barclays Capital Inc., Goldman Sachs & Co., JPMorgan Chase & Co., Mizuho
      Securities USA i Greenwich Capital.

      W ciągu ostatnich dwóch dekad Fed tylko dwa razy decydował się w grudniu na
      podwyżki stóp - w 1986 i 1988 r. W tym czasie za to ciął stopy procentowe aż
      siedem razy - od 1984 r., a ostatnio w 2001 r.

      Po decyzji Fed dolara wyceniano na 1,2899 za euro. W czasie środowej sesji
      amerykańska waluta osłabiła się wcześniej do rekordowych 1,3005 za euro, ale
      zdołała się też w środę umocnić nawet do 1,2850 za euro.

      Fed odbędzie swoje ostatnie w tym roku posiedzenie 14 grudnia.

      (Emitent)
      • robisc w CNBC 11.11.04, 11:47
        Oglądałem wczoraj debatę w rekacji na decyzję FED - w sumie pzrez wszystkich
        oczekiwaną. Panowie naprawdę wyrazali obawy o wzrost inflacji w Stanach.
    • robisc Re: $1.70 against the euro? - a jednak powaznie 11.11.04, 12:10
      Zupełnie dobra analiza, przynajmniej, mnie laikowi tak sie wydaje.

      gospodarka.gazeta.pl/gielda/1,49609,2381247.html
    • robisc Ha, robi sie coraz ciekawiej 11.11.04, 18:45
      Unijny wzrost gospodarczy zdycha w oczach. Politycy nie wytrzyują i
      niezależnośc EBC wkrótce może być tylko teoretyczna. Ale co może zrobić EBC -
      skupowac dolara teraz?

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2387147.html
    • wolo Re: $1.70 against the euro? 12.11.04, 17:34
      $1.70 - wszystko się zdarzyć może. Myślę jednak, że na razie euro nie jest
      gotowe przeskoczyć 1,30. Te kilka deali powyżej tego poziomu to wyjątek, to
      raczej jak to mówią dealerzy wysadzanie z barier(w opcjach barierowych). A
      dolar gotowy jest pójść nawet na 1.7 ale najpierw potrzebne będzie trzecie
      podejście do 1,3. I tak wolałbym kupować eura na dołkach niż sprzedawać na
      górkach.
    • robisc czarne prognozy dla UE i Japonii 13.11.04, 00:26
      www.economist.com/agenda/displayStory.cfm?story_id=3394596
      Ale interwencja EBC czy BOJ-a jak na razie nie wydaje sie prawdopodobna.

      (...)Several concerned politicians have already called for the ECB to intervene
      in the foreign-exchange markets. It is not enough, they say, to talk down the
      euro with carefully chosen adjectives. Mr Trichet should put the ECB’s money
      where his mouth is, selling euros and buying dollars to keep the exchange rate
      stable. Advocates of such intervention are inspired by the example of the
      Japanese monetary authorities, who arrested an earlier slide of the dollar with
      massive purchases of the currency in the first three months of the year.

      But the Japanese have been reluctant to intervene since. Indeed, the yen has
      strengthened alongside the euro, albeit at a slower pace. Fewer than 106 yen
      are now needed to buy a dollar, compared with about 110 last quarter and over
      115 last year. Japan’s exporters are no better placed than Germany’s to cope
      with the falling dollar. Their sales grew by just 1.5%, at an annualised pace,
      in the third quarter, after booming by over 15% in the second."
    • robisc Dzień sądu dla dolara? 13.11.04, 22:46
      Jeszcze jeden interesujacy artykuł. Czym wiecej ich czytam, tym bardziej sie
      upewniam, że 1,7 jest przesądzone.

      Dzień sądu dla dolara?
      J. BRADFORD DELONG

      Amerykański deficyt rozrachunków bieżących sięgnął w drugim kwartale tego roku
      równowartości 5,7 proc. produktu krajowego brutto. Mimo to dolar trzyma się
      stosunkowo mocno: wart jest niespełna 20 proc. mniej niż na początku 2001 r.,
      gdy jego kurs był na rekordowym poziomie. Natomiast w ujęciu realnym jego
      wartość od połowy lat 90. zwiększyła się o ponad 10 proc.

      Trwający od połowy minionej dekady wzrost deficytu rozrachunków bieżących USA
      powoduje, że coraz więcej ekonomistów zajmujących się gospodarką światową
      przewiduje kryzys. Ich tok rozumowania wygląda następująco: stopa zwrotu z
      kapitałów zainwestowanych w USA jest relatywnie niska, więc w którymś momencie
      posiadacze papierów denominowanych w dolarach (prawdopodobnie wszyscy naraz)
      uświadomią sobie, że ryzyko spadku kursu amerykańskiej waluty - a jednocześnie
      wartości ich portfela - nie znajduje dostatecznej rekompensaty w dochodowości
      tych walorów. Inwestorzy portfelowi zaczną się zatem wyzbywać dolarowych
      papierów, co doprowadzi do panicznej ich wyprzedaży, która spowoduje duży
      spadek wartości dolara. To zaś z kolei stanie się "wyzwalaczem" pierwszego w
      XXI wieku poważnego kryzysu finansowego w skali globalnej.

      Fred Bergsten z Institute for International Economics uważa, że mamy obecnie do
      czynienia ze "stającą się katastrofą". O ile więc musi spaść wartość dolara?
      Według jednej z uzasadnionych historycznie zasad każdy 1 proc. PKB nadmiernego
      deficytu rozrachunków bieżących powoduje 10-procentowy spadek wartości dolara.
      Według drugiej z tych historycznych zasad, w przypadku walut, których kurs
      wykazuje tendencje spadkową, możliwy jest spadek nawet większy od
      uzasadnionego: gdy kurs sięga już niemal dna, spekulanci - w obawie, że będzie
      jeszcze gorzej - zaczynają się ich gwałtownie wyzbywać.

      Kiedy zatem nastąpi to przepowiadane załamanie się kursu dolara, a wraz z nim
      kryzys? Bergsten mówi: już wkrótce.

      Prawdopodobnie jednak nie ma racji. Zmarły dwa lata temu Rudi Dornbusch zwykł
      był mawiać, że sytuacje uznawane za nietrwałe utrzymują się dłużej, niż są
      sobie w stanie wyobrazić ekonomiści, przekonani o racjonalności rynków i ich
      dążeniu do równowagi. A potem, gdy już trudno uwierzyć w załamanie, nagle ono
      następuje. Według Dornbuscha, zjawisko przewartościowania waluty obejmuje pięć
      faz.

      - W pierwszej, na skutek działań krótkoterminowych spekulantów dążących do
      osiągnięcia większego zarobku albo w efekcie posunięć inwestorów poszukujących
      superbezpiecznych lokat, wartość waluty rośnie do nadmiernie wysokiego poziomu.

      - W drugiej pojawiają się "łowcy tendencji", czyli inwestorzy, którzy - widząc,
      że ostatnio można było na tej walucie dobrze zarobić - kontynuują jej zakupy.
      Doprowadzają jej wartość do poziomu, którego ortodoksyjnie myślący ekonomiści
      nie są w stanie wyjaśnić.

      - W fazie trzeciej błyskotliwi ekonomiści, zaskoczeni faktem, iż
      przewartościowanie waluty trwa tak długo, wymyślają teorie, które mają
      wyjaśnić, dlaczego tym razem wszystko wygląda inaczej i dlaczego to akurat
      przewartościowanie być może okaże się trwałe.

      - W czwartej - walutę kupują rynkowe "byki", zachęcone teoriami nowej ekonomii,
      uzasadniającymi ich nadzwyczajne zarobki w niedawnej przeszłości. Powoduje to
      jeszcze dłuższe utrzymywanie się jej kursu na poziomie znacznie wyższym, niżby
      to wynikało z przyczyn czysto ekonomicznych.

      - W fazie piątej zaczyna brakować chętnych do kupna waluty, wykruszają się też
      szeregi "łowców tendencji" i następuje krach przypominający załamanie się
      piramid finansowych.

      W ciągu ostatnich kilku miesięcy obecny cykl koniunkturalny dolara wszedł w
      fazę trzecią. Louis Uchitelle z "The New York Times" przytoczył niedawno
      wypowiedź niezwykle inteligentnej ekonomistki Catherine Mann. Zwraca ona uwagę
      na "wzajemne współzależności (...) między USA i ich parterami handlowymi",
      które mogą "utrzymać się całkiem długo", ponieważ "obie strony mają wyraźny
      interes w zachowaniu status quo".

      Rzeczywiście: Japonia, Chiny i inne nastawione na eksport kraje Azji Wschodniej
      są zainteresowane utrzymaniem wartości dolara na stosunkowo wysokim poziomie, a
      zgromadzone przez ich banki aktywa denominowane w tej walucie sięgają 2
      bilionów dolarów. W opinii chińskiego rządu niebezpieczeństwo strat
      kapitałowych na będących w jego posiadaniu dolarowych papierach wartościowych
      jest mniej istotne niż zagrożenie dla miejsc pracy w przemysłowych miastach
      wybrzeża, takich jak Szanghaj, tymczasem spadek kursu dolara mógłby do tego
      prowadzić. Rządzący Chinami komunistyczni oligarchowie przyzwyczaili się do
      wygodnego życia. Nie marzą bynajmniej o masowym bezrobociu w miastach i
      zamieszkach, które mogłyby oznaczać zakwestionowanie ich obecnej pozycji.

      Jeśli jednak międzynarodowi spekulanci walutowi poczują w nozdrzach zapach
      zysków, jakie mogliby osiągnąć na spadku kursu dolara, to nawet połączone
      wysiłki wszystkich banków centralnych Azji nie zdołają utrzymać go na wysokim
      poziomie. Może tego dokonać jedynie Zarząd Rezerwy Federalnej - jest jednak
      mało prawdopodobne, żeby Fed złożył ofiarę z miejsc pracy w USA na ołtarzu
      silnego dolara.

      To wszystko może skończyć się dla amerykańskiej waluty "miękkim lądowaniem",
      chociaż trudno ocenić, czy jego przebieg będzie powolny czy szybki. W latach
      1985 - 1987, gdy mieliśmy do czynienia z ostatnim z wyraźnych cykli
      koniunkturalnych dolara, jego wartość spadła o 40 proc. Nie spowodowało to
      paniki, znacznych bankructw, nawet inwestorzy nie żądali za ryzyko dużej
      premii, która kompensowałaby im straty w aktywach denominowanych w tracącej na
      wartości walucie. Ale - powołując się na kolejną historyczną zasadę - warto też
      zwrócić uwagę na co innego: prawdopodobieństwo gwałtownego "twardego lądowania"
      w przypadku kursu dolara wynosi obecnie ponad 25 proc. I wciąż rośnie.

      tłum h. b.

      J. Bradford DeLong jest profesorem ekonomii Uniwersytetu Kalifornijskiego w
      Berkeley, był także asystentem sekretarza skarbu USA za prezydentury Billa
      Clintona.


      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041113/publicystyka/publicystyka_a_4.html
      • vico1 Re: Dzień sądu dla dolara? 13.11.04, 23:34
        Zadziwiaja mnie glosy, domagajace sie interwencji ECB i BOJ. Gdyby tylko
        chodzilo o harmonizacje kursow, tak jak to bylo kilka lata temu. Ten zabieg w
        przypadku dolara jest juz niestety bezskuteczny.
        Moze wystarczy odejsc od dolara w rozliczeniach surowcow, w tym ropy i dac czas
        dolarowi na samouzdrowienie. Byloby to dosc radykalne posuniecie, nie
        pozbawione ryzyka dla firm eksportujacych do USA, ale czy nie najrozsadniejsze,
        jezeli chcemy uniknac totalnego kryzysu?
        • robisc Re: Dzień sądu dla dolara? 14.11.04, 11:40
          vico1 napisał:

          "Moze wystarczy odejsc od dolara w rozliczeniach surowcow, w tym ropy i dac
          czas dolarowi na samouzdrowienie."

          Rosja już jakiś czas o takim wariancie myśli (na ile powaznie nie wiem -
          pisaliśmy już tu o odejściu powiazania rubla z dolarem ba rzecz koszyka walut).
          Co do reszty, to jest to chyba raczej mało prawdopodobny scenariusz, ze względu
          na olbrzymie rezerwy dolarowe. Ekporterzy surowców, w tym ropy, bronią sie
          przed spadkiem zysków podnosząc ceny.
          Jakby na to nie patrzeć na razie bezeficjenem spadku wartosci dolara sa
          wyłacznie Stany. UE ledwo zipie, a połacznie deprecjacji dolara ze wzrostem cen
          ropy np. do 80 USD za baryłkę będzie gwoździem do trumny dla gospodarek starej
          Europy. Możemy zaobserwować wówczas rzadkie zjawisko ekonomiczne zwane
          stagflacją tj. jednoczesną stagnacja gospodarczą i wzrostem inflacji.
          • vico1 Re: Dzień sądu dla dolara? 14.11.04, 14:00
            OK, praw ekonomii sie nie przeskoczy, raz jest w gore, raz w dol. Dzisiejsza
            sytuacje wymaga jednak jakiegos zdecydowanego kroku. Rezerwy niech sobie
            istnieja, mozna je zainwestowac w Stanach, ale cos trzeba zrobic z podwojnym
            ostrzem tnacym gospodarki - z jednej strony wzrost cen surowcow, z drugiej
            strony upadek dolara. Teraz jest tak, ze podwyzki cen ropy uzaleznione sa od
            popytu/podazy, ale takze zawieraja poprawke na spadek wartosci dolara. Ta
            poprawka jest calkiem spora, gdyz producenci nie chca ponosic ryzyka.
            Ameryka ma instrumenty, by zrekompensawac sobie te sytuacje, chociazby dodruk
            dolarow. Unia jest w gorszej sytuacji, gdyz uderzaja ja wysokie ceny surowcow,
            a niekorzystna relacja euro/dolar hamuje eksport. W ten sposob slabnacy dolar
            uderza w Unie podwojnie.
            • robisc Re: Dzień sądu dla dolara? 14.11.04, 14:50
              vico1 napisał:

              > OK, praw ekonomii sie nie przeskoczy, raz jest w gore, raz w dol. Dzisiejsza
              > sytuacje wymaga jednak jakiegos zdecydowanego kroku.

              I kto ma zrobić ten krok? Wydaje sie, że najbardziej poszkodowana jest UE, ale
              jednocześnie bezsilna, bo w jaki sposób, bez zburzenia całego paktu
              stabilizacji, można trwale osłabić euro?


              "Rezerwy niech sobie istnieja, mozna je zainwestowac w Stanach, ale cos trzeba
              zrobic z podwojnym ostrzem tnacym gospodarki - z jednej strony wzrost cen
              surowcow, z drugiej strony upadek dolara. Teraz jest tak, ze podwyzki cen ropy
              uzaleznione sa od popytu/podazy, ale takze zawieraja poprawke na spadek
              wartosci dolara. Ta poprawka jest calkiem spora, gdyz producenci nie chca
              ponosic ryzyka. Ameryka ma instrumenty, by zrekompensawac sobie te sytuacje,
              chociazby dodruk dolarow. Unia jest w gorszej sytuacji, gdyz uderzaja ja
              wysokie ceny surowcow, a niekorzystna relacja euro/dolar hamuje eksport. W ten
              sposob slabnacy dolar uderza w Unie podwojnie."

              Mniej wiecej to miałem na myśli.

              Mniej wiecej to miałem na myśli.
              • vico1 Re: Dzień sądu dla dolara? 14.11.04, 15:53
                robisc napisał:

                > I kto ma zrobić ten krok? Wydaje sie, że najbardziej poszkodowana jest UE,
                > ale jednocześnie bezsilna, bo w jaki sposób, bez zburzenia całego paktu
                > stabilizacji, można trwale osłabić euro?

                Pakt stabilizacyjne mial przekonac Niemcow do odejscia od marki, inna rzecz, ze
                Niemcy sami sie troche na tym nacieli. Lekko zmodyfikowany pozostanie, Holandia
                takze pozegnala sie niechetnie z guldenem. Euro jest strukturalnie mocne, dolar
                przy Bushu jest strukturalnie slaby. W obecnej sytuacji nikt chyba sie nie
                wychyli z rewolucyjnymi inicjatywami. I tak zbyt duzo jest niezgodnosci
                politycznych.

                Jezeli w najblizszych 2-3 latach ucichna konflikty na Bliskim Wschodzie,
                znajdzie sie rozwiazanie dla Palestyny, to prawdopodobnie wszystko wroci do
                starego porzadku.
                Do tego czasu mozna przyjac, ze stagnacja gospodarcza w UE jest udzialem Unii w
                kosztach wojny w Iraku. W ten sposob wszyscy dokladamy swoja cegielke, takze
                Francuzi i Niemcy.
    • wolo Re: $1.70 against the euro? 17.11.04, 18:12
      No to 1.3 pękło dzisiaj spokojnie i bez fajerwerków. Prawdę powiedziawszy
      myslalem, ze jeszcze wróci w okolice 1.27 i dłużej tam pobedzie. Ciekawe gdzie
      dojdzie do końca roku?
      • robisc Re: $1.70 against the euro? 17.11.04, 20:32
        wolo napisał:

        > No to 1.3 pękło dzisiaj spokojnie i bez fajerwerków. Prawdę powiedziawszy
        > myslalem, ze jeszcze wróci w okolice 1.27 i dłużej tam pobedzie. Ciekawe
        gdzie dojdzie do końca roku?

        Bardziej ciekawi mnie, co zrobi ECB, BOJ czy BOCh, bo Bush pewnie bedzie robił
        swoje i nie oglądał sie na dolara.
        • wolo Re: $1.70 against the euro? 18.11.04, 17:07
          Tak na mój gust

          ECB nie zrobi nic.
          BoJ będzie kupował dolary i za dolary obligacje skarbowe.
          BocH to samo co BoJ tylko w bardziej zawoalowany sposób.

          A czy wiesz co zrobi Treasury Dept? Powiem Ci oni będą kontynuować politykę
          silengo dolara! smile

          WARSAW, Nov 18 (Reuters) - U.S. Treasury Secretary John Snow repeated his
          pledge that the government's policy remained one of a strong dollar even as
          markets drove the currency to a record low against the euro in the belief the
          U.S. was comfortable with a weaker dollar.
          "I talked about currencies in London yesterday and laid out our position
          there. I think everybody knows what our position is
          • robisc Re: $1.70 against the euro? 18.11.04, 20:57
            Ma facet poczucie humoru, chociaż prawdę mówiąc ma trochę racji - dolar jest
            mocny jak na obecny poziom deficytów budżetowego i handlowego, o czy traktuje
            jeden z artykułów wyzej.
            • robisc decyzja Rosji - odejście od dolara 18.11.04, 21:04
              Pisaliśmy o takiej możliwośći już kilka miesiecy temu. Efekt - osłabienie
              dolara do kolejnego rekordu. Niemcy zaczynają pękać. A może jednak trzeba było
              poprzeć Busha w Iraku? Teraz mogą go pocałować w d...

              "(...)Według cytowanego przez dpa Carstena Fritscha, analityka rynku dewizowego
              w Commerzbank, euro pchnęła w górę wiadomość, iż Rosja zrezygnuje w przyszłym
              roku z powiązania rubla z dolarem. Odniesieniem dla kursu rubla będzie odtąd
              koszyk walut z sięgającym 70 procent udziałem euro. Swoją rolę odegrało także
              osłabienie dolara na rynkach azjatyckich, gdzie jego kurs wobec jena jest
              najniższy od siedmiu miesięcy.


              euro.pap.com.pl/cgi-bin/europap.pl?grupa=1&dzien=0&ID=61565
    • robisc odezwał sie Greenspan 19.11.04, 22:19
      ...i dolar znowu stracił.

      EUR: Inwestorzy odejdą od dolara?
      19.11.2004 17:46 (aktualizacja 21:16)

      Szef Fed Alan Greenspan / AFP
      Jeśli deficyt obrotów bieżących USA nie zostanie zredukowany, to wśród
      zagranicznych inwestorów osłabnie chęć nabywania amerykańskiego dolara na
      rzecz innych walut - oświadczył w piątek szef amerykańskiej Rezerwy
      Federalnej Alan Greenspan.

      Biorąc pod uwagę rozmiary deficytu na rachunku obrotów bieżących, w pewnym
      momencie osłabnie apetyt inwestorów na dolara - powiedział Greenspan podczas
      Europejskiego Kongresu Bankowego we Frankfurcie.

      Deficyt obrotów bieżących USA wzrósł w II kwartale tego roku do rekordowego
      poziomu 166,2 mld USD. Deficyt federalny w całym roku fiskalnym zakończonym
      30 września wyniósł również rekordowe 412 mld USD.

      Greenspan dodał, że niemożliwe jest określenie, kiedy i przy jakim poziomie
      deficytu aktywa w USD przestaną być atrakcyjne dla inwestorów. Szef Fed
      podkreślił, że aby skuteczniej ograniczać deficyt obrotów bieżących w USA,
      niezbędne jest zwiększanie oszczędności. Dodał też, że trudne jest
      przewidzenie kursu dolara.

      Dolar osłabił się po tej wypowiedzi do 1,3062 za euro z 1,2961 w czwartek po
      południu i 1,3028 przed rozpoczęciem wystąpienia Greenspana we Frankfurcie.
      Amerykańska waluta spadła też w stosunku do japońskiego jena - do 103,27
      jenów za USD ze 103,61 przed komentarzem szefa Fed.

      Alan Greenspan i sekretarz skarbu USA John Snow są podczas tego weekendu
      uczestnikami spotkania ministrów finansów i szefów banków centralnych z
      krajów należących do grupy G20, skupiającej kraje rozwijające się. Biorą w
      nim udział także m.in. szef EBC Jean- Claude Trichet i przedstawiciel Banku
      Japonii Kazumasa Iwata.

      Analitycy uważają, że w dyskusjach finansistów i bankowców dominować będzie
      sprawa słabnącego dolara, jednak Greenspan raczej nie spodziewa
      się "dolarowego" kryzysu.

      Szef Fed ocenił w piątek, że interwencje na rynkach walutowych mają jedynie
      umiarkowany efekt, a kursy walut powinny być kształtowane przez rynek, a nie
      politykę rządową. Dwa dni temu Snow powiedział w Londynie, że administracja
      prezydenta Busha nie będzie uczestniczyć w żadnych próbach powstrzymania
      spadku kursu dolara. W czwartek dolar osłabił się do rekordowego poziomu
      1,3075 USD za euro.

      Na koniec 2003 r. aktywa denominowane w amerykańskiej walucie stanowiły 63,8
      proc. wszystkich aktywów zgromadzonych w zagranicznych bankach centralnych -
      podał Międzynarodowy Fundusz Walutowy. W 2000 r. było to 66,6 proc.


      Zobacz ostatnie wydanie naszego biuletynu.

      (PAP)
      • vico1 Re: odezwał sie Greenspan 19.11.04, 23:38
        "Greenspan dodał, że niemożliwe jest określenie...Dodał też, że trudne jest
        przewidzenie kursu dolara".

        To jest zawod, lepszy od przepowiadania pogody . Greenspan jak zwykle nic nie
        powiedzial, a swiat stoi z otwarta geba.
        • maksimum Re: odezwał sie Greenspan 22.11.04, 02:52
          vico1 napisał:

          > "Greenspan dodał, że niemożliwe jest określenie...Dodał też, że trudne jest
          > przewidzenie kursu dolara".
          >
          > To jest zawod, lepszy od przepowiadania pogody . Greenspan jak zwykle nic nie
          > powiedzial, a swiat stoi z otwarta geba.

          Greenspan w zasadzie powiedzial,ze dolar bedzie spadal,bo po dlugim okresie
          spadku wszyscy oczekuja odbicia a Greenspan mowi,ze "trudne jest przewidzenie".
          • robisc dolar słaby do końca kadencji Busha? 22.11.04, 22:41
            maksimum napisał:
            > Greenspan w zasadzie powiedzial,ze dolar bedzie spadal,bo po dlugim okresie
            > spadku wszyscy oczekuja odbicia a Greenspan mowi,ze "trudne jest
            przewidzenie".

            No z tym wszyscy to przesadzasz. Coraz częściej czyta sie, że 1,7, albo nawet
            jak napisał nasz znajomy pan Andrzej, 1,8 jest realne. Dolar jest ciagle
            przeszacowany i odbije sie prawdopodobnie na duzo niższym poziomie.

            Rysiu Mbewe sądzi, ze dolar będzie słaby do końca kadencji Busha.

            www.money.pl/tt/81015/1/
            • przycinek.usa Re: dolar słaby do końca kadencji Busha? 21.12.04, 17:55
              Prosze Cie Robert, nie cytuj misia Mbwe Richa, OK?
              Ja przepraszam, nie mam uprzedzen, ale ten facet jest po prostu dziecinny.
              Moglbym przytoczyc przynajmiej 10 cytatow z jego "artykulow" w ktorych pisze
              takie bzdury, ze uszy wiedna. Dlaczego na milosc boska uwazasz i UPARLES SIE,
              ze ten dolar teraz dalej poleci?
              Przeciez ty sie normalnie uparles!

              Chlopie, on wcale nie musi poleciec. Na zlotowce masz zarowno deficyt
              budzetowy, deficych obrotow biezacych, inflacje, otwarta granice i wolny kurs i
              zlotowka IDZIE DO GORY.

              To samo dollar. Bedzie stopa 3% to dollar pojdzie na 1:1.2 Eur/USD w 3 miesiace.

              ECB ulegnie naciskom, beda jeszcze dwa kwartaly ze spadkiem inflacji i zerowym
              wzrostem i obetna stope o polowe. I wiesz co bedzie?

              Dollar do Euro bedzie 1:1 - i tak sie skonczy wasz upor, ze majac Euro
              przytopicie stadnie. Oczywiscie cala Europa przytopi, a Azjaci was wystrzyga
              dokumentnie. Najpierw wybiora wam dolara, potem zrobia na tym swietny interes bo
              wyciagna go do absurdu i jak sie wlasnie beda powoli wskazniki inflacji i
              wzrostu w USA psuc, to wsadza wam te dolary na samej gorze. I tym razem znowu
              zoltki beda mialy palme zwyciestwa a banki z Europy wtope.

              Ja sie nie upieram - Moze sie teraz wybije troche do gory. A moze nie.
              Popatrze, wybije sie, znowu popatrze. Moze cos kupie albo sprzedam.

              A ty? Na co ty liczysz? Na 1.7? Chlopie! Puknij sie w leb!

            • przycinek.usa propaganda antyamerykanska. 21.12.04, 20:14
              Ten tekst bardzo mi sie spodobal, to wklejam:

              Dlaczego Ameryka?
              Tomasz Tokarz 21.12.2004

              Krytyka Stanów Zjednoczonych jest obecnie postawą bardzo modną. W pewnych
              środowiskach do dobrego tonu należy podkreślanie negatywnego stanowiska wobec
              amerykańskiej polityki, kultury, sposobu życia.

              Mamy do czynienia ze swoistą religią - antymerykanizmu. Posiada swoich proroków
              (Noam Chomsky, Jean Baudrillard, Arundhati Roy), święte pisma, sztywne dogmaty
              oraz bezkrytycznych wyznawców.

              Szczególnie zastanawiający jest fakt, że antyamerykanizm zyskuje wielu
              sympatyków w Europie. Narody europejskie dość łatwo zapominają ile krwi
              przelali Amerykanie, żeby zakończyć bratobójczą rzeź na obszarze Starego
              Świata. Zapominają, że tylko dzięki obecności amerykańskich wojsk dzieci w
              Paryżu czy Brukseli nie musiały uczyć się w szkole dogmatów marksizmu-leninizmu
              i wznosić peanów pochwalnych na część Stalina. Zapominają, ze bez Stanów
              Zjednoczonych, bez ich pieniędzy, rakiet, bombowców nie byłoby dzisiaj Unii
              Europejskiej. W takich okolicznościach slogany o amerykańskim imperializmie,
              które można usłyszeć w paryskich kawiarniach i uczelniach są przejawem dziwnego
              dwójmyślenia.

              Co ciekawe Amerykanie stają się obiektem ataków właściwie niezależnie od tego
              co robią. Ci sami, którzy zarzucali Amerykanom bierność wobec czystek w Bośni,
              natychmiast po rozpoczęciu nalotów na Jugosławię zaczęli organizować marsze
              przeciw interwencji. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że środowiska,
              które dzisiaj domagają się wycofania wojsk USA z Iraku, równie ochoczo zarzucać
              będą Waszyngtonowi, że zdecydował się na opuszczenie Iraku bez zaprowadzenia
              tam porządku. Tak źle, i tak niedobrze. Każdy powód jest dobry aby skrytykować
              USA.

              Być może nie jestem w tej kwestii obiektywny. Muszę przyznać, że wychowywałem
              się w atmosferze swoistej fascynacji Ameryką. Jako dorastający chłopak (lata
              80.) widziałem w USA jedyną siłę zdolną przeciwstawić się sowieckiemu „imperium
              zła”. Może dlatego trudno mi dzisiaj zrozumieć hordy rozwrzeszczanych
              nastolatków porównujących amerykańskich polityków do nazistów.

              Głównym obiektem ataków wymierzonych w Stanów Zjednoczone jest amerykańska
              polityka zagraniczna. Jankesom zarzuca się imperializm. Rzeczywiście Amerykanów
              cechuje głęboko zakorzeniona chęć do odgrywania kluczowej roli na arenie
              międzynarodowej. Jednak nie chodzi przecież o ujarzmianie innych narodów. Po
              drugiej wojnie światowej Amerykanie nie włączyli do swojego państwa żadnego
              terytorium. W kraje, które pokonali (Niemcy, Japonia) wpompowali miliony
              dolarów, by postawić je na nogi. W tym kontekście porównywanie polityki
              amerykańskiej do polityki sowieckiej świadczy albo o złej woli, albo o totalnej
              niewiedzy.

              Często spotykane stwierdzenie: „Amerykanie walczą tylko o ropę” szkoda nawet
              komentować. Niezwykle trudno byłoby przecież znaleźć ropę na piaskach
              Normandii, wzgórzach Italii, wyspach Pacyfiku. Ropy nie było w Korei, kiedy
              Amerykanie odpierali najazd Kim Ir Sena i wspierającego go miliona
              chińskich „ochotników”. Ropy nie było także w Wietnamie, gdzie podjęto próbę
              powstrzymania komunistycznej ekspansji. Próżno szukać ropy w Grenadzie,
              Jugosławii czy Afganistanie.

              Ropa jest co prawda w Iraku. Jednak sprowadzanie wojny w zatoce do walki o
              naftę świadczy o braku wyobraźni. Gdyby USA chodziło tylko o ropę znaleźliby
              wiele innych sposobów osiągnięcia tego celu. Amerykanie naprawdę wierzą, że
              krzewienie demokratycznych ideałów jest w stanie wprowadzić w świecie ład. Ich
              działania wynikają z prostej, acz prawdziwej tezy, że demokracje nie prowadzą
              ze sobą wojen.

              Kluczową rolę w debatach nad rolą Ameryki odgrywa naturalnie wojna w Iraku.
              Można się zgodzić, że krytycy USA mają swoje racje. Wbrew zapowiedziom w Iraku
              nie znaleziono broni masowego rażenia. Mimo deklaracji o szybkim opanowaniu
              sytuacji, spokoju w Iraku wciąż nie ma. Ginie wiele niewinnych osób.

              Problem polega jednak na tym, że krytycy polityki amerykańskiej nie
              przedstawiają żadnej alternatywnej wizji rozwiązania problemu irackiego. Cały
              program tzw. pacyfistów ogranicza się do wykrzykiwania prostych sloganów „Ami
              go home”. Czy rzeczywiście wierzą, że to posunięcie wystarczy, żeby na irackiej
              ziemi zapanował pokój?

              Nie trzeba dużej wyobraźni, aby dostrzec, że po wycofaniu się Stanów
              Zjednoczonych z Iraku chaos na Bliskim Wschodzie jedynie się pogłębi.
              Stabilizacji w Iraku nie zapewnią bojówki Al-Kaidy. Nie uczynią tego także
              miejscowi fanatycy, którzy nie wahają się mordować swoich rodaków (często
              zwykłych przechodniów) tylko po to, by zademonstrować swoją nienawiść wobec
              Jankesów.

              Stabilizację w Iraku są w stanie zaprowadzić jedynie Amerykanie. Być może nie
              należało zaczynać wojny w Zatoce, ale jeśli już do niej doszło trzeba dokończyć
              dzieła. Niech Amerykanie pokażą, że potrafią zaprowadzić w Iraku porządek.
              Niech udowodnią, że potrafią nie tylko niszczyć, ale i budować. Irak ma
              potencjał by stać się bogatym krajem. Tak jak bogatymi stały się Japonia i
              Niemcy. Do tego trzeba jednak czasu.

              Niestety coraz częściej odnieść można wrażenie, że tzw. pacyfistów mało
              obchodzi los irackiego narodu. Tak naprawdę zależy im na jednym: na klęsce
              Busha, upokorzeniu Ameryki, załamaniu się potęgi USA. Powodzenie odbudowy Iraku
              byłby dla wyznawców antyamerykanizmu prawdziwym ciosem. Zaprzeczałoby ich
              koncepcjom, godziłoby w podstawy ich wiary. Nic więc dziwnego, że z satysfakcją
              przyjmują każdy przejaw niepowodzeń Waszyngtonu.

              Oczywiście Stanów Zjednoczonych nie można idealizować. Dawno wyrosłem z
              naiwnych lektur o dzielnych amerykańskich kawalerzystach i złych, podstępnych
              czerwonoskórych. Pamiętajmy, że ledwie 30 lat temu w USA zakończyła się
              dyskryminacja rasowa. Amerykanom w czasie prowadzonych wojen zdarzało się
              używać mało humanitarnych metod (bombardowanie Drezna, użycie broni jądrowej w
              Japonii, stosowanie napalmu w Wietnamie). Pamiętajmy jednak, że ich przeciwnicy
              reprezentowali najbardziej zbrodnicze reżymy XX wieku.

              Niewątpliwym błędem USA jest zadufanie w własną potęgę. Często lekceważą
              przeciwnika. Nie dbają o swój wizerunek. Słaby marketing polityczny był chyba
              decydującą przyczyną klęski w Wietnamie. Amerykanie wierząc w słuszność
              stosowanych przez siebie rozwiązań negatywnie reagują na krytykę. Przez to
              potrafią zniechęcić najwierniejszych sojuszników.

              Mimo wszystko nie mamy obecnie innej drogi niż popieranie USA. To Stany
              Zjednoczone są gwarantem globalnej równowagi. Dzisiaj to właśnie Ameryka,
              największa z demokracji Zachodu, jest jedynym krajem, który jest w stanie
              przeciwdziałać najpoważniejszym zagrożeniom naszych czasów: terroryzmowi oraz
              rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia.

              Można sobie zadać podstawowe pytanie: czy świat bez USA byłby bardziej
              bezpieczny. Trudno mi sobie to wyobrazić. Trudno uwierzyć, że załamanie
              amerykańskiego imperium doprowadziłoby po zapanowania na świecie stanu
              powszechnej szczęśliwości. Bardziej prawdopodobny jest inny scenariusz:
              brutalna wojna wszystkich ze wszystkimi.

              Amerykańską politykę zagraniczną można krytykować. Ale to Amerykanie podejmują
              konkretne działania podczas gdy europejskie mocarstwa biernie przyglądają się
              problemom otaczającej ich rzeczywistości. Mimo błędów popełnianych przez USA,
              ogólny bilans polityki amerykańskiej jest korzystny dla świata.

              Natura nie znosi próżni. Jeśli zabraknie Ameryki pojawi się rychło nowy
              światowy zarządca. Czy rzeczywiście lepiej, żeby były nim Chiny, Rosja lub Unia
              Islamska? Bo chyba nawet najwięksi optymiści nie liczą, że miejsce USA może
              zająć Unia Europejska. Przekonanie o europejskiej potędze pozostaje na razie
              złudzeniem.
          • przycinek.usa Re: odezwał sie Greenspan 21.12.04, 17:43
            Greenspan tez powiedzial, ze oczekuje malej inflacji i mozna sie spodziewac
            niskich stop procentowych i jest lepiej brac morgycz na variable. Pamietasz?
            No to masz teraz variable i kwiczysz.


    • robisc a może 2,2? 08.12.04, 21:53
      "Natomiast zdaniem amerykańskiego ekonomisty C. Fred Bergstena kurs sięgnie
      1,80, a nawet 2,20 dol. za euro."

      mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=568388
      • bush_w_wodzie swietny artykul na dzien korekty :) 08.12.04, 22:00
        ja dam 3 dolary za euro. pod warunkiem ze to bedzie 1 euro

        dolar nie jest katastrofalnie slaby. patrzac z historycznej perspektywy - jego
        kurs nie zaskakuje. moim zdaniem 1.4-1.5 to wszystko do czego moze dojsc w ciagu
        roku. a jesli sytuacja w iraku zostanie opanowana to bedzie za rok 1.2
      • przycinek.usa Re: a może 2,2? 09.12.04, 01:04
        Bzdury.
        • robisc Re: a może 2,2? 09.12.04, 07:14
          przycinek.usa napisał:

          > Bzdury.

          Jakieś półtora roku temu, kiedy pisałem na Gospodarce, że EUR/USd może dojść
          do 1,15 też twierdziłeś że to bzdury. Jeżeli Rosja i OPEK odejdą od dolara a
          Azjaci przestana interweniować, to to wcale nie są bzdury. Sprawdziłem w
          googlach,że ten amerykański ekonomista naprawdę jest znany.
          • przycinek.usa Re: a może 2,2? 10.12.04, 04:38
            Czy ja nadal dyskutuje z tym samym Robertem, co dawniej?
            Czy tobie sie cos nie pomylilo?

            Poltora roku temu jechalem na dlugich na Eur.
            Nigdy nie twierdzilem, ze kurs zatrzyma sie na 1.15.
            Owszem, bylo nerwowo momentami i wydawalo sie, ze korekty beda glebsze.
            Oczekiwalem glebszych korekt. I gralem w obie strony! Jesli byly wypowiedzi, to
            je przypomnij i zastanowie sie, w jakim to bylo czasokresie.

            Nie mozesz mi imputowac prognoz o absolutnym zasiagu waluty, bo takich nie
            bylo. Pisalem o tym tyle razy! I chyba ciagle za malo. Owszem, w tym roku
            uwazalem umocnienie dolara za nieuniknione do wartosci 1:1 i pomylilem sie.
            Ale to bylo w tym roku a nie poltora roku temu.
            Uwazam, ze dojscie do 1.9 w sytuacji odwrotu od 1.34 za bzdury. Wzrost na 1.9
            oznacza roznice 42% od obecnego kursu i zapewniam pana, ze jest to rozwalenie
            gospodarki swiatowej. Taka roznica kursu moglaby wystapic w perspektywie kilku
            lat. A wam sie sni szalony kurs USD teraz.

            W ogole prognozowanie kursu to paranoja. Zrozumciez to wreszcie.
            Ja w ogole na takie idiotyczne zarzuty nie bede reagowal.

            Musicie w koncu zalapac, ze zmiennych czynnikow wplywajacych na kurs jest tak
            wiele, ze przewidzenie kursu w perspektywie nawet roku, graniczy niemalze z
            cudem. To nie sa akcje! Cholera, jest zasada nieoznaczonosci Heisenberga i
            powinna byc podobna zasada dla walut. Tylko ciagle ktos ma pretensje, ze kurs
            zachowuje sie nieprzewidywanie. Jakby to zalezalo od czyjejs madrosci!

            • robisc Re: a może 2,2? 10.12.04, 19:18
              przycinek.usa napisał:

              > Czy ja nadal dyskutuje z tym samym Robertem, co dawniej?

              Na pewno smile

              > Czy tobie sie cos nie pomylilo?
              > Poltora roku temu jechalem na dlugich na Eur.
              > Nigdy nie twierdzilem, ze kurs zatrzyma sie na 1.15.

              Zgadza sie. Twierdziłeś, że nigdy nie dojdzie do 1,15 kiedy zacytowałem Ci
              wypowiedź Krzysia Rybińskiego.

              > W ogole prognozowanie kursu to paranoja.

              Zgadzam sie w całej rozciągłości. Najbaradziej bawi mnie jak kompletnie mylą
              sie zawodowcy, tacy ja Ty. Ale jesteś w dobrym towarzystwie, bo w sumie takiej
              obsuwy dolara nikt nie przewidział.
              • przycinek.usa Re: a może 2,2? 10.12.04, 19:39
                no, kompletnie to moze nie, bo inaczej zostalbym w skarpetkach.
                w niedziele, 5-tego odwrocilem pozycje. To ocen sam.
                • robisc teraz pojdzie z górki 16.12.04, 07:20
                  www.money.pl/pieniadze/komentarze/20041215/83233/
                  • przycinek.usa Re: teraz pojdzie z górki 17.12.04, 07:14
                    myla sie.
                    • robisc Re: teraz pojdzie z górki 20.12.04, 21:34
                      przycinek.usa napisał:

                      > myla sie.

                      Czyżby

                      www.money.pl/pieniadze/komentarze/20041220/83624/
                      • przycinek.usa Re: teraz pojdzie z górki 21.12.04, 08:01
                        Diament. To jest diament. Czyli formacja o prawdopodobienstwie kontynuacji
                        tredu na poziomie ok. 75%. A nie, jak koledzy z Money pisza: "wybicie się tym
                        samym górą z formacji trójkąta symetrycznego bardzo niepokoi."

                        To nie jest zaden trojkat. Jednak ja to widze kiepsko. Nie pojdzie gora.
                        Zobaczysz. Mowie ci, ze zaczely sie zakupy. Formacja sie lamie. Pojdzie w bok i
                        w dol.

                        Kryzys na rynku USA umocni dolara. Dolar juz sie naspadal. Teraz pekaja leszcze.
                        Banki to tez leszcze. Zwlaszcza ci, ktorzy placa analitykom po 250 tysiecy
                        rocznie. Taki analityk wie jedynie jaki olej do swojego merola lac a i czasem
                        tej wiedzy brakuje. Mam tu takiego jednego speca, co jest na rynku 25 lat, jest
                        szefem Wachovi i nie wiedzial dlaczego polecialy obligacje pol roku temu.
                        Mniejsza z tym kiedy, ale jak sie zaczely pierwsze loty na Eur na poczatku
                        roku, to gosc utopil pare milionow na bondach i tlumaczyl klientom, ze teraz
                        rynek jest nieprzewidywalny i on nie wie dlaczego pospadalo. Tacy sa eksperci.
                        Wachovia Securities. Koniec swiata.


                        • przycinek.usa Diament sie wypelnil. Wybicie w gore na Eur. 22.12.04, 21:18
                          Mysle, ze dzisiaj jest taki moment, ze po wypelnieniu formacji diamentu na
                          eurodolarze jest duza szansa na wybicie w gore. Mysle, ze 80%.

                          Czyli pewnie dolar jeszcze troszke poleci. Z zasiegow wychodzi maksymalny
                          zasieg spadku na 1.38 z malym hakiem.

                          Nadal uwazam, ze jest to koniec spadku dolara, ale przyznaje, ze jeszcze troche
                          sie pomeczymy.
                          • przycinek.usa Re: Diament sie wypelnil. Wybicie w gore na Eur. 23.12.04, 06:44
                            No i wybilo sie. Ale jakos tak nedznie. Przyznaje, ze oczekiwalem silniejszej
                            reakcji. No i sa male obroty. Azjaci sie rzucili, ale maja mala ochote na
                            jakies wieksze ruchy. Cos to Euro nie ma sily. Moze jak sie Londyn ze swoim
                            pesymizmem dolarowym dolaczy, to sie jeszcze troche podciagnie. A moze nie?
                            • robisc ciągle w dół 23.12.04, 18:32
                              mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=574869
                              • przycinek.usa sie nie zgadzam 23.12.04, 18:53
                                przeczytalem, pokiwalem glowa z politowaniem i oswiadczam, ze tak nie bedzie.

                                1. Przeciez licza sie fakty a nie glupie gadanie.
                                2. Stopa poszla w gore teraz, a nie, ze pojdzie za 1 kwartal.
                                3. Jak ma byc 1.35 to teraz, czyli w przyszlym tygodniu, a nie za 3 miesiace.
                                Zreszta ten kurs pekl wlasnie teraz 2 godziny temu.
                                4. Kazdy kolejny miesiac, to szansa na wyzsza stope FED. Juz w styczniu mozemy
                                miec 2.5%. Choc sprawa jest niepewna. Na pewno nie bedzie obnizki.
                                5. Stopa jest wyzsza jak w eurozone. Roznica moze byc tylko wieksza.
                                6. Rynek jest slaby. Niby to Euro idzie do gory, ale idzie nie tak, jak powinno
                                na silnym oslabieniu dolca. Fale sie lamia. To koniec.
                                7. Wykres sily dolara do koszyka walut pokazuje ewidentnie odwrocenie trendu na
                                dolarze. To jest koniec spadku!

                                Upierajcie sie dalej.
                                To typowy objaw szczytu. W tym przypadku szczytu dolowania dolara.

                                Jesli nawet w ubieglym roku byly sygnaly odwrocenia trandu, to w nie bylo ich
                                tak wiele. Obecnie mamy niemalze komplet sygnalow, poza moze jedynie istotnym
                                czyli odwroceniem tendencji zgodnie z teoria DOWa, czyli po prostu uklad na
                                wykresie kolejnych nizszych dolkow srednioterminowych. A wtedy to juz bedzie za
                                pozno na podejmowanie decyzji.

                                Oczekuje z radoscia kolejnych artykulow prasowych, ktore wskazuja na
                                nieuchronnosc dalszego spadku dolara.


                              • przycinek.usa panowie z TMSu rekomenduja dolary 23.12.04, 22:05
                                Zupelnie slusznie.

                                Cytat:

                                Re: euro czy dolar
                                mariusz.potaczala_tms 22.12.2004 22:28 + odpowiedz


                                nalezy zdywersyfikowac odrobine Pani srodki. Sugerowalbym 50% w usd, pozzostale
                                50% w pln. pozdrawiam.

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=657&w=18793229&a=18818164
                                • robisc Re: panowie z TMSu rekomenduja dolary 23.12.04, 22:56
                                  przycinek.usa napisał:

                                  > nalezy zdywersyfikowac odrobine Pani srodki. Sugerowalbym 50% w usd,
                                  pozzostale 50% w pln.

                                  Dziwne. Muszą być tak samo przekonani o końcu spadków jak Ty. Wówczas kupno
                                  dolka w tym momencie byoby strzałem w diesiątkę. Pozyjemy zobaczymy.
                                  • przycinek.usa Re: panowie z TMSu rekomenduja dolary 23.12.04, 23:50
                                    W sumie, to trzeba pamietac, ze proces odwracania tendencji jest zwykle
                                    dlugotrwaly i bolesny. To moze trwac i ze 3 miesiace. Nie zdziwilbym sie jednak
                                    specjalnie, gdyby sie mialo okazac, ze do konca stycznia bedziemy swiadkami
                                    podrygow w okolicach obecnych wartosci. Bedzie to znakiem kompletnego
                                    zatrzymania trendu. Mysle, ze mamy szczyt. Gdzies teraz w okolicach 1,35 do byc
                                    moze 1.38. Ale spadek Euro moze byc dopiero po styczniu. Tak. Tak mysle.
                                    Musimy troche poczekac i zobaczyc. Musza wyjac troche tych dolarow z rynku.
                                    To wszystko trwa.

                                    • robisc nie w temacie 24.12.04, 00:04
                                      Szkoda, ze nie znasz rosyjskiego. Ten tekst Putina a w oryginale jest ostry.
                                      Moze gdzieś jest tłumaczenie po Polsku.
                                      • przycinek.usa Re: nie w temacie 24.12.04, 01:24
                                        Probowali mnie uczyc, ale bylem oporny. No coz.
                                        Znalazlem to:

                                        "It seems to me that Poland itself has plenty to be getting on with.
                                        Unemployment there is running at 20% at the moment - I was saying that ours is
                                        7.4% - well, in Poland it's 20%. In 1993, Poland's state debt stood at just
                                        over $47bn (34bn euros) or so. They then had 50% written off for political
                                        reasons. Poland has now run up more than 92bn euros in debt - which is over
                                        $100bn considering the exchange rate. You need to put home first, as the saying
                                        goes."
                                      • przycinek.usa i jeszcze jedno: 24.12.04, 01:25
                                        Mr Putin said Mr Kwasniewski, who had mediated in the Ukraine election crisis,
                                        was talking like a person looking for a new job.

                                        "If we interpret this [statement by Kwasniewski] as striving to limit Russia's
                                        ability to develop relations with its neighbours, then it means a desire to
                                        isolate the Russian Federation," he said.
                                      • przycinek.usa piekny komentarz, co nie znaczy ze sie zgadzam... 24.12.04, 06:18
                                        Waluty: Dolar znów słabnie

                                        mkuz 23-12-2004, ostatnia aktualizacja 23-12-2004 16:45

                                        Amerykańska waluta ustanowiła w czwartek kolejny rekord słabości wobec euro.
                                        Powód? Słabsze niż oczekiwano wyniki gospodarki amerykańskiej

                                        Analitycy walutowi przyzwyczaili się już do spadku wartości dolara. Czwartkowy
                                        rekord nie wywołał zaskoczenia na rynkach.

                                        Za euro płacono 1,3502 dol. przede wszystkim dlatego, że departament handlu USA
                                        podał wyniki zamówień na dobra trwałe w listopadzie. Po wyłączeniu zamówień
                                        branży transportowej, wartość towarów trwałych, których domagają się Amerykanie
                                        spadła o 0,8 proc. To zaskoczenie: analitycy prognozowali wzrost
                                        zapotrzebowania np. firm na sprzęt biurowy.

                                        Ale dolar słabnie nie tylko dlatego, że listopadowe wyniki największej
                                        gospodarki na świecie są słabe. Ekonomistów cały czas martwią deficyty:
                                        budżetowy i handlowy, które są zmorą administracji prezydenta Busha. Ich
                                        wielkości w tym roku będą rekordowe (odpowiednio ponad 400 i 500 mld dol.). I
                                        na razie - oprócz zapowiedzi walki z nierównowagą w gospodarce - Bush nie
                                        zrobił nic, by je zmniejszyć.

                                        Co więcej, prezydent zapowiada, że wydatki na obronność na pewno się nie
                                        zmniejszą, a w najbliższych budżetach pieniądze na wojsko będą stanowiły
                                        poważną pozycję. Ekonomiści już nie zwracają uwagi na Busha, który zapewnia, że
                                        przyszłoroczny budżet będzie trzymał w ryzach wydatki.

                                        Cherlawym dolarem przejmuje się przede wszystkim Europa. W czwartek minister
                                        finansów Francji Herve Gaymard zaniepokojony sytuacją na rynku walutowym
                                        powiedział agencji AFP, że dalsze osłabianie się amerykańskiego dolara może
                                        mieć "katastrofalne następstwa". Gaymard zaznaczył, że aby opanować kryzys na
                                        rynku walutowym niezbędna jest współpraca w ramach grupy G7, czyli
                                        najbogatszych i najlepiej rozwiniętych krajów na świecie.

                                        - Europa, Ameryka i Azja powinny działać razem. Kluczowe jest, żeby nasi
                                        amerykańscy przyjaciele rozumieli, że musimy kontrolować rozwój sytuacji na
                                        poziomie globalnym - mówił Gaymard. Nie sprecyzował jednak jak miałaby wyglądać
                                        taka kontrola.

                                        Europa boi się słabego dolara i mocnego euro, bo oznacza to mniejszą rentowność
                                        dla eksporterów - jednej z nielicznych lokomotyw, które ciągną europejską
                                        gospodarkę.

                                        Jak bardzo może zdrożeć euro? - Poziom 1,5 dol. za euro wcale nie jest
                                        niemożliwy. Wydaje mi się, że już w przyszłym roku zostanie przekroczony -
                                        uważa Kenneth Rogoff, były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu
                                        Walutowego.

                                        W poniedziałek Komisja Europejska przyznała, że wzrost wartości euro wobec
                                        dolara to poważne krótkoterminowe zagrożenie dla rozwoju gospodarczego krajów
                                        strefy euro.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka