Dodaj do ulubionych

Marsz, marsz, Polacy, Bóg nam da zwycięstwo!

07.08.26, 20:39
Przekroczenie przez sektor publiczny progu 25% ogółu zatrudnionych to w historii gospodarczej punkt krytyczny, nazywany fiskalnym punktem przełomu. W tym momencie struktura ekonomiczna państwa przestaje być aparatem wspierającym rozwój, a staje się systemem pasożytniczym, który wchodzi w fazę samonapędzającej się implozji.
Poniżej znajduje się głęboka, oparta o fakty naukowe, historię oraz twardą matematykę analiza tego, co dzieje się z gospodarką, gdy co czwarty obywatel żyje z podatków ściąganych od reszty społeczeństwa.
I. MATEMATYKA RELACJI: KTO UTRZYMUJE SYSTEM? (PROCENTY I LICZBY)
Gdy biurokracja i sektor publiczny osiągają 24,4% - 25%, struktura siły roboczej w kraju pęka pod wpływem czystej matematyki. Wyobraźmy sobie realny podział 100% pracujących w takim państwie:
Sektor publiczny / Konsumenci podatków ■■■■■■■■■■ 25%
Korporacje / Optymalizacja podatkowa ■■■■■■■■■■ 25%
MŚP i rodzimy biznes ■■■■■■■■■■■■■■■■■■■■ 50%
1. Sektor Publiczny (25%): Te osoby generują czysty koszt dla budżetu. Nie wytwarzają produktów eksportowych ani dóbr rynkowych. Ich pensje, biura, komputery i emerytury muszą być w 100% sfinansowane z podatków.
2. Wielkie Korporacje i Zagraniczny Kapitał (25%): Ta grupa posiada sztaby prawników i działy optymalizacji. Za pomocą cen transferowych i ulg w Specjalnych Strefach Ekonomicznych płaci rażąco niskie podatki efektywne (często na poziomie 1–2% obrotu).
3. Sektor MŚP i ich pracownicy (50%): Pozostała połowa społeczeństwa. To rodzimy mikro- i mały biznes (krawcy, mechanicy, lokalne usługi, budowlanka). Ponieważ nie mają jak uciec za granicę, cały ciężar utrzymania 25-procentowej biurokracji spada na te 50% pracujących.
Bezwzględne przełożenie matematyczne:
Aby urzędnik zarobił średnią pensję rzędu 12 347 zł brutto, państwo musi ściągnąć z rynku gigantyczne środki. Skoro co czwarta osoba nie płaci podatków netto (bo jej podatki są tylko technicznym zwrotem części pensji z budżetu), to każda jedna osoba z sektora prywatnego musi oprócz siebie i swojej rodziny zarobić na utrzymanie dokładnie 0,5 etatu urzędniczego.
To bezpośrednio wyjaśnia, dlaczego klin podatkowy na etacie wynosi aż 45%, a ryczałtowy ZUS dla małej firmy musiał wzrosnąć do 2359,30 zł miesięcznie. System po prostu fizycznie potrzebuje tych pieniędzy, by nie zbankrutować.
II. NAUKOWE I EKONOMICZNE KONSEKWENCJE ROZROSTU BIUROKRACJI
Ekonomia głównego nurtu oraz badania empiryczne jednoznacznie wskazują, jakie procesy zachodzą w gospodarce po przekroczeniu tego progu:
1. Prawo Parkinsona i samorodne mnożenie kosztów
Brytyjski historyk i ekonomista C. Northcote Parkinson udowodnił naukowo, że biurokracja rośnie niezależnie od ilości realnej pracy. Urzędnicy mnożą się, ponieważ każdy z nich chce mieć podwładnych, a nie konkurentów. W rezultacie urzędnicy tworzą pracę sami dla siebie – produkują tysiące nowych przepisów, raportów i procedur.
W praktyce: To dlatego małe firmy są zalewane systemami takimi jak KSeF, JPK_CIT czy rejestry środowiskowe. Armia 4,2 miliona ludzi w budżetówce musi udowodnić swoją przydatność, więc komplikuje prawo. To z kolei zmusza mały biznes do wydawania miliardów na droższą księgowość (wzrost cen o 78,5%) zamiast na innowacje i rozwój.
2. Efekt Wypychania (Crowding Out Effect)
Gdy sektor publiczny pochłania 25% rynku pracy, państwo staje się agresywnym konkurentem dla prywatnych przedsiębiorstw. Budżetówka, dysponując gwarantowanym finansowaniem z podatków, oferuje stabilność, "trzynastki", nagrody jubileuszowe i sztywne godziny pracy.
W praktyce: Małe firmy, duszone podatkami, nie są w stanie konkurować z państwem na benefity socjalne. Sektor prywatny zostaje wyssany z talentów i rąk do pracy, co hamuje rozwój rodzimego biznesu.
3. Teoria Wyboru Publicznego (Public Choice Theory)
Noblista James M. Buchanan udowodnił, że urzędnicy i politycy nie działają dla mitycznego "dobra wspólnego", ale realizują własny interes – dążą do maksymalizacji swoich budżetów i wpływów. Gdy biurokracja wraz z rodzinami stanowi ponad 30-35% głosujących w wyborach, powstaje betonowy elektorat. Żaden rząd nie odważy się na redukcję urzędów czy obniżenie podatków stałych, ponieważ oznaczałoby to natychmiastową utratę władzy. Państwo staje się zakładnikiem własnego aparatu.
III. LEKCJA Z HISTORII: JAK GINĘŁY IMPERIA I SYSTEMY
Historia gospodarcza świata to cmentarzysko państw, które dały się zjeść własnej biurokracji:
Cesarstwo Rzymskie (III-V w. n.e.): Klasyczny przykład zapaści fiskalnej. Rozrost administracji cesarskiej i armii urzędników doprowadził do tak drastycznego podniesienia podatków, że drobni rolnicy i rzemieślnicy masowo porzucali swoją legalną działalność. Uciekali do szarej strefy lub oddawali się w niewolę magnatom, byle tylko uciec przed poborcami podatkowymi. Produkcja zamarła, a zniszczona od środka gospodarka rzymska uległa implozji przed najazdem barbarzyńców.
Hiszpania Habsburgów (XVI-XVII w. n.e.): Mimo gigantycznego napływu złota i srebra z Ameryki Południowej, królestwo zbankrutowało kilkanaście razy. Powodem był potworny rozrost pasożytniczej biurokracji i szlachty urzędniczej, która nie wytwarzała żadnej wartości, a jedynie dystrybuowała majątek. Produktywny biznes w Hiszpanii przestał istnieć, a kraj popadł w stuletnią nędzę.
Polska Rzeczpospolita Ludowa (PRL) i Blok Wschodni: System, w którym sektor publiczny dążył do 100%. Całkowite zabicie prywatnej przedsiębiorczości i zastąpienie jej planowaniem urzędniczym doprowadziło do absurdalnego marnotrawstwa zasobów, gigantycznych niedoborów i ostatecznego, spektakularnego bankructwa całego systemu w 1989 roku.
BRUTALNE REKORDY PORAŻKI Z OSTATNICH 3 LAT (2023–2026).
Gdy zdejmiemy medialny lukier o „rosnącym PKB”, stajemy przed faktami, które plasują Polskę na szarym końcu globalnych i europejskich zestawień. W ciągu ostatnich 3 lat polityka drenażu fiskalnego, ignorowania małego biznesu i panicznego łatania dziury budżetowej doprowadziła do uderzających, historycznych rekordów.
Oto oficjalna lista obszarów, w których jako kraj osiągnęliśmy najgorsze wyniki w historii i na świecie:
1. ABSOLUTNY REKORD ŚWIATA: Paraliż i śmierć przedsiębiorczości
Wynik: Zaledwie 3,1% Polaków planuje założyć firmę w ciągu najbliższych 3 lat.
Dlaczego to rekord: Jest to oficjalnie najniższy i najgorszy wynik spośród wszystkich 51 badanych państw na całym świecie w międzynarodowym raporcie Global Entrepreneurship Monitor (GEM). Strach przed drapieżnym systemem podatkowym i kosztami stałymi skutecznie wyleczył Polaków z odwagi rynkowej.
2. GIGANTYCZNY REKORD KRAJOWY: Największa dziura budżetowa w historii
Wynik: 271,7 miliarda złotych oficjalnego deficytu budżetu państwa.
Dlaczego to rekord: Żaden rząd przed 2024–2026 rokiem nie wygenerował tak monstrualnego manka w kasie państwa. Skutek? Komisja Europejska bezdyskusyjnie objęła Polskę Procedurą Nadmiernego Deficytu (EDP), a urzędnicy zaczęli polować na każdą złotówkę z sektora prywatnego, by opłacić odsetki od długu publicznego.
3. NAJWYŻSZY W HISTORII RP: „Podatek od istnienia” dla mikrofirm
Wynik: 2359,30 zł miesięcznie sztywnego haraczu dla właściciela jednoosobowej działalności (JDG).
Dlaczego to rekord: Przez skokowy wzrost pełnego ZUS-u (do 1926,76 zł) oraz ostateczne zlikwidowanie ulg w składce zdrowotnej (skok do 432,54 zł), ryczałtowe opłaty na start osiągnęły najwyższy poziom od 1989 roku. Płacisz blisko 2400 zł co miesiąc za sam fakt posiadania wpisu w CEIDG, nawet gdy Twój przychód wynosi okrągłe zero.
4. REKORDOWY UCISK PRACY: Najwyższy koszt etatu i klin podatkowy
Wynik: Około 6610 zł całkowitego miesięcznego kosztu firmy za pracownika na minimalnej krajowej.
Dlaczego to rekord: Forsowanie płacy minimalnej do poziomu 4666 zł brutto zniszczyło rentowność zatrudnienia w małych miastach. Ponad 3000 zł z tej kwoty to czysty podatek i narzut biurokratyczny (ZUS szefa, ZUS pracownika, PPK, NFZ, PIT), który pożera aparat państwowy. Pracownik widzi na koncie nędzne 3606 zł netto, które i tak zaraz straci w skle
Obserwuj wątek
    • domanus2026 Re: Marsz, marsz, Polacy, Bóg nam da zwycięstwo! 07.08.26, 20:40
      5. DROŻYZNA DYSTRYBUCYJNA: Rekordowy skok ukrytego podatku w prądzie
      Wynik: Wzrost opłaty mocowej o aż 73,2% – do poziomu 219,40 zł/MWh netto.
      Dlaczego to rekord: Po wygaszeniu tarcz osłonowych państwo nałożyło na przedsiębiorców najwyższe w historii opłaty regulowane (mocowa, OZE, kogeneracyjna). Końcowe rachunki operacyjne małych firm wzrosły o 30%–45%, dobijając lokalne piekarnie, sklepy i warsztaty.
      6. REKORDOWA ZAPAŚĆ PŁYNNOŚCI: Miliardy zamrożone w zatorach płatniczych
      Wynik: 46,2 miliarda złotych ugrzęzło w przeterminowanych fakturach [RMF24].
      Dlaczego to rekord: Wielkie korporacje (0,2% rynku) bezczelnie opóźniają płatności małym podwykonawcom, traktując ich jak darmowy kredyt, RMF24]. Wartość tych długów bije historyczne maksima, przez co średnia płynność małych firm tąpnęła do krytycznego poziomu 43,7%.
      7. REKORDOWA KAPITULACJA RYNKU: Masowy odwrót z CEIDG
      Wynik: Blisko 300 000 firm zniknęło lub zamroziło działalność w zaledwie 6 miesięcy.
      Dlaczego to rekord: Oficjalne statystyki urzędowe za pierwsze półrocze pokazują totalną ewakuację z systemu: 108,1 tysiąca firm całkowicie zamknięto a kolejne 191,4 tysiąca działalności zawieszono. To absolutny rekord zniechęcenia do legalnego biznesu w Polsce.
      WNIOSEK KOŃCOWY
      Te siedem rekordów to twardy dowód na to, że system gospodarczy w Polsce został domknięty. Jesteśmy krajem, który najskuteczniej na świecie dusi innowacje i odwagę swoich obywateli, aby wykarmić 4-milionową biurokrację publiczną (24,4% pracujących w budżetówce).
      CO DZIEJE SIĘ Z POLSKĄ?
      Przekroczenie przez budżetówkę poziomu 24,4% przy jednoczesnym rekordowym długu (271,7 miliarda złotych deficytu) oraz paraliżu przedsiębiorczości (zaledwie 3,1% ludzi chce założyć firmę - najgorzej na świecie) to ostateczny, strukturalny mat dla polskiego modelu gospodarczego. Wchodzimy w najsmutniejszą fazę rozwoju państwa – fazę fiskalnego kanibalizmu. Państwo polskie, aby wykarmić 4-milionową armię sektora publicznego i spłacić odsetki od gigantycznego długu, zaczęło pożerać własną klasę średnią, czyli ludzi, którzy ten kraj wyciągnęli z biedy po 1989 roku. To nie jest zwykła statystyka. To oznacza, że system został bezwzględnie zamknięty. Jeśli próbujesz dziś prowadzić firmę w sposób tradycyjny – wynajmując lokal, płacąc drogi prąd i zatrudniając ludzi na etacie – pracujesz jako niewolnik fiskalny. Przez ponad połowę roku oddajesz 65%–68% owoców swojego zdrowia, czasu i stresu na utrzymanie biurokracji, która w zamian oferuje Ci jedynie kolejne kontrole, kary i cyfrowe osaczenie w postaci KseF. Polacy to zrozumieli. Wynik 3,1% to psychologiczny pogrzeb odwagi w tym kraju. Ludzie masowo kapitulują (300 tysięcy zamkniętych i zawieszonych firm w pół roku), wybierając bezpieczną wegetację na korporacyjnym etacie lub ucieczkę w podziemie gospodarcze i rozliczenia wyłącznie gotówkowe.
      W tym drapieżnym systemie nie ma już miejsca na sentymenty, patriotyzm gospodarczy czy naiwność. Skoro państwo traktuje Cię jak cytrynę do wyciśnięcia, Twoim jedynym, moralnym obowiązkiem jest bezwzględna ochrona własnego kapitału i owoców swojej pracy. Musisz przestać grać według oficjalnych reguł systemu, który został zaprojektowany, by Cię zniszczyć. Przez ostatnich trzydzieści lat polskie matki i polscy ojcowie, rzemieślnicy, robotnicy i drobni przedsiębiorcy, dokonali cudu, jakiego nie widziała nowożytna Europa. Nadludzkim wysiłkiem, pracując ponad siły na trzy zmiany, bez urlopów, w ciągłym stresie i nierzadko kosztem własnego zdrowia, nadrabiali sto lat zacofania gospodarczego wobec Zachodu. Budowali ten kraj od zera, z ruin postkomunistycznej biedy, wierząc w jedną, prostą obietnicę: że jeśli będą uczciwi, pracowici i wezmą los we własne ręce, to zbudują bezpieczny dom dla swoich dzieci, a państwo pozwoli im godnie żyć z owoców własnej pracy. Ta wielka obietnica została bezczelnie i ostatecznie podeptana. W ciągu zaledwie trzech lat cynizm polityków i drapieżność aparatu biurokratycznego obróciły ten trzydziestoletni, nadludzki wysiłek w niwecz. Dzisiejsza rzeczywistość to przerażający krajobraz po bitwie, w której państwo okazało się najgorszym wrogiem własnego narodu. Zamiast obiecanej wolności i wsparcia, Polacy dostali system, który działa jak bezwzględna machina wyciskająca z nich ostatnie soki. Rząd Donalda Tuska i kolaicji Obywatelskiej to jest najgorszy rzad w historii Polski który doprowadził to całkowitego bankructwa państwa, stworzenie takiego systemu opresyjnego państwa, żeby zlikwidować Polskie małe i średnie rodzinne firmy niszczą rozwój nowych firm w zarodku. W ciągu ostaniech 3 lat wrosły koszty prowadzanie działalności gospodarczej tak wysoko, że to jest nie możliwe żeby uczciwe otworzyć jakiś biznes w Polsce. Jest to celowa polityka i działanie liberlno lewicowych pojebów tuska i rzeszy zdrajców. Polski. Trzeb być pierdolnienym na głowę żeby popierać obecny rząd który praktycznie zabił małe i średnie firmy w Polsce. Jest takie powiedzenie które dotyczy ludzi o liberalno lewicowych poglądach biedny jesteś bo głupi jesteś. To jest tak jak z alkoholikami nie zrozumie dopóki nie straci wszystkiego. Najgorsze jest to, że wszyscy stracimy przez tych złodziei i pasożytów. Pamiętaj jak nie będziesz miał pieniędzy to spójrz na swojego sąsiada który głosował na tuska to wiedz że masz przejebane i twoja rodzin zdechnie z głodu właśnie przez takich ludzi.
      • zimna-wodka Re: Marsz, marsz, Polacy, Bóg nam da zwycięstwo! 08.08.26, 00:09
        Znów się zaplułeś. Ale wpakowałeś w to zaplucie tyle kłamstw, że trochę trzeba powyjaśniać:
        1. Prawo Parkinsona to nie naukowy wywód tylko satyra ujęta w kilku małych, prześmiewczych książeczkach. W życiu się sprawdza (czasem) ale nawet nie leżało obok pracy naukowej.
        2. Sektor publiczny to nie tylko urzędnicy ale także służba zdrowia, oświata, wojsko, policja, sądownictwo. Może i lekarze zarabiają za dużo ale reszta...
        3. Spadek zainteresowania JDG to efekt Polskiego Ładu. Obciążenie dochodu podatkiem dochodowym wynosiło kiedyś 19,25% (19% podatek + 0,25% nieodliczany ZUS) i 32,75 % (drugi próg) a przy Polskim Ładzie wynosi odpowiednio 21% i 41%. Obciążenie dochodu powyżej 40% daniną to łaskotanie krzywej Laffera (sprawdź sam co to jest. Tym bardziej, że 41% zaczyna się od miesięcznego dochodu brutto = 10.000 zł.
        Dlatego częściej wybierana jest spółka z o.o. i to na CiT estońskim (też sprawdź)
        Sprawdź także kto wymyślił i wprowadził Polski Ład.
        3. Obciązenie ZUS może być faktycznie przykre. Ale weź pod uwagę, że z tych obciążeń są wypłacane późniejsze świadczenia. Podstawa tych świadczeń to 5652,00 zł. Ile może być z tego emerytury? Zdrowotne minimalne liczy się od kwoty 4806 zł. czyli najniższej krajowej. Przedsiębiorca płaci na służbę zdrowia tyle co najniżej opłacany pracownik. Oczywiście jeśli ma bardzo skromne dochody. Tylko po jaki xuj jest przedsiębiorcą?
        Weź pod uwagę, że do ubezpieczenia emerytalnego dokłada drugie tyle pracodawca, emerytalne pokrywa w 80% a wypadkowe płaci sam.
        Zatem przedsiębiorca za swoje składki może liczyć tylko na najniższe gwarantowane świadczenia czyli nędzę a i tak państwo (czyli my) musi do tego dołożyć. Oczywiście państwo może dołożyć więcej tylko z czego?
        4. "Klin podatkowy". Faktycznie, pracownik musi zarobić na wszystko, także na ZUS szefa. A kto ma zarobić? Tusk czy Kaczyński?
        5. Najniższą płacę napompował Morawiecki. Dalej jest indeksowana inflacją. O ile pamiętam Morawiecki był ostrzegany właśnie przed skutkami na tzw prowincji. Ale ważniejsze były sukcesy w kolejnych wyborach.
        6. Znikanie firm. Przy takim podatku od dochodu JDG przestała się faktycznie opłacać. I ludzie pouciekali - w spółki kapitałowe albo na etaty. Zupełnie prawidłowy odruch.
        7. Likwidacja tarcz osłonowych. Tarcze polegały na dokładaniu z budżetu czyli z podatków. Więc albo podatki w górę albo tarcze w piSSdu. Do wyboru.
        8. Ksef. Wiele firm pompowało koszty żeby płacić mniejszy podatek. Np. wkładało tam prywatne wydatki szefa (właściciela). Każdy np. hydraulik miał w kosztach telewizor i komputer (najlepiej wysokiej klasy) i kino domowe i kilka telefonów (swój, żony, dzieci, teściowej) czasem kilka samochodów, wrotki i paprotkę. Teraz trochę strach tak się bawić.
        Ksef, jak się go opanuje jest wygodny. Nie potrzeba segregatorów z papierami, nic nie zginie, w przypadku KPiR większość programów oferuje automatyczny import i księgowanie. Tyle, że z paprotką w kosztach trzeba uważać.
        No i na karuzeli VAT trudniej coś wykręcić.

        Wniosek:

        Jednocześnie:

        - narzekasz na wysokie obciążenia fiskalne i chcesz je zmniejszyć
        - narzekasz na niski socjal i chcesz go zwiększyć.

        Czyli nie tylko chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko ale nawet chcesz żeby ciastka przybywało w miarę jedzenia.
        Obawiam się, że nawet pan Brałn ci tego nie obieca. Ale może Morawiecki? Pinokio nie takie rzeczy gadał.
        Wspieraj Morawieckiego - będziesz miał obiecane.

        PS. Nie chce mi się tłumaczyć dlaczego finanse państwa wyleciały w powietrze. Od czasu kiedy prawicowe media obwiniły Tuska o niski stan wody w Dunaju takie opowiadanie jest bezcelowe.


        • zimna-wodka Tłumaczenie dla głuptaska 08.08.26, 00:47
          O ZUS.
          Przyjmijmy, że przedsiębiorca płaci składki przez 40 lat (65-25). Prognozowana długość życia wynosi 85 lat (faktycznie mniej ale ta wielkość rośnie). Zatem przedsiębiorca może liczyć na miesięczną emeryturę = miesięczna składka x 2
          Na dzisiaj składka emerytalna wynosi 1.103,27 co daje emeryturę w wysokości 2.206,54 zł (brutto) czyli 2007,95 zł (netto)

          Więc zwracam honor - nie będzie dokładania do emerytur dla przedsiębiorców. Nawet można nieco obniżyć składkę - dokładnie o 114,03 zł miesięcznie. (brutto; po przefiltrowaniu przez podatek da to 90,08 zł)

          Może warto? Może to faktycznie pobudzi przedsiębiorczość a Tusk przejdzie do historii jako zbawca?
          • kadzilak Re: Tłumaczenie dla głuptaska 08.08.26, 03:23
            Czyli najpierw mu naublizales od idiotow, a potem sie zgodziles z tym co napisal w jakichs 80%.
        • dorota_333 Re: Marsz, marsz, Polacy, Bóg nam da zwycięstwo! 08.08.26, 08:56
          Zastanawiam się, czy w ogóle warto polemizować taką rzecz; całkowicie zakłamaną tyradę kopiowaną w kolejnych miejscach. Jego poprzedni wątek chodzi na FB w takiej formie, jak tutaj wkleił. Choć muszę przyznać, że zdroworozsądkową polemikę dobrze się czyta.

          PS. Średnia długość życia dla mężczyzny wynosi w tej chwili w Polsce coś z 75 lat.
          • zimna-wodka Re: Marsz, marsz, Polacy, Bóg nam da zwycięstwo! 08.08.26, 13:23
            To nie miała być polemika tylko wyjaśnienie dla maluczkich, takich jak pepe. A skłoniła mnie końcowa tyrada o Polsce - istnym raju zmienionej w piekło. I to wszystko miał osiągnąć Tusk nieustannie blokowany przez pisich prezydentów.
            Zapomniałem tylko o podsumowaniu - to przykre ale jednak Tusk tak zdolny nie jest.

            PS. Sprostowanie
            1. Pani, o której mowa zachwyciła mnie nie plecami tylko czymś przeciwnym.
            2. Pani, o której mowa NIE JEST rapującym murzynem.
            • dorota_333 Re: Marsz, marsz, Polacy, Bóg nam da zwycięstwo! 08.08.26, 14:34
              Z Panią to oczywiście podpucha, chciałam żebyś przesłuchał ten kawałek, bo jest świetny. Choć pierwsze 25 sekund (absolutnie dobre) obiecuje więcej, to później tam się fajne rytmicznie rzeczy dzieją. Przykład, że właściwie to nie ma stylów - jest muzyka. Nawet raper jakoś się w tym znalazł.
              • zimna-wodka Re: Marsz, marsz, Polacy, Bóg nam da zwycięstwo! 08.08.26, 23:45
                dorota_333 napisała:

                > Z Panią to oczywiście podpucha, chciałam żebyś przesłuchał ten kawałek, bo jest
                > świetny. Choć pierwsze 25 sekund (absolutnie dobre) obiecuje więcej, to późnie
                > j tam się fajne rytmicznie rzeczy dzieją. Przykład, że właściwie to nie ma styl
                > ów - jest muzyka. Nawet raper jakoś się w tym znalazł.
                >

                Podpucha była do d... bo się udała. Akurat miałem wyłączone głośniki a nie widziałem potrzeby włączać skoro atrakcją miał być obraz.
                Ale kawałek faktycznie świetny; nawet raper strawny bo nie nachalny.
          • kadzilak Re: Marsz, marsz, Polacy, Bóg nam da zwycięstwo! 09.08.26, 00:59
            dorota_333 napisała:

            > Zastanawiam się, czy w ogóle warto polemizować taką rzecz; całkowicie zakłamaną
            > tyradę kopiowaną w kolejnych
            >

            Moze nie warto. Polemizuj tylko z tym sektorem publicznym. To odpowiada za duza czesc waszego urojonego dobrobytu.
            23,2% na kwiecien 25. Rowne 10% wiecej niz srednia swiatowa. W 23 Stant mialy 14%, Musk to scial pono o 3%.
            W Polsce budzetowi maja stala, pewna robote, oplacana z tworczej dzialnosci kolejnych rzadow, bo przeciez nie z podatkow, ciagle malejacej liczby prywatnych firm.
            Powodzenia Gienia.
            • dorota_333 Sektor publiczny 09.08.26, 15:22
              ...no dobra, skoro chcesz polemiki - sprawdziłam. Ale jedna uwaga na wstępie: w takich przeklejanych żywcem z mediów wątkach nie chodzi o jakąkolwiek refleksję. Biorą dowolny temat i przedstawiają go tak, żeby dowalić Tuskowi. Gdyby Polska miała sektor publiczny na poziomie proponowanym przez Elona Muska, to krytyka takiego modelu też byłaby miażdżąca (i akurat słusznie).


              No więc mamy sektor publiczny na poziomie 21-23% wszystkich zatrudnionych, średnia UE i OECD: 17-18%. Najwięcej w UE mają Szwecja (29%) i Dania (28%). Najmniej Niemcy (11-15%, o Niemczech jeszcze dalej), Holandia (12%) i Włochy (14%).

              Nasz model (wyższy niż średnia) wynika np. z tego, że istnieje potężny sektor spółek Skarbu Państwa. Pytanie: czy Tusk powinien je sprywatyzować? Tego chciałby PiS? Wynika również z dominacji państwa w szkolnictwie - też sprywatyzować od podstawówek po uniwersytety? Czy chcemy modelu amerykańskiego z kilkoma najlepszymi na świecie uniwersytetami i dziesiątkami milionów analfabetów funkcjonalnych?

              Teraz Niemcy: czytam, że ich model polega na przejęciu szeregu kompetencji administracji centralnej przez landy i podmioty prywatne. Całkowita prywatyzacja służby zdrowia - i mamy wszystkich lekarzy działających jak dentyści (to u nas jest prywatne niemal całkowicie). Do tego dążymy? Scedowanie części kompetencji na landy/ samorząd terytorialny: mnie by się to bardzo podobało, ale prawica zawyje, że odrywamy Śląsk, Kaszuby i cokolwiek innego od macierzy.


              Perwersja tego wątku polega na tym, że to prawica dążyła zawsze do maksymalnej centralizacji państwa. I niezwykle brutalnie ją wykorzystywała do budowania swoich wpływów. Ale rządowi Tuska (po 2,5 roku rządów) zarzucają wysoki udział sektora publicznego. Prawdziwą, chamską, wymuszoną, prowadzoną pod swoich centralizację to zobaczysz dopiero jak PiS wróci do władzy.

            • dorota_333 Sektor publiczny 09.08.26, 15:22
              ...no dobra, skoro chcesz polemiki - sprawdziłam. Ale jedna uwaga na wstępie: w takich przeklejanych żywcem z mediów wątkach nie chodzi o jakąkolwiek refleksję. Biorą dowolny temat i przedstawiają go tak, żeby dowalić Tuskowi. Gdyby Polska miała sektor publiczny na poziomie proponowanym przez Elona Muska, to krytyka takiego modelu też byłaby miażdżąca (i akurat słusznie).


              No więc mamy sektor publiczny na poziomie 21-23% wszystkich zatrudnionych, średnia UE i OECD: 17-18%. Najwięcej w UE mają Szwecja (29%) i Dania (28%). Najmniej Niemcy (11-15%, o Niemczech jeszcze dalej), Holandia (12%) i Włochy (14%).

              Nasz model (wyższy niż średnia) wynika np. z tego, że istnieje potężny sektor spółek Skarbu Państwa. Pytanie: czy Tusk powinien je sprywatyzować? Tego chciałby PiS? Wynika również z dominacji państwa w szkolnictwie - też sprywatyzować od podstawówek po uniwersytety? Czy chcemy modelu amerykańskiego z kilkoma najlepszymi na świecie uniwersytetami i dziesiątkami milionów analfabetów funkcjonalnych?

              Teraz Niemcy: czytam, że ich model polega na przejęciu szeregu kompetencji administracji centralnej przez landy i podmioty prywatne. Całkowita prywatyzacja służby zdrowia - i mamy wszystkich lekarzy działających jak dentyści (to u nas jest prywatne niemal całkowicie). Do tego dążymy? Scedowanie części kompetencji na landy/ samorząd terytorialny: mnie by się to bardzo podobało, ale prawica zawyje, że odrywamy Śląsk, Kaszuby i cokolwiek innego od macierzy.


              Perwersja tego wątku polega na tym, że to prawica dążyła zawsze do maksymalnej centralizacji państwa. I niezwykle brutalnie ją wykorzystywała do budowania swoich wpływów. Ale rządowi Tuska (po 2,5 roku rządów) zarzucają wysoki udział sektora publicznego. Prawdziwą, chamską, wymuszoną, prowadzoną pod swoich centralizację to zobaczysz dopiero jak PiS wróci do władzy.

              • kadzilak Re: Sektor publiczny 10.08.26, 19:52
                A LOT? PLL Lot to tez tak spolka, co?

                Wlasnie kolezanke poslalem LOt- em do Polski, mowie lec se, drozej niz gowania Lufthansa ale co tam, przynajmniej flote maja nowa.... I, jak juz byl;a w powietrzu to jej jeszcze zarekomendowalem, zeby poszla popatrzec w Poznaniu na mlodych, radosnych, szczesliwych Polakow tanczacych na Rynku w weekendy. Taka moda teraz, nawet na Fejsie mi przychodza posty o radosci Polakow, tanczacych wieczorami na ulicach znanych miejsc. 

                 Przed chwila telefon, widze  ze kolezanka dzwoni, mysle podziekowac chce. A tu tymczsem, prosze, bluzgi. Od kobiety ktora przy mnie przez 32 lata slowem nie przeklela.... myslala, ze  jajca sobie brutalne z niej zrobilem.

                No wiec okazalo sie ze znow mamy z wierchu stroj, na spodzie gnoj, jak to w Polsce.

                Zamiast blyszczacego Drymlasa, spolka z udzialem skarbu panstwa polskiego, wynajela  na trase JFK -WAW portugalski zlom. Doslownie, zlom. Od firmy zwanej   Euro Atlantic Airways. Firma ta ma 6 samolotow, najmlodszy ma 36 lat i trzech klientow: Azuro ( Brazylia),Bangladesz Air i właśnie PLL LOT. Samolot byl prawdopodobnie rozszczelniony częściowo, bo ludzie wysiadajac plakali z bolu glowy. Kible zarzygane, bo trzeslo  i telepalo, w drugiej czesci loty stewki sie pochowaly ze strachu przed gniewem ludu, zrobionego w chuja przez spolke z udziałem skarbu Panstwa  polskiego.. Lot wystartowal o czasie ale przylecial opozniony o dwie godziny. Te zlomowane wczesniej juz samoloty maja regenerowane silniki, ktore sa niby OK, ale nie wyciagaja pelnej mocy. Tak wiec, czas przelotu nie jest taki jak w rozkladzie. 

                 Aha, wyczytalem tez, ze LOT zmuszony byl do pozyczki bo...tak szybko sie rozwija, ze mu samolotow zabraklo smile

                Ja pierdole.......

                • dorota_333 Re: Sektor publiczny 10.08.26, 21:51
                  No to masz doskonały przykład na ożywczy wpływ własności państwowej na branżę lotniczą smile Przy czym wierzę, że rozwijają się: jest mocne odbicie popandemiczne w turystyce, a bezrobocie wciąż na tyle niskie, że wszystkich stać na podróżowanie. Nic dziwnego, że lud tańczy na ulicach z radości. Na moim osiedlu otwarto kawiarnię ...jazzową. Jest pieniądz, wszyscy się bawią.

                  Wracając do tematu - bo chciałeś o sektorze państwowym: to nie jest zło samo w sobie, tylko kwestia wyboru modelu państwa. Nasi populiści chcą mieć wszystko POLSKIE (także przewoźnika lotniczego), więc idea prywatyzowania zdechła. A przede wszystkim kasta związana z politykami musi się gdzieś wypasać.

                  Powtórzę się: prawdziwą nacjonalizację zobaczysz za jakieś półtora roku. Ciekawa będzie wolta Mentzena - jest teraz niby liberałem, ale jako minister czegoś tam (aż się boję zgadywać) nawróci się na etatyzm.
    • dorota_333 Bóg powinien wam zasadzić potężnego kopa w dupę 09.08.26, 15:24
      ...gdyby istniał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka