pepe49
30.10.26, 21:29
Pajac kazał zająć policji TK. TK napisał "zamach stanu". Ludzie schodzą się pod TK. Prezydent, który leciał do Senegalu kazał zawrócić samolot nad Hiszpanją. Będzie około 21.30.
Relacje Republika, Wpolsce24.
wnet.fm/2026/10/30/nie-da-sie-przywrocic-praworzadnosci-sila-nawet-prof-matczak-bije-na-alarm-przejecie-tk-bez-podstaw-prawnych
To miał być szybki, precyzyjnie zaplanowany paraliż najważniejszego sądu konstytucyjnego w Polsce. W piątkowe popołudnie sędzia Anna Korwin-Piotrowska – wybrana do Trybunału Konstytucyjnego przez koalicję rządzącą – wydała jednoosobowe zarządzenia o „zarządzeniu natychmiastowej przerwy w czynnościach służbowych” prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
Chwilę później sędzia Korwin-Piotrowska ogłosiła, że to ona osobiście przejmuje pełną kontrolę nad instytucją. W operacji medialnej i organizacyjnej natychmiast wsparli ją sędziowie Maciej Berek, Maciej Taborowski oraz Magdalena Bentkowska.
– Z uwagi na zaistniały stan wyższej konieczności konstytucyjnej przejmuję kierowanie pracami Trybunału – wynika z treści zarządzenia, które błyskawicznie obiegło media społecznościowe i agencje informacyjne.
Pretekst z 1995 roku i „stan konieczności”
Uzasadnienie, na którym oparto całą operację, wprawiło w osłupienie nawet najbardziej doświadczonych konstytucjonalistów. Sędzia Korwin-Piotrowska uznała swoje prawo do kierowania Trybunałem na podstawie kryterium „najdłuższego stażu sędziowskiego”, wliczając w to rozpoczęcie aplikacji sądowej… 1 września 1995 roku.
Co więcej, jako fundament prawny swoich działań wskazała nieistniejącą w polskim porządku prawnym klauzulę „stanu wyższej konieczności konstytucyjnej”.
Żadna ustawa regulująca ustrój Trybunału Konstytucyjnego ani sama Konstytucja RP z 1997 roku nie przewiduje możliwości zawieszenia prezesa sądu konstytucyjnego mocą jednostronnego zarządzenia innego sędziego. Mamy tu do czynienia z próbą wykreowania normy prawnej z czystej woli politycznej.
Policja w gmachu sądu
Zarządzenia papierowe bardzo szybko zyskały jednak wsparcie siłowe. Niemal równocześnie z publikacją pism do gmachu przy alei Szucha wkroczyły oddziały stołecznej policji, wezwane bezpośrednio przez sędzię Korwin-Piotrowską w celu „zabezpieczenia obiektu”.
I tak dalej
Pajac sobie wyjechał. Za nic nie odpowiada.
Pan Brałn na miejscu. I inni zjeżdżają.
*
U. E.
Plafforma
Szlus.
Schluß.