Dodaj do ulubionych

Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa NBP

25.02.05, 01:34
Ktos tu zapodal taki fantastyczny temat!
Niewidzialna reka rynku! He he he he.

Balcerowicz = wysoka stopa procentowa = mocny zloty = pewny spadek
konkurencyjnosci produkcji wewnetrznej = absolutna pewnosc zarobienia
pieniedzy na pozyczce nawet za pieniadze z kredytu.

Teraz chca Balcerowicza dac do Banku Swiatowego. Zasluzyl sie. Pewny czlowiek.
Swoj chlop. Ciekawe ile musial egzemplarzy raportow ze swojej dzialalnosci
drukowac?


Niewidzialna reka rynku zadzialala tak skutecznie, ze ponad polowa kredytow
hipotecznych jest w walutach, najwyzsze bezrobocie w Europie, najnizszy
wskaznik zatrudnienia w Europie i najwieksza emigracja zarobkowa w Europie.


He he he he. Niewidzialana reka rynku! Tak. Gratuluje. Byle do Euro. He he he.


Obserwuj wątek
    • deluc Re: Jest super 25.02.05, 14:54
      T.Love - Jest super
      Popatrz na wspaniałe autostrady
      Na drogi, na których nie znajdziesz wybojów
      Rosną nowe bloki i nie ma wypadków
      W czystych szpitalach ludzie umierają rzadko
      Mamy extra rząd i super prezydenta
      Ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy
      Ufam im i wiem, że wybrałem swoją przyszłość
      Za rękę poprowadzą mnie do Europy

      Jest super
      Jest super
      Więc o co Ci chodzi

      Mamy tolerancję wobec innych upodobań
      Kościół zaciekle broni najbiedniejszych
      Bogaci są fajni i w miarę uczciwi
      Policja surowo karze złych przestępców

      Jest super
      Jest super
      Więc o co Ci chodzi

      ----
      pozdr.
      dL
    • goscgazety Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 25.02.05, 22:00
      Stopy stopami a nasza konkurencyjność w eksporcie nie może wiecznie polegać
      tylko na taniej sile roboczej. Nareszcie zbankrutują małowydajne firemki
      zarządzane przez kiepskich przedsiebiorców, które w sumie to tylko psują rynek.
      Koniec z konserwowaniem tego skansenu.
      Wierz mi powstaną w ich miejsce nowe lepsze i wydajniejsze firmy.
      Kto był mąrdy zainwestował/uje zarobione na eksporcie pieniądze w inwestycje,
      zwiększenie wydajności, rynki, marketing itd.
      A kto głupi ten przejadł, przespał i teraz upadnie.
      Popyt wewnętrzny to również usługi( w przeważającej części, 80% ? ) nie tylko
      masówka, gadżety i kurczaki, które można łatwo importować. Usług nie da sie tak
      łatwo zaimportować. Wielkimi eksporterami nie byliśmy i nie zapowiada sie
      abyśmy się stali szybko z tak wieloma kiepsko zarządzanymi firmami. Drugiej np
      takiej Nokii na samej taniej sile roboczej nie da sie zbudować. Potrzebne jest
      coś wiecej, niestety czesto kapitał i inwestycje. A bez takiego formatu firm
      możemy zapomnieć o dobrych wynikach eksportu i dużym jego udziale w PKB.
      Nie ma tego złego co na dobre nie wyjdzie.
      Ja się na razie nie martwię, może wreszcie pojade za silną złotówke na zakupy
      do Paryża, na wakacje na Hawaje, tanim samolotem do Chin albo skoczę sobie na
      długi weekend zobaczyć w końcu tą cudowną Amerykę i nie będę musiał o ile
      utrzymam pracę ( a może i sam wtedy założe mała firmę) myśleć o emigracji.

      Przycinek wytłumacz mi w końcu to czego zrozumieć nie mogłem i właśnie m.in z
      tego powodu zainteresowałem sie ekeonomią, gospodarką, polityką i trafiłem
      właśnie na to forum jakis rok temu. Dlaczego i z jakich powodów rośnie stopa
      życiowa w danym kraju, dlaczego w USA zarabiaśz 5 razy tyle co w Polsce i 50
      razy tyle co w Chinach ? I co powoduje, że te różnice maleją ? Ja na razie
      dochodze do wniosku, że jest to spowodowane tylko i wyłacznie właśnie WOLNYM
      rynkiem i wolnym przepływem pieniądza i towarów oraz ludzką chucią jak to LSB
      ładnie powiedział. To jest jak naczynia połączone, ciśnienia muszą sie wyrównac
      gdy zawory puszczają a utrzymac je nie tak łatwo. Nawet w Chinach - tam
      codziennie powstaje ze wsi nowe 20 mln miasto co sie nawet władzy juz nie
      podoba.
      Wg mnie nawet jakby stopy procentowe w Polsce wynosiołyby 0% to i tak złotówka
      dalej by się umacniała jesli mamy wejsc do tej strefy euro.
      Najgorsze jest to, ze kurs zlotówki wyprzedza rozwoj naszej gospodarki nie
      dajac rozwinac jej skrzydeł. Ale w koncu jakis bat musi być, bo wakacje byly
      długie.
      • przycinek.usa Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 25.02.05, 23:48
        "Nareszcie zbankrutują małowydajne firemki zarządzane przez kiepskich
        przedsiebiorców, które w sumie to tylko psują rynek."

        Wiekszego idiotyzmu dawno nie przeczytalem....

        "Dlaczego i z jakich powodów rośnie stopa
        > życiowa w danym kraju, dlaczego w USA zarabiaśz 5 razy tyle co w Polsce i 50
        > razy tyle co w Chinach ? I co powoduje, że te różnice maleją ? Ja na razie
        > dochodze do wniosku, że jest to spowodowane tylko i wyłacznie właśnie WOLNYM
        > rynkiem i wolnym przepływem pieniądza"

        Zeby to zrozumiec, trzeba z otwarta glowa podejsc do problemu zatrudnienia i
        dystrybucji dobr oraz wymiany uslug na terenie danego rynku.
        To banalne!


        Aby byly wysokie zarobki i pensje, to musi byc MALE BEZROBOCIE!
        Prawda ze proste?

        Wtedy jest niska akumulacja kapitalu i szerokie rzesze robotniczo-chlopskie maja
        pieniadze, he he he. To powoduje, ze wszystkich na wszystko stac!

        Ale co zrobic, zeby bylo male bezrobocie?
        Nalezy obnizyc nawis fiskalny na prace.
        Wtedy oplaca sie wymiana usluga - pieniadze - usluga.
        O co chodzi? O zus i te Vaty, pity i inne glupoty.
        Chodzi o to, aby oplacalo sie pracowac. (Teraz jest zakaz)

        A jak sie zmniejszy bezrobocie to sie okaze... ze wiekszosc biznesow jest
        nieefektywna!!! I wtedy 70% rynku to beda uslugi jak w USA.

        I dopiero po zrozumieniu tej prostej prawdy okaze sie, ze zrozumiesz, ze
        palnales glupote piramidalna w drugim zdaniu swojego posta.



        Bo:

        Wysokie zatrudnienie = wysokie ceny = wysokie marze = wysoki dochod na glowe
        mieszkanca = Mala efektywnosc firm!!!



        • goscgazety Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 26.02.05, 20:23
          przycinek.usa napisał:

          >
          > "Dlaczego i z jakich powodów rośnie stopa
          > > życiowa w danym kraju, dlaczego w USA zarabiaśz 5 razy tyle co w Polsce i
          > 50
          > > razy tyle co w Chinach ? I co powoduje, że te różnice maleją ? Ja na razi
          > e
          > > dochodze do wniosku, że jest to spowodowane tylko i wyłacznie właśnie WOL
          > NYM
          > > rynkiem i wolnym przepływem pieniądza"
          >
          > Zeby to zrozumiec, trzeba z otwarta glowa podejsc do problemu zatrudnienia i
          > dystrybucji dobr oraz wymiany uslug na terenie danego rynku.
          > To banalne!
          >
          >
          > Aby byly wysokie zarobki i pensje, to musi byc MALE BEZROBOCIE!
          > Prawda ze proste?
          >
          > Wtedy jest niska akumulacja kapitalu i szerokie rzesze robotniczo-chlopskie
          maj
          > a
          > pieniadze, he he he. To powoduje, ze wszystkich na wszystko stac!

          Super! tylko, że liczby nie potwierdzaja tej twojej tezy za bardzo.
          W Polsce w latach 1995-1998 bezrobocie spadało oraz jednośnie zarobki rosły
          liczone w USD - zgodnie z twoją tezą. Ale juz później w latach 1998-2005
          bezrobocie rosło, zarobki w złotych i przeliczone na USD również - co zaprzeca
          tej twojej teorii w tym okresie.
          Ściągnałem dane statystyczne z GUS i NBP i wszysko ładnie pokazałem na wykresie
          w exelu: www.9j.webpark.pl/pig/zaleznosc.xls

          rok sr. stopa
          pensja bezropbocia %
          w $

          1995r 289,81$ 15,2%
          1996 323,75 13,8
          1997 323,68 11
          1998 354,78 9,5
          1999 430,18 11,9
          2000 442,62 13,9
          2001 503,64 16,2
          2002 522,91 17,5
          2003 566,09 17,6
          2004 626,59 19,1
          I 2005 764,55 19,5

          I jak to mi wytłumaczysz Przycinek ? Bezrobocie rośnie, zarobki też.
          Dokładnie odwrotnie do tego co mówisz. Wg twojej tezy powinny te zarobki maleć,
          a one nawet nie stoją.


          >
          > Ale co zrobic, zeby bylo male bezrobocie?
          > Nalezy obnizyc nawis fiskalny na prace.
          > Wtedy oplaca sie wymiana usluga - pieniadze - usluga.
          > O co chodzi? O zus i te Vaty, pity i inne glupoty.
          > Chodzi o to, aby oplacalo sie pracowac. (Teraz jest zakaz)
          >
          > A jak sie zmniejszy bezrobocie to sie okaze... ze wiekszosc biznesow jest
          > nieefektywna!!! I wtedy 70% rynku to beda uslugi jak w USA.
          >
          > I dopiero po zrozumieniu tej prostej prawdy okaze sie, ze zrozumiesz, ze
          > palnales glupote piramidalna w drugim zdaniu swojego posta.
          >
          >
          >
          > Bo:
          >
          > Wysokie zatrudnienie = wysokie ceny = wysokie marze = wysoki dochod na glowe
          > mieszkanca = Mala efektywnosc firm!!!
          >
          >
          >
          • lastboyscout Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 27.02.05, 17:42
            Fajne te dane!
            Beda bardzo uzyteczne w wielu innych watkach.

            Troche nie rozumiem dlaczego powatpiewasz w slowa Przycinka.
            Trudno przeciez zaprzeczyc, ze jak dlugo mowimy o PRAWDZIWIE wolnym rynku, tak
            dlugo jak dlugo bedzie rosl popyt na prace tak dlugo pracodawca bedzie obnizal
            place. Pracodawca nie moze miec zreszta innego wyboru poniewaz rosnace
            bezrobocie ogranicza popyt na towary a zmusza pracodawce do obnizki cen a w
            slad za tym kosztow, w tym plac.

            Moze sposobem na rozwianie twoich watpliwosci byloby zastapienie plac
            nominalnych placami realnymi (usuniecie z rozwazan tzw. podpuchy Balcerwicza) ?
          • robisc Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 27.02.05, 18:03
            Fajne dane i obrazowo przedstawione. Dodam tylko, ze to normalne, ze wraz ze
            wzrostem gospodarczym rosnie srednie wynagrodzenie, nie moze byc inaczej. Ci
            ktorzy prace maja, pracuja wiecej niz poprzednio, tj. sa bardziej wydajni, a
            wiec i zarabiaja wiecej; zauwaz tez, ze im mniejszy mianownik (zatrudnienie) tym
            srednia pensja wyzsza; moge sie zalozyc, z wraz ze spadkiem bezrobocia, spadnie
            tez dynamika wzrostu sredniego wynagrodzenia, poniewaz przybyloby przede
            wszytkim osob o najnizszych dochodach.
          • przycinek.usa nie masz racji 01.03.05, 08:43
            "Bezrobocie rośnie, zarobki też."

            Nie masz racji. To wynika z "ewolucji" definicji stosowanych parametrow
            "bezrobocia" i "pensji".

            W 1995 nie istniala mozliwosc podjecia pracy za 700 PLN miesiecznie a obecnie
            mozna spotkac pensje nizsze. To samo dotyczy "bezrobocia". Bezrobocie w 95 bylo
            liczbowo wyzsze jak w 2000 i zatrudnienie paradoksalnie powinno wzrosnac a
            spadlo. Pensja srednia wzrosla a rozwarstwienie powoduje znaczna dysproporcje
            zarobkow. Pomysl o tym w wolnym czasie.
          • sirland Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 09:22
            goscgazety napisał:


            >
            > I jak to mi wytłumaczysz Przycinek ? Bezrobocie rośnie, zarobki też.
            > Dokładnie odwrotnie do tego co mówisz. Wg twojej tezy powinny te zarobki
            maleć,
            >
            > a one nawet nie stoją.
            >
            Zerknij sobie na dane wzrostu płacy minimalnej, i płac w sektorze publicznym...
            Możesz sobie też przypomnieć jakie zmiany fiskalne wprowadziło sld i to, że
            nasza gospodarka się ciągle reformuje. Zapoznaj się też z szacunkowymi danymi
            dotyczącymi szarej strefy.

            pzdr
            • przycinek.usa Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 18:51
              to do mnie?
              • sirland Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 22:38
                przycinek.usa napisał:

                > to do mnie?
                do gościagazety

                ale też możesz zerknąc, zapewne znajedziesz argumenty za swoją teząsmile
      • robisc Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 26.02.05, 09:58
        goscgazety napisał:

        > Stopy stopami a nasza konkurencyjność w eksporcie nie może wiecznie polegać
        > tylko na taniej sile roboczej. Nareszcie zbankrutują małowydajne firemki

        Bzdura - zbankrutuja nowoczesne krajowe zakłady, glownie z branzy sporzywczej i
        meblarskiej - czyli z tych branz, ktore w duzym stopniu produkuja na eksport.
        Poniewaz eksport juz teraz w zasadzie sie nie oplaca, zwiekszy sie konkurencja
        na rynku krajowym - ceny juz leca na leb na szyje. Jak tak dalej pojdzie na
        rynku powstana oligopole zlozone z samych wielkich zagranicznych koncernow
        (liczy sie kapital). Smiem watpic, czy to dla na dobre rozwiazanie.

        > Popyt wewnętrzny to również usługi( w przeważającej części, 80% ? )

        Taa...modne jest teraz mowienie o tych wielkich backoffice-ach, ktore u nas
        postaja. Chcesz tam pracowac za 1 tys. PLN brutto po 12 godzin na dobe. Prosze
        bardzo.

        nie tylko
        > masówka, gadżety i kurczaki, które można łatwo importować. Usług nie da sie tak
        > łatwo zaimportować. Wielkimi eksporterami nie byliśmy i nie zapowiada sie
        > abyśmy się stali szybko z tak wieloma kiepsko zarządzanymi firmami.

        Kiepsko zarzadzane firmy padly juz w wiekszosci w latach 2001-3. Nie liczac
        panstwowych skansenow wydanosc w naszych MSP jest wysoka. Coz wiecej mozesz
        zrobic, kiedy zainwestowales w nowoczesne technologie, splacasz kedyty a ludzie
        juz dostaja glodowe pensje?


        > Ja się na razie nie martwię, może wreszcie pojade za silną złotówke na zakupy
        > do Paryża, na wakacje na Hawaje, tanim samolotem do Chin albo skoczę sobie na
        > długi weekend zobaczyć w końcu tą cudowną Amerykę i nie będę musiał o ile
        > utrzymam pracę ( a może i sam wtedy założe mała firmę) myśleć o emigracji.

        Pod warunkiem, ze Cie nie zwolnia, no chyba ze jestes uzrednikiem panstowym,
        wtedy mozesz spac spokojnie).
        • goscgazety Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 26.02.05, 21:15
          robisc napisał:

          > goscgazety napisał:
          >
          > > Stopy stopami a nasza konkurencyjność w eksporcie nie może wiecznie poleg
          > ać
          > > tylko na taniej sile roboczej. Nareszcie zbankrutują małowydajne firemki
          >
          > Bzdura - zbankrutuja nowoczesne krajowe zakłady, glownie z branzy sporzywczej
          i
          > meblarskiej - czyli z tych branz, ktore w duzym stopniu produkuja na eksport.
          > Poniewaz eksport juz teraz w zasadzie sie nie oplaca, zwiekszy sie konkurencja
          > na rynku krajowym - ceny juz leca na leb na szyje. Jak tak dalej pojdzie na
          > rynku powstana oligopole zlozone z samych wielkich zagranicznych koncernow
          > (liczy sie kapital). Smiem watpic, czy to dla na dobre rozwiazanie.

          Racej to nie jest dobre, ale taki jest wolny rynek. Wygra ten kto zrobi wiecej
          i taniej. Poza tym dlaczego nie maja przeniesc czesci produkcji np na Ukraine ?
          A w Polsce zajac sie przedewszykim obsługa, logistka, marketingiem, nowymi
          produktami itd.

          >
          > > Popyt wewnętrzny to również usługi( w przeważającej części, 80% ? )
          >
          > Taa...modne jest teraz mowienie o tych wielkich backoffice-ach, ktore u nas
          > postaja. Chcesz tam pracowac za 1 tys. PLN brutto po 12 godzin na dobe. Prosze
          > bardzo.
          >
          > nie tylko
          > > masówka, gadżety i kurczaki, które można łatwo importować. Usług nie da s
          > ie tak
          > > łatwo zaimportować. Wielkimi eksporterami nie byliśmy i nie zapowiada sie
          >
          > > abyśmy się stali szybko z tak wieloma kiepsko zarządzanymi firmami.
          >
          > Kiepsko zarzadzane firmy padly juz w wiekszosci w latach 2001-3. Nie liczac
          > panstwowych skansenow wydanosc w naszych MSP jest wysoka. Coz wiecej mozesz
          > zrobic, kiedy zainwestowales w nowoczesne technologie, splacasz kedyty a
          ludzie
          > juz dostaja glodowe pensje?

          Jedyne co mogą zrobić to zwiekszyc obroty, zdobywac nowe rynki i o ile jeszcze
          sie da zmniejszać marże aby byc konkurencyjnym.
          Zawsze wielkie oligopole beda wydajniejsze. Dzieki temu np tak wielu ludzi stac
          na samochody.

          • bush_w_wodzie cele i srodki - nie strzelac po stopach! 02.03.05, 14:46
            goscgazety napisał:


            > > Jak tak dalej pojdzie
            > na
            > > rynku powstana oligopole zlozone z samych wielkich zagranicznych koncern
            > ow
            > > (liczy sie kapital). Smiem watpic, czy to dla na dobre rozwiazanie.
            >
            > Racej to nie jest dobre, ale taki jest wolny rynek. Wygra ten kto zrobi wiecej
            > i taniej.


            to nie chodzi o to ze firmy zachodnie sa wydajniejsze. to chodzi o to ze polski
            bank centralny dopuscil do aprecjacji waluty krajowej o 20% w ciagu roku. taki
            skok zje kazda marze i rozwali wiekszosc biznesplanow. to nie ma nic wspolnego z
            wolnym rynkiem. to byla decyzja administracyjna

            poza tym polityka makro nie powinna byc prowadzona z w oderwaniu od celow. a
            celem jest to zeby podmioty krajowe sie bogacily a nie to zeby oddawac za darmo
            pole konkurencji przez dogmatyczne podfejscie do kwestii inflacji


            > Poza tym dlaczego nie maja przeniesc czesci produkcji np na Ukraine ?
            > A w Polsce zajac sie przedewszykim obsługa, logistka, marketingiem, nowymi
            > produktami itd.

            jasne. jest to swietna zwlaszcza opcja dla malych firm praktycznie odcietych od
            kredytu i pozbawionych zyskow. no i na takie inwestycje potrzeba czasu. o
            skutkach dla poziomu zatrudnienia nawet nie wspomne



            >
            > >
            > > > Popyt wewnętrzny to również usługi( w przeważającej części, 80% ? )
            >

            zgoda. uslugi sa waznym elementem pkb ale nielatwo je eksportowac...
            tak sie bowiem sklada ze musimy eksportowac zeby importowac surowce i produkty
            wysokoprzetwoerzone ktorych w polsce sie prawie nie produkuje


            > > Wielkimi eksporterami nie byliśmy i nie zapowiada sie
            > > abyśmy się stali szybko z tak wieloma kiepsko zarządzanymi firmami.


            z taka polityka pieniezna raczej. polska nalezy do grupy pabnstw ktorych eksport
            rosl w ciagu ostatniej dekadsy najszybciej... zeszloroczny wzrost gospodarczy to
            glownie zasluga eskporterow

            >
            > Jedyne co mogą zrobić to zwiekszyc obroty, zdobywac nowe rynki i o ile jeszcze
            > sie da zmniejszać marże aby byc konkurencyjnym.
            > Zawsze wielkie oligopole beda wydajniejsze. Dzieki temu np
            > tak wielu ludzi stac na samochody.
            >

            wiesz co to sa oligopole i wiesz dlaczego sa prawnie zwalczane? ano dlatego ze
            sa to zmowy sluzace do prowadzenia opercaji dumpingowych sluzacych do eliminacji
            z rynku konkurencji a potem do zawyzania cen...

            koncerny dla ktorych polska jest jednym z wielu rynkow moga sobie pozwolic na
            roczne straty na naszym rynku ktore wykosza polskie firmy. a potem sie odkuja.
            na normalnym rynku ustala sie pewna rownowaga i wyzsza wydajnosc i elastycznosc
            malych firm to kompensuje. ale administracyjnie wspierana aprecjacaj waluty o 20
            % w ciagu roku ta rownowage burzy. to jest strzal w stope
            • lastboyscout Re: cele i srodki - nie strzelac po stopach! 02.03.05, 15:47
              >>to nie chodzi o to ze firmy zachodnie sa wydajniejsze. to chodzi o to ze
              polski
              bank centralny dopuscil do aprecjacji waluty krajowej o 20% w ciagu roku<<

              To sie ciagle powtarza w waszych opiniach....
              Wyjasnij mi dlaczego uwazasz, ze polski rzad DOPUSCIL a nie byl ZMUSZONY co
              najlepiej potwierdza swoja obecna dymisja?

            • lastboyscout Re: cele i srodki - nie strzelac po stopach! 02.03.05, 15:51
              >koncerny dla ktorych polska jest jednym z wielu rynkow moga sobie pozwolic na
              roczne straty na naszym rynku ktore wykosza polskie firmy. a potem sie odkuja.
              na normalnym rynku ustala sie pewna rownowaga i wyzsza wydajnosc i elastycznosc
              malych firm to kompensuje<

              Pytanie: Jezeli ja chce strzelic w polskie stopy to KTO to najchetniej
              sfinansuje?
    • krzyd Re: Amerykanie nie maja Balcerowicza 27.02.05, 19:50
      Jedna uwaga: zmniejszenia bezrobocia nie da się już osiągnąć poprzez budowę
      nowych fabryk. Przy obecnym standardzie technologicznym duża fabryka – na
      przykład fabryka silników samochodowych, jak w Polkowicach – zatrudnia 500
      ludzi. Oczywiście, sporą rezerwa w Polsce są usługi: na razie niedorozwinięte.
      Ale rozwój usług jest funkcją rozwoju produkcji przemysłowej, niestety.
      Najpierw produkcja, później usługi produkcyjne, później usługi nieprodukcyjne
      (na przykład kultura, oświata, usługi społeczne). Ale jakby nie patrzeć – o
      masowym zatrudnieniu dla wszystkich (w granicach 93-95 proc.) mowy nie ma.
      Współczesne rozważania fachowców od gospodarki i polityki społecznej coraz
      bardziej kierują się na problem nie zatrudniania, ale ZAJĘCIA dla obywateli. To
      jest problem przyszłości i to jest rola PAŃSTWA. I w tym momencie o żadnej
      niewidzialnej ręce rynku, o żadnym czystym liberaliźmie nawet nie ma co myśleć.
      A w naszym kraju cicho sza! W mediach i na uczelniach lansuje się i
      upowszechnia koncepcje sprzed 100 lat, z epoki pary, czyli to, co opowiadaja
      nieustannie naukowcy z Centrum im. A.Smitha. Taka wyrocznia.
      Zaś a propos Balcerowicz i w.w Instytutu: Amerykanie prowadzą wojnę, mają
      olbrzymi dług wewnętrzny, więc sprzyjają nieustannemu osłabieniu dolara. Mimo
      że Japończycy i Europejczycy, Koreańczycy i kto żyw próbują temu spadkowi
      zapobiec. Ale Polacy wiedzą swoje – mamy silną złotówkę.
      • przycinek.usa to jest NIEPRAWDA 02.03.05, 06:30
        No coz, nie chce mi sie nawet polemizowac. Zastanow sie chlopie, popatrz
        dookola, zobacz jakie macie drogi, ile macie szkol, gdzie sa sklepy i
        infrastruktura a gdzie nie ma.

        Nie opowiadaj bzdur, ze nie ma zajecia dla ludnosci.
        Zakladam ze jestes mlodym czlowiekiem i nie masz uksztaltowanego swiatopogladu.
        Dlatego cierpliwie zapewniam cie, ze pracy jest w brod. Tylko jest ZAKAZ pracy
        wyrazony ekonomicznie.

        Belka powiedzial "wprowadzamy podatek od odsetek" i w ten sposob powstal zakaz
        oszczedzania, ktory wyraza sie jakims trudnym do oszacowania procentem osob,
        ktore wycofaly oszczednosci z bankow.

        trudny do oszacowania = istnieje niezaprzeczalnie

        To samo dotyczy innych produktow fiskalnych i calkowitego wplywu przepisow na
        aktywnosc pracownicza ogolu ludnosci.

        Uwazam, ze zadne okolicznosci lagodzace nie usprawiedliwiaja cie.
        Masz obowiazek myslec cale zycie i kierowac sie zasada logiki w tym rzeczywista
        ocena otoczenia. Bezrobocie nie jest problemem - jest WYNIKIEM dzialania
        politykow z mandatem wyborcy, ktory nie rozumie ekonomii.

        Kluczem do dobrobytu w Polsce jest zrozumienie ekonomii przez wyborce a najpierw
        dotarcie "prawdy" do zakutych umyslow dziennikarskich.

        Uslugi nie sa rezerwa. Uslugi sa potencjalem. Rozwina sie wtedy kiedy znikna zakazy.

        Pozdrawiam i zapraszam do dalszych dyskusji.

        • krzyd Re: to jest NIEPRAWDA 02.03.05, 10:54
          przycinek.usa napisał:

          > No coz, nie chce mi sie nawet polemizowac. Zastanow sie chlopie, popatrz
          dookola, zobacz jakie macie drogi, ile macie szkol, gdzie sa sklepy i
          infrastruktura a gdzie nie ma. Nie opowiadaj bzdur, ze nie ma zajecia dla
          ludnosci (...)Zapewniam cie, ze pracy jest w brod. Tylko jest ZAKAZ pracy
          wyrazony ekonomicznie. Bezrobocie nie jest problemem - jest WYNIKIEM dzialania
          politykow z mandatem wyborcy, ktory nie rozumie ekonomii.
          Uslugi nie sa rezerwa. Uslugi sa potencjalem. Rozwina sie wtedy kiedy znikna
          zakazy.
          Ależ wszystko, co napisałeś to prawda! I mam takie samo zdanie. Nie ma dróg,
          nie ma infrastruktury itd. Bezrobocie - oczywiście!, oczywiście! - jest
          wynikiem działania wyborcy. Ale - czy naprawde sądzisz inaczej?! - jest też
          problemem i to dramatycznym. Pracy w ogóle jest dość - przy melioracjach,
          odśnieżaniu, sprzątaniu i takich tam - ale, po pierwsze KTOŚ musi ja
          zorganizować, po drugie to nie jest propozycja dla znacznej części
          wykształconych.
          I o tym właśnie pisałem: o demobilizacji społecznej, o spadku aktywności i
          emigracji ambitnych i wykształconych. To w największym skrócie.
          A problem ZAJĘCIA zamiast PRACY to jest problem niedalekiej przyszłości
          wszystkich rozwiniętych krajów, zupełnie odrebny problem, i śmeiertelnie
          poważny. Najkrócej i bardzo trywialnie: inżynierowi czy specjaliście od poezji
          nie można kazać odśnieżać ulic w programie robót publicznych, bo to jest
          nieporozumienie i nie o to chodzi.
          Odsnieżą zaś maszyny, nawet nie czarni czy azjaci...
          • przycinek.usa Re: to jest NIEPRAWDA 02.03.05, 18:08
            To w sumie tez jest nie dokonca prawda. Okazuje sie bowiem, ze ludzkosc ma
            zdolnosc planowania i dokonywania rozwoju w oparciu o idee.

            Uwazam, ze jezeli uda sie wprowadzic tanie rozwiazania energetyczne, to problem
            nadmiaru rak do pracy zniknie ze wzgledu na potrzebe rozwoju infrastruktury na
            calym swiecie.

            Przyzwycziliscie sie chlopaki do wygladu miast w Polsce i nie wiecie w jakim
            prymitywie zyja miliardy ludzi. To wystarczy, bo potrzeby generuja prace.

            Tylko trzeba im ceny obnizyc na materialy i surowce a te stanieja jak stanieje
            energia. Wtedy wzrost gospodarczy na swiecie wyniesie pewnie i 6% w skali swiata
            rocznie. Nie ma obawy. To jest kwestia najblizszych lat. Dozyjemy tego.
            Przynajmiej mam taka nadzieje. Bo kazdy chce miec telewizor, a nie kazdego stac.


            Jak sie zacznie rozwoj w Indiach, Afryce i innych zadupiach, to zmienicie
            zdanie. Pesymizm jest domena krajow o socjalistycznej strukturze przepisow.
    • vice_versa Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 01.03.05, 04:34
      Zyjesz w kraju w ktorym niewidzialna reka rynku nosi fajne imie Al. Nie zmienia
      to faktu ze Al moze byc moim sprzymierzencem (a scislej ja moge zachowac sie
      tak, by dzialnia Ala byly dla mnie korzystne) a Leszek Balcerowicz moze byc
      moim sekundantem. I to na szczescie zalezy od MOJEJ reki a nie od reki innych
      dobrych ludzi ktorzy dobrze wykonuja swoja robote. W jedyny mozliwy sposob i
      nie zawsze z korzyscia dla wszystkich, ale to problem ich rak a w szczegolnosci
      glow, ja mam te problemy w nosie. Tu wystarczy troche szerszej perspektywy,
      troche matematyki z zakresu podstawowki, troche odwagi, troche niezgody na
      Lepperiade, troche usmiechu i jakas konska dawka odtrutki na teorie spiskowa
      dziejow.
      Nie wierzysz? Popatrz sobie na cene ropy. Minal kolejny miesiac. Mamy 51 USD/b.
      Jak tam umacnianie sie dolara? Nasmiewaj sie dalej.

      > ponad polowa kredytow hipotecznych jest w walutach,

      Ufff... Rozumiem, ze pewnie lepiej jest miec kredyty nominowane w walutach
      UMACNIAJACYCH SIE, prawda przycinku??? Czyli zarabiajac w zlotowkach kiedy
      zlotowka sie umacnia warto miec kredyt w zlotowce, a kiedy spada w walucie
      obcej tak??? Ok, ale ja wole miec odwrotnie, nie wiem czemu, takie mam widzi mi
      sie. Czy jesli zarabiam w PLN a kredyt w USD, czy Euro zyje od min 2 lat w
      srodowiscku umacniajacego sie w stosunku do obu walut PLN to czy moj kredyt
      rosnie czy maleje w przeliczeniu na ilosc pensji?

      > Balcerowicz = wysoka stopa procentowa = mocny zloty = pewny spadek
      > konkurencyjnosci produkcji wewnetrznej = absolutna pewnosc zarobienia
      > pieniedzy na pozyczce nawet za pieniadze z kredytu.
      Ufffff.... Na prawde nie wiem czy z Twojego postu mam sie smiac czy plakac...
      Jesli swoboda przeplywu kapitalu polega na tym, ze to Balcerowicz MA WPLYW na
      MOCNA/SLABA zlotowke to porozmawiaj z LBSem to Ci moze wyjasni czemu
      Balcerowicz wplywu nie ma. Jesli chcesz powiedziec, ze mogl zlotowki w 1990 nie
      poodac, to po prostu parskne smiechem... A jesli chcesz powiedziec co innego to
      chociaz powiedz z czego sie smiejesz... Z bezrobocia? Z wysokiej stopy
      procentowej?

      > He he he he. Niewidzialana reka rynku! Tak. Gratuluje. Byle do Euro. He he he.

      Jasne, ze byle do Euro. Sam sobie przeczysz, bo to calkiem oczywiste, ze w
      srodowisku silnej deprecjacji USD i slabszej deprecjacji Euro, PLN musi sie
      umacniac jesli nie moze zwiekszyc emisji obligacji ani nie moze rozpoczac
      drukowania bez pokrycia.
      Co proponujesz? Pegg z USD??? Pozostawienie spraw samym sobie??? Naprawde,
      zanim zaczniesz sie smiac zjedz zabe.
      • przycinek.usa Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 06:37
        "Nasmiewaj sie dalej."

        Chlopie, ja o tym zapomnialem. Nie mysle o tym. Nie obchodzi mnie to.
        Ty masz emocjonalny stosunek do wymiany opinii. Ja nie. Ja pisze to co chce
        przekazac i to na co mam ochote. Nie nasmiewam sie z nikogo, choc czesto twoje
        opinie mnie denerwuja. Ale wynika to z merytorycznej sprzecznosci pogladow a nie
        z nastawienia do konkretnie twojej osoby. Ja cie nie znam, nigdy cie na oczy nie
        widzialem i nigdy nie zobacze. Ciesze sie, ze tu piszesz, a tekst: "nasmiewaj
        sie dalej" jest dla mnie jedynie znakiem, ze masz do mnie nieuzasadnione zale.



        Co do stopy procentowej, to ma ona dlugoterminowy wplyw na rynek i poziom
        zadluzenie sie panstwa. Koniec wypowiedzi.


        • sirland Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 09:00
          przycinek.usa napisał:


          > Co do stopy procentowej, to ma ona dlugoterminowy wplyw na rynek i poziom
          > zadluzenie sie panstwa. Koniec wypowiedzi.
          >

          Masz lotne myśli i i jasny umysł, które pozwalają analizować ekonomię obecną.
          Ale czasem się chyba zapędzasz. Stopa procentowa nie jest determinatem
          inflacyjnym.

          Najprostrze przykłady, że ma różne działanie na system bankowy w różnych
          krajach. I tak np. w stanach obniżka stóp ma faktyczny średnioterminowy
          skuteczny wpływa na ułatwienie dostępu do pieniądza i wzrost gospodarczy.
          Natomiast w Polsce NIE, za to podwyżka ma wpływ na utrudnienie dostępu do
          pieniądza. W zalezności jeszcze od "aktualnych cykli".

          Drugi prosty przykład który banalnie opisuje BRAK ZNACZENIA stopy procentowej
          przy silnym cyklu(ta nazwa to duże uproszczenie, ale na pewno wszyscy
          zrozumieją) to koniunkturalizm. Na Ukrainie możesz się spodziewać napływu
          kapitału wzmacniającego hrywnę nawet przy ułamkowej stopie, bo koszty produkcji
          są niskie, a zaufanie po dokonaniu skutecznych przemian wzrośnie. Skala jest
          różna ale podobnie jest w Polsce, Chinach...

          pzdr
          • przycinek.usa Oczywiscie ze jest!!!! 02.03.05, 18:17
            "Stopa procentowa nie jest determinatem inflacyjnym."


            No prosze jakie ciekawe kwiatki wychodza. Oczywiscie, ze stopa procentowa jest
            dodatnim dlugoterminowym czynnikiem inflacyjnym.

            Stopa procentowa wplywa na wielkosc wymiany z otoczeniem walutowym. Wysoka stopa
            ogranicza obrot a wiec produkcje bo determinuje import i spadek capacity
            wewnetrznego w dlugim terminie. (Dlug publiczny jest elementem wzmacniajacym)

            To zas oznacza, ze wzrasta potencjal inflacyjny i OCZYWISCIE oznacza dzialanie
            destabilizujace walute! Sila nabywcza pieniadza ulega oslabieniu na skutek
            eliminacji slabej konkurencji i spadku wytworczosci i potencjalu produkcyjnego!

            Ale ja to juz tutaj uzasadnialem. Regulacja podazy pieniadza przez stope jest
            dzialaniem antyinflacyjnie nieskutecznym, jezeli mamy gospodarke quasi
            wolnorynkowa po przeksztalceniu. Bo mamy inflacje mieszana kosztowo-popytowa a
            faza cyklu jest poczatkowa czyli ceny MUSZA wzrosnac. My po pierwsze nie
            powinnismy temu przeszkadzac, a po drugie powinnismy chronic rynek dbajac o to,
            aby w dlugim terminie stopa procentowa nie powodowala inflacji.


            Nie do wiary, Panowie. Prosze zapiac pasy i myslec. Myslec, myslec.
            • vice_versa Twój post powinien byc w watku "kwiatki"... 02.03.05, 20:00


              Sirland napisal:
              > "Stopa procentowa nie jest determinatem inflacyjnym."
              przycinek.usa napisał:
              > No prosze jakie ciekawe kwiatki wychodza. Oczywiscie, ze stopa procentowa
              > jestdodatnim dlugoterminowym czynnikiem inflacyjnym.

              Jasne... znowu te samo...
              Przycinek udowodnil tym samym ze:
              Jak spólka (panstwo) emituje duza ilosc papierów (waluta+spw) to poziom
              rentownosci papieru (sila nabywcza waluty) zalezy od dywidendy która wyplaca
              (stopy procentowe czyli odsetki) a nie od ilosci papierów jakie emituje.
              Ekonomii ksiezycowej ciag dalszy.

              Determinant, przycinku, to jest PRZYCZYNA. Oczywistym jest, ze przyczyna
              inflacji jest zwiekszenie EMISJI PAPIERÓW. Wszystkich papierów czyli waluty i
              spw jako ze wszystkie sa dlugiem od strony Skarbu, wierzytelnoscia od strony
              która ten papier posiada.
              Stopy dopasowuje sie do poziomu emisji tych papierów u zródla, a nie liczy
              inflacje poziom zmian cen na rynku, bo to absurdalne i niedorzeczne. Poziom
              emisji tych papierów natomiast jest uzalezniony glównie od poziomu
              konkurencyjnosci przedsiebiorstw i ich zdolnosci emisyjnej, tak aby skrzydlo
              gospodarki jakim jest panstwo uzupelnialo i nie wypieralo skrzydla jakim sa
              przedsiebiorstwa, bo one sa w stanie emitowac dlug na wieksza skale.
              Poziom emisji krajowych w oczywisty sposób musi byc zwiazany z poziomem emisji
              innych panstw. Prawo Kopernika Grishama.

              > Sila nabywcza pieniadza ulega oslabieniu na skutek
              > eliminacji slabej konkurencji i spadku wytworczosci i potencjalu
              > produkcyjnego!

              Czyli: Eliminacja slabej konkurencji i spadek wytwórczosci i potencjalu
              produkcyjnego prowadza do oslabienia sily nabywczej pieniadza.

              Gdyby tak bylo to w latach 90tych kiedy sila nabywcza USD rosla rosla tez
              konkurencyjnosc, wytwórczosc i potencjal produkcyjny przedsiebiorstw
              amerykanskich. Zgadza sie??? To skad mamy teraz ten festiwal odpisów zwiazanych
              z nierentownoscia amerykanskich inwestycji? Jest dokladnie vice_versa. Wtedy
              latwy pieniadz byl rozrzutnie wydawany, a sila nabywcza USD rosla dlatego ze
              bilans zagranicznej wymiany walutowej byl dodatni. Nawet o tym nie mysl.

              Mi sie wydawalo wydaje i bedzie wydawac, ze sila nabywcza pieniadza spada wraz
              z iloscia papieru nominowanego w tej walucie dostarczanego na dany rynek...
              oraz z bilansu zewnetrznej wymiany walutowej.

              > Regulacja podazy pieniadza przez stope jestdzialaniem antyinflacyjnie
              nieskutecznym

              To sie zgadza, bo nie chodzi o to zeby inflacji nie bylo, ale zeby byla
              permanentna tylko nie wplywala na poziom cen. Ty uwazasz ze inflacja to poziom
              cen na rynku, ja uwazam ze ilosc papieru w obrocie. Jakby inflacji mialo nie
              byc to swiat móglby sie umówicm, ze mamy iles mld papieru i nie drukujemy nic
              ponadto. Tak to bylo ze zlotem i w sredniowieczu, byl rozwój az furczalo!

              Nie do wiary, Panie przycinku. Prosze zapiac pasy i myslec. Myslec, myslec.
            • sirland Re: Oczywiscie ze jest!!!! 02.03.05, 23:09
              przycinek.usa napisał:

              > "Stopa procentowa nie jest determinatem inflacyjnym."
              >
              >
              > No prosze jakie ciekawe kwiatki wychodza. Oczywiscie, ze stopa procentowa jest
              > dodatnim dlugoterminowym czynnikiem inflacyjnym.
              >
              Nie jest czynnikiem decydującym, nawet nie jest najsilniejszym z czynników. I
              takich oczywistości jak wpływ na wielkośc wymiany nie musisz mi wykładać,
              natomiast przyjmij do wiadomości, że przepływ kapitału nie podlego tylko
              wpływowi stopy procentowej, a w szczególnych przypadkach ma znaczenie minimalne,
              o czym napisałem w poprzednim poście, co udało Ci się zignorować..
              różnie wpływa w róznych krajach jak wspomniałem, co również udało Ci się
              zignorować...

              Napisałeś, że wysoka stopa wzmacnia potencjał inflacyjny. Czyli co? presję
              inflacyjną?smile Powiedz to naszym analom i robiscowismile)


              > Ale ja to juz tutaj uzasadnialem. Regulacja podazy pieniadza przez stope jest
              > dzialaniem antyinflacyjnie nieskutecznym,
              !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              jezeli mamy gospodarke quasi
              > wolnorynkowa po przeksztalceniu. Bo mamy inflacje mieszana kosztowo-popytowa a
              > faza cyklu jest poczatkowa czyli ceny MUSZA wzrosnac. My po pierwsze nie
              > powinnismy temu przeszkadzac, a po drugie powinnismy chronic rynek dbajac o to,
              > aby w dlugim terminie stopa procentowa nie powodowala inflacji.
              >
              Zwróć uwagę na wykrzykniki - nagle wypaliłes z czymś co ja napisałem(tylko
              ograniczyłeś to do jednej strony, działania antyinflacyjnego), więc się zgadzamsmile

              Zakładam, że jako zadłużenie się państwa, rozumiesz zadłużenie się rządu do
              łatania deficytu, a nie długi podmiotów prywatnych? Odpowiedział Ci wyżej v_v.
              Zresztą człowieku, jaką głupotę napisałeś to mi się nawet tłumaczyć nie chce.
              przyjmij do wiadomości, że Skarb Państwa zadłuża się kiedy musi,no chyba że ma
              takie widzimisię, a stopa procentowa NIE MA ŻADNEGO wpływu na tą decyzję, tylko
              na koszt zapożyczenia się. Zresztą w takim samym stopniu jest jego pochodną...

              Myśl, myśl...wink
              pzdr
              • przycinek.usa o Boze, chlopie drogi... 03.03.05, 07:08
                "Napisałeś, że wysoka stopa wzmacnia potencjał inflacyjny. Czyli co? presję
                inflacyjną?smile"

                Nie. Nie presje inflacyjna. Potencjal inflacyjny. To cos ulotnego.
                Oznacza wzrost sklonnosci rynku do przesadnej reakcji na podaz pieniadza wskutek
                braku wystarczajacego potencjalu wytworczego. Taka sytuacja wystepuje w USA. Nie
                istnieje mozliwosc substytucji towarow importowanych przez produkcje wewnetrzna,
                poniewaz capacity na to nie pozwala. Capacity musiloby wzrosnac o ~30% w skali
                panstwa aby moc mowic o mozliwosciach zrownowazenia deficytu obrotow biezacych.
                I dlatego rosna ceny. Importerzy nie sa glupi. A inwestowac nikomu sie nie chce
                w USA. I dlatego dolar leci, choc obecnie jakby wolniej.-))

                "Zresztą człowieku, jaką głupotę napisałeś to mi się nawet tłumaczyć nie chce.
                przyjmij do wiadomości, że Skarb Państwa zadłuża się kiedy musi,no chyba że ma
                takie widzimisię, a stopa procentowa NIE MA ŻADNEGO wpływu na tą decyzję,"


                Najpierw stopa powoduje dysproporcje kursowe co wplywa na poziom i kierunek
                wymiany handlowej. Potem dochodzi do nierownowagi importowej i spadek potencjalu
                produkcyjnego w skali makroekonomicznej. Zjawisko to zachodzi powoli i jest
                rozlozone na lata. Potem nastepuje zawezenie sie rynku w sensie wplywow
                podatkowych i nastepuje wzrost zadluzenia panstwa. Zadluzenie panstwa powoduje
                wzmocnienie sie presji na walute tak jak poczatkowo stopa ale wraz ze dalszym
                wzrostem kursu nastepuje dalsze zawezanie rynku dalszy spadek wplywow
                podatkowych i dalsze zawezenie potencjalu produkcyjnego. I dlugi rosna. A
                zaczyna sie niewinnie, od stopy procentwej.


                Widze, ze koniecznie probujesz oderwac NBP od realiow gospodarczych.
                Najlepiej napisz, ze poziom stopy procentowej nie wplywa na gospodarke.
                Czy ty nie jestes z PO?



                • sirland Re: taa... 03.03.05, 10:40
                  przycinek.usa napisał:

                  > "Napisałeś, że wysoka stopa wzmacnia potencjał inflacyjny. Czyli co? presję
                  > inflacyjną?smile"
                  >
                  > Nie. Nie presje inflacyjna.
                  mhm


                  > Widze, ze koniecznie probujesz oderwac NBP od realiow gospodarczych.
                  > Najlepiej napisz, ze poziom stopy procentowej nie wplywa na gospodarke.
                  Nie wkładaj mi takich bzdur do ust. Nie zrozumiałeś nic z tego co napisałem.

                  > Czy ty nie jestes z PO?
                  Nie jestem.

                  pzdr
                  • przycinek.usa Re: taa... 05.03.05, 00:09
                    Najwyrazniej jednak to ty nic nie zalapales. Koniunkturalizm w twojej wypowiedzi
                    to po prostu faza cyklu. To sa oczywiste rzeczy i najwyrazniej zapomniales jak
                    sie ksztaltowaly stopy w USA i Europie przez ostatnie 40 lat.

                    Piszac, ze przeplyw kapitalu nie zalezy od stopy albo zalezy marginalnie jest
                    bledem rzeczowym.

                    A ty wlasnie tak piszesz. Jezeli piszesz, ze stopa wplywa marginalnie na
                    przeplywy, to znaczy, ze rowniez ma marginalny wplyw na gospodarke, (co byloby
                    zreszta sluszne, jako ze najwiekszy wplyw maja podatki.)

                    "Nie wkładaj mi takich bzdur do ust."

                    Ciesze sie, ze nazywasz sprawy po imieniu.


                    • sirland Re: taa... 05.03.05, 20:08
                      przycinek.usa napisał:

                      > Najwyrazniej jednak to ty nic nie zalapales. Koniunkturalizm w twojej wypowiedz
                      > i
                      > to po prostu faza cyklu. To sa oczywiste rzeczy i najwyrazniej zapomniales jak
                      > sie ksztaltowaly stopy w USA i Europie przez ostatnie 40 lat.
                      Nie zapomniałem, nie mam nawet 30tu lattongue_out Oczywiście to nie tylko faza cyklu.
                      Prawodawstwo nie podlego cykliczności.



                      > Piszac, ze przeplyw kapitalu nie zalezy od stopy albo zalezy marginalnie jest
                      > bledem rzeczowym.
                      Znowu mi wkładasz bzdury do ust. Zauważ, że większości Twoich teori nie
                      zanegowałem. Tylko ich występowanie. Czasem stopa ma wpływ bardzo silny, gdy
                      inne czynniki na to jej pozwalają. Czasami marginalny.


                      >
                      > A ty wlasnie tak piszesz. Jezeli piszesz, ze stopa wplywa marginalnie na
                      > przeplywy, to znaczy, ze rowniez ma marginalny wplyw na gospodarke, (co byloby
                      > zreszta sluszne, jako ze najwiekszy wplyw maja podatki.)
                      Cholera wreszcie troszkę zrozumiałeśwink Może jeszcze trochę i załapiesz, że stopy
                      są dostosowywane do gospodarki, nie gospodarka do stóp.


                      Zaraz napiszę inny wątek, chyba, że się zamotam bo trochę wypiłem... Jak nie
                      dziś to jutro.

                      pzdr
      • bush_w_wodzie Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 15:13
        vice_versa napisał:

        > Zyjesz w kraju w ktorym niewidzialna reka rynku nosi fajne imie Al. Nie zmienia
        >
        > to faktu ze Al moze byc moim sprzymierzencem (a scislej ja moge zachowac sie
        > tak, by dzialnia Ala byly dla mnie korzystne) a Leszek Balcerowicz moze byc
        > moim sekundantem. I to na szczescie zalezy od MOJEJ reki a nie od reki innych
        > dobrych ludzi ktorzy dobrze wykonuja swoja robote.


        no dobra. zgadzam sie ze polityka nbp jest do bolu przejrzysta a alan podnosi
        stopy ale powoli bo to boli. ty siedzisz na kredycie w usd i sie cieszysz.
        good for you. zapominasz jednak o jednym. mozliwosc konsumpcji nie powstaje z
        kredytu tylko ze sprzedazy swoich wytworow.


        > Nie wierzysz? Popatrz sobie na cene ropy. Minal kolejny miesiac.
        > Mamy 51 USD/b.

        no i trafiles tym razem - gratulacje. rozumiem ze zostajesz na tym rynku jeszcze
        na miesiac?

        >
        > > Balcerowicz = wysoka stopa procentowa = mocny zloty = pewny spadek
        > > konkurencyjnosci produkcji wewnetrznej = absolutna pewnosc zarobienia
        > > pieniedzy na pozyczce nawet za pieniadze z kredytu.

        > Ufffff.... Na prawde nie wiem czy z Twojego postu mam sie smiac czy plakac...
        > Jesli swoboda przeplywu kapitalu polega na tym, ze to Balcerowicz MA WPLYW na
        > MOCNA/SLABA zlotowke to porozmawiaj z LBSem to Ci moze wyjasni czemu
        > Balcerowicz wplywu nie ma.

        oczywiscie ze ma bo

        1) dopuszcza do publikowania absolutnie kompromitujacych analiz w rodzaju
        projekcji inflacyjnej (lub swiadomie wprawadza w blad co jest karalne)

        2) pod te projekcje dopasowuje stopy - ktore przewyzszaja juz o ponad punkt
        procentowy rentownosc obligacji

        3) stopa nbp podbija stope obligacji i sciaga kapital portfelowy (9 mld eu w
        zeszlym roku) ktory podbija wartosc zlotowki

        jest absurdem twierdzenie ze nbp ktory ustala cene kredytu w zlotowce nie ma
        wplywu na wartosc zlotowki


        >
        > Jasne, ze byle do Euro. Sam sobie przeczysz, bo to calkiem oczywiste, ze w
        > srodowisku silnej deprecjacji USD i slabszej deprecjacji Euro, PLN musi sie
        > umacniac jesli nie moze zwiekszyc emisji obligacji ani nie moze rozpoczac
        > drukowania bez pokrycia.

        czlowieku? jakiego drukowania bez pokrycia? naplywa kapital wiadrami a podaz
        pieniadza za tym nie nadaza. nie rozumiesz tego? ci goscie w nbp tez tego nie
        rozumieja (albo tez maja kredyty walutowe) i dlatego formuuja tak kompromitujace
        prognozy dotyczace inflacji


        > Co proponujesz? Pegg z USD???

        urealnienie stop procentowych (nalezalo zrobic pare miesiecy temu). reszta sama
        sie zrobi
        • lastboyscout Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 15:56
          >>>>oczywiscie ze ma bo
          1) dopuszcza do publikowania absolutnie kompromitujacych analiz w rodzaju
          projekcji inflacyjnej (lub swiadomie wprawadza w blad co jest karalne)
          2) pod te projekcje dopasowuje stopy - ktore przewyzszaja juz o ponad punkt
          procentowy rentownosc obligacji
          3) stopa nbp podbija stope obligacji i sciaga kapital portfelowy (9 mld eu w
          zeszlym roku) ktory podbija wartosc zlotowki
          jest absurdem twierdzenie ze nbp ktory ustala cene kredytu w zlotowce nie ma
          wplywu na wartosc zlotowki<<<<

          Lece do milionera z Mane zapytac czy woli patrzec w swoja kamerke pokazujaca
          kolejki przed NBP czy obserwowac wypowiedzi Balcerowicza ! wink
          • bush_w_wodzie Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 22:44
            lastboyscout napisał(a):

            > >>>>oczywiscie ze ma bo
            > 1) dopuszcza do publikowania absolutnie kompromitujacych analiz w rodzaju
            > projekcji inflacyjnej (lub swiadomie wprawadza w blad co jest karalne)
            > 2) pod te projekcje dopasowuje stopy - ktore przewyzszaja juz o ponad punkt
            > procentowy rentownosc obligacji
            > 3) stopa nbp podbija stope obligacji i sciaga kapital portfelowy (9 mld eu w
            > zeszlym roku) ktory podbija wartosc zlotowki
            > jest absurdem twierdzenie ze nbp ktory ustala cene kredytu w zlotowce nie ma
            > wplywu na wartosc zlotowki<<<<
            >
            > Lece do milionera z Mane zapytac czy woli patrzec w swoja kamerke pokazujaca
            > kolejki przed NBP czy obserwowac wypowiedzi Balcerowicza ! wink

            ja mysle ze on bardzo uwaznie sprawdza czy balcerowicz mowi to co powienien... i
            takoz sprawdza na monitorku stopy nbp i profesonalnie zrobione prognozy
            inflacyjne... chyba nie uwazasz ze balcerowicz nie ma wplywu ma stopy nbp a te
            na zysk milionera z mane?
            • lastboyscout Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 23:05
              Oczywiscie , ze przegiąlem z ta kontrola wlasnych milionow tylko na podstawie
              monitorowania zachowania podobnych i niepodobnych sobie inwestorow w kolejce do
              banku.

              Nie sadze jednak aby Inwestor czy nawet jego broker mial w ogole ochote
              przygladac sie wypowiedziom polskich politykow czy ekonomistow skoro nawet my
              jestesmy tym znudzeni po stwierdzeniach Balcerowicza o braku wzrostu cen czy
              zapowiedziach nadchodzacej inflacji kiedy dzieje sie dokladnie odwrotnie....

              Nie znam sie tym ale obserwujac na przyklad Przycinka mysle, ze odbywa sie to
              jako mieszanka obserwacji wszelkich wskaznikow + wlasny instynkt, w proporcjach
              wyznaczanych mozliwosciami czasowymi.

              Oczywiscie nie zmienilem zdania i uwazam, ze Balcerowicz niczego nie zmienia
              regulujac stopy a tylko REAGUJE, zreszta jak widac po efektach nieudolnie .....
        • przycinek.usa dodam wiecej. 02.03.05, 18:28
          Panstwo ma dewizy, czyli rezerwy walutowe zarzadzane przez NBP.
          To oznacza, ze ktos kto o tych dewizach decyduje ma ogromny wplyw na ich
          lokowanie. To oznacza, ze "mozna je zabezpieczyc" kredytem. He he he he.

          To zas oznacza, ze kredyt musi byc tak skonstruowany, aby byl bezpieczny, czyli
          mozliwy do oddania, bo sprawa sie rypnie.
          To zas implikuje kredyt w takiej walucie w jakiej sa rezerwy.
          Branie kredytu ma zas sens wtedy, kiedy oczekujemy OSLABIENIA waluty
          rozliczajacej kredyt. To zas oznacza, ze jezeli chcemy wziasc taki kredyt, to
          rezerwy musza byc caly czas w walucie, ktora bedzie spadac. (Musza byc wiec
          podejmowane takie decyzje, aby tych rezerw bron Boze nie zamienic na cos, co
          wzrosnie)

          To jest przewrotna hipoteza, a teraz konkrety:
          Jakie sa rezerwy walutowe w Polsce? Czy aby nie w dolarach? Tak mi sie zdaje, ze
          rezerwy walutowe Polski sa w ciaglym kursowym trendzie spadkowym. To zas
          sugeruje albo glupote zarzadzajacych (co jest niemozliwe) albo swiadome granie w
          sensie ktory opisalem powyzej.

          Jezeli tak jest, to teraz co robic z takim kredytem?

          Ano przemienic na PLN i pozyczyc na wysoki procent i skasowac odsetki na
          arbitrazu i roznice kursowe. Dalej oczywiscie najwieksza kontrole nad taka
          operacja bedzie mial prezes NBP majacy w rece i rezerwy i kontakty w zachodnich
          bankach i stope procentowa w Polsce.

          Mozliwe tez, ze robi cos takiego ktos, co ma kontrole nad prezesem NBP.
          My zas jedynie obserwujemy skutki.
          • lastboyscout Re: dodam wiecej. 02.03.05, 20:14
            > To zas oznacza, ze kredyt musi byc tak skonstruowany, aby byl BEZPIECZNY ,
            czyli MOZLIWY DO ODDANIA , bo sprawa sie rypnie.<

            > Ano przemienic na PLN i pozyczyc na wysoki procent i skasowac odsetki na
            > arbitrazu i roznice kursowe. Dalej oczywiscie najwieksza kontrole nad taka
            > operacja bedzie mial prezes NBP majacy w rece i rezerwy i kontakty w
            zachodnich bankach i stope procentowa w Polsce.


            Jak rozumiem chcesz zabezpieczyc kurs zlotowki zamieniajac kredyt walutowy na
            zlotowki (?!!!) tylko dlatego, ze:

            a) mozna zarobic na procentach, roznicach kursowych a wiec "sile" zlotowki,
            ktorą samemu sie kreuje dalszymi pozyczkami

            b) Balcerowicz ma kontrole (ale nie na pewno) na kursem zlotowki

            c) kredyt bedzie w walucie slabnacej bo dolar bedzie spadal

            Gdyby jednak:
            > ktos, co ma kontrole nad prezesem NBP<
            zmienil zdanie albo dolar sie wzmocnil albo zlotowka oslabla ,
            to co sie wtedy wydarzy?

            • przycinek.usa Re: dodam wiecej. 03.03.05, 07:10
              nie. zle zrozumiales. Balcerowicz wedlug mnie siedzi po uszy w procederze
              zastawiania polskich rezerw dewizowych NBP pod kredyty denominowane w walutach
              wymienialnych i inwestuje w dlug w Polsce zarabiajac krocie na kursie i na
              arbitrazu. To napisalem.
              • vice_versa Re: dodam wiecej. 03.03.05, 13:12
                Ty sie lepiej martw o to co Greenspan robi. Takich frustratów Greenspanem tez
                macie na peczki. Mówisz jak poszarpany: Greenspan tak, Balcerowicz nie... jakby
                to co robi jeden nie wyznaczalo pola temu drugiemu... Czy zdajesz sobie sprawe
                z tego ze Balcerowiczowi przypisujesz WLASNE metody dzialania??? Raje
                podatkowe, barazowanie na walucie etc...? I Twój post mówi tylko i wylacznie co
                TY bys zrobil gdybys byl na jego miejscu??? Przypisywanie swoich metod innym
                nalezy do twórczych zajec, tyle ze co to ma wspólnego z Balcerowiczem?
                Nie sposób wytlumaczyc czemu dla Ciebie Greenspan jest OK, a Balcerowicz nie...
                chyba nie masz watpliwosci KTO móglby miec wieksze rezerwy? Czemu USA ich miec
                nie musza i czemu nie stawiasz równie niedorzecznych zarzutów Greenspanowi???

                Twoje deliberacje do sirlanda o wplywie stóp procentowych i capacity sa
                prawidlowe, tyle ze nie zmienia to prostego faktu: o inflacji przesadza ilosc
                drukowanego papieru. A nie stopy procentowe. Stopy procentowe ustala sie jedna
                reka, wzgledem tego co sie robi z waluta i dlugiem druga reka. To sa dzialania
                równoczesne a nie wzajemne konsekwencje. I powinny byc skoordynowane, bo obie
                instytucje dzialaja za pieniadze podatników i na rzecz jednego kraju. RAZEM.
                Nie idzie do ludzi i pyta co sie stalo z waluta i spw, jakaz to mamy inflacje
                etc bo to wiadomo na WYJSCIU!!! I wzgledem tego ustala sie stopy, a nie
                wzgledem sondazu co do efektów wlasnych dzialan.
                Wiesz czym te dwa ujecia sie róznia??? MOMENTEM W CZASIE.
              • deluc Re: Tez tak mysle 03.03.05, 13:18
                Ciekaw jestem - gdzie on trafi jak mu sie kadencja skonczy, ile nagrod
                uwierzytelniajcych jeszcze dostanie, ile razy szmatlawce w rodzaju W-t oglosza
                go kandydatem do Nobla (zastanawialo mnie dlaczego nie np. do Oskara albo
                nagrody Abela)?

                pozdr.
                d.
              • lastboyscout Re: dodam wiecej. 03.03.05, 13:32
                Nie zrozumialem i wciaz nie rozumiem.
                Czy ktos mi to moglby jak najprosciej rozwinac poniewaz to ciekawa i wazna sprawa?
                • vice_versa Re: dodam wiecej. 03.03.05, 16:58
                  Przycinek zrobil to najprosciej jak mógl. Tego prosciej sie nie da: Balcerowicz
                  zbija kabze: zastawia rezerwy NBP, pozycza za granica na mniejszy procent a
                  narodowi na wyzszy, lokuje na Malediwach z tego co pamietam z poprzednich
                  postów. To bardzo twórcza teoria spiskowa i tyle. W dodatku jak zwylke
                  podkreslajaca, ze w Polsce sa sami debile ekonomiczni, bo na to Balcerowiczowi
                  pozwalaja. A ze to bez sensu to Ty tego nie rozumiesz i nic dziwnego.

                  Jade na narciochy. Bede milczal jak grób. Ropa nadal jest TANIA! Howgh.
                  • lastboyscout Re: dodam wiecej. 03.03.05, 17:54
                    Mechanizm rozumiem ale nie rozumiem wciaz celu ...
                    Wiec celem jest "zysk" z roznicy pozyczanych pieniedzy pod zastaw rezerw,
                    proste.
                    Tez to robilem w latach osiemdziesiatych ale z ta róznicą, że ja moglem byc
                    pewny kierunku ruchow kursu walut a wciaz nie wiem skad Przycinek i Balcerowicz
                    biera taką pewność.Moze zreszta to i lepiej , zebym takiej ekonomii nigdy nie
                    objał....

                    Nie jezdze na nartach ale tutaj tez niektorzy to chwala ... ale niektorzy tez
                    mówia , ze pod koniec marca zagramy pierwszy raz na plazy ..
                    Milego szuuuuuusowania!
                    • przycinek.usa sprobuje to wyjasnic: 04.03.05, 23:04
                      Ja sprobuje to wyjasnic jak najprosciej:

                      Powiedzmy, ze jako prezes spolki X masz do dyspozycji miliard dolarow, ktore sa
                      rezerwa celowa wyznaczona przez Rade Nadzorcza i Zgromadzenia Wspolnikow spolki
                      X na zakup powiedzmy firanek w przyszlym roku obrachunkowym.

                      Prezes nie moze tych pieniedzy ruszyc, bo sa one rezerwa, ale tez nie moze
                      scierpiec jak sie te pieniadze marnuja na koncie. Moze wiec spekulowac w ramach
                      przewalutowania, ale zarobek wtedy trafi na konto firmy X i prezes nic z tego
                      nie bedzie mial.

                      Dlatego prezes moze isc do banku i majac silna pozycje negocjacyjna (miliard
                      dolarow) otworzyc w dowolnym banku lokate na miliard dolarow POD WARUNKIEM
                      udzielenia przez bank kredytu swojemu kuzynowi/bratu/siostrze/zonie/szwagrowi
                      na odpowiedni procent, np. 1% powyzej oprocentowania wkladu.
                      Jak widac obie te czynnosci nie maja miedzy soba nic wspolnego wiec spolka X ma
                      w banku lokate, a osoba wskazana ma kredyt. Prezes nie musi sie nikomu z niczego
                      tlumaczyc!

                      Kredyt ten moze byc czesciowo zabezpieczony kontem inwestycyjnym, (kiedy np.
                      bank udzielajacy kredytu jest powiernikiem pieniedzy z kredytu a wszystko odbywa
                      sie w ramach jednej instytucji bankowej. To jest tak jak kredyt na zakup akcji w
                      ramach brokerskiej linii inwestycyjnej. Masz kredyt, ale nie mozesz go wyplacic,
                      a wyplacasz jedynie zyski powyzej pewnego ustalonego umownie limitu wartosci
                      konta!) albo tez moze byc otwarty fundusz w kraju neutralnym a wtedy pieniadze
                      banku bedace wkladem spolki X sa niejako naturalnie kontrolowane przez prezesa X
                      jako wspolzalozyciela funduszu. Przykladem bylaby spolka kapitalowa na np.
                      Malediwach, ktorej wklad kapitalowy bylby wystawiony przez Bank, a tzw. know-how
                      dalby prezes X. Prezes wtedy nic nie wyklada a jedynie ma wplyw na decyzje
                      inwestycyjne i ma prawo w podziale zysku.

                      Czy teraz jest to jasne?

                      Otwarcie nowego produktu inwestycyjnego jest standardowym dzialaniem wszystkich
                      bankow i odbywa sie na podstawie negocjacji stron i zabezpieczeniem takich
                      transakcji zajmuja sie specjalisci. Takie transakcje sa na porzadku dziennym w
                      wielu krajach! Uznaje sie za normalna sytuacje, kiedy firma lub rzad deponuje
                      srodki na koncie w banku w zamian oczekujac korzysci, ktorych najbardziej
                      prymitywna forma jest udzielenie prostej pozyczki wskazanym osobom i nastepnie
                      zakwalifikowaniem tejze jako kredyt niesciagalny.

                      Tutaj jednak wchodza w rachube ogromne kwoty pieniedzy liczone w miliardach
                      dolarow, wiec takie sytuacje nie maja na pewno miejsca. Sadze, ze jest lub sa
                      jakies okreslone i wielkie fundusze celowe, kontrolowane przez zagraniczne
                      instytucje finansowe, ktore maja srodki na skutek wlasnie takich ustalen.

                      Gwarancja sukcesu takich inwestycji jest bezposredni wplyw na stope procentowa
                      danego panstwa i oczekiwany wzrost zadluzenia budzetu jak tez pewnosc umocnienia
                      sie zlotego. Inaczej takie inwestycje sa zbyt ryzykowne.

                      Mechanizm jest wiec prosty: Polska deponuje rezerwy w jakims banku, ten tworzy
                      fundusz celowy wraz z pociotkami osoby kontrolujacej NBP (prezes), wtedy jest
                      pelna kontrola nad polityka monetarna panstwa i pewnosc, ze kurs zlotego nie
                      doprowadzi funduszu celowego do strat. Jest wiec pewnosc, ze bank zagraniczny na
                      tej operacji nie straci. Taki fundusz celowy to jest zwykle inwestycja, o ktorej
                      wie scisla czolowka zarzadu banku. Mozliwe, ze jest to tylko kilka osob.
                      I byc moze podzial zysku odbywa sie wlasnie pomiedzy tymi osobami i prezesem X.


                      Mechanizm ten nie jest wcale czyms nowym a z powodzeniem odbywalo sie to w
                      Polsce w latach 80-tych i nazywalo sie to FOZZ. Wtedy jednak mechanizmy byly
                      stosunkowo prymitywne i sprawa sie rypla. Poszukam dla Ciebie linku do artykulu
                      w dzienniku na ten temat i sobie poczytasz.




                      • przycinek.usa znalazlem! 04.03.05, 23:22
                        Artykul wklejam w calosci tak, jak ukazal sie w Dzienniku Polskim z 17 grudnia
                        2004 w dziale Magazyn.

                        Dla precyzji powtorze jeszcze raz, ze za tym, ze mam racje swiadczy fakt, iz
                        rezerwy dewizowe Polski sa denominowane w dolarze, czyli walucie, o ktorym
                        wiadomo, ze bedzie spadal. Jest rzecza jasna, ze na wzroscie wartosc rezerw
                        zarabia Polska a na spadku wartosci zarabia ten kto pozyczy taka walute grajac
                        na roznicy kursu pomiedzy najmocniejsza waluta w regionie (wzrost wzgledny PLN)
                        a najslabsza (spadek wzgledny USD). Swiadczy to o tym, ze ktos spekuluje na tej
                        parze i odbywa sie to kosztem USD. I ja twierdze, ze to jest przyczyna
                        takiej polityki monetarnej NBP jaka jest. I dlatego (byc moze) rzadzi lewica, bo
                        jest gwarantem zadluzania sie panstwa. I dlatego prawica w zyciu nie wygra
                        wyborow, bo wystapiloby zbyt duze ryzyko obnizenia atrakcyjnosci takiej operacji.

                        Artykul:


                        "Rachunek z afery

                        Rozmowa z prof. JERZYM PRZYSTAWA, wspolautorem ksiazki "Via Bank i FOZZ - o
                        planowanym rabunku finansow Polski"
                        - W wyniku afery Funduszu Obslugi Zadluzenia Zagranicznego polskie panstwo
                        ponioslo wielomiliardowe straty. Czy mamy szanse na odzyskanie chocby czesci
                        utraconych pieniedzy?
                        - Przede wszystkim trzeba pamietac, ze afera FOZZ jest sprawa miedzynarodowa, w
                        ktora wplatane sa zachodnie banki, politycy z niektorych panstw oraz
                        Miedzynarodowy Fundusz Walutowy. Dotyczy ona zrabowania dziesiatek miliardow
                        zlotych z kasy publicznej. Jak je odzyskac? Nalezaloby udowodnic, ze procedura
                        zastosowana przy wykupie polskich dlugow byla od poczatku przestepcza.
                        Przyczynila sie do wyprowadzenia z Polski ogromnych pieniedzy, a tym samym
                        znacznie oslabila nasza gospodarke.
                        - Skoro wyjasnienie afery FOZZ ma tak wazne znaczenie, to dlaczego przez
                        kilkanascie lat niewiele wyjasniono?
                        - Aby doprowadzic do zmiany sytuacji, na scenie politycznej musieliby sie
                        pojawic ludzie, ktorzy w afere FOZZ nie sa uwiklani bezposrednio lub posrednio.
                        Trzeba sobie zdac sprawe, ze chodzi o politykow zarowno z lewicy, jak i prawicy.
                        - PiS oraz Platforma Obywatelska sa przeciez zwolennikami wyjasnienia afery FOZZ.
                        - A czy panowie Kaczynscy lub liderzy Platformy Obywatelskiej dowiedzieli sie o
                        FOZZ wczoraj? Przeciez o rozmiarach afery i udziale w niej znaczacych osob
                        wywodzacych sie zarowno z formacji postkomunistycznej, jak i tzw. prawicy,
                        wiedzieli od poczatku lat 90. Kiedy w 1991 r. Michal Falzmann, owczesny
                        inspektor NIK, domagal sie powolania nadzwyczajnej komisji sledczej, wowczas
                        nikt go nie poparl, lacznie z panami Kaczynskimi, Janem Rokita, Antonim
                        Macierewiczem oraz innymi prominentnymi politykami.
                        - Jednak teraz liderzy PO i PiS sa za wyjasnieniem afery FOZZ.
                        - Bo wiedza, ze rabunek finansow publicznych dokonywal sie w bankach i poprzez
                        banki. Zdaja sobie tez sprawe z tego, ze dokumenty bankowe sa przechowywane
                        przez 5 lat. Dawno wiec juz zostaly zniszczone, a nikt nie zadbal o to, aby
                        kwity bankowe w odpowiednim czasie zostaly zabezpieczone przez organa scigania.
                        Uczciwe wyjasnienie tej afery musialoby pokazac zaangazowanie w niej instytucji
                        miedzynarodowych, a takze chocby Banku Handlowego i zwiazanych z nim ludzi.
                        - Nie ma chyba nic zlego w tym, ze bank zajmuje sie obrotem pieniedzmi?
                        - Owszem, ale Bank Handlowy, kiedy zaangazowal sie w wykup dlugu polskiego
                        poprzez FOZZ, byl bankrutem, co wykazal m.in. na poczatku lat 90. Michal
                        Falzmann, ktory zyciem zaplacil za ujawnienie afery (nie on jeden, jego los
                        podzielilo kilka innych osob). Zreszta Bank Handlowy mial wowczas praktycznie
                        monopol na obslugiwanie transakcji finansowych panstwa polskiego ze swiatem,
                        zwlaszcza z krajami zachodnimi. Dla swojej dzialalnosci otrzymywal kredyty
                        zarowno z kraju, jak i z zagranicy. A nie powinien byl otrzymywac, bo udzielanie
                        kredytow bankrutowi - w swietle prawa bankowego na calym swiecie - jest
                        przestepstwem. Jesli zatem eksperci bankowi z krajow zachodnich wiedzieli, ze
                        Bank Handlowy byl na przelomie lat 80. i 90. bankrutem i mimo tego udzielali mu
                        kredytow, to dopuszczali sie przestepstwa.
                        - A jezeli tego nie wiedzieli?
                        - To nie byli zadnymi ekspertami, co nie zmienia faktu, ze wladze banku ponosza
                        odpowiedzialnosc za swoich pracownikow. Jesli wyznaczaja na ekspertow
                        nieudacznikow, to musza sie liczyc z konsekwencjami takiej decyzji.
                        - Zapewne w przyszlym roku na czele rzadu polskiego stana ludzie, ktorzy beda
                        chcieli do konca wyjasnic afere FOZZ i odzyskac dla panstwa utracone pieniadze,
                        a przynajmniej ich czesc. W jaki sposob powinni sie do tego zabrac?
                        - Nalezy zaczac od prof. Leszka Balcerowicza, obecnego prezesa NBP.
                        - Dlaczego?
                        - Poniewaz to byla kluczowa "figura" w polskich finansach na przelomie lat 80. i
                        90. Nalezy wyjasnic, na czym polegal "cud gospodarczy" Balcerowicza, a
                        szczegolnie zamrozenie dolara na dwa lata. Przypomne, ze bylo to w czasie, gdy w
                        Polsce szalala inflacja. Trzeba ustalic, czy byl to jego pomysl, czy doradcow
                        zachodnich. Wedlug mojej wiedzy - zachodnich finansistow, w tym ministrow
                        finansow najwiekszych panstw zachodnich.
                        - Jaki moglby byc efekt, gdyby udalo sie ustalic te rzeczy?
                        - Przede wszystkich Polska moglaby przystapic do negocjacji na temat polskiego
                        dlugu zagranicznego. Jest on olbrzymi i - co gorsza - corocznie narasta. Zrodel
                        obecnego wielkiego zadluzenia zagranicznego Polski nalezy szukac nie tylko w
                        latach 70., ale tez w polityce gospodarczej konca lat 80. i poczatku 90.,
                        glownie w dzialaniach FOZZ. Z pieniedzy, ktore trafialy do funduszu, korzystali
                        nie tylko rodzimi biznesmeni, politycy i funkcjonariusze tajnych sluzb, ale
                        takze wiele osob i instytucji na Zachodzie. Mielismy do czynienia z czyms, co w
                        jezyku ekonomii nazywa sie arbitrazem gospodarczym. Na Zachodzie wiedza na temat
                        arbitrazu byla duza, a w Polsce z mozliwosci jego stosowania zdawali sobie
                        sprawe niemal wylacznie ludzie, ktorzy pobierali nauke w elitarnych szkolach na
                        Zachodzie, np. Balcerowicz czy Belka.
                        - Na czym polegal arbitraz gospodarczy w kontekscie afery FOZZ?
                        - Istnieje scisla, matematyczna zaleznosc pomiedzy roznica stop procentowych w
                        dwoch krajach a kursem wymiany ich walut. Ta relacja nazywa sie prawem parytetu
                        stop procentowych. Jesli w jakims kraju czy banku dochodzi do naruszenia tej
                        relacji, powstaje okazja do arbitrazu, a wiec wykorzystania tego naruszenia dla
                        spekulacyjnego zysku. Na calym swiecie zatrudniani sa tzw. arbitrazysci, ludzie
                        specjalnie szkoleni, ktorzy natychmiast kazda taka okazje wykorzystuja,
                        spekulujac masa pieniedzy. W Polsce polityka kursu wymiany i stop procentowych
                        zastosowana przez Leszka Balcerowicza, ktory na ponad dwa lata zamrozil kurs
                        wymiany dolara, stanowila niebywala okazje do takiego arbitrazu. O ile mi
                        wiadomo, nigdzie na swiecie to naruszenie prawa parytetu stop procentowych nie
                        zostalo zastosowane na taka skale jak w Polsce.
                        - W mediach podawana jest informacja, ze z jednej strony w wyniku afery FOZZ
                        panstwo polskie stracilo 354 mln zl, a z drugiej - ze jest to najwieksza afera w
                        dziejach III RP. Gdyby w gre wchodzilo 354 mln zl, to nie bylaby to najwieksza
                        afera.
                        - W gre wchodza dziesiatki miliardow zlotych. Przypomne, ze FOZZ w latach
                        1989-1990 dysponowal ponad 9 bilionami zlotych, co stanowilo rownowartosc okolo
                        10 mld dolarow. Te 354 mln zl to jedynie rezultat poszukiwan kwitow, z ktorych
                        wynika, ze ktos wzial drobna sume - w kontekscie calej afery - i jej nie oddal.
                        Dlatego kwota wymieniana w prasie to malo istotny odprysk w aferze FOZZ.
                        - Za kilka miesiecy nastapia pierwsze przedawnienia w tej sprawie. Jak Pan
                        ocenia proces, ktory toczy sie od 1993 r.?
                        - Twierdze, ze ma on charakter zaslony dymnej. Jest tez wielka kompromitacja
                        naszego wymiaru sprawiedliwosci i elit politycznych sprawujacych rzady od 15
                        lat. Owszem, proces jest trudny, akt oskarzenia liczy ponad 600 stron, ale nie
                        przesadzajmy. Proces cosa nostry, mafii sycylijskiej, ktory odbyl sie w latach
                        1986-1987 przed sadem w Pa
                        • przycinek.usa dokonczenie 04.03.05, 23:23
                          w Palermo, byl znacznie wiekszy i trudniejszy. Przed sadem stanelo wtedy ok. 500
                          czlonkow mafii, bronilo ich okolo 300 adwokatow, material dowodowy liczyl ponad
                          600 tysiecy stron, czyli wielokroc wiecej niz zgromadzono w sprawie FOZZ.
                          Sedziowie prowadzacy proces w Palermo ryzykowali zyciem, a mimo to zakonczyli go
                          po niespelna 2 latach. Wydano wtedy 19 wyrokow dozywocia, setki przestepcow
                          poszlo za kraty na dlugie lata.
                          - Czy plotkami nazwalby Pan osoby, ktore zasiadaja na lawie oskarzonych, m.in.
                          Grzegorza Zemka, bylego szefa FOZZ, Janine Chim, jego zastepczynie, czy Dariusza
                          Przywieczerskiego, szefa Rady Naczelnej, a do niedawna prezesa spolki Universal?
                          - W sensie operacyjnym wszyscy oni odgrywali istotna role, bo obracali
                          pieniedzmi FOZZ, a dla siebie brali wielomilionowe prowizje; chociaz pan
                          Przywieczerski, ktory sie ze mna procesuje, podczas rozpraw przekonuje, ze jest
                          biedny niczym mysz koscielna, nie stac go nawet na adwokata.
                          Nalezy pamietac, ze dla Polski nie jest istotne, czy skaze sie pana Zemka, pania
                          Chim lub pana Przywieczerskiego. Istotne jest to, ze cala reszta, bardzo liczna,
                          pozostanie bezkarna. Afera FOZZ nie jest tyle kwestia rozliczenia karnego, ile
                          politycznego.
                        • przycinek.usa chronologia, zdarzenia i nazwiska: 04.03.05, 23:27
                          www.pis.oborniki.wlkp.pl/articles.php?lng=pl&pg=65&prt=1
                          Poczytajcie sobie to w wolnych chwilach bo jest to doprawdy pouczajace.



                          Zapamietajcie tez, ze wedlug mnie, jest to najwieksza afera w dziajach RP i jej
                          zrozumienie jest kluczem do zrozumienia fatalnej sytuacji gospodarczej Polski
                          obecnie. Bez zrozumienia FOZZ nie ma zrozumienia polskiego ogromnego bezrobocia.
                          Kluczem do zrozumienia FOZZ jest cynizm ludzi, ktorzy w ten sposob zarabiali i
                          zarabiaja pieniadze.
                          • lastboyscout Re: chronologia, zdarzenia i nazwiska: 04.03.05, 23:49
                            Piekne dzieki Przycinek za czas jaki na to poswieciles wink

                            Ten temat szczegolnie mnie interesuje ale jak sam czesto twierdzisz przewaga
                            klamcow (w najlepszym razie nieswiadomych idiotow)w tym temacie nad ludzmi ,
                            ktorzy probuja ten temat ujawnic jest ogromna. Tak wiec nielatwo zapelnic luki
                            w wiedzy na ten temat bedac dezinformowanym albo nieinformowanym, zwlaszcza jak
                            na co dzien nie jest sie w zaden sposob zwiazanym ze srodowiskiem ekonomistow.
                            Co najwazniejsze TEN TEMAT jest tematem pierwotnym w naszych dyskusjach o
                            sytuacji w Polsce a wszystkie inne szopki sa wtórne, ponieważ wynikają z
                            mechanizmu o ktorym piszesz.

                            Biore sie za czytanie.
                            Milego weekendu.
                            • przycinek.usa ciekawa rzecz znalazlem w Rzepie: 04.07.05, 17:42
                              "Dariusz Przywieczerski nie dopowiada jednak prawdy do końca: zabezpieczeniem
                              jego 163 tys. dol. pożyczki w Royal Bank of Scotland były zdeponowane w tym
                              banku pieniądze Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego."


                              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040826/kraj/kraj_a_9.html
                              To jest ogolnie szalenie ciekawe miejsce do czytania.


                              www.rzeczpospolita.pl/tematy/fozz/
                    • przycinek.usa dotyczy kursow wzglednych 04.03.05, 23:47
                      "ja moglem byc pewny kierunku ruchow kursu walut a wciaz nie wiem skad Przycinek
                      i Balcerowicz biera taką pewność."

                      To jest bardzo proste.
                      Na kurs dolara ma najwiekszy wplyw Greenspan i stopa Funds.
                      Na kurs zlotego ma najwiekszy wplyw Balcerowicz i stopa repo. Tzn. teraz sie
                      zmienilo i RPP stosuje inna stope - interwencji. To sa teraz bony 28 dniowe.


                      I teraz ja albo ty mozemy sobie zgadywac kierunek ruchu waluty, podczas gdy taki
                      Greenspan albo Balcerowicz kurs waluty kontroluja!

                      I jezeli przewidujemy klopoty kursowe dolara, (a 2-3 lata temu takie klopoty
                      przewidywalo mase osob lacznie ze mna) to ustawienie wysokiej ceny pieniadza na
                      rynku miedzy bankowym w Polsce przez w/w prezesa balcerowicza daje PEWNOSC
                      zarobku na arbitrazu PLN/USD. To jest wielki zarobek bez ryzyka.

                      Balcerowicz zajmuje kluczowe stanowisko dla takich spekulacji.
                      Ten, kto kontroluje Balcerowicza, kontroluje spekulacyjny arbitraz PLN/USD !


                      • lastboyscout Re: dotyczy kursow wzglednych 05.03.05, 00:02
                        Nie rozstrzygajac kto i skad kontroluje Balcerowicza wciaz nie przekonuje mnie
                        twoja opinia, ze w sensie doslownym (w sensie niezaleznosci polityki
                        monetarnej) Balcerowicz ma wplyw na wartosc zlotego.

                        ZAZNACZAM (!!!) ze nie podwazam samego faktu, ze to Balcerowicz wplywa (to
                        oczywistosc) na wartosc waluty, uwazam jedynie, ze Balcerowicz reguluje wartosc
                        zlotowki JEDYNIE ODPOWIADAJAC na ruchy najwazniejszych tego swiata praktycznie
                        nie majac wiec mozliwosci manewru.

                        Odbywa sie cos na ksztalt ruchow bankruta , ktory chcac zachowac pozory
                        posiadania swoich assets musial przyjac wszystkie warunki postawione przez
                        swoich wierzycieli. Pozornie wiec bankrut dziala normalnie a tak faktycznie
                        jest od dawna calkowicie ubezwlasnowolniony a "wartosc waluty bankruta" jest
                        dyktowana przez wierzyciela.
                        • przycinek.usa Re: dotyczy kursow wzglednych 05.03.05, 00:16
                          szefie, uwierz mi na slowo, ze stopa procentowa ma najwiekszy wplyw na PLN w
                          dlugim terminie. Najwieksze przelozenie na stope ma Balcerowicz.

                          Zwroc uwage co sie dzieje na dwoch rynkach: USA i Polska.
                          Obie gospodarki sa relatywnie strasznie zadluzone.
                          PLN rosnie a USD spada.

                          Dlaczego?
                          Bo w USA jest niska stopa a w Polsce wysoka.
                          Przekonalem Cie?

                          Jezeli nie, to 2gi przyklad.
                          Bezrobocie w USA jest okolo 5% a w Polsce ..20
                          PLN umacnia sie a USD slabnie.

                          Dlaczego?
                          Bo najwiekszy wplyw ma stopa procentowa.



                          • lastboyscout Re: dotyczy kursow wzglednych 05.03.05, 00:21
                            Lubie watpic ale uwierzylem smile !

                            Narodzilo to jednak automatycznie jeszcze wieksza watpliwosc...
                            JAK MOZNA oddac tak ogromna wladze w rece jednego czlowieka/kilku ludzi ?
                            Jak w ogole mozna zapewnic ich niezaleznosc?
                            • przycinek.usa Re: dotyczy kursow wzglednych 05.03.05, 03:59
                              "JAK MOZNA oddac tak ogromna wladze w rece jednego czlowieka/kilku ludzi ?
                              Jak w ogole mozna zapewnic ich niezaleznosc?"

                              to jest dobre pytanie. po prostu jest to kwestia wykorzystania pewnej wiedzy
                              przy odpowiedniej sile politycznej i przelozeniu finansowym na osrodki
                              decyzyjne. Kupili sobie te wladze. Zaczelo sie od FOZZ, nabyli doswiadczenia i
                              poszli krok naprzod. Zaprojektowali sobie prawo od a do z.

                              Caly czas w prasie pojawiaja sie teksty o lapowkarstwie i kto, co, i za ile
                              sprzedal. Dawniej te kwoty nie byly takie duze. Bylo duzo taniej!
                              Pamietajmy, ze pieniadze FOZZ byly strasznie wielkie w porownaniu do owczesnej
                              sytuacji rynkowej. I ten, kto mial pieniadze FOZZ mial zarowno swiadomosc
                              dzialania tych mechanizmow jak tez i znajomosc realiow owczesnej polityki.
                              A przeciez byl raport banku swiatowego o mozliwosci zakupu ustawy za 3 miliony
                              dolarow. Toz to byly znikome pieniadze dla takich tuzow jak Zemek czy
                              Przewieczerski.

                              Dodatkowo nasuwa sie natychmiast spostrzezenie, ze Balcerowicz ma wyksztalcenie
                              w tym kierunku, ma doswiadczenie i byl we wladzach wiec ma tez praktyke
                              polityczna. Ja mysle, ze nawet jezeli on nie gra roli pierwszych skrzypiec, to
                              na pewno ma wiedze na temat takich dzialan. Musi miec, skoro jest prezesem NBP i
                              ma pod soba spory dzial analiz. Jednak nie slyszalem z jego strony zadnych
                              oswiadczen, co pozwala na stwierdzenie, ze skoro wie a nie mowi to bierze
                              udzial, albo bierze za zaniechanie dzialan.

                              Moje uwagi sa oparte na slusznym przekonaniu, ze stopy procentowe w RP sa za
                              wysokie i to od lat a obecnie poglad ten wyznaje duza liczba ekonomistow w
                              Polsce i liczba ta stale rosnie. Cos w tym jest. Bo dlaczego tak jest?
                              I o co chodzi w Polsce z ta religia dotyczaca inflacji? I te durne komunikaty
                              RPP. I to bredzenie Ziolkowskiej. I cale mnostwo innych drobnych faktow, ktore
                              obserwowane osobno nic nie znacza, ale jako calosc stanowia ciekawy ciag
                              przyczynowo skutkowy.

                              Pomimo tego malo komu przychodzi do glowy wytlumaczenie tej sytuacji przekretem.
                              Ludziom takie sytuacje nie mieszcza sie w glowach. A jezeli to jest prawda?
                              To co? Przeciez to sa miliardy dolarow! Wystarczajace straty, aby na rynku
                              pojawilo sie rekordowe w Europie bezrobocie. To sie az prosi o pluton egzekucyjny!
                            • przycinek.usa poparcie Kwasniewskiego 05.03.05, 22:03
                              To jest numer. Wieczerzak mowi, ze cytuje:
                              "Według niego, "układ związany z Kancelarią Prezydenta, który można określić nie
                              pejoratywnie mianem klubu, piastuje urzędy począwszy od Komisji Papierów
                              Wartościowych poprzez Kancelarię Prezydenta, skończywszy na Narodowym Banku
                              Polskim, pewnych urzędnikach Ministerstwa Finansów, przez urzędy nadzoru
                              ubezpieczeniowego".


                              I to mogloby wskazywac kierunek poszukiwan. Dodatkowo ukladaloby sie to w
                              calosc, bo przeciez SLD jest odpowiedzialne za zadluzenie panstwa, (w znaczacej
                              mierze) wiec mozemy w zasadzie wskazac osoby kontrolujace budzet potem osoby
                              kontrolujace stopy procentowe a w koncu ewentualne "konta numeryczne" he he he,
                              w Szwajcarii.

                              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2586473.html
                              I to bylby przekret tysiaclecia!
                              • przycinek.usa nie ma dobrego interesu bez rozwiazan silowych: 05.03.05, 22:24
                                [Dochnal]
                                "Lobbysta zeznał, że w połowie lat 90. zerwał współpracę z fundacją Jolanty
                                Kwaśniewskiej "Porozumienie bez barier" z powodu "osób, które do tej fundacji
                                przychodziły i wracały mimo tego, że były wypraszane". - wynika z relacji
                                Macierewicza. Poseł dodał, że Dohnal zeznał, iż byli to znajomi pana prezydenta,
                                którzy zasługiwali na bardzo negatywne miano. - Padło sformułowanie dotyczące
                                mokrej roboty - powiedział poseł.


                                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2586536.html


                                He he he he he he.
                                • przycinek.usa o jaki sliczny artykul: 29.03.05, 04:15
                                  Mafia!
                                  Tygodnik "Wprost", Nr 1165 (03 kwietnia 2005)

                                  Najpierw były dziwne powiązania znanych osobistości z półświatkiem i tajnymi
                                  służbami. Potem zdarzały się przerzuty broni do krajów objętych embargiem oraz
                                  wielkie transporty (po kilka ton) narkotyków, za którymi stali gangsterzy,
                                  ludzie tajnych służb i powiązani z nimi biznesmeni i politycy. Powstawały wtedy
                                  spółki za pieniądze z funduszy operacyjnych tajnych służb (firmowane przez
                                  znanych obecnie biznesmenów), w nielegalne interesy wchodziły dawne centrale
                                  handlu zagranicznego. A potem w dziwnych okolicznościach zaczęły ginąć osoby,
                                  które o tych interesach wiedziały lub były w nie uwikłane. "Nie ma w Polsce
                                  mafii, jest tylko zorganizowana przestępczość" - mówili kolejni ministrowie
                                  spraw wewnętrznych i sprawiedliwości III RP, choć ślady istnienia mafii
                                  widzieliśmy na każdym kroku. Dopiero sejmowe komisje śledcze ujawniły skalę tej
                                  gangreny. I okazało się, że kluczem do polskiej mafii jest zabójstwo gen. Marka
                                  Papały, byłego komendanta głównego policji.

                                  Szwadrony śmierci mafii
                                  Zanim w czerwcu 1998 r. zginął gen. Papała, od siedmiu lat zdarzały się
                                  tajemnicze zgony. Śmierć Waleriana Pańki, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, w
                                  październiku 1991 r. wyglądała jak zwykły wypadek. Tyle że zdarzył się na
                                  prostym odcinku trasy z Warszawy do Katowic, a auto rozpadło się na dwie części
                                  jakby przecięte skalpelem. Za kilka dni prezes Pańko miał w Sejmie przedstawić
                                  ustalenia NIK dotyczące afery FOZZ. Mało kto pamiętał wtedy, że jak zwykły
                                  zawał cztery miesiące wcześniej wyglądała śmierć Michała Falzmanna, kontrolera
                                  NIK zajmującego się sprawą FOZZ. Miał zaledwie 38 lat. Zawału doznał krótko po
                                  tym, jak domagał się powołania specjalnej sejmowej komisji ds. FOZZ. Falzmann
                                  ustalił, że z funduszy FOZZ powstały dziesiątki spółek kontrolowanych przez
                                  byłych wysokich oficerów tajnych służb i milicji.
                                  W 1991 r. przed blokiem, w którym mieszkał, zabity został strzałem w głowę
                                  Andrzej Stuglik. Przed 1989 r. był on oficerem kontrwywiadu PRL, potem głównym
                                  specjalistą ds. rozliczeń dewizowych w Ministerstwie Finansów, a wreszcie
                                  doradcą finansowym w Towarzystwie Handlu Międzynarodowego DAL SA, które
                                  sprzedawało m.in. broń - nie zawsze legalnie. Osoby pracujące w spółce DAL
                                  (bracia D.) pojawiły się potem w śledztwie w sprawie zabójstwa Papały. Tuż
                                  przed śmiercią Stuglik chwalił się, że czeka na dopływ dużych pieniędzy. Miały
                                  one pochodzić z transakcji, w której pośredniczył, a którą współorganizowały
                                  rosyjskie tajne służby. Takie międzynarodowe transakcje z udziałem tajnych
                                  służb były wtedy na porządku dziennym i nie dotyczyły tylko broni. Oto w 1996
                                  r. na tydzień zniesiono cło na zboże. Dziwnym trafem na granicy Polski stały
                                  już wagony wypełnione milionem ton zboża z Uzbekistanu. Sprowadzili je
                                  bohaterowie afery Orlenu, wcześniej występujący w sprawie Olina - Andrzej Kuna
                                  i Aleksander Żagiel oraz rosyjski szpieg Władimir Ałganow. Kuna i Żagiel
                                  pojawili się w grudniu 1995 r. na opłatkowym przyjęciu w hotelu Holiday Inn,
                                  gdzie spotkali się m.in. z Jolantą Kwaśniewską. Podczas przesłuchań Kuny i
                                  Żagla przed komisją ds. Orlenu wyszło na jaw, że znają oni praktycznie całą
                                  czołówkę SLD, a także polityków SDPL oraz byłych i obecnych ministrów
                                  Kancelarii Prezydenta.
                                  Już w 1997 r. wszczęto śledztwo w sprawie importu zboża przez Kunę, Żagla i
                                  Ałganowa, lecz zostało ono szybko umorzone. Kilku zbyt dociekliwych urzędników
                                  państwowych po cichu zwolniono, a nadzorującego dochodzenie oficera Komendy
                                  Głównej Policji przesunięto na podrzędne stanowisko. Oficer ten mówi "Wprost",
                                  że pod drobnym pretekstem zatrzymał wtedy Andrzeja Kunę. Ten zaśmiał mu się w
                                  twarz i stwierdził, że za chwilę zostanie zwolniony, podobnie jak policjant. I
                                  rzeczywiście - prokurator kazał go natychmiast zwolnić, a oficera ukarano
                                  degradacją.
                                  Warto pamiętać, że interesy z Kuną i Żaglem prowadzi Sławomir Wiatr, były
                                  pełnomocnik rządu ds. informacji europejskiej (w sierpniu 2002 r. przyznał, że
                                  był świadomym współpracownikiem tajnych służb PRL). Wiatr był w 1990 r.
                                  współzałożycielem spółki Mitpol, której udziałowcami zostali później Kuna i
                                  Żagiel. Byli oni także właścicielami firmy Polmarck, która wraz z Mitpolem
                                  zakładała w 1991 r. spółkę Billa Polska, mającą sieć supermarketów. W Polmarcku
                                  pracował rosyjski agent Władimir Ałganow. Sławomir Wiatr jest dobrym znajomym
                                  prezydenckiej pary.

                                  Wszyscy ludzie mafii
                                  Gdy trzy lata temu policjanci z Centralnego Biura Śledczgo przeszukali w
                                  Bratysławie willę Jeremiasza Barańskiego (Baraniny), jednego z najważniejszych
                                  bossów mafii, znaleźli tam zapiski, że w 1992 r. Barański gościł w swojej willi
                                  jednego z polskich posłów, później (i obecnie) ważnego polityka. Baranina tak
                                  chciał go ugościć, że zaproponował mu własną żonę. Ta wpadła w furię i
                                  postrzeliła Barańskiego. We wrocławskim domu pracującego dla Baraniny Ryszarda
                                  K., gdzie Baranina bywał nawet wtedy, gdy ścigano go listem gończym, przez lata
                                  organizowano imprezy sylwestrowe, na których bawiła się miejska elita, m.in.
                                  prokuratorzy, radni, najwyżsi miejscy urzędnicy. Pojawił się tam także
                                  Władysław Frasyniuk, szef Unii Wolności i założyciel Partii Demokratycznej.
                                  Barański znał też Andrzeja Kunę i Aleksandra Żagla oraz rosyjskiego szpiega
                                  Władimira Ałganowa. Znał także Edwarda Mazura, polonijnego biznesmena, za
                                  którym polska prokuratura rozesłała list gończy, bo jest podejrzany o zlecenie
                                  zabójstwa gen. Papały. Mazur zna w Polsce prawie wszystkich ważnych polityków.
                                  Zna również Ałganowa, bo w pierwszej połowie lat 90., gdy bywał w Warszawie,
                                  mieszkał w sąsiedztwie Ałganowa w tzw. zatoce czerwonych świń, gdzie wtedy
                                  mieszkali niemal wszyscy liderzy SLD, w tym Aleksander Kwaśniewski, Leszek
                                  Miller i Józef Oleksy.
                                  Cicha ekspansja mafii trwała do 19 lipca 1997 r. Wtedy to w wypadku
                                  samochodowym zginął poseł ziemi radomskiej Tadeusz Kowalczyk, członek Klubu
                                  Parlamentarnego na rzecz Akcji Wyborczej Solidarność. Kowalczyk był wcześniej
                                  członkiem Politycznego Komitetu Doradczego przy ministrze spraw wewnętrznych.
                                  Już po jego śmierci okazało się, że od lat współpracował z gangsterami i byłymi
                                  oficerami tajnych służb. To Kowalczyk poręczył za Stanisława M., uznawanego za
                                  jednego z bossów podziemia. To on współpracował z braćmi D. z Radomia,
                                  handlującymi m.in. bronią. Ustaliliśmy, że przed śmiercią Kowalczyk co najmniej
                                  kilka razy spotykał się z Markiem Papałą, wtedy zastępcą komendanta głównego
                                  policji.

                                  Zlecenie na Papałę
                                  W poprzednim numerze "Wprost" ("Ofiara niewinności") napisaliśmy o zdobytym
                                  przez nas piśmie Prokuratury Okręgowej w Gdańsku (ze stycznia 2000 r.) do
                                  konsulatu generalnego RP w Chicago. Prokurator prosił w nim o przesłuchanie
                                  Edwarda Mazura. Z pisma wynika, że Mazura podejrzewano o to, iż w kwietniu 1998
                                  r. spotkał się w gdańskim hotelu Marina z gangsterami Andrzejem Zielińskim
                                  (Słowikiem), Nikodemem Skotarczakiem (Nikosiem), Kazimierzem Hedbergiem
                                  (Kartoflem) i Arturem Zirajewskim (Iwanem). To na tym spotkaniu miała zapaść
                                  decyzja o zabiciu gen. Papały, co stało się 25 czerwca 1998 r.
                                  Warto przypomnieć, że Kazimierz Hedberg, niegdyś złodziej kieszonkowy, na
                                  polecenie i pod kontrolą komunistycznej bezpieki zorganizował grupę przestępczą
                                  specjalizującą się m.in. w przemycie narkotyków. Pieniądze z tego procederu
                                  trafiały na fundusz operacyjny SB, ale także na prywatne konta oficerów, którzy
                                  Kartofla kontrolowali. Przykład Hedberga pokazuje powiązania pospolitych
                                  gangsterów z funkcjonariuszami komunistycznych służb specjalnych. Takie
                                  powiązania miał także Andrzej Kolikowski (Pershing), zabity w 1999 r. w
                                  Zakopanem boss "Pruszkowa". Prawie 80 proc. znanych przywódców polskiego
                                  podziemia było informatorami bądź tajnymi współpracownikami SB, WSW i milicji.

                                  Tomasz Butkiewicz
                                  Współpraca: Leszek Misiak
                                  Jarosław Knap
                                  Ewa Ornacka

                                  <a hr
        • vice_versa Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 18:37
          > zapominasz jednak o jednym. mozliwosc konsumpcji nie powstaje z
          > kredytu tylko ze sprzedazy swoich wytworow.

          Mozliwosc konsumpcji powstaje wtedy, kiedy wielu ludzi pracuje na moja rzecz,
          pracuja na mnie. I to oni produkuja.

          > no i trafiles tym razem - gratulacje. rozumiem ze zostajesz na tym rynku
          > jeszcze na miesiac?

          Podziekowalbym gdybys nie myslal, ze to przypadek. To przypadek nie jest, to
          wynika z przygladania sie celom jakie USA przed soba stawiaja. Reszta jest
          zelazna konsekwencja.
          Miesiac, dwa... nie wiem... powinni rzucic gotówke jak w jeszcze raz, tak jak
          zrobili to w pazdzierniku i ostro do góry. Testowac granice plynnosci Chin. A
          potem dolar w dól, a stopy powolutku, konsekwentnie w góre. Moze jednak byc tez
          tak, ze nie da sie wykonac planu tak latwo: stopy w dól, stopy w góre + wzrost
          surowców, spadek USD. Byc moze jesli w tym roku nic sie nie WYDARZY to USA
          sprawe jeszcze beda musialy pociagnac w czasie ponownie stopy ruszajac w dól i
          dodajac gazu z drukowaniem. Tego w tym roku nie moga zrobic bo w zeszlym
          przegiely i trzeba uspokoic inwestorów, troche ich ukolysac, co by nowe bondy
          za rok zaczeli ochoczo kupowac smile Strukturalna niewyplacalnosc i nierentownosc
          Chin jest oczywista i kiedys musi sie objawic.

          > > Jesli swoboda przeplywu kapitalu polega na tym, ze to Balcerowicz MA WPLYW
          > > na MOCNA/SLABA zlotowke to porozmawiaj z LBSem to Ci moze wyjasni czemu
          > > Balcerowicz wplywu nie ma.

          > oczywiscie ze ma bo
          >
          > 1) dopuszcza do publikowania absolutnie kompromitujacych analiz w rodzaju
          > projekcji inflacyjnej (lub swiadomie wprawadza w blad co jest karalne)
          > 2) pod te projekcje dopasowuje stopy - ktore przewyzszaja juz o ponad punkt
          > procentowy rentownosc obligacji
          > 3) stopa nbp podbija stope obligacji i sciaga kapital portfelowy (9 mld eu w
          > zeszlym roku) ktory podbija wartosc zlotowki
          >
          > jest absurdem twierdzenie ze nbp ktory ustala cene kredytu w zlotowce nie ma
          > wplywu na wartosc zlotowki

          Cena pieniadza jest relatywna, zalezy od wartosci jaki ma kruszec innych
          panstw. Zrozum prawo Kopernika-Grishama. Zrozum, ze cena kredytu nie zalezy
          TYLKO od stóp, ale od ILOSCI pieniadza na danym rynku. Zalezy od dostepnosci
          pieniadza na tym rynku. W krajach o wyzszym PKB pieniadza jest wiecej, wiecej
          drukuja obligacji wiec WARTOSC ich pieniadza spada szybciej, a ceny dóbr na
          tamtych rynkach ida bardziej w góre. Mamy JEDEN GLOBALNY RYNEK i kilka
          najwiekszych mennic w których w sposób CIAGLY i PLYNNY FALSZUJE SIE WALUTE
          pozbawiajac jej WARTOSCI. LBS mówi, ze Polska utracila i poddala element
          suwerennosci uwalniajac walute. Zgadza sie. Tylko nie zrobil tego Balcerowicz,
          bo wojne przegrali komunisci.
          Wiec:
          Kiedy USA drukuja wiecej, duze kraje europejskie przekraczaja kryteria
          Maastricht bo MUSZA gonic najwiekszego falszerza i równiez drukowac!!! Polska
          tez drukowala wiecej, ale zeby nie odbilo sie to na rynku wewnetrznym inflacja
          musi to robic tylko w proporcji do PKB!!! Czyli wydrukowac MNIEJ. To czyj
          pieniadz bedzie wypierany, który bedzie mial wiecej kruszcu czyli WARTOSCI
          co??? Cena której waluty bedzie rosnac w porównaniu z waluta najsilniej
          slabnaca??? Na która z nich bedzie najwiekszy popyt??? Na slabiej
          deprecjonowana, a skoro sie deprecjonuje w proporcji do AKTUALNEGO PKB
          (waluta+spw) to czemu sie dziwic, ze Balcerowicz NIE MA WPLYWU na skale
          deprecjonowania przez USA i popyt pieniadza na rynku??? To NIE POLSKA gra
          pierwsze skrzypce w papierowej podazy. I dlatego rola Balcerowicza to nie jest
          dekretowanie najwlasciwszych stóp czy ceny tylko rozumienie tego co robia inni
          i wspólgranie w ich rytmie.

          To co napisales w punkcie 1, 2 i 3 wszystko jest prawda, tylko Ty nie widzisz i
          NIE WIESZ PO CO to sie robi i czemu to sluzy. Ty uwazasz ze robi sie glupio. A
          ja uwazam, ze to Ty tego rozumiesz. Nic na to nie poradze, ze ktos uwaza ze
          inny to hochsztapler... ja tez uwazam ze falszerz, ale falszerz falszujacy w
          zboznym celu. Takie po prostu sa zasady gry. Ty wszystkie logiczne zasady
          jakimi sie kierujesz ograniczasz do skali kraju. Kiedy otworzysz oczy i
          zastosujesz na skale GLOBALNA wszystko bedzie sie zgadzac i bedzie rozumne.

          > > Co proponujesz? Pegg z USD???
          > urealnienie stop procentowych (nalezalo zrobic pare miesiecy temu). reszta
          > sama sie zrobi

          Stopy zaleza od inflacji. Tyle ze inflacja to dla jednych sa ceny na rynku, dla
          innych ilosc emitowanego przez panstwo papieru. A to sa dwa rózne momenty w
          czasie. Kiedy panstwo emituje na potege, stopy musza miec z czego spadac. Kiedy
          panstwo powstrzymuje emisje walut+spw a emituja spólki stopy musza rosnac lub
          utrzymywac sie na dosc wysokim poziomie.

          Teraz mi przetlumacz w jaki sposób wysokosc urealnionych stóp procentowych w PL
          wplynie na spadek poziomu emisji w USA. Tak dobrze slyszysz: poziomu emisji
          USA. To od nich zalezy wartosc i cena naszej waluty, tempo umacniania sie
          zlotówki.
          • bush_w_wodzie Re: Ala padlo - niewidzialna reka rynku i stopa N 02.03.05, 23:27
            vice_versa napisał:

            > > zapominasz jednak o jednym. mozliwosc konsumpcji nie powstaje z
            > > kredytu tylko ze sprzedazy swoich wytworow.
            >
            > Mozliwosc konsumpcji powstaje wtedy, kiedy wielu ludzi pracuje na moja rzecz,
            > pracuja na mnie. I to oni produkuja.

            powiedzmy uczciwie ze to jest mozliwe ze utrzymujesz sie z gry spekulacyjnej.
            sam wiesz jednak ze warunkiem twojego powodzenia jest to zebys byl w
            zdecydowanej mniejszosci. kraje ktore bawia sie w scenariusze spekulacyjne
            koncza jak argentyna czy polska gierka. jako bankruci

            czarno na bialym. ameryka nie jest bogata dlatego ze drukuje dolary. ameryka
            jest bogata bo pozwala ludziom ciezko pracowac i sie bogacic. jest bogata bo
            przewyzsza innych wiedza i technologia i jest krajem dobrze zorganizowanym


            >
            > > no i trafiles tym razem - gratulacje. rozumiem ze zostajesz na tym rynku
            > > jeszcze na miesiac?
            >
            > Podziekowalbym gdybys nie myslal, ze to przypadek.

            mysle ze to przypadek (bo -20*C w hiszpanii nie zdarza sie co rok) ale po 3
            takich przypadkach bede gral z toba

            > To przypadek nie jest, to wynika z przygladania sie celom jakie USA
            > przed soba stawiaja. Reszta jest zelazna konsekwencja.

            widzisz. to jest tak. mnie sie tez wydawalo ze ropa bedzie silnie drozala wtedy
            kiedy kosztowala 18 usd za barylke 3 lata temu (i wtedy _tez_ to byl skutek
            polityki usa jak utrzymywali nasi przyjaciele z usa). sadzilem ze stanie sie to
            wskutek:

            * osiagniecia szczytu outputu
            * koniecznosci podniesienia poziomu zycia w krajach opec (nie kazdy lubi miec
            ladowisko na wiezowcu)
            * wzrostu konsumpcji ropy w usa indiach i chinach
            * przyczyn monetarnych (spadek sily nabywczej usd)

            swietnie mi sie sprawdzilo. tyle ze w tym scenariuszu to byl problem dla usa
            ktore importuja kilka (10?) razy wiecej ropy niz chiny... i zuzywaja baaaardzo
            duzo ropy zeby wytworzyc 1 usd pkb (jeden z najgorszych wskaznikow)

            wiec nie dziwi mnie cena ropy i jej fluktuacje choc uwazam ze nie ma co liczyc
            na dalsze silne wzrosty. to by zabilo gospodarke usa



            > Miesiac, dwa... nie wiem... powinni rzucic gotówke jak w jeszcze raz, tak jak
            > zrobili to w pazdzierniku i ostro do góry. Testowac granice plynnosci Chin. A
            > potem dolar w dól, a stopy powolutku, konsekwentnie w góre. Moze jednak byc tez
            >
            > tak, ze nie da sie wykonac planu tak latwo: stopy w dól, stopy w góre + wzrost
            > surowców, spadek USD. Byc moze jesli w tym roku nic sie nie WYDARZY to USA
            > sprawe jeszcze beda musialy pociagnac w czasie ponownie stopy ruszajac w dól i
            > dodajac gazu z drukowaniem. Tego w tym roku nie moga zrobic bo w zeszlym
            > przegiely i trzeba uspokoic inwestorów, troche ich ukolysac, co by nowe bondy
            > za rok zaczeli ochoczo kupowac smile Strukturalna niewyplacalnosc i nierentownosc
            > Chin jest oczywista i kiedys musi sie objawic.

            a co jest w tym oczywistego ze jeden z najwiekszych eksporterow kapitalu jest
            nierentowny i niewyplacalty?


            >
            > > > Jesli swoboda przeplywu kapitalu polega na tym, ze to Balcerowicz M
            > A WPLYW
            > > > na MOCNA/SLABA zlotowke to porozmawiaj z LBSem to Ci moze wyjasni c
            > zemu
            > > > Balcerowicz wplywu nie ma.
            >
            > > oczywiscie ze ma bo
            > >
            > > 1) dopuszcza do publikowania absolutnie kompromitujacych analiz w rodzaju
            > > projekcji inflacyjnej (lub swiadomie wprawadza w blad co jest karalne)
            > > 2) pod te projekcje dopasowuje stopy - ktore przewyzszaja juz o ponad pun
            > kt
            > > procentowy rentownosc obligacji
            > > 3) stopa nbp podbija stope obligacji i sciaga kapital portfelowy (9 mld e
            > u w
            > > zeszlym roku) ktory podbija wartosc zlotowki
            > >
            > > jest absurdem twierdzenie ze nbp ktory ustala cene kredytu w zlotowce nie
            > ma
            > > wplywu na wartosc zlotowki
            >
            > Cena pieniadza jest relatywna, zalezy od wartosci jaki ma kruszec innych
            > panstw. Zrozum prawo Kopernika-Grishama. Zrozum, ze cena kredytu nie zalezy
            > TYLKO od stóp, ale od ILOSCI pieniadza na danym rynku. Zalezy od dostepnosci
            > pieniadza na tym rynku. W krajach o wyzszym PKB pieniadza jest wiecej, wiecej
            > drukuja obligacji wiec WARTOSC ich pieniadza spada szybciej, a ceny dóbr na
            > tamtych rynkach ida bardziej w góre.


            pol drukuje wiecej obligacji niz euroland i wiecej niz usa (w proporcji do
            ilosci pieniadza w obiegu). pieniadz na rynku znajduje sie takze dzieki kredytom
            dla ludnosci i dla przedsiebiorstw


            > Mamy JEDEN GLOBALNY RYNEK i kilka
            > najwiekszych mennic w których w sposób CIAGLY i PLYNNY FALSZUJE SIE WALUTE
            > pozbawiajac jej WARTOSCI. LBS mówi, ze Polska utracila i poddala element
            > suwerennosci uwalniajac walute. Zgadza sie. Tylko nie zrobil tego Balcerowicz,
            > bo wojne przegrali komunisci.
            > Wiec:
            > Kiedy USA drukuja wiecej, duze kraje europejskie przekraczaja kryteria
            > Maastricht bo MUSZA gonic najwiekszego falszerza i równiez drukowac!!!

            sa kraje ktore redukuja poziom dlugu publiczneo i swietnie sie przy tym
            rozwijaja. drukuja natomiast te ktore maja problemy strukturalne i stagnacje.


            > Polska tez drukowala wiecej, ale zeby nie odbilo sie to na rynku wewnetrznym
            inflacja
            > musi to robic tylko w proporcji do PKB!!! Czyli wydrukowac MNIEJ. To czyj
            > pieniadz bedzie wypierany, który bedzie mial wiecej kruszcu czyli WARTOSCI
            > co???

            twoje rozumowanie jest bledne bo wynika z niego ze im mnejsza gospodarka tym
            silniejsza waluta. to oczywsita nieprawda empiryczna.

            na zmiany wartosci waluty ma wplyw przede wszsytkim relacja popyt:podaz.
            popyt jest tym wiekszy im lepszy bilans handlowy i im lepsze stopy zwrotu. na
            podaz i na stopy zwrotu maja wplyw stopy procentowe. popyt spada gdy ryzyko jest
            wieksze. podaz spada gdy rosna stopy realne.

            > Cena której waluty bedzie rosnac w porównaniu z waluta najsilniej
            > slabnaca??? Na która z nich bedzie najwiekszy popyt??? Na slabiej
            > deprecjonowana, a skoro sie deprecjonuje w proporcji do AKTUALNEGO PKB
            > (waluta+spw) to czemu sie dziwic, ze Balcerowicz NIE MA WPLYWU na skale
            > deprecjonowania przez USA i popyt pieniadza na rynku??? To NIE POLSKA gra
            > pierwsze skrzypce w papierowej podazy. I dlatego rola Balcerowicza to nie jest
            > dekretowanie najwlasciwszych stóp czy ceny tylko rozumienie tego co robia inni
            > i wspólgranie w ich rytmie.

            jesli stopy nbp nie maja wplywu na naplyw kapitalu i wartosc zlotowki to czemu
            ich nie obnizyc do 0?


            >
            > To co napisales w punkcie 1, 2 i 3 wszystko jest prawda, tylko Ty nie widzisz i
            >
            > NIE WIESZ PO CO to sie robi i czemu to sluzy. Ty uwazasz ze robi sie glupio. A
            > ja uwazam, ze to Ty tego rozumiesz. Nic na to nie poradze, ze ktos uwaza ze
            > inny to hochsztapler... ja tez uwazam ze falszerz, ale falszerz falszujacy w
            > zboznym celu. Takie po prostu sa zasady gry. Ty wszystkie logiczne zasady
            > jakimi sie kierujesz ograniczasz do skali kraju. Kiedy otworzysz oczy i
            > zastosujesz na skale GLOBALNA wszystko bedzie sie zgadzac i bedzie rozumne.


            uzywajac twojej retoryki to nbp zachowuje sie jak taki co wytapia zbyt ciezkie
            zlote monety w srodowisku zdominowanym przez falszerzy. masz racje. uwazam ze
            nbp robi nas z premedytacja w balona poniewaz sadzi ze robi to dla naszego
            dobra. `silna gospodarke mozna zbudowac tylko na silnym pieniadzu'... `silna
            zlotowka jest dobra bo wymusza restrukturyzacje firm'... `zasada europejska jest
            niska inflacja' - czytujesz komentatora?

            a czemu naprawde to robi? nie wiem. w chwilach slabosci wyobrazam sobie malego
            lesia b bawiacego sie w tym pomorskim pgrze ktorego jego ojciec byl dyrektorem.
            w ktorym chlopy pily kradly i s
            • bush_w_wodzie ale heca... 02.03.05, 23:47
              ucielo moje rozwazania...

              wyoberazalem sobie malego lesia b sluchajacego ojca - szefa pgr-u pomstujacego
              na leniwe rozpijaczone polskie chlopstwo i zastanawialem sie jak bardzo musial
              maly lesio ten swiat znienawidzic... i jak bardzo musial chciec wypalic to
              goracym zelazem pokazac ze jest inny... twardy... ceniony w swiecie... jak
              bardzo chcial sie wyrwac z tego ponurego swiata rozwalic go w kawalki a
              chlopstwu dac to na co zalsuzylo...

              i malego krzysia r wychowujacego sie w wielkim miescie. bezwzglednego pragmatyka
              i indywidualiste. wciskajacego kit pospolstwu ktorym gardzi. widzacego sie
              gdzies powyzej... najlepiej z dala od tego biednego szarpiacego sie swiata.
              czlowieka zdetermionowanego by osiagnac sukces za wszelka cene.

              tak sobie dumam w chwilach slabosci ktore nachodza mnie zawsze gdy czytam
              argumenty ryby lub porownuje prognozy nbp ze stanem faktycznym


              odnosnie dodruku. w cenach walut liczy sie tylko relacja podaz-popyt a nie
              wielkosc gospodarki.

              podaz ksztaltuja: stopy banku poziom inflacji cen i zachowania
              ludnosci/firm/budzetu i poziom importu

              popyt ksztaltuja: ocena ryzyka i rentownosc inwestycji oraz poziom eksportu


              nbp ma instrumenty zeby oddzialywac na rentownosc inwestycji w warunkach
              spadajacego ryzyka i poprawiajacego sie bilansu handlowego. i dziala... ale
              przeciwnie niz powinien... w dodatku kompromitujac sie z profesjonalnego punktu
              widzenia. twierdzisz ze oni chca dla mnie dobrze tylko udaja glupkow. w takim
              razie sa w tym doskonali. tylko dlaczego wszystkie istotne wskazniki (poza
              poziomem inflacji) swiadcza przeciw tej hipotezie?
              • lastboyscout Bush_ chyba za duzo przypalil... 03.03.05, 00:45
                BUSH_W_WODZIE:
                >>czarno na bialym. ameryka nie jest bogata dlatego ze drukuje dolary. ameryka
                jest bogata bo pozwala ludziom ciezko pracowac i sie bogacic. jest bogata bo
                przewyzsza innych wiedza i technologia i jest krajem dobrze zorganizowanym<<
                !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                Co ty dzisiaj palileś ze takie bzdury opowiadasz Bush_ ?!!!!
                Mowilem nie naduzywaj bo zaszkodzi!
                Brzmisz jakbys potrzebowal pomocy ...martwie sie o ciebie .....

                Co ty w ogole mozesz wiedziec o Ameryce ?
                Mowie ci syf.
                Srodek tego samego Manhattanu z filmow to kupa smieci, straganow oraz
                rapujacych i rabujacych czarnych. Poza tym masa Latynosow i gdzies tam
                pomiedzy tym przemyka sie resztka bialych.
                Wszyscy w dlugach wobec siebie i swiata.
                Jedza swinstwa, wygladaja jak blade kwadraty, ubieraja sie tylko w kolorowe
                folie, Polska to wedlug nich Rosja i uwazaja, ze zbawiaja swiat uczac go slowa
                pieniadz.
                Wiesz Bush_ totaka superkomuna: tylko praca w produkcji i uslugach + czyny
                spoleczne, zero wymagan od zycia, bezwarunkowa milosc do rzadu oraz armii,
                napchane wiezienia, hymn i symbole narodowe dla dziatkow i duuuuzo gadajacych
                glow w telewizji zeby wszyscy wiedzieli jak myslec.
                No jak tam , lepiej?
                Serdecznie pozdrawiam wink
                • bush_w_wodzie :)))) 03.03.05, 01:04
                  przeciez wiesz lbs ze ja ogromnie wysoko cenie usa i nie jestem wcale
                  antyamerykanski. niestety kazdemu zdarza sie czasem wybrac fatalny rzad i ja sie
                  zwyczajnie o was martwie
                  • lastboyscout Re: :)))) 03.03.05, 02:42
                    Psssst! To ja tez ci cos powiem w wieeelkim sekrecie wink

                    Ja tez mysle, ze Polsce niczego wiecej nie brakuje tylko normalnych rzadow
                    (prawa) i ja tez zwyczajnie sie o to martwie .....
              • robisc Re: ale heca... 03.03.05, 06:27
                maly Krzysio miszkal w domu dziecka i byl bardzo niesfornym, a czkolwiek
                wybitnie inteligentnym chlopcem;
              • przycinek.usa Re: ale heca... 03.03.05, 07:16
                "nbp ma instrumenty zeby oddzialywac na rentownosc inwestycji w warunkach
                spadajacego ryzyka i poprawiajacego sie bilansu handlowego. i dziala... ale
                przeciwnie niz powinien... w dodatku kompromitujac sie z profesjonalnego punktu
                widzenia."


                O widzisz, czyli ty tez to widzisz.
                To juz jest nas dwoch.
                Balcerowicz musi odejsc!




    • przycinek.usa a propos Balcerowicz - tu jego ciekawa wypowiedz: 18.03.05, 04:10
      Zwroccie uwage co ten %$$#&8! mowi o aprecjacji!
      15% na plus, a spasc tylko o 2.25%.
      Najlepiej gwozdziami tego zlotego przybijcie albo utworzcie specjalny fundusz
      budzetowy w wysokosci powiedzmy 100 miliardow zlotych, zeby zloty nie spadl.



      Balcerowicz: Złoty może się wahać asymetrycznie

      Prezes NBP Leszek Balcerowicz nie wykluczył, że pasmo wahań złotego w wężu
      walutowym ERM2, który poprzedzi przyjęcie euro może być asymetryczne i wynieść
      15 proc. dla aprecjacji złotego i 2,25 proc. dla deprecjacji.

      "Z tego, co wiem, a nie zostało to ostatecznie rozstrzygnięte, nie wykluczam,
      że (pasmo) może być asymetryczne. W kierunku aprecjacji może być więcej, na
      przykład 15 proc., w kierunku deprecjacji 2,25 proc." - powiedział Balcerowicz
      na Forum Bankowym.

      Standardowo do tej pory pasmo wahań w ERM2 wynosiło +/- 15 proc., jednak
      ostatnio przedstawiciele EBC zaczęli mówić o paśmie +/- 2,25 proc.

      Polska zamierza spełnić do 2007 roku kryteria z Maastricht, co pozwoliłoby jej
      wówczas wejść do przejściowego europejskiego mechanizmu walutowego ERM2. Po
      dwóch latach w ERM2, w 2009 roku, Polska mogłaby przyjąć wspólną europejską
      walutę.

      Jednak ostatnio przedstawiciele EBC i Komisji Europejskiej kwestionowali tak
      szybkie wejście Polski do strefy euro.

      Polska ma trudności ze spełnieniem kryteriów dotyczących deficytu budżetowego i
      długu publicznego. Kluczową rolę może odegrać tu sposób zaliczania transferów
      do OFE. Gdyby odpowiednie władze UE zgodziły się potraktować wpłaty budżetu do
      OFE jako rozliczenia w ramach sektora finansów publicznych Polsce łatwiej
      byłoby zejść z deficytem poniżej granicy 3 proc. PKB.

      Na wypadek gdyby to okazało się niemożliwe, minister finansów Mirosław Gronicki
      ogłosił w ostatnich dniach tzw. plan B reformy finansów publicznych, który po
      odpowiednich oszczędnościach pozwoliłby osiągnąć w 2007 roku deficyt 2,8 proc.
      PKB.
      • bush_w_wodzie widzialem :-o 18.03.05, 11:21
        to jest horror. strzal w stope. podlozenie sie. mania albo zla wola.

        tworzenie idelanej okazji dla spekulacji wbrew interesom polski. pasmo wahan
        jest +-15% i interesie polski jest by korzystac z tego w pelni. im szersze pasmo
        tym mniejsze ryzyko ataku spekulacyjnego i koniecznosci obrony kursu. a on chce
        nas postawic pod sciane i nawet nie podaje przyczyn.

        juz samo przyjecie takiego asymetrycznego kanalu jest impulsem do sztucznej
        aprecjacji (w poczatkowej fazie). no a sztuczna aprecjacja stwarza wieksze
        mozliwosci arbitrazu.



      • goscgazety Afera Dolarowa: Balcerowicz (jeszcze) niewinny 29.03.05, 18:37
        Czytalem na temat afery FOZZ i dzisiejszego wyroku Sadu na forum komentujacym ten artykuł i natknalem sie na ciekawy post niestalego_czytelnika apropos Balcerowicza, arbitrazu i kursu dolara:

        " Teraz kolej na wyjaśnienie afery z zamrożeniem przez tow. Balcerowicza
        (podówczas ministra finansów) kursu dolara pomiędzy 1989 a 1991 rokiem (na
        poziomie 10 000 zł/dol). Przy różnicy oprocentowań kont walutowych (rząd kilku
        proc.) i złotówkowych (rząd kilkudziesięciu - stu kilkudziesięciu proc.)
        powstał tzw. arbitraż (który jest przez banki centralne cywilizowanych krajów
        na bieżąco monitorowany i zerowany). Niektórzy zagraczniczni spekulanci,
        korzystając z otwartego zaworu, wywozili wtedy z Polski kasę wagonami - między
        innymi w tym można doszukiwać się genezy części problemów, które nękają polski
        budżet po dziś dzień (m.in. spirala zadłużenia wewnętrznego i zewnętrznego).
        Mam nadzieję, że niedługo, bo w IV Rzeczpospolitej doczekamy się zdjęcia z tow.
        Balcerowicza dzwoneczka świętej krowy i rozliczenia wspomnianego z budżetowych
        zbrodni, których się dopuścił."
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/72,53600,2625239.html?v=3&a=22161745#opinie
        • przycinek.usa Re: Afera Dolarowa: Balcerowicz (jeszcze) niewinn 29.03.05, 20:40
          Ja po to podnioslem ten watek. Tutaj wszystko jest. Tylko trzeba przeczytac
          dokladnie.

          To, co masz w tym poscie ukazalo sie w Dzienniku.
          Zobacz link wyzej:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20998731&a=21308722
          Caly mechanizm jest opisany.
          Polecam ponownie dokladnie przebrnac przez watek.
    • przycinek.usa mamy wyrok w sprawie FOZZ - nieprawomocny 29.03.05, 21:22
      Afera FOZZ: areszt dla Żemka
      pi, PAP 29-03-2005, ostatnia aktualizacja 29-03-2005 19:58

      Sąd zdecydował, że skazani w procesie afery FOZZ Grzegorz Żemek i Dariusz
      Przywieczerski trafią do aresztu na 4 miesiące. Domagał się tego prokurator.
      Janina Chim pozostanie w areszcie. Wniosek o jej zwolnienie do czasu
      uprawomocnienia się wyroku złożył jej obrońca

      Prokuratura sprzeciwiła się także uchyleniu aresztu wobec innej skazanej w tej
      sprawie Janiny Chim. Wniosek w tej sprawie złożył jej obrońca. Sędzia Andrzej
      Kryże zakończył odczytywanie uzasadnienia wyroku w sprawie Funduszu Obsługi
      Zadłużenia Zagranicznego. Grzegorz Żemek przekonywał sąd, że areszt nie jest
      konieczny, ponieważ od ponad 12 lat, odkąd został zwolniony z aresztu, zawsze
      był obecny na każdej rozprawie i nie utrudniał postępowania. Według niego nie
      zachodzi obawa, że mógłby przeszkodzić w dalszej procedurze karnej.

      Wszyscy oskarżeni w aferze FOZZ zostali uznani za winnych. Główni oskarżeni -
      Grzegorz Żemek i Janina Chim zostali skazani na 9 i 6 lat więzienia. Ponadto
      Żemek ma zapłacić 720 tys. zł grzywny i naprawić wyrządzone szkody w wysokości
      14 mln zł. Janina Chim została ukarana grzywną pół miliona złotych i ma zwrócić
      ponad milion tytułem wyrządzonych szkód. Oboje mają też zapłacić koszty procesu.

      Sąd uznał Żemka za winnego obu zarzucanych mu czynów: przywłaszczenia majątku
      FOZZ równowartości 15 mln zł oraz niegospodarności, która pociągnęła za sobą
      uszczerbek w majątku FOZZ w wysokości 47,5 mln zł. Także drugą główną oskarżoną
      Janinę Chim sąd uznał za winną obu zarzutów - przywłaszczenia majątku FOZZ i
      niegospodarności, co spowodowało uszczerbek w Funduszu w wysokości 20 mln zł.

      Pozostali oskarżeni zostali skazani na kary: Zbigniew Olawa - 3 lata więzienia
      i 300 tys. zł grzywny; Dariusz Przywieczerski - 3,5 roku więzienia i 320 tys.
      zł grzywny; Irene Ebbinghaus - 2,5 roku i 195 tys. zł grzywny; Krzysztof
      Komornicki - 2 lata i 320 tys. zł grzywny.

      Nie licząc orzeczonych grzywien, wszyscy skazani mają wpłacić Skarbowi Państwa
      prawie 80 mln zł - do niektórych kwot sąd dolicza też odsetki od 1990 r. Żemek
      i Chim mają oddać około 50 mln zł, a Olawa, Przywieczerski, Komornicki i
      Ebbinghaus (cała czwórka nie stawiła się na ogłoszenie wyroku) - ponad 18 mln
      zł.

      Prokuratura żądała dla Żemka 12 lat więzienia oraz 720 tys. zł grzywny, 7 lat i
      400 tys. zł grzywny dla Chim, po 5 lat i 320 tys. zł grzywny dla
      Przywieczerskiego i Olawy oraz po 3 lata i 300 tys. zł grzywny dla Ebbinghaus i
      Komornickiego. Obrona wnosiła o uniewinnienie wszystkich podsądnych.

      Wyrok jest nieprawomocny; można się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego w
      Warszawie. Żemek już zapowiedział apelację.

      Sąd orzekł wyrok na krótko przed terminem przedawnienia karalności niektórych
      czynów. Pierwsze, te najmniejszej wagi, przedawnią się już w kwietniu tego
      roku, następne w sierpniu, najpoważniejsze, stawiane głównym oskarżonym - latem
      przyszłego roku. Wtorkowy wyrok nie wstrzyma przedawnienia - liczy się
      orzeczenie prawomocne.

      Sędzia Barbara Trębska, rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który jest
      sądem II instancji w tej sprawie, powiedziała PAP, że nie da się określić na
      razie, kiedy będzie mogła być rozpatrzona apelacja (czeka się na nią w SA nawet
      miesiącami). Powiedziała, że w największych sprawach sędziowie SA zapoznają się
      z aktami sprawy co najmniej przez dwa miesiące.

      Proces ws. FOZZ znalazł swój nieprawomocny jeszcze finał po ponad 14 latach od
      wykrycia afery przez Najwyższą Izbę Kontroli. Część z osób, które pracowały nad
      sprawą w NIK już nie żyje - inspektor Michał Falzmann i szef Izby Walerian
      Pańko (zginął w wypadku samochodowym).

      Warszawska prokuratura wojewódzka rozpoczęła śledztwo w sprawie FOZZ w maju
      1991 r. Akt oskarżenia przekazała do Sądu Wojewódzkiego w lutym 1993 r. We
      wrześniu tego samego roku sąd odesłał sprawę prokuraturze do uzupełnienia.
      Ponowny akt oskarżenia trafił do sądu w styczniu 1998 r. Proces formalnie
      rozpoczął się w grudniu 2000 r. Rok później przerwano go, gdy prowadząca proces
      Barbara Piwnik została ministrem sprawiedliwości. Ponowny proces - pod
      przewodnictwem Andrzeja Kryże - ruszył we wrześniu 2002 r. Odbyło się 241
      rozpraw.


      pi, PAP
      • robisc tu mala dyskusja na ten temat 01.04.05, 07:19
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=22185607
        robisc 30.03.2005 23:01 + odpowiedz

        A ja do konca nie rozumiem tego mechanizmu. W tym czasie nie bylo takiego forexu
        jak dzisaj, a zlotowka byla niewymienialna. Na czym oni zarabiali? Nie wierze,
        ze wowczas dostepny byl np. dual currency deposit. To byl inny swiat. Jak
        zaczynalem pracowac w bankowsci w '94r. to panie w wydziale kredytow nie umialy
        obslugiwac komutera, a podstawowym narzedziem byla maszyna do pisania.


        bush_w_wodzie 30.03.2005 23:32 + odpowiedz

        robisc napisał:

        > bush_w_wodzie napisał:
        >
        > > a ja znam przyklad firmy ktora od zera powstala na pozyczkach dewizowych
        > (i
        > > niezle do dzis prosperuje) przed data ktora wymieniles. w 1991 juz dziala
        > la jak
        > > mi sie zdaje
        >
        > Na kredytach dewizowych i indeksowanych jeszcze do niedawna cignela wiekszosc
        > duzych firm, bo roznica w oprocentowaniu siegala kilkunastu procent.

        > Aha, tu Cie
        > mam: przez dwa lata pozyczki dolarowe nie podlegaly ryzyku kursowemu przez
        > zamrozenie kursu dolara, wiec ten kto mial dostep do taniego kredytu mial
        > niebywala przewage rynkowa.


        zaledwie kilkadziesiat procent od pozyczek dolarowych. w szczycie nie wiecej niz
        sto procent rocznie jak sadze.


        > No dobrze, ale to dzialalo pod warunkiem, ze banki
        > nie udzialy wowczas kredytow dolarowych. A nie udzielaly?


        mnie sie zdaje ze czasem udzielaly. a jak nie banki to firmy panstwowe. albo
        kpzr jakies drobne grosze. no i fozz...


        > Zreszta Przystawa wyraznie mowi o jakims rodzaju arbitrazu stop procentowych w
        > bankach zagranicznych. Dalej to wszytko jest niejasne.

        pewnie. pozyczas za granica dolce na 10%. zamieniasz na zlotowki. dostajesz
        lokate oprocentowana w zlotowkach na kilkadziesiat procent. po roku wymieniasz
        na dolce i zwracasz bankowi

        dzieki...to jest ten mechanizm
        robisc 31.03.2005 07:15 + odpowiedz

        Przystawa jest jednak malo precyzyjny. Dolar, jak i inne waluty w koszyku byl
        dewaluowany, jak doskonale wykazales, tyle ze znacznie w mniejszym stopniu niz
        wskaznik inflacji. K...rwa, zacznam rozumiec skad te szybkie fortuny w Polsce.
        Ktos mi niedawno mowil, ze na poczatku lat 90-tych Kulczykowa jezdzila do pracy
        maluchem smile

        A propos - temat warto podrazyc. Sprobuje zajrzec do archiwum Rzepy z tych czasow.
      • forall4a Re: mamy wyrok w sprawie FOZZ - nieprawomocny 01.04.05, 11:04
        Zemek mial chyba racje, ze pracujac w Fozz wprowadzal nowe rozwiazania
        ekonomiczne. Wystarczy tylko popatrzec jak leca kursy walut zagranicznych ws.
        do zlotowki. Bierzesz kredyt w drozszym dolarze, a splacasz w tanszym. No,
        pomijam kwestie importu inflacji ze strefy dularowej, to problem dla tych
        ktorzy wiedza co to inflacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka