vice_versa
01.03.05, 06:32
vice_versa napisal:
> > Liberalizm wskazuje wlasnie na ceche odwrotna, pomimo nielegalnosci
> > pewnych zachowan niektóre jednostki stac na podjecie walki o poszerzenie
> zakresu swojej wolnosci.
klip-klap napisał:
> Taki liberalizm preferujesz ? Czy tez dzialanie ponad prawem ma byc
wyjatkiem
> zastrzezonym dla odwaznych jednostek ?
To nie jest kwestia moich preferencji czy tworzenia modelu teoretycznego. To
jest kwestia praktyki i rzeczywistosci. Wole z nia nie polemizowac, bo to
malo tworcze. Wole z niej korzystac. Dzialanie ponad prawem jest dzialaniem
zastrzezonym dla tych ktorzy potrafia nie narazic sie na sankcje, tak, to
jest dzialanie zastrzezone dla odwaznych i czesto szalonych. Podobnie ( w
wypadku eutanazji) liberalizm oznacza, ze nawet jesli ktos bedzie mi grozil
sankcja a ja bede przekonany o tym ze postepuje slusznie, ze tak nalezy
postapic i moja racja jest silniejsza od racji prawa to zrobie tak jak
uwazam, a strach przed sankcja prawna, spoleczenstwa nie bedzie mial dla mnie
znaczenia.
Liberalizm nie oznacza dzialania sprzecznego z prawem, bo prawo nie jest
obszarem czarno-bialym,sztywnym gorsetem niewoli, PRAWO JEST OBSZAREM
WOLNOSCI. Inaczej...? Owszem, prawo jako czarno biale widza Ci ktorzy go nie
znaja i poprzestaja na pozorach ktore prawo usiluje stworzyc. Prawo jest
czarno biale ale stwarza tez multum mozliwosci w ktorych to co na pierwszy
rzut oka jest czarne i zakazane, moze byc biale czyli dozwolone. Wystarczy te
biel odnalezc. Nasza kultura opiera sie na zludzeniu dychotomii
dozwolone/zakazane i sztywnosci tego podzialu, tymczasem rzeczywistosc jest
inna. Istota swiata jest plynnosc a nie stalosc. Wszystko ma swoje granice.
Prawo tez. Rzeczywistosc prawa jest hipotetyczna i watpliwa, z pewnoscia nie
jest absolutna. Absolutna racje ma tylko ten kto wydaje ostateczy werdykt
zgodnosci/niezgodnosci z prawem i tylko w sytuacji gdy podsadny musi liczyc
sie z dolegliwosciami. Mozna nawet powiedziec: prawo samo w sobie nie
istnieje, istnieja przekonania ludzi o tym czym prawo jest i na co pozwala.
Na koncu kazdego przepisu stoi CZLOWIEK z jego indywidualnym i
niepowtarzalnym sposobem odczytania tego przepisu.
Liberal mowi: NIKT nie bedzie mowil mi co jest zakazane a co dozwolone,
jedynym ograniczeniem jest moja wlasna wyobraznia oraz moja zdolnosc do
wybicia sie na wolnosc. Wbrew wszystkiemu i wszystkim, w warunkach nie
zagrazajacych mojej wolnosci. Bo ja, czlowiek mam prawo do wolnosci i wiem,
ze moja wolnosc w zaden sposob nie stoi w sprzecznosci z Twoja wolnoscia.
Twierdzisz, ze ograniczam Ci wolnosc? Udowodnij. Zawsze udowodnie Ci ze
mozesz postapic inaczej niz dotychczas, wiec Twoja wolnosc pozostaje
niezagrozona. Nadal watpisz? Trudno, widac na wolnosci zalezalo Ci mniej niz
mi.
Cos czuje, ze sie kurz podniesie po tym poscie... i bedzie dym na naszym
forum.