przycinek.usa
08.01.07, 00:04
Wydany przez nuncjaturę apostolską w Warszawie komunikat o rezygnacji
arcybiskupa Stanisława Wielgusa powołuje się na paragraf 2 kanonu numer 401
Kodeksu Prawa Kanonicznego.
Brzmi on następująco: "Usilnie prosi się biskupa diecezjalnego, który z
powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy
wypełniać swojego urzędu, by przedłożył rezygnację z urzędu".
Oznacza to, że rezygnacja arcybiskupa Wielgusa nie była jego własną decyzją,
lecz, że podporządkował się on decyzji Watykanu, który poprosił go o
ustąpienie.
fakty.interia.pl/kraj/news/to-nie-byla-wlasna-decyzja-arcybiskupa,855008,3
komentarz Ziemkiewicza:
Powoli opada kurz po sprawie niedoszłego metropolity warszawskiego. Nie wiem,
jak się z tego Kościół podniesie, czy hierarchowie zrozumieją, gdzie tkwił
ich błąd, i czy nie zwycięży aby wśród nich trepowskie "ani kroku w tył",
uosabiane przez biskupa generała Głódzia.
Interwencja papieska, o którą być może prosił prezydent, ocaliła episkopat
przed całkowitą kompromitacją, ale nie zdoła go ocalić przed samym sobą.
Nie mam zdolności wieszczych, ale jest pewien prosty test, który szybko
pozwoli ustalić, dokąd zmierzamy. Tym testem jest słowo "przepraszam". Czy
padnie? Czy biskupi zdobędą się na okazanie skruchy za to, że zaślepieni
pychą i źle rozumianą solidarnością, doprowadzili do - mówiąc językiem
kościelnym - publicznego zgorszenia wiernych?
fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/ziemkiewicz-przeprosic-sakiewicza,855099