Dodaj do ulubionych

2 dolary za euro -- watek 5

15.04.07, 07:51
Jak stary truzm powiedzial
Obserwuj wątek
    • abram777 Re: 2 dolary za euro -- watek 5 15.04.07, 20:32
      Długo czekałem na tego rodzaju wątek, tak jak pewnie i wielu innych. Fajnie, że znów jesteś Polarbeer. To świetny pomysł, aby sprowokować wszystkich do kontynuacji wątku Przycinka, aby znowu zaczęła królować tu ekonomia. Może nawet uda Ci się sprowokować samego Przycinka, bo brakuje tu jego olbrzymiej wiedzy i charyzmy.

      polarbeer napisał:

      > Obrona dolara ma niezwykle utalentowanych graczy... Jak sadzicie uda im sie
      > jeszcze raz?

      Inflacja pieniądza, to pewien rodzaj opodatkowania. Dolarem rozliczana jest większość światowych transakcji, a więc czy uprawnionym jest twierdzenie, że USA opodatkowują świat, by m.in. pełnić rolę "globalnego żandarma"? No i jak ma się inflacja dolara do gigantycznego zadłużenia USA? No więc dolar spadnie czy nie? Tyle ciekawych pytań...
      • polarbeer dolarowy podatek 15.04.07, 21:48
        > Fajnie, że znów jesteś Polarbeer. To świetny pomysł,
        > aby sprowokować wszystkich do kontynuacji wątku Przycinka,
        > aby znowu zaczęła królować tu ekonomia.

        Mam nadzieje ze sie pojawi. Ja sie pojawilem poniewaz wykresy dolara sa znow w
        podobnej sytuacji gdy watek sie rozwijal... Wowczas bylo bardzo duzo
        niepewnosci, prawie paranoja. Obcnie malo kto to zauwaza, albo sie tym
        przjmuje. Ludzie wierza w system, ze to sie samo naprawi tak jak zawsze. (Moim
        zdaniem taki system nie istnieje, to tylko iluzja dlugiego procesu, w ktorym
        cisnienie rosnie az do wybuchu).

        >>>> Inflacja pieniądza, to pewien rodzaj opodatkowania. Dolarem rozliczana
        jest większość światowych transakcji, a więc czy uprawnionym jest twierdzenie,
        że USA podatkowują świat, by m.in. pełnić rolę "globalnego żandarma"? No i jak
        ma się inflacja dolara do gigantycznego zadłużenia USA? No więc dolar spadnie
        czy nie? <<<<

        Wiesz jak to jest z podatkami... Dopuki dadza sie zniec ludzie sie z nimi
        godza. Gdy cena jest zbyt wygorowana, nastepuje rebelia
        • przycinek.usa Re: dolarowy podatek 16.04.07, 07:08
          Dzieki za mile slowa. Ja jestem tu caly czas - tylko nie mam kompletnie czasu
          na pisanie. Troche za duzo mam na glowie.

          Co do watku - to faktycznie niezly pomysl - tylko prosilbym zamiescic link do
          poprzednich czesci. PiG rowniez podlega archiwizacji i duzo ciekawych
          watkow "zeszlo do archiwum" w tym pierwsze watki dolarowe.

          A co do prognoz dolarowych - to wedlug mnie wybicie trwa caly czas - jest tak
          samo jak z akcjami - zarabia sie najwiecej na samym koncu wzrostu. Czasem czeka
          sie z inwestycja 5 lat po to aby zakonczyc 3 miesieczna zwyzka w formie
          hiperboli. Tak juz jest.
    • sloneczny_pan Re: 2 dolary za euro -- watek 5 16.04.07, 20:17
      Ze zrozumialych wzgledow interesuje mnie kursUSD /PLN gdzie dolar jest
      systematycznie z malymi przerwami bity bardziej niz wzgledem innych walut. Czy
      zlotowka rzeczywiscie jest przewartosciowana jak twierdza niektorzy? Czy mam
      tkwic na takim poziomie do czasu przejscia na Euri i czy jesli tak to ktos sie
      nie przeliczyl?
      Czy zlotowka stoi wysoko gdyz jej spadek postawilby pod sciane tych co
      zaciagneli kredyty w walucie i ruch PLN w gore pracuje dla nich? Czy jeszcze
      jakies inne moce tajemne ?
    • szutnik I znowu "muszę" być obrońcą USD? :-))) 17.04.07, 10:10
      >Po cichu, bez paniki, nawet dyskusji na Forum, dolar znow wisi na krawedzi...
      No, nie przesadzajmy. Jest wiele publikacji niedźwiedzi dolarowych smile)
      Pytanie - ktoś widział kogoś takiego jak "dolarowy byk", czy ten gatunek już
      całkiem wymarł??? Gdzie nie spojrzę, wszyscy piszą prognozy o dolarze -
      ostrożne Eur/USD 1,5; ostre 3:1; NIKT nie widzi umocnienia się dolara, za to
      WSZYSCY się zgadzają, że dolar będzie spadał...A ja, jako nastwiony
      kontrariańsko do jednostronnego rynku twierdzę, że dolar znowu zrobi psikusa i
      się umocni. Nie przekroczy 1,37 za EUR - nie z takim podejściem pod tę wysokość
      i nie z takimi nastrojami.
      Analogicznie - złoto nie przekroczy TERAZ (podkreślam jeszcze raz, TERAZ!!!)
      720-730 USD/oz. Tu mamy analog do dolara - wszyscy widzą inflację CPI w USA,
      wszyscy widzą +11,2% M2 w przeciągu ostatnich 6 tygodni, wszyscy widzą
      zachowanie FED i wszyscy, nawet największe osły KUPUJĄ w związku z tym złoto.
      Znowu - jednostronny rynek!!
      Dla mnie najbardziej prawdopodobne dla obu rynków jest formowanie się
      olbrzymich trójkątów, czyli bylibyśmy teraz pod koniec ruchu w górę na Au i
      EUR/USD w ramach trójkąta. Za chwilę powinna zacząć się część spadkowa ruchu
      wewnątrz trójkąta, która np. dla zlota oznaczałaby spadek do okolic 580-620
      USD/oz. Potem znowu ruch w górę do rejonu 700-720, znowu w dół i dopiero potem
      wybicie ponad 720, przy czym każdy dołek wewnątrz trójkąta byłby coraz wyżej
      położony.
      Taki trójkąt oznacza ni mniej nie więcej tylko tyle, że wybicie w górę nastąpi,
      ale nie teraz - rynek musi do tego dojrzeć i wypróbować cierpliwość byków oraz
      zasiać trochę wątpliwości wsród inwestorów - trendy żywią się wapliwościami,
      nie jednomyślnością!!!
      Moim zdaniem czas wybicia dla złota i Euro przyjdzie wtedy , gdy FED w panice,
      widząc nadchodzącą recesję, odkręci wszystkie zawory. To jeszcze nie teraz.

      Co do Plunge Protection Team - obwinia się ich o wszystko. Nie neguję ich
      istnienia, nie neguję tego, że czasem interweniują, ale...po co mieliby TERAZ
      bronić USD? Przecież w USA wszystkim decydentom zależy na stałym, spokojnym
      spadku USD do majors!! To rozwiązałoby masę problemów, po co więc bronić USD??
      Nie lepiej część problemów USA poprzez spadającego USD przerzucić na
      wierzycieli?
      Co innego spadek o powiedzmy 500-1000 pipsów w ciągu dnia, ooo tu to PPT mógłby
      interweniować, ale na normalnym kilkudziesięciopipsowym rynku? Po co? By tracić
      pieniądze?
      Wbrew pozorom PPT musi się rozliczać ze skuteczności wydania swoich środków
      finansowych. Musi prowadzić jakąś tam księgowość, jakoś to ująć w rubryczki,
      ktoś to kontroluje, ktoś może spytać o prawidłowość wydania środków itp. smile
      Interweniuje się więc wtedy, gdy są największe szanse na sukces, by jak
      najmniejszym nakładem osiągnąć jak najwięcej, z reguły wtedy, gdy jest szansa,
      że część rynku zinterpretuje naszą interwencję, jako przynajmniej
      krótkoterminową zmianę trendu i PRZYŁĄCZY SIĘ do naszej interwencji!!
      Interwencja wyłącznie środkami własnymi interweniującego z reguły jest skazana
      na niepowodzenie i jest stratą pieniędzy, z kolei na dobrze przeprowadzonej
      interwencji można nawet zarobić.
      • polarbeer Re: I znowu "muszę" być obrońcą USD? :-))) 17.04.07, 19:49
        >>>Co do Plunge Protection Team - obwinia się ich o wszystko.<<<

        Tylko Gold Bugs obwiniaja ich o wszystko. Reszta rynku jest wrecz w nich
        zakochana. Popatrz na VIX. Nikt sie niczym nie przejmuje. Bloomberg i reszta
        glownych finansowych miedow rozprowadzaja srodki na uspokojenie 24 godz na
        dobe. Co sie zaczelo jako Greenspan Put zdominowalo myslenie: "Oni na to nie
        pozwola"
      • scrutator Re: I znowu "muszę" być obrońcą USD? :-))) 17.04.07, 22:53
        "Nie neguję ich istnienia, nie neguję tego, że czasem interweniują, ale...po co
        mieliby TERAZ bronić USD?"


        przemysl sobie jeszcze co napisales, bo zapominasz o kosztach importu, cenach,
        inflacji i ostatecznie stopie i poziomie zycia obywateli


        • polarbeer Dlaczego teraz 17.04.07, 23:44
          Obroncy dolara rowniez ogladaja wykresy. Wiedza doskonale jaki wplyw maja
          wykresy na podejmowanie decyzji co do kupna/sprzedarzy. Zejscie ponizej .80 na
          indeksie dolara oznacza otworzenie sie podlogi gdzie ciezko
          bedzie "kontrolowac" dalszy ruch.



          • przycinek.usa Re: Dlaczego teraz 19.04.07, 10:57
            1. Podloga otworzyla sie juz wczesniej, po przebiciu 82

            2. Dolar dostanie w leb, ale pojawiaja sie symptomy kolejnego zagrozenia -
            deflacji. Sadze, ze deflacja wystapi za jakis czas i FED bedzie sie pewnie
            staral nadrukowac papieru na te okolicznosc. Perspektywa wystapienia deflacji
            stawia pod znakiem zapytania wszelkie inwestycje a zwlaszcza zloto.
            Zloto zdecydowanie przestalo mi sie podobac. Zupelnie.

            Wyglada na to, ze bedziemy mieli klasyczny credit crunch, ze wzrostem rynkowych
            stop procentowych, wzrostem kosztu pieniadza (bo nikt nie bedzie mial pieniedzy)
            i rownoczesnej dosyc kiepskiej wycenie obligacji na calym swiecie.

            Cala znizna kursu USDX wyglada bardzo dziwnie a notowania USD/EUR sa
            zdecydowanie nietypowe, - ten spadek jest zupelnie inny od jakiekolwiek
            dotychczasowych spadkow dolarowych z lat ubieglych. To jest moja subiektywna
            opinia oparta na obserwacji rynku. To nie jest rynek z 2005 czy 2006. To
            zupelnie inaczej spada.

            I teraz pojawia sie pewnien problem natury czasowej - jezeli dolar ma spasc -
            to raczej teraz, zanim zaczna sie jakies wieksze ruchy na rynku dlugu. Jezeli
            bowiem wystapi skurcz kredytowy - to bedzie takie ssanie kasy na rynku, ze
            dolar zacznie sie znowu umacniac.

            Sadze, ze gospodarka jest tak bezwladna, ze przez jakis czas agregaty pieniezne
            beda stac w miejscu i zadluzenie nie bedzie ani wzrastac, ani malec. Wtedy nie
            bedzie powodu do wystepowania inflacji i wzrostu stop FED. Wtedy kiepsko widze
            notowania USD. Ale potem, kiedy zacznie sie jazda w druga strone na kredytach,
            to owszem widze wielkie szanse na powtorke z historii, kiedy stopy byly 20% i
            ani myslaly spasc. Wtedy stopy postawily pod znakiem zapytania biznes w calym
            rejonie a pracy nie bylo nawet w zakladach pogrzebowych. Teraz moze byc tylko
            gorzej. I konia z rzedem temu, kto przewidzi kolejnosc wydarzen.

            • sloneczny_pan PPP a kurs PLN/USD 19.04.07, 23:06
              fx.sauder.ubc.ca/PPP.html
              The economic forces behind PPP will eventually equalize the purchasing power of
              currencies. This can take many years, however. A time horizon of 4-10 years
              would be typical.




              Z wykresu wynika ze PLN bedzie dlugoterminowo dalej rosl do USD. Czy to
              mozliwe ?
              • sendivigius Re: PPP a kurs PLN/USD 20.04.07, 21:14
                > The economic forces behind PPP will eventually equalize the purchasing power
                of currencies. This can take many years, however. A time horizon of 4-10 years
                would be typical.

                To po prostu nieprawda. Swiat istnieje dluzej niz 10 lat, wiec czas na
                wyrownanie byl juz dawno. PPP pomiedzy USA i Meksykiem nie moze sie cos
                wyrownac od 100 lat, waluty panstw skandynawskich sa przewartosciowane odkad
                siegnac pamiecia i tez nie moga sie wyrownac.

                Po drugie kto wymysli ze zlotowka w PPP jest tania, wrecz przciwnie jest droga,
                wszystko jest drozsze w Polsce niz w USA za wyjatkiem pracochlonych uslug typu
                dentysta czy adwokat, ale tu gra role mafijne zamkniecie tych zawodow (nie
                lepiej niz w Polsce).
              • przycinek.usa Re: PPP a kurs PLN/USD 20.04.07, 21:39
                Niestety samo ppp nie wystarcza do oceny czy dana waluta jest droga, czy nie.
                Do oceny nalezy jeszcze wliczyc poziom opodatkowania, ktory wyznacza kierunek
                przeplywu inwestycji i kurs wypadkowy wymiany. Samo ppp nie determinuje kursu.
                Im wyzsze podatki tym tansza waluta. I odwrotnie. W USA sa relatywnie niskie
                podatki i dolar jest stosunkowo zbyt mocny. W Europie odwrotnie. Euro mogloby
                byc duzo drozsze, gdyby obnizono podatki. Wtedy mielibyscie eldorado i
                telewizory za grosze.
                • sloneczny_pan Re: PPP a kurs PLN/USD 21.04.07, 02:27
                  przycinek.usa napisał:
                  I odwrotnie. W USA sa relatywnie niskie
                  > podatki i dolar jest stosunkowo zbyt mocny. W Europie odwrotnie.

                  Rozumien, ze jestes zwolennikiem teorii zdrowego balansu na poziomie EUR:USD
                  =1:5 ?
    • sendivigius Re: 2 dolary za euro -- watek 5 19.04.07, 18:59
      Takie sa skutki kapitalizmu finansowego, czyli przekonania ze bez pracy mozna
      miec 341% zysku rocznie. Ludzie po raz kolejny zostana ograbieni z oszczednosci.

      "Boj to jest nasz ostatni"

      Tym razem bedzie ostatni, kapitalistom ostal sie juz tylko sznur. Zwroccie
      uwage ze dolar to jest waluta kraju gdzie kazdy ma bron.
    • sendivigius Dlaczego oni to robia? 19.04.07, 20:40
      To wlasciwie zasluguje na oddzielny watek ale niech juz zostanie tutaj.

      Pytanie: Dlaczego banki, w tym przede wszystkim banki centralne panstw
      azjatyckich kupuja amerykanskie papiery nominowane w dolarach. Robia tak od lat
      choc dolar spada i spada i trzeba pewnie pokolenia zeby nawet wyjsc na zero.
      Inwestuja pieniadze w cos co musi sie skonczyc strata. Sa to pieniadze
      podatnikow (tu pozostawie na chwile w spokoju temat co mysle o burzuazyjnych
      rzadach). Ja nigdy bym w cos takiego nie inwestowal swoich pieniedzy. Jaka
      kalkulacja za tym stoi (tu tez pomijam problem ze rzady sa nieracjonalne i
      skorumpowane).

      Gdy pewien "ekspert" ekonomiczny w radio zostal zapytany czy nie obawia sie
      tego ze azja ma wiele amerykanskich papierow odparl - No i co z tego. Co oni
      moga z tym papierem zrobic, tylko kupic towary w Ameryce, wiec niech kupuja.

      Prosze o wytlumaczenie prostym jezykiem tak aby dotarlo nawet do
      komunistycznego umyslu.
      • polarbeer Re: Dlaczego oni to robia? 19.04.07, 22:10
        >>>> Pytanie: Dlaczego banki, w tym przede wszystkim banki centralne panstw
        azjatyckich kupuja amerykanskie papiery nominowane w dolarach. Robia tak od lat
        choc dolar spada i spada i trzeba pewnie pokolenia zeby nawet wyjsc na zero.
        <<<<

        Chiny dzieki finansowaniu Ameryki maja popyt ktory umozliwia im blyskawiczny
        rozwoj infrastruktury i zatrudnienie. Przy okazji niszcza Amerykanska
        gospodarke.

        Co do tego radiowego eksperta
        • sendivigius Re: Dlaczego oni to robia? 19.04.07, 23:33
          > Chiny dzieki finansowaniu Ameryki maja popyt ktory umozliwia im blyskawiczny
          > rozwoj infrastruktury i zatrudnienie. Przy okazji niszcza Amerykanska
          > gospodarke.

          Dla mnie to niczego nie wyjasnia, a wrecz przeciwnie.

          Wyobraz sobie ze masz sasiada pijaka, ale tez masz gorzelnie i sklep. Pozyczasz
          sasiadowi pieniadze aby mial za co pic, bo w ten sposob rosna ci obroty w
          sklepie. Ale nic nie sfinanasujesz z zysku ze sklepu bo musisz pozyczyc znowu
          pieniadze pijakowi. A pijak pije coraz wiecej i jest zadluzony nie tylko u
          ciebie. Przychodza do ciebie rozni ludzi i proponuja nawet kupno dlugow pijaka
          po pol ceny. Wiec pijak rozochocony mowi ze twoje tez odkupi ale jak dostanie
          50 % dyskonta. Pieniadz sie kreci ale gdzie jest twoj zysk, czyli gdzie sa te
          pieniadze za ktore sobie kupisz mercedesa? Ja takie zachowanie, czyli
          utrzymywanie pijaka moge traktowac jako marketing gorzelni ale zaksiegowac to
          trzeba jako koszty.

          Wciaz tez nie widze jaki zysk moga miec Chinczycy, przeciez zamiast kupowac
          papiery USA moga wymieniac zielone na bierzaco i kupowac cokolwiek innego.
          Trudno mi uwierzyc ze nie sa w stanie upchnac swoich towarow na innych rynkach.
          • polarbeer Re: Dlaczego oni to robia? 20.04.07, 19:36
            Ta analogia z pijakiem nie jest jeszcze zbyt dobra. Stany funcjonuja. Ich
            rozkald jest w zwolnonym tempie. Ten pijak nadal ubiera sie dobrze, ma
            samochod, prace... Nawet czasami pokazuje sie w kosciele <g>

            Co do ostatnie czesci, o wydawaniu $$$, to proces juz sie zaczal. Chiny sa
            bardzo aktywne w Afryce (gdzie inwestuja w infradstruktury), Ameryce
            Poludniowej. Tworza tez fundacje inwestycyjna, ktora ma zainwestowac spora
            czesc ich nadwyzek i juz obecnie albo wkrotce da sie poczuc na wielu rynkach
    • szutnik Długoterminowo. Do Przycinka i nie tylko 20.04.07, 23:16
      >1. Podloga otworzyla sie juz wczesniej, po przebiciu 82

      2. Dolar dostanie w leb, ale pojawiaja sie symptomy kolejnego zagrozenia -
      deflacji. Sadze, ze deflacja wystapi za jakis czas i FED bedzie sie pewnie
      staral nadrukowac papieru na te okolicznosc. Perspektywa wystapienia deflacji
      stawia pod znakiem zapytania wszelkie inwestycje a zwlaszcza zloto.
      Zloto zdecydowanie przestalo mi sie podobac. Zupelnie.
      >

      3-4 lata temu całkowicie bym się pod tym podpisał. Teraz jednak już nie.
      Patrząc na to, co się dzieje od 2000 r. w USA trzeba zauważyć jedno- powolność
      zmian na gorsze. Proces, który tu opisujesz, być może wystąpi, ale sądzę, że
      jesteśmy od niego jeszcze bardzo daleko (jakieś 10 lat??). Nie wiem, czy jego
      skala będzie aż taka jak opisujesz (3 lata temu byłem pewien, ze tak).

      Co się zmieniło w mojej optyce i dlaczego tak to widzę??? Odpowiedź tkwi
      w...Dow Jones Industrial Average.

      Jeśli masz możliwość, obejrzyj ten Indeks w całej jego historii w skali
      półlogarytmicznej. Narysuj linię po dołkach z 1932 r i 1982 r i przedłuż ją do
      okolic 2020 r. Obecnie znajduje się ona na poziomie ok. 3500 pkt. Dla mnie ta
      linia jest kluczową linią długotrwałej hossy, a więc i prosperity w USA.
      Uważam, że w 2000 r, skończyliśmy typową hossę w USA, a wszystko, co mamy od
      tego czasu to...szeroki ruch boczny, jakieś kolebanie, podobne do lat 1966-1982.
      Nowa fala hossy ( a z nią zdecydowana poprawa w gospodarce USA) zacznie się,
      gdy DJIA znowu dotknie tej mojej linii.
      Może to zrobić dwojako:
      -silnie spadając w krótkim czasie (spadają zyki firm, USD ma problemy- silna
      recesja , być może i credit crunch, upadek Bretton Woods 2 itp.)- temu
      odpowiadałby Twój wariant, Przycinek.

      - kolebiąc się w takim ruchu bocznym jak opisałem wyżej, czekając dłuższy czas,
      aż owa linia dotrze do kolebiącego się ineksu. Owa linia dotrze do poziomu
      okolic dołka DJIA z 2002 r. w...2020-21 r. Ruchu DJIA z lat 2002-07 nie sposób
      uznać za 5 falowy impuls w sensie Elliotta, więc jest to korekcyjny ruch w
      górę, co każe bardzo poważnie liczyć się z jakąś formą rozszerzającego się
      trójkąta na DJIA. To odpowiadałoby bardziej muddle through w gospodarce USA niż
      takiej ostrej zapaści, jak sugerujesz. Uważam, że do tego czasu gospodarka USA
      będzie miała takie właśnie muddle trough, recesje, przeplatane ożywieniami ze
      stopniowym, bardzo powolnym pogarszaniem się sytuacji. Ostatni spadek w tym
      kolebaniu, przed rozpoczęciem nowego rynku byka na DJIA w stylu lat 50-66 i 82 -
      2000 może być nieciekawy gospodarczo, a nastroje będą fatalne - zawsze poprawa
      w gospodarce następuje przy fatalnych nastrojach publiczności smile

      Moją zmianę optyki wywołało wyjście DJIA ponad szczyt z 2000 r - jeśli
      mielibyśmy ćwiczyć wariant 1 (credit crunch itp), to to nie powinno było
      nastapić.
      Wg mnie DJIA powtórzy taki rozszerzający sie trójkąt, jak w latach 1966-1974,
      tylko na większą skalę - owe 21 lat. Oczywiście, z fazami spadkowymi trójkąta
      będą wiązać się recesje i problemy finansowe, ale nie będą one tak duże, by
      powstały warunki do depresji gospodarczej. Taki scenariusz, jak Twój Przycinek,
      musiałby wywołać silne spadki na DJIA i szybką, niemal paniczną jazdę do owej
      strefy 3500-4000 (powtórka 1929-32), jesli miałoby to nastapić teraz, połączoną
      z bardzo ostrą recesją, jeśli nie wręcz depresją w USA i na świecie.
      Jeszcze 2 lata temu był to mój główny scenariusz dla USA, ale w tym roku
      zmieniłem spojrzenie - zacząłem doceniać powolność zmian...

      Poza tym USA doskonale zdaje sobie sprawę, że jest too Big to fail i że świat
      będzie musiał USA ratować, by właśnie depresji nie było. Bush i FED
      wykorzystuja tę swiadomość Świata bezlitośnie i żądają finansowania US deficytu.
      I pewnie Świat będzie bronił USA przed totalną zapaścią - we własnym, reszty
      świata interesie.

      A Dolar? Dolar jest kozłem ofiarnym. Do nowego rynku byka typu 1982-2000 USA
      wejdą już bez dolara jako rezerwowej waluty Świata. Nie wiem co go zastąpi, ale
      USD spadnie do roli jednej z majors, typu np GBP lub CHF, waluty ważnej, ale
      już nie tak.
      Dolar przestanie być Bogiem dla Świata.

      Złoto? Myślę, że te 720-730 to jeszcze nie jest szczyt, a to, co widzimy na
      zlocie od maja 2006 to taki rodzaj szerokiego ruchu bocznego, z którego rynek
      wybije się górą, ale... za jakieś 1,5-3 lat, nie wcześniej.

      Tak to na dziś widzę - ani specjalnie byczo, ani specjalnie niedźwiedzio.
      Pozdrawiam.
      • polarbeer Dolar ofiarny 21.04.07, 02:02
        >>>>A Dolar? Dolar jest kozłem ofiarnym. <<<

        Nie zauwazyles, ze w tych wszystkich wykresach dolar i czas sa miara? Ze mniej
        wiecej od 82-giego "natura" tego dolara sie zmienila? Ze w zwiazku z tym
        ogladasz dwa wykresy sklejone razem?

        Zgadzam sie z toba ze paniczna jazda do 3500 albo 4000 to fantazje ktore mozna
        spokojnie pochowac
      • przycinek.usa Re: Długoterminowo. Do Przycinka i nie tylko 23.05.07, 18:44
        piszac o deflacji mysle o srednim terminie czasu. Mysle o okolo 12 miesiacach.
        piszac o umacnianiu sie USD mysle raczej o dluzszym terminie mozliwe ze okolo 3-
        6 lat


        "Uważam, że w 2000 r, skończyliśmy typową hossę w USA, a wszystko, co mamy od
        > tego czasu to...szeroki ruch boczny, jakieś kolebanie, podobne do lat 1966-
        1982"

        Zgadza sie - to jest typowy szczyt, przy ktorym fundusze zasadniczo nie moga
        zarobic pieniedzy. Cala zwyzka jest nedzna i jedyna nadzieja w szybkich ruchach
        na opcjach. Ale to nie jest inwestowanie tylko hazard.


        "Moją zmianę optyki wywołało wyjście DJIA ponad szczyt z 2000 r - jeśli
        > mielibyśmy ćwiczyć wariant 1 (credit crunch itp), to to nie powinno było
        > nastapić."


        To nie wyklucza zupelnie tego co nastapic musi. Po prostu rynek reaguje na
        ciagly wzrost ilosci pieniadza. W zasadzie jest to zupelnie logiczna
        konsekwencja tego przyrostu. Wzrost zadluzenia = przyrost pieniadza = hossa na
        gieldzie. Przyrost sie skonczy (juz sie konczy) + ewentualnie inflacja ->
        spadek ilosci pieniadza i skurcz kredytowy. W tym przypadku inflacja bedzie
        miala postac tej z poczatku lat 70-tych. Czyli koncowka cyklu polaczona ze
        skurczem monetarnym i stagflacja powodujaca spadek M1 i recesje wskaznikowa.

        To sa jednak tylko hipotezy. Bo w gruncie rzeczy nie wiadomo jak to bedzie
        wygladalo. Skurcz kredytowy moze sie zaczac teraz, albo za 6 miesiecy. Moze
        pozniej. Rownoczesnie inflacja moze sie zatrzymac, albo trwac. Dolar moze
        zaczac ostra jazde w dol juz teraz po korekcie, albo dopiero za miesiac. Jako
        reakcja moze wystapic kolejny impuls inflacyjny, albo nie, w zaleznosci w
        jakiej bedziemy fazie skurczu. Jezeli nastapi skurcz i dolar spadnie - to
        inflacji nie bedzie ale na przyklad padnie pare przedsiebiorstw transportowych.
        Itp.


    • szutnik Idzie "po mojemu".EURUSD i Au nie przeszły oporów 23.05.07, 06:39
      co wyżej twierdziłem. Metale dalej w trendzie bocznym, zbierają siły, co
      jeszcze trochę potrwa i przetestuje cierpliwość Goldbugs.
      Tak się zaczynam zastanawiać, czy nie mamy czasem do czynienia znowu z bardzo
      wczesnym etapem USD squeeze...
      W Azji bardzo modne było od paru lat pożyczanie USD przez banki azjatyckie
      prywatnym podmiotom (Chiny, ale nie tylko)np. na kredyty hipoteczne.
      Sytuacja byłaby wtedy trochę podobna do tej z początku lat 80-tych, gdy
      europejskie banki pożyczały USD Ameryce Południowej. Latynosi przestali płacić
      kredyty, a europejskie banki jak szalone na wyścigi zaczęły kupować USD
      podbijając go w 1985 r. do rekordowych notowań.
      Nie sądzę, by to była taka skala jak wtedy, ale....coś mnie stale męczy poziom
      1,05-1,1 za Euro smile) Czyżby??

      Wskazówka - jak to się dzieje, że chińskie rezerwy walutowe rosną dużo bardziej
      niż wpływy z handlu i inwestycji bezpośrednich? Jestem otwarty na inne
      wyjaśnienia, ale takie, które uwzględnią, że np. w 2004 r. był to ponad 100%
      większy wzrost, co wyklucza np. walizkowy przewóz "czarnych" dolarów przez
      Chińczyków do ChRL...
      • przycinek.usa Re: Idzie "po mojemu".EURUSD i Au nie przeszły op 23.05.07, 19:03
        Ja doceniam wysilki eliotowcow i ich zaangazowanie w ocene trendow i
        kwantyfikacje fal, ale moim zdaniem to jest prozny trud.
        Waluty nie podlegaja tym prawom. Przynajmiej nie w dlugim terminie.

        Co do USD squeeze - to nie zartuj nawet.
        Najpierw musialaby wzrastac ilosc krotkich pozycji co sie nie dzieje.
        I spasc deficyt handlowy. I dodatkowo musialaby wystapic moda na panike
        dolarowa, tymczasem takiej mody brak. Nikt sie niczym nie przejmuje a panuje
        raczej klimat do zakupow USD, bo wszyscy naokolo mowia dokladnie to co ty.
        Dlatego mamy korekte na wykresie dziennym, ale ta korekta zdaje sie wlasnie
        konczyc.

        Co do rezerw chinskich, to ja owszem mam dla ciebie latwe do przyswojenia
        wytlumaczenie. Otoz wczesniej nikt nie wiedzial ile chinole maja tych dolarow
        upchanych po materacach w ich szopkowym banku centralnym. I wlasnie oni
        ostatnio jakby zmienili zdanie i zaczeli wszystkim o tym mowic publicznie,
        jakby ich to radowalo - chwalic sie forsa bez umiaru.

        To sa takie wielkie kwoty pieniedzy, ze szkoda nawet gadac co sie stanie, bo
        moze sie stac wszystko. To jest kwestia decyzji politykow, ktorych madrosc
        polega jak dotad jedynie na tym, ze gospodarce nie przeszkadzaja. Rownoczesnie
        szpieguja wUSA i kradna nam technologie na potege. I zbroja sie skurwysyny.

        I ja mysle, ze w Chinach zaczyna sie to, co sie dzialo w Polsce 15 lat temu i
        tam sie staje powoli drogo. I jest tylko kwestia czasu, kiedy oni podniosa kurs
        walutowy i nagle okaze sie, ze deficyt handlowy z USA wcale nie maleje, a nawet
        rosnie. Cale to polityczne gadanie o kursie chinskich yuanow jest bez sensu.
        Chinczycy beda mieli ciagly problem z rezerwami, dopoki nie zaczna wydawac
        pieniedzy. I wtedy przeskacza USA pod wzgledem PKB. To sie moze odbyc w kazdej
        chwili. Wystarczy zmienic kurs waluty.







        • szutnik Re: Idzie "po mojemu".EURUSD i Au nie przeszły op 24.05.07, 17:21
          > Co do USD squeeze - to nie zartuj nawet.
          > Najpierw musialaby wzrastac ilosc krotkich pozycji co sie nie dzieje.
          > I spasc deficyt handlowy.

          A czy Dollar carry trade nie jest przypadkiem formą krótkiej pozycji na USD??

          > Co do rezerw chinskich, to ja owszem mam dla ciebie latwe do przyswojenia
          > wytlumaczenie. Otoz wczesniej nikt nie wiedzial ile chinole maja tych dolarow
          > upchanych po materacach w ich szopkowym banku centralnym. I wlasnie oni
          > ostatnio jakby zmienili zdanie i zaczeli wszystkim o tym mowic publicznie,
          > jakby ich to radowalo - chwalic sie forsa bez umiaru.

          Rzeczywiście. Przez 1 rok jest to wyjaśnienie. Ale dlaczego taki stan (wzrost
          rezerw walutowych w PBoC wyższy niż łączne wpływy z handlu i FDI) trwa już
          ponad 6 lat? Co roku te wpływy się nie pokrywają....

          > Chinczycy beda mieli ciagly problem z rezerwami, dopoki nie zaczna wydawac
          > pieniedzy. I wtedy przeskacza USA pod wzgledem PKB. To sie moze odbyc w
          kazdej
          > chwili. Wystarczy zmienic kurs waluty.
          Zdaje się, że to robią (szybsza zmiana kursu waluty). Wygląda na to, ze biorą
          przykład z Indii, gdzie w ramach zwalczania inflacji dopuszczono do umocnienia
          rupii.
          Na razie w Chinach to tylko wstępne ruchy, ale potem, kto wie?
          • przycinek.usa Re: Idzie "po mojemu".EURUSD i Au nie przeszły op 24.05.07, 21:08
            > A czy Dollar carry trade nie jest przypadkiem formą krótkiej pozycji na USD??

            odwrotnie. gdyby istnial jen carry trade to USD bylby krotki

            istnieje nastepujacy mechanizm:
            pojawiaja sie dobre dane (np. dzisiejsze dane new home sales) przez co
            natychmisat spadaja obligacje, wzrasta ich rentownosc i potem pojawia sie
            naplyw kupujacych zza granicy i wzrasta popyt na USD od klientow kupujacych te
            obligacje. Oni sie nakupia tego USD po uszy, a pieniedzy to oni moga miec tylko
            mniej od klientow azjatyckich. To oznacza pojawienie sie potencjalu spadkowego
            na USD i mozliwosc zakonczenia korekty EUR/USD. To zreszta naturalna sprawa -
            szczyty sa wtedy kiedy masy kupuja i odwrotnie, prawda? Spekulacyjnie oznacza
            to wobec tego okazje na zarobek na spocie i powoduje wzmozona fale zakupow EUR
            ze strony spekulantow walutowych liczacych na odwrocenie tendencji. (Mozliwe
            tez, ze np. wieksi gracze z Azji wlasnie pakuja te obligacje powodujac ich
            spadek)

            W efekcie pozornie nic sie nie dzieje, tylko obserwujemy spadek cen obligacji,
            bo to niejako generuje ten caly ruch. To jednak jest bardzo zly objaw i ogolnie
            zla informacja dla rynku, poniewaz obligacje tak bez powodu nie spadaja, a caly
            impuls rozpoczal sie na poczatku maja i trwa do dzisiaj. Dzisiaj jedynie
            pokazalo sie "wyjasnienie dla mas" i masy nagle obudzily sie bo sie zrobilo
            taniej jak zwykle. I teraz, jezeli dobrych informacji zabraknie, a obligacje
            beda kontynuowac swoj ruch spadkowy zapoczatkowany w zasadzie 3 miesiace temu,
            to czeka nas chyba cos wiekszego w krotkiej przyszlosci. Pamietajmy, ze
            wszelkie krachy sa ruchem szerokiego rynku gdzie spada plynnosci i ceny zarowno
            akcji jak i obligacji. Wtedy tez zwykle spadaja ceny wszystkiego, poczawszy od
            biletow do kina, cen pomaranczy i notowan zlota.


            Wyobrazmy sobie taki scenariusz:
            Ucieczka (na poczatku powolna) z obligacji i wzrost yields.
            Wzrost yields powoduje naplyw inwestycji z innych miejsc na swiecie i w efekcie
            kurs USD trzyma sie twardo. Jednak utrzymujacy sie duzy obrot na obligacjach
            spowoduje, ze w ktoryms momencie popyt sie wstrzyma, yields dalej wzrosna, ale
            tym razem dla odmiany USD oslabnie i nie pomoze mu naplyw reinwestycji z Angli
            czy Karaibow i wszyscy optymisci dolarowi sie utopia.

            Ja pozwole sobie pozostac wielkim pesymista. Hossa na swiecie zakonczyla sie
            definitywnie a teraz nalezy ostroznie czekac na spadek i byc bardzo uwaznym w
            trzymaniu pieniadzy i dobrze wybrac bank w ktorym te pieniadze nie beda
            zagrozone jego bankructwem.
      • szutnik I stało się EUR_USD przeleciał przez linię trendu 08.06.07, 13:46
        na poziomie 1,34. USD dostaje gwałtownego umocnienia. Teraz patrzę -->1,3337
        Ten ruch będzie duzo dłuższy, niż się dziś wydaje. Początek ruchu napędza
        rentowność obligacji, ale potem...
        • przycinek.usa NIC sie nie stało 08.06.07, 22:15
          uparty jestes.
          rentownosc wzrasta, bo obligacje spadaja. czyli ktos je sprzedaje w duzej
          ilosci. To oznacza PRZEWAGE PODAZY. Czyli na rynku jest wiecej obligacji od
          pieniedzy majacych ochote je kupowac. Zalozmy, ze te obligacje beda nadal
          spadac. To co sie wtedy stanie? W pewnym momencie zacznie sie rowniez
          przesiadanie czesci funduszy z NYSE. A co wtedy bedzie?
          Kolejne okazje na NYSE. Prawda? I kto wtedy kupi te wszystkie akcje? FED?
          Mozliwe, ze na poczatku bedzie kupowal FED.

          Ogolnie rzecz biorac obligacje absolutnie nie powinny spadac po tak dlugim
          uplywie czasu od osiagniecia stabilizacji stopy FUNDS. Teraz wlasnie obligacje
          powinny ROSNAC w oczekiwaniu na nieuniknione obnizki FUNDS. Zwlaszcza, ze mamy
          ewidentne szczyty na NYSE i realizacje zyskow, ktore srednioterminowo zwykle
          laduja na rynku dlugu. Wydaje sie jednak, ze tych zyskow realizowanych na NYSE
          nie jest wystarczajaco aby utrzymac rentownosc w miejscu.

          Mysle Szutnik, ze USD kupuja wlasnie tacy Szutnicy z Londynu i innych podobnych
          miejsc. Kupuja bo im sie wydaje, ze maja swietny interes 5% na obligacjach
          federalnych. Tymczasem nie zdziwiloby mnie specjalnie, gdyby te obligacje
          spadly dalej pomimo tego kupowania. Bo wszyscy sie dusza na papierach. Zaczyna
          sie wielkie ssanie kasy do USA, wynikajace z braku akceptacji ryzyka przez
          obecnych kupujacych i nastepuje podwyzszenie premii za rynyko. To oznacza tez,
          ze chocby FED obnizyl stope procentowa, to mozliwe, ze stopa rynkowa juz nie
          spadnie. To oznacza DEFINITYWNY KONIEC taniego kredytu i brak kasy na rynku.
          To oznacza mozliwosc duszenia sie funduszy i kto wie kiedy pojawi sie jakas
          spektakularna upadlosc.

          To tez oznacza, ze twoje "umocnienie sie USD" jest jedynie iluzorycznym ruchem
          technicznym, ktory trwa, bo wiekszosc nie wierzy w przewracanie sie tej
          piramidy finansowej. Piramida wlasnie sie przewraca. Wlasnie na to patrzysz.
          Patrzysz i nie wierzysz, Szutnik. Wlasnie wypelnia sie moj czarny scenariusz.



    • polarbeer Spiegel po angielsku -- na temat 11.06.07, 13:52
      swietny artykul

      www.spiegel.de/international/0,1518,440054,00.html
      • przycinek.usa Re: Spiegel po angielsku -- na temat 12.06.07, 22:56
        wcale nie jest swietny. artykul jakich ostatnio pojawia sie setki.
        brak istotnych informacji. autor wskazuje na jakis "strach" inwestycyjny,
        ktorego nie ma. ponadto zaklada istnienie jakiegos "kolektywu inwestorskiego",
        ktorego tez nie ma.
        • polarbeer Re: Spiegel po angielsku -- na temat 14.06.07, 00:03
          Co mi sie podoba to jasnosc mysli. Przyklady:

          "in the long term, currencies can't be stronger than the national economies
          from which they derive. Consumption without production, imports without
          exports, growth on credit
          • przycinek.usa pomieszanie z poplataniem 14.06.07, 05:57
            twoje inwestycje byly swietne i absolutnie nikt tego nie krytykuje.
            zostawmy juz ten nudny artykul, bo jest kolejna opinia, ktora jest wedlug mnie
            dosyc interesujaca i jest tu:

            www.thestreet.com/p/_googlen/rmoney/jimcramerblog/10362422.html?cm_ven=GOOGLEN&cm_cat=PREMIUM&cm_ite=003956

            Konkretnie:
            "Something's wrong with the bond thesis. We had really strong retail sales, and
            bonds didn't go down in price. That's not supposed to happen. If bonds were in
            bad shape on the basis of inflation and growth, we would have and should have
            had a real rout."

            i:

            "when we didn't go down on a very strong economic number, people recognized
            that bonds might actually be done going down."


            Co prawda on mysli odwrotnie jak zwykle i normalnie czlowiek posmialby sie
            troszke i zapomnial ale: ten facet mozne miec zupelna racje, chociaz na chwile.
            On zawsze byl "a la hossa" i kazda przecena na rynku to dla niego swietna
            okazja a zwlaszcza do spadku bondow. Dlatego jego boli ze bondy nie spadaja
            podczas gdy mnie boli, ze akurat bondy spadaja. Najwyrazniej punkt widzenia
            zalezy od punktu siedzenia. No ale co sie dziwic? Gwiazda.

            Ja mysle, ze w dlugim terminie to dopadnie nas starosc smuta i choroby. Mnie
            interesuje co sie nam szykuje w terminie krotkim. Dane sa zas tak rozbiezne, ze
            trudno cokolwiek prognozowac. Np. pojawily sie przeplywy za 1 kwartal i okazalo
            sie, ze ziomale splacili czesc zadluzenia krotkoterminowego - czyli po prostu
            karty kredytowe. Ja osobiscie nie wierze w statystyke, przynajmiej nie od kilku
            miesiecy, ale informacja jest istotna. To moze Cramer ma racje, ze idzie hossa
            absolutna i trzeba kupowac wszystko jak leci? (Kupowac to moze i trzeba, ale
            chyba tylko na kilka dni... W tym sensie, to on faktycznie moze i racje ma?)

            W dlugim terminie, to dolar ma spasc. -))) A w miedzyczasie, jezeli beda dalej
            pakowac te bondy, to kto wie, czy ten dolar dalej sie nie umocni? Moze najpierw
            wzrosnie a potem spadnie, albo odwrotnie, najpierw troche spadnie aby potem
            wzrosnac? Co? A moze na odwyrtke teraz wlasnie spadnie, bo trace wiare?
            Bo na przyklad jezeli FED zrobi jakies wykupy, albo odwrotnie i dla odwrocenia
            uwagi sypnie dlugiem to sie znowu wszelkie strategie potkna? Ty uwazaj na to
            zloto, bo zeby nie bylo tak jak z tym g. od tej strony internetowej. Wiara to
            podstawowy blad inwestycyjny o czym wiem z autopsji.
            Dlatego ja juz sie nie obrazam na opinie, ze bedzie dobrze.
            Nawet jesli w to calkowicie nie wierze!
            • przycinek.usa ladnie tu Greenspan powiedzial: 14.06.07, 07:02
              "We cannot continue this rate of growth in China and the Third World. This
              cannot continue indefinitely," Greenspan said in a speech. "Some of these
              price/earnings ratios are discounting nirvana."


              i o bondach:

              "Greenspan played down the prospect that Chinese authorities would sell
              Treasuries"

              "Greenspan said the reason such a withdrawal was unlikely was that China would
              not have anyone to sell the securities to,"

              (...)

              Greenspan reinforced the nervousness, saying that a global liquidity boom which
              he traced back to the end of the Cold War would not go on forever.

              "Enjoy it while it lasts," he told the audience.




              www.reuters.com/article/ousiv/idUSN1228045520070612



              No prosze. Czyli Greenspan jakby zapowiadal burze.
              • polarbeer Re: ladnie tu Greenspan powiedzial: 14.06.07, 16:14
                przycinek.usa napisał:

                > i o bondach:
                >
                > "Greenspan played down the prospect that Chinese authorities would sell
                > Treasuries"
                >
                > "Greenspan said the reason such a withdrawal was unlikely was that China
                would not have anyone to sell the securities to,"

                No wlasnie. Potwierdzenie mojej tezy
            • polarbeer Re: pomieszanie z poplataniem 14.06.07, 15:56
              Pamietam gdy sie uczylem jezdzic samochodem, (w ameryce czlowiek uczy sie na
              zywo, za kierownica, bez zadnych kursow) Wally dal mi wskazowke: "zawsze patrz
              daleko przed siebie, w ten sposob nie bedziesz robil niepotrzebnych poprawek.
              Bedziesz bardziej zrelaksowany. Uwazaj na samochodzy przed soba, ale patrz
              daleko jak gdyby byly przezroczyste"

              W ten sam sposob patrze na rynek. Crammer moze zarabia pieniadze swoja wariacka
              metoda szybkich ruchow, ale pamietaj ze facet przyznal ze mnipuluje rynek
              cudzymi pieniedzmi. (Nie wiem czy ogladales jego video na internecie
              • sendivigius Re: pomieszanie z poplataniem 14.06.07, 17:22
                Bardzo slusznie, my komunisci od zawsze mowimy ze kapitalizm padnie i jego
                oparta na finansowym hokus-pokus gospodarka. Albo nazwijmy to wprost gospodarka
                oparta na wyzysku.

                Powiem ci kiedy zwatpilem w kapitalizm i jego ekonomie. W kazdym podreczniku
                ekonomii mozna przeczytac ze tzw. rynek dazy do rownowagi. Pieknie, tyle ze ja
                zawodowo zajmuje sie procesami ktore sa zaburzane i jakos tam do rownowagi
                daza, wszystkie tak samo, to znaczy wg kilku prostych regul. Czemu wiec rynek
                ciagle "zdaza" a nigdy jeszcze nie "skonczyl zdazac"? Zamiast probowac
                kombinowac odpowiedz nalezy myslec "out of the box" - rynku po prostu nie ma!
                Caly ten system to zakamuflowany sposob neofeudalnej panszczyzny. Wiele osob,
                nawet na wysokich szczeblach nie zdaje sobie nawet z tego sprawy ale dla
                istnienia i sprawnosci systemu to jest zupelnie obojetne, moze nawet nikt sobie
                nie zdawac sprawy ze Ziemia sie kreci wokol Slonca a ona i tak dalej bedzie.
                Rynek wiec nie dazy do zadnej rownowagi, jest systemem z dodatnim sprzezeniem
                zwrotnym.

                Papierowa gospodarka zatem musi upasc i wtedy przestaniecie sie smiac z metody
                liczenia dochodu narodowego stara komunistyczna metoda to znaczy w tonach stali
                i kwasu siarkowego. Problem jest jak i kiedy. Na moje wyczucie, to waluty beda
                sie walic po kolei a nie wszystkie naraz. Oczywiscie dolar zawali sie pierwszy
                bo jak dolar sie nie zawali to i nic innego, moim zdaniem WSZYSTKIE papierowe
                waluty biora sile z dolara, mowiac inaczej dolar wyznacza pojecie (albo mode)
                waluty papierowej, gdy zawali sie to pojecie to zawali sie wszystko. Ale
                zawalic sie musi, amerykanski model gospodarczy jest nie do utrzymania na dluga
                mete a wszyscy inne kraje staraja sie go nasladowac. Zawali sie wiec wtedy
                kiedy takie Chiny czy Indie sie zamerykanizuja, nie ma na swiecie tyle surowcow
                i energii aby to bylo wykonalne. Zostalo pewnie jakies 15-25 lat drgawek. Ja
                mam daleka ale bardzo zaprzyjazniona rodzine w Argentynie (daleko od Buenos) a
                wam wspolczuje juz.

                Inna droga ktora sprawy moga isc jest oczywiscie rewolucja proletariacka, jak
                sie bedzie walic kapitalizm to przyjmiecie ja jak wybawienie.
                • polarbeer Komunizm? 14.06.07, 19:01
                  Ty ciagle wyskakujesz z tm komunizmem... Zawsze bralem to za makabryczny zart,
                  mam nadzieje ty nie na powaznie... Jezeli cokolwiek komunizm udowodnil, to to
                  ze nie moze istniec... A "droga do komunizmu" to ludobujstwo... Komunizm w
                  praktyce moze istniec tylko wtedy gdy zostanie na ziemi jeden czlowiek, bo
                  wygral konkurencje w nawracaniu i wymordowal wszystkich innych.

                  Nawiasem mowiac, kapitalizm tez nie istnieje, bo zaczal z zamachem realizowac
                  postulaty Marksa z jego manifestu. Z tym ze zamiast bolszewickiej parti, uzyl
                  Federal Reserve i "New Deal" oparty na piramidzie.
                  • sendivigius Re: Komunizm? 16.06.07, 00:06
                    Alez oczywiscie ze tylko komunizm. W kazdym normalnym kraju jest wiecej glupich
                    niz madrych. W kapitalizmie madry ma lepiej niz glupi, wiec po co glupim
                    kapitalizm w ktorym beda mieli gorzej? Tak wiec gdy zorganizuje sie prawdziwie
                    wolne wybory komunizm musi wygrac. A to ze jeszcze nie wygral dowodzi tego ze
                    wybory sa manipulowane przez media gdyz kapitalistyczna klasa rzadzaca narzuca
                    swoj punkt widzenia, pisal o tym Marks dawno temu, media sie zmienily ale
                    metody zostaly.

                    W podejsciu do komunizmu nie jestem zadnym wyjatkiem, jak byl komunizm w Polsce
                    to przynajmniej mialem co jesc i gdzie spac, jak zapanowal kapitalizm to mi
                    sprzedal kopa. Po jakiego grzyba mam wiec popierac jakis ustroj wbrew sobie i
                    swoim interesom, my marksisci nazywamy to falszywa swiadomoscia.

                    Jezeli chodzi o tak zwane zbrodnie komunizmu to prosze o litosc i umiar a
                    przede wszystkim o siegniecie do encyklopedii. Na naszych oczach: Darfur -
                    komunizm jest winny? Irak? Liberia? Somalia? Somoza to komunista? a Pinochet
                    tez? Wiesz jak wygladalo zycie Murzyna w Mississippi w latach 60-tych? Bo byl
                    komunizm w USA? Albo nawet Zyda przed 68? To komunisci wylewali napalm na
                    cywilne wioski? Czy to komnista Clinton postanowil zbombardowac Afganistan aby
                    odwrocic uwage od Moniki L. To komunista Regan bombardowal Libie? To komunisci
                    francuscy zaprowadzali rzady prawa w Algierii? Albo w Egipcie? Albo w Syrii? A
                    moze i Neron byl komunista i tak walczyl z kosciolem ze kazal chrzecijan wydac
                    lwom na pozarcie? Tito komunista tez winien ze umarl i sie potem zaczelo. Itd.
                    itp. mozna by tak bez konca a wy ciagle swoje o zbrodniach komunizmu.

                    I tu tez do zbrodni komunistycznych mam osobiste jak widzisz podejscie -
                    komunizm mi zadnej krzywdy nie zrobil, kapitalizm skazal mnie na smierc
                    glodowa, bo nie bylo wtedy ani nie ma do dzis takiego sposobu abym nagle stal
                    sie "mlodym, dynamicznym absolwentem". Ma wiec kapitalizm u mnie naskrobane i
                    kiedys mu wyplace z odsetkami.
                    • polarbeer Re: Komunizm? 17.06.07, 16:39
                      > I tu tez do zbrodni komunistycznych mam osobiste jak widzisz podejscie -
                      > komunizm mi zadnej krzywdy nie zrobil, kapitalizm skazal mnie na smierc
                      > glodowa, bo nie bylo wtedy ani nie ma do dzis takiego sposobu abym nagle stal
                      > sie "mlodym, dynamicznym absolwentem".

                      To bardzo ludzkie podejscie, wlasny bol jest duzo wazniejszy niz, czyjs tam
                      daleko w czasie czy przestrzeni... Sympatyzuje rowniez co do
                      realow "przestawiania sie"
            • polarbeer uwazaj na zloto 14.06.07, 16:08
              "Ty uwazaj na to zloto, bo zeby nie bylo tak jak z tym g. od tej strony
              internetowej."

              Ja uwazam na roznego rodzaju firmy wydobywcze. Przecene samej substancji
              widzialbym jako okazje do powiekszena konta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka