Dodaj do ulubionych

rzeczywistosc a propaganda

26.06.08, 16:13
Wklajam fragmenty 2 artykulow:

"The median price of a California home in May was $384,840 compared
with $594,530 a year ago, the realtors said. The May 2008 price is a
4.7 percent decline from April's median of $403,870, the report
said."


Czy to trzeba tlumaczyc? Mediana r/r z 594k na 384k?


A tutaj przybywa bezdomnych:

www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&sid=aLHWi1ikIu_Q

"Shelters are full, and it's getting worse," says Michael Stoops of
the National Coalition for the Homeless in Washington. "There are
more homeless homeowners, people who first try to downsize, then
wind up living with family and friends or in vehicles. At the
shelters, there's almost no room at the inn. It's first come, first
serve."


www.usatoday.com/money/economy/housing/2008-06-25-homeless-families-foreclosure_N.htm?loc=interstitialskip



A jak wyglada rynek w CA?
No coz. To dosyc interesujace. Pelno ludzi w sklepach, doslownie
tlumy. Wyglada na to, ze tysiace ludzi szczesliwie pozbylo sie
obciazen kredytowych i pieniadze zamiast w bankach laduja na rynku.
Na parkingach duzych mali handlowych nie da sie zaparkowac, takie
tlumy.

Dosyc interesujacy kontrast w stosunku do biednej provincji.
Bo wystarczy wyjechac kawalek poza miasto aby zobaczyc BIEDE.
Poza miastem nie ma zycia. Stawki godzinowe na minimum stanowym i
nie ma pracy. Cena najtanszej benzyny (87) obecnie $4.6 za gallon,
czyli jakies 2.64 PLN za litr. Biorac sredni dojazd do pracy na 33
mile (z pamieci) - to znacznie wzrosly koszty przecietnemu tubylcowi.

Obserwuj wątek
    • pepe49 WYLOWIONE Z SIECI THE DAILY TELEGRAPH 27.06.08, 23:05
      Liam Halligan / 20.06.2008
      Euro długo nie pożyje
      ...
      W zeszłym miesiącu wskaźnik wzrostu w strefie euro, PMI, osiągnął pięcioletnie
      minimum. A Niemcy, motor tego obszaru, odnotowały właśnie 0,8-procentowy spadek
      rocznej produkcji przemysłowej - sektora, który do tej pory pomagał gospodarce
      kraju zachować silną pozycję.

      Sprzedaż detaliczna w strefie euro jest o 2,9 procent niższa niż rok temu
      -najsłabszy wynik od 1996 roku. Również eksporterom tego obszaru wiedzie się
      gorzej, bowiem w bilansie handlowym w marcu pojawił się deficyt, a wartość
      eksportu spadła o 2,9 procent. Francja spodziewa się w tym roku wzrostu o dwa
      procent, a Włochy żadnego. Kryzys kredytowy pogrążył w chaosie Hiszpanię,
      podczas gdy Niemcy prawdopodobnie dadzą sobie z nim radę. Jakie stopy procentowe
      powinien zatem ustalić EBC?

      Od połowy 2007 roku pozostają one na poziomie czterech procent. Ale Trichet
      stwierdził, że ponieważ inflacja w strefie euro wynosi obecnie 3,6 procent -
      sporo ponad założony cel (2 proc.), niewykluczone, że stopy będą musiały
      wzrosnąć. Może to odpowiadać bardzo niechętnym inflacji Niemcom, ale dobije
      państwa obciążone długami, takie jak Włochy, Hiszpania i Irlandia. Problemy EBC
      stają się coraz poważniejsze. Wyraźny sygnał w sprawie stóp wysłany przez
      Tricheta wywołał wzrost wartości euro i ostry spadek kursu dolara. Dwie
      największe waluty świata znalazły się na huśtawce. Spadek dolara spowodował
      jednak gwałtowny wzrost cen ropy (wycenia się ją w dolarach). Przyczynia się to
      oczywiście do wzrostu kosztów energii w Europie i tym samym inflacji w strefie
      euro. Trichet spotęgował problem, który usiłował rozwiązać. ...

      *Pełne tłumaczenie:
      wiadomosci.onet.pl/1,15,10,45259656,122780136,80486,0,forum.html*
      artykuł o szkodliwości przyjmowania euro
      ale wybrany fragment pokazuje co się będzie działo już wkrótce. Zwijanie się.
      powolne.
      • pepe49 prawidłowy link 27.06.08, 23:08
        wiadomosci.onet.pl/1,15,10,45259656,122780136,80486,0,forum.html
      • przycinek.usa Re: WYLOWIONE Z SIECI THE DAILY TELEGRAPH 28.06.08, 08:22
        "Spadek dolara spowodował jednak gwałtowny wzrost cen ropy (wycenia się ją w
        dolarach)."

        To nieprawda. Przynajmiej nie bezposrednio.
        Faktycznie jest takie potoczne domniemanie, ze wzrost cen ropy wynika z ceny
        USD. Naprawde jednak jest tak - ze za wzrost ceny ropy odpowiedzialny jest FED.

        Rynek bardzo zle reaguje na polityke slabego pieniadza. Kazdy dealer bondow
        widzi co robi FED. Tutaj nie ma glupcow i wszyscy wiedza, ze stopy rynkowe
        wczesniej czy pozniej zareaguja na psucie waluty. Dlatego rynek zaczal
        postrzegac inwestycje w treasury jako ryzykowne. Czesc rynku obstawia spadek
        obligacji. Rynek sie boi i ... duza czesc funduszy przesiadla sie na rynki
        surowcow. Dlatego mamy kolejny babel cenowy. Po prostu rynki zywnosci i energii
        sa za male w stusunku do ilosci pieniedzy na rynku.

        To jest zreszta pochodna sukcesu rynku.
        Bo caly mechanizm dzialania gospodarki jest tak ustawiony, ze teraz inflacja
        jest wywolywana przez fundusze.

        Popatrzmy na to od strony firm i konsumentow. Konsumenci wydaja wszystkie
        pieniadze. Nic nie oszczedzaja i przyrasta im dlug.
        To oznacza, ze wzrost odbywa sie na kredyt. Tymczasem po drugiej stronie rynku
        sa firmy, ktore akumuluja kapitaly. Dopoki pieniedz akumulowany przez firmy nie
        pojawia sie na rynku - dopoty panuje rownowaga cenowa i kreacja pieniadza
        powoduje stabilny wzrost rynku i stabilne zatrudnienie. Tak jest jednak tylko do
        pewnego czasu. Tak dlugo - jak dlugo pieniadze sa parkowane i nie laduja na rynku.
        Bo po pewnym czasie zakumulowanych kapitalow jest tak duzo, ze trudno jest to
        zainwestowac bez wywolywania wzrostow cen w calych segmentach rynku. I dlatego
        rosna ceny.

        Paradoksalnie jest to kleska gospodarki opartej na kreacji.
        Jest za duzo pieniedzy. Pieniedzy powinno byc mniej.
        Wniosek z tego - ze stopy procentowe powinny byc wyzsze.
        A jak nie beda - to faktycznie zloto pojdzie w gore.

        Osobiscie uwazam, ze te zaleznosci sa zbyt skomplikowane aby je jednoznacznie
        prognozowac. Najlepiej to widac na przykladzie WalMartu. Mnie sie wydawalo - ze
        spadek USD spowoduje wzrost cen w WalMart i spadna im zyski i spadnie cena
        akcji. Tymczasem okazalo sie, ze spadek USD spowodowal inflacje i wzrost liczby
        klientow w WalMarcie. No i wzrosly im zyski. I wzrosla cena akcji. Wydawaloby
        sie to dosyc proste do przewidzenia - ale doprawdy proste to nie bylo.

        Kazdy konsument w Polsce wie, ze obnizka podatkow spowoduje wzrost PKB. Z
        jakiegos jednak powodu czolowy ekonomista na rynku uwaza odwrotnie. Historia
        zatoczyla kolo. Mnie sie przypomnialy czasy Gierka. Tyle - ze wtedy nikt im
        skurwielom nie wierzyl. A teraz?
        • pepe49 zmiany preferencji zakupowych konsumentów 29.06.08, 23:39
          w zależności od ilości posiadanych pieniędzy przez nich i od ich oczekiwań.

          Mam wrażenie, że wygląda to tak:
          konsumenci (gospodarstwa, inne określenia) mają dużo pieniędzy - wydają na wszystko.
          Mają mniej - koncentrują się na większych rzeczach - dom, samochód, emerytura.
          Oszczędzają wtedy na drobiazgach.
          Mają jeszcze mniej - wydają na drobiazgi. Na coś większego nie mają już szans.
          Tak uważają, lub tak jest.

          Spostrzeżenia przedstawiciela handlowego działającego na rynku drobiazgów.

          To tak a propos obrotów Wal Martu. Może być kryzys i klienci tracąc wiarę w
          możliwość utrzymania w przyszłości kredytu na większe cele przeznaczają bieżące
          pieniądze na bieżącą konsumpcję. Lub uważają, że nie oszczędzą. Lub nie umieją
          już oszczędzać i takiej opcji nie biorą pod uwagę.
          Wal Martowi przyrasta. Chociaż banki cierpią.
          *
          2.
          Obciążanie winą za nieprawidłowy procent banku centralnego. P. Rothbard by się
          roześmiał i powiedział "wprowadźcie złoto", nie próbujcie sami nadążać za rynkiem.
          Twoją opinię na temat standardu złota znam, próbuję się ustosunkować do starcia
          zwolenników istnienia wielu banków centralnych ze zwolennikami istnienia jednego
          banku centralnego (Ziemi, a tymczasowo UE).
          • polarbeer Re: zmiany preferencji zakupowych konsumentów 30.06.08, 14:32
            >>>>próbuję się ustosunkować do starcia zwolenników istnienia wielu banków
            centralnych ze zwolennikami istnienia jednego banku centralnego (Ziemi, a
            tymczasowo UE).<<<<

            Ty chyba zmyslasz tutaj... <g> Ja jeszcze nigdy nie natknalem sie na istnienie
            "zwolenninka jedynego banku centralnego", nie mowiac o dyskusji z kims takim...

            Prawdziwa dyskusja odbywalaby sie miedzy wirtualnymi pieniedzmi z rozkazu (Banki
            centralne--Kyes, Freedman itd), a pieniedzmi na wage (bez bankow centralnych ale
            z rzadowymi mennicami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka