Dodaj do ulubionych

Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka skale?

22.01.09, 20:53
Hym, bedzie z pare lat temu, ba a moze wiecej niz pare jak pisalem na tym forum,
ze kredyty walutowe to granda, ze w cywilizowanym kraju nikt nie udziela
kredytow w obcej walucie na duza skale, ze wzgledu na ryzyko kursowe i
efekty jakie moze to wywolac. Bylo to jak wolanie na puszczy. I tera mam kotlet.
A gdzie byla ta pieprzona KNB wtedy? Dlaczego nikt nie chcial tego ryzyka
zauwazyc? Dlaczego nie wprowadzono jakiejs formy obowiazkowego ubezpieczenia
kredytu od ryzka walutowego? Jasne, bo koszty. A teraz chloptas Pawlak ma pomysl.
Brawo, brawo, brawo.
Obserwuj wątek
    • bagracz Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 22.01.09, 21:09
      Z tego co pamiętam to tylko PiS chciał wprowadzić jakieś nieśmiałe ograniczenia ale zaraz został zbluzgany w mediach, że utrudnia, hamuje, szkodzi ludziom i gospodarce i w ogóle ciemnogród.
      Takich to mamy postępowych fachowców od ciagłego postympu wicie rozumicie towarzyszu sekretarzu.


      • fajnyrys Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 22.01.09, 21:52
        polecam następujący artykuł (pierwszy wyguglany artykuł z tego
        okresu):

        www.money.pl/banki/wiadomosci/artykul/kredyty;walutowe;bez;nowych;ograniczen,96,0,215136.html

        szczególnie ostatni fragment wink

        abstra..jąc od polityki,
        obserowowałem wtedy tzw. "debatę publiczną" na temat ograniczeń
        proponowanych przez KNB, wszędzie to było traktowane prawie jak
        łamanie wolności obywatelskich,
        więc w praktyce politycznej nie do zrealizowania przez nikogo
        (jakiekolwiek ograniczenia) moim zdaniem

        czasem mi to przypomina dyskusje o obniżaniu stóp wink
        a tak btw wszedłem sobie na kokos.pl
        postawiłem się jako ktoś kto chce "społecznie" pożyczyć (oczywiście
        aby wygenerować zysk), ryzyko rośnie ze względu na sytuacje gosp. a
        stopy mają spadać, także maksymalna antylichwiarska, nie kumam tej
        logiki
        • bagracz Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 22.01.09, 22:06
          No faktycznie. Dzwoniło mi, że były takie próby gdy rządził PiS. Stąd pewnie założyłem, że to oni próbowali.
          Żeby już być pewnym też poguglowałem u źródeł.
          www.pis.org.pl/article.php?id=4415
          Potwierdza wszystko co napisałeś.
          • stoje_i_patrze Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 23.01.09, 12:00
            hahahah dobresmile

            "1. Rozwiązanie problemu deficytu mieszkaniowego w Polsce ma dla nas
            priorytetowe znaczenie, a walutowe kredyty mieszkaniowe były niewątpliwe
            czynnikiem sprzyjającym nabywaniu mieszkań po znacznie niższych kosztach
            Rekomendacja S przyjęta przez Komisję Nadzoru Bankowego będzie sprzyjała
            utrwaleniu ograniczenia dostępności do kredytów."

            "Zalecenie Komisji Nadzoru Bankowego nie znajduje żadnego potwierdzenia ani
            uzasadnienia w wynikach finansowych banków. Kondycja finansowa sektora bankowego
            w Polsce jest znakomita. Z powszechnie dostępnych materiałów jasno i wyraźnie
            wynika, że gwałtowny wzrost liczby udzielanych kredytów mieszkaniowych nie
            zaszkodził płynności finansowej banków."

            BRAVO!!!
    • wolo Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 22.01.09, 21:09
      Mam dobrą odpowiedź na to pytanie. Z chciwości.
      Pytanie jest co robił nadzór przez te wszystkie lata?
      • bagracz Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 22.01.09, 21:22
        Eeee, a wysokie stopy procentowe to gips?
        • wolo Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 22.01.09, 21:33
          Polityka stóp przy wymienialnej walucie jest po prostu nieskuteczna.
          Stopy nie szkodziły gospodarce, konsumpcja i płace rosły, cały
          ubiegłoroczny wzrost pkb był z konsumpcji. Gdyby stopy były niższe
          to kuku teraz mogłoby być jeszcze większe.
          Wiem, że najlepiej żeby rynek sam to regulował. Ale wydaje mi się że
          w przypadku klientów detalicznych to nie działa. Oni nie potrafią
          ocenić ryzyka podobnie zresztą jak banki. Nie jestem jakimś
          zwolennikiem regulacji ale w tym przypadku nie mam pomysłu.
          • bagracz Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 22.01.09, 21:43
            wolo napisał:

            > Nie jestem jakimś
            > zwolennikiem regulacji ale w tym przypadku nie mam pomysłu.

            Jeśli się reguluje jedno to nie można potem gadać, że zapomniało się podregulowć czegoś innego i całą winę zwalać na rzekomą chciwość zadłużonych we frankach. Stwarza się warunki gdy branie kredytu w złotówkach to albo przejaw skrajnej głupoty albo skrajnej mądrości i potem ma pretensje do przeciętnego zjadacza chleba.
            Jeśli ma się taką sytuację to trzeba wprowadzić skuteczne mechanizmy zniechęcające tak jak to próbował zrobić w bojaźliwy i nieskuteczny sposób PiS.
            To tak tytułem teorii interwencjonizmu państowego, który jak zwykle nie zadziałał, nie działa i nigdy działał dobrze nie będzie.
            I tylko to jest pewne na 100%



          • damkon Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 22.01.09, 22:12

            > Wiem, że najlepiej żeby rynek sam to regulował. Ale wydaje mi się
            > że w przypadku klientów detalicznych to nie działa. Oni nie
            > potrafią ocenić ryzyka podobnie zresztą jak banki.

            Naprawde uwazasz, ze ktos inny niz sami uczestnicy rynkowi powinien
            oceniac za nich ryzyko podejmowania decyzji rynkowych? Jezeli tak
            sadzisz, to wskaz nam ta omnipotentna instytucje.
            • przycinek.usa Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 22.01.09, 23:11
              to sa wszystko gospodarki socjalistyczne, ktore sa w sumie bardzo podatne na
              szoki. W interesie ogolu jest, aby nie manipulowac a w przypadku manipulacji -
              aby kroplowke odczepiac powoli.

              Poza tym pelna zgoda.
            • deluc Re: 22.01.09, 23:23
              Ba, znam pewnego magistra nauk ekonomicznych - jedna z pierwszych lokat na roku,
              calkiem niezlego biznesmena od lat, ktory kupil auto w kredycie w CHF w absolutnym dolku
              winkwinkwinkwink. Pewne typy ryzyka powinny byae elminowane globalnie
              bowiem stanowia globalne zagrozenie dla calej gospodarki. I guzik prawda, ze
              ludzie sie czegos naucza, niczego sie nie naucza. Za n-lat jak bedzie podobna mozliwosc
              ludzie beda brneli w to samo.
              • fajnyrys Re: 22.01.09, 23:38
                deluc napisał:

                > winkwinkwinkwink. Pewne typy ryzyka powinny byae elminowane globalnie
                > bowiem stanowia globalne zagrozenie dla calej gospodarki. I guzik
                prawda, ze

                czyli jednak jedna globalna waluta wink?
                czy można jakoś inaczej?
              • damkon Re: 22.01.09, 23:38

                > Pewne typy ryzyka powinny byae elminowane globalnie bowiem
                > stanowia globalne zagrozenie dla calej gospodarki. I guzik prawda,
                > ze ludzie sie czegos naucza, niczego sie nie naucza. Za n-lat jak
                > bedzie podobna mozliwosc ludzie beda brneli w to samo.

                Z faktu, ze ludzie robia bledy nie wynika, ze ktos ma za nich
                przejac odpowiedzialnosc i ryzyko ich popelniania.

                Kazdy czlowiek powinien miec prawo nie tylko do zycia i wolnosci,
                ale rowniez prawo do popelniania bledow.
                • frusto Re: 28.01.09, 14:10
                  damkon napisał:

                  > Kazdy czlowiek powinien miec prawo nie tylko do zycia i wolnosci,
                  > ale rowniez prawo do popelniania bledow.

                  Z drugiej jednak strony, czlowiek nie jest w stanie znac sie na wszystkim, i
                  przez 24h 7 dni w tygodniu caly czas sprawdzac, kalkulowac itd. W pracy mam non
                  stop kolowrot, po przyjsciu do domu dwojke dzieci, wieczorem chce sie juz tylko
                  pasc do lozka. Codziennie zas powinienem oceniac ryzyko kazdego zakupu? Np.
                  badac ile faktycznie jest mleka w mleku, a na ile to tylko bielona woda,
                  sprawdzac dokladnie kazda informacje itp. Oczywiscie mozliwe i nawet zalecone,
                  ale malo jest ludzi o tak mocnej konstrukcji psychicznej, ktorzy by trzymali
                  taka dyscypline przez cale zycie.

                  Ja rozumiem, ze przeciez "kredyt to nie decyzja o kupieniu kartona mleka", ale
                  nalezy tez pamietac, ze do niektorych informacji dostep jest naprawde ciezki.
                  Kiedy pare lat temu szukalem metod najlepszego oszczedzenia, spedzilem pare
                  tygodni czytajac, szukajac, guglajac. I stracilem 50% oszczednosci. Bo te
                  informacje wlasciwe i rozsadne byly zagrzebane tak gleboko, ze dotarlem do nich
                  dopiero teraz.
            • wolo Re: Skad wogole w RP kredyty walutowe na taka ska 23.01.09, 09:06
              Ja uwazam tak, ze jak juz mamy nadzor, ktorego celem jest
              zapobieganie sytuacjom kryzysowym to wina jest nadzoru. Nie winie
              natomiast polityki monetarnej - wina byla w nadzorze. Moze w ogole
              nie powinnismy miec nadzoru?
              • vice_versa Polowanie na czarownice 23.01.09, 14:01
                Ukochane pytania Polaków: KTO jest WINNY? Kogo powiesić?

                Wystarczy zdaje się postraszyć kryzysem i jak trwoga to do Boga,
                niech państwo przejmie ryzyko, a my urządzimy polowanie na
                czarownice.

                Po prostu przecieram oczy ze zdumienia, że pomysły PiS na
                administracyjne ograniczenia kredytów walutowych, prowadzące w
                prostej drodze do rozdęcia deficytów znajdują tu zrozumienie.

                Oczywiście, że nadzór jest iluzją, przynajmniej nadzór bankowy, bo
                priorytetem polityki finansowej jest możliwie duży napływ kapitału
                zza granicy. Dlatego potencjalnym wierzycielom stworzono warunki
                konkurowania i otwarto rynek na kredyty walutowe! I to jest
                KORZYSTNE dla gospodarki!
                Chodzi o to, żeby zamiast Bykowskich, Gąsiorowskich i Grobelnych
                banki w Polsce były instytucjami stabilnymi z silnym zapleczem
                finansowym z rodzimych krajów. Nadzór nad pozostałymi instytucjami
                finansowymi jest konieczny, ze względu na stabilność bilansową,
                pranie pieniędzy etc.
                Dlatego banki zagraniczne praktycznie mogą robić co chcą,
                doprowadzić do każdej korzystnej zmiany gdy chodzi o egzekucję czy
                zabezpieczanie należności, byleby gwarantowały duży napływ pieniądza
                z zewnątrz. To jest priorytet polskiej polityki finansowej.
                • wolo Re: Polowanie na czarownice 23.01.09, 16:33
                  To nie dotyczy tylko Polaków. Tak jest wszędzie. Pytanie o przyczyny
                  i jak zapobiec takim sytuacjom w przyszłości ani nie jest głupie ani
                  specyficznie polskie.
                  Jeżeli priorytetem jest napływ pieniędzy to właśnie teraz tego
                  napływu nie będzie i to w dużej mierze z winy CHF. Cały świat się
                  delewaruje a polskie banki się delewarować nie mogą - sumy bilansowe
                  puchną. Z każdym groszem osłabienia się złotego jest pół miliarda
                  kredytów więcej (zakładając optymistycznie, że jest tego 50 mld
                  CHF). Policz sobie dla 90 groszy. Odpowiedz sobie na pytanie skąd
                  wojenka o depozyty. To w końcu nie są działania agresywne tylko
                  ochronne banków. Skąd kasa na rozwój?
                  Ja wcale nie wiem zwolennikiem daleko posuniętego interwencjonizmu,
                  w ogóle nie jestem zwolennikiem interwencji. Nie umiem natomiast
                  powiedzieć śmierć frajerom, sami sobie winni, nie w każdym
                  przypadku. Ani mi w głowie bronić spekulantów na opcjach - tu śmierć
                  frajerom. Sam przewidziałem taki rozwoj wypadków i nie powiem troche
                  kasy na tym zarobiłem.
                  Ale z ludźmi w powiatowej Polsce, którzy właśnie zasiedlają kupione
                  w ubiegłym roku 50-70 m2 to już inna sprawa. Tutaj jest wina banku/
                  nadzoru to nie wina tych ludzi.
                  • vice_versa Re: Polowanie na czarownice 23.01.09, 19:31
                    Po pierwsze wolo, cenię sobie Twoje wpisy.
                    Fundamentalnie nie zgadzam się natomiast z większością
                    zaprezentowanych w wątku tez i metod które miałyby uzasadniać
                    zrzucanie odpowiedzialnosci na państwo. Napisałem: Polski nie stać
                    na socjalizm!

                    > Pytanie o przyczyny i jak zapobiec takim sytuacjom w przyszłości
                    > ani nie jest głupie ani specyficznie polskie.

                    Wg mnie szukanie winnych jest typowo polskie i bezsensowne. W USA
                    wskazuje się winnych po to, żeby system pozostał bez zmian,daje się
                    odprawy i dziękuje za współpracę. W Polsce wywala się bez klasy i
                    bez mądrego wykorzystania umiejętności. Niszczy sie ludzi, szacunek
                    dla systemu. To jest różnica klas. Pierwsze jest PRowski działaniem
                    z premedytacją, drugie jest zawiścią, zemstą, konkurencją o stołek.

                    Pytanie o sposób zapobiegania w przyszłości jest rozsądne. Ale
                    pytanie "kto jest winny" padło, a pytanie "co robić zeby było
                    inaczej" nie padło. Pojawiły się za to typowe socjalistyczne
                    odpowiedzi i sposób myślenia: przerzućmy odpowiedzialność na władzę.
                    W dodatku cały wątek rozpoczął socjalistyczny wpis deluca, który ani
                    dziś ani wtedy racji nie miał. Z resztą wolo sam to słusznie
                    wyłapałeś, że "byłoby jeszcze gorzej".
                    Majkelos napisał o tym jasno. I damkon.

                    > Ja wcale nie wiem zwolennikiem daleko posuniętego
                    > interwencjonizmu, w ogóle nie jestem zwolennikiem interwencji. Nie
                    > umiem natomiast powiedzieć śmierć frajerom, sami sobie winni, nie
                    > w każdym przypadku. Ani mi w głowie bronić spekulantów na opcjach -
                    > tu śmierć frajerom. Sam przewidziałem taki rozwoj wypadków i nie
                    > powiem trochekasy na tym zarobiłem.
                    > Ale z ludźmi w powiatowej Polsce, którzy właśnie zasiedlają
                    >kupione w ubiegłym roku 50-70 m2 to już inna sprawa.

                    Nie rozumiem, czemu tych którzy myślą i odważnie wychodzą na przeciw
                    rzeczywistości kupując opcje, nazywa się spekulantami, a tych
                    których to NIE INTERESUJE i nie dbają o rentowność uważa się
                    biednych upośledzonych, którymi powinno zająć się państwo. Nie ma
                    zgody na taką logikę. Państwo jeśli już musi kogoś wspierać, to ma
                    wspierać rentownych a nie nierentownych. Inaczej wtopimy wszyscy, a
                    promocja obejmie Lepperów, bo inteligenci widać mają poczucie winy,
                    że są zdolniejsi.

                    Tak jak Ci napisałem: to odpowiedzi sa specyficznie polskie:
                    Ty zarobiłeś, ale zamiast założyć firmę zajmującą się walutowaniem
                    kredytów na korzyść klientów, uważasz że to państwo powinno działać.
                    Niestety większość firm doradczych jak Open f***rs, Exshrinków,
                    Omega Investors, działa na rzecz i w interesie banków a usługi
                    private cheating w wersji Noble Poors, również w prostej drodze
                    prowadzą do wyssania lub wzrostu zadłużenia klienta (konkrety niżej
                    w tym wątku).Jeśli odpowiedzią na to jest chóralny okrzyk: kredyty
                    walutowe są winne! KNF winna! chciwość jest winna! to nie ma na to
                    zgody.
                    Jeśli wg Ciebie to nie jest jeszcze "daleko posunięty
                    interwencjonizm", to wg mnie to to nie jest kapitalizm.
                    • deluc A co jesli rachunek obciazy 'wszystkich'? 23.01.09, 20:19
                      Widze ze wracasz do formywink (starej formy). Zalozmy, ze na skutek wzrostu
                      wartosci obcych walut wiekszosc kredytobiorcow nie bedzie wstanie splacic
                      rat kredytu. Wowczas grozi nam calkowita zapasc systemu finansowego - zgdzasz
                      sie? Lawina egzekucji, utraty plynnosci przez rzesze firm i osob prywatnych.
                      Slowem, rachunek zaplaci wiekszosc nie tylko ci kredytobiorcy.
                      Jeszcze raz powtorze globalne ryzyko powinno byc globalnie elminowane, albo
                      przynajmniej minimalizowane - Kowalski nawet z dyplomem mgr. ekonomii moze tego
                      ryzyka nie zauwazac, ale instytucja powolana do ochrony systemu finansowego? To czym ona sie zajmuje? Tworzeniem warunkow by banki mogly latwo zarabiac pieniadze, a ryzyko przerzucac na innych?
                      • vice_versa Re: A co jesli rachunek obciazy 'wszystkich'? 23.01.09, 22:36
                        > Zalozmy, ze na skutek wzrostuwartosci obcych walut wiekszosc
                        > kredytobiorcow nie bedzie wstanie splacic rat kredytu. Wowczas
                        > grozi nam calkowita zapasc systemu finansowego - zgdzasz sie?

                        Zgadzam się że zapaść, nie zgadzam z logiką wypowiedzi. Zapaść
                        systemu powoduje z rozmysłem robiona deflacja. Nie upadek tych
                        uczestników systemu którzy są zależni od ruchów walutowych.
                        Zapaść robia więc Ci którzy dobrze wiedzą, że system nie upadnie.
                        W dodatku system państwowy o którym jest ten wątek jest dość
                        bezradny w zestawieniu z potencjałem tych którzy to robią.

                        > Lawina egzekucji, utraty plynnosci przez rzesze firm i osob
                        > prywatnych.

                        Rzeczy i prawa zmienią właścicieli. Nie znikną, tylko będą tańsze i
                        przejdą w ręce rentownych. Poza tym odnosi się to do globalnych
                        ruchów a nie do poruszanej w wątku kwestii KNF i kredytów walutowych.
                        I narzekanie na polskie instytucje państwowe że zakres ich działań i
                        możliwości jest ograniczony oznacza brak świadomości tych ograniczeń
                        i nieuwzglednianie faktu, że i tak znajdują się między młotem a
                        kowadłem.

                        > Slowem, rachunek zaplaci wiekszosc nie tylko ci kredytobiorcy.

                        Nie ma czegoś takiego jak większość. Każdy z nas stoi po którejś
                        stronie tej większości. Jeśli stoisz po niewłaściwej stronie to ja
                        na to nic nie poradzę. Jeśli nie korzystasz z długu i oburza Cię, że
                        Ciebie obciążą koszty tej zabawy, to najwyraźniej nie rozumiesz
                        przesłania, które przesyła Ci system: stoisz po niewłaściwej
                        stronie. Ci którzy korzystali z długu przynajmniej korzystali, Ty
                        oszczędzałeś, chodziłeś do pracy, oddawałeś ZUSowi i politykom,
                        zamiast podjąć wyzwanie i oferować coś ludziom na większą skalę. Ten
                        system nie może promować oszczędzających. Ten system ma promować
                        rentownych i tych KTÓRYM SIĘ CHCE zmieniać świat na lepsze.

                        Rachunek zapłacą nierentowni. Nie większość. Jeśli większość w PL
                        jest nie rentowna i uważa że tak ma pozostać a państwo przejąć
                        odpowiedzialność, to to JEST SOCJALIZM.

                        > Jeszcze raz powtorze globalne ryzyko powinno byc globalnie
                        > elminowane, albo przynajmniej minimalizowane - Kowalski nawet z
                        > dyplomem mgr. ekonomii moze tego ryzyka nie zauwazac, ale
                        > instytucja powolana do ochrony systemu finansowego?

                        Więc dalej deluc usprawiedliwiasz nierentowność, odmawiasz ludziom
                        rozumu i zdolności nauki, nadal po tym wszystkim co napisałem stoisz
                        na stanowisku, że to INSTYTUCJA MA eliminować ryzyko? Zgadzam sie
                        natomiast że nasze uczelnie uczą nierentowności, bo o rentowności
                        niewiele można powiedzieć jak sie całe życie pracowało na państwowym
                        garnuszku.

                        Twoje hasło globalne ryzyko=globalne metody eliminacji jest
                        nieporozumieniem.

                        1. Gdybyśmy rozmawiali w latach 70'tych pewnie byś mnie przekonywał
                        ze z ogólnopaństwowymi brakami na rynku mogą sobie poradzić tylko
                        ogólnopaństwowi monopoliści.

                        2. Co więcej TO JA mówię o GLOBALNYCH metodach eliminacji, TY mówisz
                        o PAŃSTWOWYCH czyli z natury rzeczy ograniczonych terytorialnym
                        zakresem obowiązywania prawa.

                        3.Czy nie uważasz, że Twoje oczekiwania od instytucji są nieco
                        kontrfaktyczne i nie należałoby oczekiwać wiecej od siebie i pomocą
                        Kowalskim? Nic nie stoi na przeszkodzie, zeby to ryzyko eliminowała
                        Twoja ponadpaństwowa firma. To Ty optujesz za KNF, administracyjnymi
                        zakazami, pozbawiajacymi rentownych większego korzystania z
                        deprecjacji walut i państwowymi mechanizmami regulacyjnymi.

                        4. Jesteś deluc w coraz bardziej abstakcyjnej formie i już nie
                        instytucje państwowe mają przejmować globalne ryzyko, ale globalne
                        ryzyko ma przejąć jakaś instytucja globalna. Coraz lepiej.

                        5. Zdecyduj się jak możesz od rządów które do tego globalnego ryzyka
                        doprowadziły systemami fiat oczekiwać, że będą to ryzyko eliminować?
                        Odrobina konsekwencji.

                        >To czym ona sie zajmuje? Tworzeniem warunkow by banki mogly latwo
                        > zarabiac pieniadze, a ryzyko przerzucac na innych?

                        Tak, dokładnie. Tworzenie ograniczeń prowadzi do braku napływu
                        kapitału, taka jest rzeczywistość. Zrzymanie się na to jest oznaką
                        przywiazania do jakiejś iluzji. Władza to władza, nie jest powołana
                        do tego, żeby chronić obywatela tylko, żeby państwo jako system
                        możliwie dużo kasy ściągał z zewnątrz.
                        W tym sensie np. moglibyśmy dyskutować czy w razie kryzysu
                        walutowego Państwo stanęłoby w obronie obywatela jak np. w
                        Argentynie która zakazała egzekucji bankom które miały klauzule
                        walutowe w USD i po dewaluacji peso w 2001-2002 chciały przejmować
                        nieruchomości, ale rząd Kirchnera pozbawił banków tej możliwości,
                        czy też nasz rząd wziąłby kilka łapówek a sądy i komornicy urządziły
                        Polakom ekstrakcję majątkową.

                        Z etatystycznym pozdrowieniem
                        v_v
                        • deluc To Indie sa be czy cacy?;) 25.01.09, 11:11
                          > 3.Czy nie uważasz, że Twoje oczekiwania od instytucji są nieco
                          > kontrfaktyczne i nie należałoby oczekiwać wiecej od siebie i pomocą
                          > Kowalskim? Nic nie stoi na przeszkodzie, zeby to ryzyko eliminowała
                          > Twoja ponadpaństwowa firma. To Ty optujesz za KNF, administracyjnymi
                          > zakazami, pozbawiajacymi rentownych większego korzystania z
                          > deprecjacji walut i państwowymi mechanizmami regulacyjnymi.

                          Ha, wmieszam w to wszystko Przecinkasmile
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=90314174&a=90322972
                          pozdr.
                          dL
                          • vice_versa Re: To Indie sa be czy cacy?;) 25.01.09, 13:01
                            > Mala gospodarka zawsze bedzie slabsza od wielkich miedzynarodowych
                            > spekulantow. Z drugiej strony mala gospodarka jest zawsze
                            > bardziej elastyczna.

                            To jest jak najbardziej słuszne podejście.
                            W pozostałych kwestiach z Przycinkiem się nie zgadzam.

                            1. Islandia.

                            > Dlatego nie mozna dac im zarabiac. Nie mozna dopuszczac do takich
                            > nierownowag, jakie powstaly w Islandii.

                            Islandia nie padła dlatego, że miała zbyt otwarty na inwestorów
                            zewnętrznych rynek a rola KNF była za mała, tylko dlatego, że jej
                            dotychczasowy PKB brał się z wielkiego lewarowego zaangażowania na
                            obcych rynkach. Inne są przyczyny: to jest silnie izolowana
                            geograficznie gospodarka, nie mogą się rozwijać tylko exportem ryb i
                            turystyką, mają mało ludzi więc inwestycje byłyby na niskim
                            poziomie. I nie zagwarantowali, by sobie dopływu kasy, gdyby nie
                            stworzyli sieci bankowego lewarowania w Europie, czyli życia z
                            procentów.

                            Nierównowagi które powstały w Islandii polegały na lewarowym
                            charakterze "exportowej" strony gospodarki. Oczywiście nie w sensie
                            towarów tylko usług bankowych. Jeśli banki stanowią 70% PKB czy
                            jakoś tak, to oczywiste jest że deleverage podetnie całą gospodarkę
                            i wstrząśnie kursem walutowym. Więc istnieje opcja: sprzedać te
                            banki gdy się jeszcze kręci i odkupić później albo zagwarantować
                            wystarczająco wysokie kredyty na wystarczająco długi czas. Islandia
                            nie zrobiła chyba nic. Byli kompletnie nieprzygotowani na deleverage
                            pomimo tego co się działo ze stopami przez 3 lata. Po części to
                            zrozumiałe: jeśli trudno jest sprzedać własną, budowaną od zera
                            spółkę w okresie euforii rynkowej to o ileż trudniej sprzedać 50%
                            GDP tylko dlatego ze USA robią delevarage. I co kupić za pieniądze?
                            Trzymać pieniądze i czekać aż USA zrobią BUM? Zagrożenie jest
                            abstrakcyjne a zyski przyspieszają.

                            Nie wiem czemu różnice potencjału u przycinka oznaczają że "nie
                            można dać zarabiać", bo jest wręcz odwrotnie: trzeba stworzyć
                            warunki otwartego rynku, albo co zrobiła Islandia w większym stopniu
                            używać lewara.

                            2. Indie

                            > Bardzo dobrym przykladem dzialania rzadow jest prewencja, jaka
                            > zastosowaly Indie. Nie dawali kredytow na taka masowa skale.
                            > Byl ostry nadzor finansowy. Indie sa swietne.

                            Po pierwsze stwarzanie administracyjnych barier oznacza, że napłynie
                            mniej pieniędzy. Po prostu MNIEJ, nawet jeśli i tak płyną
                            gigantyczne pieniądze.
                            Indie i tak umocniły się, bo inwestycje zewnętrzne były ogromne. Tam
                            następuje zwykła reglamentacja dostępu do kapitału w celu utrzymania
                            tradycyjnej struktury społecznej, co powstrzymuje rozwój i umacnia
                            biedę. Nie wiem na przykład w jakim zakresie poprawia się tam
                            pewność obrotu prawnego, ewidencja wartości w obrocie, od
                            nieruchomości po ich zabezpieczenia, swoboda zakładania spółek,
                            funkcjonowanie administracji i księgowość. Masowe kredyty wymusiłyby
                            te zmiany. To nie jest tak, że jedynym miernikiem rozwoju są wielkie
                            inwestycje zagraniczne i stabilność walutowo-kredytowa.

                            Po drugie: mniejszy kredyt oznacza mniejszą dźwignię, a to oznacza
                            sztuczne hamowanie popytu wewnętrznego. Oznacza też że np. w Polsce
                            ryzyko jest rozłożone na proporcjonalnie większą ilość uczestników
                            gry, podczas gdy w Indiach jest mocniej skoncentrowane. Ciekawe co
                            będzie jak teraz pozamykają tam te R&D, połowę fabryk i call
                            centers. Zobaczymy czy Przycinek będzie mógł powtórzyć za 2 lata że
                            Indie są świetne.

                            Lepiej jest szybciej jechać i gwałtowniej hamować jak Islandia, niż
                            tak jak Indie wolniej jechać i tak samo mocno hamować, tylko później.
                    • wolo Re: Polowanie na czarownice 23.01.09, 22:20
                      Jak widać wałkowanie tematu nie wiele przyniosło. Skoro temat
                      powraca i budzi emocje, to raczej każdy pozostaje przy swoim zdaniu.
                      Spróbuję jeszcze raz, też trochę po to aby doprecyzować swoje
                      stanowisko.

                      1. Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że powinien być jakiś
                      bezwzględny administracyjny zakaz udzialania kredytów w walucie.
                      Jednakże twierdzę, że procedury oceny ryzyka tych kredytów są
                      niewystarczające. Powinno być tych kredytów mniej tak aby kurs nie
                      chwiał systemem.

                      2. W chwili obecnej to nie dotyczy nawet ryzyka kredytowego, bo na
                      razie kredyty się spłacają, ludzie pewnie jeszcze w większości są
                      zarobieni, nawet jeśli stracili na kursie to zarabiają na stopach.
                      Błąd w ocenie ryzyka dotyczył raczej udziału aktywów walutowych w
                      bilansach. Wzrost kursu spowodował znaczny wzrost wartości aktywów i
                      potrzebę ich sfinansowania. Dla banków polskich funding jest w
                      złotówce i nawet jeżeli wzrost kursu nie powoduje żadnych ruchów na
                      różnicach kursowych to rosnące bilanse po prostu wymagają więcej
                      złotowego finansowania. Tak dużo, że banki nie mają kasy na dalsze
                      kredytowanie gospodarki.

                      3. Poniżej de luc zadaje pytanie a co z tymi którzy nie mają długu
                      walutowego, dlaczego oni mają cierpieć. Ja powiem to samo w bardziej
                      formalny sposób - za błędy jednostkowe odpowiadają jednostki, ktoś
                      może mieć taką ekspozycję na ryzyko i na takie jakie lubi, może to
                      być rubel czy waluta kraju afrykańskiego. Za błędy systemowe
                      odpowiadają kierujący systemem. To że teraz porządne firmy nie mają
                      dostępu do finansowania chociaż nie mają ekspozycji walutowych jest
                      efektem stresu systemowego a nie jednostkowego błędu.

                      4. System otarł się o dużo poważniejsze problemy, gdyby nie pomoc
                      SNB dla NBP to banki nie byłyby w stanie zrolować swoich zobowiązań
                      i albo NBP musiałby ruszyć rezerwy walutowe albo mielibyśmy wolną
                      amerykankę na kursach. W każdym bądź razie teraz jesteśmy na pasku
                      SNB bo banki nie mają zdolności kredytowej w walutach umożliwiającej
                      finansowanie tak dużych aktywów.

                      5. Kryzys pokazuje jak bardzo różne rodzaje ryzyka są ze sobą
                      powiązane. Na razie ryzyko walutowe ujawnia się w postaci wzrostu
                      ryzyka płynności banków i tylko w części wzrostu ryzyka kredytowego
                      (opcje). Ale poczekajmy jeszcze trochę niech się te hipoteki
                      przestaną spłacać. Jak pojawią się rezerwy to i kapitałów też w
                      bankach może być za mało.

                      6. Jeżeli nie administracyjny zakaz to pewnie lepsze zarządzanie
                      ryzykiem to pytanie jakie. Hipoteki to dłuugoterminowe zobowiązania.
                      W ciągu 15 a tym bardziej 30 lat różne rzeczy mogą się zdarzyć.
                      Padają systemy, są wojny. Sa inflacje, hiperinflacje i deflacje. Jak
                      na razie jedyny wymóg nadzorczy to taki żeby kredytobiorca posiadał
                      zdolność na 120% wartości kredytu i wymóg aby chyba nie więcej niż
                      60% kredytów danego banku było w walutach. Obydwa normy nadzorcze są
                      zbyt liberalne. Szczególnie te 120% mnie śmieszy. Gdyby ktoś chciał
                      postawić równowartość swoich dochodów z kilkunastu najbliższych lat
                      w kierunkowych zakładach na kurs waluty, akcji lub na konie to
                      normalnie trzeba by się stuknąć w czoło. Tutaj masz taki lewar. Przy
                      opcjach luka w systemie byłą taka, że jedna firma mogła się
                      lewarować bez problemu w wielu bankach bo nie było obowiązków
                      disclosure (albo były nieprzestrzegane) ani przepływu informacji
                      między bankami.

                      7. Ja nie wiem jakie normy powinny być. Wiem tylko tyle, że przez
                      kredyty walutowe chwieje się system bankowy w Polsce i że będzie to
                      przyczyną poważnej recesji. Wiem też, że nie jest to sktuetk
                      polityki stóp. Jeżeli już to one były za niskie. Gdyby były na tyle
                      wysokie żeby zdławić boom mieszkaniowy w Polsce teraz problemy
                      byłyby mniejsze. Ale nie o to przeciez chodzi. Bo istniał taki
                      policy mix aby przy stopach mniej więcej takich jakie były i przy
                      braku interwencji w kurs teraz była dużo lepsza sytuacja, bardziej
                      zrównoważony rozwój. Wymagało to tylko lepszych norm nadzorczych,
                      lepszej oceny ryzyka.

                      • deluc Dzieki Wolo za wpis, duza porcja merytoryki 24.01.09, 09:47
                        i opis realiow gospodarczych spojny. Daje duzo do myslenia.
          • przycinek.usa znowu walkujemy to samo 22.01.09, 23:09
            > Polityka stóp przy wymienialnej walucie jest po prostu nieskuteczna.

            Oczywiscie, bo wysoki koszt PLN powoduje wzrost zadluzenia w walutach vide
            Islandia, Ukraina, Wegry, Litwa itp. itd


            > Stopy nie szkodziły gospodarce, konsumpcja i płace rosły, cały
            > ubiegłoroczny wzrost pkb był z konsumpcji.

            Oczywiscie, bo akcja kreedytowa byla astronomiczna, bo decydenci (RPP) nie
            rozumieja polityki monetarnej.


            Gdyby stopy były niższe
            > to kuku teraz mogłoby być jeszcze większe.

            Hmmmm. Stopy we frankach byly bardzo niskie


            > Wiem, że najlepiej żeby rynek sam to regulował.


            Nie - bo jest jasne, ze banki podejma kazde ryzyko.
            Dlatego banki musza miec kaganiec w postaci rezerwy obowiazkowej i maksymalnego
            lewara.


            Ale wydaje mi się że
            > w przypadku klientów detalicznych to nie działa. Oni nie potrafią
            > ocenić ryzyka podobnie zresztą jak banki. Nie jestem jakimś
            > zwolennikiem regulacji ale w tym przypadku nie mam pomysłu.


            Ja juz ten pomysl podrzucam - regulowac rezerwami a stopy zostawic na poziomie
            otoczenia. Tak jak wszedzie dookola. Obnizac te stopy.
            Pilnowac deficytu handlowego i kursu wymiany.

            Cale to forum pelne jest watkow na ten temat. Sam pisales w tych watkach.
            Walkowalismy to do znudzenia. Chyba trzeba bedzie zrobic jakis uniwersalny link
            i podczepic na gorze.
            • vice_versa WAKE UP! Polski nie stać na socjalizm! 23.01.09, 03:49
              Proszę uwzględnić ten wątek:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=33244127&a=33244127
              Nadal podtrzymuję że kredyty w walutach obcych to dla SZANSA dla
              Polaków. To są mrzonki, że REGULACJA ADMINISTRACYJNA nas wybawi od
              ryzyka! Jak w ogóle możecie tak myśleć??!

              1.
              Tu trzeba myśleć raczej o tym JAK to ryzyko EXPORTOWAĆ, albo JAK
              pozwolić Polakom na korzystanie ze spadku dolara Zimbabwe, rubla czy
              juana, a nie jak ograniczać korzystanie z innych walut! To ma być
              FORUM LIBERAŁÓW a nie ETATYSTÓW.

              Być może otwierając dwa lata temu rynek na rosyjskie czy chińskie
              banki mielibyśmy dziś inną sytuację, moglibyśmy nominować długi w
              juanie czy rublu. 50% w 3 mc! Nikt tego oczywiście nie napisze, ale
              nie uważacie ze to dziwne, że nie mamy żadnego banku rosyjskiego czy
              chińskiego? Nie chcieli czy nie wolno, bo nie ma zasady wzajemności
              a sojusznik nie pozwala?

              3.
              Oczywiście że znowu wałkujemy to samo: koszt kredytu to NIE
              WSZYSTKO!!!
              Piszę już nie wiem który raz, że NIE KOSZT KREDYTU jest
              najważniejszy, a to żeby kredyt był nominowany w walucie najbardziej
              osłabiającej się! Zmiany w podstawie zadłużenia są WAŻNIEJSZE niż
              bieżący koszt. Nie ma takiej reguły, że trzeba mieć kredyt w walucie
              w której się ma dochody. To po prostu nonsens! Tak robią Ci którzy
              pragną bezpieczeństwa bardziej niż wolności, nie chcą wyjść
              naprzeciw globalnym trendom walutowym, bo ich nie rozumieją, a nie
              Ci którzy na globalnych trendach chcą ZARABIAĆ. Pomyślcie o dolarze
              Zimbabwe, nie chcielibyście mieć długu w takim spadającym cudzie?

              4.Polski nie stać na kolejny odłam socjalizmu! Polacy mają zacząć
              doświadczać trendów i uczyć się MYŚLEĆ choćby początkowo na własnych
              porażkach gospodarczych, a nie liczyć na socjalistyczną kadrę
              akademicką i wołać o państwową protekcję. Polaków stać na
              efektywniejsze i lepsze zarządzanie tym co mają. Wystarczy trochę
              energii i odwagi, aby móc zarządzać portfelami Polaków w ich
              interesie odrywając ich od bankowych dojarek i w ich interesie
              zarządzając długiem. Oczywiście większość firm doradztwa kredytowego
              to jedynie akwizytorzy kredytów bankowych, a lojalność wobec
              wielkich bankowych płatników dominuje nad lojalnością wobec klienta.

              5. Żyjąc w różnych systemach fiat money musimy zdawać sobie przecież
              sprawę, że waluty będą zmieniać swoją wartość, i w jedną i w drugą
              stronę i uczyć się stać po dobrej stronie mocy we właściwym czasie.
              Deprecjacja walut i tak jest nieuchronna, mamy tylko wyjście czy
              zrobić to z misją, z rozmysłem, z rozmachem zmieniając świat na
              lepsze (a pieniądz na gorsze) czy będzie to skutek koniunkturalizmu
              politycznego, prywaty, fasadowej demokracji i przywyknięcia do tego
              że tak już być musi, że taki jest świat. Wystarczy zeby dobrzy
              ludzie nie robili nic, by zło zatriumfowało.

              6. Nikt nie zmusza do brania kredytu w walucie w której są najniższe
              raty. Kredyt w PLN od 2006 do sierpnia 2008 przyrósłby mi o 25%,
              zamiast obniżyć się o 25% wraz ze spadkiem USD!!! Teraz od sierpnia
              wartość mojego kredytu obniża się wraz z jazdą PLN w dół. Weźmy
              sobie podstawę 1mln PLN, 250tys PLN zysku tylko dlatego że
              walutowałem w USD, 18rat wyższych może o 1500PLN to daje 27000 + coś
              tam za przewalutowania, minimum jest to 200.000 do przodu, Nikt nie
              kazał brać w CHF czy w Euro choć i one się osłabiały, tylko mniej.
              Nawet jeśli cena nieruchomości spadła o 10% to nadal jest 100.000.
              Na tym przykładzie z resztą widać jak zasadnicze znaczenie ma
              acykliczność polskiej gospodarki, nawet kiedy się jest rentownym
              walutowo, ze względu na opóźnienie cyklu gospodarczego załamania na
              rynkach światowych powodują wcześniejszą reakcję rynków w PL.

              7.
              To właśnie dług w umacniającej się walucie a przychody w USD
              doprowadziły do upadku Stoczni, zaledwie 1,5-2 lata temu!! To
              oznacza że klient indywidualny padłby jeszcze wcześniej, bo mimo
              należności w tej samej walucie co dochody jego dług umocniłby się o
              25%.
              Jeśli nie zrozumiemy, że dług trzeba mieć w walucie OSŁABIAJĄCEJ SIĘ
              i to MY mamy orientować się, a nie za nas Państwo to będziemy
              psioczyć na administrację, że nie wzięła tego na siebie, a jak
              weźmie to będziemy psioczyć że się nie wywiązuje...
              Jeśli nie traktujemy siebie poważnie tylko czekamy aż zrobi to za
              nas państwo to nie dorośliśmy do kapitalizmu.
    • kadi-lak Z chiwosci, to chyba dobra odpowiedz. 22.01.09, 21:35
      deluc napisał:

      > Hym, bedzie z pare lat temu, ba a moze wiecej niz pare jak
      pisalem na tym forum
      > ,
      Bylo to jak wolanie na puszczy.




      Wiesz nie byles jedynym ,ktory poruszal te kwestie. Z szeroko
      otwartymi oczami. No, ale kto nie chcialby placic nizszych raz
      splacajac taka sama sume?
      teraz kolejne pytanie to czy mozna to aktualnie przewalutowac, co
      zapewne bedzie koniecznoscia dla wielu. Stopy w Szwajcarii sajuz
      blisko dna a CHF jeszcze na dobre nie rozpoczal wspinaczki wzgledem
      PLN.
      W USA przefinansowanie pozyczki slono kosztuje. Ciekawe jak to
      bedzie wygladalo w przypadku tych milionow zapozyczonych biedakow w
      PL?
    • majkelos0 wielu zarobiło 23.01.09, 09:58
      To co piszesz, to spore naduzycie. znam bardzo wielu, szczególnie
      tych co brali kredyty walutowe 4-5-6 lat temu, że spłacili wszystko,
      albo przewalutowali. Oni na tym zarobili. Każdy mial taka mozliwośc,
      no chyba, ze ktos nie patrzył na rozwój kursu walutowego i uznał, że
      skoro kurs spadł o20-30%, to będzie dalej spadał. Wtopa dotyczy w
      zasadzie tych, którzy wzieli kredyty w roku 2008 i w drugiej połowie
      2007, reszta niech nie narzeka, a ci co wzieli duzo wcześniej to
      niech sami do siebie maja pretensje. Jezeli kurs waluty spada bez
      przerwy przez 4 lata i dochodzi do spadku o 30% to trzeba byc
      kompletnie bezmyslnym, żeby na taka sytuacje nie zareagować. więc
      kazdy mnusi miec swój własny KNF. I nie bądź chamie chytry
      • zamieszanie Re: wielu zarobiło 23.01.09, 10:52
        no wlasnie - to ja mam taka historie, ze choc chodzilo mi to po
        glowie, aby w sierpniu przewalutowac, wybralem wakacje. teraz mysle o
        zmianie dlugu z CHF na dolara. jak myslicie? warto?
        • vice_versa Re: wielu zarobiło 23.01.09, 15:16
          NIE. Złotówka będzie spadać a dolar się umacniać.
          Warto przewalutować na PLN.
      • vice_versa Każdy musi mieć własną KNF 23.01.09, 15:13
        Bardzo rozsądny post, majkelos, podpisuję się obiema rękami.

        >I nie bądź chamie chytry!

        No właśnie!!! Ale większość najpierw sobie zrobi dobrze, przeznaczy
        kredyt na konsumpcję czyli dom czy mieszkanie, wybierze niższą ratę,
        nie zastanawiając się co się dzieje z walutą i podstawą ich długu.
        A potem kto jest winny? KNF! Kto nie zrobił tego co do niego
        należało? KNF! I banki.
        W dodatku co najmniej od października prasa trąbi o kryzysie a PLN
        spada. Co robi Polak? Czeka. Ło la boga, raty rosną! Dopust boży po
        prostu, a KNF i banki są be. Od dawna piszę, że Polacy jak już wezmą
        dług, to myślą czubkiem swojej raty kredytowej.
        Prawie jak Lepper!

        Ktoś tutaj chwalił Pawlaka.
        Teraz Pawlak chce rozdawać bankom 30% wkładu własnego...
        gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29577,6190313,Pawlak__Panstwo_moze_udzielac_pozyczek_na_wklad_wlasny.html

        No to gratulacje, bo nie trzeba być geniuszem żeby zrozumieć jak
        sama ta informacja, nie poparta żadnymi ustawami i przed ustaleniami
        resortowymi wpłynie na złotówkę. W dodatku najbezczelniej
        stwierdza "że lepsza jest pomoc udzielana kredytobiorcy niż
        bezpośrednio instytucjom finansowym". Dziwnym trafem taki bailout po
        polsku trafia do przekonania Związkowi Banków Polskich, który
        powinien już dawno zmienić nazwę na Związek Polskich Banków
        Zagranicznych. Ciekawe do kogo trafi gotówka... Chłopski geniusz
        właśnie podwyższył dług publiczny, obniżył kurs złotówki, podwyższył
        koszty obsługi i przyszłe podatki.
        • zamieszanie Re: Każdy musi mieć własną KNF 23.01.09, 16:02
          Do Vice versa.

          Smutne jest to co napisales o Pawlaku, ale napisales tak stanowcze
          NIE z tym przewalutowaniem dlugu z CHF na USD, ze az mnie to
          zastanowilo. Bo jesli ma byc inflacja w USA, to niemozliwe zeby nie
          spadlo. Jest tu co prawda sasiedni wpis o promocji scenariusza
          deflacyjnego. Ale gdy probuje sobie to ogarnac malym rozumem
          ekonomicznym wydaje mi sie, ze promowane sa poki co rozwiazania
          infacyjne - tj zeby sie z tego calego kryzysu wyoutowac globalnie
          przez deprecjacje walut, a deflacja dzieje sie jakby z rozpedu przez
          szukanie gotowki. I pewnie kiedys sie zatrzyma i zacznie krecic w
          druga strone.

          Zreszta pomijajac ta sprawe z CHF na USD to mozna by myslec i
          szerzej. Mowi sie o pogrozaniu zlotowki przez deflacje usa +
          spekulacje opcyjne + wszystkich, ktorzy sie do spekulacji walutowych
          przylaczaja. Ale opcje kiedys sie skoncza, zacznie sie ERM2, CHF wg
          SNB ma spadac, ogolna inflacja, etc.

          W szczegolach oznacza to np takie cus. Noble Bank probuje
          rozprowadzac wsrod swoich klientow kredytowych/hipotecznych
          (metrobank) swojego rodzaju opcje na CHF - tj aby przez dwa lata
          splacac im raty przy stalym kursie za CHF 2,5 zl. myslac z
          oczywistych przyczyn a rebour oznacza to, ze kurs CHF dla
          oplacalnosci tego produktu powininen wyjsc ponizej tych 2,5, pewnie
          sensownie ponizej.

          Sam nie wiem. Przegapilem 2 zlote za CHF, zeby przewalutowywac, a
          teraz sam nie wiem co sie dzieje, ale szkoda mi zwyczajnie - to
          zreszta mysle troche wariactwo - przewalutowywac CHF na PLN wlasnie
          teraz.
          • nikto_1 Re: Każdy musi mieć własną KNF 23.01.09, 18:19
            Do zamieszanie

            Czy masz na myśli tę pseudo opcje/ofertę metrobanku/Noble banku?

            "Bank zdecydował się na wprowadzenie takiej oferty, zanim jego klienci popadną w
            problemy ze spłatą. Wszyscy, którzy mają kredyt hipoteczny we franku
            szwajcarskim w Metrobanku, mogą za darmo podpisać aneks do umowy. Zgodnie z nim
            będą w zależności od wybranej opcji płacili przez rok lub dwa ratę nie według
            aktualnego kursu waluty, a po sztywnej cenie 2,5 zł. Bank nie traci na tej
            operacji. – Różnica pomiędzy ratą przy obniżonym kursie a ratą, która wynikałaby
            z kursu rzeczywistego, będzie sumowana i po roku lub po dwóch (w zależności od
            podpisanej umowy) zostanie doliczona do kapitału kredytu i rozłożona na cały
            okres spłaty – wyjaśnia Monika Pogorzelska. Uważa, że za rok, maksymalnie dwa
            sytuacja z frankiem się ustabilizuje i jego kurs zacznie spadać."

            1. W żadnym razie taka oferta nie może być nazwa opcją.

            1. Jeśli znasz kogoś kto wystawia opcje na 2,5 PLN za franka to ja bardzo
            chętnie skorzystam i bardzo proszę o namiary. Według mnie to jest niemożliwe.

            2. Na podstawie tej oferty nie możesz wyciągać wniosków co do przyszłego kursu
            franka. Ta oferta to po prostu pożyczka na spłatę kredytu.
            • vice_versa Re: Każdy musi mieć własną KNF 23.01.09, 18:50
              Heh, nico, to znaczy, że jest jeszcze lepiej niż napisałem
              odpowiadając zamieszanemu.

              Jeśli jest tak:
              > Różnica pomiędzy ratą przy obniżonym kursie a ratą, która
              > wynikałabyz kursu rzeczywistego, będzie sumowana i po roku lub po
              > dwóch (w zależności odpodpisanej umowy) zostanie doliczona do
              > kapitału kredytu

              to oczywiście masz rację, że:
              >Ta oferta to po prostu pożyczka na spłatę kredytu.

              Oznacza to, że Noble Bank mówi klientom: Ty kliencie SAM z własnej
              woli zaciągniesz kredyt, na niższe raty, a my doliczymy te niższe
              raty do umocniającej sie podstawy Twojego długu. I jeszcze będziesz
              przekonany że Noble Bank daje Ci free lunch, bo Ci zmniejsza raty.
              Po prostu jaja smile

              Natomiast nie jest poprawne to zdanie:

              >2. Na podstawie tej oferty nie możesz wyciągać wniosków co do
              >przyszłego kursu franka.

              O czym dokładniej napisałem w poście do zamieszania niżej.

              Pozdrawiam i dzieki za źródło.
          • vice_versa Re: Każdy musi mieć własną KNF 23.01.09, 18:40
            Scenariusz inflacji w USA nie ma i nie będzie miał miejsca.
            Poza tym od momentu wchodzenia USD na rynki do momentu pojawienia
            się tych spadków w kursach mija jeszcze mniej więcej pół roku.
            Napisałem najprościej bez wdawania się w szczegóły argumentacji.

            Szerzej o tym np. tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=86993659&a=87061941
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=88429882&a=88749646
            Zwróć uwagę na daty, pisałem o tym już na początku listopada, wtedy
            USD było w ok. 2.8 pln.

            12.01.2009 pisałem o tym co będzie z PLN tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=89607685
            Od tamtej pory PLN zrobił min. 15% w dół

            Moje posty na szczęście bronią się same, nie chcę się rozwodzić nad
            prominentnymi blogami np. Wojciecha Białka czy Maliszewskiego:
            jacekmaliszewski.blox.pl/2008/09/Kredyty-hipoteczne-we-Franku-
            spokojnie-to-jeszcze.html , który uspokajał we wrześniu, że nie ma
            co jeszcze przewalutowywać!!!
            jacekmaliszewski.blox.pl/html a teraz zachwala Euro, choć PLN
            spada szybciej!!!

            Poszukaj na forum vice_versa + deflacja, albo + USD, popełniłem tu
            trochę postów.

            > Zreszta pomijajac ta sprawe z CHF na USD to mozna by myslec i
            > szerzej. Mowi sie o pogrozaniu zlotowki przez deflacje usa +
            > spekulacje opcyjne + wszystkich, ktorzy sie do spekulacji
            >walutowych przylaczaja. Ale opcje kiedys sie skoncza, zacznie sie
            > ERM2, CHF wg SNB ma spadac, ogolna inflacja, etc.

            CHF ma spadać? Wobec jakiej waluty? USD? Euro? PLN?
            To w Europie będzie inflacja, największa we wschodniej, słabsza w PL
            i w UK, potem w strefie Euro, w Szwajcarii najmniejsza.

            > W szczegolach oznacza to np takie cus. Noble Bank probuje
            > rozprowadzac wsrod swoich klientow kredytowych/hipotecznych
            > (metrobank) swojego rodzaju opcje na CHF - tj aby przez dwa lata
            > splacac im raty przy stalym kursie za CHF 2,5 zl. myslac z
            > oczywistych przyczyn a rebour oznacza to, ze kurs CHF dla
            > oplacalnosci tego produktu powininen wyjsc ponizej tych 2,5,
            >pewnie sensownie ponizej.

            Dokładnie odwrotnie!Noble Bank robi w oko klientów.Napisałeś o
            zamrożeniu na 2 lata rat na poziomie 2,5 pln/CHF. Jeśli CHF będzie
            za 2 lata po 4pln, to dług Polakom wzrośnie 25% od dziś licząc,
            Oznacza to ze bankowi OPŁACA SIĘ związać Polaków z CHF i samemu
            dopłacić do niższych rat. Dodajmy że w ciągu ostatnich 6 mc, PLN
            stracił do CHF 50%, tempo oczywiście zmaleje ale 4,0pln/CHF to
            możemy mieć w grudniu. Tłumaczę: Noble Bank broni się promocją przed
            przewalutowywaniem PODSTAWY długu na PLN. Uznaje ze w ciągu
            najbliższych 2 lat PLN będzie słabnąć i lepiej przywiązać klienta do
            UMACNIAJĄCEJ SIĘ podstawy, nawet dopłacając do jego rat. To jest
            dokładnie ten sam przykład który wyjaśniałem powyżej, zastosowany od
            strony banku: PODSTAWA należności ma być w UMACNIAJĄCEJ SIĘ walucie,
            nawet kosztem wyższych rat. W przypadku klienta banku DŁUG ma być w
            walucie SŁABNĄCEJ nawet kosztem wysokości rat. To jest proste!

            > Sam nie wiem. Przegapilem 2 zlote za CHF, zeby przewalutowywac, a
            > teraz sam nie wiem co sie dzieje, ale szkoda mi zwyczajnie - to
            > zreszta mysle troche wariactwo - przewalutowywac CHF na PLN
            > wlasnie teraz.

            Zrobisz jak uważasz, ja będę pisał jak uważam.
            gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,35895,6196326,Open_Finance__Zadluzenie_Polakow_rosnie_lawinowo.html

            W tym artykule piszą również bzdury, np. że "experci uważają", że
            skończy się w II połowie roku. Możesz w to wierzyć i poczekać, ja
            już bardziej wierzę specom z Noble Banku. Wg mojej interpretacji
            zachowań Noble Banku. Wg mojej interpretacji to wariactwem jest
            czekać aż Ci przyrośnie bardziej. Każdy ma jakiegoś bzika wink

            Uważam że gdybyś przewalutował 12.01 miałbyś więcej niż masz dziś.
            Po zapowiedziach Pawlaka powinieneś marzyć o posiadaniu długu w PLN.
            O ile na samych zapowiedziach się nie skończy, co niewykluczone, bo
            wyjście z tym do mediów wygląda na zagrywkę polityczną wbrew
            podstawowym interesom finansowym Skarbu Państwa i robienie na złość
            Rostowskiemu który na takie propozycje musi się stukać palcem w
            czoło.

            Pozdrawiam, zamieszany
      • deluc A co jesli 23.01.09, 18:06
        Obecna sytuacja nie jest dramtyczna jeszcze - tak mysle, ale niestety sa przeslanki
        do dalszego oslabiania sie zlotego. Co jesli CHF bedzie kosztowal 4.5? Fantasmagoria?
        Ok, zalozmy ze bedzie 3 i kryzys uderzy w dochody szerokich grup zawodowych.
        I ludzie nie beda w stanie splacic zaciagnietych kredytow. Nie pojedyncze jednostki a powiedzmy
        100 tys. kredytobiorcow? Przeciez to wywola efekt nawet nie domina, ale snieznej
        kuli. Cos na skutek czego moze rowniez stracic zwykly Kowalski, ktory kredytu nie wizal. Straca wszyscy.
        • zamieszanie Re: A co jesli 23.01.09, 18:46
          Wszystko zalezy od skali bezrobocia. Poki co - patrzac na popyt wewnetrzny i
          zamowienia w mojej branzy wydaje mi sie, ze do 3 kwartalu wytrzymamy. Co bedzie
          dalej zalezy od sily bezwladu i sytuacji swiata. Jesli poleci, jak mowisz,
          bedzie kaplica.

          Ale z drugiej strony nie macie nadziei na CRM2, koniec oplacalnosci spekulacji?
          Wiadomo, ze ja zyczeniowo mam.

          Podobnie z USD. Myslicie ze bedzie inflacja? Bo gdyby tak to wydaje sie, ze
          wlasnie Dolar jest dobry do splacania. Vice Versa poza stanowczym NIE argumentow
          podal malo. Szanuje jego wiedze, prosze niech argumentow poda wiecej.



          • zamieszanie Re: A co jesli 23.01.09, 19:04
            sorry, nie doczytalem powyzej. a co do noble banku to oczywista granda. sprawdze
            wpisy o deflacji. sprawdze, przemysle i odezwe sie jeszcze raz.

        • przycinek.usa Re: A co jesli 24.01.09, 00:45
          No ale to dziala inaczej. CHF bedzie sie umacniac jezeli ludzie beda splacac
          kredyty. Bo to tak dziala. Splata kredytow = zamiana PLN na CHF = kupno CHF =
          przewaga netto kupna CHF = spadek PLN.

          Jezeli ludzie NIE beda splacac rat, to banki beda musialy zawiazywac rezerwy i o
          ile pamietam musza trzymac zabezpieczenie kursowe, choc nie jestem pewien.
          Pasowaloby zapytac kogos z bankowosci. Robert?
          Szczurek? Wolo? Jak to jest z zabezpieczeniami kursowymi wobec utraconego
          kredytu w CHF? Roluje sie czy nie? Czy moze rezerwa jest tworzona w CHF i
          zabezpieczenie wygasa? Czy jest jakis przepis nakazujacy utrzymywanie rezerwy
          walutowej na utracony kredyt?

          Bo jezeli jest taki obowiazek, to wtedy dzialanie rynkowe na kurs bedzie jeszcze
          wieksze, bo banki zamiast stosowac kroplowke i zamieniac tylko raty - beda
          musialy dokonywac konwersji walutowej calego utraconego kredytu.
          • wolo Re: A co jesli 24.01.09, 01:11
            Nie jestem pewien.

            Wydaje mi się, że jak tworzysz ogólne rezerwy na należności, teraz
            to się chyba impairment nazywa to ją przeszacowujesz razem z kursem.

            Natomiast jak tworzysz rezerwę na konkretnego Kowalskiego to
            ustalasz wielkość należności od niego po kursie sprzedaży franka z
            dnia utworzenia tej rezerwy i go wzywasz do zapłaty, takiego czegoś
            już nie będziesz przeszacowywał po nowych kursach.

            W każdym razie przy opcjach jak Ci gość nie rozlicza w terminie (lub
            nie reaguje na margin calla) to robisz unwind pozycji i kosztami
            unwindu obciążasz klienta. Samo zobowiązanie klienta już nie rośnie
            za wyjątkiem odsetek od przeterminowanych należności. Np. jeżeli
            gościu musiał sprzedać euro po 3,2 w dniu 1 grudnia to masz do niego
            należność spot z 1 grudnia minus 3,2 razy nominał opcji. Nie
            uwzględniasz już tego, że potem pozycja gościa dalej traciła.
            • przycinek.usa Re: A co jesli 24.01.09, 02:24
              Ale wlasnie wtedy, kiedy robisz przeszacowanie ostateczne - to bank ponosi
              calkowite ryzyko kursowe w zrodle pozycji - czyli walucie. Klient juz wtedy jest
              technicznie bankrutem a pelna odpowiedzialnosc za kredyt spada na bank.

              Jak klient ma przeterminowane zobowiazanie 100k w CHF po kursie 2, to ma 200k
              PLN naleznosci w dniu wezwania, ale bank ma do splaty CHF i jest nadal
              wystawiony na ryzyko kursowe. Jesli bank ma zobowiazanie we franku, to musi
              klienta obciazyc we franku albo trzymac dalej dluga pozycje w zlotym, aby byc
              delta neutralnym wzgledem depozytariuszy, nie?

              Poza tym banki przeciez pozyczaja CHF na zewnatrz, prawda?
              Co wtedy? Przeciez jak bank zrobi rezerwe na kredyt CHF w momencie jak kurs jest
              2 a potem kurs jest 3, to rezerwa powinna byc 300k a nie 200k. Prawda? Przeciez
              tej dodatkowej stowy bank nie przeniesie na dluznika!

              Czyli w zasadzie bank moze dalej tracic na takim kredycie, pomimo jego upadku.
              Dlatego ja mysle, ze jesli bank ma taka sytuacje, to zawiazujac rezerwe w PLN,
              musi kupic CHF w dniu przeliczenia kursu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka