przycinek.usa
01.02.09, 04:17
Dedykuje to piewcom euro.
www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=644
Fragment:
"Wprawdzie propagandziści, którzy kiedyś doktoryzowali się i habilitowali z
„centralizmu demokratycznego”, albo z „ekonomii politycznej socjalizmu”, czyli
z czegoś czego nigdy nie było, nie ma i nie będzie, prawią duby smalone o
korzyściach, jakimi obsypana zostanie nasza gospodarka, kiedy tylko w
transakcjach zaczniemy posługiwać się euro, ale właśnie im nie wolno w żadnym
wypadku wierzyć, bo za pieniądze, albo na polecenie oficera prowadzącego – co
na jedno wychodzi – gotowi są uzasadnić i propagować cokolwiek. Choć wydaje
się to niepodobieństwem, liczba prostytutów wśród tzw. pracowników nauki może
być znacznie większa, niż wśród polityków, chociaż dla niepoznaki kamuflują
oni swój proceder, drapując się w kostiumy patetycznych durniów. Nie jest
wykluczone, że to jest właśnie przyczyna, dla której zarówno politycy, jak i
naukowcy cieszą się w naszym społeczeństwie wysokim poważaniem. Zwrócił na to
uwagę Stanisław Cat-Mackiewicz, twierdząc, że szczególnie wysokim prestiżem
cieszą się u nas właśnie patetyczni durnie.
Na czele owych rzekomych korzyści, jakie ma naszej gospodarce przynieść euro,
wymieniane jest uwolnienie się od ryzyka kursowego przy transakcjach
eksportowo-importowych w ramach Unii Europejskiej. To oczywiście prawda, ale
warto zwrócić uwagę, że przy walucie złotej unika się ryzyka kursowego nie
tylko w ramach Unii Europejskiej, ale w ramach całego świata! Skoro zatem
unikanie ryzyka kursowego jest takie ważne i zbawienne dla gospodarki, to
dlaczego Unia Europejska, ani Stany Zjednoczone, ani nikt inny nie przywraca
złotej waluty, która jeszcze przed I wojną światową była w państwach
rozwiniętych, a nawet w Rosji regułą? Co więcej – tamte waluty, jak np.
krugerandy, luidory, złote dwudziestodolarówki, czy złote ruble, nadal mają
wartość, mimo, że państwa, które wypuściły kiedyś te pieniądze, już dziś
niekiedy nie istnieją. Tymczasem, gdyby tak z jakiegoś powodu Unia Europejska
przestała jutro istnieć, nie wiadomo, czy euro warte byłoby przysłowiowy funt
kłaków.
Tymczasem tak się jakoś składa, że akurat ci sami ludzie, którzy stręczą nam
euro z powodu zbawiennych korzyści dla gospodarki, kręcą nosami na każdą
propozycję przywrócenia standardu złota."