Dodaj do ulubionych

Z Hitlerem to tylko AL agentura NKWD ZSRR

11.06.10, 07:43
Delegatura Rządu na Kraj została poważnie zagrożona w 1944 współpracą
wywiadowczą NKWD i gestapo. 17 kwietnia 1944 specjalna grupa bojowa przy
Sztabie Głównym Armii Ludowej, dowodzona przez ppłk. Jerzego Fonkowicza
przeprowadziła we współpracy operacyjnej z gestapo akcję zdobycia archiwum
Delegatury Rządu na Kraj przy ul. Poznańskiej 12 w Warszawie. W jej wyniku
rozbiciu uległa newralgiczna sieć konspiracji Armii Krajowej, a AL uzyskała
dane o przedwojennych agentach policji w szeregach ruchu komunistycznego
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu my Żydzi 11.06.10, 13:51
      mamy na ciebie oko nahtahni...
      śledzimy każdy Twój ruch
      szalom
      jeep
      • Gość: AntyŻyd-bolszewik Re: my Żydzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.10, 23:22
        aha takie same jak na Błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszko
      • nahtahni Re: my Żydzi 13.06.10, 20:17
        jeepwdyzlu napisał:

        > mamy na ciebie oko nahtahni...
        > śledzimy każdy Twój ruch
        > szalom
        > jeep
        masz na mnie oko czy tak jak tu?:[b]A Żydzi całowali sowieckie czołgi...prof.
        JERZY ROBERT NOWAK Jedwabne a zbrodnie na Kresach 1939-1941 (cz. II) Szokujące
        wprost są rozmiary cynizmu i hucpiarstwa tego żydowskiego socjologa z USA w
        zafałszowywaniu prawdy o historii Polski i stosunków polsko-żydowskich. Gross w
        swych najnowszych książkach konsekwentnie upowszechnia wizję dwóch
        przeciwstawnych narodów: Żydów, jako "aniołów" wciąż padających ofiarą żyjących
        obok nich "fanatycznych i ciemnych" Polaków, którzy jako naród są współwinni
        zagłady Żydów. W tym samym czasie Gross stara się urabiać mit o rzekomej bardzo
        częstej kolaboracji Polaków z Niemcami i równocześnie maksymalnie wybielać
        postawy Żydów wobec Sowietów na Kresach w latach 1939-1941.

        Zarówno w wydanej w 1999 r. Upiornej Dekadzie jak i w wydanych w 2000 r.
        Sąsiadach Gross idzie dosłownie w zaparte dla zaprzeczenia faktom o kolaboracji
        Żydów. W "Sąsiadach" (s. 104) pisze, że entuzjazm Żydów na widok wchodzącej
        Armii Czerwonej nie był zgoła rozpowszechniony i nie wiadomo na czym miałaby
        polegać wyjątkowość kolaboracji Żydów z Sowietami w okresie 1939-1941. W
        Upiornej Dekadzie (s. 68) maksymalnie pomniejszając rozmiary żydowskiej
        kolaboracji twierdzi, że nawet kilka osób autentycznie szczęśliwych musiało się
        wyróżniać na tle ogólnej atmosfery strachu i przygnębienia. Najbardziej
        groteskowo brzmi twierdzenie Grossa (Upiorna Dekada, s. 66): Żydzi wystawiali
        wprawdzie bramy triumfalne na cześć wchodzących wojsk sowieckich (a robili to
        nagminnie - J.R.N.), ale czynili to najczęściej ze strachu. Dziwne tylko, że
        wszystkie inne nacje na Kresach nie poddawały się jakoś temu uczuciu strachu z
        takim niekłamanym entuzjazmem jak Żydzi. Są na ten temat dosłownie tysiące
        świadectw, w tym bardzo wiele świadectw Żydów, jak widać dużo uczciwszych od
        Grossa. Przypomnijmy, że tak wybitny przywódca Polskiego Państwa Podziemnego jak
        generał Stefan Rowecki "Grot" pisał 25 września 1941 r.: Ujawniło się, że ogół
        żydowski we wszystkich miejscowościach, a już w szczególności na Wołyniu,
        Polesiu i Podlasiu (...) po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na
        urzędy polskie, urządzał masowe samosądy nad funkcjonariuszami Państwa
        Polskiego, działaczami polskimi (...). (cyt. za A. Żbikowski, Żydzi polscy pod
        okupacją sowiecką 1939-1941 w wydanych przez Żydowski Instytut Historyczny
        Studiach z dziejów Żydów w Polsce, Warszawa 1995, t. 2, s. 63).

        Jak wielki był ten niekłamany prosowiecki entuzjazm Żydów najlepiej świadczył
        przyznawany niegdyś przez Grossa (w Revolution from Abroad, Princeton 1988)
        fakt, że tylko Żydom na Kresach przytrafiał się dość szczególny nawyk -
        całowanie sowieckich czołgów. W żadnych relacjach nie ma bowiem informacji, by
        jakikolwiek Ukrainiec czy Białorusin splamił się aż takim prosowieckim
        serwilizmem. Jak pisał Gross (Revolution...., op. cit. s. 29) "całowano nawet
        czołgi. Żydzi jak się wydaje mieli predylekcję do całowania czołgów, jakoś nikt
        nie wspomina, by robili to Ukraińcy czy Białorusini". Swoiste zboczenie "czołgowe".
        Antypolska dywersja

        Czy rzekomymi uczuciami strachu przed Sowietami da się wytłumaczyć udział
        licznych grup zbolszewizowanych Żydów na Kresach w zbrojnej dywersji przeciw
        armii polskiej we wrześniu 1939 r. Przypomnijmy tu, że była to wówczas jedyna
        armia stawiająca zbrojny opór niemieckim nazistom. W wydanej w 1999 r. książce
        Przemilczane zbrodnie. Żydzi i Polacy na Kresach 1939-1941 szerzej pisałem o
        rozmiarach tej żydowskiej dywersji (m. in. w Grodnie, Skidlu, Rożyszczach,
        Skałacie, Kołomyi, Izbicy, Lubomlu). Ostatnio zdradziecką dywersję żydowską na
        Kresach napiętnował historyk prof. Tomasz Strzembosz w tekście Przemilczana
        kolaboracja ("Rzeczpospolita" z 27-28 stycznia 2000, akcentując, że Żydzi
        podejmowali akty rewolty przeciw państwu polskiemu, zajmując miejscowości,
        tworząc tam komitety rewolucyjne, aresztując i rozstrzeliwując przedstawicieli
        polskiej władzy państwowej, atakując mniejsze lub nawet całkiem duże (jak w
        Grodnie) oddziały WP. Prof. Strzembosz powołał się przy tym na wyniki
        najnowszych badań innego historyka Marka Wierzbickiego, który w swym tekście
        pisze m. in. o ówczesnych dwudniowych walkach o pobliski Skidel, o żydowskich
        rebeliach w Jeziorach, Łunni, Wiercieliszkach , Wielkiej Brzostowicy, Ostrynie,
        Dubnie, Dereczynie, Zelwie, Motolu, Wołpie, Janowie Poleskim, Wołkowysku,
        Horodlu i Drohiczynie Poleskim. W tych miejscowościach nie widziano ani jednego
        Niemca - wystąpienia skierowane były przeciwko państwu polskiemu. Była to
        kolaboracja z bronią w ręku, stanięcie po stronie wroga, zdrada dokonana w
        dniach klęski. (Podkr. - J. R. N.). W mającej się ukazać w najbliższym czasie
        mojej dwutomowej książce Polacy i Żydzi na Kresach 1939-1941 przytoczę również
        jeszcze inne przykłady antypolskiej żydowskiej dywersji w różnych
        miejscowościach. Ogarnęła ona bardzo znaczące obszary Kresów, stanowiła
        prawdziwy cios w plecy polskiej armii. Dlaczego o tym wszystkim tak skrzętnie
        milczy Jan Tomasz Gross, skrajny wybielacz postaw Żydów na Kresach? Jak widać
        prawda historyczna nie ma dla niego żadnego znaczenia. Liczą się tylko
        antypolskie uprzedzenia i zniesławiająca propaganda.

        Jednym z najbardziej oburzających przejawów prosowieckiej kolaboracji części
        Żydów na Kresach było dopuszczenie się przez nich rozlicznych mordów na polskich
        oficerach, żołnierzach i cywilach. Wspomina o tym prof. Strzembosz w cytowanym
        artykule. Ja pisałem na ten temat już ponad półtora roku temu w odrębnym
        rozdziale książki Przemilczane zbrodnie. Nie będę więc tu opisywał niektórych
        szerzej relacjonowanych tam mordów na Polakach. By przypomnieć choćby opisaną
        tam historię zamordowania przywódców studenckich na Politechnice Lwowskiej za
        rzekomy antysemityzm, czy wymordowania dominikanów z klasztoru w Czortkowie,
        bestialsko zabitych przez żydowskich enkawudzistów. W obecnym artykule skupię
        się głównie na niektórych nowych przykładach mordów zbolszewizowanych Żydów na
        Polakach, które zebrałem do mającej się wkrótce ukazać wspomnianej dwutomowej
        książki o Polakach i Żydach na Kresach w latach 1939-1941 Po 17 września:
        zamordowani oficerowie

        Ryszard Pedowski, szwagier autora cennego dzieła o Polsce w drugiej wojnie
        światowej Polands Holocaust - Tadeusza Piotrowskiego, przytoczył fakt
        zamordowania dwunastu polskich oficerów przez Żydów w Grabowcu (powiat
        Hrubieszów, woj. lubelskie). Według Pedo-wskiego polscy oficerowie zostali
        zamordowani w piekarni bogatego Żyda grabowieckiego, zwanego Pergamen. Następnie
        inny Żyd, znany w miejscowości jako "Kuka" (woziwoda) przetransportował ciała
        dwunastu polskich oficerów na cmentarz i tam zostawił je w rowie. Ciała
        zamordowanych nie miały nic na sobie poza bielizną. Gdy je znaleziono na
        cmentarzu następnego dnia, mieszkańcy zapewnili zamordowanym chrześcijański
        pogrzeb. Później doszło do otrucia "Kuki" jako potencjalnego niewygodnego
        świadka. Według Ryszarda Pedo wskiego zarówno dwunastu polskich oficerów, jak i
        woziwodę zamordowali miejscowi biedni grabowieccy Żydzi, sympatyzujący z
        komunistami (wg T. Piotrowski, Polands Holocaust, Jefferson, North Carolina
        1998, s. 55).

        Profesor Tadeusz Piotrowski akcentował, że sprawa grabowieckiej zbrodni na
        polskich oficerach powinna być poddana szczegółowemu śledztwu. Zapytajmy więc,
        czy zajął się już nią, albo kiedy się nią zajmie Instytut Pamięci Narodowej?

        Sprawa zbrodni w Grabowcu o roli otrutego świadka zbrodni - Żyda "Kuki" została
        poddana również w nadesłanej do mnie relacji Bolesława Boratyńskiego z Grabowca.
        Podkreślał on, że przyczyną zlikwidowania "Kuki" było to, że on rozpowiadał o
        całej sprawie, i uskarżał się, że dostał za mało pieniędzy za swe usługi w
        zbrodni (wg relacji B. Boratyńskiego z 30 grudnia 1999, znajdującej się w moim
        posiadaniu). Boratyński akcentowa
    • magnus47 Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS 18.06.10, 13:07


      Polacy ochotniczo w Wermachcie i SS

      Moskwa – sensacjonalne twierdzenia opublikowała pod koniec tygodnia
      moskiewska gazeta „Nesawissimaja Gazeta” która obok
      dziennika „Kommersant” jako nieoficjalny organ Kremla handlowany
      jest. Pod tytułem „Polscy ochotnicy we Wehrmachcie” powaraca gazeta
      nie tylko do tematu „Dziadek Tusk” lub „Katyń” ale też do
      dyskusyjnej roli Polski w pierwszej połowie 20-go wieku.
      Tak twierdzi gazeta n.p., że nie tylko historia Józefa Tuska,
      dziadka dzisiejszego premiera Polski Donalda Tuska zmyślona jest,
      ale też historie dalszych pół miliona polaków, gdyż ani Wehrmacht
      jak i SS rekrutowali przymusowo polaków w swoje szeregi na terenach
      zajętych przez niemców, prawdą jest natomiast, że ochotnicy polscy
      po bardzo dokładnych badaniach zostali ochotniczo rekrutowani w
      szeregi Wehrmachtu i SS. Józef Tusk miał wtedy jako polski
      gdańszczanin zostać aresztowany przez GESTAPO i przekazany do obozu
      koncentracyjnego Stutthof. W roku 1944 został podobno zmuszony do
      wstąpienia w szeregi Wehrmachtu.

      "Nesawissimaja Gaseta": „W szeregi Wehrmachtu i SS wstąpiło około
      pół miliona polskich ochotników. Wśród nich był rónierz Józef Tusk,
      dziadek dzisiejszego premiera Polski Donalda Tuska. Warszawa nie
      jest zainteresowana losem 60 277 polaków którzy w mundurze
      Wehrmachtu lub SS pomiędzy latami 1941 do 1945 do sowieckiej niewoli
      wzięci zostali. Władze Polskie nie chcą też aby mówiono o tym pół
      milionie „pozostałych bez szczęścia” rodaków, którzy zostali
      przez „strasznych” Niemców przymusowo zmobilizowani. Przemilczają
      ich przestępstwa i ich zbrodnie, damagają się jednak z naciskiem od
      Rosji wydania dokumentów odnośnie Katynia. Przepraszam, ale my wiemy
      też, że i Rosjanie, Francuzi, Ukraincy i Łotesi bez przymusu zostali
      wcieleni w szeregi Wehrmachtu i SS, ale że Polacy ochotniczo
      walczyli dla Hitlera?”

      Porównując Katyń z polskimi zbrodniami należy wspomnieć, że w latach
      1920/1921 zostało na śmierć zamęnczonych lub zamordowanych 70 000
      rosyjskich jeńców wojennych. Mimo iż stalinowskie represje na XX
      kongresie Sowieckiej Komunistycznej Partii potępione, stwierdzono
      jednocześnie, że też polski marszałek o nazwisku Józef Klemens
      Piłsudzki, ma na rękach swoich krew setki tysięcy zamordowanych.
      Zadeklarowano go odpowiedzialnym za masowe mordy na Niemcach,
      Rosjaninach, i Ukraińcach, za te haniebne zbrodnie został mianowany
      polskim bohaterem narodowym. Polityka zagraniczna polskich
      nacjonalistów oprócz Katynia nie wspomina ani słowem własne
      zbrodnie. Polacy nie są tym zainteresowani aby ogłosić światu prawdę.

      W archiwach rosyjskich znajduje się wiele dokumentów zawierające
      nieznane prawdy, które nie tylko polaków ale też niemców którzy już
      przed laty przybrali nową skórę doprowadzić może do poważnych
      kłopotów, między inymi polityków, dziennikarzy , fałszywych więźniów
      obozów koncentracyjnych i krytyków literatury (Reich-Ranicki).

      W chwili obecnej oczekujemy pilnie na odpowiedź w jednej sprawie: Co
      robił dziadek Tusk naprawdę w Stutthofie? W lecie roku 2009 akurat
      wnuczek jego trzymał płomienną mowę „przeciwko niemieckim mordercom”
      i twierdził, że tutaj w pobliżu lasu (Piaśnica) pogrzebanych jest 12
      000 niewolników z lagru, którzy zostali raztrzelani. Znaleziono
      szczątki zaledwie 300 osób które jak się okazało były szczątkami
      niemieckich cywilistów.
      • nahtahni Re: Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS 18.06.10, 13:36
        To iż Ljędsiechy walczyli w Zbrojnej mocy Niemieckiej Rzeszy(choć tak też
        nazywa się Cesarstwo)dla Narodowosocjalistycznych, Niemieckich
        Robotniczo-partyjnych Towarzyszy przyjaciół Wszechzwiązkowej komunistycznej
        partii(bolszewików)towarzyszy od 23-08-1939 r.Pań. wcielenie przymusem nie jest
        ŻADNĄ sensacją, podobnie jak padłych 11000 Ljęchów wcielonych przemocą do
        Robotniczo-Włościańskiej Czerwonej Armii w obronie socjalistycznego, sowieckiego
        Carycyna ksywa"Wołgograd","Stalingrad". Ale o wcielaniu na siłę do Ochronnych
        eskadr dla Narodowosocjalistycznych ,Niemieckich , Robotniczo-partyjnych
        towarzyszy Lęchów to zaiste 01 raz słyszę , tem bardziej iż żydowskie
        przywództwo Goebbelsa , Eichmanna i Himmlera miało Białych, Aryjczyków za
        podludzi, a tylko siebie żydziaków za naród wybrany ma potąd.Co do strat
        żyd-bolszewickiej dziczy która zarżnęła Świętego Męczennika Za Wiarę PRAWOSŁAWNĄ
        Mikołaja 02 Gottorpa-Holsteina Romanowa herbu Romanow to i tak nic bo ją
        dowództwo polityczne , zażydzone,gó... znające się na wojaczce do prowadziło do
        strat rzędu 71 000 000 od 17-11-1917 r.Pań. do 29-08-1991 anno Domini.Licytować
        się z idiotami żyd-bolszewickimi to wstyd, tym bardziej iż jako potomek Wasze
        Błagaradiju Porucziki Potijskowo Połka,uważam iż im więcej tej dziczy zginie
        tym lepiej. A po za tym Rosjanie Prawdziwi nie judzą przeciw Lęchji tylko
        mieszańcy vide mulat Puszkin
        • jeepwdyzlu prawdą jest 18.06.10, 16:41
          że w wehrmachcie było ponad 500 tys Polaków
          Ale bardzo rzadko zgłaszali się na ochotnika
          liczby - dotyczą np mieszkańców śląska czy pomorza - którzy stali
          sie obywatelami rzeszy juz w 39 roku...

          masowo dezerterowali
          a najwazniejsze - nie było żadnej samodzielnej jednostki...
          jeep
          • rico-chorzow Re: prawdą jest 19.06.10, 00:16
            jeepwdyzlu napisał:

            > że w wehrmachcie było ponad 500 tys Polaków
            > Ale bardzo rzadko zgłaszali się na ochotnika
            > liczby - dotyczą np mieszkańców śląska czy pomorza - którzy stali
            > sie obywatelami rzeszy juz w 39 roku...

            > masowo dezerterowali
            > a najwazniejsze - nie było żadnej samodzielnej jednostki...
            > jeep

            Tak,masowo dezerterowali - przy tak zmasowanych,polskich argumentach:


            Z przyczyn czasami całkowicie niezrozumiałych, a czasami jak najbardziej
            zrozumiałych, jest to dla dzisiejszego środowiska 1. Dywizji Pancernej temat
            tabu. O mechanizmach "pozyskiwania" Ślązaków w niemieckich mundurach, owych
            specyficznych "jeńców z odzysku" środowisko 1. DPanc mówić dziś nie chce, gdyż
            mechanizm taki daleko odbiega od mitów, niedorzeczności i propagandy z polskich
            książek poświęconych tej dywizji. Szczątkowych informacji na ten temat trzeba
            szukać u aliantów, którzy byli obserwatorami poczynań polskiej dywizji w
            kampanii normandzkiej.

            Tak oto amerykański kapitan, a powojenny sędzia i prokurator, Laughlin E.
            Waters wspomina taki mechanizm. Był żołnierzem walczącym razem z Polakami na
            ulicach Chambois. Waters świadomie używa w opisie liczby mnogiej, gdyż jest to
            zbiorowe doświadczenie kompanii G 2. batalionu 359. pułku piechoty 90. Dywizi
            Piechoty US Army: "Przekonaliśmy się, że polscy żołnierze mieli prosty sposób
            na podjęcie decyzji, co zrobić z Polakami, którzy wstąpili do armii
            niemieckiej. Jeśli Polak był szeregowym żołnierzem dostawał polski (brytyjski)
            mundur i był wcielany do polskich jednostek. Jeśli był podoficerem, lub miał
            wyższą rangę, natychmiast był rozstrzeliwany za współpracę z wrogiem".

            Powyższy opis znajdujemy w książce Johna Colby'ego "War from the Ground Up" na
            str. 223. Książka wydana przez Nortex Press w Austin w 1991 r.


            Niemal identyczny mechanizm opisuje kanadyjski gen. George Kitching w
            wywiadzie-
            rzece (niepublikowanym) dla kanadyjskiego historyka dr. Reginalda H. Roya.
            Kitching byl dowódca walczacej po sasiedzku z Polakami 4. Dywizji Pancernej.
            Zawarl on to krótko i dosadnie, ze Polacy mieli dla niemieckich jenców
            jedynie
            sluszna oferte - sort mundurowy w jednej dloni, albo pistolet w drugiej i
            slowa: "Teraz walczysz dla nas, albo...". Jak wiemy oba warianty byly przez
            Polaków stosowane - i "sort" i "albo".

            W bitewnym zamieszaniu i rozdrobnieniu dywizji nie bylo nawet jak
            ewidencjonowac tych ludzi, stad prawdopodobnie ci z nich, którzy po zdjeciu
            munduru Wehrmachtu polegli zaraz jeszcze w kampanii normandzkiej juz w
            polskim
            battle dressie nie istnieja w kartotekach 1. Dywizji Pancernej. Przy
            balaganie
            w calej dokumentacji PSZ i jej rozczlonkowaniu na rózne panstwa i archiwa
            jest
            to szczególnie mozliwe.

            I tylko stad mlodzi Slazacy w 1. DPanc. Po prostu z tzw. batalionów
            wschodnich
            Wehrmachtu, albo nawet niekoniecznie z nich, bo równiez i z innych
            jednostek.
        • magnus47 Re: Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS 18.06.10, 19:42
          nahtahni napisał:

          > To iż Ljędsiechy walczyli w Zbrojnej mocy Niemieckiej Rzeszy
          (choć tak też
          > nazywa się Cesarstwo)dla Narodowosocjalistycznych, Niemieckich
          > Robotniczo-partyjnych Towarzyszy przyjaciół Wszechzwiązkowej
          komunistycznej
          > partii(bolszewików)towarzyszy od 23-08-1939 r.Pań. wcielenie
          przymusem nie jest
          > ŻADNĄ sensacją, podobnie jak padłych 11000 Ljęchów wcielonych
          przemocą do
          > Robotniczo-Włościańskiej Czerwonej Armii w obronie
          socjalistycznego, sowieckieg
          > o
          > Carycyna ksywa"Wołgograd","Stalingrad". Ale o wcielaniu na siłę do
          Ochronnych
          > eskadr dla Narodowosocjalistycznych ,Niemieckich , Robotniczo-
          partyjnych
          > towarzyszy Lęchów to zaiste 01 raz słyszę , tem bardziej iż
          żydowskie
          > przywództwo Goebbelsa , Eichmanna i Himmlera miało Białych,
          Aryjczyków za
          > podludzi, a tylko siebie żydziaków za naród wybrany ma potąd.Co do
          strat
          > żyd-bolszewickiej dziczy która zarżnęła Świętego Męczennika Za
          Wiarę PRAWOSŁAWN
          > Ą
          > Mikołaja 02 Gottorpa-Holsteina Romanowa herbu Romanow to i tak nic
          bo ją
          > dowództwo polityczne , zażydzone,gó... znające się na wojaczce do
          prowadziło do
          > strat rzędu 71 000 000 od 17-11-1917 r.Pań. do 29-08-1991 anno
          Domini.Licytować
          > się z idiotami żyd-bolszewickimi to wstyd, tym bardziej iż jako
          potomek Wasze
          > Błagaradiju Porucziki Potijskowo Połka,uważam iż im więcej tej
          dziczy zginie
          > tym lepiej. A po za tym Rosjanie Prawdziwi nie judzą przeciw
          Lęchji tylko
          > mieszańcy vide mulat Puszkin


          Drogi Przyjacielu, o co Tobie właściwie chodzi, coś tam
          bełkoczesz i nikt nie wie co Ty chcesz. Zastanów się jeszcze raz,
          napisz sobie wszystko na karteczce daj to Twojej Babci do poprawki i
          potem wpisz do forum.
        • muledet.3 Re: Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS 19.06.10, 10:34
          Polacy w Wermachcie i SS no prosze ,a gdzie patriotyzm i walka z
          okupantem z ktorych sa tak dumni? to jedna z czarnych kart historii tak
          wstydliwych ,a ile jest jeszcze skrzetnie ukrywanych? .
          Nikt nie jest idealny.
      • Gość: jab-77 Re: Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS IP: *.range86-162.btcentralplus.com 19.06.10, 03:48
        Polacy nigdy OCHOTNICZO nie walczyli w szeregach Wehrmachtu czy innych formacji
        hitlerowskich za wyjątkiem zwykłych szumowin, szmalcowników i innych gadów,
        których nie brakuje nigdzie, w żadnym narodzie, pod żadną szerokością
        geograficzną. Istnieje oczywiście problem ludzi zamieszkujących rejony
        przygraniczne, jak Ślązacy czy Kaszubi, których Niemcy arbitralnie uznali za
        "swoich". To problem ludzi osiadłych na styku kultur, gdzie bardzo często
        podziały przebiegały wewnątrz rodzin. Niemcy przyznawali tym ludziom volkslistę
        i wcielali do Wehrmachtu (pod koniec wojny nawet ludzi z "4", czyli np. potomków
        powstańców śląskich!). Faktem, niestety przemilczanym, w polskiej historiografii
        jest, iż Sikorski i władze polskie na uchodźstwie zalecały maskowanie czyli
        postępowanie zgodne z zaleceniami administracji hitlerowskiej na terenach
        wcielonych do Rzeszy. Ludzie ci byli często szantażowani, że w wypadku odmowy
        ktoś z członków ich rodziny trafi do obozu itp. Zresztą dezercje rekrutów z
        nowych "prowincji" były nagminne. Boli jedynie, jak jednostronnie, czarno-biało
        odniosła się do nich historia, czy też obiegowa opinia, co niestety pokutuje do
        dzisiaj.
        • rico-chorzow Re: Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS 19.06.10, 08:58
          Gość portalu: jab-77 napisał(a):

          (..)
          Niemcy przyznawali tym ludziom volkslistę
          > i wcielali do Wehrmachtu
          (..)

          Tyle tylko że,Slązacy chcący pozostać na własnej śląskiej ziemi musieli Polakom
          -polską volkslistę- podpisać,o tym też nikt,nigdy i nigdzie nie wspomina.
          • magnus47 Re: Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS 19.06.10, 16:13
            rico-chorzow napisał:

            > Gość portalu: jab-77 napisał(a):
            >
            > (..)
            > Niemcy przyznawali tym ludziom volkslistę
            > > i wcielali do Wehrmachtu
            > (..)

            Masz rację przyjacielu, a kto nie podpisał został wezwany do UBP.
            Jak miał szczęście to wyszedł stamtąd żywy, jak nie miał szczęścia
            to zniknął i po dzień dzisiejszy nikt nie wie co się z tą osobą
            stało.

            >
            > Tyle tylko że,Slązacy chcący pozostać na własnej śląskiej ziemi
            musieli Polakom
            > -polską volkslistę- podpisać,o tym też nikt,nigdy i nigdzie nie
            wspomina.
            >
            • rico-chorzow Re: Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS 20.06.10, 10:22
              magnus47 napisał:

              > [b]Masz rację przyjacielu, a kto nie podpisał został wezwany do UBP.
              > Jak miał szczęście to wyszedł stamtąd żywy, jak nie miał szczęścia
              > to zniknął i po dzień dzisiejszy nikt nie wie co się z tą osobą
              > stało.

              Dlaczego,prowadzący i przyjmujący odwiedziny zaprzyjaźnionych sowietów powinni
              znać dobrze,lepiej losy gości ich beautyfarm.

              www.rp.pl/artykul/492709.html
            • nahtahni Re: Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS 23.06.10, 06:37
              magnus47 napisał:

              > rico-chorzow napisał:
              >
              > > Gość portalu: jab-77 napisał(a):
              > >
              > > (..)
              > > Niemcy przyznawali tym ludziom volkslistę
              > > > i wcielali do Wehrmachtu
              > > (..)
              >
              > Masz rację przyjacielu, a kto nie podpisał został wezwany do UBP.
              > Jak miał szczęście to wyszedł stamtąd żywy, jak nie miał szczęścia
              > to zniknął i po dzień dzisiejszy nikt nie wie co się z tą osobą
              > stało.

              > >
              > > Tyle tylko że,Slązacy chcący pozostać na własnej śląskiej ziemi
              > musieli Polakom
              > > -polską volkslistę- podpisać,o tym też nikt,nigdy i nigdzie nie
              > wspomina.
              > >
              A jak nie wiesz co się stało z więźniami z Łambinowic to się zapytaj
              red.nacz."Gówno Prawda" Aharona Szechter ksywa "A.Michnik" wszak to jego ziom
              Szalomon Mor-Elohim dowódca obozu Obóz Pracy w Łambinowicach Ludowego
              Komisariatu Wew. Spr. Sojuza Socjalistycznych Republik Rad Delegatów
              Niewolniczych, Parobczańskich, Biedniackich i Soldateski żydowskiej,
              Czerwono-Strażniczej w 1945-1946 skakał po leżących na ziemi mieszkańcach 30 wsi
              okolicznych aż łamał im żebra i zostawiał aż umrą. Tacy są żydzi.Tak zamordował
              ok. 5 000 ludzi Towarzyszy Partyjnych Żydowskiej Narodowosocjalistycznej
              "NIEMIECKIEJ" Robotniczej Partii Przyjaciół Żydowskiej Bolszewii od
              23-08-1939Anno Domini aż po 17-01-1945 r.Pań. w dziele mordowania
              Ljędsiechy;strażników żyd-die Nationalsozialistische Deutsche
              Arbeiterparteigenossen i ich sługusów tzw."ślązaków" którzy winni są wraz z
              żyd-bolszewią wyeliminowania od 23-08-1939 aż po 09-05-1945 Anno Domini 15 000
              000 Ljęchskich obywateli.Nie tylko tzw." ślązacy" tam ginęli ale i Lęchy też bo
              dla żyd-bolszewii nikt się nie liczy, ale oczywiście w żyd-"wiki" piszą iż to
              był obóz ljędsiechski.I nie podpisywaliście ljęchskiego ludowego spisu
              tzw."volkslista" ale żyd-bolszewickich zdrajców poch.ljędsiechskiego z
              "Polskiej"Partii Robotniczej wyznawców syfilityka Władimira Iljahweicza
              Uljanowa pseud. "Lenin" i żyda rabinackiego z Trewiru Mordechaja Hirsz Elohim
              Levi ksywa "Karlheinz Marx", zresztą kolaborującej z Judeo-NSDAP.
              • rico-chorzow Re: Polscy ochotnicy w Wermachcie i SS 24.06.10, 21:10
                nahtahni napisał:

                (..)

                > [b]A jak nie wiesz co się stało z więźniami z Łambinowic to się zapytaj
                > red.nacz."Gówno Prawda" Aharona Szechter ksywa "A.Michnik" wszak to jego ziom
                > Szalomon Mor-Elohim dowódca obozu Obóz Pracy w Łambinowicach

                To nieprawda,ten osobnik w polskim mudurze,z polskimi papierami był w innym
                polskim obozie po 1945 dowódzcą.

                Też nie mógł być jednocześnie w wszystkich ok.1200 obozach polskich po 1945
                dowódzcą.





                www.rp.pl/artykul/492709.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka