jeepwdyzlu
06.05.13, 14:10
Proponuję temat trochę lżejszy - bardziej spekulatywny i może na wesoło..
Sama wojna była największą w dziejach hekatombą - w samej Europie zginęło ok 45 mln ludzi, zniknęły z mapy świata miasta a straty były nieobliczalne.
Ale równocześnie....
1.Nastąpił niebywały wzrost technologiczny. Era cyfrowa, komputery, tranzystor, rakiety, tworzywa sztuczne, antybiotyki - cały wzrost lat 50 tych i 60 tych - był pokłosiem rewolucji technologicznej.
Do tego dodajmy bardzo nowoczesne zarządzanie projektami i logistykę - rozwinięte przez armię Stanów Zjednoczonych, wzrost potencjału międzynarodowych oligopoli, system walutowy Bretton Woods, ONZ - to widać, że trauma i nieszczęścia przyniosły też zmianę postrzegania. Pozytywną.
Unia Europejska - to też wizja z lat czterdziestych (niemiecka zresztą).
2.Upadek systemu klasowego. Przynajmniej w Europie Środkowej. Wyrżnięcie przez Hitlera i Stalina elit oczywiście jest dramatem. Ale paradoksalnie - nowy system pozwolił na awans milionów ludzi.
3.Upadek ZSRS. Tak, tak - wiem, że to brzmi głupio, ale ZSRS tak naprawdę przegrał wojnę. Co z tego, że zajął ogromne terytorium i pokonał Niemcy, skoro stracił co najmniej 30 milionów ludzi - głównie najatywniejszych zawodowo i młodych - i pozostał na placu bojów z jedym wygranym II Wojny - czyli USA. USA, która nie tylko wyszła jako hegemon militarny, ale przede wszystkim gospodarczy i kulturowy.
ZSRS zdążył jeszcze pomóc Chińskim bolszewikom a i do 89 roku narobił sporo szkód w naszej części Europy, ale sił do utrzymania imperium mu nie starczyło. I nie mogło, bo nie da się wydawać na zbrojenia 40% PKB. Ani nawet 20% - przez dekady...
4.Gdyby nie II Wojna - Chiny byłyby niestabilne. Czang Kaj Szek wprowadziłby krwawą dyktaturę, przez lata trwałaby tam pełzająca rewolucja, wybuchłby chiński nacjonalizm, cały czas Azja byłaby terenem konfliktu. Paradoksalnie bolszewicy uspokoili sytuację - tak - zamordowali miliony, ale setki milionów wyciągneli z masakrycznej biedy i Chiny są dziś krajem przewidywalnym.
5.Cały zryw niepodłegłościowy w Afryce, Ameryce Południowej, Azji - mimo, ze przyniósł wiele konfliktów - jest tak naprawdę korzystny dla ludzi. I został wywołany czy może przyspieszony przez komunistów. Chilijczycy, Angolańczycy czy Wietnamczycy - mimo skomplikowanej historii - są sami kowalami własnego losu. Sami przekonali się, że komunizm jest do dupy, ale oderwali się od swoich portugalskich czy francuskich protektorów.
Może dodacie swoje punkty, albo nie zgodzicie się ze mną?
Zachęcam do dyskusji - (tylko nie erkę - jego postów i tak nie widzę!)
jeep