apersona
13.08.17, 13:58
Co sądzicie o tym artykule:
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22211430,krol-sluzacy-hitlerowi-i-agent-mi5-na-uslugach-nkwd-oto-wstydliwa.html
Czy diuk Kentu to ten Kent o którym piszecie w związku z Sikorskim czy inny?
Diuk Kentu - w przeciwieństwie do Blunta - nigdy za swoją zdradę nikogo nie przeprosił. Nie musiał. Do śmierci w 1972 r. uznawał Hitlera za "porządnego faceta", któremu się nie udało. Ciche poparcie faszyzmu było dla niego naturalne w obliczu groźby sowieckiej inwazji na Europę. Iluzję, że można pchnąć Hitlera na Wschód, unikając wojny na Zachodzie, dzielił z wieloma brytyjskimi arystokratami. Kilku z nich Churchill kazał nawet aresztować podczas wojny. Diuka ocalił, trochę ze względu na przyjaźń, ale głównie w obawie przed skandalem.