Dodaj do ulubionych

Co po historii?

18.08.05, 14:07
Co mozna robic po tych studiach , jesli nie chce sie byc nauczycielem?
Obserwuj wątek
    • facecja Re: Co po historii? 19.08.05, 22:44
      - zostać na uczelni w charakterze pracownika naukowego (ale to też sie wiąże z
      pewnego rodzaju "nauczycielstwem")
      - pracować w archiwum
      - pracować jako dokumentalista przy konserwatorze zabytków
      - współpracować z wydawnictwami historycznymi
      - pracować w rozmaitych instytucjach samorządowych, administracji rządowej, np.
      urzędzie gminy, w niektórych wydziałach, nawet tych niekoniecznie związanych
      ściśle z historią
      - siedzieć w polityce
      - przy odrobinie fartu zatrudnić się na stanowisku kierowniczym w jakimś
      przedsiębiorstwie (nie zawsze jest sprecyzowane,że wymaga się magistrów
      ekonomii czy zarządzania, starczy wyższe humanistyczne)
      - grać w zespole punk-rockowym - vide Grabaż z Pidżamy Porno ;)
      • witekjs Re: Co po historii? 20.08.05, 11:51
        Myślę, że jeszcze jedną ciekawą możliwością byłoby ukończenie, dodatkowo
        studiów dziennikarskich/ chyba można to łączyć/.
        Taka kombinacja dawałaby Ci wiele ciekawych, nowych możliwości.

        Pozdrawiam. Witek
        • biljana Re: Co po historii? 21.08.05, 23:58
          studiow dziennikarskich nie trzeba konczyc, zeby sie po historii zajac
          pisaniem. Gorzej, gdyby dziennikarz chcial zajac sie historia;)
          • eeela Re: Co po historii? 02.10.05, 14:02
            > studiow dziennikarskich nie trzeba konczyc, zeby sie po historii zajac
            > pisaniem. Gorzej, gdyby dziennikarz chcial zajac sie historia;)

            Mój znajomy redaktor ma w zespole prasowym 2 historyków i mówi, że nadają się do
            pisania o wiele lepiej niż absolwenci dziennikarstwa, ponieważ bardziej
            wnikliwie analizują opracowywany temat i nie piszą sztampowo ;-P
        • facecja Re: Co po historii? 22.08.05, 01:18
          jak dla mnie , to dziennikarstwo z zasady powinno sie z czymś łączyć, bo z tego
          co widzę studia te dają wiedzę ogólną, wszystkeigo po trochę, ale chyba za
          płytką - i jeśli ktoś ukończy tylko dziennikarstwo, a do tego nie ma
          żadnej "własnej" wiedzy - to nie wiem, o czym mógłby pisać ciekawe artykuły...
          • witekjs Re: Co po historii? 22.08.05, 10:29
            Również wydaje mi się, że najlepiej łączyć ten zawód z czymś co się poznało
            wczesniej.
            Czasami bywało i tak, że w czasie różnych studiów studenci zaczynali pracę w
            prasie, radiach i/lub teatrach studenckich.
            Tak było np. z doskonałym dziennikarzem, ambasadorem Krzysztofem Mroziewiczem,
            również wykładowcą na Wydziale Dziennikarstwa.
            Mówiąc o łączeniu, myślałem również o możliwości podjęcia studiów
            dziennikarskich, przed ukończeniem historii.

            Pozdrawiam. Witek

            • nata_sza Re: Co po historii? 27.08.05, 22:43
              Jasne, że najlepiej to połaczyć z czymś co się znało. Ale ja znam się na
              zarzadzaniu i finansach........... jak to mogę połaczyć z historią?
    • nata_sza Dzięki.... 22.08.05, 10:34
      za pomysły. Chciałabym jedynie wyjasnic,że ja jestem absolwentką zarządzania i
      marketingu + 2 razy podyplomówka. Mam 10 letnie doświadczenie zawodowe. Obecnie
      jestem już na stanowisku prezesa zarządu. Specjalizuje sie z finansach. Ale
      mnie to nie bawi. Stoję przed decyzją , jak ma wyglądac moje zycie zawodowe
      przez następne 20-30 lat. Od zawsze interesuję się historią, mogłabym skończyć
      te studia , ale co dalej? Nie wyobrażam sobie siebie , jako nauczycielki...
      Taki mam dylemat.
      Pozdrawiam,
      Natasza
      • q_vw Nata_sza... albo prowokujesz... 23.08.05, 10:46
        Witaj Nata_sza, no milutko, że tak ciepło o historii piszesz... ale czytając
        Twój ostatni wpis zastanawiam się, czego oczekujesz ? Chcesz rzucić wszystko w
        cholerę i studiować historię ? Nierealna utopia :))) Chcesz dodatkowo, robiąc
        to, co robisz, studiować historię jako hobby ? OK, to realne i w miarę
        praktyczne.

        Moja rada jest taka, masz jakiś ulubiony okres w historii ? Jeśli tak, zajmij
        się nim. Jeśli mieszkasz w pobliżu dobrej uczelni, idź na wydział historyczny i
        porozmawiaj, powinnaś coś ciekawego znaleźć. Ale zawsze jednak podchodź do
        historii jako hobby. Aha, fajnie, że masz dobrą pracę, zapewnie i kasę,
        historia to drogie hobby, choćby same książki ;) Połącz przyjemne z pożytecznym.

        Q, absolwent wydziału historycznego UAM, obecnie zajmujący się zarządzaniem :)
        • nata_sza Re: Nata_sza... albo prowokujesz... 27.08.05, 22:40
          Witaj q_vw,
          Czemu miałabym prowokować? Ja naprawdę poważnie zastanawiam się co dalej.
          Szukam informacji,żeby podjąć właściwą decyzję. To na pewno nie byłoby tak,że
          rzucam wszystko i studiuję sobię historię. Musiałabym studia połaczyć z pracą -
          obecną. Ale nie chcę do końca zycia zajmować się tym co robię teraz. Wiem,że
          dla 90 % ludzi moja obecna sytuacja zawodowa to szczyt marzeń - ale nie dla
          mnie. Mnie to męczy.

          A co mogłabym znaleźć na tym wydziale? Jakieś kursy albo konferencje? Czy
          mógłbyś mi podpowiedzieć? Nie mam żadnych doświadczeń z wydziałem
          historycznym , więc nie wiem co masz na myśli.

          Pozdrawiam,

          Natasza





          > Witaj Nata_sza, no milutko, że tak ciepło o historii piszesz... ale czytając
          > Twój ostatni wpis zastanawiam się, czego oczekujesz ? Chcesz rzucić wszystko
          w
          > cholerę i studiować historię ? Nierealna utopia :))) Chcesz dodatkowo, robiąc
          > to, co robisz, studiować historię jako hobby ? OK, to realne i w miarę
          > praktyczne.
          >
          > Moja rada jest taka, masz jakiś ulubiony okres w historii ? Jeśli tak, zajmij
          > się nim. Jeśli mieszkasz w pobliżu dobrej uczelni, idź na wydział historyczny
          i
          >
          > porozmawiaj, powinnaś coś ciekawego znaleźć. Ale zawsze jednak podchodź do
          > historii jako hobby. Aha, fajnie, że masz dobrą pracę, zapewnie i kasę,
          > historia to drogie hobby, choćby same książki ;) Połącz przyjemne z
          pożytecznym
          > .
          >
          > Q, absolwent wydziału historycznego UAM, obecnie zajmujący się zarządzaniem :)
          • merriveen Re: Nata_sza... albo prowokujesz... 29.08.05, 00:21
            Hej Nataszo, tak sobie przeczytałam Twój wątek i pomyślałam, że napiszę coś. Ja
            historii nie studiuję, ale inny kierunek na Wydziale Historycznym, ale nieważne.
            To co chcę powiedzieć, że przecież nie ma problemu, żebyś zaczęła studia, jak
            masz możliwości czasowe i finansowe. A rada tego studenta z UAM też dobra - na
            wydziałach historycznych z racji tego, że sa ogromne (ja mówię z własnych
            doświadczeń z UW) to i wiele się tam dzieje - ciągle jakieś wykłady,
            konferencje. Na nie każdy może przyjść.
            Bo jeśli to wielka pasja, ale nie taka szaleńcza, że sobie z jej powodu ucho
            odetniesz to ja nie radzę Ci studiować historii :-). Znajomi studiują i naprawdę
            tam jest ogromna ilość nauki. Można stracić zamiłowanie do pasji ;- ). Mój
            kolega ciągle nad czymś siedzi :- ). Mi się marzyło i w sumie marzy zostać
            mediewistką :> ale na historię za nic nie pójdę, więc sobie dla siebie książki
            czytam. Jakbym miała zakuwać o czołgach to bym umarła.
            Życzę Ci szczerze powodzenia w podjęciu decyzji. Pewnie będzie najlepsza jaką
            możesz podjąć, mi się wydaje, że jednak jesteś już zdecydowana pójść. W końcu
            masę osób twierdzi, że na marzenia nigdy nie jest za późno. A inni mówią, że
            trzeba żyć jakby to nasz ostatni dzień życia był. To czemu nie spróbować?
            Przepraszam jeśli składnia zła i brak sensu ale późno jest. ;- ).
            • nata_sza Re: Nata_sza... albo prowokujesz... 29.08.05, 10:02
              To tam się zakuwa o czołgach?
              • merriveen Re: Nata_sza... albo prowokujesz... 29.08.05, 22:52
                Może to wyolbrzymiłam, ale napisałam to zamiast "II wojna światowa" - bo nie
                lubię się uczyć o tym okresie. :- ).
              • eeela Re: Nata_sza... albo prowokujesz... 02.10.05, 14:05
                > To tam się zakuwa o czołgach?

                Nie. W każdym razie nie na UW. Tam się w ogóle niewiele zakuwa, tylko czyta źródła.
            • ursua Re: Nata_sza... albo prowokujesz... 01.10.05, 20:49
              > Można stracić zamiłowanie do pasji ;- ).

              hej
              ja studiowalem historie na UMK i w 100% potwierdzam to co powiedzialas
              spotkalem tam takich ludzi, glownie wykladowcow choc studentow tez, ktorzy bardzo skutecznie zabili we mnie pasje do historii jako kierunku studiow. lepiej posiedziec sobie w domu czy w bibliotece i poczytac to co cie interesuje.
          • akuku5 Re: Nata_sza... albo prowokujesz... 30.09.05, 12:05
            A wiesz, co Cię konkretnie interesuje w historii? Jakaś epoka, zagadnienie -
            np. wojny napoleońskie, albo dzieje koniunktur?
            Radzę "poodwiedzać" różne zajęcia na uniwersytecie (może poza lektoratem
            łaciny) - ćwiczenia, wykłady itp. Wtedy zorientujesz się jak to się je.
            pozdrawiam
    • sto100 Re: Co po historii? 23.08.05, 19:10
      jak tak uważnie popatrzysz, to widać,
      gołym okiem,niestety,czasem boleśnie albo męcząco,
      czyli polityka,
      aż roi się.
      Jest tyle innych kierunków,może tak nie niszczą psychiki,
      ale na serio to wiele.Wiedzy dużo, tylko mało praktycznej,
      wszak gdyby narody wyciągały lekcje z historii.
      To mmoże historię sztuki?Kolorowa
      • nata_sza Re: Co po historii? 27.08.05, 22:41
        Eeeee, ja nie jestem w stanie nawet śledzić na bieżąco tego co się dzieje w
        naszej polityce, a co dopiero "być w środku". Tam musza się rozgrywać jeszcze
        gorsze świństwa niż w firmach.
    • jjjjjj Re: Co po historii? 30.09.05, 16:51
      no właśnie, studiowanie historii może być znacznie cięższe i nudniejsze niż ci
      się wydaje, chyba że masz na tym punkcie totalnego fioła. ja studiowałam
      archeologię ale miałam znajomych na historii i oni ciągle coś zakuwali albo
      mieli niekończące się kolokwia. Myślę że rzeczywiście dobrym rozwiązaniem jest
      zostać wolnym słuchaczem i chodzić na te zajęcia, które cię najbardziej
      zainteresują. Przynajmniej na początku, zobaczyć jak to wszystko wygląda,
      spróbować się w to "wgryźć", ale oczywiście decyzja należy do ciebie
      • karol-borowiecki Re: Co po historii? 01.10.05, 15:42
        Więzej bzdury w życiu nie słyszałem. Jest zadana konkretna ilość książek do
        przeczytania a na konwersatoria [kursy] trzeba przeczytać jakieś 20-30 stron,
        choc nie zawsze, by się odzywać, dyskutować. U mnie na roku jest 100 osób i
        nikt nie gada o niewyobrażalnej ilości nauki. Takiego maksymalnego kucia jest
        niewiele raptem z łaciny, choć ja to akurat umiałem i 30 min przed sprawdzianem
        przy znajomości podstaw wystarcza, jest też przedmiot zwany warsztatem
        historyka nudnawy, ale konieczny. A super pasjonatów to łącznie ze mną na roku
        jest może 20-25, więc nie wydaje mi się jakobym przesadzał.
        • witekjs Re: Co po historii? 01.10.05, 16:16
          Witaj Karolu.
          Cieszę się, że się odezwałeś.
          Studia to jednak nie nauka w liceum, gdzie uczy się od strony do strony, w
          jednym podręczniku.
          Są takie wydziały, gdzie do egzaminów zalicza się, praktycznie "kilogramy"
          książek.
          I nie ma na to innej rady, jak zmiana studiów.
          Łacina, niełatwa jeśli ktoś musi poznawać ją dopiero na studiach.
          Jednocześnie trudno sobie wyobrazić prawdziwego historyka, któryby jej w naszej
          kulturze, choć trochę nie poznał.
          Dodatkowo, tak naprawdę powinien znać rosyjski i niemiecki, nie wspominając o
          bezwzględnym angielskim.
          Jak widać, idealny historyk ma niemało do nauczenia...
          Tyle tylko, że nie może zapominać, że jest na to dużo czasu.
          Jak zacznie się z łaciną, to wszystkie następne języki stają się znacznie
          łatwiejsze.
          Szczęście, że teraz uczymy się ich nie tylko, aby naukowe księgi studiować.
          Obecnie można wyjechać wszędzie i szlifować je w realnych, niekiedy bardzo (!!)
          przyjemnych spotkaniach oraz rozmawach w internecie.
          Również z "królewnami i królewiczami z bajki", których można spotkać, nareszcie
          na całym świecie...

          Pozdrawiam Was wszystkich, nasi historycy in spe :) :))

          Witek }:-})=
    • zilla Re: Co po historii? 30.09.05, 17:10
      Myślę, że nie należy palic za sobą wszystkich mostów. Kiedyś ktoś mi napisał w
      pamiętniku "Nie należy okrętu przytwierdzać do jednej kotwicy ani życia opierać
      na jednej nadziei". Wydaje mi się, że nie powinnaś zdecydowanie się odcinać, bo
      potem możesz mieć problemy z pracą, a studiowanie historii może nie spełnić
      Twoich oczekiwań. Powinnaś, tak jak to powiedziano, pochodzić przez jakiś czas
      na zajęcia i zdecydować po jakimś czasie. Historia to wspaniałe hobby. Moja
      nauczycielka matematyki powiedziała mi kiedyś, że nie rozumie historii, ale jak
      przejdzie na emeryturę to będzie się nią zajmować, bo do z pewnością
      interesujące. Podejdź do tego w ten sposób. Chyba że jest to Twoje marzenie od
      zawsze. Wtedy należy je spełnić.
    • miriam57 Re: Co po historii? 26.12.05, 10:56
      Mogę dodać, że po historii mój kolega prowadzi firmę budowlano-remontową, inny
      prowadzi archiwum w telewizji, a ktoś inny pracuje w firmie ubezpieczeniowej.
      Jak więc widzisz możliwości, poza nauczaniem jest wiele. Dziwią mnie
      wypowiedzi, że studia historyczne zabijają miłośc do samej histroii (chyba, że
      sie studjuje w Wyższej Szkple Pedagogicznej) Na UW, które kończyłam lata temu
      mieliśmy mało zajęć, za to dużo czasu na własną edukację. Trzeba było robić
      tylko trzy rzeczy - czytać, czytać, czytać. Te studia są wszechstronnie
      humanistyczne, daja podstawy wiedzy z filozofii, historii sztuki, archeologii,
      historii literatury. I nie radzę iść do szkoły. Nikt nie ma tyle dodatkowej
      roboty, ile nauczyciele historii, a jeszcze jak wejdzie obligatoryjny
      program "Nauki o patriotyźmie"......
      • delaralde Re: Co po historii? 26.12.05, 12:49
        hihi..
        a co ma zrobić ktoś, kto jest na specjalności nauczycielskiej?
        nie straszna mi szkoła - przynajmniej na razie;)

        i druga sprawa - było by miło gdybym też miała na studiach FILOZOFIĘ -
        niestety, w programie dla niej miejsca zabrakło. (albo zapomnieli...)
        w szkole też FILOZOFII nie miałam (oprócz tego co na polskim)
        a jedyny wykład z FILOZOFII na jakim w życiu byłam to lekcja historii w liceum
        w którym miałam praktyki (przy temacie ze Starożytnej Grecji)

        czuję, że moja edukacja historyczna jest, nie do końca z mojej winy ,
        NIEPEŁNA... :(
        • miriam57 Re: Co po historii? 26.12.05, 17:44
          Nie wiem, gdzie delaralde studiujesz, ale ja, jak już napisałam, kończyłam
          studia na UW i to w okresie, gdy wszyscy w Polsce na studiach mieli filozofię
          marksistowską, myśmy uczyli się historii filozofii od starozytności po
          współczesność. I prawdą jest, że studia nie przygotowują do konkretnego zawodu,
          ale dają podstawy ogromnej wiedzy humanistycznej. Współczuję, że zacząłeś uczyć
          w gimnazjum, To rzeczywiście traumatyczne przeżycie, ale z drugiej strony, jaka
          to frajda uczyć młodych....Ja uczę w liceum i nie wiem, co gorsze - gimnazjum,
          czy klasy matematyczne, które programowo "olewają" humanistykę
          • facecja Droga Miriam! 30.12.05, 19:22
            błagam o kilka słów otuchy, bo ja tez wybrałam specjalizację nauczycielską, ale
            ostatnio zaczęłam wątpić w moje powołanie i to chyba ostatni dzwonek, by
            specjalizację zmienić... choc i tak bym nie miała odwagi... od dziecka marzę o
            o nauczycielstwie, powiedz, że nie jest tak źle, jak się powszechnie mówi,
            proszę!
            • miriam57 Re: Droga Miriam! 31.12.05, 16:17
              Facecjo,
              jeśli marzysz od dziecka o nauczycielstwie, to realizuj marzenia. Pamiętaj
              jednak, że do pracy w szkole trzeba mieć: odporność psychiczną na mierę
              granitu, skórę hipopotama, nieprzemakalność na pretensje rodziców uczniów.
              Najlepiej trafić do szkoły średniej, daje najwięcej satysfakcji. Gimnazjum poza
              dużymi miastami. Nauczanie to wielka frajda. Daje dużo radości i nie pozwala
              się mentalnie zestarzeć. Pracując już dwadzieścia parę lat, z pięćdziesiątką na
              karku, czuję się dużo młodsza od znajmoych, pracujących w biurach i firmach.
              Jeśli masz powołanie , to je realizuj "obyś cudze dzieci uczył jest często
              błogosławieństwem, a nie przekleństwem. I życzę Ci spełnienia w tym roku swoich
              marzeń. Trzymaj się
              • pocominowymail Re: Droga Miriam! 01.01.06, 00:03
                miriam57 napisała:

                > Facecjo,
                > jeśli marzysz od dziecka o nauczycielstwie, to realizuj marzenia. Pamiętaj
                > jednak, że do pracy w szkole trzeba mieć: odporność psychiczną na mierę
                > granitu, skórę hipopotama, nieprzemakalność na pretensje rodziców uczniów.
                > Najlepiej trafić do szkoły średniej, daje najwięcej satysfakcji. Gimnazjum poza
                > dużymi miastami.

                ja nauczalem w gimnazjum w srednim miescie i nie mialem odpornosci, wiec
                zrezygnowalem. ale Tobie zycze sukcesow.
                w liceum to jest frajda, gdyz licealna mlodziez stara sie byc bardziej "ludzka".
                mialem praktyki w liceum i bylem zadowolony - sluchali co mowie (albo sprawiali
                wrazenie), brali udzial w lekcji, zadawali pytania - wydawali sie
                zainteresowani, zartowali w granicach przyzwoitosci. jestem zadowolony z tego
                co bylo w liceum, ale gimnazjum... brrr az ciarki po plecach: jak do sciany,
                brak zainteresowania, apatia, i niewazne jak chcialem lekcje przeprowadzic -
                zero odzewu. widzialem kilka osob, ktore moze chcialy, ale byly przytlumione
                przez tych gorszych, a przyzwyczajeni do rownania w dol, nie mieli motywacji.
                w szkole podstawowej tez nie bylo zle, ale to dlatego ze trafilem do dobrej
                szkoly. mimo to jedno dziecko zalamalo mnie kiedy na kartkowce napisalo: T.
                Kosciuszko byl sredniowiecznym rycerzem walczacym pod Termopilami. nic dodac nic
                ujac.

                pozdrawiam i zycze sukcesow w szkolnictwie :-)))
                • miriam57 Re: Droga Miriam! 01.01.06, 11:04
                  takie sterty bzdur to nożesz przeczytać i w liceum. W jednej klasie
                  humanistycznej uczniowie mieli połączyć polskich działaczy politycznych z
                  przełomu XIX i XX w. z nazwą partii, w której działali. Kilka osób połączyło
                  Różę Luksemburg z edndecją, a Dmowskiego z PPS-em. Kiedyś uczeń na pytanie Co
                  to jest hellenizacja odpowiedział - nowy dobry napó w Warszawie (właśnie na
                  rynek weszły napoje firmy Hellena). Lepiaj też nie zadawać pytań z ogólnej
                  wiedzy humanistycznej, bo będzie klęska. Czym się różnił hoplita od wojownika
                  perskiego - mieli odpowiedzieć na podstawie ilustracji - hoplita wg. paru osób
                  miał opancerzoną głowę. Ja to trktuję w kategorii humoru, a nie klęski. A
                  najtrudniejsze pytanie, jakie zadają mi uczniowie, to "po co uczymy się
                  historii?" Szczególnie często pada to pytanie w klasach matematyczno-
                  informatycznych. Dla nich świat się zaczyna i kończy na komputerach. A na
                  koniec - wzdłuż jakiej rzeki poprowadzono linię Curzona? Odpowiedzi od Dunaju
                  do Dniepru, najrzadziej pada nazwa Bug.
                  • pocominowymail Re: Droga Miriam! 01.01.06, 21:10
                    pewnie zdarza sie, ale ja chyba mialem szczescie i nie trafilem. i tez takie
                    odpowiedzi staram sie traktowac z humorem, ale nie zawsze sie udaje. w szkole
                    podstawowej nie potraktowalem tego jako kleski, ale jako impuls do zmiany
                    sposobu nauczania.
      • pocominowymail Re: Co po historii? 26.12.05, 17:05
        Po historii rzeczywiscie mozna pracowac na wielu roznych stanowiskach - od
        nauczyciela (co Ciebie nie interesuje) az do dyrektora firmy. Wszystko to za
        sprawa wszechstronnego wyksztalcenia (historia, logika, filozofia, itp) oraz
        wielu praktycznych umiejetnosci, ktore mozna wyniesc z zajec "Warsztat
        Historyka" (na UAM to sie nazywa Wprowadzenie do Historii) oraz z zajec
        "Zrodloznawstwo". Oba daja studentom umiejetnosci czytania i krytyki tekstu -
        nie tylko historycznego, co przydaje sie w disiejszych czasach i natloku
        informacji. Historia jest tez bardzo otwartym kierunkiem i mozna poszerzyc sobie
        horyzonty.
        Ja polecam rowniez metodologie historii oraz filozofie historii (wszystko co nie
        wiaze sie z czytaniem "o czolgach"), ktore doceniam w pelni dopiero teraz -
        poltora roku po studiach (wczesniej uwazalem to za strate czasu (sic!))

        Ja konczylem specjalnosc pedagogiczna, ale juz nie chce byc wiecej nauczycielem
        - mialem spotkanie z uczniami w gimnaznjum. Nie mam cierpliwosci...
        Historie polecam nie ze wzgledu na konkretny zawod, ale ze wzgledu na bardzo
        szeroka wiedze, ktora mozna zdobyc historie studiujac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka