pietrysia11 31.08.12, 20:23 czy jest mozliwość wyjścia a alkoholizmu samemu? tzn bez terapii, AA, kroków itp? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
7zahir Re: witam 31.08.12, 20:50 Doświadczenie większości chorych - próbujacych tego pokazuje, że niestety nie. Problem polega na tym, że chory kierujacy sie tzw pijanym mysleniem powodowanym przez mechanizmy obronne www.alkoholizm.akcjasos.pl/146.php nie jest wstanie zrozumieć błędów, które popełnia. Pomóc mu może tylko terapeuta i trzeźwiejacy alkoholicy na mityngach AA Odpowiedz Link Zgłoś
pierzchnia Re: witam 31.08.12, 23:04 W dużej mierze to kwestia samorefleksji. Człowiekowi, uważającego siebie za istotę nieprzeciętną / nadęte ego / bardzo trudno do tego dojść. Innymi słowy - wszystko zależy od konkretnego przypadku. Niektórych wystarczy " popchnąć ", inni pozostaną, w niewoli do końca. Jedno jest pewne - żeby cokolwiek pojąć trzeba się najpierw odtruć. Odpowiedz Link Zgłoś
wiesj23 Re: witam 01.09.12, 05:58 utrzymzć abstynencję owszem gdy dodatkową motywacją jest widmo białej pani lub choroba Odpowiedz Link Zgłoś
czlowieek Re: witam 01.09.12, 13:18 Tyrania alkoholu działa jak miecz obosieczny: najpierw zostaliśmy porażeni przez obłędną pokusę skazującą nas na przymus picia, a następnie – przez fizyczne uczulenie prowadzące do ostatecznego samozniszczenia w miarę rozwoju choroby. Tylko bardzo nielicznym udało się odeprzeć ten atak w samotnej walce. Statystyki dowodzą, że alkoholicy prawie nigdy nie wracają do zdrowia o własnych siłach. Ta prawda jest znana od czasów, gdy człowiek po raz pierwszy wytłoczył wino z winorośli. Tyle od Billa. A ja zastanawiam się, po co w ogóle próbować samemu? Nie lepiej z innymi ludźmi, wykorzystując ich bogate doświadczenie. I skąd to pytanie? Czy nie z lęku przed ludźmi i sobą? Jeśli tak, to przecież trzeba to zmienić. I jeszcze... co znaczy "wyjście z alkoholizmu", bo przestać pić to początek tylko. A potem trzeba gdzieś pójść. Alkoholizm i tak zostaje. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
alkodarek Re: witam 01.09.12, 13:33 Polecam terapię , ponieważ pomaga dojść z sobą i życiem do ładu , jak ktoś lubi zajęcia grupowe pomocne jest AA . W moim przypadku , mimo ponad siedmioletnich starań powyższe nie wiele dało oprócz poszerzenia horyzontów i pewności choroby . Piłem dalej . Powyższe drogi głodu i obsesji alkoholowej też nie pokonały ale są i na to sposoby . U mnie działa jak nic innego . Polecam zajrzeć na to forum forum.gazeta.pl/forum/w,22,137630906,138585592,Link_do_innego_sposobu_.html Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: witam 01.09.12, 15:11 Podobno 2/3 osób z problemem alkoholowym wychodzi z pijaństwa bez szwanku - tzn. bez zewnętrznej pomocy. Ja się do nich zaliczam. Żadnej terapii, żadnych AA, żadnych psychologów i terapeutów. Żadnej niby-wiedzy. Chodzę, gdzie chcę i kiedy chcę, tzn. również na przyjęcia z alkoholem, w domu mam dużo alkoholu i to smacznego, nie drażni mnie widok wódki w sklepie, nigdy nie miałam suchego kaca ani nawrotu, mogę też okazjonalnie wypić niewielką ilość wina, piwa, tzw. drinka. Terapeuta, który nakłaniał mnie do terapii oraz zalecając konieczne mityngi, autorytarnie ględził, że jeśli nie będę się leczyć, umrę w szybkim czasie. Widocznie coś około 7-9 lat normalności nie jest szybkim czasem! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
pierzchnia Re: witam 01.09.12, 16:17 e4ska napisała: > Podobno 2/3 osób z problemem alkoholowym wychodzi z pijaństwa bez szwanku - tzn > . bez zewnętrznej pomocy. Ja się do nich zaliczam. Gdybyś potrafiła poradzić sobie sama nie wchodziłabyś, przed laty, na forum uzależnień. Sukces ma wielu ojców... Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: witam 04.09.12, 23:11 Gdybyś potrafiła poradzić sobie sama nie wchodziłabyś, przed laty, na forum uzależnień. Nie weszłam na forum uzależnień po to, aby mi kto pomagał, ale z zainteresowania terapią. Nie mogłam uwierzyć, że ludzie łykają takie głupoty... tzn. dla mnie były i są to kompletne bzdury. Byłam ciekawa, czy ten mój terapeuta, przygotowujący mnie do terapii, był matołem indywidualnym, czy serwował mi obowiązkowe głupstwa. Teraz wiem, że system jest do niczego, a nie ten konkretny człowiek. Dodam, że w momencie wypisania pierwszego postu w temacie miałam za sobą około siedmiu miesięcy niepicia. I nic mnie nie uwierało, nie tęskniłam za pijaństwem - i dobrze mi do dzisiaj. Co - jak doskonale widać - nie sprawdza się u leczonych, którzy cierpią te swoje suche kace, nawroty i depresje... bo sporo jest wykurowanych terapeutycznie, ale bez pigułki rady dać nie mogą. Tym, że mogę kiedy co wypić ponad ustaloną dawkę, w ogóle się nie przejmuję. Przejmowanie się swoim piciem przyszłym albo wiernością dozgonną św. Abstynencji zostawiam innym - jeśli żyć bez takich myśli i robótek nad trzeźwością nie mogą. Jak sobie wybrali - tak mają ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: witam 05.09.12, 12:50 e4ska napisała: > Nie weszłam na forum uzależnień po to, aby mi kto pomagał, ale z zainteresowani > a terapią. Nie mogłam uwierzyć, że ludzie łykają takie głupoty... tzn. dla mnie > były i są to kompletne bzdury. > Tym, że mogę kiedy co wypić ponad ustaloną dawkę, w ogóle się nie przejmuję. ___________________________________________________. To ja rozumiem, konkretny wpis osoby kontrolujacej swoje picie alkoholu, czyli takiej osoby, ktora nie jest dotknieta choroba alkoholowa... Gdyby wiec ktos tutaj proponowaj takiej leczenie, czy terapie byloby to nie na miejscu, no nie Beka...!? ;-) A... Odpowiedz Link Zgłoś
zdzislaw50 Re: witam 01.09.12, 18:53 Weź policz , jakim procentem z tu obecnych jesteś Ty, e4ska i będziesz miała swoje 2/3 ludzi z problemami. To przecież proste, po co wymyślać, Tobie udało się samej wiec nie mów, że i inni mogą , ja nie mogłem i nie zapominaj, że póki żyjesz istnieje niebezpieczeństwo zapicia. Odpowiedz Link Zgłoś
pietrysia11 Re: witam 01.09.12, 19:45 pytam bo mój mąż alkoholik postanowił sam z tego wyjść, nie pije już poł roku ale mam obawy że wróci bo zrobil się nerwowy Odpowiedz Link Zgłoś
grazkavita Re: witam 01.09.12, 20:10 Twoje obawy są uzasadnione, myślę, ze powinien skorzystac z pomocy innych, choćby na tym forum Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: witam 01.09.12, 21:11 pietrysia11 napisał(a): > czy jest mozliwość wyjścia a alkoholizmu samemu? tzn bez terapii, AA, kroków itp? ____________________________________________________________________. To zalezy czy sie jest pijakiem, czy chorym juz alkoholikiem...! Odpowiedz w obydwoch przypadkach brzmi: TAK...! Z tym ze w tym drugim najczestszym wyjsciem jest smierc, ale zdarzaja sie przypadki zatrzymania tej choroby (abstynencja) w przypadku silnego przezycia, np. zagrozenie zycia, poczatki marskosci watroby, etc... Mnie (trzezwy dzis alkoholik) nie udalo sie samemu...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
pietrysia11 Re: witam 01.09.12, 21:30 jest alkoholikiem, raz poszedł do terapeuty i stwierdził że sam sobie da radę, boję się o niego pomimo że nie pije, ale zmienił się, i chyba na gorsze Odpowiedz Link Zgłoś
miskolaj Re: witam 01.09.12, 21:43 zmenił sie na gorsze, bo sie nie leczy, moj maz kiedys nie pił 13 miesiecy - sam, bo mnie uderzył po pijanemu i nim wstrzasneło, ale przez te 13 miesiecy zamienił sie w potwora, juz sama miałam ochote mu polac,ja tez jestem alkoholiczka i sama próbowałam i mi sie nie udało samej, teraz sie lecze i ciesze sie ze swojej trzezwosci:) wiec nie licz na to, ze jak on bedzie tylko nie pił - i to tylko jakis czas, to bedzie miły, jak ma byc miły jak jest chory i sie nie leczy - ma zal jakby conajmniej matka umarła, nie dostaje alkoholu i ma zal po stracie jak małe dziecko kiedy mu sie pochowa zabawki najlepsze:( musi sie leczyc i tyle, ale warunek podstawowy - sam musi tego chciec, Ty sie za Niego nie wyleczysz...pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: witam 01.09.12, 21:50 pietrysia11 napisał(a): > jest alkoholikiem, raz poszedł do terapeuty i stwierdził że sam sobie da radę, > boję się o niego pomimo że nie pije, ale zmienił się, i chyba na gorsze _____________________________________________________________. Pietrysia, on sobie sam nie poradzi i nawet o tym nie wie i nie chce wiedziec. Nie dopusci do siebie mysli, ze on (mezczyzna) nie kieruje we wszystkim swoim zyciem... Jakie zatem Ty masz wyjscie...? - Ano, pojsc do tych, ktorzy dali juz sobie z tym rade (Al-Anon)... - Tam nauczysz sie, np. jak stosowac tzw. "twarda milosc", albo; "zero alkoholu" w domu i w mezu... ;-) Pozdrawiam i zycze stanowczosci, bo on (wierz mi) bedzie kombinowal, jak kon pod gorke i sam w to bedzie wierzyl... - Badz Ty trzezwa...! A... Odpowiedz Link Zgłoś