Dodaj do ulubionych

jak powstrzymać ciąg alkoholowy

19.03.06, 18:49
mój mąż własnie pije od 5 dni. Czy mozna w jakis sposób powstrzymac ten ciag
alkoholowy, czy sam sobie poradzi. Do tej pory jakos sobie radził po kilku
dniach picia czuł się na tyle niedobrze ze sam przestawał. Teraz jest
inaczej - spotkał go ogromny zawód zyciowy, najwieksza porazka w zyciu
(zawodowo) i tak sie upił że nie wiem co bedzie dalej bo co kilka godzin musi
uzupełnić alkohol w organizmie. Oczywiście nie chce słyszec o jakimkolwiek
leczeniu, bo uważa ze to wstyd przyznać sie ze sie ma problem - więc sie nie
przyznaje. Raz twiedzi, ze sam sobie poradzi a innym razem ze juz nie chce
zyc i z tego sie podnieść. Ja wiem, ze jestem współuzależniona. na razie z
tym nic nie zrobiłam ale jestem coraz bliższa decyzji o wizycie w przychodni.
Obserwuj wątek
    • jerzy30 Re: jak powstrzymać ciąg alkoholowy 19.03.06, 20:25
      Idź do poradni - dla siebie - nie dla niego - jego zostaw z tym piciem - jak
      pije i nie chce nic zrobic to widocznie ta porazka jest jeszcze za mala - on
      wie co zrobic
    • kylly Re: jak powstrzymać ciąg alkoholowy 19.03.06, 20:27
      no normalnie rada jest taka...bierzesz go do samochodu i wieziesz na
      odtrucie...a potem za jakiś czas na kolejne odtrucie (no w końcu ma prawo do
      kolejnego "zawodu" czy jak piszesz "porażki" zawodowej, a potem kolejny raz a
      potem znowu i znowu i znowu a już z innej beczki...wypisujesz głupoty o
      porażkach, zawodach czy też innych troskach...usprawiedliwisz picie swego
      alkoholika...chcesz mu pomóc...jak bym był na jego miejscu to bym dalej pił...i
      możesz mi wierzyć on będzie robił to samo
      papa
      • orientalnax do kylly!? 19.03.06, 21:26
        Czegoś tu nie rozumiem.Jak można tak odpisywać,jak ktoś prosi o pomoc.Po co
        tyle sarkazmu.Czy na tym ma polegać pomoc,to bym się już nic nie oddzywała.
        • rauchen Re: do kylly!? 19.03.06, 23:27
          sarkazm??
          a czemu by nie?
          niektorzy domagaja sie na tym forum wiecej humoru?
          bardziej by pasowalo do tego postu osoby proszacej o pomoc?
          i dlaczego znow sam komentarz do wypowiedzi, z pretensja jego tonu, jesli
          samemu nic nie jest sie w stanie pomoc?
          Autorka szuka pomocy, chociaz wlasciwie wie, co zrobic powinna.
          Udanie sie do przychodni - i to najpierw ona sama, dla samej siebie - to
          wlasciwie wszystko.
          Nie ma tajemnych metod wyjscia z ciagu, nie ma tajemnych metod zeby przestac
          pic, i nie ma tajemnych metod zeby wyleczyc sie z alkoholizmu.
          A to ze ludzie sie ludza, ze jednak cos znajda?

          Wlasciwie jedyna rada dla autorki jest taka: idz jak najszybciej do przychodni,
          jutro nawet, maz jak chce niech idzie z toba, jak nie chce, niech nie idzie.
          Idz na meeting otwarty AA, sama albo z mezem jak zechce, lub na meeting do al-
          anonu. Jak najszybciej, nawet jutro.
          I napisz tu na forum, ze bylas.
          Jest jeszcze kilka osob na tym forum, kobiet ktore maja mezow alkoholikow.
          Czytaj i pisz, jesli chcesz.
          Wlasciwie pokonasz pierwsze wazne kroki, do tego, zeby dostac ta pomoc, ktorej
          potrzebujesz. A z drugiej strony pomozesz tez przelamac pewien rodzaj
          bezsilnosci osob, ktore wiedza co powinnas zrobic, zeby sobie pomoc, zwlaszcza
          ze ty sama tez wiesz, co powinnas zrobic, a nie robisz.

          Sprobuj przerwac najpierw swoja bezradnosc do tego, ze twoj maz pije - nie jego
          ciag.

          pzdr


          • orientalnax Sarkazm?/ a czemu by nie? 20.03.06, 10:10
            A co to było?....jak bym był na jego miejscu, to bym pił dalej.....i możesz mi
            wierzyć,on będzie robił to samo,pa pa.
            To była pomoc ,podniesienie na duchu że on pije 5 dzień?To było wpędzenie jej w
            jeszcze większe poczucie winy że może on pije nie tylko przez prace.Zgadzam się
            z wami że koniecznie powinna skorzystać z pomocy AA tylko nie rozumie
            kpiny,jedni mogą spokojnie wytłumaczyć,i o to tu chyba chodzi.
            • kylly Re: Sarkazm?/ a czemu by nie? 20.03.06, 10:46
              hmmm bez żartów ?? droga Pani (bo chyba z Panią mam przyjemność konwersować...)
              po prostu jest to kolejny beznadziejny post małżonki która wszelkimi sposobami
              pomaga swemu alkoholikowi w picie i on będzie pił...a podnosić na duchu ?? kogo
              i po co ?? przez co on pije ?? odpowiedź jest prosta nie przez pracę nie przez
              żonę nie przez.....pije bo jest chory i pił będzie bo JEST CHORY, a im dłużej
              małżonka mu będzie pomagała w piciu tym gorzej dla niej i dla niego
              papa
              • kylly Re: Sarkazm?/ a czemu by nie? 20.03.06, 10:52
                i jeszcze jedno...spokojnie można tłumaczyć komuś kto pomocy szuka...ktoś kto
                pisze w ten sposób i w taki sposób jak autorka wątku ani potrzebuje ani szuka
                na dziś pomocy...po prostu chce ulżyć "biedakowi" w domku bo się męczy...a tak
                szczerze mnie jego męka cieszy...
                papa
                • orientalnax kelly!!!litości! 20.03.06, 11:02
                  Zaraz mnie tu objadą, że nie na temat.Pomyślałam że jest tam sama ,on uchlany
                  śpi,to ona chce troche wsparcia.Pewnie mało jeszcze rozumiem.
                  • e4ska Re: kelly!!!litości! 20.03.06, 11:41
                    Orient, to się rozumie, że chciałoby się pomóc. Ale jakie wsparcie? Banalne:
                    trzymaj się, jesteśmy z tobą, fajnieżejesteś, cieplutkiebuzibuzi. Tak?

                    Wesprzemy dziewczynę, a ona wesprze alkoholika, no to my wesprzemy alkoholika,
                    żeby on mógł dalej pić. A my jego wspieramy w ten sposób, żeby on nie pił, a ją,
                    żeby sobie nie zawracała głowy kłamstwami.

                    Ja bym doradziła herezję nastepującej treści: zamiast rozpaczać nad ciężkim
                    zapewne stanem psychofizycznym tego biednego przecież człowieka, lepiej niech
                    się ONA upiększy, założy co ładnego, rozejrzy za organizacjami wspomagającymi
                    kobiety prawnie, za adwokatem, sprawdzi, co byłoby konieczne, aby się korzystnie
                    ewentualnie rozwieść, wszystko przygotować i pokazać mężowi łącznie z
                    namiarami dobrego adwokata.

                    I dać sobie spokój z grupami, terapiami, bo po kiego obracać się ciągle wokół:
                    kocha nie kocha, będzie pił czy nie będzie, co to jest twarda miłość i czy ja
                    potrafię kochać na twardo czy tylko na miękko, jak przy mojej pomocy przywrócić
                    choremu wiarę w siebie, i ja jestem aby podpórką alkoholicznego kręgosłupa. I że
                    jak coś nie tak, to terapia dla współuzależnionych trwa lata całe, podczas
                    których to lat nawet listonosz się zestarzeje, nie mowiąc o przystojnym
                    adwokacie czy pięknym spowiedniku ;)

                    Na prawdziwe pocieszenie: praca w Polsce jest, jak się dobrze szuka, to się
                    zawsze coś znajdzie, na minus: pijanych nie zatrudniają.
                  • kylly Re: kelly!!!litości! 20.03.06, 11:47
                    oj tam :))) na temat nie na temat :) sporo ludzi tu pisze nie na temat (nie
                    pomijając mnie :))) - więc "objechanie" Ci nie grozi....
                    pozdrawiam
                    ps. ona może i jest sama ale niech nie szuka wsparcia w tym co na dziś robi bo
                    u znających tę chorobę wsparcia nie dostanie...dostanie je jak zacznie
                    myśleć...jak trochę poczyta, jak trochę zrozumie na czym polega alkoholizm...a
                    jeśli sama masz z tym problem...(hmmm zakładam że jakiś masz jeśli nie swój
                    to...) to też dobrze będzie jeśli poczytasz trochę to nie zaszkodzi :)))
                    papa
                    • orientalnax Czytam,czytam 20.03.06, 12:43
                      Ja nie wiem czy są rodziny których ten problem w jakimś tam stopniu nie
                      dotyczy,tego jest tak dużo,głośnio i pocichu,tylko dużo ludzi nie widzi
                      problemu ,bagatelizują to,warto poczytać żeby mieć o tym ,jako takie pojecie i
                      w miare szybko reagować, a nie udawać że się nie widzi co się dzieje w
                      otoczeniu.Mieć oczy szeroko otwarte.
                      • kylly Re: Czytam,czytam 20.03.06, 13:07
                        hmmmm myślę że nie tyle nie widzą...czy bagatelizują (przynajmniej Ci
                        najbliżsi...) co zamiatają pod dywan pierwsze symptomy uzależnienia (bo
                        przecież każdy tak ma), kolejne też (bo przecież są tacy co mają gorzej...) aż
                        sytuacja wymyka się całkowiecie spod kontroli, a wtedy zazwyczaj jest za
                        późno...kiedyś czytałem pewne opracowanie w którym stwierdzono na podstawie
                        badań że z alkoholików znajdujących się w fazie chronicznej alkoholizmu którzy
                        podjeli leczenie - trwale trzeźwieje co 100 osoba smutne ale myślę że sporo w
                        tym prawdy
                        pozdrawiam
            • e4ska Re: Sarkazm?/ a czemu by nie? 20.03.06, 10:48
              Orientantalna, piszesz pewną oczywistą rzecz:
              "To było wpędzenie jej w jeszcze większe poczucie winy że może on pije nie tylko
              przez prace".

              Wina żony tutaj jest, niestety. Spolegliwa małżonka dba o siebie w ten sposób
              dziwaczny, a jakże chętnie stosowany przez inne kobiety. Ona nie dostrzega
              niczego złego w ukladach domowych, szuka przyczyn poza sobą i poza ukochanym(?),
              oskarża zły świat, ba, ona rozumie, że jej mąż powinien się wkrótce napić, bo:
              "spotkał go ogromny zawód zyciowy, najwieksza porazka w zyciu
              (zawodowo) i tak sie upił że nie wiem co bedzie dalej bo co kilka godzin musi
              uzupełnić alkohol w organizmie".

              "MUSI"!!!! "MUSI UZUPEłNIĆ ALKOHOL W ORGANIZMIE"!!!!

              Straszliwa plaga pijaństwa mężów panów to, jak mi się wydaje, więcej, jestem
              tego niemal pewna, wynika m.in. z win kobiet cichych a oddanych, wychowanych do
              cierpienia i znoszenia wszelkich niedogodności. Mnie tam szybko rodzina wybiła z
              główki chęć popijania w imię leczenia smutków egzystencjalnych. Jakoś nikt mi
              nie chciał wwspółczuć, a ja sama zobaczyłam niechcący, że wkrótce moim lokum
              może być gustowna ławeczka na dworcu Łódź Kaliska, gdzie rano zawsze tak ładnie
              śmierdzi niedomytymi bezdomnymi.

              I tu nie chodzi o miłość ani o wyrachowanie, ale o normalne zrozumienie faktu
              prostego nawet dla zaawansowanego alkoholika, że inni mają prawo do swojego
              spokojnego życia. A ja, pijąca, byłabym ciężarem.

              Żeby kto miał kogo prowadzać do AA. Co to, pan mąż chodzić nie umie? A po co on
              ma iśc, jak mu w domku dobrze. Leży sobie, uzupełnia procenty, żona zatroskana.

              Po prostu: pić nie umierać.
              • log222 Re: Sarkazm?/ a czemu by nie? 11.04.06, 15:43
                Oj tak...

                Powiedziałam dzisiaj mamie o pewnym ośrodku uzależnień. Żebyśmy się tam
                wybrały. Ona na to, że nie, nigdzie nie idzie. Dlaczego? Ano, bo się wstydzi.
                Po czym zaczęła troskliwie przebierać swojego alkoholika, pielęgnować swój
                wstyd...
                • e4ska Re: Sarkazm?/ a czemu by nie? 11.04.06, 20:09
                  Współczuję, 222.
                  Ale musisz wciąż mamie marudzić, przypominać, napierać się, może idź do poradni
                  i poproś o materiały jakie do czytania? Większość ludzi oblatanych w temacie
                  powiedziałoby: myśl o sobie. Jednak wiem, że łatwiej powiedziec, trudniej
                  wykonać, ale chyba jedyną bronią w takiej sytuacji jest stosowanie starej
                  maksymy: cierp i panuj nad sobą. Bo jak Cię bardziej wciagną do swego
                  straszliwego świata, cięzko Ci będzie się stamtąd wydostać. Słyszałaś, że
                  nieszczęście się dziedziczy? Ale nie w każdym przypadku:)))
                  • log222 Re: Sarkazm?/ a czemu by nie? 12.04.06, 12:28
                    Ja wiem, wiem... Wszystko wiem, ale strach mnie tak paraliżuje, że w efekcie...
                    efektu nie ma. :] Czynności takie, jak wyjście z domu, przejście drogę, którą
                    dawno nie szłam, i zatrzymanie się przed obcym budynkiem (nie wspominając już o
                    wejściu do niego - to już w ogóle science-fiction) sprawiają mi tak
                    niewyobrażalną trudność, że... ojej. Ostatecznie mam nadzieję, że w końcu
                    dostanę takiego kopa, że z hukiem tam polecę... :]
        • e4ska Re: do kylly!? 19.03.06, 23:34
          Niestety, trudno tutaj pomóc w inny sposób. Pogłaskać?

          Ja wychodziłam z ciągu, ale zmniejszałam bezwzględnie i tak małe dawki alkoholu.
          Piłam tylko tyle, żeby jako tako funkcjonować. I po odstawieniu był już koniec.
          Jk do tej pory, a myslę, że na zawsze, mimo że "nigdy nie mów nigdy"...

          Ale ja już nie chciałam pić. I nie szukałam pretekstów. Mąż mi wódki nie
          kupował, żebym sobie regulowała poziomy.

          I co to za niepowodzenie w pracy, żeby pięć dni nie trzeźwieć. Każdy alkoholik
          traci pracę wczesniej czy później, albo mu w robocie nie idzie, firma mu się
          rozsypie, chocby miał zdolnych menedzerów.

          Kylly napisał rzecz oczywistą. Sarkazmu tam nie ma.

          Co można doradzic żonie, która bezsilnie patrzy na niekończący się ciąg? My,
          alkoholicy, wiemy, że ciągi są coraz dłuższe i coraz częstsze, że nagle ni stąd,
          ni zowąd stają się notorycznym stanem, że alkoholik bedzie raz obiecywał, raz
          płakał, a za chwilę będzie darł mordę i obrzuci ukochanych swoich stekiem
          wyzwisk.I że nie można pomóc inaczej, jak nie pomagając.

          Miłość trzeba okazywać, i czułość, i dobroć, ale nie komuś, kto sobie tak
          reguluje nastroje. Niech on okaże odrobinę litości swojej żonie, jak taki czuły.
          Jemu źle, a jej to co, lepiej?

          Jeżeli się pomaga pijanemu, jeśli się go "rozumie" i pragnie z picia wyciągnąć,
          to zazwyczaj pogarsza się sytuację. We łbie się takiemu przewraca. Trzeba żądać,
          wymagać i rozliczać. Po co tu tracić czas na terapie, jak wszystko wiadomo.
          Alkoholizm to bagno, jak się jeden pogrąża, to czemu ma ginąć ktoś drugi.



          • magtomal Re: do kylly!? 20.03.06, 20:55
            Eska, uwielbiam Twoje wpisy - inteligentne, cięte, czasami dowcipne; tym razem
            wkurzyłam się... bo znów masz rację. Rację, którą mnie tak ciężko przyjąć...
            • e4ska Re: do kylly!? 20.03.06, 23:34
              Madziu, to niezupełnie tak, że Ty jesteś zbyt słaba, że sił nie masz, żeby
              zakończyć, że odnosisz połowiczne zwycięstwa. Czytam Twoje uwagi i wiem, że
              trudno przekreślić swoje marzenia, swoje życie, że sprzeciwić się sercu to...
              rzecz niewykonalna właściwie.

              Paradoksem pozostaje, że mimo mojej wiedzy o współuzależnieniu, sprzeciwu wobec
              zastanawiającej bierności ofiar alkoholików czy narkomanów, to jakoś nie mogę
              spokojnie słuchać o tej groteskowej "twardej miłości". Należy natychmiast zerwać
              bezpośredni kontakt, gdyż alkoholik ucieka się do przemocy, zagraża dzieciom,
              ale... zupełnie już nie kochać?

              Wiesz, ja tego nie uważam za miłość, tzn. tego dobijania konających. Bo coś tam
              mi podpowiada wbrew tym wszystkim oczywistościom, że dla niektórych
              uzależnionych "twarda miłość" jest gwoździem do trumny, a terapeutyczne wołanie
              "zajmij się sobą" to jedynie głos egoizmu - miłości jak najbardziej, ale miłości
              własnej. To jakaś zakłamana nazwa, fałszywe i wygodne słowo, które pozwala
              usprawiedliwić każdą podłość wobec alkoholika.

              Widziałam, jak wyglądała eksmisja alkoholika w mojej klatce schodowej. Wiem, że
              już ostro pił. Jednak przez dziesięć lat, z czego większość pracował, dorobił
              się paru tekturowych pudełeczek dobytku. Wszystko zostawił. Pooooszedł na bruk.
              Nie dziwię się, że jego żona, moja sąsiadka, tłumaczy się np. przede mną. Bo
              rzeczy terapeutycznie słuszne stoją w sprzeczności z czymś głęboko ukrytym, kto
              wie, z moralnością? I jak czytam niekiedy przechwałki partnerek, które z upadku
              swoich alkoholików czerpią jakąś występną radość, to mnie mdli.

              Nie było wyjścia, rozumiem. Ale nie ma się czym chwalić:(
              • hepik1 Do poczytania... 21.03.06, 05:45
                ...a nuż ...
                abstynencja.forumff.aplus.pl/viewforum.php?f=9&sid=b8a38f14ce52680f255ee121464dfbd0
              • magtomal Re: do kylly!? 21.03.06, 06:18
                Dziękuję, Eska...
              • bajka9 Re: do kylly!? 21.03.06, 14:29
                Eska, piszesz"mimo mojej wiedzy o współuzależnieniu" ale cała Twoja wypowiedź
                jest dla mnie poglądem osoby, która jest po pierwsze osobą uzależnioną. W
                dalszej kolejności współuzależnioną. Cała Twoja wypowiedź jest w moim odbiorze
                żarliwą obroną biednego, chorego alko.
                Jak czytam wypowiedzi alko /trzeźwych, trzeżwiejących.../ w tematach
                współuzależnienia to w końcu najczęściej jest w nich wiele odwoływania się do
                miłości, odpowiedzialności, współczucia, do moralności.
                Jest w tych wypowiedziach /mniej lub bardziej wprost/ zarzut egoizmu, wpędzanie
                w poczucie winy itp.
                To wszystko jest wg mnie w Twoim poście.
                • magtomal Re: do kylly!? 21.03.06, 14:51
                  Ale Eska znów ma rację! Zwróć uwagę na to, co napisała wcześniej. W poście, do
                  którego się odnosisz, tylko pozornie sobie przeczy. Napisała to, co mi chodzi
                  wciąż po głowie, odkąd chodzę na terapię. Uczą nas tam egoizmu - i dobrze - to
                  zdrowy egoizm, ale jakaś część mnie się przed nim broni. Mogłabym wystawić
                  Mężowi walizki za próg (słyszałam takie rady) - otoczenie pewnie by mnie
                  poparło i stanęło po mojej stronie - ale przecież to nie MÓJ ale NASZ dom, nie
                  MOJE meble ale NASZE meble, książki etc. Sama nie wiem, mam mętlik. Eska lepiej
                  wyraziła to, co myślę, niż ja sama...
                  • drak02 Re: do kylly!? 21.03.06, 16:36
                    Generalnie dziele alkoholików na 2 grupy.
                    1. Ofiary losu
                    2. Niebezpieczne świry
                    Ad1. Ofiary losu , nie maltretują psychicznie i fizycznie żon/dzieci - warto i
                    trzeba im pomóc.
                    A2 . Znecają się nad rodziną- dac im szansę ale jeżeli nie chcą sobie sami
                    pomóc to wykopać za drzwi.
    • maxima10 Re: jak powstrzymać ciąg alkoholowy 20.03.06, 06:56
      Tiaaaa alkoholik zawsze pije albo z radosci albo z rozpaczy.
    • drak02 Re: jak powstrzymać ciąg alkoholowy 20.03.06, 08:38
      Gdyby każdy człowiek reaogawał na porażki życiowe kilkudniowym piciem to
      połowa populacji ludzkiej leżałaby uchlana a monopol spirytusowy nie nadążał z
      produkcją. Prawda jest bardzo banalna- twój maz jest alkoholikiem , ciagi
      alkoholowe sa jednym z objawóa uzależnienia - faza krytyczna.
      Prawdopodobnie właśnie to że jest uzależniony miało duży wpływ na jego problemy
      życiowe (nie odwrotnie). Wiekszośc problemów które miałem gdy piłem była
      właśnie pochodną mojego picia. Myślenie twojego meża i twoje jest
      charakterystyczne dla osób uzależnionych i współuzaleznionych. Wstydem jest
      przyznanie się do alkoholizmu i zwrócenie się o pomoc, natomiast nie jest
      wstydem zeszmacić się i leżeć uchlany przez kilka dni.
      Moja rada - przstać myśleć o mężu i jego klęskach zyciowych, zajmij się sobą -
      zwroc się o pomoc dla siebie w poradni odwykowej (współuzależnienie).
      Twój mąż nie ponióśł jeszcze takich klęsk które uzmysłowiłyby mu jego
      uzależnienie- jesczez wszystko przed nim.
      • zulkatx Re: jak powstrzymać ciąg alkoholowy 20.03.06, 14:47
        To jest zdumiewające, że ktoś może myśleć, że powstrzyma ciąg alkoholika bez
        jego woli i udziału. Nikt grubasa nie powstrzyma od jedzenia, palacza od
        palenia, a z alkoholem jest tak samo albo jeszcze gorzej. Zgadzam się, że przede
        wszystkim, to trzeba myśleć o sobie. A on niech robi co chce. Jeśli się
        zreflektuje to bardzo dobrze, a jeśli się zapije na śmierć, to przynajmniej
        rodzina będzie miała z głowy jego alkoholizm.
        • jerzy30 zulkatx - i taka jest prawda 20.03.06, 15:48
          moze okrutna - ale to jedyna forma pomocy - nie pomagac
          • j_ar Re: zulkatx - i taka jest prawda 21.03.06, 15:55
            nie pomagac? czyli patrzyc biernie jak ktos sie sam wykancza?
            a moze jednak za leb, z nakazem i na oddzial zamkniety?
            • kylly Re: zulkatx - i taka jest prawda 21.03.06, 16:50
              hmmm za łeb ?? z nakazem ?? na oddział ?? hehe powiem tak można tyle że oddział
              zamknięty wcale zamknięty nie jest to raz...nikt na siłę delikwenta tam nie
              trzyma to dwa...a jeśli chce to się napije i wtedy dostaje kopa w tyłek...i
              żadna siła nie jest w stanie zmusić go do leczenia....
              pozdrawiam
              ps. w Polsce nie ma czegoś takiego jak leczenie przymusowe...ok jest - z tym że
              ono przymusowe to do końca nie jest...., a i konsekwencje w wypadku
              niepoddania się leczeniu są żadne...
              • mika9930 Re:Prawdy są dwie: prawda i g...o prawda 27.03.06, 19:17
                Pozwól mu sie zapic, nie daj się szantazowac.Ratuj siebie póki jeszcze mozesz.
                • jar105 Re:Prawdy są dwie: prawda i g...o prawda 29.03.06, 11:37
                  A pytanie było:Jak powstrzymać ciąg alkoholowy?
                  Mam wrażenie,że tu są same Psycholożki!!!
                  E4ska napisała,że zmniejszała dawkę alkoholu! A reszta? ...Niech pije,niech
                  umiera...(mam na myśli pozostałych forumowiczów). A może powiedzieć: Napij się
                  wody mineralnej,zaplanuj jutrzejszy dzień,pomyśl,że jutro musisz jechać autem!
                  Wy wszyscy o tym już nie pamiętacie! A kiedy przestaliście pić? Właśnie po
                  kolejnym ciągu!! Kiedyś trzeba prrzestać!
                  • rauchen Re:Prawdy są dwie: prawda i g...o prawda 29.03.06, 17:36
                    po pieciu dniach picia jechac autem??
                    alkoholik???
                    no w sumie mozna.
                    • jar105 Re:Prawdy są dwie: prawda i g...o prawda 29.03.06, 18:59
                      Utwierdzasz mnie swoją wypowiedzią,że nie chcesz pomóc innym!!
                      • rauchen Re:Prawdy są dwie: prawda i g...o prawda 29.03.06, 19:52
                        a jak ja niby mam pomoc innym?
                        napisac zeby zmniejszal dawki alkoholu, to ma gwarantowane ze wyjdzie ciagu?
                        A skad ja mam wiedziec ile u niego normalnie ciag trawa, i ile akurat ma zamiar
                        trwac tym razem? Dwa tygodnie? a moze dwa lata? I skad ja mam wiedziec ile u
                        niego bedzie trwalo wychodzenie z ciagu, skoro u mnie moglo to byc albo trzy
                        dni, albo tydzien? A miernika na to w uszach nie mam.
                        a skad ja mam wiedziec w jakim stanie on jest, i czy pikawa mu nie padnie dzis
                        albo jutro? no, a moze to tylko wylew bedzie.
                        Ty mu mowisz zeby przestal bo niby ma nastepnego dnia za kierownica siedziec.
                        A slyszales cos takiego jak kumulacja alkoholu w krwi alkoholika po
                        pieciodniowce? w ciagu wieczora mu to wyparuje?

                        Innego alkoholika to mozna wesprzec jak podejmuje chec przestania, a nie na
                        sile mu pomoc wyjsc z ciagu, zwlaszcza za pomoca osob trzecich. I to pewnie
                        jeszcze tak, zeby sasiedzi sie nie dowiedzieli, bo wstyd bedzie.
                        Szpitale sa od tego zeby przeprowadzaly detox. Ma za co pic, to ma za co wziasc
                        taksowke i pojechac do szpitala i powiedziec tam o co mu chodzi.
                        • rauchen Re:Prawdy są dwie: prawda i g...o prawda 29.03.06, 20:06
                          acha, zawozenie na sile tez raczej nic nie da,
                          bo jak alkoholik nie chce przestac pic, to i 10 minut mu wystarczy od wyjscia z
                          oddzialu z detoxu, zeby nadawac sie na kolejny detox.
                        • jar105 Re:Prawdy są dwie: prawda i g...o prawda 29.03.06, 20:47
                          Cały czas polemika...
                          • rauchen Re:Prawdy są dwie: prawda i g...o prawda 29.03.06, 21:31
                            ja rozumiem ze czujesz sie rozczarowany ze nie podaje ci nazwy tej tajemniczej
                            tabletki, ktora leczy z alkoholizmu natychmiastowo i skutecznie.
                            Ale wiesz, nie znam takiej, moze ktos inny z tego forum zna.
                            Poczekajmy chwile, moze sie odezwie.
                            I miejmy nadzieje ze bedzie to taka tabletka, ktora bedzie mozna zrobic
                            domowymi sposobami, bo przeciez to wstyd bedzie prosic w aptece o cos takiego.
    • zewszad_i_znikad Re: jak powstrzymać ciąg alkoholowy 29.03.06, 10:42
      Wasze rady rzeczywiście są brutalne. Zawsze tak samo: jesteś współuzależniona,
      zostaw go, zadbaj o siebie. Alkoholik ma być na zawsze skreślony, skazany na
      rynsztok?! Nie twierdzę, że znam jakieś rozwiązanie, nie mam doświadczenia w
      takich sprawach. Ale takie podejście wydaje mi się zbyt okrutne wobec
      człowieka, który mimo wszystko potrzebuje pomocy.
      • rauchen Re: jak powstrzymać ciąg alkoholowy 29.03.06, 17:51
        >>Po prostu
        przyjmuję, że powinniśmy mieć prawo żyć na własną odpowiedzialność, nasze
        umysły nie są terenem państwowym.<<

        to jest twoje zdanie z watku o legalizacji narkotykow.
        A wiec alkoholik tez ma prawo zyc na wlasna odpowiedzialnosc, jego umysl nie
        jest terenem panstwowym, nie jest terenem jego zony, ani jego dzieci.
        Ma prawo pic ile chce i jak dlugo chce.
        Albo przestac.
        • janulodz Re: jak powstrzymać ciąg alkoholowy 30.03.06, 09:59
          jar105 napisał
          "A pytanie było:Jak powstrzymać ciąg alkoholowy?"

          Zauważ, kto to pytanie zadał i skojarz sobie odpowiedzi.
          Gdyby zapytał o to sam uzależniony to odpowiedzielibyśmy jemu, a nie jego żonie.
          Bez woli i czynnego udziału pijącego w wychodzeniu z ciągu każdą radę skierowaną do niego można wytrzeć o kant d...
    • pirytka Re: jak powstrzymać ciąg alkoholowy 31.03.06, 13:43
      Jestem corka alkoholikow... Wiekszosc mojej rodziny pije..
      Moja mama z tego wyszla i jestem z niej dumna.
      Ale zapewniam Cie... Kazdy alkoholik zeby wyjsc z nalogu musi siegnac dna..
      Nie moge podac przykladow nie wolno mi... ale powiem tak... dla kazdego
      czlowieka dno jest czym innym...
      Pierwsza rzecz zeby wyjsc z nalogu... Zeby aa moglo pomoc musi sie zglosic
      osoba, ktora to dotyczy..
      A tobie proponuje.. jesli naprawde uwazasz ze to juz nalog... zglos sie na
      terapie dla wspoluzaleznionych.. powinn Ci to troche wyjasnic i pomoc zyc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka